Coś zupełnie nowego. Powiew świeżości w dziedzinie fantasy.
Zapoznanie ze światem przedstawionym ciężkie do zrozumienia, ale to "normalne dla ludzi, że nie rozumieją" ;)
Fabuła wciąga z każdym zleceniem, a im dalej w las tym więcej kropek zaczyna się łączyć.
Nie kupili mnie jednak głowni bohaterowie. Niby logicznie myślący, prawie dorośli, a jednak co jakiś czas dziwnie reagowali i postępowali. Ich miłość również. Czasami miałam wrażenie, że są ze sobą z litości, albo z braku możliwości wyboru innego partnera.
Książki uważam za dobre, choć można by spokojnie je ogarnąć w jednym dużym tomie, gdyby pominąć wszystko co nic nie wynosiło do fabuły.
Szczerze polecam do zapoznania się, ale niestety nie będą miały zaszczytu zakurzyć się u mnie na półce ;)
(Opinia dotyczy całej trylogii)
Coś zupełnie nowego. Powiew świeżości w dziedzinie fantasy.
Zapoznanie ze światem przedstawionym ciężkie do zrozumienia, ale to "normalne dla ludzi, że nie rozumieją" ;)
Fabuła wciąga z każdym zleceniem, a im dalej w las tym więcej kropek zaczyna się łączyć.
Nie kupili mnie jednak głowni bohaterowie. Niby logicznie myślący, prawie dorośli,...
Jeśli planujecie porzucić tą książkę, to pod żadnym pozorem nie dawajcie jej szansy. Jeśli dacie, już się od niej nie oderwiecie.
Jest to mroczna fantastyka (troszkę niestety :c) 16+, myślę, że wycena trafiona w punkt, ponieważ bywa trochę brutalna, ale nie jest to mocno rozwinięte i nie jest przedstawione w żaden drastyczny sposób.
Główna bohaterka, Sara, była w porządku, jednak miewała dziwne zachowania. Zdziwiło mnie to, jak traktowała młodszych, np jak na początku traktowała pewnego młodszego kolegę, gdzie po prostu miała czasem chamskie odzywki. Dodatkowo, gdy jest w jakimś nowym, dziwnym miejscu, które ją przeraża, to wydaje mi się, że jakieś respektowanie zasad, które tam panują i kultura osobista przy rozmowie z osobami, od których teraz zależy, co z nią zrobią, to by się przydała, a czasem zachowywała się jak jakaś lekceważąca wszystko smarkula.
Za to Aron? Czy ja Wam tu muszę o nim opowiadać? Uwielbiam go i przeczytajcie tą książkę choćby ze względu na niego.
Ogromnym plusem jest tutaj fakt, że książka jest napisana przez Polaka, ponieważ fenomenalnie zarządza różnymi akcentami, które stają się charakterystyczne dla konkretnych postaci, co sprawia też, że nie są płytkie i "kopiuj, wklej". Też dzieje się w Polsce!!! Jedyne, co mi się nie podobało w stylu pisania, to nawyk 3 kropek na końcu ("co ty zrobiłeś..." "nie wiem..."). Podziwiam kreatywność autora, że wymyślił to wszystko.
Mam za to główne zastrzeżenie, czyli czemu bohaterowie myśleli, że pewien złoczyńca, którego podejrzewają o powiązanie ze sprawą matki Sary, miałby mieć tą kobietę przy sobie? Pytania "była tam?" mnie dziwiły.
Trochę inaczej wyobrażałam sobie ten tytuł, ale myślę, że nawet gdybym wiedziała, z czym go się je, sięgnęłabym po niego i to z pewnością. Sięgnę też po następne tomy, ale za jakiś czas, bo pierw muszę się jakoś mentalnie pozbierać, bo gdy przeczytałam ostatnią stronę, 15 minut siedziałam oglądając w ciszy wszystkie ściany w pokoju.
Jeśli planujecie porzucić tą książkę, to pod żadnym pozorem nie dawajcie jej szansy. Jeśli dacie, już się od niej nie oderwiecie.
Jest to mroczna fantastyka (troszkę niestety :c) 16+, myślę, że wycena trafiona w punkt, ponieważ bywa trochę brutalna, ale nie jest to mocno rozwinięte i nie jest przedstawione w żaden drastyczny sposób.
Główna bohaterka, Sara, była w...
Nie ujął mnie ten Urząd swoimi sprawami.
Motyw deskryptów był świetny, lecz opis walki kiepski.
Zaczyna się z Sarą, tą co w finale tak ważną się staje. Zbyt wiele stron minąć musiało, nim coś się zadziało.
Potem ten Urząd dokładniej poznajemy.
Kto kim jest, co robi – tego się dowiemy.
I nawet to fajne, przyznać to muszę, bo opis urzędu nie ziębi, a jest w miarę fajny.
Główną zagadkę znamy, od osoby do osoby do eozwiązanie jej zmierzamy.
Jednak przerywniki mamy, w zwykłych sprawach czas spędzamy.
Pierwsza me serce niemal poruszyła,
Lecz zbyt szybko w tej szafie swój żywot skończyła. Był to ten moment, którym się podjarałem, a potem już tylko się lekko rozczarowałem.
Sprawę drugą przemilczeć mogę, gdyż nie była taką magiczną jak oczekiwałem.
A wesele? Zbędne, nudne. Tylko kartki wertowałem, bo nic nie wnosiło. Więcej irytacji niż frajdy mi to sprawiło.
Wątek główny? Kasyno słabo wypadło.
Zbyt łatwo poszło, napięcie opadło.
Pachniało podpuchą, brakło tam sprytu,
Autor nie dowiózł nam tego zachwytu.
A walka na deskrypty? Ach, jak na to wyczekiwałem i jak się zawiodłem.
Chaotyczna, szybka, źle ukazana. Jakby każdy prawie sam na sam tam wojował,
A czarny charakter? Pstryk! I się ewakuował.
Finałowe rozwiązanie? Jakieś takie... nie w guście na pewno, by potężnym być tak wielce i... ahhhh no nie w mym guście ta koncepcja.
Podsumowując tą księgę: o epickich starciach tu nie poczytamy, odkrywać tajemnych rzeczy nie będziemy, ani też nie doświadczyny deskryptów dramy.
To dobra historia bez piętna odciskającego na mej magicznej duszy.
Z tą serią się żegnam, lecz jeśli w przyszłości zobaczę tą Sarę na okładce wśród deskryptów z podpisem brzmiącym walecznie, to być może się skuszę i wrócę.
Nie ujął mnie ten Urząd swoimi sprawami.
Motyw deskryptów był świetny, lecz opis walki kiepski.
Zaczyna się z Sarą, tą co w finale tak ważną się staje. Zbyt wiele stron minąć musiało, nim coś się zadziało.
Potem ten Urząd dokładniej poznajemy.
Kto kim jest, co robi – tego się dowiemy.
I nawet to fajne, przyznać to muszę, bo opis urzędu nie ziębi, a jest w miarę...
Błąd logiczny goni kolejny błąd. Rozdziały, które nie wnoszą nic w fabułę. Chyba napisane tylko po to aby książka miała więcej stron. Po dotarciu do opisu sceny walki zrezygnowałem z dalszego czytania.
Błąd logiczny goni kolejny błąd. Rozdziały, które nie wnoszą nic w fabułę. Chyba napisane tylko po to aby książka miała więcej stron. Po dotarciu do opisu sceny walki zrezygnowałem z dalszego czytania.
Matka Sary Kos zaginęła rok temu. 17-latka nienawidzi swojego ojca i troszczy się o młodszego brata. Pewnego dnia zauważa, że do domu w sąsiedztwie zmierzają dziwny ludzie. W ten sposób Sara trafia do świata animów, ludzi z głowami zwierząt, władający magią, którzy być może będą w stanie wyjaśnić jej, co stało się z jej matką.
Nieczęsto polskie książki są widoczne w książkowych mediach społecznościowych. A zwłaszcza kiedy są to debiuty. „Urząd do spraw dziwnych”, powieść Mateusza Cieślika jest jednym z wyjątków: swego czasu naprawdę regularnie pojawiała mi się „na ścianie” w aplikacjach. W końcu trafiła do mnie, odleżała swoje i… i nie okazała się lekturą, o której mogę powiedzieć szczególnie dużo dobrego.
Zacznijmy od samego stylu, bo mam wrażenie, że to on najbardziej tej powieści przeszkadza. Nie ma się czemu dziwić, skoro jest to debiut bez wymienionego redaktora i korektora: ma jedynie „opiekę redakcyjną”, co od razu powinno zapalić mi w głowie czerwoną lampkę. I być może wydawca po prostu specjalistów nie dopisał do listy, mogę na ten temat tylko spekulować, ale wydaje mi się, że nawet jeśli tak: dobre redaktorskie cięcie jeszcze raz by się tutaj przydało.
Dlatego że autor ma okropną manierę, która próbuje wprost o wszystkim czytelnikowi powiedzieć. Nawet jeśli narracji zdarza się pokazywać, a nie opisywać to i tak dostajemy dodatkowy komentarz odnośnie emocji czy myśli postaci na zasadzie: uśmiechnęła się, była zadowolona. Miałam też poczucie, że narracja często i w kółko tłucze to samo, jest pretensjonalna i często używa słów w taki sposób, że niby czytelnik wie, o co chodzi i co autor miał na myśli, ale ma poczucie, że te stwierdzenia do siebie nie pasują. Dlatego moim zdaniem aby „Urząd do spraw dziwnych” naprawdę miał szansę zadziałać jako powieść, powinien zostać przepisany od nowa, najlepiej pod opieką jakiegoś sensownego redaktora.
Sam świat przedstawiony i fabuła są akceptowalne, ale raczej generyczne. Autor wprowadza nas w groteskowe uniwersum, pełne urzędników i ludzi-zwierząt. Wydaje mi się, że to jest baza na której można budować, jednak nie miałam poczucia, że czytam coś absolutnie wyjątkowego w jakiejkolwiek formie. Nasza bohaterka szybko zmienia się w swoistą „detektywkę” i dostajemy kryminalne urban fantasy, w którym jednak brakuje ciekawych relacji (dialogi też nie są tu najlepsze, często brzmią nienaturalnie i syntetycznie) oraz trzymającej w napięciu opowieści. Gdy dotarłam do rozwiązania, nie miałam ani odrobiny tej „satysfakcji”, którą daje dobry kryminał.
Przyznam też, że sama końcówka raczej mnie zniesmaczyła. Jest to powieść raczej młodzieżowa i wydaje mi się, że o ile takowe nie muszą być cukierkowe to jednak fajnie byłoby, gdyby wnosiły do życia młodego czytelnika coś, z czego mogą czerpać pozytywne emocje. „Urząd do spraw dziwnych” zostawił mi zaś po sobie głównie poczucie, że bohaterka w gruncie rzeczy niczego się nie nauczyła i jak na początku nienawidziła ojca… tak ostatecznie nic się nie zmienia. Relacja Sara Kos - pan Kos nie jest w żaden sposób przepracowana, a narracja zdaje się budować dramową dramę dla dramy, a nie przestawić realny problem, który może pojawić się w nastoletnim domu i który mógłby nastoletniej osobie powiedzieć coś o dorastaniu czy relacjach z rodzicami.
„Urząd do spraw dziwnych” nie jest książką szczególnie dziwną; czytałam w życiu dużo dziwniejsze i bardziej zwariowane. Może obroni się jako młodzieżówka dla mniej wymagającego czytelnika ode mnie i na pewno ma w sobie pewne pomysły, na których, jak już pisałam, można budować. Ale zostawiła mi po sobie przede wszystkim niesmak i poczucie, że jednak ktoś jeszcze powinien tę powieść porządnie przemaglować, nim trafiła w ręce docelowego czytelnika.
Matka Sary Kos zaginęła rok temu. 17-latka nienawidzi swojego ojca i troszczy się o młodszego brata. Pewnego dnia zauważa, że do domu w sąsiedztwie zmierzają dziwny ludzie. W ten sposób Sara trafia do świata animów, ludzi z głowami zwierząt, władający magią, którzy być może będą w stanie wyjaśnić jej, co stało się z jej matką.
Sara Kos zmaga się z problemami, nerwica, nienawiść do ojca, Zaginięcie matki oraz młodszy brat który słyszy głosy. Brzmi jak ciekawa bohaterka prawda? Tak! Taka własnie bohaterka z Czerna jest, a to dopiero początek. W ich okolicę sprowadza się bardzo niebywały człowiek do którego goście przychodzą w dzień i w nocy. Lecz są to niebywali goście...wręcz...nieludzcy. Nasza nastolatka wiedziona ciekawością postanawia wkraść się do sąsiada, nie spodziewa się jednak tego do czego ta decyzja może doprowadzić.
Jestem za-ko-cha-na, I to dosłownie. Aron został mianowany na zdecydowanie najbardziej nonchalnt męża książkowego ale nie martwcie się, nie jest to romans. Zamiast tego jest tutaj świat z którym nigdy wczesniej się nie spotkałam, przyjemny do czytania język i co najważniejsze...plot twisty, plot twisty i jeszcze więcej plot twistów! Przyznam wam że imiona bohaterów to połamałam dopiero w połowie książki natomiast nie było to ogromnym dyskomfortem. Jedna scena bardzo mną wstrząsneła i napewno nie jest dla osób wyjątkowo wrażliwych. Dla mnie było to wyjątkowo szokujące i może nawet doprowadziło do pewnego obrzydzenia, a jestem osobą przyjmującą takie treści dość regularnie. Oczywiście nie jest to spowodowane tym że autor coś tam, bardziej chodziło tutaj o sposób w jaki ja to sobie wyobraziłam. Ogromnym plusem jest też świat który jak już wspominałam na początku-bardzo mi się podobał. Często wspominam o tym że nie lubię kiedy coś jest zerojedynkowe, są także odcienie szarości. W tej lekturze jest to bardzo dobrze pokazane za co książka zyskała Moje ogromne poparcie.
Największe emocje chyba wzbudziło we mnie zakonczenie, zwrot akcji ktorego po raz kolejny się nie spodziewałam, jak i fakt że nasi bohaterowie się muszą odseparować. Uważam że to się nie powinno skończyć w taki sposób natomiast jest to wątek Przez ktory napweno przeczytam kolejne części.
Tej książce daję 9/10☆Sara Kos zmaga się z problemami, nerwica, nienawiść do ojca, Zaginięcie matki oraz młodszy brat który słyszy głosy. Brzmi jak ciekawa bohaterka prawda? Tak! Taka własnie bohaterka z Czerna jest, a to dopiero początek. W ich okolicę sprowadza się bardzo niebywały człowiek do którego goście przychodzą w dzień i w nocy. Lecz są to niebywali goście...wręcz...nieludzcy. Nasza nastolatka wiedziona ciekawością postanawia wkraść się do sąsiada, nie spodziewa się jednak tego do czego ta decyzja może doprowadzić.
Jestem za-ko-cha-na, I to dosłownie. Aron został mianowany na zdecydowanie najbardziej nonchalnt męża książkowego ale nie martwcie się, nie jest to romans. Zamiast tego jest tutaj świat z którym nigdy wczesniej się nie spotkałam, przyjemny do czytania język i co najważniejsze...plot twisty, plot twisty i jeszcze więcej plot twistów! Przyznam wam że imiona bohaterów to połamałam dopiero w połowie książki natomiast nie było to ogromnym dyskomfortem. Jedna scena bardzo mną wstrząsneła i napewno nie jest dla osób wyjątkowo wrażliwych. Dla mnie było to wyjątkowo szokujące i może nawet doprowadziło do pewnego obrzydzenia, a jestem osobą przyjmującą takie treści dość regularnie. Oczywiście nie jest to spowodowane tym że autor coś tam, bardziej chodziło tutaj o sposób w jaki ja to sobie wyobraziłam. Ogromnym plusem jest też świat który jak już wspominałam na początku-bardzo mi się podobał. Często wspominam o tym że nie lubię kiedy coś jest zerojedynkowe, są także odcienie szarości. W tej lekturze jest to bardzo dobrze pokazane za co książka zyskała Moje ogromne poparcie.
Największe emocje chyba wzbudziło we mnie zakonczenie, zwrot akcji ktorego po raz kolejny się nie spodziewałam, jak i fakt że nasi bohaterowie się muszą odseparować. Uważam że to się nie powinno skończyć w taki sposób natomiast jest to wątek Przez ktory napweno przeczytam kolejne części.
Tej książce daję 8/10☆
Sara Kos zmaga się z problemami, nerwica, nienawiść do ojca, Zaginięcie matki oraz młodszy brat który słyszy głosy. Brzmi jak ciekawa bohaterka prawda? Tak! Taka własnie bohaterka z Czerna jest, a to dopiero początek. W ich okolicę sprowadza się bardzo niebywały człowiek do którego goście przychodzą w dzień i w nocy. Lecz są to niebywali goście...wręcz...nieludzcy. Nasza...
Sara Kos nastolatka mieszkająca w pod Krakowskiej wsi wraz z młodszym bratem i ojcem.
W sąsiedztwie pojawia się nowy mieszkaniec Aron Wysocki. Sara początkowo obserwuje chłopaka z ukrycia. Ciekawość jest jednak silniejsza i postanawia zabawić się w detektywa i odkryć tajemnicę nowego sąsiedztwa.
Dziewczyna trafia do świata animów.
Kim są animowie ? W jaki sposób te istoty łączą się z zaginięciem jej matki? Jak ta sytuacja wpłynie na rodzinę dziewczyny?
Sara Kos nastolatka mieszkająca w pod Krakowskiej wsi wraz z młodszym bratem i ojcem.
W sąsiedztwie pojawia się nowy mieszkaniec Aron Wysocki. Sara początkowo obserwuje chłopaka z ukrycia. Ciekawość jest jednak silniejsza i postanawia zabawić się w detektywa i odkryć tajemnicę nowego sąsiedztwa.
Dziewczyna trafia do świata animów.
Kim są animowie ? W jaki sposób te...
Bardzo ciekawie skonstruowana fantasy połączona z kryminałem. Świat animów jest pociągająco dziwny i nieco przerażający. Główna bohaterka ma charakter i nie irytuje.
Szkoda, że jest tu tyle literówek, szczególnie w drugiej połowie, co odbiera całą radość z czytania...
Bardzo ciekawie skonstruowana fantasy połączona z kryminałem. Świat animów jest pociągająco dziwny i nieco przerażający. Główna bohaterka ma charakter i nie irytuje.
Szkoda, że jest tu tyle literówek, szczególnie w drugiej połowie, co odbiera całą radość z czytania...
Nie spodziewałam się, że to mi się spodoba :) Książki Mateusza dostałam w prezencie urodzinowym. Szczerze mówiąc nie spodobały mi się okładki, zapewne sama bym nie sięgnęła po te książki w sklepie, a okazały się ogromnym pozytywnym zaskoczeniem!
Nie spodziewałam się, że to mi się spodoba :) Książki Mateusza dostałam w prezencie urodzinowym. Szczerze mówiąc nie spodobały mi się okładki, zapewne sama bym nie sięgnęła po te książki w sklepie, a okazały się ogromnym pozytywnym zaskoczeniem!
Od samego początku historia mnie zahipnotyzowała. Poznajemy kobietę, która wciąż nie wie co się stało z jej matką. Opisuje jej ostatni czas, jaki zapamiętała. Obłąkany wzrok matki, dziwne zachowanie oraz szepty w głowie, których świadoma była tylko ona. Początkowo trudno jest określić kto tutaj zawinił, gdyż podkreślony zostaje alkoholizm i agresja jej męża. Taka niemoc, kiedy chudnie się z dnia na dzień nie mogąc znieść codzienności. Te opisowe urywki bardzo mnie tutaj poruszały. Następnie przechodzimy do jej nagłego zaniknięcia, gdzie u ojca zmieniła się tylko ilość wypitego alkoholu. Pozostawiła ich, małe dzieci oraz męża i do tej pory nikt nie wie co się z nią stało. Wciąż pamięta jak rok temu sypała się na jej oczach, a teraz boi się, że to nie był przypadek. W całej nienawiści opisuje nam też swojego brata, którego zachowanie zaczyna przypominać tej, której z nimi nie ma. Czyżby głosy w głowie nie pojawiły się przypadkiem? Im bardziej o tym myśli i drąży temat, tym świat miewa dla niej małe podpowiedzi. Na jej drodze pojawia się mężczyzna, który choć luzacko przedstawiony zaczyna opowiadać o sobie i tym co robi w tak energiczny sposób, że dziewczyna zaczyna składać wszystko w jedną całość. I tutaj wchodzimy na karty fantazyjnych gier, gdzie należy uważać, bo potrafią pochłonąć. Czyżby na tyle, że można by stracić rozum?
Świetna książka, która łączy fikcję z życiem prawdziwym. Dla mnie była lekką przestrogą, gdzie pokazała jak wyimagowany świat animów może zniszczyć nasze pojmowanie świata prawdziwego. To też wielka tęsknota, czasami nie do opisania. Wyrzuty sumienia, że nic się nie zrobiło jako dziecko, tylko obserwowało upadek człowieka, który to dla nas powinien być oparciem, a nie odwrotnie. Miłość tak wielka, że można dla niej poświęcić wszystko, byleby tylko dostać dręczące nas odpowiedzi. Po jej skończeniu jeszcze bardzo długo dźwięczy w głowie, a głosy podpowiadają, że musimy przeczytać tom następny. Niesamowite spotkanie, naprawdę. Nie da się o niej zapomnieć:-)
Od samego początku historia mnie zahipnotyzowała. Poznajemy kobietę, która wciąż nie wie co się stało z jej matką. Opisuje jej ostatni czas, jaki zapamiętała. Obłąkany wzrok matki, dziwne zachowanie oraz szepty w głowie, których świadoma była tylko ona. Początkowo trudno jest określić kto tutaj zawinił, gdyż podkreślony zostaje alkoholizm i agresja jej męża. Taka niemoc,...
jakie to było niesamowicie przyjemne.
Wciągnęła mnie ta historia całkowicie, bawiłam się świetnie i koniecznie muszę sięgnąć po dalsze tomy.
Podobała mi się konstrukcja świata magicznego.
Podobała mi się lekko "pokręcona" główna bohaterka, chociaż jej zachowanie czasami było dziwniejsze, niż sam fakt, że na świecie istnieją animowie- hybrydy ludzi i zwierząt, obdarzone magicznymi mocami.
Podobało mi się nie do końca szczęśliwe zakończenie- bo przecież nie zawsze jest tak, że wszystko się układa w 100% dobrze.
Mam nadzieję, że kolejne tomy będą równie dobre i serdecznie polecam tę wspaniałą przygodę!
współpraca barterowa z @wydawnictwo_beya ]
jakie to było niesamowicie przyjemne.
Wciągnęła mnie ta historia całkowicie, bawiłam się świetnie i koniecznie muszę sięgnąć po dalsze tomy.
Podobała mi się konstrukcja świata magicznego.
Podobała mi się lekko "pokręcona" główna bohaterka, chociaż jej zachowanie czasami było dziwniejsze, niż sam fakt, że na świecie istnieją...
,,Do wszystkiego da się przyzwyczaić, nawet do cierpienia"
W pierwszym tomie serii poznajemy Sarę Kos. Nastolatkę mieszkającą nieopodal Krakowa wraz ze swoim młodszym bratem oraz ojcem, którego dosłownie nienawidzi. Dziewczyna tęskni za matką, która zaginęła rok wcześniej w tajemniczych okolicznościach. Na domiar złego martwi się o brata, który zaczyna słyszeć tajemnicze głosy zupełnie jak ich matka przed zaginięciem. Sara o całe zło tego świata obwinia ojca i najchętniej chciałaby, żeby zniknął. Pewnego dnia, jej życie diametralnie się zmienia, poznaje nowego sąsiada Arona, który okazuje się mieć coś wspólnego z zaginięciem jej matki. Chłopak wciąga ją do tajemniczego świata Animów, a Sara postanawia to wykorzystać i za wszelką cenę dowiedzieć się, co stało się z jej matką...
Wciąż odczuwam wiele emocji po przeczytaniu tej książki, nic nie poradzę, jestem dość emocjonalna. Dostałam tę książkę do recenzji i nie spodziewałam się, że będzie tak interesująca. Nie ma tutaj ani krzty przesłodzenia, ta książka jest po prostu świetna. Ciekawie poprowadzona fabuła, dobrze wykreowane postacie oraz mroczna tajemnica w tle sprawiły, że książka pochłonęła mnie od samego początku. A kulminacyjny moment był tak emocjonujący, że jednocześnie z przerażeniem i ekscytacją wyczekiwałam zakończenia. Gdyby nie praca zapewne przeczytałabym ją za jednym posiedzeniem. Jedyne co mi trochę przeszkadzało to dość długi wstęp do fabuły, ale z drugiej strony to rozumiem. W końcu autor musiał w jakiś sposób przybliżyć nam życie głównej bohaterki.
Podsumowując jeśli macie ochotę na mroczną, tajemniczą i nieco osobliwą historię przyprawioną odrobiną humoru, to koniecznie przeczytajcie ,,Urząd do spraw dziwnych". Gwarantuję, że Mateusz Cieślik zabierze Was w niezapomnianą przygodę.
,,Urząd do spraw dziwnych" Mateusz Cieślik
⭐️ 4,5/5
Fantastyka/Kryminał
,,Do wszystkiego da się przyzwyczaić, nawet do cierpienia"
W pierwszym tomie serii poznajemy Sarę Kos. Nastolatkę mieszkającą nieopodal Krakowa wraz ze swoim młodszym bratem oraz ojcem, którego dosłownie nienawidzi. Dziewczyna tęskni za matką, która zaginęła rok wcześniej w tajemniczych...
Na początek muszę wspomnieć o pięknej i klimatycznej okładce, która od razu przyciąga wzrok. To właśnie ona sprawiła, że zainteresowałam się Urzędem do Spraw Dziwnych, czyli pierwszym tomem cyklu autorstwa Mateusza Cieślika.
To powieść, która łączy wątki fantastyczne z kryminałem, dla mnie dość nietypowe połączenie, z którym wcześniej się nie spotkałam i było to ciekawe doświadczenie. Nie do końca wiedziałam, czego się po tej historii spodziewać i muszę przyznać, że mam trochę mieszane uczucia.
Książka zabiera nas do pełnego zagadek i tajemnic świata niedostępnego dla zwykłych ludzi. Poznajemy Sarę Kos, nieszczęśliwą nastolatkę, która niespodziewanie trafia do krakowskiego Urzędu do Spraw Dziwnych i zostaje wciągnięta w świat animów, o którego istnieniu wcześniej nie miała pojęcia.
Pomysł na fabułę mi się podobał, styl autora jest na prawdę przyjemny w odbiorze, a duża ilość dialogów sprawia, że szybko czyta się tę książkę, ale mimo potencjału, ten świat nie wciągnął mnie wystarczająco. Świat przedstawiony był ciekawy, ale nie na tyle, żeby mnie porwał i abym sięgnęła po kolejne tomy. Fabuła niestety nie wciągnęła mnie tak, jak tego oczekiwałam i czułam lekki chaos, ale im bliżej końca tym bardziej się rozkręcało. Zakończenie na duży plus! Podobała mi się postać głównej bohaterki i żałuję, bo pojawił się zalążek potencjalnego slow burnu, który nie zaiskrzył wystarczająco i pozostawił u mnie niedosyt.
Podsumowując, myślę, że nie jest to zła książka. Po prostu nie do końca trafiła w mój gust. Ale jestem przekonana, że znajdzie swoich odbiorców, szczególnie wśród tych, którzy lubią nietypowe opowieści, zagadki, tajemnicze organizacje i trochę dziwności. Sami się przekonajcie 🫎🖤
[Współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya ]
Na początek muszę wspomnieć o pięknej i klimatycznej okładce, która od razu przyciąga wzrok. To właśnie ona sprawiła, że zainteresowałam się Urzędem do Spraw Dziwnych, czyli pierwszym tomem cyklu autorstwa Mateusza Cieślika.
To powieść, która łączy wątki fantastyczne z kryminałem, dla mnie dość nietypowe połączenie, z którym wcześniej się nie spotkałam i było to ciekawe...
W sumie za dużo się w niej nie dzieje. Sama końcówka ciekawa, Lektor zrobił świetną robotę – momentami miałam ciarki a na koniec, przu plot twiście, cieszyłam się, że nie słucham tego w nocy :)
Książka jest dość cozy, prócz końcówki, ale nie jest jakaś mocno porywająca. Tajemnica taka jakaś... jakby wymyślona na szybko, a przynajmniej na szybko jest wyjaśniona, ale ciekawie wyjaśnia niektóre aspekty – tylko nie wiem co było najpierw w głowie Osoby Autorskiej – pomysł na to co sie stało czy samo wyjaśnienie bo fabuła jakoś bardzo wszystkiego nie drąży, jakby bohaterowie mają ciekawsze rzeczy do roboty ;)
W sumie za dużo się w niej nie dzieje. Sama końcówka ciekawa, Lektor zrobił świetną robotę – momentami miałam ciarki a na koniec, przu plot twiście, cieszyłam się, że nie słucham tego w nocy :)
Książka jest dość cozy, prócz końcówki, ale nie jest jakaś mocno porywająca. Tajemnica taka jakaś... jakby wymyślona na szybko, a przynajmniej na szybko jest wyjaśniona, ale ciekawie...
„Urząd do spraw dziwnych” Mateusza Cieślika to jedna z tych książek, które wciągają człowieka po uszy i zostawiają z głową pełną pytań. Polska fantastyka po raz kolejny udowadnia, że potrafi być nie tylko intrygująca, ale i głęboko poruszająca. Niech Was nie zmyli lekki, wręcz zabawny tytuł – za jego fasadą kryje się opowieść mroczna, gęsta od emocji i momentami niepokojąca.
W książce mamy świat, w którym niezwykłe, niepokojące zjawiska przenikają się z codziennością tak naturalnie, jakby zawsze tam były. Urząd zajmuje się sprawami, które wymykają się zdrowemu rozsądkowi, a czytelnik jest świadkiem sytuacji balansujących między dziwem a grozą. Autor świetnie splata elementy fantastyczne z kryminalną intrygą, dzięki czemu napięcie rośnie z każdą stroną, a fabuła potrafi zaskoczyć wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy.
Postacie – zarówno te niezwykłe, jak i całkiem zwyczajne – są napisane z wyczuciem. Najbardziej wybija się para młodych bohaterów, których relacja jest skomplikowana, pełna niedopowiedzeń i tajemnic. Ich wątki wzbudzają emocje i angażują, a przy tym budzą sympatię. Czuć, że autor zostawił tu przestrzeń na rozwój w kolejnych częściach.
„Urząd do spraw dziwnych” to opowieść o nieoczywistej urodzie – mroczna, a jednocześnie niepozbawiona ciepła. To książka, która dostarcza solidnej dawki emocji: od ekscytacji, przez lekki niepokój, po wzruszenie. Pełna oryginalnych pomysłów, nietypowych zwrotów akcji i tej specyficznej atmosfery, którą trudno pomylić z czymkolwiek innym. Polecam każdemu, kto lubi, gdy literatura wymyka się prostym kategoriom i zostaje w głowie na długo po ostatniej stronie.
„Urząd do spraw dziwnych” Mateusza Cieślika to jedna z tych książek, które wciągają człowieka po uszy i zostawiają z głową pełną pytań. Polska fantastyka po raz kolejny udowadnia, że potrafi być nie tylko intrygująca, ale i głęboko poruszająca. Niech Was nie zmyli lekki, wręcz zabawny tytuł – za jego fasadą kryje się opowieść mroczna, gęsta od emocji i momentami...
"Każda rzecz ma swoją tajemnicę, a człowiek ma za zadanie ją odkryć."
Gabriel García Márquez
W świecie, w którym logika coraz częściej przegrywa z chaosem, a codzienność przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, Pan Tomasz Cieślik proponuje nam niezwykłą opowieść. Jego książka „Urząd do spraw dziwnych” to nie tylko satyra na rzeczywistość, ale również refleksyjna analiza ludzkiej potrzeby rozumienia i klasyfikowania tego, co nieznane. Autor tworzy rzeczywistość z pogranicza absurdu i groteski, w której zwykłe zjawiska przybierają niepokojące – a przy tym bardzo ludzkie – formy. Czym jednak jest tytułowa „dziwność” – i dlaczego potrzebujemy urzędu, by się nią zajmować?
Tytułowy Urząd do spraw dziwnych to instytucja zajmująca się przypadkami niepasującymi do żadnej innej kategorii. Pracownicy tej jednostki rozpatrują sprawy ludzi, którzy doświadczyli czegoś niewytłumaczalnego – czasem dziwnego, czasem niepokojącego, czasem wręcz śmiesznego. I chociaż wszystko, co „dziwne”, powinno być w tej książce traktowane jako wyjątkowe, Autor pokazuje paradoks: nawet najbardziej niezwykłe zdarzenia można wciągnąć do systemu, opisać w formularzu i zamknąć w szafie z aktami. Pan Cieślik w sposób subtelny, ale bardzo wyrazisty, obnaża mechanizmy biurokracji, która zamiast rozwiązywać problemy, często je upraszcza i zamyka w sztucznie stworzonych szufladkach. W „Urzędzie” chodzi bowiem nie tyle o zrozumienie dziwności, ile o to, by móc ją jakoś zaklasyfikować. To celna metafora naszych czasów – społeczeństwa, które panicznie boi się chaosu i niejednoznaczności.
Książka Pisarza nie jest jednak tylko krytyką instytucji – jest też opowieścią o człowieku. Dziwność, z którą przychodzą petenci do Urzędu, to często metafora ich samotności, poczucia wyobcowania, zagubienia. Bohaterowie książki nie przychodzą, bo coś się po prostu stało – przychodzą, bo chcą zrozumieć, dlaczego czują się inaczej, nieswojo, niezrozumiale. Dziwność staje się tu czymś więcej niż zjawiskiem – staje się lustrem ludzkiej psychiki. Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie książki – zarówno ci, którzy do Urzędu przychodzą z dziwnymi sprawami, jak i ci, którzy mają te sprawy analizować, archiwizować, próbować rozwiązać. Pracownicy Urzędu nie są jednowymiarowymi urzędasami. To ludzie z krwi i kości – zmęczeni, często sfrustrowani, ale też pełni dziwnej wrażliwości na to, co umyka oczom zwykłych obywateli.
Niektórzy z nich z pozoru traktują swoją pracę jak każdą inną – sprawdzają dokumenty, wypełniają raporty, trzymają się procedur. Ale w miarę rozwoju akcji widać, że w ich wnętrzu rodzą się pytania, których nie da się zapisać w arkuszu kalkulacyjnym: „Dlaczego te rzeczy się dzieją?”, „Czy to możliwe, że rzeczywistość pęka w szwach?”, „Co, jeśli dziwność to po prostu nasze niedopasowanie do świata?” Wśród bohaterów są tacy, którzy zaczynają kwestionować sens swojego urzędniczego istnienia. Inni wręcz przeciwnie – z uporem próbują kontrolować to, czego nie da się kontrolować. Ich losy ukazują konflikt pomiędzy potrzebą porządku a akceptacją niepewności. Pan Cieślik pokazuje, że za każdą „sprawą dziwną” stoi człowiek – z jego emocjami, historią i pragnieniem zrozumienia. Dzięki wyrazistym często ironicznym, ale też wzruszającym portretom postaci, książka nabiera głębi. Bohaterowie nie są tylko funkcją opowieści – są jej sercem.
Autor posługuje się językiem lekkim, pełnym ironii, czasem groteskowym, a jednocześnie głęboko refleksyjnym. Jego styl przypomina nieco Mrożka czy Kafkę – Pisarz umiejętnie balansuje między absurdem a filozoficzną refleksją. W opowieściach pracowników Urzędu nie chodzi tylko o zabawę konwencją – chodzi o pokazanie, że rzeczywistość, którą traktujemy jako „normalną”, wcale taka być nie musi. W świecie „Urzędu do spraw dziwnych” nic nie jest jednoznaczne, a każda opowieść ma drugie dno. Czytelnik nie dostaje gotowych odpowiedzi – przeciwnie, książka zachęca do zadawania pytań, do wątpliwości. A to jedna z największych zalet literatury: nie podsuwać rozwiązań, lecz prowokować do myślenia.
„Urząd do spraw dziwnych” to książka, która porusza wiele ważnych tematów:
ludzka potrzeba sensu i zrozumienia – bohaterowie próbują ogarnąć coś, co jest z natury niepojęte. Biurowa absurdalność – satyra na urzędniczy świat, gdzie nawet najdziwniejsze sprawy muszą mieć swój formularz i numer teczki. Poczucie zagubienia – dziwność świata odzwierciedla wewnętrzne stany ludzi: ich lęki, samotność, wrażliwość. Granica między normalnością a innością – co właściwie znaczy, że coś jest „dziwne”? A może to tylko kwestia perspektywy?
W pozycji tej chodzi tak naprawdę o jedno: potrzebę sensu. Człowiek, konfrontując się z dziwnością, z nieznanym, z tym, czego nie rozumie – nie chce tylko wyjaśnień. Chce uspokojenia. Chce poczuć, że świat nadal trzyma się jakiegoś logicznego planu. Nawet jeśli tym planem miałby być formularz Z-43/1a „Zgłoszenie zjawiska trudnego do wytłumaczenia”. Cieślik pokazuje, że potrzeba porządku to jeden z najbardziej ludzkich impulsów – i że w tej potrzebie kryje się zarówno nasza siła, jak i słabość.
Książka „Urząd do spraw dziwnych” to dzieło niebanalne – zabawne, przenikliwe, ale też bardzo aktualne. Pan Tomasz Cieślik z niezwykłą lekkością łączy elementy absurdu, satyry i refleksji egzystencjalnej, tworząc opowieść o świecie, w którym wszystko może być dziwne – ale nie wszystko musi być straszne. To opowieść o ludziach, którzy próbują zrozumieć to, co trudne do zrozumienia, i o systemie, który robi wszystko, by te próby wcisnąć w ramy. Dzięki wyrazistym bohaterom książka staje się nie tylko satyrą, ale też humanistyczną opowieścią o nas samych – naszych lękach, potrzebach i codziennych zmaganiach z tym, co niepojęte.
zaczytanizkawa.blogspot.com
"Każda rzecz ma swoją tajemnicę, a człowiek ma za zadanie ją odkryć."
Gabriel García Márquez
W świecie, w którym logika coraz częściej przegrywa z chaosem, a codzienność przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, Pan Tomasz Cieślik proponuje nam niezwykłą opowieść. Jego książka „Urząd do spraw dziwnych” to nie tylko satyra na rzeczywistość, ale również refleksyjna analiza...
𝐇𝐞𝐞𝐞𝐞𝐞𝐣!
Zwykle staram się nie zamykać na inne gatunki w książkach, więc postanowiłam, że może do fantastyki (??) przekonam się właśnie przy 𝐔𝐫𝐳𝐞̨𝐝𝐳𝐢𝐞, jednak niestety mówiąc szczerze - trochę się zawiodłam.
Sam pomysł na fabułę nie był zły i miał potencjał, ale wydaje mi się, że nie został on do końca wykorzystany.
Coś, czego 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐬𝐳𝐧𝐢𝐞 mi brakowało, to szczegóły - było ich zwyczajnie zbyt mało, historia wydawała się płytka, co poskutkowało tym, że przez około 150 stron totalnie nie mogłam się 𝐰𝐜𝐳𝐮𝐜́ w ten klimat, zastanawiałam się nawet czy nie dać 𝐝𝐧𝐟 - 𝐚.
Później na szczęście jest lepiej - akcja nabiera tempa, wydarzenia zaczynają mieć sens i coraz więcej rzeczy zostaje wyjaśnionych.
Na samym początku historii 𝐒𝐚𝐫𝐲 dowiadujemy się również o problemach w jej domu rodzinnym, w tym przemocy domowej i przy tym temacie też mam lekki niedosyt - te wątki dało się opisać zdecydowanie lepiej, bardziej wnikając w to, co dzieje się w domu 𝐊𝐨𝐬𝐨́𝐰, żeby czytelnik mógł naprawdę poczuć te emocje.
Jedna z rzeczy, które naprawdę dobrze zostały podjęte w książce to wątek 𝐚𝐭𝐚𝐤𝐨́𝐰 𝐩𝐚𝐧𝐢𝐤𝐢, z którymi zmaga się nie tylko
𝐒𝐚𝐫𝐚, ale również 𝐀𝐫𝐨𝐧. Tu mogliśmy poczuć ścisk w klatce piersiowej czy niemożność złapania oddechu, razem z bohaterami.
Cała historia mam wrażenie jakby była trochę nijaka. Niby pomysł na fabułę całkiem spoko, ale wykonanie średnie.
[współpraca reklamowa]
𝐇𝐞𝐞𝐞𝐞𝐞𝐣!
Zwykle staram się nie zamykać na inne gatunki w książkach, więc postanowiłam, że może do fantastyki (??) przekonam się właśnie przy 𝐔𝐫𝐳𝐞̨𝐝𝐳𝐢𝐞, jednak niestety mówiąc szczerze - trochę się zawiodłam.
Sam pomysł na fabułę nie był zły i miał potencjał, ale wydaje mi się, że nie został on do końca wykorzystany.
Coś, czego 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐬𝐳𝐧𝐢𝐞 mi...
Recenzja książki bardzo niezwykłej, można nawet powiedzieć, ze innej niż dotąd czytałam. Autor stworzył świat łączący fantastykę z polską rzeczywistością. Przenosimy się do życia mieszkańców Czerna, gdzie wątki fantasy idealnie łączą się z elementami detektywistycznymi i intrygującą fabułą. KTÓRA MNIE POCHŁONĘŁA!
Język książki bardzo mi się podobał, czytało się ją lekko i przyjemnie. Wciągnęła mnie w swój świat od pierwszych stron. Wątki są dobrze napisane i stworzone, co sprawiło, że lektura była dla mnie jeszcze lepsza. Zdecydowanie nie zabrakło tu emocji.
Sara to świetna bohaterka, mamy szansę dobrze ją poznać, zrozumieć jej motywacje i wczuć się w jej sytuację. Choć to debiut autora, uważam, że jest bardzo udany. Co jest super to to, ze książka zawiera nie tylko elementy fantasy, ale też kryminału i powieści obyczajowej.
Porusza ważne tematy i zdecydowanie zasługuje na polecenie. Jeśli lubicie opowieści fantasy, ta książka jest zdecydowanie dla Was! Mi się podobała bardzo bardzo i ogromnie polecam !!
Recenzja książki bardzo niezwykłej, można nawet powiedzieć, ze innej niż dotąd czytałam. Autor stworzył świat łączący fantastykę z polską rzeczywistością. Przenosimy się do życia mieszkańców Czerna, gdzie wątki fantasy idealnie łączą się z elementami detektywistycznymi i intrygującą fabułą. KTÓRA MNIE POCHŁONĘŁA!
Język książki bardzo mi się podobał, czytało się ją lekko i...
Bardzo solidny debiut, któy stanowi obietnicę coraz to lepszych historii. Animowie to jeden z ciekawszych fantastycznych gatunków w polskiej literaturze - czasem karykaturalny, czasem groteskowy i absurdalny, a czasem potężny, nadludzki i godny respektu. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę!
Bardzo solidny debiut, któy stanowi obietnicę coraz to lepszych historii. Animowie to jeden z ciekawszych fantastycznych gatunków w polskiej literaturze - czasem karykaturalny, czasem groteskowy i absurdalny, a czasem potężny, nadludzki i godny respektu. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę!
Połączenie kryminału, fantasy i science fiction - to nie może się nie udać.
Świetnie się bawiłam czytając tę książkę, chociaż nie powiem, bo podchodziłam trochę sceptycznie do debiutu autora.
Książki są przeznaczone dla czytelników 16+.
Autor świetnie trzyma nas w napięciu przez całą historię. Dawkuje nam informacje, które są potrzebne do rozwiązania zagadki, dzięki czemu płyniemy razem z akcją całej opowieści nie nudząc się i zadając sobie masę pytań.
Połączenie kryminału, fantasy i science fiction - to nie może się nie udać.
Świetnie się bawiłam czytając tę książkę, chociaż nie powiem, bo podchodziłam trochę sceptycznie do debiutu autora.
Książki są przeznaczone dla czytelników 16+.
Autor świetnie trzyma nas w napięciu przez całą historię. Dawkuje nam informacje, które są potrzebne do rozwiązania zagadki, dzięki czemu...
Jakie ja mam ostatnio szczęście do książek. Naszą bohaterką jest Sara, która ma sporo różnych problemów. Do domu obok "wprowadza" się młody człowiek, który wygląda zupełnie inaczej niż otoczenie i to ją zaciekawia. Na tyle jest to inne od jej codzienności, że zaczyna go śledzić i podsłuchiwać. Ciekawe jest to, że wszystko co później się wydarzy będzie szaleństwem. To też doprowadzi ją do odpowiedzi na wiele pytań, ale daje szansę na kolejne części książki. Wow to na prawdę dobra historia z ciekawym pomysłem. Ogólnie polecam ją każdemu nawet tym młodszym czytelnikom, bo historia warta jest przeczytania. Zanurz się w świecie gdzie nic nie jest oczywiste, a to co wydawało się prawdą staje się tylko ułudą i nic nie jest wiadome i wszystko prawdopodobne. Książka jest wspaniała, wyjątkowa i nietuzinkowa. Polecam
Jakie ja mam ostatnio szczęście do książek. Naszą bohaterką jest Sara, która ma sporo różnych problemów. Do domu obok "wprowadza" się młody człowiek, który wygląda zupełnie inaczej niż otoczenie i to ją zaciekawia. Na tyle jest to inne od jej codzienności, że zaczyna go śledzić i podsłuchiwać. Ciekawe jest to, że wszystko co później się wydarzy będzie szaleństwem. To też...
📖Miasteczko Czerno. Okolice Krakowa. Ulica Ostatnia. Trzyosobowa rodzina Kos: Sara, niestabilnie emocjonalnie 17-latka, 7-letni Fabian oraz ich ojciec Pan Kos, przemocowiec i alkoholik. Rok temu w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła matka i żona, Aniela Kos. Od tego czasu to Sara zajmuje się młodszym bratem, w międzyczasie unikając wybuchowego ojca, którego obwinia o zniknięcie matki.
Niespodziewanie na niezamieszkałą posesję obok wprowadza się dziwny chłopiec z laską w dłoni. Wkrótce zaczynają go odwiedzać równie niezwykli goście.
Sara rozpoczyna prywatne śledztwo.
👁️Kim są nietypowi goście?
👁️Czy są oni powiązani ze zniknięciem Anieli Kos?
👁️Czym zajmuje się Urząd do Spraw Dziwnych?
📖"Urząd do Spraw Dziwnych" autorstwa Mateusza Cieślik jest pierwszym tomem cyklu o tym samym tytule z gatunku fantasy.
📖Język powieści jest prosty, w pełni zrozumiały. Dużą zaletą fabuły jest połączenie fantasy dla młodzieży z wątkiem detektywistycznym - w pewnym momencie czułam jakbym wcieliła się w główną bohaterkę na tropie zagadki.
Sama treść książki w swoim absurdzie przywołuje na myśl "Alicję w Krainie Czarów", co akurat mi odpowiada.
📖"Urząd do spraw dziwnych" to nie tylko młodzieżowe science fiction - porusza też trudne tematy, takie jak alkoholizm, uzależnienie, osamotnienie, utratę matki, a także przemoc w rodzinie.
📖Myślę, że jest to książka idealna dla młodzieży, która lubi wątki fantastyczne oraz tematy bliskie ich sercu. Ja co prawda nastolatką już nie jestem, ale też z przyjemnością zatopiłam się w lekturze.
📖Miasteczko Czerno. Okolice Krakowa. Ulica Ostatnia. Trzyosobowa rodzina Kos: Sara, niestabilnie emocjonalnie 17-latka, 7-letni Fabian oraz ich ojciec Pan Kos, przemocowiec i alkoholik. Rok temu w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła matka i żona, Aniela Kos. Od tego czasu to Sara zajmuje się młodszym bratem, w międzyczasie unikając wybuchowego ojca, którego obwinia o...
꧁Hejka, dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Urząd do spraw dziwnych”. Zaczynając czytanie jej, nie do końca podpadł mi do gustu styl pisania autora. Aczkolwiek im dalej byłam, tym lepiej mi się czytało. Oczywiście wielki plusem jest tu powiązanie lekkiej fantastyki z kryminałem.
꧁Mimo że spodziewałam się czegoś nieco innego, nie zawiodłam się za bardzo. Pozycja ta nie spodobała mi się tak bardzo, jak inne książki przeczytane w tym roku, jednak nie jest to też zła lektura, ponieważ bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Momentami czułam się jednak jakbym, rozwiązała sprawę zaginięcia wraz z główną bohaterką co, jest oczywiście wielkim plusem.
꧁ Zakończenie- w seriach jest ono jedną z najważniejszych elementów, ponieważ jeśli będzie ono ciekawe i trzymające w napięciu czytelnik będzie chciał sięgnąć po kolejne tomy.
W tej powieści nie było ono jakieś WOW, lecz było niespodziewane (przynajmniej dla mnie). Po przeczytaniu tej książki nie czułam spełnienia, które pojawiłoby się podczas ŚWIETNEGO zakończenia (w tej pozycji nie zwala z nóg). Jednak ja się nie poddaje i wierzę, że kolejne tomy będą o wiele lepsze.
Xoxo💞😝
[współpraca reklamowa]
꧁Hejka, dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Urząd do spraw dziwnych”. Zaczynając czytanie jej, nie do końca podpadł mi do gustu styl pisania autora. Aczkolwiek im dalej byłam, tym lepiej mi się czytało. Oczywiście wielki plusem jest tu powiązanie lekkiej fantastyki z kryminałem.
꧁Mimo że spodziewałam się czegoś nieco innego, nie zawiodłam się za bardzo. Pozycja ta...
„Urząd do Spraw Dziwnych” to fascynująca historia, ukazująca naszą rzeczywistość z zupełnie innej, fantastycznej strony.
Sara Kos - z pozoru zwykła nastolatka. Jej matka zaginęła, a dziewczyna każdego dnia musi użerać się z agresywnym ojcem. Jednak, gdy przypadkowo widzi i słyszy rzeczy, których nie powinna, jej cała dotychczasowa rzeczywistość i światopogląd wywracają się do góry nogami.
Aron Wysocki - ekscentryczny chłopak z fioletowego twingo noszący ubrania z poprzedniego wieku. Z początku Sara uznaje go za dziwaka, jednak z biegiem czasu uświadamia sobie, że wszystkie te elementy - łącznie z drewnianą laską - mają dużo głębsze znaczenie.
Kim są staromodni animowie? Jaki wpływ na życie Sary będzie miało pojawienie się kilku z nich w Czernie, rodzinnym mieście dziewczyny? Czym jest tytułowy Urząd do Spraw Dziwnych? Co spotkało Anielę Kos? W jakim kierunku potoczy się relacja Sary i Arona? Jakie tajemnice odkryje dziewczyna? A także, czy jej powoli siwiejące włosy są jedynie skutkiem ciągłego stresu?
Już od początku czułam, że spodoba mi się ta książka. Jednak nie sądziłam, że historia ludzi, zarówno tych „normalnych”, jak i tych posiadających zwierzęce głowy, okaże się aż tak wciągająca. Wątek animów i ich egzystencja w naszej niemagicznej rzeczywistości były naprawdę ciekawe, intrygujące oraz tak dobrze opisane, że cały czas mam wrażenie jakby istnieli w naszym świecie naprawdę. Postacie takie jak Sara, Aron, Felicja Biel, Anna Fredro, Hugon Rey, Gilbert Grot, Gustaw Dębicki, Amadeusz Feli czy Petroniusz Weroniczem różnili się nie tylko wyglądem, wiekiem czy gatunkiem, ale przede wszystkim cechami charakteru, które tworzą z nich jedyne, wyjątkowe i niepowtarzalne postacie. Styl pisania autora jest bardzo przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. Akcja natomiast jest idealnie rozłożona pomiędzy wszystkie rozdziały, tak aby tworzyła spójną całość pozwalającą czytelnikowi dojrzeć wszystkie szczegóły, jednocześnie go nie zanudzając.
Jeżeli więc jesteście ciekawi jakie przygody spotkają Sarę, Arona oraz innych pracowników Urzędu do Spraw Dziwnych, to bez wahania sięgajcie po książkę i przeżywajcie je razem z bohaterami.
Nazwa książki: Urząd do Spraw Dziwnych sugeruje, że możemy spodziewać się naprawdę dziwnych rzeczy i też tak było. Z tym, że dzięki tej "dziwaczności" i absurdowi była niepowtarzalna i bardzo dobrze czytało się historię inną od wszystkich. Powiew świeżości o którym moim zdaniem jest za cicho!
W książce bardzo dobrze został przedstawiony świat, który w zasadzie jest fantastyczny ale wydawał się być realny. To co z pozoru wydaje się logiczne i sensowne okazuje się, że wcale takie nie jest i to było wspaniałe. Czułam się jak jeden z urzędników, którzy są trochę jak detektywi i zastanawiałam się jak sprawa zostanie rozwiązana. Możecie się domyślać, że autor zaskoczył mnie takim obrotem spraw i moje założenia okazały się błędne.
Fabuła osadzona jest w Polsce, co, muszę przyznać, świetnie współgra z klimatem opowieści. Główną bohaterką jest Sara Kos, która straciła matkę w niewyjaśnionych okolicznościach. Winą i całą nienawiścią obarcza ojca, nie może pogodzić się ze stratą. Szybko musiała stać się oparciem dla brata, który tak i Sara jest w ciężkim stanie po stracie matki. Ojciec nadużywa przemocy psychicznej, alkoholu przez co rodzeństwo ma jeszcze ciężej.
Pewnego dnia sytuacja odmienia się, ponieważ w pustym do tej pory domu sąsiada rodziny Kosów pojawia się mężczyzna, który wzbudza zainteresowanie nie tylko swoim fioletowym autem ale też ubiorem i laską, która jest nieodłącznym elementem jego stroju.
Ciekawośc Sary nie dawała jej spokoju, więc postanowiła dowiedzieć się więcej o działaniach mężczyzny. I to doprowadziło ją do poznania prawdy o animach i odkryciu istnienia Urzędu do Spraw Dziwnych. Animowie to istoty, które mają ludzkie ciało ze zwierzęcą głową oraz posiadają zdolności, zwane dyskryptami, która dla ludzi może przypominać magię, choć tak naprawdę jest wyższym poziomem nauki. Dla ludzi zbyt skomplikowanym, by to zrozumieć. Jest to silna struktura społeczna bez której ludzie nie potrafiliby rozwiązać spraw, które wychodzą poza ich pojmowanie i logiczność działań. Dzięki temu wątkowi książka zyskała niepowtarzalny klimat.
Nie tylko główna bohaterka zwraca na siebie uwagę charakterem ale też każda inna postać, która pojawia się w książce. Bohaterowie są tak dobrze wykreowani, że każdy z nich zapadanie wam w pamięci nie tylko ze względu na wygląd ale też na ich zdolności.
W książce cały czas coś się dzieje, nie ma chwili wytchnienia, więc na nudę nie będziecie narzekać. Jest to połączenie urban fantasy z elementami kryminału i przyznam, że doszukałam bym się nawet malutkiego wątku romantycznego, o którym chce przeczytać w kolejnej części.
Urząd do Spraw Dziwnych podbił moje serce, sprawił, że przekonuje się coraz bardziej do urban fantasy i chce poznać dalszą część historii.
Pauly.nn.czyta-instagram
Nazwa książki: Urząd do Spraw Dziwnych sugeruje, że możemy spodziewać się naprawdę dziwnych rzeczy i też tak było. Z tym, że dzięki tej "dziwaczności" i absurdowi była niepowtarzalna i bardzo dobrze czytało się historię inną od wszystkich. Powiew świeżości o którym moim zdaniem jest za cicho!
W książce bardzo dobrze został przedstawiony świat, który w zasadzie jest...
To definitywnie najlepsza dziwna książka jaką kiedykolwiek czytałam.
Pierwsze, co przykuło moją uwagę to klimat. Mamy świetny balans między tym co realne, a nadprzyrodzonym - problemy rodzinne, szkoła i nagle Urząd do Spraw Dziwnych. Dodatkowo akcja dzieje się w Polsce, co sprawia że wydarzenia wydają się bardziej bliższe.
Zakończenia zagadki za nic w świecie nie dało się zgadnąć. Trzymała w napięciu do ostatniej chwili. Z każda stroną mamy coraz, więcej niedopowiedzeń, rósł niepokój, co tylko trzymało mnie dłużej w napięciu.
Główna bohaterka nie wpisuje się w schemat „typowej postaci z młodzieżówki”. Jej życie zmieniło się o 180 stopni już przed poznaniem Urządu i animów. Aron natomiast jest klasycznym tajemniczym mężczyzną i od razu budzi ciekawość, a u mnie sympatie. Postacie drugoplanowe są genialnie napisane, chociaż przy niektórych czułam lekki niedosyt.
Najbardziej jednak zaintrygowali mnie animowie - tajemnicze istoty o ludzkich ciałach i zwierzęcych głowach, które budzą moją fascynacje. Autor nie zdradza o nich od razu wszystkiego przez co jeszcze bardziej mnie ciekawiły.
Widać, że autor nie boi się eksperymentować z formą i tematyką. „Urząd do Spraw Dziwnych” przecina cienką linią fikcję z realiami i zostawi Was do ostatniej chwili z pytaniami bez odpowiedzi.
Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po dalszy ciąg historii Sary.
ᴡꜱᴘóᴌᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴇɴᴄᴋᴀ
To definitywnie najlepsza dziwna książka jaką kiedykolwiek czytałam.
Pierwsze, co przykuło moją uwagę to klimat. Mamy świetny balans między tym co realne, a nadprzyrodzonym - problemy rodzinne, szkoła i nagle Urząd do Spraw Dziwnych. Dodatkowo akcja dzieje się w Polsce, co sprawia że wydarzenia wydają się bardziej bliższe.
Moje urzędnicze serce w końcu ma swoją reprezentację w literaturze inną niż ta z którą styczność miał Josef K. Fajnie
Jest mrocznie. Patologicznie mrocznie. Sara Kos nie ma łatwo w życiu. Matka odeszła bez słowa zostawiając ją i jej młodszego brata na pastwę ojca - oprawcy, który znęca się nad rodziną od lat. Dziewczyna marzy o ucieczce. Leki nie przynoszą ukojenia i powoli spychają rodzeństwo w chorobę, prawdopodobnie odziedziczoną po matce która przed odejściem słyszała głosy.
Połączone żyłki wścibstwa, nudy i depresji popychają dziewczynę do węszenia wokół dziwnych rzeczy dziejących się za płotem. Wiedziona nagłą potrzebą zagaduje do chłopaka który panoszy się na posesji jej sąsiada. Z bezczelnością godną urzędnika (XD) oskarża go i wdziera się do domu.
W ten sposób wkracza do świata ukrytego dla zwykłych śmiertelników. Istoty - Animowie - o nienagannych manierach i z urzekającą klasą - swoją drogą urzędnicy - odmawiają jej powrotu, o zgrozo każą pracować i sprawiają że odnajduje swoje miejsce na ziemii.
Elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce, kolejne tropy w urzędowej sprawie mogą doprowadzić Sarę i jej nowych przyjaciół na ślad jej matki oraz śmiertelne niebezpieczeństwo.
Zabierałam się do niej dwa razy. Za pierwszym nawet nie spotkałam żadnego Anima, bo już wstęp był za mocny. Za drugim… pochłonęłam ją w ciągu dwóch dni.
Akcja nie daje odpocząć. Świat jest ciekawy, podzielony na dwie “epoki” z których jedna uwodzi swoją odmiennością od szarej współczesnej rzeczywistości. Wyróżnia to tekst na tle innych książek w gatunku urban fantasy.
Magia jest nam wytłumaczona w sposób naukowy - którego możemy nie ogarniać, bo przecież jesteśmy tylko ludźmi.
Najmocniejszym punktem okazali się bohaterowie. Istny korowód barwnych charakterów. Od tych uroczych, po budzących szacunek. Od pomocnych i do rany przyłóż po wredoty które w ostateczności, jak będziesz walczyć o życie, ewentualnie wyciągną pomocną dłoń (jeśli nie po brudzą sobie przy tym pazurków).
Jestem fanem.
Moje urzędnicze serce w końcu ma swoją reprezentację w literaturze inną niż ta z którą styczność miał Josef K. Fajnie
Jest mrocznie. Patologicznie mrocznie. Sara Kos nie ma łatwo w życiu. Matka odeszła bez słowa zostawiając ją i jej młodszego brata na pastwę ojca - oprawcy, który znęca się nad rodziną od lat. Dziewczyna marzy o ucieczce. Leki nie przynoszą ukojenia i...
(Opinia dotyczy całej trylogii)
Coś zupełnie nowego. Powiew świeżości w dziedzinie fantasy.
Zapoznanie ze światem przedstawionym ciężkie do zrozumienia, ale to "normalne dla ludzi, że nie rozumieją" ;)
Fabuła wciąga z każdym zleceniem, a im dalej w las tym więcej kropek zaczyna się łączyć.
Nie kupili mnie jednak głowni bohaterowie. Niby logicznie myślący, prawie dorośli, a jednak co jakiś czas dziwnie reagowali i postępowali. Ich miłość również. Czasami miałam wrażenie, że są ze sobą z litości, albo z braku możliwości wyboru innego partnera.
Książki uważam za dobre, choć można by spokojnie je ogarnąć w jednym dużym tomie, gdyby pominąć wszystko co nic nie wynosiło do fabuły.
Szczerze polecam do zapoznania się, ale niestety nie będą miały zaszczytu zakurzyć się u mnie na półce ;)
(Opinia dotyczy całej trylogii)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCoś zupełnie nowego. Powiew świeżości w dziedzinie fantasy.
Zapoznanie ze światem przedstawionym ciężkie do zrozumienia, ale to "normalne dla ludzi, że nie rozumieją" ;)
Fabuła wciąga z każdym zleceniem, a im dalej w las tym więcej kropek zaczyna się łączyć.
Nie kupili mnie jednak głowni bohaterowie. Niby logicznie myślący, prawie dorośli,...
Jeśli planujecie porzucić tą książkę, to pod żadnym pozorem nie dawajcie jej szansy. Jeśli dacie, już się od niej nie oderwiecie.
Jest to mroczna fantastyka (troszkę niestety :c) 16+, myślę, że wycena trafiona w punkt, ponieważ bywa trochę brutalna, ale nie jest to mocno rozwinięte i nie jest przedstawione w żaden drastyczny sposób.
Główna bohaterka, Sara, była w porządku, jednak miewała dziwne zachowania. Zdziwiło mnie to, jak traktowała młodszych, np jak na początku traktowała pewnego młodszego kolegę, gdzie po prostu miała czasem chamskie odzywki. Dodatkowo, gdy jest w jakimś nowym, dziwnym miejscu, które ją przeraża, to wydaje mi się, że jakieś respektowanie zasad, które tam panują i kultura osobista przy rozmowie z osobami, od których teraz zależy, co z nią zrobią, to by się przydała, a czasem zachowywała się jak jakaś lekceważąca wszystko smarkula.
Za to Aron? Czy ja Wam tu muszę o nim opowiadać? Uwielbiam go i przeczytajcie tą książkę choćby ze względu na niego.
Ogromnym plusem jest tutaj fakt, że książka jest napisana przez Polaka, ponieważ fenomenalnie zarządza różnymi akcentami, które stają się charakterystyczne dla konkretnych postaci, co sprawia też, że nie są płytkie i "kopiuj, wklej". Też dzieje się w Polsce!!! Jedyne, co mi się nie podobało w stylu pisania, to nawyk 3 kropek na końcu ("co ty zrobiłeś..." "nie wiem..."). Podziwiam kreatywność autora, że wymyślił to wszystko.
Mam za to główne zastrzeżenie, czyli czemu bohaterowie myśleli, że pewien złoczyńca, którego podejrzewają o powiązanie ze sprawą matki Sary, miałby mieć tą kobietę przy sobie? Pytania "była tam?" mnie dziwiły.
Trochę inaczej wyobrażałam sobie ten tytuł, ale myślę, że nawet gdybym wiedziała, z czym go się je, sięgnęłabym po niego i to z pewnością. Sięgnę też po następne tomy, ale za jakiś czas, bo pierw muszę się jakoś mentalnie pozbierać, bo gdy przeczytałam ostatnią stronę, 15 minut siedziałam oglądając w ciszy wszystkie ściany w pokoju.
Jeśli planujecie porzucić tą książkę, to pod żadnym pozorem nie dawajcie jej szansy. Jeśli dacie, już się od niej nie oderwiecie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to mroczna fantastyka (troszkę niestety :c) 16+, myślę, że wycena trafiona w punkt, ponieważ bywa trochę brutalna, ale nie jest to mocno rozwinięte i nie jest przedstawione w żaden drastyczny sposób.
Główna bohaterka, Sara, była w...
Nie ujął mnie ten Urząd swoimi sprawami.
Motyw deskryptów był świetny, lecz opis walki kiepski.
Zaczyna się z Sarą, tą co w finale tak ważną się staje. Zbyt wiele stron minąć musiało, nim coś się zadziało.
Potem ten Urząd dokładniej poznajemy.
Kto kim jest, co robi – tego się dowiemy.
I nawet to fajne, przyznać to muszę, bo opis urzędu nie ziębi, a jest w miarę fajny.
Główną zagadkę znamy, od osoby do osoby do eozwiązanie jej zmierzamy.
Jednak przerywniki mamy, w zwykłych sprawach czas spędzamy.
Pierwsza me serce niemal poruszyła,
Lecz zbyt szybko w tej szafie swój żywot skończyła. Był to ten moment, którym się podjarałem, a potem już tylko się lekko rozczarowałem.
Sprawę drugą przemilczeć mogę, gdyż nie była taką magiczną jak oczekiwałem.
A wesele? Zbędne, nudne. Tylko kartki wertowałem, bo nic nie wnosiło. Więcej irytacji niż frajdy mi to sprawiło.
Wątek główny? Kasyno słabo wypadło.
Zbyt łatwo poszło, napięcie opadło.
Pachniało podpuchą, brakło tam sprytu,
Autor nie dowiózł nam tego zachwytu.
A walka na deskrypty? Ach, jak na to wyczekiwałem i jak się zawiodłem.
Chaotyczna, szybka, źle ukazana. Jakby każdy prawie sam na sam tam wojował,
A czarny charakter? Pstryk! I się ewakuował.
Finałowe rozwiązanie? Jakieś takie... nie w guście na pewno, by potężnym być tak wielce i... ahhhh no nie w mym guście ta koncepcja.
Podsumowując tą księgę: o epickich starciach tu nie poczytamy, odkrywać tajemnych rzeczy nie będziemy, ani też nie doświadczyny deskryptów dramy.
To dobra historia bez piętna odciskającego na mej magicznej duszy.
Z tą serią się żegnam, lecz jeśli w przyszłości zobaczę tą Sarę na okładce wśród deskryptów z podpisem brzmiącym walecznie, to być może się skuszę i wrócę.
Nie ujął mnie ten Urząd swoimi sprawami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMotyw deskryptów był świetny, lecz opis walki kiepski.
Zaczyna się z Sarą, tą co w finale tak ważną się staje. Zbyt wiele stron minąć musiało, nim coś się zadziało.
Potem ten Urząd dokładniej poznajemy.
Kto kim jest, co robi – tego się dowiemy.
I nawet to fajne, przyznać to muszę, bo opis urzędu nie ziębi, a jest w miarę...
Błąd logiczny goni kolejny błąd. Rozdziały, które nie wnoszą nic w fabułę. Chyba napisane tylko po to aby książka miała więcej stron. Po dotarciu do opisu sceny walki zrezygnowałem z dalszego czytania.
Błąd logiczny goni kolejny błąd. Rozdziały, które nie wnoszą nic w fabułę. Chyba napisane tylko po to aby książka miała więcej stron. Po dotarciu do opisu sceny walki zrezygnowałem z dalszego czytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka sobie.
Taka sobie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMatka Sary Kos zaginęła rok temu. 17-latka nienawidzi swojego ojca i troszczy się o młodszego brata. Pewnego dnia zauważa, że do domu w sąsiedztwie zmierzają dziwny ludzie. W ten sposób Sara trafia do świata animów, ludzi z głowami zwierząt, władający magią, którzy być może będą w stanie wyjaśnić jej, co stało się z jej matką.
Nieczęsto polskie książki są widoczne w książkowych mediach społecznościowych. A zwłaszcza kiedy są to debiuty. „Urząd do spraw dziwnych”, powieść Mateusza Cieślika jest jednym z wyjątków: swego czasu naprawdę regularnie pojawiała mi się „na ścianie” w aplikacjach. W końcu trafiła do mnie, odleżała swoje i… i nie okazała się lekturą, o której mogę powiedzieć szczególnie dużo dobrego.
Zacznijmy od samego stylu, bo mam wrażenie, że to on najbardziej tej powieści przeszkadza. Nie ma się czemu dziwić, skoro jest to debiut bez wymienionego redaktora i korektora: ma jedynie „opiekę redakcyjną”, co od razu powinno zapalić mi w głowie czerwoną lampkę. I być może wydawca po prostu specjalistów nie dopisał do listy, mogę na ten temat tylko spekulować, ale wydaje mi się, że nawet jeśli tak: dobre redaktorskie cięcie jeszcze raz by się tutaj przydało.
Dlatego że autor ma okropną manierę, która próbuje wprost o wszystkim czytelnikowi powiedzieć. Nawet jeśli narracji zdarza się pokazywać, a nie opisywać to i tak dostajemy dodatkowy komentarz odnośnie emocji czy myśli postaci na zasadzie: uśmiechnęła się, była zadowolona. Miałam też poczucie, że narracja często i w kółko tłucze to samo, jest pretensjonalna i często używa słów w taki sposób, że niby czytelnik wie, o co chodzi i co autor miał na myśli, ale ma poczucie, że te stwierdzenia do siebie nie pasują. Dlatego moim zdaniem aby „Urząd do spraw dziwnych” naprawdę miał szansę zadziałać jako powieść, powinien zostać przepisany od nowa, najlepiej pod opieką jakiegoś sensownego redaktora.
Sam świat przedstawiony i fabuła są akceptowalne, ale raczej generyczne. Autor wprowadza nas w groteskowe uniwersum, pełne urzędników i ludzi-zwierząt. Wydaje mi się, że to jest baza na której można budować, jednak nie miałam poczucia, że czytam coś absolutnie wyjątkowego w jakiejkolwiek formie. Nasza bohaterka szybko zmienia się w swoistą „detektywkę” i dostajemy kryminalne urban fantasy, w którym jednak brakuje ciekawych relacji (dialogi też nie są tu najlepsze, często brzmią nienaturalnie i syntetycznie) oraz trzymającej w napięciu opowieści. Gdy dotarłam do rozwiązania, nie miałam ani odrobiny tej „satysfakcji”, którą daje dobry kryminał.
Przyznam też, że sama końcówka raczej mnie zniesmaczyła. Jest to powieść raczej młodzieżowa i wydaje mi się, że o ile takowe nie muszą być cukierkowe to jednak fajnie byłoby, gdyby wnosiły do życia młodego czytelnika coś, z czego mogą czerpać pozytywne emocje. „Urząd do spraw dziwnych” zostawił mi zaś po sobie głównie poczucie, że bohaterka w gruncie rzeczy niczego się nie nauczyła i jak na początku nienawidziła ojca… tak ostatecznie nic się nie zmienia. Relacja Sara Kos - pan Kos nie jest w żaden sposób przepracowana, a narracja zdaje się budować dramową dramę dla dramy, a nie przestawić realny problem, który może pojawić się w nastoletnim domu i który mógłby nastoletniej osobie powiedzieć coś o dorastaniu czy relacjach z rodzicami.
„Urząd do spraw dziwnych” nie jest książką szczególnie dziwną; czytałam w życiu dużo dziwniejsze i bardziej zwariowane. Może obroni się jako młodzieżówka dla mniej wymagającego czytelnika ode mnie i na pewno ma w sobie pewne pomysły, na których, jak już pisałam, można budować. Ale zostawiła mi po sobie przede wszystkim niesmak i poczucie, że jednak ktoś jeszcze powinien tę powieść porządnie przemaglować, nim trafiła w ręce docelowego czytelnika.
Matka Sary Kos zaginęła rok temu. 17-latka nienawidzi swojego ojca i troszczy się o młodszego brata. Pewnego dnia zauważa, że do domu w sąsiedztwie zmierzają dziwny ludzie. W ten sposób Sara trafia do świata animów, ludzi z głowami zwierząt, władający magią, którzy być może będą w stanie wyjaśnić jej, co stało się z jej matką.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieczęsto polskie książki są widoczne w...
Sara Kos zmaga się z problemami, nerwica, nienawiść do ojca, Zaginięcie matki oraz młodszy brat który słyszy głosy. Brzmi jak ciekawa bohaterka prawda? Tak! Taka własnie bohaterka z Czerna jest, a to dopiero początek. W ich okolicę sprowadza się bardzo niebywały człowiek do którego goście przychodzą w dzień i w nocy. Lecz są to niebywali goście...wręcz...nieludzcy. Nasza nastolatka wiedziona ciekawością postanawia wkraść się do sąsiada, nie spodziewa się jednak tego do czego ta decyzja może doprowadzić.
Jestem za-ko-cha-na, I to dosłownie. Aron został mianowany na zdecydowanie najbardziej nonchalnt męża książkowego ale nie martwcie się, nie jest to romans. Zamiast tego jest tutaj świat z którym nigdy wczesniej się nie spotkałam, przyjemny do czytania język i co najważniejsze...plot twisty, plot twisty i jeszcze więcej plot twistów! Przyznam wam że imiona bohaterów to połamałam dopiero w połowie książki natomiast nie było to ogromnym dyskomfortem. Jedna scena bardzo mną wstrząsneła i napewno nie jest dla osób wyjątkowo wrażliwych. Dla mnie było to wyjątkowo szokujące i może nawet doprowadziło do pewnego obrzydzenia, a jestem osobą przyjmującą takie treści dość regularnie. Oczywiście nie jest to spowodowane tym że autor coś tam, bardziej chodziło tutaj o sposób w jaki ja to sobie wyobraziłam. Ogromnym plusem jest też świat który jak już wspominałam na początku-bardzo mi się podobał. Często wspominam o tym że nie lubię kiedy coś jest zerojedynkowe, są także odcienie szarości. W tej lekturze jest to bardzo dobrze pokazane za co książka zyskała Moje ogromne poparcie.
Największe emocje chyba wzbudziło we mnie zakonczenie, zwrot akcji ktorego po raz kolejny się nie spodziewałam, jak i fakt że nasi bohaterowie się muszą odseparować. Uważam że to się nie powinno skończyć w taki sposób natomiast jest to wątek Przez ktory napweno przeczytam kolejne części.
Tej książce daję 9/10☆Sara Kos zmaga się z problemami, nerwica, nienawiść do ojca, Zaginięcie matki oraz młodszy brat który słyszy głosy. Brzmi jak ciekawa bohaterka prawda? Tak! Taka własnie bohaterka z Czerna jest, a to dopiero początek. W ich okolicę sprowadza się bardzo niebywały człowiek do którego goście przychodzą w dzień i w nocy. Lecz są to niebywali goście...wręcz...nieludzcy. Nasza nastolatka wiedziona ciekawością postanawia wkraść się do sąsiada, nie spodziewa się jednak tego do czego ta decyzja może doprowadzić.
Jestem za-ko-cha-na, I to dosłownie. Aron został mianowany na zdecydowanie najbardziej nonchalnt męża książkowego ale nie martwcie się, nie jest to romans. Zamiast tego jest tutaj świat z którym nigdy wczesniej się nie spotkałam, przyjemny do czytania język i co najważniejsze...plot twisty, plot twisty i jeszcze więcej plot twistów! Przyznam wam że imiona bohaterów to połamałam dopiero w połowie książki natomiast nie było to ogromnym dyskomfortem. Jedna scena bardzo mną wstrząsneła i napewno nie jest dla osób wyjątkowo wrażliwych. Dla mnie było to wyjątkowo szokujące i może nawet doprowadziło do pewnego obrzydzenia, a jestem osobą przyjmującą takie treści dość regularnie. Oczywiście nie jest to spowodowane tym że autor coś tam, bardziej chodziło tutaj o sposób w jaki ja to sobie wyobraziłam. Ogromnym plusem jest też świat który jak już wspominałam na początku-bardzo mi się podobał. Często wspominam o tym że nie lubię kiedy coś jest zerojedynkowe, są także odcienie szarości. W tej lekturze jest to bardzo dobrze pokazane za co książka zyskała Moje ogromne poparcie.
Największe emocje chyba wzbudziło we mnie zakonczenie, zwrot akcji ktorego po raz kolejny się nie spodziewałam, jak i fakt że nasi bohaterowie się muszą odseparować. Uważam że to się nie powinno skończyć w taki sposób natomiast jest to wątek Przez ktory napweno przeczytam kolejne części.
Tej książce daję 8/10☆
Sara Kos zmaga się z problemami, nerwica, nienawiść do ojca, Zaginięcie matki oraz młodszy brat który słyszy głosy. Brzmi jak ciekawa bohaterka prawda? Tak! Taka własnie bohaterka z Czerna jest, a to dopiero początek. W ich okolicę sprowadza się bardzo niebywały człowiek do którego goście przychodzą w dzień i w nocy. Lecz są to niebywali goście...wręcz...nieludzcy. Nasza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSara Kos nastolatka mieszkająca w pod Krakowskiej wsi wraz z młodszym bratem i ojcem.
W sąsiedztwie pojawia się nowy mieszkaniec Aron Wysocki. Sara początkowo obserwuje chłopaka z ukrycia. Ciekawość jest jednak silniejsza i postanawia zabawić się w detektywa i odkryć tajemnicę nowego sąsiedztwa.
Dziewczyna trafia do świata animów.
Kim są animowie ? W jaki sposób te istoty łączą się z zaginięciem jej matki? Jak ta sytuacja wpłynie na rodzinę dziewczyny?
Sara Kos nastolatka mieszkająca w pod Krakowskiej wsi wraz z młodszym bratem i ojcem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sąsiedztwie pojawia się nowy mieszkaniec Aron Wysocki. Sara początkowo obserwuje chłopaka z ukrycia. Ciekawość jest jednak silniejsza i postanawia zabawić się w detektywa i odkryć tajemnicę nowego sąsiedztwa.
Dziewczyna trafia do świata animów.
Kim są animowie ? W jaki sposób te...
Całkiem niezłe fantasy. Dobrze się czyta.
Całkiem niezłe fantasy. Dobrze się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawie skonstruowana fantasy połączona z kryminałem. Świat animów jest pociągająco dziwny i nieco przerażający. Główna bohaterka ma charakter i nie irytuje.
Szkoda, że jest tu tyle literówek, szczególnie w drugiej połowie, co odbiera całą radość z czytania...
Bardzo ciekawie skonstruowana fantasy połączona z kryminałem. Świat animów jest pociągająco dziwny i nieco przerażający. Główna bohaterka ma charakter i nie irytuje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoda, że jest tu tyle literówek, szczególnie w drugiej połowie, co odbiera całą radość z czytania...
Nie spodziewałam się, że to mi się spodoba :) Książki Mateusza dostałam w prezencie urodzinowym. Szczerze mówiąc nie spodobały mi się okładki, zapewne sama bym nie sięgnęła po te książki w sklepie, a okazały się ogromnym pozytywnym zaskoczeniem!
Nie spodziewałam się, że to mi się spodoba :) Książki Mateusza dostałam w prezencie urodzinowym. Szczerze mówiąc nie spodobały mi się okładki, zapewne sama bym nie sięgnęła po te książki w sklepie, a okazały się ogromnym pozytywnym zaskoczeniem!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd samego początku historia mnie zahipnotyzowała. Poznajemy kobietę, która wciąż nie wie co się stało z jej matką. Opisuje jej ostatni czas, jaki zapamiętała. Obłąkany wzrok matki, dziwne zachowanie oraz szepty w głowie, których świadoma była tylko ona. Początkowo trudno jest określić kto tutaj zawinił, gdyż podkreślony zostaje alkoholizm i agresja jej męża. Taka niemoc, kiedy chudnie się z dnia na dzień nie mogąc znieść codzienności. Te opisowe urywki bardzo mnie tutaj poruszały. Następnie przechodzimy do jej nagłego zaniknięcia, gdzie u ojca zmieniła się tylko ilość wypitego alkoholu. Pozostawiła ich, małe dzieci oraz męża i do tej pory nikt nie wie co się z nią stało. Wciąż pamięta jak rok temu sypała się na jej oczach, a teraz boi się, że to nie był przypadek. W całej nienawiści opisuje nam też swojego brata, którego zachowanie zaczyna przypominać tej, której z nimi nie ma. Czyżby głosy w głowie nie pojawiły się przypadkiem? Im bardziej o tym myśli i drąży temat, tym świat miewa dla niej małe podpowiedzi. Na jej drodze pojawia się mężczyzna, który choć luzacko przedstawiony zaczyna opowiadać o sobie i tym co robi w tak energiczny sposób, że dziewczyna zaczyna składać wszystko w jedną całość. I tutaj wchodzimy na karty fantazyjnych gier, gdzie należy uważać, bo potrafią pochłonąć. Czyżby na tyle, że można by stracić rozum?
Świetna książka, która łączy fikcję z życiem prawdziwym. Dla mnie była lekką przestrogą, gdzie pokazała jak wyimagowany świat animów może zniszczyć nasze pojmowanie świata prawdziwego. To też wielka tęsknota, czasami nie do opisania. Wyrzuty sumienia, że nic się nie zrobiło jako dziecko, tylko obserwowało upadek człowieka, który to dla nas powinien być oparciem, a nie odwrotnie. Miłość tak wielka, że można dla niej poświęcić wszystko, byleby tylko dostać dręczące nas odpowiedzi. Po jej skończeniu jeszcze bardzo długo dźwięczy w głowie, a głosy podpowiadają, że musimy przeczytać tom następny. Niesamowite spotkanie, naprawdę. Nie da się o niej zapomnieć:-)
Od samego początku historia mnie zahipnotyzowała. Poznajemy kobietę, która wciąż nie wie co się stało z jej matką. Opisuje jej ostatni czas, jaki zapamiętała. Obłąkany wzrok matki, dziwne zachowanie oraz szepty w głowie, których świadoma była tylko ona. Początkowo trudno jest określić kto tutaj zawinił, gdyż podkreślony zostaje alkoholizm i agresja jej męża. Taka niemoc,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towspółpraca barterowa z @wydawnictwo_beya ]
jakie to było niesamowicie przyjemne.
Wciągnęła mnie ta historia całkowicie, bawiłam się świetnie i koniecznie muszę sięgnąć po dalsze tomy.
Podobała mi się konstrukcja świata magicznego.
Podobała mi się lekko "pokręcona" główna bohaterka, chociaż jej zachowanie czasami było dziwniejsze, niż sam fakt, że na świecie istnieją animowie- hybrydy ludzi i zwierząt, obdarzone magicznymi mocami.
Podobało mi się nie do końca szczęśliwe zakończenie- bo przecież nie zawsze jest tak, że wszystko się układa w 100% dobrze.
Mam nadzieję, że kolejne tomy będą równie dobre i serdecznie polecam tę wspaniałą przygodę!
współpraca barterowa z @wydawnictwo_beya ]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojakie to było niesamowicie przyjemne.
Wciągnęła mnie ta historia całkowicie, bawiłam się świetnie i koniecznie muszę sięgnąć po dalsze tomy.
Podobała mi się konstrukcja świata magicznego.
Podobała mi się lekko "pokręcona" główna bohaterka, chociaż jej zachowanie czasami było dziwniejsze, niż sam fakt, że na świecie istnieją...
,,Urząd do spraw dziwnych" Mateusz Cieślik
⭐️ 4,5/5
Fantastyka/Kryminał
,,Do wszystkiego da się przyzwyczaić, nawet do cierpienia"
W pierwszym tomie serii poznajemy Sarę Kos. Nastolatkę mieszkającą nieopodal Krakowa wraz ze swoim młodszym bratem oraz ojcem, którego dosłownie nienawidzi. Dziewczyna tęskni za matką, która zaginęła rok wcześniej w tajemniczych okolicznościach. Na domiar złego martwi się o brata, który zaczyna słyszeć tajemnicze głosy zupełnie jak ich matka przed zaginięciem. Sara o całe zło tego świata obwinia ojca i najchętniej chciałaby, żeby zniknął. Pewnego dnia, jej życie diametralnie się zmienia, poznaje nowego sąsiada Arona, który okazuje się mieć coś wspólnego z zaginięciem jej matki. Chłopak wciąga ją do tajemniczego świata Animów, a Sara postanawia to wykorzystać i za wszelką cenę dowiedzieć się, co stało się z jej matką...
Wciąż odczuwam wiele emocji po przeczytaniu tej książki, nic nie poradzę, jestem dość emocjonalna. Dostałam tę książkę do recenzji i nie spodziewałam się, że będzie tak interesująca. Nie ma tutaj ani krzty przesłodzenia, ta książka jest po prostu świetna. Ciekawie poprowadzona fabuła, dobrze wykreowane postacie oraz mroczna tajemnica w tle sprawiły, że książka pochłonęła mnie od samego początku. A kulminacyjny moment był tak emocjonujący, że jednocześnie z przerażeniem i ekscytacją wyczekiwałam zakończenia. Gdyby nie praca zapewne przeczytałabym ją za jednym posiedzeniem. Jedyne co mi trochę przeszkadzało to dość długi wstęp do fabuły, ale z drugiej strony to rozumiem. W końcu autor musiał w jakiś sposób przybliżyć nam życie głównej bohaterki.
Podsumowując jeśli macie ochotę na mroczną, tajemniczą i nieco osobliwą historię przyprawioną odrobiną humoru, to koniecznie przeczytajcie ,,Urząd do spraw dziwnych". Gwarantuję, że Mateusz Cieślik zabierze Was w niezapomnianą przygodę.
,,Urząd do spraw dziwnych" Mateusz Cieślik
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to⭐️ 4,5/5
Fantastyka/Kryminał
,,Do wszystkiego da się przyzwyczaić, nawet do cierpienia"
W pierwszym tomie serii poznajemy Sarę Kos. Nastolatkę mieszkającą nieopodal Krakowa wraz ze swoim młodszym bratem oraz ojcem, którego dosłownie nienawidzi. Dziewczyna tęskni za matką, która zaginęła rok wcześniej w tajemniczych...
Na początek muszę wspomnieć o pięknej i klimatycznej okładce, która od razu przyciąga wzrok. To właśnie ona sprawiła, że zainteresowałam się Urzędem do Spraw Dziwnych, czyli pierwszym tomem cyklu autorstwa Mateusza Cieślika.
To powieść, która łączy wątki fantastyczne z kryminałem, dla mnie dość nietypowe połączenie, z którym wcześniej się nie spotkałam i było to ciekawe doświadczenie. Nie do końca wiedziałam, czego się po tej historii spodziewać i muszę przyznać, że mam trochę mieszane uczucia.
Książka zabiera nas do pełnego zagadek i tajemnic świata niedostępnego dla zwykłych ludzi. Poznajemy Sarę Kos, nieszczęśliwą nastolatkę, która niespodziewanie trafia do krakowskiego Urzędu do Spraw Dziwnych i zostaje wciągnięta w świat animów, o którego istnieniu wcześniej nie miała pojęcia.
Pomysł na fabułę mi się podobał, styl autora jest na prawdę przyjemny w odbiorze, a duża ilość dialogów sprawia, że szybko czyta się tę książkę, ale mimo potencjału, ten świat nie wciągnął mnie wystarczająco. Świat przedstawiony był ciekawy, ale nie na tyle, żeby mnie porwał i abym sięgnęła po kolejne tomy. Fabuła niestety nie wciągnęła mnie tak, jak tego oczekiwałam i czułam lekki chaos, ale im bliżej końca tym bardziej się rozkręcało. Zakończenie na duży plus! Podobała mi się postać głównej bohaterki i żałuję, bo pojawił się zalążek potencjalnego slow burnu, który nie zaiskrzył wystarczająco i pozostawił u mnie niedosyt.
Podsumowując, myślę, że nie jest to zła książka. Po prostu nie do końca trafiła w mój gust. Ale jestem przekonana, że znajdzie swoich odbiorców, szczególnie wśród tych, którzy lubią nietypowe opowieści, zagadki, tajemnicze organizacje i trochę dziwności. Sami się przekonajcie 🫎🖤
[Współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya ]
Na początek muszę wspomnieć o pięknej i klimatycznej okładce, która od razu przyciąga wzrok. To właśnie ona sprawiła, że zainteresowałam się Urzędem do Spraw Dziwnych, czyli pierwszym tomem cyklu autorstwa Mateusza Cieślika.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść, która łączy wątki fantastyczne z kryminałem, dla mnie dość nietypowe połączenie, z którym wcześniej się nie spotkałam i było to ciekawe...
W sumie za dużo się w niej nie dzieje. Sama końcówka ciekawa, Lektor zrobił świetną robotę – momentami miałam ciarki a na koniec, przu plot twiście, cieszyłam się, że nie słucham tego w nocy :)
Książka jest dość cozy, prócz końcówki, ale nie jest jakaś mocno porywająca. Tajemnica taka jakaś... jakby wymyślona na szybko, a przynajmniej na szybko jest wyjaśniona, ale ciekawie wyjaśnia niektóre aspekty – tylko nie wiem co było najpierw w głowie Osoby Autorskiej – pomysł na to co sie stało czy samo wyjaśnienie bo fabuła jakoś bardzo wszystkiego nie drąży, jakby bohaterowie mają ciekawsze rzeczy do roboty ;)
W sumie za dużo się w niej nie dzieje. Sama końcówka ciekawa, Lektor zrobił świetną robotę – momentami miałam ciarki a na koniec, przu plot twiście, cieszyłam się, że nie słucham tego w nocy :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest dość cozy, prócz końcówki, ale nie jest jakaś mocno porywająca. Tajemnica taka jakaś... jakby wymyślona na szybko, a przynajmniej na szybko jest wyjaśniona, ale ciekawie...
„Urząd do spraw dziwnych” Mateusza Cieślika to jedna z tych książek, które wciągają człowieka po uszy i zostawiają z głową pełną pytań. Polska fantastyka po raz kolejny udowadnia, że potrafi być nie tylko intrygująca, ale i głęboko poruszająca. Niech Was nie zmyli lekki, wręcz zabawny tytuł – za jego fasadą kryje się opowieść mroczna, gęsta od emocji i momentami niepokojąca.
W książce mamy świat, w którym niezwykłe, niepokojące zjawiska przenikają się z codziennością tak naturalnie, jakby zawsze tam były. Urząd zajmuje się sprawami, które wymykają się zdrowemu rozsądkowi, a czytelnik jest świadkiem sytuacji balansujących między dziwem a grozą. Autor świetnie splata elementy fantastyczne z kryminalną intrygą, dzięki czemu napięcie rośnie z każdą stroną, a fabuła potrafi zaskoczyć wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy.
Postacie – zarówno te niezwykłe, jak i całkiem zwyczajne – są napisane z wyczuciem. Najbardziej wybija się para młodych bohaterów, których relacja jest skomplikowana, pełna niedopowiedzeń i tajemnic. Ich wątki wzbudzają emocje i angażują, a przy tym budzą sympatię. Czuć, że autor zostawił tu przestrzeń na rozwój w kolejnych częściach.
„Urząd do spraw dziwnych” to opowieść o nieoczywistej urodzie – mroczna, a jednocześnie niepozbawiona ciepła. To książka, która dostarcza solidnej dawki emocji: od ekscytacji, przez lekki niepokój, po wzruszenie. Pełna oryginalnych pomysłów, nietypowych zwrotów akcji i tej specyficznej atmosfery, którą trudno pomylić z czymkolwiek innym. Polecam każdemu, kto lubi, gdy literatura wymyka się prostym kategoriom i zostaje w głowie na długo po ostatniej stronie.
„Urząd do spraw dziwnych” Mateusza Cieślika to jedna z tych książek, które wciągają człowieka po uszy i zostawiają z głową pełną pytań. Polska fantastyka po raz kolejny udowadnia, że potrafi być nie tylko intrygująca, ale i głęboko poruszająca. Niech Was nie zmyli lekki, wręcz zabawny tytuł – za jego fasadą kryje się opowieść mroczna, gęsta od emocji i momentami...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Każda rzecz ma swoją tajemnicę, a człowiek ma za zadanie ją odkryć."
Gabriel García Márquez
W świecie, w którym logika coraz częściej przegrywa z chaosem, a codzienność przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, Pan Tomasz Cieślik proponuje nam niezwykłą opowieść. Jego książka „Urząd do spraw dziwnych” to nie tylko satyra na rzeczywistość, ale również refleksyjna analiza ludzkiej potrzeby rozumienia i klasyfikowania tego, co nieznane. Autor tworzy rzeczywistość z pogranicza absurdu i groteski, w której zwykłe zjawiska przybierają niepokojące – a przy tym bardzo ludzkie – formy. Czym jednak jest tytułowa „dziwność” – i dlaczego potrzebujemy urzędu, by się nią zajmować?
Tytułowy Urząd do spraw dziwnych to instytucja zajmująca się przypadkami niepasującymi do żadnej innej kategorii. Pracownicy tej jednostki rozpatrują sprawy ludzi, którzy doświadczyli czegoś niewytłumaczalnego – czasem dziwnego, czasem niepokojącego, czasem wręcz śmiesznego. I chociaż wszystko, co „dziwne”, powinno być w tej książce traktowane jako wyjątkowe, Autor pokazuje paradoks: nawet najbardziej niezwykłe zdarzenia można wciągnąć do systemu, opisać w formularzu i zamknąć w szafie z aktami. Pan Cieślik w sposób subtelny, ale bardzo wyrazisty, obnaża mechanizmy biurokracji, która zamiast rozwiązywać problemy, często je upraszcza i zamyka w sztucznie stworzonych szufladkach. W „Urzędzie” chodzi bowiem nie tyle o zrozumienie dziwności, ile o to, by móc ją jakoś zaklasyfikować. To celna metafora naszych czasów – społeczeństwa, które panicznie boi się chaosu i niejednoznaczności.
Książka Pisarza nie jest jednak tylko krytyką instytucji – jest też opowieścią o człowieku. Dziwność, z którą przychodzą petenci do Urzędu, to często metafora ich samotności, poczucia wyobcowania, zagubienia. Bohaterowie książki nie przychodzą, bo coś się po prostu stało – przychodzą, bo chcą zrozumieć, dlaczego czują się inaczej, nieswojo, niezrozumiale. Dziwność staje się tu czymś więcej niż zjawiskiem – staje się lustrem ludzkiej psychiki. Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie książki – zarówno ci, którzy do Urzędu przychodzą z dziwnymi sprawami, jak i ci, którzy mają te sprawy analizować, archiwizować, próbować rozwiązać. Pracownicy Urzędu nie są jednowymiarowymi urzędasami. To ludzie z krwi i kości – zmęczeni, często sfrustrowani, ale też pełni dziwnej wrażliwości na to, co umyka oczom zwykłych obywateli.
Niektórzy z nich z pozoru traktują swoją pracę jak każdą inną – sprawdzają dokumenty, wypełniają raporty, trzymają się procedur. Ale w miarę rozwoju akcji widać, że w ich wnętrzu rodzą się pytania, których nie da się zapisać w arkuszu kalkulacyjnym: „Dlaczego te rzeczy się dzieją?”, „Czy to możliwe, że rzeczywistość pęka w szwach?”, „Co, jeśli dziwność to po prostu nasze niedopasowanie do świata?” Wśród bohaterów są tacy, którzy zaczynają kwestionować sens swojego urzędniczego istnienia. Inni wręcz przeciwnie – z uporem próbują kontrolować to, czego nie da się kontrolować. Ich losy ukazują konflikt pomiędzy potrzebą porządku a akceptacją niepewności. Pan Cieślik pokazuje, że za każdą „sprawą dziwną” stoi człowiek – z jego emocjami, historią i pragnieniem zrozumienia. Dzięki wyrazistym często ironicznym, ale też wzruszającym portretom postaci, książka nabiera głębi. Bohaterowie nie są tylko funkcją opowieści – są jej sercem.
Autor posługuje się językiem lekkim, pełnym ironii, czasem groteskowym, a jednocześnie głęboko refleksyjnym. Jego styl przypomina nieco Mrożka czy Kafkę – Pisarz umiejętnie balansuje między absurdem a filozoficzną refleksją. W opowieściach pracowników Urzędu nie chodzi tylko o zabawę konwencją – chodzi o pokazanie, że rzeczywistość, którą traktujemy jako „normalną”, wcale taka być nie musi. W świecie „Urzędu do spraw dziwnych” nic nie jest jednoznaczne, a każda opowieść ma drugie dno. Czytelnik nie dostaje gotowych odpowiedzi – przeciwnie, książka zachęca do zadawania pytań, do wątpliwości. A to jedna z największych zalet literatury: nie podsuwać rozwiązań, lecz prowokować do myślenia.
„Urząd do spraw dziwnych” to książka, która porusza wiele ważnych tematów:
ludzka potrzeba sensu i zrozumienia – bohaterowie próbują ogarnąć coś, co jest z natury niepojęte. Biurowa absurdalność – satyra na urzędniczy świat, gdzie nawet najdziwniejsze sprawy muszą mieć swój formularz i numer teczki. Poczucie zagubienia – dziwność świata odzwierciedla wewnętrzne stany ludzi: ich lęki, samotność, wrażliwość. Granica między normalnością a innością – co właściwie znaczy, że coś jest „dziwne”? A może to tylko kwestia perspektywy?
W pozycji tej chodzi tak naprawdę o jedno: potrzebę sensu. Człowiek, konfrontując się z dziwnością, z nieznanym, z tym, czego nie rozumie – nie chce tylko wyjaśnień. Chce uspokojenia. Chce poczuć, że świat nadal trzyma się jakiegoś logicznego planu. Nawet jeśli tym planem miałby być formularz Z-43/1a „Zgłoszenie zjawiska trudnego do wytłumaczenia”. Cieślik pokazuje, że potrzeba porządku to jeden z najbardziej ludzkich impulsów – i że w tej potrzebie kryje się zarówno nasza siła, jak i słabość.
Książka „Urząd do spraw dziwnych” to dzieło niebanalne – zabawne, przenikliwe, ale też bardzo aktualne. Pan Tomasz Cieślik z niezwykłą lekkością łączy elementy absurdu, satyry i refleksji egzystencjalnej, tworząc opowieść o świecie, w którym wszystko może być dziwne – ale nie wszystko musi być straszne. To opowieść o ludziach, którzy próbują zrozumieć to, co trudne do zrozumienia, i o systemie, który robi wszystko, by te próby wcisnąć w ramy. Dzięki wyrazistym bohaterom książka staje się nie tylko satyrą, ale też humanistyczną opowieścią o nas samych – naszych lękach, potrzebach i codziennych zmaganiach z tym, co niepojęte.
zaczytanizkawa.blogspot.com
"Każda rzecz ma swoją tajemnicę, a człowiek ma za zadanie ją odkryć."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGabriel García Márquez
W świecie, w którym logika coraz częściej przegrywa z chaosem, a codzienność przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, Pan Tomasz Cieślik proponuje nam niezwykłą opowieść. Jego książka „Urząd do spraw dziwnych” to nie tylko satyra na rzeczywistość, ale również refleksyjna analiza...
[współpraca reklamowa]
𝐇𝐞𝐞𝐞𝐞𝐞𝐣!
Zwykle staram się nie zamykać na inne gatunki w książkach, więc postanowiłam, że może do fantastyki (??) przekonam się właśnie przy 𝐔𝐫𝐳𝐞̨𝐝𝐳𝐢𝐞, jednak niestety mówiąc szczerze - trochę się zawiodłam.
Sam pomysł na fabułę nie był zły i miał potencjał, ale wydaje mi się, że nie został on do końca wykorzystany.
Coś, czego 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐬𝐳𝐧𝐢𝐞 mi brakowało, to szczegóły - było ich zwyczajnie zbyt mało, historia wydawała się płytka, co poskutkowało tym, że przez około 150 stron totalnie nie mogłam się 𝐰𝐜𝐳𝐮𝐜́ w ten klimat, zastanawiałam się nawet czy nie dać 𝐝𝐧𝐟 - 𝐚.
Później na szczęście jest lepiej - akcja nabiera tempa, wydarzenia zaczynają mieć sens i coraz więcej rzeczy zostaje wyjaśnionych.
Na samym początku historii 𝐒𝐚𝐫𝐲 dowiadujemy się również o problemach w jej domu rodzinnym, w tym przemocy domowej i przy tym temacie też mam lekki niedosyt - te wątki dało się opisać zdecydowanie lepiej, bardziej wnikając w to, co dzieje się w domu 𝐊𝐨𝐬𝐨́𝐰, żeby czytelnik mógł naprawdę poczuć te emocje.
Jedna z rzeczy, które naprawdę dobrze zostały podjęte w książce to wątek 𝐚𝐭𝐚𝐤𝐨́𝐰 𝐩𝐚𝐧𝐢𝐤𝐢, z którymi zmaga się nie tylko
𝐒𝐚𝐫𝐚, ale również 𝐀𝐫𝐨𝐧. Tu mogliśmy poczuć ścisk w klatce piersiowej czy niemożność złapania oddechu, razem z bohaterami.
Cała historia mam wrażenie jakby była trochę nijaka. Niby pomysł na fabułę całkiem spoko, ale wykonanie średnie.
[współpraca reklamowa]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to𝐇𝐞𝐞𝐞𝐞𝐞𝐣!
Zwykle staram się nie zamykać na inne gatunki w książkach, więc postanowiłam, że może do fantastyki (??) przekonam się właśnie przy 𝐔𝐫𝐳𝐞̨𝐝𝐳𝐢𝐞, jednak niestety mówiąc szczerze - trochę się zawiodłam.
Sam pomysł na fabułę nie był zły i miał potencjał, ale wydaje mi się, że nie został on do końca wykorzystany.
Coś, czego 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐬𝐳𝐧𝐢𝐞 mi...
Recenzja książki bardzo niezwykłej, można nawet powiedzieć, ze innej niż dotąd czytałam. Autor stworzył świat łączący fantastykę z polską rzeczywistością. Przenosimy się do życia mieszkańców Czerna, gdzie wątki fantasy idealnie łączą się z elementami detektywistycznymi i intrygującą fabułą. KTÓRA MNIE POCHŁONĘŁA!
Język książki bardzo mi się podobał, czytało się ją lekko i przyjemnie. Wciągnęła mnie w swój świat od pierwszych stron. Wątki są dobrze napisane i stworzone, co sprawiło, że lektura była dla mnie jeszcze lepsza. Zdecydowanie nie zabrakło tu emocji.
Sara to świetna bohaterka, mamy szansę dobrze ją poznać, zrozumieć jej motywacje i wczuć się w jej sytuację. Choć to debiut autora, uważam, że jest bardzo udany. Co jest super to to, ze książka zawiera nie tylko elementy fantasy, ale też kryminału i powieści obyczajowej.
Porusza ważne tematy i zdecydowanie zasługuje na polecenie. Jeśli lubicie opowieści fantasy, ta książka jest zdecydowanie dla Was! Mi się podobała bardzo bardzo i ogromnie polecam !!
Recenzja książki bardzo niezwykłej, można nawet powiedzieć, ze innej niż dotąd czytałam. Autor stworzył świat łączący fantastykę z polską rzeczywistością. Przenosimy się do życia mieszkańców Czerna, gdzie wątki fantasy idealnie łączą się z elementami detektywistycznymi i intrygującą fabułą. KTÓRA MNIE POCHŁONĘŁA!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJęzyk książki bardzo mi się podobał, czytało się ją lekko i...
Bardzo solidny debiut, któy stanowi obietnicę coraz to lepszych historii. Animowie to jeden z ciekawszych fantastycznych gatunków w polskiej literaturze - czasem karykaturalny, czasem groteskowy i absurdalny, a czasem potężny, nadludzki i godny respektu. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę!
Bardzo solidny debiut, któy stanowi obietnicę coraz to lepszych historii. Animowie to jeden z ciekawszych fantastycznych gatunków w polskiej literaturze - czasem karykaturalny, czasem groteskowy i absurdalny, a czasem potężny, nadludzki i godny respektu. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPołączenie kryminału, fantasy i science fiction - to nie może się nie udać.
Świetnie się bawiłam czytając tę książkę, chociaż nie powiem, bo podchodziłam trochę sceptycznie do debiutu autora.
Książki są przeznaczone dla czytelników 16+.
Autor świetnie trzyma nas w napięciu przez całą historię. Dawkuje nam informacje, które są potrzebne do rozwiązania zagadki, dzięki czemu płyniemy razem z akcją całej opowieści nie nudząc się i zadając sobie masę pytań.
Połączenie kryminału, fantasy i science fiction - to nie może się nie udać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie się bawiłam czytając tę książkę, chociaż nie powiem, bo podchodziłam trochę sceptycznie do debiutu autora.
Książki są przeznaczone dla czytelników 16+.
Autor świetnie trzyma nas w napięciu przez całą historię. Dawkuje nam informacje, które są potrzebne do rozwiązania zagadki, dzięki czemu...
Jakie ja mam ostatnio szczęście do książek. Naszą bohaterką jest Sara, która ma sporo różnych problemów. Do domu obok "wprowadza" się młody człowiek, który wygląda zupełnie inaczej niż otoczenie i to ją zaciekawia. Na tyle jest to inne od jej codzienności, że zaczyna go śledzić i podsłuchiwać. Ciekawe jest to, że wszystko co później się wydarzy będzie szaleństwem. To też doprowadzi ją do odpowiedzi na wiele pytań, ale daje szansę na kolejne części książki. Wow to na prawdę dobra historia z ciekawym pomysłem. Ogólnie polecam ją każdemu nawet tym młodszym czytelnikom, bo historia warta jest przeczytania. Zanurz się w świecie gdzie nic nie jest oczywiste, a to co wydawało się prawdą staje się tylko ułudą i nic nie jest wiadome i wszystko prawdopodobne. Książka jest wspaniała, wyjątkowa i nietuzinkowa. Polecam
Jakie ja mam ostatnio szczęście do książek. Naszą bohaterką jest Sara, która ma sporo różnych problemów. Do domu obok "wprowadza" się młody człowiek, który wygląda zupełnie inaczej niż otoczenie i to ją zaciekawia. Na tyle jest to inne od jej codzienności, że zaczyna go śledzić i podsłuchiwać. Ciekawe jest to, że wszystko co później się wydarzy będzie szaleństwem. To też...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała pozycja. Oryginalny pomysł, dobry język i wymagająca historia. Dla mnie BOMBA.
Wspaniała pozycja. Oryginalny pomysł, dobry język i wymagająca historia. Dla mnie BOMBA.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📖Miasteczko Czerno. Okolice Krakowa. Ulica Ostatnia. Trzyosobowa rodzina Kos: Sara, niestabilnie emocjonalnie 17-latka, 7-letni Fabian oraz ich ojciec Pan Kos, przemocowiec i alkoholik. Rok temu w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła matka i żona, Aniela Kos. Od tego czasu to Sara zajmuje się młodszym bratem, w międzyczasie unikając wybuchowego ojca, którego obwinia o zniknięcie matki.
Niespodziewanie na niezamieszkałą posesję obok wprowadza się dziwny chłopiec z laską w dłoni. Wkrótce zaczynają go odwiedzać równie niezwykli goście.
Sara rozpoczyna prywatne śledztwo.
👁️Kim są nietypowi goście?
👁️Czy są oni powiązani ze zniknięciem Anieli Kos?
👁️Czym zajmuje się Urząd do Spraw Dziwnych?
📖"Urząd do Spraw Dziwnych" autorstwa Mateusza Cieślik jest pierwszym tomem cyklu o tym samym tytule z gatunku fantasy.
📖Język powieści jest prosty, w pełni zrozumiały. Dużą zaletą fabuły jest połączenie fantasy dla młodzieży z wątkiem detektywistycznym - w pewnym momencie czułam jakbym wcieliła się w główną bohaterkę na tropie zagadki.
Sama treść książki w swoim absurdzie przywołuje na myśl "Alicję w Krainie Czarów", co akurat mi odpowiada.
📖"Urząd do spraw dziwnych" to nie tylko młodzieżowe science fiction - porusza też trudne tematy, takie jak alkoholizm, uzależnienie, osamotnienie, utratę matki, a także przemoc w rodzinie.
📖Myślę, że jest to książka idealna dla młodzieży, która lubi wątki fantastyczne oraz tematy bliskie ich sercu. Ja co prawda nastolatką już nie jestem, ale też z przyjemnością zatopiłam się w lekturze.
📖Miasteczko Czerno. Okolice Krakowa. Ulica Ostatnia. Trzyosobowa rodzina Kos: Sara, niestabilnie emocjonalnie 17-latka, 7-letni Fabian oraz ich ojciec Pan Kos, przemocowiec i alkoholik. Rok temu w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła matka i żona, Aniela Kos. Od tego czasu to Sara zajmuje się młodszym bratem, w międzyczasie unikając wybuchowego ojca, którego obwinia o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to꧁Hejka, dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Urząd do spraw dziwnych”. Zaczynając czytanie jej, nie do końca podpadł mi do gustu styl pisania autora. Aczkolwiek im dalej byłam, tym lepiej mi się czytało. Oczywiście wielki plusem jest tu powiązanie lekkiej fantastyki z kryminałem.
꧁Mimo że spodziewałam się czegoś nieco innego, nie zawiodłam się za bardzo. Pozycja ta nie spodobała mi się tak bardzo, jak inne książki przeczytane w tym roku, jednak nie jest to też zła lektura, ponieważ bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Momentami czułam się jednak jakbym, rozwiązała sprawę zaginięcia wraz z główną bohaterką co, jest oczywiście wielkim plusem.
꧁ Zakończenie- w seriach jest ono jedną z najważniejszych elementów, ponieważ jeśli będzie ono ciekawe i trzymające w napięciu czytelnik będzie chciał sięgnąć po kolejne tomy.
W tej powieści nie było ono jakieś WOW, lecz było niespodziewane (przynajmniej dla mnie). Po przeczytaniu tej książki nie czułam spełnienia, które pojawiłoby się podczas ŚWIETNEGO zakończenia (w tej pozycji nie zwala z nóg). Jednak ja się nie poddaje i wierzę, że kolejne tomy będą o wiele lepsze.
Xoxo💞😝
[współpraca reklamowa]
꧁Hejka, dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Urząd do spraw dziwnych”. Zaczynając czytanie jej, nie do końca podpadł mi do gustu styl pisania autora. Aczkolwiek im dalej byłam, tym lepiej mi się czytało. Oczywiście wielki plusem jest tu powiązanie lekkiej fantastyki z kryminałem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to꧁Mimo że spodziewałam się czegoś nieco innego, nie zawiodłam się za bardzo. Pozycja ta...
Urząd do Spraw Dziwnych - Mateusz Cieślik
4,75/5⭐️
[#współpracareklamowa @wydawnictwo.beya @mateuszcieslik_autor ]
„Urząd do Spraw Dziwnych” to fascynująca historia, ukazująca naszą rzeczywistość z zupełnie innej, fantastycznej strony.
Sara Kos - z pozoru zwykła nastolatka. Jej matka zaginęła, a dziewczyna każdego dnia musi użerać się z agresywnym ojcem. Jednak, gdy przypadkowo widzi i słyszy rzeczy, których nie powinna, jej cała dotychczasowa rzeczywistość i światopogląd wywracają się do góry nogami.
Aron Wysocki - ekscentryczny chłopak z fioletowego twingo noszący ubrania z poprzedniego wieku. Z początku Sara uznaje go za dziwaka, jednak z biegiem czasu uświadamia sobie, że wszystkie te elementy - łącznie z drewnianą laską - mają dużo głębsze znaczenie.
Kim są staromodni animowie? Jaki wpływ na życie Sary będzie miało pojawienie się kilku z nich w Czernie, rodzinnym mieście dziewczyny? Czym jest tytułowy Urząd do Spraw Dziwnych? Co spotkało Anielę Kos? W jakim kierunku potoczy się relacja Sary i Arona? Jakie tajemnice odkryje dziewczyna? A także, czy jej powoli siwiejące włosy są jedynie skutkiem ciągłego stresu?
Już od początku czułam, że spodoba mi się ta książka. Jednak nie sądziłam, że historia ludzi, zarówno tych „normalnych”, jak i tych posiadających zwierzęce głowy, okaże się aż tak wciągająca. Wątek animów i ich egzystencja w naszej niemagicznej rzeczywistości były naprawdę ciekawe, intrygujące oraz tak dobrze opisane, że cały czas mam wrażenie jakby istnieli w naszym świecie naprawdę. Postacie takie jak Sara, Aron, Felicja Biel, Anna Fredro, Hugon Rey, Gilbert Grot, Gustaw Dębicki, Amadeusz Feli czy Petroniusz Weroniczem różnili się nie tylko wyglądem, wiekiem czy gatunkiem, ale przede wszystkim cechami charakteru, które tworzą z nich jedyne, wyjątkowe i niepowtarzalne postacie. Styl pisania autora jest bardzo przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. Akcja natomiast jest idealnie rozłożona pomiędzy wszystkie rozdziały, tak aby tworzyła spójną całość pozwalającą czytelnikowi dojrzeć wszystkie szczegóły, jednocześnie go nie zanudzając.
Jeżeli więc jesteście ciekawi jakie przygody spotkają Sarę, Arona oraz innych pracowników Urzędu do Spraw Dziwnych, to bez wahania sięgajcie po książkę i przeżywajcie je razem z bohaterami.
Urząd do Spraw Dziwnych - Mateusz Cieślik
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to4,75/5⭐️
[#współpracareklamowa @wydawnictwo.beya @mateuszcieslik_autor ]
„Urząd do Spraw Dziwnych” to fascynująca historia, ukazująca naszą rzeczywistość z zupełnie innej, fantastycznej strony.
Sara Kos - z pozoru zwykła nastolatka. Jej matka zaginęła, a dziewczyna każdego dnia musi użerać się z agresywnym ojcem. Jednak, gdy...
Nazwa książki: Urząd do Spraw Dziwnych sugeruje, że możemy spodziewać się naprawdę dziwnych rzeczy i też tak było. Z tym, że dzięki tej "dziwaczności" i absurdowi była niepowtarzalna i bardzo dobrze czytało się historię inną od wszystkich. Powiew świeżości o którym moim zdaniem jest za cicho!
W książce bardzo dobrze został przedstawiony świat, który w zasadzie jest fantastyczny ale wydawał się być realny. To co z pozoru wydaje się logiczne i sensowne okazuje się, że wcale takie nie jest i to było wspaniałe. Czułam się jak jeden z urzędników, którzy są trochę jak detektywi i zastanawiałam się jak sprawa zostanie rozwiązana. Możecie się domyślać, że autor zaskoczył mnie takim obrotem spraw i moje założenia okazały się błędne.
Fabuła osadzona jest w Polsce, co, muszę przyznać, świetnie współgra z klimatem opowieści. Główną bohaterką jest Sara Kos, która straciła matkę w niewyjaśnionych okolicznościach. Winą i całą nienawiścią obarcza ojca, nie może pogodzić się ze stratą. Szybko musiała stać się oparciem dla brata, który tak i Sara jest w ciężkim stanie po stracie matki. Ojciec nadużywa przemocy psychicznej, alkoholu przez co rodzeństwo ma jeszcze ciężej.
Pewnego dnia sytuacja odmienia się, ponieważ w pustym do tej pory domu sąsiada rodziny Kosów pojawia się mężczyzna, który wzbudza zainteresowanie nie tylko swoim fioletowym autem ale też ubiorem i laską, która jest nieodłącznym elementem jego stroju.
Ciekawośc Sary nie dawała jej spokoju, więc postanowiła dowiedzieć się więcej o działaniach mężczyzny. I to doprowadziło ją do poznania prawdy o animach i odkryciu istnienia Urzędu do Spraw Dziwnych. Animowie to istoty, które mają ludzkie ciało ze zwierzęcą głową oraz posiadają zdolności, zwane dyskryptami, która dla ludzi może przypominać magię, choć tak naprawdę jest wyższym poziomem nauki. Dla ludzi zbyt skomplikowanym, by to zrozumieć. Jest to silna struktura społeczna bez której ludzie nie potrafiliby rozwiązać spraw, które wychodzą poza ich pojmowanie i logiczność działań. Dzięki temu wątkowi książka zyskała niepowtarzalny klimat.
Nie tylko główna bohaterka zwraca na siebie uwagę charakterem ale też każda inna postać, która pojawia się w książce. Bohaterowie są tak dobrze wykreowani, że każdy z nich zapadanie wam w pamięci nie tylko ze względu na wygląd ale też na ich zdolności.
W książce cały czas coś się dzieje, nie ma chwili wytchnienia, więc na nudę nie będziecie narzekać. Jest to połączenie urban fantasy z elementami kryminału i przyznam, że doszukałam bym się nawet malutkiego wątku romantycznego, o którym chce przeczytać w kolejnej części.
Urząd do Spraw Dziwnych podbił moje serce, sprawił, że przekonuje się coraz bardziej do urban fantasy i chce poznać dalszą część historii.
Pauly.nn.czyta-instagram
Nazwa książki: Urząd do Spraw Dziwnych sugeruje, że możemy spodziewać się naprawdę dziwnych rzeczy i też tak było. Z tym, że dzięki tej "dziwaczności" i absurdowi była niepowtarzalna i bardzo dobrze czytało się historię inną od wszystkich. Powiew świeżości o którym moim zdaniem jest za cicho!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW książce bardzo dobrze został przedstawiony świat, który w zasadzie jest...
To definitywnie najlepsza dziwna książka jaką kiedykolwiek czytałam.
Pierwsze, co przykuło moją uwagę to klimat. Mamy świetny balans między tym co realne, a nadprzyrodzonym - problemy rodzinne, szkoła i nagle Urząd do Spraw Dziwnych. Dodatkowo akcja dzieje się w Polsce, co sprawia że wydarzenia wydają się bardziej bliższe.
Zakończenia zagadki za nic w świecie nie dało się zgadnąć. Trzymała w napięciu do ostatniej chwili. Z każda stroną mamy coraz, więcej niedopowiedzeń, rósł niepokój, co tylko trzymało mnie dłużej w napięciu.
Główna bohaterka nie wpisuje się w schemat „typowej postaci z młodzieżówki”. Jej życie zmieniło się o 180 stopni już przed poznaniem Urządu i animów. Aron natomiast jest klasycznym tajemniczym mężczyzną i od razu budzi ciekawość, a u mnie sympatie. Postacie drugoplanowe są genialnie napisane, chociaż przy niektórych czułam lekki niedosyt.
Najbardziej jednak zaintrygowali mnie animowie - tajemnicze istoty o ludzkich ciałach i zwierzęcych głowach, które budzą moją fascynacje. Autor nie zdradza o nich od razu wszystkiego przez co jeszcze bardziej mnie ciekawiły.
Widać, że autor nie boi się eksperymentować z formą i tematyką. „Urząd do Spraw Dziwnych” przecina cienką linią fikcję z realiami i zostawi Was do ostatniej chwili z pytaniami bez odpowiedzi.
Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po dalszy ciąg historii Sary.
ᴡꜱᴘóᴌᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴇɴᴄᴋᴀ
To definitywnie najlepsza dziwna książka jaką kiedykolwiek czytałam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze, co przykuło moją uwagę to klimat. Mamy świetny balans między tym co realne, a nadprzyrodzonym - problemy rodzinne, szkoła i nagle Urząd do Spraw Dziwnych. Dodatkowo akcja dzieje się w Polsce, co sprawia że wydarzenia wydają się bardziej bliższe.
Zakończenia zagadki za nic w świecie nie dało...
Moje urzędnicze serce w końcu ma swoją reprezentację w literaturze inną niż ta z którą styczność miał Josef K. Fajnie
Jest mrocznie. Patologicznie mrocznie. Sara Kos nie ma łatwo w życiu. Matka odeszła bez słowa zostawiając ją i jej młodszego brata na pastwę ojca - oprawcy, który znęca się nad rodziną od lat. Dziewczyna marzy o ucieczce. Leki nie przynoszą ukojenia i powoli spychają rodzeństwo w chorobę, prawdopodobnie odziedziczoną po matce która przed odejściem słyszała głosy.
Połączone żyłki wścibstwa, nudy i depresji popychają dziewczynę do węszenia wokół dziwnych rzeczy dziejących się za płotem. Wiedziona nagłą potrzebą zagaduje do chłopaka który panoszy się na posesji jej sąsiada. Z bezczelnością godną urzędnika (XD) oskarża go i wdziera się do domu.
W ten sposób wkracza do świata ukrytego dla zwykłych śmiertelników. Istoty - Animowie - o nienagannych manierach i z urzekającą klasą - swoją drogą urzędnicy - odmawiają jej powrotu, o zgrozo każą pracować i sprawiają że odnajduje swoje miejsce na ziemii.
Elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce, kolejne tropy w urzędowej sprawie mogą doprowadzić Sarę i jej nowych przyjaciół na ślad jej matki oraz śmiertelne niebezpieczeństwo.
Zabierałam się do niej dwa razy. Za pierwszym nawet nie spotkałam żadnego Anima, bo już wstęp był za mocny. Za drugim… pochłonęłam ją w ciągu dwóch dni.
Akcja nie daje odpocząć. Świat jest ciekawy, podzielony na dwie “epoki” z których jedna uwodzi swoją odmiennością od szarej współczesnej rzeczywistości. Wyróżnia to tekst na tle innych książek w gatunku urban fantasy.
Magia jest nam wytłumaczona w sposób naukowy - którego możemy nie ogarniać, bo przecież jesteśmy tylko ludźmi.
Najmocniejszym punktem okazali się bohaterowie. Istny korowód barwnych charakterów. Od tych uroczych, po budzących szacunek. Od pomocnych i do rany przyłóż po wredoty które w ostateczności, jak będziesz walczyć o życie, ewentualnie wyciągną pomocną dłoń (jeśli nie po brudzą sobie przy tym pazurków).
Jestem fanem.
Moje urzędnicze serce w końcu ma swoją reprezentację w literaturze inną niż ta z którą styczność miał Josef K. Fajnie
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest mrocznie. Patologicznie mrocznie. Sara Kos nie ma łatwo w życiu. Matka odeszła bez słowa zostawiając ją i jej młodszego brata na pastwę ojca - oprawcy, który znęca się nad rodziną od lat. Dziewczyna marzy o ucieczce. Leki nie przynoszą ukojenia i...