Wróć na stronę książki

Oceny książki Między panem a plebanem

Średnia ocen
7,4 / 10
64 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
430
416

Na półkach:

"Między panem a plebanem" to zapis fascynującej rozmowy, jaką w połowie lat 90. przeprowadził Jacek Żakowski (w świetnej formie!) z Adamem Michnikiem i Józefem Tischnerem.

Książka stanowi pewnego rodzaju appendix do głośnej publikacji Michnika "Kościół, lewica, dialog" z 1977 r. Jest próbą, tym razem już w wolnej Polsce, skonfrontowania i jednocześnie zbliżenia dwóch odmiennych perspektyw: laickiej i katolickiej.

Redaktor Michnik był wówczas u szczytu powodzenia. Otaczała go aura niezłomnego dysydenta, a jako szef "Gazety Wyborczej" – najbardziej opiniotwórczego medium w kraju – miał ogromny wpływ na życie społeczno-polityczne. Natomiast ksiądz Tischner jawił się jako oryginalny myśliciel i duchowny, może nawet autorytet moralny (był autorem słynnej "Etyki Solidarności" z 1981 r.), a na dodatek: bliski znajomy papieża.

Tych dwóch nietuzinkowych intelektualistów opowiada nam o PRL-u (zwłaszcza: o Październiku 56, Marcu 68 i Sierpniu 80), a także o transformacji i początkach III RP – w sposób zupełnie wyjątkowy. Występują jako świadkowie historii i zarazem jej interpretatorzy, przepuszczając wygłaszane poglądy przez własne biografie.

Opowiadają żywo, wielowątkowo, z godną podziwu erudycją. Ksiądz Tischner wychodzi od religii i filozofii (fenomenologia, personalizm), aby dojść do refleksji politycznej. Adam Michnik odwrotnie: zaczyna od sporu politycznego, który od wczesnej młodości był jego żywiołem, by dotrzeć do punktu metafizycznego: namysłu nad ludzką kondycją w kontekście wyższego ładu.

Michnik swą gawędziarską frazą porywa i zaraża – tak że jego myśl staje się niezwykle atrakcyjna. Lektura tekstu pozwala zrozumieć tę złożoną osobowość – komunisty, który zanegował komunizm i moralisty przebaczającego "w imieniu tych, których zdradzono o świcie" (nieprzypadkowo nawiązuję do Herberta, który się na Michniku zawiódł).

"W tym, co pisałem, starałem się raczej rozumieć niż oskarżać. A jednocześnie nigdy nie pozwalałem sobie na luksus wyrozumiałości wobec siebie. Właśnie dlatego, że chciałem być tolerancyjny wobec przeszłości innych ludzi, nie chciałem być tolerancyjny wobec siebie" – wyjaśnia, dość pokrętnie, pan Adam.

A w innym miejscu z urzekającą szczerością wyznaje, że łatwo mu było buntować się przeciw komunistom, ponieważ się ich nie bał. Zaś nie bał się dlatego, że sam był jednym z nich, więc nie wierzył, że mogą mu zrobić krzywdę. Rzeczywiście: krytyka systemu z wnętrza systemu jest zawsze groźniejsza dla sankcjonującej go władzy. Wyznawcom doktryny najbardziej zagrażają heretycy, a nie obojętni niewierzący.

Żeby zrozumieć Adama Michnika, trzeba pochylić się nad jego doświadczeniem Marca 68. Dużo o tym w wywiadzie przeczytamy. Ten moment był traumą, która pozostała w redaktorze na zawsze i sprawiła, że w wolnej Polsce demonizował i piętnował nie postkomunistów, a wszystkie ruchy prawicowe, które sięgały do retoryki narodowej. Fobia na punkcie endecji i polskiego antysemityzmu, która w czasach III RP stawała się u Michnika wręcz groteskowa, ma swoje źródło właśnie w Marcu.

Czytając "Między panem a plebanem", skłonny jestem z tym człowiekiem sympatyzować. A z drugiej strony wiem, ile szkód wyrządziła porządnym ludziom „Gazeta Wyborcza” i pamiętam rolę redaktora w układaniu się z nomenklaturą – tę żenującą fraternizację w Magdalence czy w domu generała.

Kiedy jednak dzisiaj widzę chłystków z tak zwanej prawicy, biegających za Michnikiem z mikrofonem i pokrzykujących: „Przeproś za brata!” – robi mi się niedobrze.

Natura ludzka ma wiele twarzy, podobnie jak rzeczywistość społeczna, w której się przejawia. Kaczmarski to celnie wyraził: „Jestem egzemplarz człowieka, a to znaczy – diabli, czyśćcowy i boski”. Radykalne oceny nieczęsto są prawdziwe. Co nie oznacza, że można tolerować świństwa.

A jeśli chodzi o księdza Tischnera? Ciepły i mądry dystans (zwłaszcza do siebie samego i swego środowiska), łagodnie ironiczny dowcip oraz szlachetna refleksja – cechują większość jego wypowiedzi.

1) „Żeby być naprawdę wolnym, człowiek musi sam siebie wyzwolić” (s. 175).
2) „Każdy z nas musi być dla siebie Kolumbem” (s. 178).
3) „Tomiści usiłowali budować mosty tam, gdzie drugiego brzegu nie było. Dziś okazuje się, że ich mosty wiszą w powietrzu” (s. 200/201).
4) "W najgłębszej chrześcijańskiej tradycji grzech nie był pojmowany jako przekroczenie, ale jako zbłądzenie, czasem jako splamienie siebie, jako przyduszenie ciężarem, który nie pozwala ulecieć – a najczęściej jako zagubienie" (s. 367).
5) „Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem” (s. 562).

Tischner chętnie przywołuje anegdoty. Na przykład wspomina, jak po lekcji o powstaniu świata zapytał dzieci, które ze stworzeń najbardziej się Panu Bogu udało. Rączkę podniosła rozkoszna złotowłosa dziewczynka i odpowiedziała: „No, chyba ja”.

Niemało z tego obszernego tekstu (prawie 700 stron) dowiemy się o polskich losach i sporach, a także o ważnych postaciach drugiej połowy XX wieku (m.in. Karolu Wojtyle, Stefanie Wyszyńskim, Lechu Wałęsie, Tadeuszu Mazowieckim, Leszku Kołakowskim). Niejedno nas zaskoczy i zafrapuje.

"Między panem a plebanem" to znakomita lekcja historii. Ciekawsza i bardziej pouczająca od wielu akademickich publikacji. Szkoda, że dzisiaj nieco już zapomniana...

"Między panem a plebanem" to zapis fascynującej rozmowy, jaką w połowie lat 90. przeprowadził Jacek Żakowski (w świetnej formie!) z Adamem Michnikiem i Józefem Tischnerem.

Książka stanowi pewnego rodzaju appendix do głośnej publikacji Michnika "Kościół, lewica, dialog" z 1977 r. Jest próbą, tym razem już w wolnej Polsce, skonfrontowania i jednocześnie zbliżenia dwóch...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
634
580

Na półkach:

Kiedyś książka o której dużo się mówiło. Rozmowa trzech osób. Wśród których dwaj (Tischner i Michnik) to ważne postaci z najnowszej polskiej historii. Dla wielu wręcz mentorzy.
Dzisiaj jeden z nich już nie żyje (Tischner), drugiemu (Michnikowi) dosyć dawno podziękowałem za rady i wskazówki pomocne w zrozumieniu zawiłości współczesnego świata.
Jeżeli czytać to tylko indywidualnie i raczej jako świadectwo epoki w której powstawała. Niektóre tezy wzbudzą aprobatę swoją trafnością, ale niektóre mogą nawet śmieszyć, czy wręcz irytować.
Kiedyś dałbym co najmniej dobra siódemka - dzisiaj słaba szóstka.

Kiedyś książka o której dużo się mówiło. Rozmowa trzech osób. Wśród których dwaj (Tischner i Michnik) to ważne postaci z najnowszej polskiej historii. Dla wielu wręcz mentorzy.
Dzisiaj jeden z nich już nie żyje (Tischner), drugiemu (Michnikowi) dosyć dawno podziękowałem za rady i wskazówki pomocne w zrozumieniu zawiłości współczesnego świata.
Jeżeli czytać to tylko...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
83
56

Na półkach:

Niezwykle spotkanie

Niezwykle spotkanie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to