"Między panem a plebanem" to zapis fascynującej rozmowy, jaką w połowie lat 90. przeprowadził Jacek Żakowski (w świetnej formie!) z Adamem Michnikiem i Józefem Tischnerem.
Książka stanowi pewnego rodzaju appendix do głośnej publikacji Michnika "Kościół, lewica, dialog" z 1977 r. Jest próbą, tym razem już w wolnej Polsce, skonfrontowania i jednocześnie zbliżenia dwóch odmiennych perspektyw: laickiej i katolickiej.
Redaktor Michnik był wówczas u szczytu powodzenia. Otaczała go aura niezłomnego dysydenta, a jako szef "Gazety Wyborczej" – najbardziej opiniotwórczego medium w kraju – miał ogromny wpływ na życie społeczno-polityczne. Natomiast ksiądz Tischner jawił się jako oryginalny myśliciel i duchowny, może nawet autorytet moralny (był autorem słynnej "Etyki Solidarności" z 1981 r.), a na dodatek: bliski znajomy papieża.
Tych dwóch nietuzinkowych intelektualistów opowiada nam o PRL-u (zwłaszcza: o Październiku 56, Marcu 68 i Sierpniu 80), a także o transformacji i początkach III RP – w sposób zupełnie wyjątkowy. Występują jako świadkowie historii i zarazem jej interpretatorzy, przepuszczając wygłaszane poglądy przez własne biografie.
Opowiadają żywo, wielowątkowo, z godną podziwu erudycją. Ksiądz Tischner wychodzi od religii i filozofii (fenomenologia, personalizm), aby dojść do refleksji politycznej. Adam Michnik odwrotnie: zaczyna od sporu politycznego, który od wczesnej młodości był jego żywiołem, by dotrzeć do punktu metafizycznego: namysłu nad ludzką kondycją w kontekście wyższego ładu.
Michnik swą gawędziarską frazą porywa i zaraża – tak że jego myśl staje się niezwykle atrakcyjna. Lektura tekstu pozwala zrozumieć tę złożoną osobowość – komunisty, który zanegował komunizm i moralisty przebaczającego "w imieniu tych, których zdradzono o świcie" (nieprzypadkowo nawiązuję do Herberta, który się na Michniku zawiódł).
"W tym, co pisałem, starałem się raczej rozumieć niż oskarżać. A jednocześnie nigdy nie pozwalałem sobie na luksus wyrozumiałości wobec siebie. Właśnie dlatego, że chciałem być tolerancyjny wobec przeszłości innych ludzi, nie chciałem być tolerancyjny wobec siebie" – wyjaśnia, dość pokrętnie, pan Adam.
A w innym miejscu z urzekającą szczerością wyznaje, że łatwo mu było buntować się przeciw komunistom, ponieważ się ich nie bał. Zaś nie bał się dlatego, że sam był jednym z nich, więc nie wierzył, że mogą mu zrobić krzywdę. Rzeczywiście: krytyka systemu z wnętrza systemu jest zawsze groźniejsza dla sankcjonującej go władzy. Wyznawcom doktryny najbardziej zagrażają heretycy, a nie obojętni niewierzący.
Żeby zrozumieć Adama Michnika, trzeba pochylić się nad jego doświadczeniem Marca 68. Dużo o tym w wywiadzie przeczytamy. Ten moment był traumą, która pozostała w redaktorze na zawsze i sprawiła, że w wolnej Polsce demonizował i piętnował nie postkomunistów, a wszystkie ruchy prawicowe, które sięgały do retoryki narodowej. Fobia na punkcie endecji i polskiego antysemityzmu, która w czasach III RP stawała się u Michnika wręcz groteskowa, ma swoje źródło właśnie w Marcu.
Czytając "Między panem a plebanem", skłonny jestem z tym człowiekiem sympatyzować. A z drugiej strony wiem, ile szkód wyrządziła porządnym ludziom „Gazeta Wyborcza” i pamiętam rolę redaktora w układaniu się z nomenklaturą – tę żenującą fraternizację w Magdalence czy w domu generała.
Kiedy jednak dzisiaj widzę chłystków z tak zwanej prawicy, biegających za Michnikiem z mikrofonem i pokrzykujących: „Przeproś za brata!” – robi mi się niedobrze.
Natura ludzka ma wiele twarzy, podobnie jak rzeczywistość społeczna, w której się przejawia. Kaczmarski to celnie wyraził: „Jestem egzemplarz człowieka, a to znaczy – diabli, czyśćcowy i boski”. Radykalne oceny nieczęsto są prawdziwe. Co nie oznacza, że można tolerować świństwa.
A jeśli chodzi o księdza Tischnera? Ciepły i mądry dystans (zwłaszcza do siebie samego i swego środowiska), łagodnie ironiczny dowcip oraz szlachetna refleksja – cechują większość jego wypowiedzi.
1) „Żeby być naprawdę wolnym, człowiek musi sam siebie wyzwolić” (s. 175).
2) „Każdy z nas musi być dla siebie Kolumbem” (s. 178).
3) „Tomiści usiłowali budować mosty tam, gdzie drugiego brzegu nie było. Dziś okazuje się, że ich mosty wiszą w powietrzu” (s. 200/201).
4) "W najgłębszej chrześcijańskiej tradycji grzech nie był pojmowany jako przekroczenie, ale jako zbłądzenie, czasem jako splamienie siebie, jako przyduszenie ciężarem, który nie pozwala ulecieć – a najczęściej jako zagubienie" (s. 367).
5) „Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem” (s. 562).
Tischner chętnie przywołuje anegdoty. Na przykład wspomina, jak po lekcji o powstaniu świata zapytał dzieci, które ze stworzeń najbardziej się Panu Bogu udało. Rączkę podniosła rozkoszna złotowłosa dziewczynka i odpowiedziała: „No, chyba ja”.
Niemało z tego obszernego tekstu (prawie 700 stron) dowiemy się o polskich losach i sporach, a także o ważnych postaciach drugiej połowy XX wieku (m.in. Karolu Wojtyle, Stefanie Wyszyńskim, Lechu Wałęsie, Tadeuszu Mazowieckim, Leszku Kołakowskim). Niejedno nas zaskoczy i zafrapuje.
"Między panem a plebanem" to znakomita lekcja historii. Ciekawsza i bardziej pouczająca od wielu akademickich publikacji. Szkoda, że dzisiaj nieco już zapomniana...
"Między panem a plebanem" to zapis fascynującej rozmowy, jaką w połowie lat 90. przeprowadził Jacek Żakowski (w świetnej formie!) z Adamem Michnikiem i Józefem Tischnerem.
Książka stanowi pewnego rodzaju appendix do głośnej publikacji Michnika "Kościół, lewica, dialog" z 1977 r. Jest próbą, tym razem już w wolnej Polsce, skonfrontowania i jednocześnie zbliżenia dwóch...
Kiedyś książka o której dużo się mówiło. Rozmowa trzech osób. Wśród których dwaj (Tischner i Michnik) to ważne postaci z najnowszej polskiej historii. Dla wielu wręcz mentorzy.
Dzisiaj jeden z nich już nie żyje (Tischner), drugiemu (Michnikowi) dosyć dawno podziękowałem za rady i wskazówki pomocne w zrozumieniu zawiłości współczesnego świata.
Jeżeli czytać to tylko indywidualnie i raczej jako świadectwo epoki w której powstawała. Niektóre tezy wzbudzą aprobatę swoją trafnością, ale niektóre mogą nawet śmieszyć, czy wręcz irytować.
Kiedyś dałbym co najmniej dobra siódemka - dzisiaj słaba szóstka.
Kiedyś książka o której dużo się mówiło. Rozmowa trzech osób. Wśród których dwaj (Tischner i Michnik) to ważne postaci z najnowszej polskiej historii. Dla wielu wręcz mentorzy.
Dzisiaj jeden z nich już nie żyje (Tischner), drugiemu (Michnikowi) dosyć dawno podziękowałem za rady i wskazówki pomocne w zrozumieniu zawiłości współczesnego świata.
Jeżeli czytać to tylko...
NIE ZGADZAM SIĘ!! Od tych słów zamierzam ponownie opublikować moje recenzje książek, których Państwo nie czytacie, a co do których wartości jestem głęboko przekonany. Ta idea powstała, gdy, dość przypadkowo, przejrzałem moje recenzje, które dostały najmniej plusów. Ale problem wnet okazał się o wiele poważniejszy, bo dotyczy książek za których recenzje dostałem od Państwa satysfakcjonującą ilość plusów, a mimo to poczytność tych naprawdę wartościowych pozycji jest znikoma. Wybieram tylko pozycje interesujące i zrozumiałe "dla każdego", a cykl zaczynam od utworów ks. Jana Twardowskiego.
Ta rewelacyjna książka ma zaledwie dwie !!! jednozdaniowe opinie plus moja (52 plusy) i zaledwie 41 ocen, a szkoda, bo uważam ją za cenny pierwszy etap w poznaniu dwóch wielkich mędrców: Michnika i mojego guru - Tischnera.
Aby Państwa zachęcić do przeczytania co najmniej tej recenzji przytaczam słynną wypowiedź księdza profesora Tischnera, która kończy moją recenzję:
„Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem”.
Oto ona:
Adam MICHNIK, Józef TISCHNER, Jacek ŻAKOWSKI -- "między Panem a Plebanem"
Stała się rzecz potworna dopiero dzisiaj zauważyłem brak mojej recenzji tego bestsellera 1995. Sprawę pogarsza fakt, że na LC są zaledwie dwie króciutkie opinie. Aby to nadrobić krzyczę wielkimi literami:
PROSZĘ PAŃSTWA !! TO REWELACYJNA ROZMOWA DWÓCH MĘDRCÓW PROWADZONA PRZEZ ŻAKOWSKIEGO W NAJLEPSZEJ FORMIE.
Staram się ad hoc usunąć zaniedbanie i szybko podaję podkreślenia z mojej lektury sprzed laty.
A że na ponad 650 stronach od mądrości się kłębi, to wybieram te, które powinny wzbudzić Państwa ciekawość. Dzisiaj tj 16.04.2016 żywy jest temat aborcji, o której Michnik mówił (s. 659):
"...Kościół, który naucza, że aborcja jest złem, robi dobrze. Kościół, który mówi: "uchwalcie prawo, które za aborcję będzie karało więzieniem", robi źle. Bo Kościół jest znakiem miłości, a nie represji. Jest znakiem sprzeciwu, ale nie przymusu..."
W rozdziale tym znajduję słowa Dmowskiego (s. 658):
"....prawa mają być łagodne, a obyczaje surowe"
oraz uroczą anegdotkę o Einsteinie (s. 668):
"..Pytali kiedyś Einsteina, jak on - geniusz fizyki, wielki intelekt - może wierzyć w cud niepokalanego poczęcia. Odpowiedział: "A czy pokalane poczęcie nie jest większym cudem?". Pomyśl,.... ...kobieta i mężczyzna idą do łóżka - i z tego powstaje dziecko. Oto największy cud. Już on przekracza moją zdolność pojmowania. Tu jest łaska Boska..."
Nurtujący wiernych problem niezbędności (podobno??) męczeńskiej śmierci Jezusa na krzyżu odnawia bardzo istotne pytanie Żakowskiego, na które mądrej odpowiedzi udziela ks. Tischner (s.655):
"......gdyby do ukrzyżowania nie doszło? Co by się stało ze zbawieniem ludzkości? Do zbawienia krzyż nie był konieczny. Samo wcielenie Boga zupełnie wystarczało. Ukrzyżowanie było skutkiem zbioru wolnych decyzji - w tym wolnej decyzji wcielonego Boga."
Ta wspaniała rozmowa winna zachęcić Państwa do lektury dzieł obu, i Michnika, i Tischnera. Poznajemy w niej specyficzny sposób mówienia ks. Tischnera o sprawach fundamentalnych jak o sensie istnienia Kościoła (s. 652):
„..Gdyby nagle wszyscy posłuchali swoich duszpasterzy i przestali grzeszyć, okazałoby się, że Kościół już nie jest potrzebny. Więc on w jakimś sensie żyje tym, co w świecie zwalcza. Jak straż pożarna pożarami..”.
- czy też o chrześcijańskim pojęciu Absolutu (s. 653):
„.... Niedoskonałość ludzi jest częścią doskonałości Boga... ..Tylko w chrześcijaństwie pojawia się idea Absolutu, który „zwariował”. Pozazdrościł ludziom śmierci, znoju i grzechu, a nawet sam nosił ludzkie brudy, skoro, umierając za grzeszników, wziął na siebie grzechy tego świata, Piotrowi zaś kazał odłożyć przemoc, bo „kto mieczem wojuje. Od miecza zginie”.. Ten „zwariowany” Absolut jest fundamentem chrześcijaństwa i zarazem fundamentem tego Kościoła, którego budowniczowie demokracji tak bardzo potrzebują..”.
Niewtajemniczonym daję próbkę stylu „mojego” Tischnera, zawsze pogodnego i kpiącego (s, 609):
„..Dawniej, jak Kasia upadła z Jasiem, mówiło się, że to pożądliwość z jednej i pycha żywota z drugiej strony, a dziś się mówi: liberalizm. Bidna Kasia musi przeczytać trzeci tom „Historii filozofii” Tatarkiewicza, żeby zrozumieć, co się stało na sianie...”.
O wolności (s. 605):
„Istnieje wolność i istnieją namiastki wolności. Kiedy głodnemu dajesz chleb, on się wyzwala od głodu, ale może się do twojego chleba przywiązać i lęk przed jego brakiem będzie tak wielki, że ten człowiek za chleb sprzeda duszę.. ...Bo wolność zawsze jest wyzwaniem, któremu trzeba sprostać, i nigdy nie jest to łatwe. Nie istnieje wolność absolutna, tak samo jak nie istnieje absolutna niewola. Jest proces wyzwalania, dojrzewanie wolności. I jest w tym procesie bardzo ważny próg, o którym pisał Hegel - próg poświęcenia życia. Jeżeli wznosisz się ponad cenę życia, jesteś najbardziej wolny. Ale nawet wtedy nie jest to wolność absolutna..”
Przypomnienie przez Żakowskiego słów Michnika że (s.589):
„..konający totalitaryzm pozostawił w spadku agresywny nacjonalizm i plemienną nienawiść”,
albo, że..
„..przerażające jest powszechne załamanie zmysłu odpowiedzialności za państwo”,
owocuje przypomnieniem homo sovieticus. Ks. Tischner mówi (s. 589 i n):
„..Homo sovieticus to jest wiele treści Każdą z nich musisz oczyszczać, kiedy przychodzi pora. Kiedy się idzie na wybory, to już jest przezwyciężenie części homo sovieticusa. On uważa, że nie ma co głosować, bo i tak cała polityka to jest spisek na górze. Kiedy zobaczy, że ktoś ma więcej niż on, to jego pierwsza myśl jest taka, że ukradł. Trzeba tłumaczyć: „Jakbyś ty tak pracował, też byś miał”. Ale są i przypadki nieuleczalne....Jakie?.. A takie, że ani nie idzie do wyborów, ani nie pracuje, tylko siedzi i lamentuje...
...Sovieticus to jest kolejna odmiana nowożytnego niewolnictwa. Takiego niewolnictwa, w którym niewolnik cieszy się ze swojej niewolniczej pozycji, bo dzięki niej ma czyste sumienie. On nie jest winien. Jemu „kazali”, jemu „nie dali”. Jak źle pracuje, nie jest winien, bo nie dostał narzędzi. Jak pałuje robotników na ulicy, nie jest winien, bo go przysłali albo przywieźli autokarem. Tęsknota za sowietyzmem, to w ostatecznym rachunku tęsknota za niewinnością...”
A Adaś Michnik dorzuca (s. 593):
„Ucieczka od wolności i odpowiedzialności”.
Jako, że jestem stary nie mogę nie odnotować z niekłamaną przyjemnością uwagi Tischnera (s. 592):
„Kant, kiedy zaczął „Krytykę czystego rozumu”, też był po sześćdziesiątce. To jest dopiero czas na zmiany. Wcześniej nie widać, od czego należy odejść..”.
Proszę Państwa, zacząłem od końca, a co zawiera pierwsze 500 stron sprawdźcie sami. Mnie zależało, by Państwa przekonać do tej lektury i mam nadzieję, że się udało.
PS Nie wszyscy Czytelnicy znają ks. Tischnera, w związku z czym muszę wyeksponować jego słynne słowa (s. 562):
„Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem”.
NIE ZGADZAM SIĘ!! Od tych słów zamierzam ponownie opublikować moje recenzje książek, których Państwo nie czytacie, a co do których wartości jestem głęboko przekonany. Ta idea powstała, gdy, dość przypadkowo, przejrzałem moje recenzje, które dostały najmniej plusów. Ale problem wnet okazał się o wiele poważniejszy, bo ...
Jeżeli ktoś lubi intelektualne rozważania, spory z dodatkiem poczucia humoru i dystansem rozmawiającego do samego siebie i rzeczywistości.....polecam!!!
Jeżeli ktoś lubi intelektualne rozważania, spory z dodatkiem poczucia humoru i dystansem rozmawiającego do samego siebie i rzeczywistości.....polecam!!!
"Między panem a plebanem" to zapis fascynującej rozmowy, jaką w połowie lat 90. przeprowadził Jacek Żakowski (w świetnej formie!) z Adamem Michnikiem i Józefem Tischnerem.
Książka stanowi pewnego rodzaju appendix do głośnej publikacji Michnika "Kościół, lewica, dialog" z 1977 r. Jest próbą, tym razem już w wolnej Polsce, skonfrontowania i jednocześnie zbliżenia dwóch odmiennych perspektyw: laickiej i katolickiej.
Redaktor Michnik był wówczas u szczytu powodzenia. Otaczała go aura niezłomnego dysydenta, a jako szef "Gazety Wyborczej" – najbardziej opiniotwórczego medium w kraju – miał ogromny wpływ na życie społeczno-polityczne. Natomiast ksiądz Tischner jawił się jako oryginalny myśliciel i duchowny, może nawet autorytet moralny (był autorem słynnej "Etyki Solidarności" z 1981 r.), a na dodatek: bliski znajomy papieża.
Tych dwóch nietuzinkowych intelektualistów opowiada nam o PRL-u (zwłaszcza: o Październiku 56, Marcu 68 i Sierpniu 80), a także o transformacji i początkach III RP – w sposób zupełnie wyjątkowy. Występują jako świadkowie historii i zarazem jej interpretatorzy, przepuszczając wygłaszane poglądy przez własne biografie.
Opowiadają żywo, wielowątkowo, z godną podziwu erudycją. Ksiądz Tischner wychodzi od religii i filozofii (fenomenologia, personalizm), aby dojść do refleksji politycznej. Adam Michnik odwrotnie: zaczyna od sporu politycznego, który od wczesnej młodości był jego żywiołem, by dotrzeć do punktu metafizycznego: namysłu nad ludzką kondycją w kontekście wyższego ładu.
Michnik swą gawędziarską frazą porywa i zaraża – tak że jego myśl staje się niezwykle atrakcyjna. Lektura tekstu pozwala zrozumieć tę złożoną osobowość – komunisty, który zanegował komunizm i moralisty przebaczającego "w imieniu tych, których zdradzono o świcie" (nieprzypadkowo nawiązuję do Herberta, który się na Michniku zawiódł).
"W tym, co pisałem, starałem się raczej rozumieć niż oskarżać. A jednocześnie nigdy nie pozwalałem sobie na luksus wyrozumiałości wobec siebie. Właśnie dlatego, że chciałem być tolerancyjny wobec przeszłości innych ludzi, nie chciałem być tolerancyjny wobec siebie" – wyjaśnia, dość pokrętnie, pan Adam.
A w innym miejscu z urzekającą szczerością wyznaje, że łatwo mu było buntować się przeciw komunistom, ponieważ się ich nie bał. Zaś nie bał się dlatego, że sam był jednym z nich, więc nie wierzył, że mogą mu zrobić krzywdę. Rzeczywiście: krytyka systemu z wnętrza systemu jest zawsze groźniejsza dla sankcjonującej go władzy. Wyznawcom doktryny najbardziej zagrażają heretycy, a nie obojętni niewierzący.
Żeby zrozumieć Adama Michnika, trzeba pochylić się nad jego doświadczeniem Marca 68. Dużo o tym w wywiadzie przeczytamy. Ten moment był traumą, która pozostała w redaktorze na zawsze i sprawiła, że w wolnej Polsce demonizował i piętnował nie postkomunistów, a wszystkie ruchy prawicowe, które sięgały do retoryki narodowej. Fobia na punkcie endecji i polskiego antysemityzmu, która w czasach III RP stawała się u Michnika wręcz groteskowa, ma swoje źródło właśnie w Marcu.
Czytając "Między panem a plebanem", skłonny jestem z tym człowiekiem sympatyzować. A z drugiej strony wiem, ile szkód wyrządziła porządnym ludziom „Gazeta Wyborcza” i pamiętam rolę redaktora w układaniu się z nomenklaturą – tę żenującą fraternizację w Magdalence czy w domu generała.
Kiedy jednak dzisiaj widzę chłystków z tak zwanej prawicy, biegających za Michnikiem z mikrofonem i pokrzykujących: „Przeproś za brata!” – robi mi się niedobrze.
Natura ludzka ma wiele twarzy, podobnie jak rzeczywistość społeczna, w której się przejawia. Kaczmarski to celnie wyraził: „Jestem egzemplarz człowieka, a to znaczy – diabli, czyśćcowy i boski”. Radykalne oceny nieczęsto są prawdziwe. Co nie oznacza, że można tolerować świństwa.
A jeśli chodzi o księdza Tischnera? Ciepły i mądry dystans (zwłaszcza do siebie samego i swego środowiska), łagodnie ironiczny dowcip oraz szlachetna refleksja – cechują większość jego wypowiedzi.
1) „Żeby być naprawdę wolnym, człowiek musi sam siebie wyzwolić” (s. 175).
2) „Każdy z nas musi być dla siebie Kolumbem” (s. 178).
3) „Tomiści usiłowali budować mosty tam, gdzie drugiego brzegu nie było. Dziś okazuje się, że ich mosty wiszą w powietrzu” (s. 200/201).
4) "W najgłębszej chrześcijańskiej tradycji grzech nie był pojmowany jako przekroczenie, ale jako zbłądzenie, czasem jako splamienie siebie, jako przyduszenie ciężarem, który nie pozwala ulecieć – a najczęściej jako zagubienie" (s. 367).
5) „Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem” (s. 562).
Tischner chętnie przywołuje anegdoty. Na przykład wspomina, jak po lekcji o powstaniu świata zapytał dzieci, które ze stworzeń najbardziej się Panu Bogu udało. Rączkę podniosła rozkoszna złotowłosa dziewczynka i odpowiedziała: „No, chyba ja”.
Niemało z tego obszernego tekstu (prawie 700 stron) dowiemy się o polskich losach i sporach, a także o ważnych postaciach drugiej połowy XX wieku (m.in. Karolu Wojtyle, Stefanie Wyszyńskim, Lechu Wałęsie, Tadeuszu Mazowieckim, Leszku Kołakowskim). Niejedno nas zaskoczy i zafrapuje.
"Między panem a plebanem" to znakomita lekcja historii. Ciekawsza i bardziej pouczająca od wielu akademickich publikacji. Szkoda, że dzisiaj nieco już zapomniana...
"Między panem a plebanem" to zapis fascynującej rozmowy, jaką w połowie lat 90. przeprowadził Jacek Żakowski (w świetnej formie!) z Adamem Michnikiem i Józefem Tischnerem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka stanowi pewnego rodzaju appendix do głośnej publikacji Michnika "Kościół, lewica, dialog" z 1977 r. Jest próbą, tym razem już w wolnej Polsce, skonfrontowania i jednocześnie zbliżenia dwóch...
Kiedyś książka o której dużo się mówiło. Rozmowa trzech osób. Wśród których dwaj (Tischner i Michnik) to ważne postaci z najnowszej polskiej historii. Dla wielu wręcz mentorzy.
Dzisiaj jeden z nich już nie żyje (Tischner), drugiemu (Michnikowi) dosyć dawno podziękowałem za rady i wskazówki pomocne w zrozumieniu zawiłości współczesnego świata.
Jeżeli czytać to tylko indywidualnie i raczej jako świadectwo epoki w której powstawała. Niektóre tezy wzbudzą aprobatę swoją trafnością, ale niektóre mogą nawet śmieszyć, czy wręcz irytować.
Kiedyś dałbym co najmniej dobra siódemka - dzisiaj słaba szóstka.
Kiedyś książka o której dużo się mówiło. Rozmowa trzech osób. Wśród których dwaj (Tischner i Michnik) to ważne postaci z najnowszej polskiej historii. Dla wielu wręcz mentorzy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzisiaj jeden z nich już nie żyje (Tischner), drugiemu (Michnikowi) dosyć dawno podziękowałem za rady i wskazówki pomocne w zrozumieniu zawiłości współczesnego świata.
Jeżeli czytać to tylko...
Niezwykle spotkanie
Niezwykle spotkanie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNIE ZGADZAM SIĘ!! Od tych słów zamierzam ponownie opublikować moje recenzje książek, których Państwo nie czytacie, a co do których wartości jestem głęboko przekonany. Ta idea powstała, gdy, dość przypadkowo, przejrzałem moje recenzje, które dostały najmniej plusów. Ale problem wnet okazał się o wiele poważniejszy, bo dotyczy książek za których recenzje dostałem od Państwa satysfakcjonującą ilość plusów, a mimo to poczytność tych naprawdę wartościowych pozycji jest znikoma. Wybieram tylko pozycje interesujące i zrozumiałe "dla każdego", a cykl zaczynam od utworów ks. Jana Twardowskiego.
Ta rewelacyjna książka ma zaledwie dwie !!! jednozdaniowe opinie plus moja (52 plusy) i zaledwie 41 ocen, a szkoda, bo uważam ją za cenny pierwszy etap w poznaniu dwóch wielkich mędrców: Michnika i mojego guru - Tischnera.
Aby Państwa zachęcić do przeczytania co najmniej tej recenzji przytaczam słynną wypowiedź księdza profesora Tischnera, która kończy moją recenzję:
„Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem”.
Oto ona:
Adam MICHNIK, Józef TISCHNER, Jacek ŻAKOWSKI -- "między Panem a Plebanem"
Stała się rzecz potworna dopiero dzisiaj zauważyłem brak mojej recenzji tego bestsellera 1995. Sprawę pogarsza fakt, że na LC są zaledwie dwie króciutkie opinie. Aby to nadrobić krzyczę wielkimi literami:
PROSZĘ PAŃSTWA !! TO REWELACYJNA ROZMOWA DWÓCH MĘDRCÓW PROWADZONA PRZEZ ŻAKOWSKIEGO W NAJLEPSZEJ FORMIE.
Staram się ad hoc usunąć zaniedbanie i szybko podaję podkreślenia z mojej lektury sprzed laty.
A że na ponad 650 stronach od mądrości się kłębi, to wybieram te, które powinny wzbudzić Państwa ciekawość. Dzisiaj tj 16.04.2016 żywy jest temat aborcji, o której Michnik mówił (s. 659):
"...Kościół, który naucza, że aborcja jest złem, robi dobrze. Kościół, który mówi: "uchwalcie prawo, które za aborcję będzie karało więzieniem", robi źle. Bo Kościół jest znakiem miłości, a nie represji. Jest znakiem sprzeciwu, ale nie przymusu..."
W rozdziale tym znajduję słowa Dmowskiego (s. 658):
"....prawa mają być łagodne, a obyczaje surowe"
oraz uroczą anegdotkę o Einsteinie (s. 668):
"..Pytali kiedyś Einsteina, jak on - geniusz fizyki, wielki intelekt - może wierzyć w cud niepokalanego poczęcia. Odpowiedział: "A czy pokalane poczęcie nie jest większym cudem?". Pomyśl,.... ...kobieta i mężczyzna idą do łóżka - i z tego powstaje dziecko. Oto największy cud. Już on przekracza moją zdolność pojmowania. Tu jest łaska Boska..."
Nurtujący wiernych problem niezbędności (podobno??) męczeńskiej śmierci Jezusa na krzyżu odnawia bardzo istotne pytanie Żakowskiego, na które mądrej odpowiedzi udziela ks. Tischner (s.655):
"......gdyby do ukrzyżowania nie doszło? Co by się stało ze zbawieniem ludzkości? Do zbawienia krzyż nie był konieczny. Samo wcielenie Boga zupełnie wystarczało. Ukrzyżowanie było skutkiem zbioru wolnych decyzji - w tym wolnej decyzji wcielonego Boga."
Ta wspaniała rozmowa winna zachęcić Państwa do lektury dzieł obu, i Michnika, i Tischnera. Poznajemy w niej specyficzny sposób mówienia ks. Tischnera o sprawach fundamentalnych jak o sensie istnienia Kościoła (s. 652):
„..Gdyby nagle wszyscy posłuchali swoich duszpasterzy i przestali grzeszyć, okazałoby się, że Kościół już nie jest potrzebny. Więc on w jakimś sensie żyje tym, co w świecie zwalcza. Jak straż pożarna pożarami..”.
- czy też o chrześcijańskim pojęciu Absolutu (s. 653):
„.... Niedoskonałość ludzi jest częścią doskonałości Boga... ..Tylko w chrześcijaństwie pojawia się idea Absolutu, który „zwariował”. Pozazdrościł ludziom śmierci, znoju i grzechu, a nawet sam nosił ludzkie brudy, skoro, umierając za grzeszników, wziął na siebie grzechy tego świata, Piotrowi zaś kazał odłożyć przemoc, bo „kto mieczem wojuje. Od miecza zginie”.. Ten „zwariowany” Absolut jest fundamentem chrześcijaństwa i zarazem fundamentem tego Kościoła, którego budowniczowie demokracji tak bardzo potrzebują..”.
Niewtajemniczonym daję próbkę stylu „mojego” Tischnera, zawsze pogodnego i kpiącego (s, 609):
„..Dawniej, jak Kasia upadła z Jasiem, mówiło się, że to pożądliwość z jednej i pycha żywota z drugiej strony, a dziś się mówi: liberalizm. Bidna Kasia musi przeczytać trzeci tom „Historii filozofii” Tatarkiewicza, żeby zrozumieć, co się stało na sianie...”.
O wolności (s. 605):
„Istnieje wolność i istnieją namiastki wolności. Kiedy głodnemu dajesz chleb, on się wyzwala od głodu, ale może się do twojego chleba przywiązać i lęk przed jego brakiem będzie tak wielki, że ten człowiek za chleb sprzeda duszę.. ...Bo wolność zawsze jest wyzwaniem, któremu trzeba sprostać, i nigdy nie jest to łatwe. Nie istnieje wolność absolutna, tak samo jak nie istnieje absolutna niewola. Jest proces wyzwalania, dojrzewanie wolności. I jest w tym procesie bardzo ważny próg, o którym pisał Hegel - próg poświęcenia życia. Jeżeli wznosisz się ponad cenę życia, jesteś najbardziej wolny. Ale nawet wtedy nie jest to wolność absolutna..”
Przypomnienie przez Żakowskiego słów Michnika że (s.589):
„..konający totalitaryzm pozostawił w spadku agresywny nacjonalizm i plemienną nienawiść”,
albo, że..
„..przerażające jest powszechne załamanie zmysłu odpowiedzialności za państwo”,
owocuje przypomnieniem homo sovieticus. Ks. Tischner mówi (s. 589 i n):
„..Homo sovieticus to jest wiele treści Każdą z nich musisz oczyszczać, kiedy przychodzi pora. Kiedy się idzie na wybory, to już jest przezwyciężenie części homo sovieticusa. On uważa, że nie ma co głosować, bo i tak cała polityka to jest spisek na górze. Kiedy zobaczy, że ktoś ma więcej niż on, to jego pierwsza myśl jest taka, że ukradł. Trzeba tłumaczyć: „Jakbyś ty tak pracował, też byś miał”. Ale są i przypadki nieuleczalne....Jakie?.. A takie, że ani nie idzie do wyborów, ani nie pracuje, tylko siedzi i lamentuje...
...Sovieticus to jest kolejna odmiana nowożytnego niewolnictwa. Takiego niewolnictwa, w którym niewolnik cieszy się ze swojej niewolniczej pozycji, bo dzięki niej ma czyste sumienie. On nie jest winien. Jemu „kazali”, jemu „nie dali”. Jak źle pracuje, nie jest winien, bo nie dostał narzędzi. Jak pałuje robotników na ulicy, nie jest winien, bo go przysłali albo przywieźli autokarem. Tęsknota za sowietyzmem, to w ostatecznym rachunku tęsknota za niewinnością...”
A Adaś Michnik dorzuca (s. 593):
„Ucieczka od wolności i odpowiedzialności”.
Jako, że jestem stary nie mogę nie odnotować z niekłamaną przyjemnością uwagi Tischnera (s. 592):
„Kant, kiedy zaczął „Krytykę czystego rozumu”, też był po sześćdziesiątce. To jest dopiero czas na zmiany. Wcześniej nie widać, od czego należy odejść..”.
Proszę Państwa, zacząłem od końca, a co zawiera pierwsze 500 stron sprawdźcie sami. Mnie zależało, by Państwa przekonać do tej lektury i mam nadzieję, że się udało.
PS Nie wszyscy Czytelnicy znają ks. Tischnera, w związku z czym muszę wyeksponować jego słynne słowa (s. 562):
„Nie spotkałem w moim życiu nikogo, kto by stracił wiarę po przeczytaniu Marksa i Lenina, natomiast spotkałem wielu, którzy ją stracili po spotkaniu ze swoim proboszczem”.
NIE ZGADZAM SIĘ!! Od tych słów zamierzam ponownie opublikować moje recenzje książek, których Państwo nie czytacie, a co do których wartości jestem głęboko przekonany. Ta idea powstała, gdy, dość przypadkowo, przejrzałem moje recenzje, które dostały najmniej plusów. Ale problem wnet okazał się o wiele poważniejszy, bo ...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezmiernie ciekawa i pouczająca pozycja. Trochę miejscami przynudza polityką ale rozmowy na tematy religii i filozofii są bezcenne.
Niezmiernie ciekawa i pouczająca pozycja. Trochę miejscami przynudza polityką ale rozmowy na tematy religii i filozofii są bezcenne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli ktoś lubi intelektualne rozważania, spory z dodatkiem poczucia humoru i dystansem rozmawiającego do samego siebie i rzeczywistości.....polecam!!!
Jeżeli ktoś lubi intelektualne rozważania, spory z dodatkiem poczucia humoru i dystansem rozmawiającego do samego siebie i rzeczywistości.....polecam!!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to