Literatura podróżnicza Agaty Wielgołaskiej to zjawisko unikalne, które wymyka się schematom suchych relacji z wypraw. Przyznaję książce „Stambulskie szepty” wysoką ocenę 9/10, ponieważ autorka stworzyła dzieło o niezwykłych walorach artystycznych, w którym język nasycony jest barwami, zapachami i dźwiękami metropolii łączącej kontynenty. Wielgołaska kreśli portret Stambułu jako miasta niezwykle gościnnego, które z niemal matczyną czułością przytula cudzoziemców, oferując im azyl, inspirację i nową tożsamość. To miejsce, gdzie obcość nie jest piętnem, lecz przepustką do fascynującego świata ukrytych znaczeń.
Autorka proponuje niezwykle ciekawą odmianę literatury podróżniczej, która nie jest jedynie zapisem trasy, lecz misternym splotem losów prawdziwych ludzi. Wielgołaska prowadzi narrację w sposób tak plastyczny, że granica między reportażem a literacką niemalże gawędą staje się niezwykle płynna. Z wielkim kunsztem bazuje na intymnych opowiastkach rodzinnych i lokalnych ciekawostkach, które budują nieoficjalną mitologię miasta. Słuchając jej „szeptów”, dowiadujemy się o mrocznych i świetlistych tajemnicach Bosforu – tej kapryśnej wodnej arterii, która nie tylko dzieli świat na Europę i Azję, ale też przechowuje wspomnienia minionych wieków i niefortunnych kochanków. Bosfor w jej ujęciu to nie tylko droga wodna, ale żywy świadek historii.
Niezwykle barwnym punktem na mapie tej opowieści jest hotel Euforia, który staje się swoistym mikrokosmosem. To w jego murach przecinają się ścieżki nomadów, marzycieli i uciekinierów, a każdy pokój zdaje się oddychać inną historią. Wielgołaska potrafi ożywić miejsca, sprawiając, że czytelnik czuje chłód mozaik i aromat parzonej po turecku kawy unoszący się nad brzegiem cieśniny. Autorka unika turystycznych klisz, prowadząc nas bocznymi uliczkami, gdzie czas płynie inaczej.
Największym atutem książki jest jej autentyczność. To z jednej strony hołd dla stambulskiej melancholii, a z drugiej – celebracja życia w jego najbardziej chaotycznym i witalnym wydaniu. Wielgołaska udowadnia, że literatura podróżnicza może być głębokim studium ludzkich emocji. Ocena 9/10 wynika z faktu, że autorka potrafiła wnieść nową jakość do opisu miasta, o którym powiedziano już niemal wszystko. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto kocha literaturę wysokiej próby i chce zrozumieć duszę Stambułu, która bije rytmem serc jego mieszkańców i przybyszów. Książka nie tylko opowiada o mieście, ale pozwala się w nim zanurzyć, zostawiając czytelnika z poczuciem autentycznej tęsknoty za brzegami Bosforu.
Literatura podróżnicza Agaty Wielgołaskiej to zjawisko unikalne, które wymyka się schematom suchych relacji z wypraw. Przyznaję książce „Stambulskie szepty” wysoką ocenę 9/10, ponieważ autorka stworzyła dzieło o niezwykłych walorach artystycznych, w którym język nasycony jest barwami, zapachami i dźwiękami metropolii łączącej kontynenty. Wielgołaska kreśli portret Stambułu...
Tym razem propozycja dość króciutka bo ledwo ponad sto stron, ale również zaskakująca, gdyż to kilka wyjątkowo króciutkich opowiadań, ot, po kilka stron. Historyjki, powiastki, snute wspomnienia, a może jedynie rodzinne opowiastki otulone mgłą wspomnień. Któż to wie? Któż odgadnie prawdę? Czy wody Besforu faktycznie zamarzły? Kto pływał w tych wodach? Czym zaskoczy nas hotel Euforia? Jaka jest historia pisarza? Czy pewna staruszka spotkała naprawdę komunistycznego rewolucjonistę? Czym zaskoczy autorka? Agata Wielgołaska to socjolożka oraz tłumaczka i autorka książek o Turcji, która zabiera nas w miasto otwarte na wszystkich, zaskakujące i owiane swoimi tajemniczymi. Snute historie przez nią toczą się swoim czasem, może niezbyt pośpiesznie, może niezbyt zaskakująco, aczkolwiek z niesamowitym urokiem i wyczuciem. Niby coś, a jednak nic, niby ktoś jest, a niby kogoś brakło, niby to książka, a niby życie, niby prawda, niby fikcja. Jaki sekret tutaj się ukrywa? I tajemniczo zaczęłam... I tajemniczo też kończę... Bo przecież każdą tajemnicę trzeba odkryć samodzielnie.
Tym razem propozycja dość króciutka bo ledwo ponad sto stron, ale również zaskakująca, gdyż to kilka wyjątkowo króciutkich opowiadań, ot, po kilka stron. Historyjki, powiastki, snute wspomnienia, a może jedynie rodzinne opowiastki otulone mgłą wspomnień. Któż to wie? Któż odgadnie prawdę? Czy wody Besforu faktycznie zamarzły? Kto pływał w tych wodach? Czym zaskoczy nas...
Najpierw pomyślałem, że tego nie kupuję, nie moja bajka. Ot, zbiorek króciutkich opowiadań, mających charakter luźnych skojarzeń z tym miastem. Ani to konkretny przewodnik, ani traktat o realiach życia w Stambule. Miasta, w którym w życiu nie byłem, a dziwnie mnie ono fascynuje.
Ale po ,,wgryzieniu się", zmieniłem zdanie i zaniechałem krytykanctwa... Zamiast przewodnika dostałem coś innego. Pisarka nie przybliża topografii, ale ,,ducha" miasta, jego atmosferę i swoje wrażenia jako mieszkanki Stambułu.
Była to swego rodzaju niespodzianka. Te nowelki, choć mało sprecyzowane, ulotne, są bardzo intrygujące i dające do myślenia i możliwości własnego zinterpretowania sobie treści. Przy tym pióro autorki bardzo malowniczo oddaje te sceny- czy to faktycznie uchwycone, czy będące wytworem jej wyobraźni.
Każdy czytelnik pewnie będzie mieć swoje własne, indywidualne wrażenia i przemyślenia.
Najpierw pomyślałem, że tego nie kupuję, nie moja bajka. Ot, zbiorek króciutkich opowiadań, mających charakter luźnych skojarzeń z tym miastem. Ani to konkretny przewodnik, ani traktat o realiach życia w Stambule. Miasta, w którym w życiu nie byłem, a dziwnie mnie ono fascynuje.
Ale po ,,wgryzieniu się", zmieniłem zdanie i zaniechałem krytykanctwa... Zamiast przewodnika...
Autorka jest bezdyskusyjnie osobą bardzo refleksyjną to raz. A dwa - bardzo lubi swoje wrażenia, emocje, myśli i wszystko co odczuwa w związku ze Stambułem przelewać na papier. Mieszka tam lub w okolicy od kilkunastu lat. To jedyna informacja, poza tym, że czasem uczy, ale nie wiadomo kogo i czego.
Skusił mnie tytuł, bo po pierwszym, kilkunastodniowym pobycie w Stambule także trwam w zachwycie nad tym miastem.
Książka to zbiór nie tyle opowiadań, co zapisanych refleksji, może zaczątków większej i głębszej całości. Formy niezwykle krótkie, zazwyczaj półtorej strony. Te zapiski czasem się ze sobą łączą treścią, czasem bohaterem - realnym lub ze snu i legend. Czasem to opowieść kobiety, czasem mężczyzny, bez wyraźnego powodu.
Autorka prowadzi blog (co prawda, trochę w ostatnich latach zaniedbywany), tam pisze podobnie, choć mam wrażenie bardziej konkretnie, niż w tej książce.
Muszę przyznać, ze odnajdywałam w książce klimat Stambułu, jednak generalnie, jako utwór literacki nie przekonała mnie ani zachwyciła.
Agata Wielgołaska napisała kilka książek, także związanych ze Stambułem, ale chyba nie sięgnę po kolejne.
Autorka jest bezdyskusyjnie osobą bardzo refleksyjną to raz. A dwa - bardzo lubi swoje wrażenia, emocje, myśli i wszystko co odczuwa w związku ze Stambułem przelewać na papier. Mieszka tam lub w okolicy od kilkunastu lat. To jedyna informacja, poza tym, że czasem uczy, ale nie wiadomo kogo i czego.
Skusił mnie tytuł, bo po pierwszym, kilkunastodniowym pobycie w Stambule...
Dostałam coś znacznie lepszego niż się spodziewałam. Zamiast pocztówkowych opowiadań o mieście - pełne tajemniczości, nastrojowe, ledwo uchwytne wrażenia chwil ze Stambułu, niebanalne, oryginalne. Autorka znakomicie operuje słowem, potrafi bardzo szybko wprowadzić czytelnika w odpowiedni klimat i nastrój. Tego nie można się nauczyć, ja to nazywam talentem.
Książka warta powtórnego przeczytania, aby dostrzec wszelkie niuanse tego nietypowego opisu miasta.
Polecam.
Dostałam coś znacznie lepszego niż się spodziewałam. Zamiast pocztówkowych opowiadań o mieście - pełne tajemniczości, nastrojowe, ledwo uchwytne wrażenia chwil ze Stambułu, niebanalne, oryginalne. Autorka znakomicie operuje słowem, potrafi bardzo szybko wprowadzić czytelnika w odpowiedni klimat i nastrój. Tego nie można się nauczyć, ja to nazywam talentem.
Książka warta...
Usiądź wygodnie z kubkiem ciepłej herbaty i pozwól sobie na chwilę oddechu z książką. Wysłuchaj się w szepty, jakie rozbrzmiewają w jednym z najbardziej niezwykłych miast świata. Tu mieszają się kontynenty, wyznania, kultury. Stambuł zaprasza w swe progi, a Agata Wielgołaska skrzętnie korzysta z tego zaproszenia, oddając w ręce czytelników zbiór nastrojowych, inspirujących opowiadań, czerpiących garściami z realizmu magicznego. To uczta dla osób pragnących kontaktu ze słowem poetyckim, a jednocześnie ubranym w szaty prozy.
"Stambulskie szepty" są zbiorem 40 opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest nieoczywista forma i ekspresjonizm. Jeżeli szukacie do bólu realnej, konkretnej fabuły, to... nie tutaj. Tutaj nie ma początku i końca, nie ma twardych faktów; tutaj gubimy się w stambulskich uliczkach, a ramy czasowe przestają istnieć. W poszczególnych opowiadaniach zmieniają się bohaterowie (jest i nawet moja ulubiona Agatha Christie!), choć może niektórzy prześlizgują się przez kilka z nich? Bądźcie czujni i otwarci na nowe doświadczenia. Zwróćcie uwagę na zmienność narracji i na ukryte w niej przekazy. Pamiętajcie, że nie ma jednej prawidłowej interpretacji.
Autorka przykłada dużą wagę do konceptu danego utworu, zwraca uwagę na warstwę językową. To zamiłowanie do eksperymentowania zaowocowało opowiadaniami, których nie sposób odczytywać prosto i dosłownie. Opowiadaniami, które zaskakują. Fabuła nie jest tu oczywista, a oniryczny klimat wciąga i hipnotyzuje. "Stambulskie Szepty" zapraszają czytelnika w literacką podróż pełną gry wyobraźni. Tomik wymyka się regułom, zupełnie tak, jak sam Stambuł.
Jedno jest pewne - przy lekturze "Szeptów" poczujecie powiew wiatru znad Bosforu. Autorka potrafi zaczarować słowem i stworzyć obrazy pełne kolorów. Urzekło mnie kilka scen ubranych w tak krótkie formy - potrzeba pewności pióra, by umieć trafnie oddać emocje, gdy nie ma się do dyspozycji kilkudziesięciu stron.
Jeśli lubicie literaturę pokroju "Sklepów cynamonowych", jeśli tęsknicie za surrealizmem i czymś nietypowym, jeśli macie wrażliwe dusze i potrzebujecie oddechu od fabularnej beletrystyki na rzecz krótkich, a skłaniających do refleksji tekstów - to najnowsza książka @agata_wielgolaska jest właśnie dla Was ❤️ Gratuluję autorce i dziękuję serdecznie za możliwość odbycia tego rejsu wydawnictwu @mocmediabooks. Szczególne podziękowania za zaproszenie do objęcia tego tomu patronatem medialnym - dziękuję za zaufanie! 🥰
Usiądź wygodnie z kubkiem ciepłej herbaty i pozwól sobie na chwilę oddechu z książką. Wysłuchaj się w szepty, jakie rozbrzmiewają w jednym z najbardziej niezwykłych miast świata. Tu mieszają się kontynenty, wyznania, kultury. Stambuł zaprasza w swe progi, a Agata Wielgołaska skrzętnie korzysta z tego zaproszenia, oddając w ręce czytelników zbiór nastrojowych, inspirujących...
Klimatyczna, to dobre słowo, na oddanie charakteru opowiadań. Nieprzypadkowe zestawienie słów i zdarzeń, chociaż Autorka dużo pisze o przypadkowości. Zmusza do zastanowienia nad sensem egzystencji, trwania przy utartych schematach tego, co widzimy, znamy, nauczono nas. Każda z opowieści wyciąga na powierzchnię świadomości inną historię, inne szczegóły, ja jednak mam wrażenie, że mówi o tym samym, używając różnych wyrazów. Najczęściej powtarzającą się cechą jest samotność wśród ludzi, przykryte samozadowoleniem, nieświadomością, może wstydem przed osądzeniem lub zaszeregowaniem. Jednak nie są ponure czy przygnębiające. Najbardziej pasującym słowem jest głębokie lub przemyślane. Dużo wyczucia i wrażliwości literackiej.
Podchodzę co chwilę do półki, biorę tę niepozorną gabarytowo książeczkę do ręki i zastanawiam się nad przekazem, nad spójnością. Podziwiam grafikę okładki, tonące słońce i księżyc, jakże wymowne, przynajmniej dla mnie. Mam wrażenie, że obraz ma nam uświadomić przemijanie, ale także odrodzenie w świetle dnia, że po złej nocy nadchodzi dobry dzień. Trochę przypomina mi moją ulubioną postać literacką, Scrlett O’ Hare - „pomyślę o tym jutro” – to najlepsza rada.
Miałam dużo szczęścia (przypadkowo?), że trafiłam na publikację, że zaproponowano mi patronat. Książka odziera nas z zasłony pozorów, chociaż następuje to w naszym umyśle i nadal jesteśmy ukryci przed światem.
„-Lepiej ci w okularach.
- Wiem, odwracają uwagę od reszty”.
Dziękuję, że mogę uczestniczyć w tej podróży…
Klimatyczna, to dobre słowo, na oddanie charakteru opowiadań. Nieprzypadkowe zestawienie słów i zdarzeń, chociaż Autorka dużo pisze o przypadkowości. Zmusza do zastanowienia nad sensem egzystencji, trwania przy utartych schematach tego, co widzimy, znamy, nauczono nas. Każda z opowieści wyciąga na powierzchnię świadomości inną historię, inne szczegóły, ja jednak mam...
Zbiór opowiadań połączonych wspólnym motywem Stambułu zabierze was w podróż przez różne czasy i miejsca – od współczesnej codzienności po lata Lwa Trockiego. W rodzinne opowieści wdarły się tutaj wspomnienia z dzieciństwa, sny, fantasmagorie, luźne syntezy.
Agata Wielgołaska spisywała swoje historie w zeszycie, przed porannymi spacerami nad cieśniną Dardanele. W jej krótkich historyjkach czuć ciepło i ogromną więź autorki z opisywanymi uliczkami.
Przyznam wam szczerze, że w opowiadaniach pisarki nie znajduję konkretnych odnośników do twórczości B. Schulza, według mnie chodzi tu raczej o pewną oniryczność całości.
W "Stambułskich szeptach" fabularnie pozornie niewiele się dzieje ale sam klimat opowiadań jest niezmiernie intrygujący. Zbiór tych krótkich historii traktuję trochę niczym półsen pogrążonych w tętniącym rytmie miasta bohaterów, gdzie gubią się ścieżki, przecinają szlaki świata - nic nie ma początku, końca, jest tylko urywane dzianie…
"Szepty" są jak hashtag, który mieści w sobie impresje związane z tym pięknym miastem, a lektura przywodzi na myśl przeglądanie albumu wspomnień. Rzadko się zdarza by atmosfera opowiadań była w gruncie rzeczy ciekawsza niż one same ale to właśnie klimat realizmu magicznego jest w wypadku tego zbiorku najmocniejszym walorem.
W jednym z wywiadów Agata Wielgołaska przytacza pewną anegdotę będącą świetnym podsumowaniem kolorytu "Stambułskich szeptów" - "Turecki znajomy powiedział, że jego dziadek wrócił kiedyś do domu dopiero nad ranem, bo idąc na skróty przez las natknął się nocą na wesele dżinów. I jak tu nie wierzyć, skoro są naoczni świadkowie?".
Stambułskie widokówki Wielgołaskiej pełne są humoru, autorka posługuje się poetyckimi obrazami, które przeplata remiksem ekspresjonizmu z surrealizmem.
Odnajdziemy tu przepastne podwórka i wąskie uliczki, z których nie sposób się wyplątać, bo wydłużają się i wikłają niczym w sennym majaku. Świat przestaje kierować się prawami logiki – władzę nad nim obejmują swobodne skojarzenia. Nic więc dziwnego, że w środku lasu spotykamy weselnych gości a w podziemnej bibliotece płyną niczym małe wodospady stróżki wody. Znika poczucie czasu, a związki przyczynowo-skutkowe są całkowicie nieoczywiste.
"Stambułskie szepty" to proza mocno oryginalna, trzeba ją poczuć, uruchomić w sobie pokłady własnej wyobraźni. Czy przepłyniesz wraz z autorką pod fantastyczną konstrukcją Mostu Bosforskiego, jednego z trzech łączących ponad cieśniną kontynenty Azji i Europy? Nie wahaj się, wybierz odpowiednią dla siebie długość trasy i wyrusz w rejs. Dobrych wiatrów!
Zbiór opowiadań połączonych wspólnym motywem Stambułu zabierze was w podróż przez różne czasy i miejsca – od współczesnej codzienności po lata Lwa Trockiego. W rodzinne opowieści wdarły się tutaj wspomnienia z dzieciństwa, sny, fantasmagorie, luźne syntezy.
Agata Wielgołaska spisywała swoje historie w zeszycie, przed porannymi spacerami nad cieśniną Dardanele. W jej...
Literatura podróżnicza Agaty Wielgołaskiej to zjawisko unikalne, które wymyka się schematom suchych relacji z wypraw. Przyznaję książce „Stambulskie szepty” wysoką ocenę 9/10, ponieważ autorka stworzyła dzieło o niezwykłych walorach artystycznych, w którym język nasycony jest barwami, zapachami i dźwiękami metropolii łączącej kontynenty. Wielgołaska kreśli portret Stambułu jako miasta niezwykle gościnnego, które z niemal matczyną czułością przytula cudzoziemców, oferując im azyl, inspirację i nową tożsamość. To miejsce, gdzie obcość nie jest piętnem, lecz przepustką do fascynującego świata ukrytych znaczeń.
Autorka proponuje niezwykle ciekawą odmianę literatury podróżniczej, która nie jest jedynie zapisem trasy, lecz misternym splotem losów prawdziwych ludzi. Wielgołaska prowadzi narrację w sposób tak plastyczny, że granica między reportażem a literacką niemalże gawędą staje się niezwykle płynna. Z wielkim kunsztem bazuje na intymnych opowiastkach rodzinnych i lokalnych ciekawostkach, które budują nieoficjalną mitologię miasta. Słuchając jej „szeptów”, dowiadujemy się o mrocznych i świetlistych tajemnicach Bosforu – tej kapryśnej wodnej arterii, która nie tylko dzieli świat na Europę i Azję, ale też przechowuje wspomnienia minionych wieków i niefortunnych kochanków. Bosfor w jej ujęciu to nie tylko droga wodna, ale żywy świadek historii.
Niezwykle barwnym punktem na mapie tej opowieści jest hotel Euforia, który staje się swoistym mikrokosmosem. To w jego murach przecinają się ścieżki nomadów, marzycieli i uciekinierów, a każdy pokój zdaje się oddychać inną historią. Wielgołaska potrafi ożywić miejsca, sprawiając, że czytelnik czuje chłód mozaik i aromat parzonej po turecku kawy unoszący się nad brzegiem cieśniny. Autorka unika turystycznych klisz, prowadząc nas bocznymi uliczkami, gdzie czas płynie inaczej.
Największym atutem książki jest jej autentyczność. To z jednej strony hołd dla stambulskiej melancholii, a z drugiej – celebracja życia w jego najbardziej chaotycznym i witalnym wydaniu. Wielgołaska udowadnia, że literatura podróżnicza może być głębokim studium ludzkich emocji. Ocena 9/10 wynika z faktu, że autorka potrafiła wnieść nową jakość do opisu miasta, o którym powiedziano już niemal wszystko. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto kocha literaturę wysokiej próby i chce zrozumieć duszę Stambułu, która bije rytmem serc jego mieszkańców i przybyszów. Książka nie tylko opowiada o mieście, ale pozwala się w nim zanurzyć, zostawiając czytelnika z poczuciem autentycznej tęsknoty za brzegami Bosforu.
Literatura podróżnicza Agaty Wielgołaskiej to zjawisko unikalne, które wymyka się schematom suchych relacji z wypraw. Przyznaję książce „Stambulskie szepty” wysoką ocenę 9/10, ponieważ autorka stworzyła dzieło o niezwykłych walorach artystycznych, w którym język nasycony jest barwami, zapachami i dźwiękami metropolii łączącej kontynenty. Wielgołaska kreśli portret Stambułu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem propozycja dość króciutka bo ledwo ponad sto stron, ale również zaskakująca, gdyż to kilka wyjątkowo króciutkich opowiadań, ot, po kilka stron. Historyjki, powiastki, snute wspomnienia, a może jedynie rodzinne opowiastki otulone mgłą wspomnień. Któż to wie? Któż odgadnie prawdę? Czy wody Besforu faktycznie zamarzły? Kto pływał w tych wodach? Czym zaskoczy nas hotel Euforia? Jaka jest historia pisarza? Czy pewna staruszka spotkała naprawdę komunistycznego rewolucjonistę? Czym zaskoczy autorka? Agata Wielgołaska to socjolożka oraz tłumaczka i autorka książek o Turcji, która zabiera nas w miasto otwarte na wszystkich, zaskakujące i owiane swoimi tajemniczymi. Snute historie przez nią toczą się swoim czasem, może niezbyt pośpiesznie, może niezbyt zaskakująco, aczkolwiek z niesamowitym urokiem i wyczuciem. Niby coś, a jednak nic, niby ktoś jest, a niby kogoś brakło, niby to książka, a niby życie, niby prawda, niby fikcja. Jaki sekret tutaj się ukrywa? I tajemniczo zaczęłam... I tajemniczo też kończę... Bo przecież każdą tajemnicę trzeba odkryć samodzielnie.
Tym razem propozycja dość króciutka bo ledwo ponad sto stron, ale również zaskakująca, gdyż to kilka wyjątkowo króciutkich opowiadań, ot, po kilka stron. Historyjki, powiastki, snute wspomnienia, a może jedynie rodzinne opowiastki otulone mgłą wspomnień. Któż to wie? Któż odgadnie prawdę? Czy wody Besforu faktycznie zamarzły? Kto pływał w tych wodach? Czym zaskoczy nas...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper opowieść! W sam raz, aby oderwać się od rzeczywistości. Zaskakujące połączenia postaci historycznych i fikcyjnych oraz fascynujący obraz miasta.
Super opowieść! W sam raz, aby oderwać się od rzeczywistości. Zaskakujące połączenia postaci historycznych i fikcyjnych oraz fascynujący obraz miasta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajpierw pomyślałem, że tego nie kupuję, nie moja bajka. Ot, zbiorek króciutkich opowiadań, mających charakter luźnych skojarzeń z tym miastem. Ani to konkretny przewodnik, ani traktat o realiach życia w Stambule. Miasta, w którym w życiu nie byłem, a dziwnie mnie ono fascynuje.
Ale po ,,wgryzieniu się", zmieniłem zdanie i zaniechałem krytykanctwa... Zamiast przewodnika dostałem coś innego. Pisarka nie przybliża topografii, ale ,,ducha" miasta, jego atmosferę i swoje wrażenia jako mieszkanki Stambułu.
Była to swego rodzaju niespodzianka. Te nowelki, choć mało sprecyzowane, ulotne, są bardzo intrygujące i dające do myślenia i możliwości własnego zinterpretowania sobie treści. Przy tym pióro autorki bardzo malowniczo oddaje te sceny- czy to faktycznie uchwycone, czy będące wytworem jej wyobraźni.
Każdy czytelnik pewnie będzie mieć swoje własne, indywidualne wrażenia i przemyślenia.
Najpierw pomyślałem, że tego nie kupuję, nie moja bajka. Ot, zbiorek króciutkich opowiadań, mających charakter luźnych skojarzeń z tym miastem. Ani to konkretny przewodnik, ani traktat o realiach życia w Stambule. Miasta, w którym w życiu nie byłem, a dziwnie mnie ono fascynuje.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle po ,,wgryzieniu się", zmieniłem zdanie i zaniechałem krytykanctwa... Zamiast przewodnika...
Autorka jest bezdyskusyjnie osobą bardzo refleksyjną to raz. A dwa - bardzo lubi swoje wrażenia, emocje, myśli i wszystko co odczuwa w związku ze Stambułem przelewać na papier. Mieszka tam lub w okolicy od kilkunastu lat. To jedyna informacja, poza tym, że czasem uczy, ale nie wiadomo kogo i czego.
Skusił mnie tytuł, bo po pierwszym, kilkunastodniowym pobycie w Stambule także trwam w zachwycie nad tym miastem.
Książka to zbiór nie tyle opowiadań, co zapisanych refleksji, może zaczątków większej i głębszej całości. Formy niezwykle krótkie, zazwyczaj półtorej strony. Te zapiski czasem się ze sobą łączą treścią, czasem bohaterem - realnym lub ze snu i legend. Czasem to opowieść kobiety, czasem mężczyzny, bez wyraźnego powodu.
Autorka prowadzi blog (co prawda, trochę w ostatnich latach zaniedbywany), tam pisze podobnie, choć mam wrażenie bardziej konkretnie, niż w tej książce.
Muszę przyznać, ze odnajdywałam w książce klimat Stambułu, jednak generalnie, jako utwór literacki nie przekonała mnie ani zachwyciła.
Agata Wielgołaska napisała kilka książek, także związanych ze Stambułem, ale chyba nie sięgnę po kolejne.
Autorka jest bezdyskusyjnie osobą bardzo refleksyjną to raz. A dwa - bardzo lubi swoje wrażenia, emocje, myśli i wszystko co odczuwa w związku ze Stambułem przelewać na papier. Mieszka tam lub w okolicy od kilkunastu lat. To jedyna informacja, poza tym, że czasem uczy, ale nie wiadomo kogo i czego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSkusił mnie tytuł, bo po pierwszym, kilkunastodniowym pobycie w Stambule...
Dostałam coś znacznie lepszego niż się spodziewałam. Zamiast pocztówkowych opowiadań o mieście - pełne tajemniczości, nastrojowe, ledwo uchwytne wrażenia chwil ze Stambułu, niebanalne, oryginalne. Autorka znakomicie operuje słowem, potrafi bardzo szybko wprowadzić czytelnika w odpowiedni klimat i nastrój. Tego nie można się nauczyć, ja to nazywam talentem.
Książka warta powtórnego przeczytania, aby dostrzec wszelkie niuanse tego nietypowego opisu miasta.
Polecam.
Dostałam coś znacznie lepszego niż się spodziewałam. Zamiast pocztówkowych opowiadań o mieście - pełne tajemniczości, nastrojowe, ledwo uchwytne wrażenia chwil ze Stambułu, niebanalne, oryginalne. Autorka znakomicie operuje słowem, potrafi bardzo szybko wprowadzić czytelnika w odpowiedni klimat i nastrój. Tego nie można się nauczyć, ja to nazywam talentem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka warta...
Usiądź wygodnie z kubkiem ciepłej herbaty i pozwól sobie na chwilę oddechu z książką. Wysłuchaj się w szepty, jakie rozbrzmiewają w jednym z najbardziej niezwykłych miast świata. Tu mieszają się kontynenty, wyznania, kultury. Stambuł zaprasza w swe progi, a Agata Wielgołaska skrzętnie korzysta z tego zaproszenia, oddając w ręce czytelników zbiór nastrojowych, inspirujących opowiadań, czerpiących garściami z realizmu magicznego. To uczta dla osób pragnących kontaktu ze słowem poetyckim, a jednocześnie ubranym w szaty prozy.
"Stambulskie szepty" są zbiorem 40 opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest nieoczywista forma i ekspresjonizm. Jeżeli szukacie do bólu realnej, konkretnej fabuły, to... nie tutaj. Tutaj nie ma początku i końca, nie ma twardych faktów; tutaj gubimy się w stambulskich uliczkach, a ramy czasowe przestają istnieć. W poszczególnych opowiadaniach zmieniają się bohaterowie (jest i nawet moja ulubiona Agatha Christie!), choć może niektórzy prześlizgują się przez kilka z nich? Bądźcie czujni i otwarci na nowe doświadczenia. Zwróćcie uwagę na zmienność narracji i na ukryte w niej przekazy. Pamiętajcie, że nie ma jednej prawidłowej interpretacji.
Autorka przykłada dużą wagę do konceptu danego utworu, zwraca uwagę na warstwę językową. To zamiłowanie do eksperymentowania zaowocowało opowiadaniami, których nie sposób odczytywać prosto i dosłownie. Opowiadaniami, które zaskakują. Fabuła nie jest tu oczywista, a oniryczny klimat wciąga i hipnotyzuje. "Stambulskie Szepty" zapraszają czytelnika w literacką podróż pełną gry wyobraźni. Tomik wymyka się regułom, zupełnie tak, jak sam Stambuł.
Jedno jest pewne - przy lekturze "Szeptów" poczujecie powiew wiatru znad Bosforu. Autorka potrafi zaczarować słowem i stworzyć obrazy pełne kolorów. Urzekło mnie kilka scen ubranych w tak krótkie formy - potrzeba pewności pióra, by umieć trafnie oddać emocje, gdy nie ma się do dyspozycji kilkudziesięciu stron.
Jeśli lubicie literaturę pokroju "Sklepów cynamonowych", jeśli tęsknicie za surrealizmem i czymś nietypowym, jeśli macie wrażliwe dusze i potrzebujecie oddechu od fabularnej beletrystyki na rzecz krótkich, a skłaniających do refleksji tekstów - to najnowsza książka @agata_wielgolaska jest właśnie dla Was ❤️ Gratuluję autorce i dziękuję serdecznie za możliwość odbycia tego rejsu wydawnictwu @mocmediabooks. Szczególne podziękowania za zaproszenie do objęcia tego tomu patronatem medialnym - dziękuję za zaufanie! 🥰
Usiądź wygodnie z kubkiem ciepłej herbaty i pozwól sobie na chwilę oddechu z książką. Wysłuchaj się w szepty, jakie rozbrzmiewają w jednym z najbardziej niezwykłych miast świata. Tu mieszają się kontynenty, wyznania, kultury. Stambuł zaprasza w swe progi, a Agata Wielgołaska skrzętnie korzysta z tego zaproszenia, oddając w ręce czytelników zbiór nastrojowych, inspirujących...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlimatyczna, to dobre słowo, na oddanie charakteru opowiadań. Nieprzypadkowe zestawienie słów i zdarzeń, chociaż Autorka dużo pisze o przypadkowości. Zmusza do zastanowienia nad sensem egzystencji, trwania przy utartych schematach tego, co widzimy, znamy, nauczono nas. Każda z opowieści wyciąga na powierzchnię świadomości inną historię, inne szczegóły, ja jednak mam wrażenie, że mówi o tym samym, używając różnych wyrazów. Najczęściej powtarzającą się cechą jest samotność wśród ludzi, przykryte samozadowoleniem, nieświadomością, może wstydem przed osądzeniem lub zaszeregowaniem. Jednak nie są ponure czy przygnębiające. Najbardziej pasującym słowem jest głębokie lub przemyślane. Dużo wyczucia i wrażliwości literackiej.
Podchodzę co chwilę do półki, biorę tę niepozorną gabarytowo książeczkę do ręki i zastanawiam się nad przekazem, nad spójnością. Podziwiam grafikę okładki, tonące słońce i księżyc, jakże wymowne, przynajmniej dla mnie. Mam wrażenie, że obraz ma nam uświadomić przemijanie, ale także odrodzenie w świetle dnia, że po złej nocy nadchodzi dobry dzień. Trochę przypomina mi moją ulubioną postać literacką, Scrlett O’ Hare - „pomyślę o tym jutro” – to najlepsza rada.
Miałam dużo szczęścia (przypadkowo?), że trafiłam na publikację, że zaproponowano mi patronat. Książka odziera nas z zasłony pozorów, chociaż następuje to w naszym umyśle i nadal jesteśmy ukryci przed światem.
„-Lepiej ci w okularach.
- Wiem, odwracają uwagę od reszty”.
Dziękuję, że mogę uczestniczyć w tej podróży…
Klimatyczna, to dobre słowo, na oddanie charakteru opowiadań. Nieprzypadkowe zestawienie słów i zdarzeń, chociaż Autorka dużo pisze o przypadkowości. Zmusza do zastanowienia nad sensem egzystencji, trwania przy utartych schematach tego, co widzimy, znamy, nauczono nas. Każda z opowieści wyciąga na powierzchnię świadomości inną historię, inne szczegóły, ja jednak mam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór opowiadań połączonych wspólnym motywem Stambułu zabierze was w podróż przez różne czasy i miejsca – od współczesnej codzienności po lata Lwa Trockiego. W rodzinne opowieści wdarły się tutaj wspomnienia z dzieciństwa, sny, fantasmagorie, luźne syntezy.
Agata Wielgołaska spisywała swoje historie w zeszycie, przed porannymi spacerami nad cieśniną Dardanele. W jej krótkich historyjkach czuć ciepło i ogromną więź autorki z opisywanymi uliczkami.
Przyznam wam szczerze, że w opowiadaniach pisarki nie znajduję konkretnych odnośników do twórczości B. Schulza, według mnie chodzi tu raczej o pewną oniryczność całości.
W "Stambułskich szeptach" fabularnie pozornie niewiele się dzieje ale sam klimat opowiadań jest niezmiernie intrygujący. Zbiór tych krótkich historii traktuję trochę niczym półsen pogrążonych w tętniącym rytmie miasta bohaterów, gdzie gubią się ścieżki, przecinają szlaki świata - nic nie ma początku, końca, jest tylko urywane dzianie…
"Szepty" są jak hashtag, który mieści w sobie impresje związane z tym pięknym miastem, a lektura przywodzi na myśl przeglądanie albumu wspomnień. Rzadko się zdarza by atmosfera opowiadań była w gruncie rzeczy ciekawsza niż one same ale to właśnie klimat realizmu magicznego jest w wypadku tego zbiorku najmocniejszym walorem.
W jednym z wywiadów Agata Wielgołaska przytacza pewną anegdotę będącą świetnym podsumowaniem kolorytu "Stambułskich szeptów" - "Turecki znajomy powiedział, że jego dziadek wrócił kiedyś do domu dopiero nad ranem, bo idąc na skróty przez las natknął się nocą na wesele dżinów. I jak tu nie wierzyć, skoro są naoczni świadkowie?".
Stambułskie widokówki Wielgołaskiej pełne są humoru, autorka posługuje się poetyckimi obrazami, które przeplata remiksem ekspresjonizmu z surrealizmem.
Odnajdziemy tu przepastne podwórka i wąskie uliczki, z których nie sposób się wyplątać, bo wydłużają się i wikłają niczym w sennym majaku. Świat przestaje kierować się prawami logiki – władzę nad nim obejmują swobodne skojarzenia. Nic więc dziwnego, że w środku lasu spotykamy weselnych gości a w podziemnej bibliotece płyną niczym małe wodospady stróżki wody. Znika poczucie czasu, a związki przyczynowo-skutkowe są całkowicie nieoczywiste.
"Stambułskie szepty" to proza mocno oryginalna, trzeba ją poczuć, uruchomić w sobie pokłady własnej wyobraźni. Czy przepłyniesz wraz z autorką pod fantastyczną konstrukcją Mostu Bosforskiego, jednego z trzech łączących ponad cieśniną kontynenty Azji i Europy? Nie wahaj się, wybierz odpowiednią dla siebie długość trasy i wyrusz w rejs. Dobrych wiatrów!
Zbiór opowiadań połączonych wspólnym motywem Stambułu zabierze was w podróż przez różne czasy i miejsca – od współczesnej codzienności po lata Lwa Trockiego. W rodzinne opowieści wdarły się tutaj wspomnienia z dzieciństwa, sny, fantasmagorie, luźne syntezy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAgata Wielgołaska spisywała swoje historie w zeszycie, przed porannymi spacerami nad cieśniną Dardanele. W jej...