Chwytająca swoim ciepłem i prostotą powieść, która uświadamia, że nawet w krytycznym położeniu, opisanym w sposób satyryczny wartość przyjaźni i wsparcia jest nie do wyrażenia i nie do opisania żadnymi słowami
Chwytająca swoim ciepłem i prostotą powieść, która uświadamia, że nawet w krytycznym położeniu, opisanym w sposób satyryczny wartość przyjaźni i wsparcia jest nie do wyrażenia i nie do opisania żadnymi słowami
📍 W Ulicy Nadbrzeżnej nie dzieje się wiele – a jednak dzieje się wszystko. Steinbeck zabiera nas do Monterey, gdzie smród mączki rybnej miesza się z poezją życia, a łotry, dziwki i włóczędzy okazują się bardziej ludzcy niż niejeden szacowny obywatel z górnego miasta.
🍺 Bohaterami tej kroniki ubogich są Mack i chłopaki – mistrzowie nicnierobienia i filozofii codzienności, którzy potrafią przekształcić każdą ruinę w dom, a każdą porażkę w opowieść wartą opowiedzenia. Ich relacja z Doktorem – erudytą, samotnikiem, lokalnym mędrcem – to jeden z najbardziej czułych obrazów męskiej przyjaźni bez patosu, za to z puszką piwa w dłoni.
🧪 Sklep Lee Chonga, burdel Dory i Zachodnie Laboratorium Biologiczne tworzą swoisty ekosystem – zrównoważony biologiczno-społeczny układ scalony, w którym każda postać ma swoje miejsce. Steinbeck, niby z reporterską dokładnością, pokazuje świat marginesu, ale nie w formie osądu – raczej jak botanik, który z fascynacją obserwuje życie rozgwiazd w słojach z formaliną.
⚗️ Styl Steinbecka jest tu nasycony empatią i delikatnym humorem – czasem przypomina bajkę dla dorosłych, czasem traktat filozoficzny o tym, czym jest „dobre życie” bez awansu społecznego. To literatura nie tyle „o czymś”, co „z kimś” – ze zwykłymi ludźmi, którzy po prostu trwają, próbując nie zgubić resztek człowieczeństwa.
💔 I choć z dobrych chęci może się coś nie udać – to właśnie ta szczerość i porażka bez wstydu buduje urok tej książki. W świecie „zwycięzców” Ulica Nadbrzeżna opowiada o tych, którzy nie walczą, nie gonią, nie zdobywają – ale żyją.
🐚 Poetyka złomu i sardynek 🐚
📍 W Ulicy Nadbrzeżnej nie dzieje się wiele – a jednak dzieje się wszystko. Steinbeck zabiera nas do Monterey, gdzie smród mączki rybnej miesza się z poezją życia, a łotry, dziwki i włóczędzy okazują się bardziej ludzcy niż niejeden szacowny obywatel z górnego miasta.
🍺 Bohaterami tej kroniki ubogich są Mack i chłopaki – mistrzowie...
Opowieść o społeczności robotników, prostytutek i drobnych oszustów żyjących w nadbrzeżnej dzielnicy Monterey. Steinbeck portretuje ich z sympatią, ukazując absurd i piękno życia prostych ludzi. Książka przepełniona jest melancholią, ale też humorem, który łagodzi surowość codziennego życia bohaterów.
Opowieść o społeczności robotników, prostytutek i drobnych oszustów żyjących w nadbrzeżnej dzielnicy Monterey. Steinbeck portretuje ich z sympatią, ukazując absurd i piękno życia prostych ludzi. Książka przepełniona jest melancholią, ale też humorem, który łagodzi surowość codziennego życia bohaterów.
W powieściach Steinbecka ujęła mnie przede wszystkim prostota, bohaterów, scen, oszczędność w słowach, środkach stylistycznych, wszystko jest przejrzyste, wyważone, skomponowana z wielką dokładnością. Z tej prostoty natomiast wyłania się ogromny ładunek niezwykłości. Wydaje się, że nie może być nudniejszego i bardziej przygnębiającego miejsca na ziemi niż ulica Nadbrzeżna. W rzeczywistości jednak w miarę rozwoju opowiesci jesteśmy świadkami wydarzeń co najmniej niecodziennych, a bohaterowie, których w rzeczywistości omijalibyśmy szerokim łukiem, stają się naszymi najlepszymi przyjaciółmi, skłonnymi do ogromnej emaptii, poświęcenia bezinteresowanosci. Steinbeck ma magiczną wręcz umiejętność ubierania w słowa zdarzeń pozornie niewiele znaczących, tak że zamieniają się w niezwykłą przygodę, a codzienne sprawy którymi żyją mieszkańcy ukazują się nam niczym problemy na kartach wielkich romansów. To jest właśnie siła tej prozy, świadectwo niezwykłego talentu Steinbecka. Punktem kulminacyjnym obu powieści jest świetnie napisana scena maskarady, motyw dość popularny w literaturze, przez autora ujęty ze spora dozą groteski. Przywodzi mi na myśl teorie kulturoznawcze dotyczące karnawalu, gdzie zaciera się binarny podział świata, błazen staje się królem, a król głupcem. Bal maskowy w "Cudownym czwartku" jest właśnie takim symbolem przewartościowania wartości, obnażenia tych, którzy uchodzą za autorytety, jak np Doktor, bezsilny wobec uczucia do Suzy i ukazania wielkości tych, którzy wydają się słabi i pozbawieni perspektyw (Suzy jako królowa że swoim orszakiem).
Cała książka jest właśnie taka, piękna, przewrotna, wzruszająca, zabawna, smutna, budząca czasem lęk, czasem złość, czasem współczucie czy spokój. Mogłabym pisać o niej jeszcze wiele, ale gorąco polecam przeczytać!
W powieściach Steinbecka ujęła mnie przede wszystkim prostota, bohaterów, scen, oszczędność w słowach, środkach stylistycznych, wszystko jest przejrzyste, wyważone, skomponowana z wielką dokładnością. Z tej prostoty natomiast wyłania się ogromny ładunek niezwykłości. Wydaje się, że nie może być nudniejszego i bardziej przygnębiającego miejsca na ziemi niż ulica Nadbrzeżna....
„Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy – chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm – są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich”.
Książka „Ulica Nadbrzeżna / Cudowny Czwartek”, wydana przez Prószyński i S-ka, to pozycja, która oferuje czytelnikowi nie tylko literacką podróż w głąb małego kalifornijskiego miasteczka Monterey, ale także pokazuje mistrzostwo Steinbecka w kreowaniu barwnych, złożonych postaci i żywego, pełnego emocji świata. W tej wyjątkowej edycji wydawniczej znalazły się dwie powieści Steinbecka – „Ulica Nadbrzeżna” oraz jej późniejsza kontynuacja „Cudowny Czwartek” – tworzące razem opowieść o społeczności skupionej wokół tytułowej ulicy i o mieszkańcach, których życie, mimo licznych trudności, wypełnione jest zarówno humorem, jak i melancholią. Każdy kto zaprzyjaźnił się z Steinbeckiem wie zresztą, że Monterey to miejsce, do którego lubi zabierać on czytelników.
„ULICA NADBRZEŻNA” – ŚWIAT MAŁYCH LUDZI
„Ulica Nadbrzeżna”, napisana w 1945 roku, przenosi nas do tego miasteczka zamieszkałego przez ludzi z marginesu społecznego – bezrobotnych, artystów, włóczęgów, i outsiderów – w czasach, które dla wszystkich były ciężkie. Steinbeck z wielką wrażliwością i empatią kreśli losy swoich bohaterów, tworząc galerię niezwykłych postaci, które mimo swoich niedoskonałości i dziwactw, budzą sympatię i współczucie.
W centrum tej opowieści znajduje się Doktor – samotny biolog morski, który jest jedną z bardziej złożonych postaci w całej twórczości Steinbecka. Doktor jest postacią, która, choć odosobniona, pełni rolę moralnego kompasu i duchowego przywódcy tej niewielkiej społeczności. Choć żyje w pewnym oderwaniu od innych, jego życie splecione jest z codziennymi dramatami i drobnymi radościami mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej.
„Ale Doktor miał pewną cechę, której nie mógł się pozbyć. Gdy ktoś zadawał pytanie, Doktorowi zdawało się, że ten ktoś chce znać odpowiedź. Przynajmniej Doktor zawsze tak robił – nigdy nie pytał, jeśli nie pragnął wiedzieć, i nie mógł pojąć ludzi, którzy pytają, a nie są ciekawi odpowiedzi”.
Steinbeck z wielką umiejętnością kreśli portrety tych „małych ludzi” – grupy, która w innych rękach mogłaby zostać łatwo zredukowana do stereotypowych, biednych włóczęgów. Zamiast tego, pisarz maluje ich jako pełnych życia, autentycznych bohaterów, dla których przyjaźń, wsparcie i humor stają się tarczą przed brutalnością codzienności. Wydaje się, że Steinbeck bardziej cenił towarzystwo „marginesu” niż przebywanie na salonach.
„CUDOWNY CZWARTEK” – POWRÓT NA ULICĘ NADBRZEŻNĄ
Druga powieść, „Cudowny Czwartek”, napisana w 1954 roku, to kontynuacja losów postaci z „Ulicy Nadbrzeżnej”. Mimo że upłynęło kilka lat od wydarzeń z pierwszej powieści, Steinbeck nie traci ani odrobiny swojego poczucia humoru, ciepła i czułości w opisywaniu bohaterów.
Akcja „Cudownego Czwartku” rozgrywa się po II wojnie światowej. Monterey się zmienia, a wraz z nim życie mieszkańców. Na ulicy Nadbrzeżnej pojawiają się nowe postacie, a znani już bohaterowie zmagają się z nowymi problemami. Doktor, który ponownie znajduje się w centrum wydarzeń, zmaga się z kryzysem egzystencjalnym – samotnością i poczuciem bezcelowości. Steinbeck, kreując ten kryzys, ukazuje głębszą warstwę emocjonalną swojej postaci, a zarazem nadaje powieści bardziej refleksyjny ton niż pierwszej odsłonie.
W „Cudownym Czwartku” pojawia się także nowa, intrygująca postać – Suzy, młoda kobieta, która dołącza do społeczności i staje się dla Doktora kimś wyjątkowym. Jej pojawienie się wprowadza powiew świeżości i nadaje powieści romantycznego wydźwięku, co stanowi nowy element w porównaniu z „Ulicą Nadbrzeżną”. Suzy i Doktor tworzą jedną z tych relacji, która, mimo prostoty, odznacza się głębokim znaczeniem, a ich wzajemne oddziaływanie staje się kluczowym elementem powieści.
MISTRZ LUDZKICH PORTRETÓW
Obie powieści są doskonałymi przykładami literackiego kunsztu Steinbecka, który potrafi stworzyć opowieści pełne barwnych postaci i przekonująco ukazać ich codzienne zmagania z rzeczywistością. Steinbeck, jak mało który pisarz, potrafi opisać ludzką naturę w sposób pełen empatii, ale bez uciekania się do sentymentalizmu.
W obu książkach autorowi udało się stworzyć niezwykle intymną atmosferę, w której drobne, codzienne sprawy nabierają znaczenia uniwersalnego. Steinbeck udowadnia, że nawet najbardziej przyziemne życie może być pełne sensu i wartości, a „mali ludzie” zasługują na naszą uwagę i szacunek.
Co więcej, obie powieści pełne są subtelnego humoru, który równoważy trudne i smutne momenty w życiu bohaterów. Ten humor, typowy dla Steinbecka, nigdy nie jest agresywny czy prześmiewczy, ale raczej wynikający z głębokiego zrozumienia ludzkich słabości.
Mimo że obie powieści zostały napisane w połowie XX wieku, poruszane w nich tematy pozostają zaskakująco aktualne. Samotność, przyjaźń, potrzeba akceptacji – to wszystko są problemy, z którymi mierzą się bohaterowie Steinbecka, a które przecież tak samo dotyczą nas dziś. Szczególnie w „Cudownym Czwartku” można dostrzec echa współczesnych niepokojów i pytań o sens życia oraz wartość relacji międzyludzkich.
WERDYKT
„Ulica Nadbrzeżna” i „Cudowny Czwartek” to dwie wyjątkowe powieści, które doskonale pokazują, dlaczego John Steinbeck jest uważany za jednego z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy XX wieku. Jego zdolność do portretowania codziennego życia i ukazywania głębi ludzkich emocji sprawia, że obie książki pozostają aktualne i wciągające, niezależnie od upływu czasu.
„Słowo jest symbolem i rozkoszą. Słowo wchłania ludzi i obrazy, drzewa, rośliny, fabryki i pekińczyka. Bowiem Ciało staje się słowem i znowu wraca do Ciała, lecz splecione i utkane w fantastyczny wzór. Słowo wchłania ulicę Nadbrzeżną, trawi ją i wypluwa, a ulica nabiera blasku zielonych przestrzeni i mórz, w których odbija się niebo”.
Choć nie są to arcydzieła na poziomie „Gron gniewu” czy też „Na wschód od Edenu”, to jednak warto sięgnąć po te powieści. Zwłaszcza w tym pięknym wydaniu! Steinbeck idealnie nadaje się na długie jesienne wieczory. I koniecznie zapamiętajcie, że po Kiepskiej Środzie, zawsze przychodzi Cudowny Czwartek!
„Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy – chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm – są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich”.
To moje pierwsze doświadczenie z dziełami Steinbecka i po tym co dostałem to na pewno nie ostatnie. Pierwsze słowo które przychodzi mi na myśl jeśli miałbym oddać klimat tej książki to prostota. Bohaterowie i całe otoczenie jest proste w swojej konstrukcji a przez to niezwykle złożone. Z brudu smrodu i ubóstwa wyłania się dobroć i poczciwość która w jakiś sposób kojarzyła mi się z beztroską dzieciństwa. Bije od tej książki ciepło stojące na kontraście do tego w jakich warunkach dzieje się akcja
To moje pierwsze doświadczenie z dziełami Steinbecka i po tym co dostałem to na pewno nie ostatnie. Pierwsze słowo które przychodzi mi na myśl jeśli miałbym oddać klimat tej książki to prostota. Bohaterowie i całe otoczenie jest proste w swojej konstrukcji a przez to niezwykle złożone. Z brudu smrodu i ubóstwa wyłania się dobroć i poczciwość która w jakiś sposób kojarzyła...
Typowy, klasyczny Steinbeck... Bohaterowie dość schematyczni, ale wciąż w swej prostocie niezwykle urzekający, zwłaszcza nieporadny, zagubiony życiowo, poszukujący celu w życiu pośród szkiełek laboratoryjnych i mikroskopów, Doktor, a także gromadka, z pozoru nieudaczników, a w rzeczywistości na swój własny unikatowy sposób życiowych bohaterów, Macka i jego kolegów.
Nie jest to powieść dorównująca "Gronom gniewu" czy "Na wschód od Edenu", ale czyta się ją cały czas równie szybko i przyjemnie jak te wyżej wspomniane, mniej jest w niej jednak symboliki, metafor czy egzystencjonalnych rozważań samego autora, co nie czyni jej absolutnie gorszej od dwóch wymienionych. "Ulica Nadbrzeżna..." jest z pewnością warta poznania, nie tylko dla miłośników autora. Klimat Kalifornii, amerykański świat tuż po II wojnie światowej (i pierwsza część książki opisująca czasy tuż przed jej wybuchem), schematyczni Steinbeckowi bohaterowie, po których wiemy, czego można się spodziewać, a jednak wciąż z niesłabnącym zainteresowaniem podążamy ich śladami, przemierzając ulice tytułowej ulicy Nadbrzeżnej, kalifornijskiego Monterey. Wszystko to intryguje i fascynuje czytelnika.
Mnie natomiast pozostaje dalej kontynuować przygodę z twórczością Johna, która mimo że przewidywalna, ma jednak dużą siłę przyciągania i swój własny niepowtarzalny charakter.
Typowy, klasyczny Steinbeck... Bohaterowie dość schematyczni, ale wciąż w swej prostocie niezwykle urzekający, zwłaszcza nieporadny, zagubiony życiowo, poszukujący celu w życiu pośród szkiełek laboratoryjnych i mikroskopów, Doktor, a także gromadka, z pozoru nieudaczników, a w rzeczywistości na swój własny unikatowy sposób życiowych bohaterów, Macka i jego kolegów.
Największy geniusz Steinbecka polegał na tym, że jego książki mogły być napisane zarówno 80 lat temu, jak i wczoraj. Lepiej jednak, że stało się to wtedy. Teraz zniknęłyby w gąszczu bestsellerów.
Każde spotkanie ze Steinbeckiem mnie zachwyca. Dodatkowo wielbię te piękne, białe wydania od Wydawnictwa Prószyński. Każde spotkanie jest jednak inne i pokazuje wspaniałą różnorodność Mistrza. Tym razem ukłon należy się niezwykłej kolorystyce bohaterów i scen.
Bunkier bez okien ale z udrapowanymi firankami, pomalowany od środka na niebiesko to miód na moją wyobraźnię. Kochany Mac i cała jego zgraja ze wszystkimi ich cudownymi pomysłami, o których z góry wiadomo, że przyniosą więcej zniszczeń niż pożytku, chwyta za serce. Nieporadny doktor, z głową pełną marzeń i planów, hodujący grzechotniki i piszący wiecznie tą samą pracę, który „nosił samotność niczym wieniec na skroniach” Burdel mama, która jest trochę dobrą wróżką, a trochę wiedźmą, ale jednak z sercem na dłoni. No i Suzy, współczesna księżniczka z niewyparzoną gębą. Chiński sprzedawca, który wielbicielom Steinbecka jakby kogoś przypomina. Plejada gwiazd. Nie przestaje dziwić, że nie powstał na tej podstawie serial.
Kończę lekturę z zachwytem i żalem. Już tylko mogę sobie wyobrażać dalsze przygody mieszkańców ulicy Nabrzeżnej. I robię to.
Największy geniusz Steinbecka polegał na tym, że jego książki mogły być napisane zarówno 80 lat temu, jak i wczoraj. Lepiej jednak, że stało się to wtedy. Teraz zniknęłyby w gąszczu bestsellerów.
Każde spotkanie ze Steinbeckiem mnie zachwyca. Dodatkowo wielbię te piękne, białe wydania od Wydawnictwa Prószyński. Każde spotkanie jest jednak inne i pokazuje wspaniałą...
Steinbeck jest jednym z tych autorów, którego słowa warto sobie dawkować niespiesznie. Jego proza ma w sobie coś magnetycznego, naturalnego.. coś, co sprawia, że czytana historia głęboko zakorzenia się w pamięci..
.. i ja po raz kolejny dałam się oczarować opowieści, która jest nie tylko piękna w całej swej prostocie i niezwykła w swych błahostkach, ale również w lekki sposób porusza trudne tematy. Oczarowana tak zostałam podwójnie, bowiem „Ulica Nadbrzeżna” rozlała się ciepłem po moim sercu, a „Cudowny czwartek” dopilnował, by to uczucie nie wygasło.
Wkraczając na ulicę Nadbrzeżną w Monterey (miasta, które znałam już z powieści „Tortilla Flat”) wiedziałam, że będzie to miejsce, które tylko wydaje się zwyczajne. Biedna dzielnica, damy do towarzystwa, krętacze, samotni ludzie borykający się z trudnościami codziennego życia.. i wśród nich zrodziła się prosta, pełna humoru i prawdy historia o przyjaźni, oddaniu i miłości. Historia, która okazała się ciepłym otulaczem na zziębnięte serce.
Steinbeck jest jednym z tych autorów, którego słowa warto sobie dawkować niespiesznie. Jego proza ma w sobie coś magnetycznego, naturalnego.. coś, co sprawia, że czytana historia głęboko zakorzenia się w pamięci..
.. i ja po raz kolejny dałam się oczarować opowieści, która jest nie tylko piękna w całej swej prostocie i niezwykła w swych błahostkach, ale również w lekki...
Zachodzące słońce objęło swym blaskiem ulicę Nadbrzeżną. Stali bywalcy koty spędzali tu swój czas leniwie się wylegując. W tej ubogiej dzielnicy miasta portowego Monterey, każdy kto choć raz miał styczność z jej mieszkańcami wiedział, iż pełno tu "dziwek, alfonsów, ludzi przegranych", ale z drugiej strony, kiedy perspektywa się zmienia, to ukazuje oblicze ludzka strona tychże osobistości. Wówczas dostrzec można wielkie serca, prostoduszność i ciepło. Czasy będą się zmieniać, lecz ulica wciąż pozostanie sobą.
Wiele zim minęło od mojego ostatniego spotkania z Johnem Steinbeckiem, toteż z wielką ciekawością podszedłem do kolejnej książki jednego z moich ulubionych pisarzy.
Nie ukrywam, że musiałem na początku znowu wejść głębiej w styl amerykańskiego noblisty, żeby później rozsmakować się w przekazie jego prozy. Jednakże jak zawsze było warto, bowiem Steinbeck z niesamowitą lekkością porusza się między jednym zdaniem a drugim, klasycznie dotykając tematów społecznych oraz obyczajowych, które wyjątkowe są przez to, iż prócz wspomnianej lekkości cudownie korespondują z poczuciem humoru wplecionym z mało spotykaną gracją. Biorąc na tapet historie ludzi z nizin społecznych Steinbeck zabiera czytelnika w podróż kameralną, lecz przy tym obfitą w wartości - te mniejsze lub większe proste porywy serca, które docenić można tylko wtedy, gdy odrzuci się wieczną pogoń za iluzją.
Składająca się z dwóch części opowieść posiada w sobie niezliczone pokłady empatii i zrozumienia, co też dobrze widać to na przykładzie samych bohaterów, którzy niczym "Aniołowie" dążą do tego, by sprawić radość swemu bliźniemu wyciągając pomocną dłoń tam, gdzie nikt inny podać jej nie chciał.
O sile tego dzieła stanowi również umiejętne żonglowanie słowem oraz wnikliwa obserwacja zakamarków ludzkiej duszy. Dzięki temu powieść, mimo że jest lżejsza tematycznie od innych dzieł Steinbecka, nadal bogata jest w życiowe mądrości.
Zachodzące słońce objęło swym blaskiem ulicę Nadbrzeżną. Stali bywalcy koty spędzali tu swój czas leniwie się wylegując. W tej ubogiej dzielnicy miasta portowego Monterey, każdy kto choć raz miał styczność z jej mieszkańcami wiedział, iż pełno tu "dziwek, alfonsów, ludzi przegranych", ale z drugiej strony, kiedy perspektywa się zmienia, to ukazuje oblicze ludzka strona...
Steibeck to chyba jedyny znany mi autor, który w tak barwny, szlachetny sposób potrafi opisać ludzi z marginesu społecznego: biedotę, bezdomnych, bezrobotnych, wyrzutki społeczeństwa, prostytutki, burdel mamy. Dostrzega w tych ludziach cechy i wartości, które tak zwani porządni obywatele nie zawsze wykazują. Nędza często wymusza niesłychaną wręcz pomysłowość w walce o podstawowe dobra i dach nad głową. A jeszcze gdy się to zabarwi odpowiednią dawką humoru, to otrzymujemy niesamowitą literacką ucztę.
Tytułowa ULICA NADBRZEŻNA małego, portowego miasteczka Monterey to właśnie miejsce, w którym mieszka sporo różnych, lokalnych osobliwości i żyją sobie w symbiozie na tej barwnej w miejsca i wydarzenia dzielnicy, gdzie lokalny koloryt tworzą głównie:
* Sklepik spożywczy "Niebiański Kwiat" Lee Chonga, gdzie prawie każdy bierze wszystko na "krechę". Właściciel to człowiek o dobrym sercu i anielskiej cierpliwości. Nie wiem jak on się daje radę utrzymać, biorąc pod uwagę fakt, że prawie nikt nigdy nie oddaje mu należnego długu. Trwa tam swoisty handel wymienny, który niezmiennie mnie zadziwiał i chwilami bawił do łez.
*Kawiarnia La Ida z pracującą tam Grubą Idą.
*Dom uciech (nie jestem w stanie użyć w stosunku do tego miejsca słowa burdel) Dory Flood (lokal zwany Pod Niedźwiedzią Flagą), który też stanowił wyjątkowe miejsce na mapie tej ulicy, pomimo, że obiekt niemoralny, to jednak właścicielka i pracownice kiedy trzeba, potrafią się skrzyknąć w celu zrobienia czegoś pożytecznego.
*Zachodnie Laboratorium Biologiczne, w którym można kupić różne preparowane przez Doktora żyjątka morskie jak ukwiały, ameby, ośmiornice, ale można też tam zamówić dosłownie wszystko, co żyje.
*Wytwórnia Konserw, której odpadkami żywią się wszystkie okoliczne koty.
*Pałacyk i jego specyficzni lokatorzy, których nazywałam ferajną z Pałacyku. To głównie ludzie prości, nieudacznicy i rozbitki życiowe, które jednak mają swój kodeks honorowy i walczą o swój byt z takim zacięciem i pomysłowością, iż kilka razy płakałam ze śmiechu, aczkolwiek miałam świadomość, iż jest to śmiech przez łzy. Oni wykazywali bowiem jakiś wyjątkowy talent do niefartu, do psucia wszystkiego, za co się wzięli, chociaż intencje mieli dobre i wychodzili do swoich dobroczyńców z sercem na dłoni, to jednak wszystkie ich inicjatywy przynosiły znacznie więcej szkód niż pożytku.
I chociaż powieść podejmuje trudne tematy, takie jak bieda, głód, bezrobocie, bezdomność, to kilka sytuacji wywołało u mnie salwy śmiechu, a głównie:
*Impreza przygotowana bez wiedzy Doktora w jego mieszkaniu jako podziękowanie za jego dobroć
*łowienie żab dla Doktora , a potem impreza u Kapitana w domu
*niespodziankowe przyjęcie urodzinowe u Doktora w mieszkaniu
Proste życie, prostych ludzi, ten lokalny folklor, gdzie właściciel sklepiku czy właścicielka domu uciech albo ów Doktor prowadzący swoje specyficzne laboratorium, to osoby, które wymieniały się wspólnie tym, co posiadały, potrafili żyć w symbiozie z tą ferajną, która zawsze znalazła sposób na to aby coś od kogoś wycyganić, pożyczyć - często na wieczne oddanie. Tam liczył się się człowiek, serce, a nie pieniądz. To nie byli kryształowi ludzie, o nie. Ale właśnie niesamowite jest to, jak w tej biedzie umieli się jednoczyć tak aby nikt nie chodził głodny, nie był bez dachu nad głową. Jak można wspólnie żyć, dzieląc się tym, co się posiada, chociaż jest tego niewiele. Obowiązywała zasada: "jeden za wszystkich - wszyscy za jednego". Każdy dbał aby nikomu nie działa się krzywda. Potrafili wspólnie żyć jako społeczność i wspólnie się bawić oraz skrzykną i połączyć siły gdy trzeba było komuś pomóc czy wspólnie coś dla kogoś zorganizować.
I druga część książki czyli CUDOWNY CZWARTEK to kontynuacja losów bohaterów ulicy Nadbrzeżnej, ale tuż po wojnie. Myślę, że najlepiej charakter tego miejsca w tym okresie oddaje cytat:
" W Monterey zaszły zmiany. Zmieniła się również ulica Nadbrzeżna i jej mieszkańcy. Mack ujął to krótko: "Zmienił się rytm tam-tamów. Na miejsce starego przyszło nowe, a Pan Bóg wali w bębny za każdym razem inaczej".
Niektóre z charakterystycznych dla tej ulicy obiekty zachowały się, ale zmienili się ich właściciele. Z kolei ci , którzy pozostali na miejscu w moim odczuciu pozostali tacy sami. Pojawiło się trochę nowych bohaterów jak Suzy, Stary czy Józef i Maria Rivas. Przytoczę tu pewien istotny cytat:" Cechy jakie podziwiamy w ludziach - uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie - są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, ktorymi pogardzamy - chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm - są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich." Wiele w tym prawdy.
Pierwsza część książki podobała mi się o wiele bardziej. W drugiej pomimo, iż ferajna znowu zorganizowała imprezę na cześć doktora, to jednak miałam wrażenie, że atmosfera oklapła. Na pewno dlatego, że zabrakło kilku ważnych postaci z pierwszej części, ale też też i autor położył akcent na inne sprawy. Nie mniej jednak całość genialna. Czułam się jak gdybym oglądała stare komedie z Flipem i Flapem czy Charlie Chaplinem. Podobny klimat. Sposób w jaki autor konstruuje poszczególne postacie, jak tworzy humor sytuacyjny i słowny, sposób w jaki pokazuje blaski i cienie życia jest mistrzowski. I chyba wzniosę toast za Doktora i za autora książki, tylko zamiast butelki Syarych Trampek (których nie posiadam) musi mi wystarczyć kieliszek likieru. Na zdrowie!
Steibeck to chyba jedyny znany mi autor, który w tak barwny, szlachetny sposób potrafi opisać ludzi z marginesu społecznego: biedotę, bezdomnych, bezrobotnych, wyrzutki społeczeństwa, prostytutki, burdel mamy. Dostrzega w tych ludziach cechy i wartości, które tak zwani porządni obywatele nie zawsze wykazują. Nędza często wymusza niesłychaną wręcz pomysłowość w walce o...
Steibeck to chyba jedyny znany mi autor, który w tak barwny, szlachetny sposób potrafi opisać ludzi z marginesu społecznego: biedotę, bezdomnych, bezrobotnych, wyrzutki społeczeństwa, prostytutki, burdel mamy. Dostrzega w tych ludziach cechy i wartości, które tak zwani porządni obywatele nie zawsze wykazują. Nędza często wymusza niesłychaną wręcz pomysłowość w walce o podstawowe dobra i dach nad głową. A jeszcze gdy się to zabarwi odpowiednią dawką humoru, to otrzymujemy niesamowitą literacką ucztę.
Tytułowa ULICA NADBRZEŻNA małego, portowego miasteczka Monterey to właśnie miejsce, w którym mieszka sporo różnych, lokalnych osobliwości i żyją sobie w symbiozie na tej barwnej w miejsca i wydarzenia dzielnicy, gdzie lokalny koloryt tworzą przede wszystkim:
* Sklepik spożywczy "Niebiański Kwiat" Lee Chonga, gdzie prawie każdy bierze wszystko na "krechę". Właściciel to człowiek o dobrym sercu i anielskiej cierpliwości. Nie wiem jak on się daje radę utrzymać, biorąc pod uwagę fakt, że prawie nikt nigdy nie oddaje mu należnego długu. Trwa tam swoisty handel wymienny, który niezmiennie mnie zadziwiał i chwilami bawił do łez.
*Kawiarnia La Ida z pracującą tam Grubą Idą.
*Dom uciech (nie potrafię w stosunku do niego użyć określenia burdel) Dory Flood (lokal zwany Pod Niedźwiedzią Flagą), który też stanowił wyjątkowe miejsce na mapie tej ulicy, pomimo, że obiekt niemoralny, to jednak właścicielka i pracownice kiedy trzeba, potrafią się skrzyknąć w celu zrobienia czegoś pożytecznego.
*Zachodnie Laboratorium Biologiczne, w którym można kupić różne preparowane przez Doktora żyjątka morskie jak ukwiały, ameby, ośmiornice, ale można też tam zamówić dosłownie wszystko, co żyje.
*Wytwórnia Konserw, której odpadkami żywią się wszystkie okoliczne koty.
*Pałacyk i jego specyficzni lokatorzy, których nazywałam ferajną z Pałacyku. To głównie ludzie prości, nieudacznicy i rozbitki życiowe, które jednak mają swój kodeks honorowy i walczą o swój byt z takim zacięciem i pomysłowością, iż kilka razy płakałam ze śmiechu, aczkolwiek miałam świadomość, iż jest to śmiech przez łzy. Oni wykazywali bowiem jakiś wyjątkowy talent do niefartu, do psucia wszystkiego, za co się wzięli, chociaż intencje mieli dobre i wychodzili do swoich dobroczyńców z sercem na dłoni, to jednak wszystkie ich inicjatywy przynosiły znacznie więcej szkód niż pożytku.
I chociaż powieść podejmuje trudne tematy, takie jak bieda, głód, bezrobocie, bezdomność, to kilka sytuacji wywołało u mnie salwy śmiechu, a głównie:
*Impreza przygotowana bez wiedzy Doktora w jego mieszkaniu jako podziękowanie za jego dobroć
*łowienie żab dla Doktora , a potem impreza u Kapitana w domu
*niespodziankowe przyjęcie urodzinowe u Doktora w mieszkaniu
Proste życie, prostych ludzi, ten lokalny folklor, gdzie właściciel sklepiku czy właścicielka domu uciech albo ów Doktor prowadzący swoje specyficzne laboratorium, to osoby, które wymieniały się wspólnie tym, co posiadały, potrafili żyć w symbiozie z tą ferajną, która zawsze znalazła sposób na to aby coś od kogoś wycyganić, pożyczyć - często na wieczne oddanie. Tam liczył się się człowiek, serce, a nie pieniądz. To nie byli kryształowi ludzie, o nie. Ale właśnie niesamowite jest to, jak w tej biedzie umieli się jednoczyć tak aby nikt nie chodził głodny, nie był bez dachu nad głową. Jak można wspólnie żyć, dzieląc się tym, co się posiada, chociaż jest tego niewiele. Obowiązywała zasada: "jeden za wszystkich - wszyscy za jednego". Każdy dbał aby nikomu nie działa się krzywda. Potrafili wspólnie żyć jako społeczność i wspólnie się bawić oraz skrzykną i połączyć siły gdy trzeba było komuś pomóc czy wspólnie coś dla kogoś zorganizować.
I druga część książki czyli CUDOWNY CZWARTEK to kontynuacja losów bohaterów ulicy Nadbrzeżnej, ale tuż po wojnie. Myślę, że najlepiej charakter tego miejsca w tym okresie oddaje cytat:
" W Monterey zaszły zmiany. Zmieniła się również ulica Nadbrzeżna i jej mieszkańcy. Mack ujął to krótko: "Zmienił się rytm tam-tamów. Na miejsce starego przyszło nowe, a Pan Bóg wali w bębny za każdym razem inaczej".
Niektóre z charakterystycznych dla tej ulicy obiekty zachowały się, ale zmienili się ich właściciele. Z kolei ci , którzy pozostali na miejscu w moim odczuciu pozostali tacy sami. Pojawiło się trochę nowych bohaterów jak Suzy, Stary czy Józef i Maria Rivas. Przytoczę tu pewien istotny cytat:" Cechy jakie podziwiamy w ludziach - uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie - są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy - chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm - są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich." Wiele w tym prawdy.
Pierwsza część książki podobała mi się o wiele bardziej. W drugiej pomimo, iż ferajna znowu zorganizowała imprezę na cześć doktora, to jednak miałam wrażenie, że atmosfera oklapła. Na pewno dlatego, że zabrakło kilku ważnych postaci z pierwszej części, ale też też i autor położył akcent na inne sprawy. Nie mniej jednak całość genialna. Czułam się jak gdybym oglądała stare komedie z Flipem i Flapem czy Charlie Chaplinem. Podobny klimat. Sposób w jaki autor konstruuje poszczególne postacie, jak tworzy humor sytuacyjny i słowny, sposób w jaki pokazuje blaski i cienie życia jest mistrzowski. I chyba wzniosę toast za Doktora i za autora książki, tylko zamiast butelki Starych Trampek (których nie posiadam) musi mi wystarczyć kieliszek likieru. Na zdrowie!
Steibeck to chyba jedyny znany mi autor, który w tak barwny, szlachetny sposób potrafi opisać ludzi z marginesu społecznego: biedotę, bezdomnych, bezrobotnych, wyrzutki społeczeństwa, prostytutki, burdel mamy. Dostrzega w tych ludziach cechy i wartości, które tak zwani porządni obywatele nie zawsze wykazują. Nędza często wymusza niesłychaną wręcz pomysłowość w walce o...
Lubię opowieści Johna Steinbecka za realizm, osobowości bohaterów, przeżywane emocje i subtelny żart w dialogach.
Bohaterowie "Ulicy Nadbrzeżnej" wzbudzają sympatię, choć daleko im do ideałów. Moją ulubioną postacią jest Mack, włóczęga przestrzegający specyficznych zasad, np. podjęcie pracy może zszargać opinię.
Steinbeck potrafił tak opisać życie prostych ludzi, że od tych historii nie można się oderwać.
"Cudowny czwartek" jest powojenną kontynuacją losów głównych bohaterów. Pojawiają się nowe postacie. Choć akcja nadal rozgrywa się głównie przy ulicy Nadbrzeżnej w Monterey ta opowieść niestety nie jest już tak wciągająca.
Lubię opowieści Johna Steinbecka za realizm, osobowości bohaterów, przeżywane emocje i subtelny żart w dialogach.
Bohaterowie "Ulicy Nadbrzeżnej" wzbudzają sympatię, choć daleko im do ideałów. Moją ulubioną postacią jest Mack, włóczęga przestrzegający specyficznych zasad, np. podjęcie pracy może zszargać opinię.
Steinbeck potrafił tak opisać życie prostych ludzi, że od...
"Ludzkie przywary to okropna rzecz, ale jestem przekonany, że wszyscy powinniśmy być szczęśliwi niczym królowie"
Czy nie tym jest sens naszego istnienia, jak nie poszukiwaniem szczęścia i miłości, na tej ziemi? Wiem że są rzeczy ważne i ważniejsze, ale bez tych dwóch rzeczy, cała reszta nie ma znaczenia, traci na wartości, przestaje cieszyć. John Steinbeck przychodzi do nas z historią napisaną wspaniałym językiem, obdarzoną wrażliwością godną największych romantyków. Opowiada nam o tym w sposób prosty i mocno sentymentalny - czyli taki, jaki lubię najbardziej.
Co definuje nas jako ludzi? Emaptia, życzliwość, chęć czynienia dobra a może braterstwo? Jestem pewien, że każda z tych rzeczy. Lecz często w życiu bywa tak, że to właśnie osoby z naszego otoczenia - przyjaciele, rodzina, nasza druga połówka - pomagają obrać nam odpowiedni kierunek, nadać życiu sens, uwrażliwić, pozwalając tym samym spojrzeć na wszystko z szerszej perspektywy. Wiele razy wspominałem o tym, że samotność jest okrutna. A ta prosta historia świetnie obrazuje to, jak w życiu każdego z nas ważną rolę odgrywają ludzie którzy nas otaczają. Zarówno Ci podający pomocną dłoń, jak i Ci którzy rzucają nam kłody pod nogi. Każdy z nas chce kochać i być kochanym, czasem tak niewiele, znaczy naprawdę dużo.
"Ulica nadbrzeżna. Cudowny czwartek" To opowieść o małej nadmorskiej mieścinie, gdzieś w dolinie Salinas. Opowiada historię małej społeczności, która żyje ze sobą w symbiozie. Książka podzielona jest na dwie części - pierwsza traktuje o wydarzeniach sprzed wybuchu wojny, druga - po wojnie. O tym jakie zmiany zaszły w miejscu tak dobrze znanym wszystkim mieszkańcom, jak i zmiany które zaszły w nich samych. John Steinbeck jak zwykle w formie.
"Ludzkie przywary to okropna rzecz, ale jestem przekonany, że wszyscy powinniśmy być szczęśliwi niczym królowie"
Czy nie tym jest sens naszego istnienia, jak nie poszukiwaniem szczęścia i miłości, na tej ziemi? Wiem że są rzeczy ważne i ważniejsze, ale bez tych dwóch rzeczy, cała reszta nie ma znaczenia, traci na wartości, przestaje cieszyć. John Steinbeck przychodzi do...
Ulica Nadbrzeżna to niezwykła powieść, która zachwyca swoją głębią i wnikliwą obserwacją ludzkiej natury. Autor porusza ważne tematy, takie jak bezrobocie, bieda i beznadziejność, które wprowadza w życie bohaterów tej powieści. Steinbeck doskonale oddaje atmosferę lat 30-tych XX wieku w Kalifornii, opowiadając historię kilku rodzin, które starają się przetrwać w trudnych warunkach.
Bohaterowie książki są wyjątkowo wyraziści i interesujący, a ich losy wzruszają i zmuszają do refleksji. Steinbeck doskonale oddaje ich emocje, nadzieje i obawy, co pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć ich sytuację i doświadczenia.
Narracja jest prosta, ale bardzo sugestywna i pochłaniająca. Opowieść czyta się szybko i łatwo, ale pozostawia głęboki ślad w sercu czytelnika. Steinbeck wspaniale oddaje realia życia na ulicy nabrzeżnej, a jego opis detali i sytuacji jest bardzo plastyczny i sugestywny.
Podsumowując, Ulica Nadbrzeżna to wspaniała książka, która z pewnością zachwyci każdego, kto lubi głębokie i mądre powieści o ludziach i ich losach. Jest to dzieło, które warto przeczytać, nie tylko dlatego, że jest napisane przez tak wybitnego autora, jak John Steinbeck, ale także dlatego, że porusza ważne i aktualne tematy, które dotyczą nas wszystkich.
Ulica Nadbrzeżna to niezwykła powieść, która zachwyca swoją głębią i wnikliwą obserwacją ludzkiej natury. Autor porusza ważne tematy, takie jak bezrobocie, bieda i beznadziejność, które wprowadza w życie bohaterów tej powieści. Steinbeck doskonale oddaje atmosferę lat 30-tych XX wieku w Kalifornii, opowiadając historię kilku rodzin, które starają się przetrwać w trudnych...
Stanęłam nad brzegiem morza, niedaleko kołobrzeskiego portu, gdzie szum fal mieszał się z pokrzykiwaniem mew, i ogarnął mnie klimat „Ulicy Nadbrzeżnej ”, poczułam go każdym kawałkiem swojego jestestwa. Steinbeck genialnym pisarzem jest...
Nikt inny nie oddałby tak portowego ducha, szarej codzienności zwykłych ludzi, którzy w oczach pisarza tworzą całkiem niezwykłą społeczność. Dzięki jego narracji buduje się w nas sympatia do włóczęgów, złodziei, dziwek i innych łapiduchów, co lepsze/gorsze, mamy nagłą ochotę sięgnąć po ćwiartkę Starych Tenisówek! Ulica Nadbrzeżna to mała społeczność, która stwarza pozory obcości, kiedy jednak ktoś wpada w prawdziwe kłopoty, to są to kłopoty wszystkich i każdy stara się pomóc w ich rozwiązaniu. Takie jednoczenie się homo sapiens jest niezwykle budujące, bo okazuje się, że wspólne działanie jest możliwe.
Steinbeck mistrzowsko połączył ze sobą prozę życia i komedię omyłek, brzydotę z pięknem, czułość tam, gdzie się jej nikt nie spodziewa, a wszystko doprawione szczyptą szalonego humoru, który udziela się czytelnikowi. Słowo daję, teraz dwa razy zastanowicie się, kiedy organizację przyjęcia urodzinowego powierzycie znajomym ;D Z większością bohaterów spotkamy się w „Cudownym czwartku”, który jest jakby kontynuacją „Ulicy Nadbrzeżnej” i w którym będziemy śledzić poczynania Macka i mieszkańców Pałacyku, którzy i tym razem staną przed nie lada wyzwaniem.
Moim zdaniem ta książka jest strzałem w dziesiątkę, jeśli chcecie zapoznać się z twórczością autora i dozować sobie skalę zachwytu nad jego piórem. Warto!
IG @angelkubrick
Stanęłam nad brzegiem morza, niedaleko kołobrzeskiego portu, gdzie szum fal mieszał się z pokrzykiwaniem mew, i ogarnął mnie klimat „Ulicy Nadbrzeżnej ”, poczułam go każdym kawałkiem swojego jestestwa. Steinbeck genialnym pisarzem jest...
Nikt inny nie oddałby tak portowego ducha, szarej codzienności zwykłych ludzi, którzy w oczach pisarza tworzą całkiem niezwykłą...
Nie jest to na pewno Tortilla Flat, chociaż autor starał się aby było w podobnym klimacie. Tortilla zdecydowanie lepsza. Mimo wszystko zasługuje tutaj na uwagę uwypuklanie człowieczeństwa u osób maluczkich - pijaków, bezdomnych i prostytutek.
Nie jest to na pewno Tortilla Flat, chociaż autor starał się aby było w podobnym klimacie. Tortilla zdecydowanie lepsza. Mimo wszystko zasługuje tutaj na uwagę uwypuklanie człowieczeństwa u osób maluczkich - pijaków, bezdomnych i prostytutek.
Ulica Nadbrzeżna to opowieść przesiąknięta satyrycznym, dickensowym humorem, niezwykle niepodobnym do pozostałej twórczości Johna Steinbecka, która portretuje dobrą wolę, rodzinność i wielkoduszność mieszkańców Monterey oraz wielkie poczucie radości płynące z prostoty życia, lecz Cudowny Czwartek, powojenna kontynuacja wydarzeń z Ulicy Nadbrzeżnej, nabiera tonu powagi za sprawą głęboko osobistych refleksji autora, politycznych podtekstów i licznych wzmianek autobiograficznych, a przy tym wybrzmiewa szczerym steinbeckowym smutkiem — niczym zapierający dech w piersiach śpiew samotności, łączy w sobie nieopisane piękno szczęścia z okrutnym bólem osamotnienia, traumy, niepożądanych zmian oraz nędzy.
Steinbeck dokonał czegoś genialnego KOLEJNY RAZ: zamknął całą wielkość człowieczeństwa w skromnej Ulicy Nadbrzeżnej i na stronach swej powieści ukazał nieskończone odcienie życia, które łączą i dzielą nas wszystkich.
Czy jestem zachwycona? Oczywiście, że tak. John Steinbeck nie przestaje wprawiać w podziw.
Instagram: @illectum
Ulica Nadbrzeżna to opowieść przesiąknięta satyrycznym, dickensowym humorem, niezwykle niepodobnym do pozostałej twórczości Johna Steinbecka, która portretuje dobrą wolę, rodzinność i wielkoduszność mieszkańców Monterey oraz wielkie poczucie radości płynące z prostoty życia, lecz Cudowny Czwartek, powojenna kontynuacja wydarzeń z Ulicy Nadbrzeżnej, nabiera tonu powagi za...
„Na czym właściwie polega niezadowolenie? Jest ciepło, a mimo to trzęsie cię. Jesteś najedzony, a mimo to głód ci doskwiera. Jesteś kochany, a mimo to szukasz nowych wrażeń. A wszystko to wynika z prostego faktu, że istnieje czas, ten cholerny Czas. Koniec życia nie wydaje się taki odległy, widzisz go wyraźnie niczym linię namalowaną na mecie. Bez przerwy zadajesz sobie pytania: "Czy wszystko już zrobiłem?", "Czy wystarczająco kochałem?", "Czy zjadłem to, co było do zjedzenia?". (...) "Jakie znaczenie miało dotychczas moje życie i co jeszcze może ono znaczyć w czasie, który mi pozostał?" Dochodzimy tu do zatrutego przewrotnością sedna sprawy: "Czym zapisałem się w Wielkiej Księdze Losu? Co jestem wart?". I nie jest to próżność ani ambicja.”
Ulica nadbrzeżna. Cudowny czwartek. John Steinbeck
Nowe wydania od @proszynski_wydawnictwo wpłynęły na to że sięgam z ogromną przyjemnością po książki autora. Po uwielbianych przeze mnie Gronach gniewu, Myszy i ludzie czy Na wschód od Edenu, kolejny tom okazał się przyjemnością czytelniczą ale bez fajerwerków. Tyle że fajerwerki nie muszą jak dla mnie towarzyszyć zawsze przy czytaniu. Najważniejsze że lektura sprawia mi przyjemność, historie są ciekawe i przywracają wiarę w proste wartości, styl autora porywa od pierwszych zdań a klimat jaki autor wprowadza wciąga i daje niezapomniane odczucia.
To wszystko znów odnalazłam w prozie Steinbecka i już mogę Wam powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych autorów i sięgnę z przyjemnością po kolejne książki.
A co jeszcze do tej książki, to są to dwa opowiadania w których widzimy bohaterów w dwóch różnych czasach - przedwojennym i powojennym. Jest to lektura ciepła, z humorem, lekka i skupiająca się wokół małej społeczności. W historiach tych przeplata się smutek, ale jest on tylko fragmentarycznie i zostaje przytłumiony humorem.
Steinbeck to autor który przemawia do mnie swoim stylem, nietuzinkowością, wyjątkowością. Codzienność odkrywana na kartach kolejnej książki autora jest wyjątkowa i trafiająca do mojego serca.
Czytajcie Steinbecka!
„Na czym właściwie polega niezadowolenie? Jest ciepło, a mimo to trzęsie cię. Jesteś najedzony, a mimo to głód ci doskwiera. Jesteś kochany, a mimo to szukasz nowych wrażeń. A wszystko to wynika z prostego faktu, że istnieje czas, ten cholerny Czas. Koniec życia nie wydaje się taki odległy, widzisz go wyraźnie niczym linię namalowaną na mecie. Bez przerwy zadajesz sobie...
Z życia ulicy Nadbrzeżnej
Po przeczytaniu "Ulicy Nadbrzeżnej" i "Cudownego Czwartku" dochodzę do wniosku, że nikt tak pięknie nie potrafi pisać o niczym jak Steinbeck. Autor zwykle kojarzony z poważnymi dziełami (arcydziełami) dotykającymi biedy i społecznej niesprawiedliwości, tym razem podszedł do tematu w zupełnie inny sposób.
Historie z ulicy Nadbrzeżnej to ciepłe i zabawne opowieści o beztroskich bezdomnych, wiecznie popadających w kłopoty, miłych i uczynnych prostytutkach, prostodusznym doktorze oraz pozostałych mieszkańcach dzielnicy Monterey. Gdyby nie wyczuwalny męski sznyt i bardziej rozbudowana męska perspektywa, można by te powieści przypisać twórczości Fannie Flagg, która równie dobrze potrafi oddać małe społeczności i ich codzienne życie.
Ulica Nadbrzeżna jest wyidealizowanym – a momentami nawet poetyckim – spojrzeniem na życie ludzi z marginesu społecznego. W tej historii wszyscy posiadają niewiele, borykają się z różnymi przeciwnościami losu, ale bohaterów łączą silne przyjaźnie i ogromna doza wzajemnego zrozumienia. Przebywanie z nimi jest po prostu przyjemne, bo miło jest od czasu do czasu ogrzać się w ciepełku pozytywnych relacji międzyludzkich.
Chociaż "Ulica Nadbrzeżna" i "Cudowny Czwartek" nie obfitują w wartką akcję czy twisty fabularne, to losy bohaterów śledzi się z prawdziwą przyjemnością. Chociaż Steinbeck w swoich pozostałych powieściach skupiał się na krzywdzie, wykorzystywaniu najbiedniejszych warstw społecznych, to w przypadku historii z ulicy Nadbrzeżnej należy spodziewać się o wiele lżejszego klimatu, bohaterów budzących sympatię i sytuacji, które niejednokrotnie wywołają uśmiech na twarzy czytelnika.
Z życia ulicy Nadbrzeżnej
Po przeczytaniu "Ulicy Nadbrzeżnej" i "Cudownego Czwartku" dochodzę do wniosku, że nikt tak pięknie nie potrafi pisać o niczym jak Steinbeck. Autor zwykle kojarzony z poważnymi dziełami (arcydziełami) dotykającymi biedy i społecznej niesprawiedliwości, tym razem podszedł do tematu w zupełnie inny sposób.
Będę to powtarzał do upadłego – CZYTAJCIE STEINBECKA!
Tak, to mój ulubiony pisarz (choć ex aequo z paroma innymi) i kolejne jego powieści pochłaniam, jeśli tylko wpadną w moje ręce. A tak się złożyło, że kolejną przeczytaną przeze mnie jego książką jest „Ulica Nadbrzeżna” i jej kontynuacja „Cudowny czwartek” (obie powieści w zbiorczym, jednym wydaniu od wyd. Prószyński).
Może fakt, że to mniej znana książka autora, może powodem jest mała ilość polskich wydań albo powód jeszcze inny. Fakt faktem, to dzieło zbiera najbardziej zróżnicowane oceny. Niektóre są wręcz kuriozalnie niskie. Czy to sprawiło, że wahałem się i miałem obawy przed lekturą? Owszem.
Właściwe opowiadania przeplatane są tutaj swego rodzaju przemyśleniami egzystencjonalno – psychologicznymi autora. Te istotnie nie przypadły mi do gustu. Ale to w końcu Steinbeck. TEN Steinbeck, którego klimat i ducha czuć w opowiadaniach. Dlatego muszę bardzo wysoko ocenić „Ulicę Nadbrzeżną” i polecić Wam jej lekturę („Cudowny czwartek” faktycznie odrobinkę gorszy).
Tytułowa ulica to fragment dzielnicy portowej pewnego miasteczka. Ciasna, brudna i szemrana okolica zamieszkana przez zwykłych, prostych ludzi, których codziennością jest… przeżywanie kolejnych dni pracy. Bez większych aspiracji i nadziei są przy tym niezwykle barwni i pomysłowi.
Jako wstęp do tej książki, polecam przeczytać „Torlillę Flat” – inną powieść autora, w której poznajemy podobnych bohaterów.
Co na koniec? Cóż, może nie bierzcie w ręce tej książki jako swego pierwszego Steinbecka. Ale moim zdaniem sięgnąć warto i tak.
Paweł
Będę to powtarzał do upadłego – CZYTAJCIE STEINBECKA!
Tak, to mój ulubiony pisarz (choć ex aequo z paroma innymi) i kolejne jego powieści pochłaniam, jeśli tylko wpadną w moje ręce. A tak się złożyło, że kolejną przeczytaną przeze mnie jego książką jest „Ulica Nadbrzeżna” i jej kontynuacja „Cudowny czwartek” (obie powieści w zbiorczym, jednym wydaniu od wyd....
Kolejna powieść wielkiego mistrza za mną. Tym razem rozpoczynając lekturę miałam wrażenie, że to będzie jego najsłabsza powieść. Jednakże nie zdawałam sobie wtedy sprawy, jak bardzo się myliłam.
„Ulica Nadbrzeżna. Cudowny czwartek” to tak naprawdę dwie osobne powieści. W pierwszej poznajemy mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej. Razem z nimi przeżywamy smutki i radości, i wyrabiamy sobie pewne zdanie na ich temat. Mamy okazję również wyodrębnić sobie pewne główne postacie, które odegrają w obu częściach najważniejsze role. I gdyby to był koniec, to śmiało mogłabym stwierdzić, że to naprawdę było słabe i nie podobało mi się, ale to, co autor zrobił w drugiej części powieści kazało mi zupełnie zmienić zdanie na temat całości. Bowiem to był tylko wstęp do prawdziwej, jedynej i wyjątkowej historii miłosnej, czego w ogóle się nie spodziewałam.
I tym razem każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Nie dostaniemy świetnej, miłej i przyjemnej historii, przy której się odprężymy i zrelaksujemy. Dostaniemy za to ogrom emocji, poznamy czym jest prawdziwa przyjaźń i miłość, aby zatracić się w nich wraz z bohaterami.
To książka o poszukiwaniu siebie, swojej wartości, swoich umiejętności. To zaglądanie w głąb siebie i zmiana swoich poglądów. To walka o każdy kolejny dzień. To pokazanie nam – czytelnikom, że w życiu każdy zasługuje na równe traktowanie, że nie wszystko to, co widzimy gołym okiem ma odzwierciedlenie w środku człowieka, w tym, jaki on naprawdę jest.
Po raz kolejny cudowne opisy, na pierwszy rzut oka w ogóle nie związane z tematem i prowadzonym wątkiem zabierają nas w cudowną podróż, przenoszą w przepiękne miejsca i pozwalają choć na chwilę poczuć się, jakbyśmy byli jednym z mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej.
Książka z pewnością zajmie ważne miejsce nie tylko na mojej półce, ale również w sercu. I choć „Myszy i ludzie” nadal pozostają moim numerem jeden, to zachęcam Was, abyście zapoznali się z twórczością autora, bo naprawdę warto. Nie znam drugiego takiego, który ze zwyczajnego życia potrafi zrobić tak przepiękną historię.
Kolejna powieść wielkiego mistrza za mną. Tym razem rozpoczynając lekturę miałam wrażenie, że to będzie jego najsłabsza powieść. Jednakże nie zdawałam sobie wtedy sprawy, jak bardzo się myliłam.
„Ulica Nadbrzeżna. Cudowny czwartek” to tak naprawdę dwie osobne powieści. W pierwszej poznajemy mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej. Razem z nimi przeżywamy smutki i radości, i...
„Ulica nadbrzeżna” i „Cudowny czwartek” to dwie opowieści, w których możemy spojrzeć na tych samych bohaterów w dwóch różnych czasach - przedwojennym i powojennym.
Czytałam wcześniej „Myszy i ludzi” Johna Steinbecka i była to naprawdę poruszająca lektura i myślałam, że ta także będzie taka, a okazała się być tą lżejsza z dorobku tego autora.
Bohaterami są mieszkańcy ulicy Nadbrzeżnej miasta portowego Monterey i są to głównie, cytując „dziwki, alfonsi i szulerzy”. Możemy tutaj zobaczyć różne scenki z ich życia, które pokazują nam, że można z pogodą przyjmować los, jaki się ma. Autor w sposób wyjątkowy potrafi opisywać codzienność, która w przypadku naszych bohaterów często była pełna niepowodzeń, ale również i pełna szczęśliwych i zabawnych momentów.
Była to lektura lekka, ciepła i napisana z ogromnym humorem i myślę, że na pierwszy raz z tym autorem może być nawet lepsza niż „Myszy i ludzie”, która może i jest krótsza, ale tematycznie cięższa.
https://www.instagram.com/p/Cic207bsKoJ/
„Ulica nadbrzeżna” i „Cudowny czwartek” to dwie opowieści, w których możemy spojrzeć na tych samych bohaterów w dwóch różnych czasach - przedwojennym i powojennym.
Czytałam wcześniej „Myszy i ludzi” Johna Steinbecka i była to naprawdę poruszająca lektura i myślałam, że ta także będzie taka, a okazała się być tą lżejsza z dorobku tego autora.
Steinbeck, jakiego nie znałam. Dużo tu bowiem ciepła i humoru, a cały brud świata kryje się w cieniu. Gdzieś między budynkami czy między myślami. Dzięki temu całość jest lekka, a skupia się wokół życia małej społeczności. Są grupy, dobre intencje i niecodzienne wydarzenia. Sztuczne uśmiechy czy chwile radości. Pojawia się garść smutku, ale smutku przytłumionego poczuciem humoru oraz podejściem do życia, jakie skrzy kolorami. Nie tego się spodziewałam, ale ogromnie się cieszę, że jednak właśnie to dostałam.
„Ulica nadbrzeżna" oraz „Cudowny czwartek" to dwa opowiadania rozgrywające się w tych samych realiach. Między akcją jednego a drugiego znajduje się kilka lat różnicy, ale mniej więcej dowiadujemy się, co nas ominęło. Dobrze znani nam bohaterowie są odrobinę starsi, nie każdy żyje, niektórzy wyjechali, a nowe osoby się pojawiły. Życie dalej toczyło się swoim biegiem, nawet jeśli czytelnik nie mógł tego obserwować.
Steinbeck jak dotąd kojarzył mi się z ciężarem i łzami, a zamiast tego tym razem na twarzy gościł mi uśmiech. Okazało się, że humorystyczne opowiadanka również znakomicie mu wychodzą, a piękno opisów... Jestem wobec nich bezbronna! Oczy lśnią mi w zachwycie, gdy tylko zanurzam się w kolejnych sceneriach czy przemyśleniach bohaterów. Steinbeck to bowiem znakomity autor, który przemawia do mojego serca.
„Ulica nadbrzeżna" przekł. Adam Kaska
„Cudowny czwartek" przekł. Krzysztof Obłucki
Steinbeck, jakiego nie znałam. Dużo tu bowiem ciepła i humoru, a cały brud świata kryje się w cieniu. Gdzieś między budynkami czy między myślami. Dzięki temu całość jest lekka, a skupia się wokół życia małej społeczności. Są grupy, dobre intencje i niecodzienne wydarzenia. Sztuczne uśmiechy czy chwile radości. Pojawia się garść smutku, ale smutku przytłumionego poczuciem...
Chwytająca swoim ciepłem i prostotą powieść, która uświadamia, że nawet w krytycznym położeniu, opisanym w sposób satyryczny wartość przyjaźni i wsparcia jest nie do wyrażenia i nie do opisania żadnymi słowami
Chwytająca swoim ciepłem i prostotą powieść, która uświadamia, że nawet w krytycznym położeniu, opisanym w sposób satyryczny wartość przyjaźni i wsparcia jest nie do wyrażenia i nie do opisania żadnymi słowami
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🐚 Poetyka złomu i sardynek 🐚
📍 W Ulicy Nadbrzeżnej nie dzieje się wiele – a jednak dzieje się wszystko. Steinbeck zabiera nas do Monterey, gdzie smród mączki rybnej miesza się z poezją życia, a łotry, dziwki i włóczędzy okazują się bardziej ludzcy niż niejeden szacowny obywatel z górnego miasta.
🍺 Bohaterami tej kroniki ubogich są Mack i chłopaki – mistrzowie nicnierobienia i filozofii codzienności, którzy potrafią przekształcić każdą ruinę w dom, a każdą porażkę w opowieść wartą opowiedzenia. Ich relacja z Doktorem – erudytą, samotnikiem, lokalnym mędrcem – to jeden z najbardziej czułych obrazów męskiej przyjaźni bez patosu, za to z puszką piwa w dłoni.
🧪 Sklep Lee Chonga, burdel Dory i Zachodnie Laboratorium Biologiczne tworzą swoisty ekosystem – zrównoważony biologiczno-społeczny układ scalony, w którym każda postać ma swoje miejsce. Steinbeck, niby z reporterską dokładnością, pokazuje świat marginesu, ale nie w formie osądu – raczej jak botanik, który z fascynacją obserwuje życie rozgwiazd w słojach z formaliną.
⚗️ Styl Steinbecka jest tu nasycony empatią i delikatnym humorem – czasem przypomina bajkę dla dorosłych, czasem traktat filozoficzny o tym, czym jest „dobre życie” bez awansu społecznego. To literatura nie tyle „o czymś”, co „z kimś” – ze zwykłymi ludźmi, którzy po prostu trwają, próbując nie zgubić resztek człowieczeństwa.
💔 I choć z dobrych chęci może się coś nie udać – to właśnie ta szczerość i porażka bez wstydu buduje urok tej książki. W świecie „zwycięzców” Ulica Nadbrzeżna opowiada o tych, którzy nie walczą, nie gonią, nie zdobywają – ale żyją.
🐚 Poetyka złomu i sardynek 🐚
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📍 W Ulicy Nadbrzeżnej nie dzieje się wiele – a jednak dzieje się wszystko. Steinbeck zabiera nas do Monterey, gdzie smród mączki rybnej miesza się z poezją życia, a łotry, dziwki i włóczędzy okazują się bardziej ludzcy niż niejeden szacowny obywatel z górnego miasta.
🍺 Bohaterami tej kroniki ubogich są Mack i chłopaki – mistrzowie...
Książka bardzo mi się podobała.
Książka bardzo mi się podobała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść o społeczności robotników, prostytutek i drobnych oszustów żyjących w nadbrzeżnej dzielnicy Monterey. Steinbeck portretuje ich z sympatią, ukazując absurd i piękno życia prostych ludzi. Książka przepełniona jest melancholią, ale też humorem, który łagodzi surowość codziennego życia bohaterów.
Opowieść o społeczności robotników, prostytutek i drobnych oszustów żyjących w nadbrzeżnej dzielnicy Monterey. Steinbeck portretuje ich z sympatią, ukazując absurd i piękno życia prostych ludzi. Książka przepełniona jest melancholią, ale też humorem, który łagodzi surowość codziennego życia bohaterów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW powieściach Steinbecka ujęła mnie przede wszystkim prostota, bohaterów, scen, oszczędność w słowach, środkach stylistycznych, wszystko jest przejrzyste, wyważone, skomponowana z wielką dokładnością. Z tej prostoty natomiast wyłania się ogromny ładunek niezwykłości. Wydaje się, że nie może być nudniejszego i bardziej przygnębiającego miejsca na ziemi niż ulica Nadbrzeżna. W rzeczywistości jednak w miarę rozwoju opowiesci jesteśmy świadkami wydarzeń co najmniej niecodziennych, a bohaterowie, których w rzeczywistości omijalibyśmy szerokim łukiem, stają się naszymi najlepszymi przyjaciółmi, skłonnymi do ogromnej emaptii, poświęcenia bezinteresowanosci. Steinbeck ma magiczną wręcz umiejętność ubierania w słowa zdarzeń pozornie niewiele znaczących, tak że zamieniają się w niezwykłą przygodę, a codzienne sprawy którymi żyją mieszkańcy ukazują się nam niczym problemy na kartach wielkich romansów. To jest właśnie siła tej prozy, świadectwo niezwykłego talentu Steinbecka. Punktem kulminacyjnym obu powieści jest świetnie napisana scena maskarady, motyw dość popularny w literaturze, przez autora ujęty ze spora dozą groteski. Przywodzi mi na myśl teorie kulturoznawcze dotyczące karnawalu, gdzie zaciera się binarny podział świata, błazen staje się królem, a król głupcem. Bal maskowy w "Cudownym czwartku" jest właśnie takim symbolem przewartościowania wartości, obnażenia tych, którzy uchodzą za autorytety, jak np Doktor, bezsilny wobec uczucia do Suzy i ukazania wielkości tych, którzy wydają się słabi i pozbawieni perspektyw (Suzy jako królowa że swoim orszakiem).
Cała książka jest właśnie taka, piękna, przewrotna, wzruszająca, zabawna, smutna, budząca czasem lęk, czasem złość, czasem współczucie czy spokój. Mogłabym pisać o niej jeszcze wiele, ale gorąco polecam przeczytać!
W powieściach Steinbecka ujęła mnie przede wszystkim prostota, bohaterów, scen, oszczędność w słowach, środkach stylistycznych, wszystko jest przejrzyste, wyważone, skomponowana z wielką dokładnością. Z tej prostoty natomiast wyłania się ogromny ładunek niezwykłości. Wydaje się, że nie może być nudniejszego i bardziej przygnębiającego miejsca na ziemi niż ulica Nadbrzeżna....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy – chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm – są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich”.
Książka „Ulica Nadbrzeżna / Cudowny Czwartek”, wydana przez Prószyński i S-ka, to pozycja, która oferuje czytelnikowi nie tylko literacką podróż w głąb małego kalifornijskiego miasteczka Monterey, ale także pokazuje mistrzostwo Steinbecka w kreowaniu barwnych, złożonych postaci i żywego, pełnego emocji świata. W tej wyjątkowej edycji wydawniczej znalazły się dwie powieści Steinbecka – „Ulica Nadbrzeżna” oraz jej późniejsza kontynuacja „Cudowny Czwartek” – tworzące razem opowieść o społeczności skupionej wokół tytułowej ulicy i o mieszkańcach, których życie, mimo licznych trudności, wypełnione jest zarówno humorem, jak i melancholią. Każdy kto zaprzyjaźnił się z Steinbeckiem wie zresztą, że Monterey to miejsce, do którego lubi zabierać on czytelników.
„ULICA NADBRZEŻNA” – ŚWIAT MAŁYCH LUDZI
„Ulica Nadbrzeżna”, napisana w 1945 roku, przenosi nas do tego miasteczka zamieszkałego przez ludzi z marginesu społecznego – bezrobotnych, artystów, włóczęgów, i outsiderów – w czasach, które dla wszystkich były ciężkie. Steinbeck z wielką wrażliwością i empatią kreśli losy swoich bohaterów, tworząc galerię niezwykłych postaci, które mimo swoich niedoskonałości i dziwactw, budzą sympatię i współczucie.
W centrum tej opowieści znajduje się Doktor – samotny biolog morski, który jest jedną z bardziej złożonych postaci w całej twórczości Steinbecka. Doktor jest postacią, która, choć odosobniona, pełni rolę moralnego kompasu i duchowego przywódcy tej niewielkiej społeczności. Choć żyje w pewnym oderwaniu od innych, jego życie splecione jest z codziennymi dramatami i drobnymi radościami mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej.
„Ale Doktor miał pewną cechę, której nie mógł się pozbyć. Gdy ktoś zadawał pytanie, Doktorowi zdawało się, że ten ktoś chce znać odpowiedź. Przynajmniej Doktor zawsze tak robił – nigdy nie pytał, jeśli nie pragnął wiedzieć, i nie mógł pojąć ludzi, którzy pytają, a nie są ciekawi odpowiedzi”.
Steinbeck z wielką umiejętnością kreśli portrety tych „małych ludzi” – grupy, która w innych rękach mogłaby zostać łatwo zredukowana do stereotypowych, biednych włóczęgów. Zamiast tego, pisarz maluje ich jako pełnych życia, autentycznych bohaterów, dla których przyjaźń, wsparcie i humor stają się tarczą przed brutalnością codzienności. Wydaje się, że Steinbeck bardziej cenił towarzystwo „marginesu” niż przebywanie na salonach.
„CUDOWNY CZWARTEK” – POWRÓT NA ULICĘ NADBRZEŻNĄ
Druga powieść, „Cudowny Czwartek”, napisana w 1954 roku, to kontynuacja losów postaci z „Ulicy Nadbrzeżnej”. Mimo że upłynęło kilka lat od wydarzeń z pierwszej powieści, Steinbeck nie traci ani odrobiny swojego poczucia humoru, ciepła i czułości w opisywaniu bohaterów.
Akcja „Cudownego Czwartku” rozgrywa się po II wojnie światowej. Monterey się zmienia, a wraz z nim życie mieszkańców. Na ulicy Nadbrzeżnej pojawiają się nowe postacie, a znani już bohaterowie zmagają się z nowymi problemami. Doktor, który ponownie znajduje się w centrum wydarzeń, zmaga się z kryzysem egzystencjalnym – samotnością i poczuciem bezcelowości. Steinbeck, kreując ten kryzys, ukazuje głębszą warstwę emocjonalną swojej postaci, a zarazem nadaje powieści bardziej refleksyjny ton niż pierwszej odsłonie.
W „Cudownym Czwartku” pojawia się także nowa, intrygująca postać – Suzy, młoda kobieta, która dołącza do społeczności i staje się dla Doktora kimś wyjątkowym. Jej pojawienie się wprowadza powiew świeżości i nadaje powieści romantycznego wydźwięku, co stanowi nowy element w porównaniu z „Ulicą Nadbrzeżną”. Suzy i Doktor tworzą jedną z tych relacji, która, mimo prostoty, odznacza się głębokim znaczeniem, a ich wzajemne oddziaływanie staje się kluczowym elementem powieści.
MISTRZ LUDZKICH PORTRETÓW
Obie powieści są doskonałymi przykładami literackiego kunsztu Steinbecka, który potrafi stworzyć opowieści pełne barwnych postaci i przekonująco ukazać ich codzienne zmagania z rzeczywistością. Steinbeck, jak mało który pisarz, potrafi opisać ludzką naturę w sposób pełen empatii, ale bez uciekania się do sentymentalizmu.
W obu książkach autorowi udało się stworzyć niezwykle intymną atmosferę, w której drobne, codzienne sprawy nabierają znaczenia uniwersalnego. Steinbeck udowadnia, że nawet najbardziej przyziemne życie może być pełne sensu i wartości, a „mali ludzie” zasługują na naszą uwagę i szacunek.
Co więcej, obie powieści pełne są subtelnego humoru, który równoważy trudne i smutne momenty w życiu bohaterów. Ten humor, typowy dla Steinbecka, nigdy nie jest agresywny czy prześmiewczy, ale raczej wynikający z głębokiego zrozumienia ludzkich słabości.
Mimo że obie powieści zostały napisane w połowie XX wieku, poruszane w nich tematy pozostają zaskakująco aktualne. Samotność, przyjaźń, potrzeba akceptacji – to wszystko są problemy, z którymi mierzą się bohaterowie Steinbecka, a które przecież tak samo dotyczą nas dziś. Szczególnie w „Cudownym Czwartku” można dostrzec echa współczesnych niepokojów i pytań o sens życia oraz wartość relacji międzyludzkich.
WERDYKT
„Ulica Nadbrzeżna” i „Cudowny Czwartek” to dwie wyjątkowe powieści, które doskonale pokazują, dlaczego John Steinbeck jest uważany za jednego z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy XX wieku. Jego zdolność do portretowania codziennego życia i ukazywania głębi ludzkich emocji sprawia, że obie książki pozostają aktualne i wciągające, niezależnie od upływu czasu.
„Słowo jest symbolem i rozkoszą. Słowo wchłania ludzi i obrazy, drzewa, rośliny, fabryki i pekińczyka. Bowiem Ciało staje się słowem i znowu wraca do Ciała, lecz splecione i utkane w fantastyczny wzór. Słowo wchłania ulicę Nadbrzeżną, trawi ją i wypluwa, a ulica nabiera blasku zielonych przestrzeni i mórz, w których odbija się niebo”.
Choć nie są to arcydzieła na poziomie „Gron gniewu” czy też „Na wschód od Edenu”, to jednak warto sięgnąć po te powieści. Zwłaszcza w tym pięknym wydaniu! Steinbeck idealnie nadaje się na długie jesienne wieczory. I koniecznie zapamiętajcie, że po Kiepskiej Środzie, zawsze przychodzi Cudowny Czwartek!
„Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy – chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm – są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka „Ulica Nadbrzeżna / Cudowny Czwartek”,...
To moje pierwsze doświadczenie z dziełami Steinbecka i po tym co dostałem to na pewno nie ostatnie. Pierwsze słowo które przychodzi mi na myśl jeśli miałbym oddać klimat tej książki to prostota. Bohaterowie i całe otoczenie jest proste w swojej konstrukcji a przez to niezwykle złożone. Z brudu smrodu i ubóstwa wyłania się dobroć i poczciwość która w jakiś sposób kojarzyła mi się z beztroską dzieciństwa. Bije od tej książki ciepło stojące na kontraście do tego w jakich warunkach dzieje się akcja
To moje pierwsze doświadczenie z dziełami Steinbecka i po tym co dostałem to na pewno nie ostatnie. Pierwsze słowo które przychodzi mi na myśl jeśli miałbym oddać klimat tej książki to prostota. Bohaterowie i całe otoczenie jest proste w swojej konstrukcji a przez to niezwykle złożone. Z brudu smrodu i ubóstwa wyłania się dobroć i poczciwość która w jakiś sposób kojarzyła...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTypowy, klasyczny Steinbeck... Bohaterowie dość schematyczni, ale wciąż w swej prostocie niezwykle urzekający, zwłaszcza nieporadny, zagubiony życiowo, poszukujący celu w życiu pośród szkiełek laboratoryjnych i mikroskopów, Doktor, a także gromadka, z pozoru nieudaczników, a w rzeczywistości na swój własny unikatowy sposób życiowych bohaterów, Macka i jego kolegów.
Nie jest to powieść dorównująca "Gronom gniewu" czy "Na wschód od Edenu", ale czyta się ją cały czas równie szybko i przyjemnie jak te wyżej wspomniane, mniej jest w niej jednak symboliki, metafor czy egzystencjonalnych rozważań samego autora, co nie czyni jej absolutnie gorszej od dwóch wymienionych. "Ulica Nadbrzeżna..." jest z pewnością warta poznania, nie tylko dla miłośników autora. Klimat Kalifornii, amerykański świat tuż po II wojnie światowej (i pierwsza część książki opisująca czasy tuż przed jej wybuchem), schematyczni Steinbeckowi bohaterowie, po których wiemy, czego można się spodziewać, a jednak wciąż z niesłabnącym zainteresowaniem podążamy ich śladami, przemierzając ulice tytułowej ulicy Nadbrzeżnej, kalifornijskiego Monterey. Wszystko to intryguje i fascynuje czytelnika.
Mnie natomiast pozostaje dalej kontynuować przygodę z twórczością Johna, która mimo że przewidywalna, ma jednak dużą siłę przyciągania i swój własny niepowtarzalny charakter.
Typowy, klasyczny Steinbeck... Bohaterowie dość schematyczni, ale wciąż w swej prostocie niezwykle urzekający, zwłaszcza nieporadny, zagubiony życiowo, poszukujący celu w życiu pośród szkiełek laboratoryjnych i mikroskopów, Doktor, a także gromadka, z pozoru nieudaczników, a w rzeczywistości na swój własny unikatowy sposób życiowych bohaterów, Macka i jego kolegów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie...
Portret mieszkańców dzielnicy, biednych, prostych ludzi przedstawiony w wybitny sposób. Książka ponadczasowa.
Portret mieszkańców dzielnicy, biednych, prostych ludzi przedstawiony w wybitny sposób. Książka ponadczasowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka.
Bardzo dobra książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększy geniusz Steinbecka polegał na tym, że jego książki mogły być napisane zarówno 80 lat temu, jak i wczoraj. Lepiej jednak, że stało się to wtedy. Teraz zniknęłyby w gąszczu bestsellerów.
Każde spotkanie ze Steinbeckiem mnie zachwyca. Dodatkowo wielbię te piękne, białe wydania od Wydawnictwa Prószyński. Każde spotkanie jest jednak inne i pokazuje wspaniałą różnorodność Mistrza. Tym razem ukłon należy się niezwykłej kolorystyce bohaterów i scen.
Bunkier bez okien ale z udrapowanymi firankami, pomalowany od środka na niebiesko to miód na moją wyobraźnię. Kochany Mac i cała jego zgraja ze wszystkimi ich cudownymi pomysłami, o których z góry wiadomo, że przyniosą więcej zniszczeń niż pożytku, chwyta za serce. Nieporadny doktor, z głową pełną marzeń i planów, hodujący grzechotniki i piszący wiecznie tą samą pracę, który „nosił samotność niczym wieniec na skroniach” Burdel mama, która jest trochę dobrą wróżką, a trochę wiedźmą, ale jednak z sercem na dłoni. No i Suzy, współczesna księżniczka z niewyparzoną gębą. Chiński sprzedawca, który wielbicielom Steinbecka jakby kogoś przypomina. Plejada gwiazd. Nie przestaje dziwić, że nie powstał na tej podstawie serial.
Kończę lekturę z zachwytem i żalem. Już tylko mogę sobie wyobrażać dalsze przygody mieszkańców ulicy Nabrzeżnej. I robię to.
Największy geniusz Steinbecka polegał na tym, że jego książki mogły być napisane zarówno 80 lat temu, jak i wczoraj. Lepiej jednak, że stało się to wtedy. Teraz zniknęłyby w gąszczu bestsellerów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażde spotkanie ze Steinbeckiem mnie zachwyca. Dodatkowo wielbię te piękne, białe wydania od Wydawnictwa Prószyński. Każde spotkanie jest jednak inne i pokazuje wspaniałą...
Steinbeck jest jednym z tych autorów, którego słowa warto sobie dawkować niespiesznie. Jego proza ma w sobie coś magnetycznego, naturalnego.. coś, co sprawia, że czytana historia głęboko zakorzenia się w pamięci..
.. i ja po raz kolejny dałam się oczarować opowieści, która jest nie tylko piękna w całej swej prostocie i niezwykła w swych błahostkach, ale również w lekki sposób porusza trudne tematy. Oczarowana tak zostałam podwójnie, bowiem „Ulica Nadbrzeżna” rozlała się ciepłem po moim sercu, a „Cudowny czwartek” dopilnował, by to uczucie nie wygasło.
Wkraczając na ulicę Nadbrzeżną w Monterey (miasta, które znałam już z powieści „Tortilla Flat”) wiedziałam, że będzie to miejsce, które tylko wydaje się zwyczajne. Biedna dzielnica, damy do towarzystwa, krętacze, samotni ludzie borykający się z trudnościami codziennego życia.. i wśród nich zrodziła się prosta, pełna humoru i prawdy historia o przyjaźni, oddaniu i miłości. Historia, która okazała się ciepłym otulaczem na zziębnięte serce.
Steinbeck jest jednym z tych autorów, którego słowa warto sobie dawkować niespiesznie. Jego proza ma w sobie coś magnetycznego, naturalnego.. coś, co sprawia, że czytana historia głęboko zakorzenia się w pamięci..
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.. i ja po raz kolejny dałam się oczarować opowieści, która jest nie tylko piękna w całej swej prostocie i niezwykła w swych błahostkach, ale również w lekki...
Zachodzące słońce objęło swym blaskiem ulicę Nadbrzeżną. Stali bywalcy koty spędzali tu swój czas leniwie się wylegując. W tej ubogiej dzielnicy miasta portowego Monterey, każdy kto choć raz miał styczność z jej mieszkańcami wiedział, iż pełno tu "dziwek, alfonsów, ludzi przegranych", ale z drugiej strony, kiedy perspektywa się zmienia, to ukazuje oblicze ludzka strona tychże osobistości. Wówczas dostrzec można wielkie serca, prostoduszność i ciepło. Czasy będą się zmieniać, lecz ulica wciąż pozostanie sobą.
Wiele zim minęło od mojego ostatniego spotkania z Johnem Steinbeckiem, toteż z wielką ciekawością podszedłem do kolejnej książki jednego z moich ulubionych pisarzy.
Nie ukrywam, że musiałem na początku znowu wejść głębiej w styl amerykańskiego noblisty, żeby później rozsmakować się w przekazie jego prozy. Jednakże jak zawsze było warto, bowiem Steinbeck z niesamowitą lekkością porusza się między jednym zdaniem a drugim, klasycznie dotykając tematów społecznych oraz obyczajowych, które wyjątkowe są przez to, iż prócz wspomnianej lekkości cudownie korespondują z poczuciem humoru wplecionym z mało spotykaną gracją. Biorąc na tapet historie ludzi z nizin społecznych Steinbeck zabiera czytelnika w podróż kameralną, lecz przy tym obfitą w wartości - te mniejsze lub większe proste porywy serca, które docenić można tylko wtedy, gdy odrzuci się wieczną pogoń za iluzją.
Składająca się z dwóch części opowieść posiada w sobie niezliczone pokłady empatii i zrozumienia, co też dobrze widać to na przykładzie samych bohaterów, którzy niczym "Aniołowie" dążą do tego, by sprawić radość swemu bliźniemu wyciągając pomocną dłoń tam, gdzie nikt inny podać jej nie chciał.
O sile tego dzieła stanowi również umiejętne żonglowanie słowem oraz wnikliwa obserwacja zakamarków ludzkiej duszy. Dzięki temu powieść, mimo że jest lżejsza tematycznie od innych dzieł Steinbecka, nadal bogata jest w życiowe mądrości.
Zachodzące słońce objęło swym blaskiem ulicę Nadbrzeżną. Stali bywalcy koty spędzali tu swój czas leniwie się wylegując. W tej ubogiej dzielnicy miasta portowego Monterey, każdy kto choć raz miał styczność z jej mieszkańcami wiedział, iż pełno tu "dziwek, alfonsów, ludzi przegranych", ale z drugiej strony, kiedy perspektywa się zmienia, to ukazuje oblicze ludzka strona...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSteibeck to chyba jedyny znany mi autor, który w tak barwny, szlachetny sposób potrafi opisać ludzi z marginesu społecznego: biedotę, bezdomnych, bezrobotnych, wyrzutki społeczeństwa, prostytutki, burdel mamy. Dostrzega w tych ludziach cechy i wartości, które tak zwani porządni obywatele nie zawsze wykazują. Nędza często wymusza niesłychaną wręcz pomysłowość w walce o podstawowe dobra i dach nad głową. A jeszcze gdy się to zabarwi odpowiednią dawką humoru, to otrzymujemy niesamowitą literacką ucztę.
Tytułowa ULICA NADBRZEŻNA małego, portowego miasteczka Monterey to właśnie miejsce, w którym mieszka sporo różnych, lokalnych osobliwości i żyją sobie w symbiozie na tej barwnej w miejsca i wydarzenia dzielnicy, gdzie lokalny koloryt tworzą głównie:
* Sklepik spożywczy "Niebiański Kwiat" Lee Chonga, gdzie prawie każdy bierze wszystko na "krechę". Właściciel to człowiek o dobrym sercu i anielskiej cierpliwości. Nie wiem jak on się daje radę utrzymać, biorąc pod uwagę fakt, że prawie nikt nigdy nie oddaje mu należnego długu. Trwa tam swoisty handel wymienny, który niezmiennie mnie zadziwiał i chwilami bawił do łez.
*Kawiarnia La Ida z pracującą tam Grubą Idą.
*Dom uciech (nie jestem w stanie użyć w stosunku do tego miejsca słowa burdel) Dory Flood (lokal zwany Pod Niedźwiedzią Flagą), który też stanowił wyjątkowe miejsce na mapie tej ulicy, pomimo, że obiekt niemoralny, to jednak właścicielka i pracownice kiedy trzeba, potrafią się skrzyknąć w celu zrobienia czegoś pożytecznego.
*Zachodnie Laboratorium Biologiczne, w którym można kupić różne preparowane przez Doktora żyjątka morskie jak ukwiały, ameby, ośmiornice, ale można też tam zamówić dosłownie wszystko, co żyje.
*Wytwórnia Konserw, której odpadkami żywią się wszystkie okoliczne koty.
*Pałacyk i jego specyficzni lokatorzy, których nazywałam ferajną z Pałacyku. To głównie ludzie prości, nieudacznicy i rozbitki życiowe, które jednak mają swój kodeks honorowy i walczą o swój byt z takim zacięciem i pomysłowością, iż kilka razy płakałam ze śmiechu, aczkolwiek miałam świadomość, iż jest to śmiech przez łzy. Oni wykazywali bowiem jakiś wyjątkowy talent do niefartu, do psucia wszystkiego, za co się wzięli, chociaż intencje mieli dobre i wychodzili do swoich dobroczyńców z sercem na dłoni, to jednak wszystkie ich inicjatywy przynosiły znacznie więcej szkód niż pożytku.
I chociaż powieść podejmuje trudne tematy, takie jak bieda, głód, bezrobocie, bezdomność, to kilka sytuacji wywołało u mnie salwy śmiechu, a głównie:
*Impreza przygotowana bez wiedzy Doktora w jego mieszkaniu jako podziękowanie za jego dobroć
*łowienie żab dla Doktora , a potem impreza u Kapitana w domu
*niespodziankowe przyjęcie urodzinowe u Doktora w mieszkaniu
Proste życie, prostych ludzi, ten lokalny folklor, gdzie właściciel sklepiku czy właścicielka domu uciech albo ów Doktor prowadzący swoje specyficzne laboratorium, to osoby, które wymieniały się wspólnie tym, co posiadały, potrafili żyć w symbiozie z tą ferajną, która zawsze znalazła sposób na to aby coś od kogoś wycyganić, pożyczyć - często na wieczne oddanie. Tam liczył się się człowiek, serce, a nie pieniądz. To nie byli kryształowi ludzie, o nie. Ale właśnie niesamowite jest to, jak w tej biedzie umieli się jednoczyć tak aby nikt nie chodził głodny, nie był bez dachu nad głową. Jak można wspólnie żyć, dzieląc się tym, co się posiada, chociaż jest tego niewiele. Obowiązywała zasada: "jeden za wszystkich - wszyscy za jednego". Każdy dbał aby nikomu nie działa się krzywda. Potrafili wspólnie żyć jako społeczność i wspólnie się bawić oraz skrzykną i połączyć siły gdy trzeba było komuś pomóc czy wspólnie coś dla kogoś zorganizować.
I druga część książki czyli CUDOWNY CZWARTEK to kontynuacja losów bohaterów ulicy Nadbrzeżnej, ale tuż po wojnie. Myślę, że najlepiej charakter tego miejsca w tym okresie oddaje cytat:
" W Monterey zaszły zmiany. Zmieniła się również ulica Nadbrzeżna i jej mieszkańcy. Mack ujął to krótko: "Zmienił się rytm tam-tamów. Na miejsce starego przyszło nowe, a Pan Bóg wali w bębny za każdym razem inaczej".
Niektóre z charakterystycznych dla tej ulicy obiekty zachowały się, ale zmienili się ich właściciele. Z kolei ci , którzy pozostali na miejscu w moim odczuciu pozostali tacy sami. Pojawiło się trochę nowych bohaterów jak Suzy, Stary czy Józef i Maria Rivas. Przytoczę tu pewien istotny cytat:" Cechy jakie podziwiamy w ludziach - uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie - są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, ktorymi pogardzamy - chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm - są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich." Wiele w tym prawdy.
Pierwsza część książki podobała mi się o wiele bardziej. W drugiej pomimo, iż ferajna znowu zorganizowała imprezę na cześć doktora, to jednak miałam wrażenie, że atmosfera oklapła. Na pewno dlatego, że zabrakło kilku ważnych postaci z pierwszej części, ale też też i autor położył akcent na inne sprawy. Nie mniej jednak całość genialna. Czułam się jak gdybym oglądała stare komedie z Flipem i Flapem czy Charlie Chaplinem. Podobny klimat. Sposób w jaki autor konstruuje poszczególne postacie, jak tworzy humor sytuacyjny i słowny, sposób w jaki pokazuje blaski i cienie życia jest mistrzowski. I chyba wzniosę toast za Doktora i za autora książki, tylko zamiast butelki Syarych Trampek (których nie posiadam) musi mi wystarczyć kieliszek likieru. Na zdrowie!
Steibeck to chyba jedyny znany mi autor, który w tak barwny, szlachetny sposób potrafi opisać ludzi z marginesu społecznego: biedotę, bezdomnych, bezrobotnych, wyrzutki społeczeństwa, prostytutki, burdel mamy. Dostrzega w tych ludziach cechy i wartości, które tak zwani porządni obywatele nie zawsze wykazują. Nędza często wymusza niesłychaną wręcz pomysłowość w walce o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSteibeck to chyba jedyny znany mi autor, który w tak barwny, szlachetny sposób potrafi opisać ludzi z marginesu społecznego: biedotę, bezdomnych, bezrobotnych, wyrzutki społeczeństwa, prostytutki, burdel mamy. Dostrzega w tych ludziach cechy i wartości, które tak zwani porządni obywatele nie zawsze wykazują. Nędza często wymusza niesłychaną wręcz pomysłowość w walce o podstawowe dobra i dach nad głową. A jeszcze gdy się to zabarwi odpowiednią dawką humoru, to otrzymujemy niesamowitą literacką ucztę.
Tytułowa ULICA NADBRZEŻNA małego, portowego miasteczka Monterey to właśnie miejsce, w którym mieszka sporo różnych, lokalnych osobliwości i żyją sobie w symbiozie na tej barwnej w miejsca i wydarzenia dzielnicy, gdzie lokalny koloryt tworzą przede wszystkim:
* Sklepik spożywczy "Niebiański Kwiat" Lee Chonga, gdzie prawie każdy bierze wszystko na "krechę". Właściciel to człowiek o dobrym sercu i anielskiej cierpliwości. Nie wiem jak on się daje radę utrzymać, biorąc pod uwagę fakt, że prawie nikt nigdy nie oddaje mu należnego długu. Trwa tam swoisty handel wymienny, który niezmiennie mnie zadziwiał i chwilami bawił do łez.
*Kawiarnia La Ida z pracującą tam Grubą Idą.
*Dom uciech (nie potrafię w stosunku do niego użyć określenia burdel) Dory Flood (lokal zwany Pod Niedźwiedzią Flagą), który też stanowił wyjątkowe miejsce na mapie tej ulicy, pomimo, że obiekt niemoralny, to jednak właścicielka i pracownice kiedy trzeba, potrafią się skrzyknąć w celu zrobienia czegoś pożytecznego.
*Zachodnie Laboratorium Biologiczne, w którym można kupić różne preparowane przez Doktora żyjątka morskie jak ukwiały, ameby, ośmiornice, ale można też tam zamówić dosłownie wszystko, co żyje.
*Wytwórnia Konserw, której odpadkami żywią się wszystkie okoliczne koty.
*Pałacyk i jego specyficzni lokatorzy, których nazywałam ferajną z Pałacyku. To głównie ludzie prości, nieudacznicy i rozbitki życiowe, które jednak mają swój kodeks honorowy i walczą o swój byt z takim zacięciem i pomysłowością, iż kilka razy płakałam ze śmiechu, aczkolwiek miałam świadomość, iż jest to śmiech przez łzy. Oni wykazywali bowiem jakiś wyjątkowy talent do niefartu, do psucia wszystkiego, za co się wzięli, chociaż intencje mieli dobre i wychodzili do swoich dobroczyńców z sercem na dłoni, to jednak wszystkie ich inicjatywy przynosiły znacznie więcej szkód niż pożytku.
I chociaż powieść podejmuje trudne tematy, takie jak bieda, głód, bezrobocie, bezdomność, to kilka sytuacji wywołało u mnie salwy śmiechu, a głównie:
*Impreza przygotowana bez wiedzy Doktora w jego mieszkaniu jako podziękowanie za jego dobroć
*łowienie żab dla Doktora , a potem impreza u Kapitana w domu
*niespodziankowe przyjęcie urodzinowe u Doktora w mieszkaniu
Proste życie, prostych ludzi, ten lokalny folklor, gdzie właściciel sklepiku czy właścicielka domu uciech albo ów Doktor prowadzący swoje specyficzne laboratorium, to osoby, które wymieniały się wspólnie tym, co posiadały, potrafili żyć w symbiozie z tą ferajną, która zawsze znalazła sposób na to aby coś od kogoś wycyganić, pożyczyć - często na wieczne oddanie. Tam liczył się się człowiek, serce, a nie pieniądz. To nie byli kryształowi ludzie, o nie. Ale właśnie niesamowite jest to, jak w tej biedzie umieli się jednoczyć tak aby nikt nie chodził głodny, nie był bez dachu nad głową. Jak można wspólnie żyć, dzieląc się tym, co się posiada, chociaż jest tego niewiele. Obowiązywała zasada: "jeden za wszystkich - wszyscy za jednego". Każdy dbał aby nikomu nie działa się krzywda. Potrafili wspólnie żyć jako społeczność i wspólnie się bawić oraz skrzykną i połączyć siły gdy trzeba było komuś pomóc czy wspólnie coś dla kogoś zorganizować.
I druga część książki czyli CUDOWNY CZWARTEK to kontynuacja losów bohaterów ulicy Nadbrzeżnej, ale tuż po wojnie. Myślę, że najlepiej charakter tego miejsca w tym okresie oddaje cytat:
" W Monterey zaszły zmiany. Zmieniła się również ulica Nadbrzeżna i jej mieszkańcy. Mack ujął to krótko: "Zmienił się rytm tam-tamów. Na miejsce starego przyszło nowe, a Pan Bóg wali w bębny za każdym razem inaczej".
Niektóre z charakterystycznych dla tej ulicy obiekty zachowały się, ale zmienili się ich właściciele. Z kolei ci , którzy pozostali na miejscu w moim odczuciu pozostali tacy sami. Pojawiło się trochę nowych bohaterów jak Suzy, Stary czy Józef i Maria Rivas. Przytoczę tu pewien istotny cytat:" Cechy jakie podziwiamy w ludziach - uprzejmość i szlachetność, otwartość, uczciwość, mądrość i uczucie - są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy - chamstwo, chciwość, zachłanność, podłość, egoizm - są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią efekty drugich." Wiele w tym prawdy.
Pierwsza część książki podobała mi się o wiele bardziej. W drugiej pomimo, iż ferajna znowu zorganizowała imprezę na cześć doktora, to jednak miałam wrażenie, że atmosfera oklapła. Na pewno dlatego, że zabrakło kilku ważnych postaci z pierwszej części, ale też też i autor położył akcent na inne sprawy. Nie mniej jednak całość genialna. Czułam się jak gdybym oglądała stare komedie z Flipem i Flapem czy Charlie Chaplinem. Podobny klimat. Sposób w jaki autor konstruuje poszczególne postacie, jak tworzy humor sytuacyjny i słowny, sposób w jaki pokazuje blaski i cienie życia jest mistrzowski. I chyba wzniosę toast za Doktora i za autora książki, tylko zamiast butelki Starych Trampek (których nie posiadam) musi mi wystarczyć kieliszek likieru. Na zdrowie!
Steibeck to chyba jedyny znany mi autor, który w tak barwny, szlachetny sposób potrafi opisać ludzi z marginesu społecznego: biedotę, bezdomnych, bezrobotnych, wyrzutki społeczeństwa, prostytutki, burdel mamy. Dostrzega w tych ludziach cechy i wartości, które tak zwani porządni obywatele nie zawsze wykazują. Nędza często wymusza niesłychaną wręcz pomysłowość w walce o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytać. Wyśmienita pozycja
Czytać. Wyśmienita pozycja
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię opowieści Johna Steinbecka za realizm, osobowości bohaterów, przeżywane emocje i subtelny żart w dialogach.
Bohaterowie "Ulicy Nadbrzeżnej" wzbudzają sympatię, choć daleko im do ideałów. Moją ulubioną postacią jest Mack, włóczęga przestrzegający specyficznych zasad, np. podjęcie pracy może zszargać opinię.
Steinbeck potrafił tak opisać życie prostych ludzi, że od tych historii nie można się oderwać.
"Cudowny czwartek" jest powojenną kontynuacją losów głównych bohaterów. Pojawiają się nowe postacie. Choć akcja nadal rozgrywa się głównie przy ulicy Nadbrzeżnej w Monterey ta opowieść niestety nie jest już tak wciągająca.
Lubię opowieści Johna Steinbecka za realizm, osobowości bohaterów, przeżywane emocje i subtelny żart w dialogach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie "Ulicy Nadbrzeżnej" wzbudzają sympatię, choć daleko im do ideałów. Moją ulubioną postacią jest Mack, włóczęga przestrzegający specyficznych zasad, np. podjęcie pracy może zszargać opinię.
Steinbeck potrafił tak opisać życie prostych ludzi, że od...
"Ludzkie przywary to okropna rzecz, ale jestem przekonany, że wszyscy powinniśmy być szczęśliwi niczym królowie"
Czy nie tym jest sens naszego istnienia, jak nie poszukiwaniem szczęścia i miłości, na tej ziemi? Wiem że są rzeczy ważne i ważniejsze, ale bez tych dwóch rzeczy, cała reszta nie ma znaczenia, traci na wartości, przestaje cieszyć. John Steinbeck przychodzi do nas z historią napisaną wspaniałym językiem, obdarzoną wrażliwością godną największych romantyków. Opowiada nam o tym w sposób prosty i mocno sentymentalny - czyli taki, jaki lubię najbardziej.
Co definuje nas jako ludzi? Emaptia, życzliwość, chęć czynienia dobra a może braterstwo? Jestem pewien, że każda z tych rzeczy. Lecz często w życiu bywa tak, że to właśnie osoby z naszego otoczenia - przyjaciele, rodzina, nasza druga połówka - pomagają obrać nam odpowiedni kierunek, nadać życiu sens, uwrażliwić, pozwalając tym samym spojrzeć na wszystko z szerszej perspektywy. Wiele razy wspominałem o tym, że samotność jest okrutna. A ta prosta historia świetnie obrazuje to, jak w życiu każdego z nas ważną rolę odgrywają ludzie którzy nas otaczają. Zarówno Ci podający pomocną dłoń, jak i Ci którzy rzucają nam kłody pod nogi. Każdy z nas chce kochać i być kochanym, czasem tak niewiele, znaczy naprawdę dużo.
"Ulica nadbrzeżna. Cudowny czwartek" To opowieść o małej nadmorskiej mieścinie, gdzieś w dolinie Salinas. Opowiada historię małej społeczności, która żyje ze sobą w symbiozie. Książka podzielona jest na dwie części - pierwsza traktuje o wydarzeniach sprzed wybuchu wojny, druga - po wojnie. O tym jakie zmiany zaszły w miejscu tak dobrze znanym wszystkim mieszkańcom, jak i zmiany które zaszły w nich samych. John Steinbeck jak zwykle w formie.
"Ludzkie przywary to okropna rzecz, ale jestem przekonany, że wszyscy powinniśmy być szczęśliwi niczym królowie"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy nie tym jest sens naszego istnienia, jak nie poszukiwaniem szczęścia i miłości, na tej ziemi? Wiem że są rzeczy ważne i ważniejsze, ale bez tych dwóch rzeczy, cała reszta nie ma znaczenia, traci na wartości, przestaje cieszyć. John Steinbeck przychodzi do...
Ulica Nadbrzeżna to niezwykła powieść, która zachwyca swoją głębią i wnikliwą obserwacją ludzkiej natury. Autor porusza ważne tematy, takie jak bezrobocie, bieda i beznadziejność, które wprowadza w życie bohaterów tej powieści. Steinbeck doskonale oddaje atmosferę lat 30-tych XX wieku w Kalifornii, opowiadając historię kilku rodzin, które starają się przetrwać w trudnych warunkach.
Bohaterowie książki są wyjątkowo wyraziści i interesujący, a ich losy wzruszają i zmuszają do refleksji. Steinbeck doskonale oddaje ich emocje, nadzieje i obawy, co pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć ich sytuację i doświadczenia.
Narracja jest prosta, ale bardzo sugestywna i pochłaniająca. Opowieść czyta się szybko i łatwo, ale pozostawia głęboki ślad w sercu czytelnika. Steinbeck wspaniale oddaje realia życia na ulicy nabrzeżnej, a jego opis detali i sytuacji jest bardzo plastyczny i sugestywny.
Podsumowując, Ulica Nadbrzeżna to wspaniała książka, która z pewnością zachwyci każdego, kto lubi głębokie i mądre powieści o ludziach i ich losach. Jest to dzieło, które warto przeczytać, nie tylko dlatego, że jest napisane przez tak wybitnego autora, jak John Steinbeck, ale także dlatego, że porusza ważne i aktualne tematy, które dotyczą nas wszystkich.
Ulica Nadbrzeżna to niezwykła powieść, która zachwyca swoją głębią i wnikliwą obserwacją ludzkiej natury. Autor porusza ważne tematy, takie jak bezrobocie, bieda i beznadziejność, które wprowadza w życie bohaterów tej powieści. Steinbeck doskonale oddaje atmosferę lat 30-tych XX wieku w Kalifornii, opowiadając historię kilku rodzin, które starają się przetrwać w trudnych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor wciąż pozostaje moim ulubionym, mimo, że akurat ta jego książka mnie nie zachwyciła.
Autor wciąż pozostaje moim ulubionym, mimo, że akurat ta jego książka mnie nie zachwyciła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUlica Nadbrzeżna -> 05-08-22 7*
Cudowny Czwartek -> 14-12-22 5*
Ulica Nadbrzeżna -> 05-08-22 7*
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCudowny Czwartek -> 14-12-22 5*
Stanęłam nad brzegiem morza, niedaleko kołobrzeskiego portu, gdzie szum fal mieszał się z pokrzykiwaniem mew, i ogarnął mnie klimat „Ulicy Nadbrzeżnej ”, poczułam go każdym kawałkiem swojego jestestwa. Steinbeck genialnym pisarzem jest...
Nikt inny nie oddałby tak portowego ducha, szarej codzienności zwykłych ludzi, którzy w oczach pisarza tworzą całkiem niezwykłą społeczność. Dzięki jego narracji buduje się w nas sympatia do włóczęgów, złodziei, dziwek i innych łapiduchów, co lepsze/gorsze, mamy nagłą ochotę sięgnąć po ćwiartkę Starych Tenisówek! Ulica Nadbrzeżna to mała społeczność, która stwarza pozory obcości, kiedy jednak ktoś wpada w prawdziwe kłopoty, to są to kłopoty wszystkich i każdy stara się pomóc w ich rozwiązaniu. Takie jednoczenie się homo sapiens jest niezwykle budujące, bo okazuje się, że wspólne działanie jest możliwe.
Steinbeck mistrzowsko połączył ze sobą prozę życia i komedię omyłek, brzydotę z pięknem, czułość tam, gdzie się jej nikt nie spodziewa, a wszystko doprawione szczyptą szalonego humoru, który udziela się czytelnikowi. Słowo daję, teraz dwa razy zastanowicie się, kiedy organizację przyjęcia urodzinowego powierzycie znajomym ;D Z większością bohaterów spotkamy się w „Cudownym czwartku”, który jest jakby kontynuacją „Ulicy Nadbrzeżnej” i w którym będziemy śledzić poczynania Macka i mieszkańców Pałacyku, którzy i tym razem staną przed nie lada wyzwaniem.
Moim zdaniem ta książka jest strzałem w dziesiątkę, jeśli chcecie zapoznać się z twórczością autora i dozować sobie skalę zachwytu nad jego piórem. Warto!
IG @angelkubrick
Stanęłam nad brzegiem morza, niedaleko kołobrzeskiego portu, gdzie szum fal mieszał się z pokrzykiwaniem mew, i ogarnął mnie klimat „Ulicy Nadbrzeżnej ”, poczułam go każdym kawałkiem swojego jestestwa. Steinbeck genialnym pisarzem jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNikt inny nie oddałby tak portowego ducha, szarej codzienności zwykłych ludzi, którzy w oczach pisarza tworzą całkiem niezwykłą...
Nie jest to na pewno Tortilla Flat, chociaż autor starał się aby było w podobnym klimacie. Tortilla zdecydowanie lepsza. Mimo wszystko zasługuje tutaj na uwagę uwypuklanie człowieczeństwa u osób maluczkich - pijaków, bezdomnych i prostytutek.
Nie jest to na pewno Tortilla Flat, chociaż autor starał się aby było w podobnym klimacie. Tortilla zdecydowanie lepsza. Mimo wszystko zasługuje tutaj na uwagę uwypuklanie człowieczeństwa u osób maluczkich - pijaków, bezdomnych i prostytutek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUlica Nadbrzeżna to opowieść przesiąknięta satyrycznym, dickensowym humorem, niezwykle niepodobnym do pozostałej twórczości Johna Steinbecka, która portretuje dobrą wolę, rodzinność i wielkoduszność mieszkańców Monterey oraz wielkie poczucie radości płynące z prostoty życia, lecz Cudowny Czwartek, powojenna kontynuacja wydarzeń z Ulicy Nadbrzeżnej, nabiera tonu powagi za sprawą głęboko osobistych refleksji autora, politycznych podtekstów i licznych wzmianek autobiograficznych, a przy tym wybrzmiewa szczerym steinbeckowym smutkiem — niczym zapierający dech w piersiach śpiew samotności, łączy w sobie nieopisane piękno szczęścia z okrutnym bólem osamotnienia, traumy, niepożądanych zmian oraz nędzy.
Steinbeck dokonał czegoś genialnego KOLEJNY RAZ: zamknął całą wielkość człowieczeństwa w skromnej Ulicy Nadbrzeżnej i na stronach swej powieści ukazał nieskończone odcienie życia, które łączą i dzielą nas wszystkich.
Czy jestem zachwycona? Oczywiście, że tak. John Steinbeck nie przestaje wprawiać w podziw.
Instagram: @illectum
Ulica Nadbrzeżna to opowieść przesiąknięta satyrycznym, dickensowym humorem, niezwykle niepodobnym do pozostałej twórczości Johna Steinbecka, która portretuje dobrą wolę, rodzinność i wielkoduszność mieszkańców Monterey oraz wielkie poczucie radości płynące z prostoty życia, lecz Cudowny Czwartek, powojenna kontynuacja wydarzeń z Ulicy Nadbrzeżnej, nabiera tonu powagi za...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Na czym właściwie polega niezadowolenie? Jest ciepło, a mimo to trzęsie cię. Jesteś najedzony, a mimo to głód ci doskwiera. Jesteś kochany, a mimo to szukasz nowych wrażeń. A wszystko to wynika z prostego faktu, że istnieje czas, ten cholerny Czas. Koniec życia nie wydaje się taki odległy, widzisz go wyraźnie niczym linię namalowaną na mecie. Bez przerwy zadajesz sobie pytania: "Czy wszystko już zrobiłem?", "Czy wystarczająco kochałem?", "Czy zjadłem to, co było do zjedzenia?". (...) "Jakie znaczenie miało dotychczas moje życie i co jeszcze może ono znaczyć w czasie, który mi pozostał?" Dochodzimy tu do zatrutego przewrotnością sedna sprawy: "Czym zapisałem się w Wielkiej Księdze Losu? Co jestem wart?". I nie jest to próżność ani ambicja.”
Ulica nadbrzeżna. Cudowny czwartek. John Steinbeck
Nowe wydania od @proszynski_wydawnictwo wpłynęły na to że sięgam z ogromną przyjemnością po książki autora. Po uwielbianych przeze mnie Gronach gniewu, Myszy i ludzie czy Na wschód od Edenu, kolejny tom okazał się przyjemnością czytelniczą ale bez fajerwerków. Tyle że fajerwerki nie muszą jak dla mnie towarzyszyć zawsze przy czytaniu. Najważniejsze że lektura sprawia mi przyjemność, historie są ciekawe i przywracają wiarę w proste wartości, styl autora porywa od pierwszych zdań a klimat jaki autor wprowadza wciąga i daje niezapomniane odczucia.
To wszystko znów odnalazłam w prozie Steinbecka i już mogę Wam powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych autorów i sięgnę z przyjemnością po kolejne książki.
A co jeszcze do tej książki, to są to dwa opowiadania w których widzimy bohaterów w dwóch różnych czasach - przedwojennym i powojennym. Jest to lektura ciepła, z humorem, lekka i skupiająca się wokół małej społeczności. W historiach tych przeplata się smutek, ale jest on tylko fragmentarycznie i zostaje przytłumiony humorem.
Steinbeck to autor który przemawia do mnie swoim stylem, nietuzinkowością, wyjątkowością. Codzienność odkrywana na kartach kolejnej książki autora jest wyjątkowa i trafiająca do mojego serca.
Czytajcie Steinbecka!
„Na czym właściwie polega niezadowolenie? Jest ciepło, a mimo to trzęsie cię. Jesteś najedzony, a mimo to głód ci doskwiera. Jesteś kochany, a mimo to szukasz nowych wrażeń. A wszystko to wynika z prostego faktu, że istnieje czas, ten cholerny Czas. Koniec życia nie wydaje się taki odległy, widzisz go wyraźnie niczym linię namalowaną na mecie. Bez przerwy zadajesz sobie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ życia ulicy Nadbrzeżnej
Po przeczytaniu "Ulicy Nadbrzeżnej" i "Cudownego Czwartku" dochodzę do wniosku, że nikt tak pięknie nie potrafi pisać o niczym jak Steinbeck. Autor zwykle kojarzony z poważnymi dziełami (arcydziełami) dotykającymi biedy i społecznej niesprawiedliwości, tym razem podszedł do tematu w zupełnie inny sposób.
Historie z ulicy Nadbrzeżnej to ciepłe i zabawne opowieści o beztroskich bezdomnych, wiecznie popadających w kłopoty, miłych i uczynnych prostytutkach, prostodusznym doktorze oraz pozostałych mieszkańcach dzielnicy Monterey. Gdyby nie wyczuwalny męski sznyt i bardziej rozbudowana męska perspektywa, można by te powieści przypisać twórczości Fannie Flagg, która równie dobrze potrafi oddać małe społeczności i ich codzienne życie.
Ulica Nadbrzeżna jest wyidealizowanym – a momentami nawet poetyckim – spojrzeniem na życie ludzi z marginesu społecznego. W tej historii wszyscy posiadają niewiele, borykają się z różnymi przeciwnościami losu, ale bohaterów łączą silne przyjaźnie i ogromna doza wzajemnego zrozumienia. Przebywanie z nimi jest po prostu przyjemne, bo miło jest od czasu do czasu ogrzać się w ciepełku pozytywnych relacji międzyludzkich.
Chociaż "Ulica Nadbrzeżna" i "Cudowny Czwartek" nie obfitują w wartką akcję czy twisty fabularne, to losy bohaterów śledzi się z prawdziwą przyjemnością. Chociaż Steinbeck w swoich pozostałych powieściach skupiał się na krzywdzie, wykorzystywaniu najbiedniejszych warstw społecznych, to w przypadku historii z ulicy Nadbrzeżnej należy spodziewać się o wiele lżejszego klimatu, bohaterów budzących sympatię i sytuacji, które niejednokrotnie wywołają uśmiech na twarzy czytelnika.
Z życia ulicy Nadbrzeżnej
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu "Ulicy Nadbrzeżnej" i "Cudownego Czwartku" dochodzę do wniosku, że nikt tak pięknie nie potrafi pisać o niczym jak Steinbeck. Autor zwykle kojarzony z poważnymi dziełami (arcydziełami) dotykającymi biedy i społecznej niesprawiedliwości, tym razem podszedł do tematu w zupełnie inny sposób.
Historie z ulicy Nadbrzeżnej to ciepłe i...
Będę to powtarzał do upadłego – CZYTAJCIE STEINBECKA!
Tak, to mój ulubiony pisarz (choć ex aequo z paroma innymi) i kolejne jego powieści pochłaniam, jeśli tylko wpadną w moje ręce. A tak się złożyło, że kolejną przeczytaną przeze mnie jego książką jest „Ulica Nadbrzeżna” i jej kontynuacja „Cudowny czwartek” (obie powieści w zbiorczym, jednym wydaniu od wyd. Prószyński).
Może fakt, że to mniej znana książka autora, może powodem jest mała ilość polskich wydań albo powód jeszcze inny. Fakt faktem, to dzieło zbiera najbardziej zróżnicowane oceny. Niektóre są wręcz kuriozalnie niskie. Czy to sprawiło, że wahałem się i miałem obawy przed lekturą? Owszem.
Właściwe opowiadania przeplatane są tutaj swego rodzaju przemyśleniami egzystencjonalno – psychologicznymi autora. Te istotnie nie przypadły mi do gustu. Ale to w końcu Steinbeck. TEN Steinbeck, którego klimat i ducha czuć w opowiadaniach. Dlatego muszę bardzo wysoko ocenić „Ulicę Nadbrzeżną” i polecić Wam jej lekturę („Cudowny czwartek” faktycznie odrobinkę gorszy).
Tytułowa ulica to fragment dzielnicy portowej pewnego miasteczka. Ciasna, brudna i szemrana okolica zamieszkana przez zwykłych, prostych ludzi, których codziennością jest… przeżywanie kolejnych dni pracy. Bez większych aspiracji i nadziei są przy tym niezwykle barwni i pomysłowi.
Jako wstęp do tej książki, polecam przeczytać „Torlillę Flat” – inną powieść autora, w której poznajemy podobnych bohaterów.
Co na koniec? Cóż, może nie bierzcie w ręce tej książki jako swego pierwszego Steinbecka. Ale moim zdaniem sięgnąć warto i tak.
Paweł
Będę to powtarzał do upadłego – CZYTAJCIE STEINBECKA!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak, to mój ulubiony pisarz (choć ex aequo z paroma innymi) i kolejne jego powieści pochłaniam, jeśli tylko wpadną w moje ręce. A tak się złożyło, że kolejną przeczytaną przeze mnie jego książką jest „Ulica Nadbrzeżna” i jej kontynuacja „Cudowny czwartek” (obie powieści w zbiorczym, jednym wydaniu od wyd....
Kolejna powieść wielkiego mistrza za mną. Tym razem rozpoczynając lekturę miałam wrażenie, że to będzie jego najsłabsza powieść. Jednakże nie zdawałam sobie wtedy sprawy, jak bardzo się myliłam.
„Ulica Nadbrzeżna. Cudowny czwartek” to tak naprawdę dwie osobne powieści. W pierwszej poznajemy mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej. Razem z nimi przeżywamy smutki i radości, i wyrabiamy sobie pewne zdanie na ich temat. Mamy okazję również wyodrębnić sobie pewne główne postacie, które odegrają w obu częściach najważniejsze role. I gdyby to był koniec, to śmiało mogłabym stwierdzić, że to naprawdę było słabe i nie podobało mi się, ale to, co autor zrobił w drugiej części powieści kazało mi zupełnie zmienić zdanie na temat całości. Bowiem to był tylko wstęp do prawdziwej, jedynej i wyjątkowej historii miłosnej, czego w ogóle się nie spodziewałam.
I tym razem każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Nie dostaniemy świetnej, miłej i przyjemnej historii, przy której się odprężymy i zrelaksujemy. Dostaniemy za to ogrom emocji, poznamy czym jest prawdziwa przyjaźń i miłość, aby zatracić się w nich wraz z bohaterami.
To książka o poszukiwaniu siebie, swojej wartości, swoich umiejętności. To zaglądanie w głąb siebie i zmiana swoich poglądów. To walka o każdy kolejny dzień. To pokazanie nam – czytelnikom, że w życiu każdy zasługuje na równe traktowanie, że nie wszystko to, co widzimy gołym okiem ma odzwierciedlenie w środku człowieka, w tym, jaki on naprawdę jest.
Po raz kolejny cudowne opisy, na pierwszy rzut oka w ogóle nie związane z tematem i prowadzonym wątkiem zabierają nas w cudowną podróż, przenoszą w przepiękne miejsca i pozwalają choć na chwilę poczuć się, jakbyśmy byli jednym z mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej.
Książka z pewnością zajmie ważne miejsce nie tylko na mojej półce, ale również w sercu. I choć „Myszy i ludzie” nadal pozostają moim numerem jeden, to zachęcam Was, abyście zapoznali się z twórczością autora, bo naprawdę warto. Nie znam drugiego takiego, który ze zwyczajnego życia potrafi zrobić tak przepiękną historię.
Kolejna powieść wielkiego mistrza za mną. Tym razem rozpoczynając lekturę miałam wrażenie, że to będzie jego najsłabsza powieść. Jednakże nie zdawałam sobie wtedy sprawy, jak bardzo się myliłam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Ulica Nadbrzeżna. Cudowny czwartek” to tak naprawdę dwie osobne powieści. W pierwszej poznajemy mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej. Razem z nimi przeżywamy smutki i radości, i...
„Ulica nadbrzeżna” i „Cudowny czwartek” to dwie opowieści, w których możemy spojrzeć na tych samych bohaterów w dwóch różnych czasach - przedwojennym i powojennym.
Czytałam wcześniej „Myszy i ludzi” Johna Steinbecka i była to naprawdę poruszająca lektura i myślałam, że ta także będzie taka, a okazała się być tą lżejsza z dorobku tego autora.
Bohaterami są mieszkańcy ulicy Nadbrzeżnej miasta portowego Monterey i są to głównie, cytując „dziwki, alfonsi i szulerzy”. Możemy tutaj zobaczyć różne scenki z ich życia, które pokazują nam, że można z pogodą przyjmować los, jaki się ma. Autor w sposób wyjątkowy potrafi opisywać codzienność, która w przypadku naszych bohaterów często była pełna niepowodzeń, ale również i pełna szczęśliwych i zabawnych momentów.
Była to lektura lekka, ciepła i napisana z ogromnym humorem i myślę, że na pierwszy raz z tym autorem może być nawet lepsza niż „Myszy i ludzie”, która może i jest krótsza, ale tematycznie cięższa.
https://www.instagram.com/p/Cic207bsKoJ/
„Ulica nadbrzeżna” i „Cudowny czwartek” to dwie opowieści, w których możemy spojrzeć na tych samych bohaterów w dwóch różnych czasach - przedwojennym i powojennym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam wcześniej „Myszy i ludzi” Johna Steinbecka i była to naprawdę poruszająca lektura i myślałam, że ta także będzie taka, a okazała się być tą lżejsza z dorobku tego autora.
Bohaterami są mieszkańcy...
Steinbeck, jakiego nie znałam. Dużo tu bowiem ciepła i humoru, a cały brud świata kryje się w cieniu. Gdzieś między budynkami czy między myślami. Dzięki temu całość jest lekka, a skupia się wokół życia małej społeczności. Są grupy, dobre intencje i niecodzienne wydarzenia. Sztuczne uśmiechy czy chwile radości. Pojawia się garść smutku, ale smutku przytłumionego poczuciem humoru oraz podejściem do życia, jakie skrzy kolorami. Nie tego się spodziewałam, ale ogromnie się cieszę, że jednak właśnie to dostałam.
„Ulica nadbrzeżna" oraz „Cudowny czwartek" to dwa opowiadania rozgrywające się w tych samych realiach. Między akcją jednego a drugiego znajduje się kilka lat różnicy, ale mniej więcej dowiadujemy się, co nas ominęło. Dobrze znani nam bohaterowie są odrobinę starsi, nie każdy żyje, niektórzy wyjechali, a nowe osoby się pojawiły. Życie dalej toczyło się swoim biegiem, nawet jeśli czytelnik nie mógł tego obserwować.
Steinbeck jak dotąd kojarzył mi się z ciężarem i łzami, a zamiast tego tym razem na twarzy gościł mi uśmiech. Okazało się, że humorystyczne opowiadanka również znakomicie mu wychodzą, a piękno opisów... Jestem wobec nich bezbronna! Oczy lśnią mi w zachwycie, gdy tylko zanurzam się w kolejnych sceneriach czy przemyśleniach bohaterów. Steinbeck to bowiem znakomity autor, który przemawia do mojego serca.
„Ulica nadbrzeżna" przekł. Adam Kaska
„Cudowny czwartek" przekł. Krzysztof Obłucki
Steinbeck, jakiego nie znałam. Dużo tu bowiem ciepła i humoru, a cały brud świata kryje się w cieniu. Gdzieś między budynkami czy między myślami. Dzięki temu całość jest lekka, a skupia się wokół życia małej społeczności. Są grupy, dobre intencje i niecodzienne wydarzenia. Sztuczne uśmiechy czy chwile radości. Pojawia się garść smutku, ale smutku przytłumionego poczuciem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to