Powieść Anity Scharmach „Mam na imię Ania” to poruszająca, intymna i momentami bolesna historia, która udowadnia, że za fasadą zwyczajnego życia często kryją się dramaty, o których świat woli milczeć. To literatura z nurtu domestic noir wymieszana z dramatem obyczajowym, w której autorka bierze na warsztat temat traumy, przemocy i powolnego procesu odzyskiwania własnej tożsamości.
Główną bohaterką jest Anna – kobieta, którą poznajemy w momencie absolutnego kryzysu. Jej dotychczasowe życie w Niemczech, u boku męża, który miał być gwarantem bezpieczeństwa, okazało się złotą klatką, a z czasem – prawdziwym piekłem. Anna pada ofiarą przemocy domowej, która nie zawsze objawia się sińcami na ciele, ale przede wszystkim systematycznym niszczeniem poczucia własnej wartości i psychicznym zniewoleniem.
Zdesperowana kobieta podejmuje radykalną decyzję o ucieczce. Wraca do Polski, do rodzinnego miasteczka na Pomorzu, mając nadzieję, że powrót do korzeni pomoże jej złożyć roztrzaskane życie w całość. Fabuła koncentruje się na jej zmaganiach z przeszłością, lękiem przed odnalezieniem przez męża oraz próbami nawiązania nowych, zdrowych relacji. Na drodze Ani staje Adam – mężczyzna, który również dźwiga swój bagaż doświadczeń. Ich spotkanie staje się katalizatorem zmian, jednak droga do spokoju jest wybrukowana bolesnymi wspomnieniami i koniecznością skonfrontowania się z własnymi demonami.
Anita Scharmach stworzyła opowieść, która wciąga czytelnika od pierwszych stron, nie dzięki gwałtownym zwrotom akcji, ale dzięki niesamowitemu ładunkowi emocjonalnemu. „Mam na imię Ania” to przede wszystkim wiarygodne studium psychologiczne ofiary, która uczy się na nowo wypowiadać swoje imię z dumą, a nie ze strachem.
Autorka unika taniej sensacji. Choć temat przemocy jest brutalny, Scharmach skupia się na tym, co dzieje się „po”. Najciekawszym elementem książki jest opis procesu wychodzenia z traumy – to nie jest prosta linia w górę, lecz droga pełna upadków, ataków paniki i paraliżującego wstydu. Czytelnik współodczuwa z Anią każdy moment zawahania, co jest zasługą bardzo empatycznego i plastycznego stylu pisania autorki.
Ważnym aspektem powieści jest ukazanie reakcji otoczenia na powrót „marnotrawnej” bohaterki. Scharmach celnie punktuje mentalność małych społeczności, gdzie plotka bywa groźniejsza od prawdy, ale też pokazuje siłę bezinteresownej pomocy. Postać Adama została nakreślona z dużą subtelnością – nie jest on typowym „rycerzem na białym koniu”, lecz człowiekiem z krwi i kości, który daje Ani to, czego potrzebuje najbardziej: czas i przestrzeń.
Reasumując, „Mam na imię Ania” to książka o wielkiej sile rażenia. Choć momentami bywa przygnębiająca, ostatecznie niesie ze sobą ogromną dawkę nadziei. To lektura dla każdej kobiety, która kiedykolwiek poczuła się niewidzialna we własnym życiu, oraz dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć mechanizmy przemocy domowej. Scharmach przypomina, że ucieczka to nie tchórzostwo, lecz pierwszy, najtrudniejszy krok ku wolności. To solidny kawałek literatury kobiecej, który zostaje w sercu na długo po zamknięciu okładki.
Powieść Anity Scharmach „Mam na imię Ania” to poruszająca, intymna i momentami bolesna historia, która udowadnia, że za fasadą zwyczajnego życia często kryją się dramaty, o których świat woli milczeć. To literatura z nurtu domestic noir wymieszana z dramatem obyczajowym, w której autorka bierze na warsztat temat traumy, przemocy i powolnego procesu odzyskiwania własnej...
„Mam na imię Ania” to książka, która uderza emocjami i porusza bardzo trudne, bolesne tematy. Opowiada historię kobiety, która doświadczyła przemocy i próbuje odzyskać kontrolę nad własnym życiem. To opowieść o bólu, samotności, ale i sile, która rodzi się w najciemniejszych momentach.
Autorka podejmuje ważny temat i robi to z dużym zaangażowaniem, ale niestety nie wszystko w tej historii mnie przekonało. Niektóre wątki rozwijały się zbyt szybko, a kilka elementów fabularnych było mało wiarygodnych. Zdarzyły się też potknięcia redakcyjne.
Mimo to warto ją przeczytać, choćby po to, by spojrzeć szerzej na temat przemocy i tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
„Mam na imię Ania” to książka, która uderza emocjami i porusza bardzo trudne, bolesne tematy. Opowiada historię kobiety, która doświadczyła przemocy i próbuje odzyskać kontrolę nad własnym życiem. To opowieść o bólu, samotności, ale i sile, która rodzi się w najciemniejszych momentach.
Autorka podejmuje ważny temat i robi to z dużym zaangażowaniem, ale niestety nie...
Jak dla mnie mocno poruszająca, chwilami miałam łzy w oczach. Ważny temat. Jeśli książka mogłaby dawać impuls do zmiany życia, powinna być przeczytana przez wszystkie krzywdzone osoby.
Jak dla mnie mocno poruszająca, chwilami miałam łzy w oczach. Ważny temat. Jeśli książka mogłaby dawać impuls do zmiany życia, powinna być przeczytana przez wszystkie krzywdzone osoby.
#anitascharmach #mamnaimięania #recenzjatygodnia #mojaopinia
,,Mam na imię Ania " Anita Scharmach.
Jeżeli szukasz książki na wakacyjny wypad to nie jest ta książka. Jeżeli szukasz prezentu dla mamy, przyjaciółki to nie sięgaj po tę książkę. Jeżeli jesteś osobą wrażliwą i płaczesz przy lekturze to nie sięgaj po tę książkę bo zaryczysz się człowieku na śmierć.
Po przesłuchaniu tej książki poczułam się jakby ktoś moje emocjonalne i empatyczne odczucia przewrócił na drugą stronę zdeptał buciaromi następnie przewirował, przewrócił na drugą stronę I je sprasował. Ja się tylko zastanawiam jak książka która nie ma nawet 300 stron mogła tak rozwalić mnie emocjonalnie?
Kim jest Ania? Ania to mądra dobrze wykształcona dziewczyna, ukończyła dwa kierunki studiów, ma pracę jako dziennikarka w prestiżowym czasopiśmie.Lubiana przez koleżanki w pracy, doceniana przez szefa Dowcipna I pełna energii .Ma przystojnego,chojnego i kochającego męża. Przysyłającego bukiety kwiatów z zapewnianiami miłości do redakcji. Paweł rozpieszcza Anię , zabiera ją na randki ,do kina, do restauracji. Paweł ciężko pracuje jest bowiem sędzią i codziennie musi skazywać oprawców, gwałcicieli, morderców.
Ania ma piękne mieszkanie ,nieskazitelnie czyste i cudownie urządzone....
Ania ma wszystko, łącznie z piekłem.
Ania bowiem jest ofiarą przemocy, przemocy domowej w pełnym tego słowa znaczenia.. ,,Cudowny" Paweł w rzeczywistości jest sadystą, psychopatą i tutaj brakuje mi cenzuralnych słów. Poniżanie i głodzenie swojej żony to najlżejsze zarzuty.
Ania jest bita, gwałcona i torturowana.
Bezradna , zastraszana kobieta gdzie ma się udać po pomoc? Kto jej uwierzy żonie sędziego z immunitetem?
Pewnego dnia Ania dostaje zlecenie z pracy. Ma na dwa tygodnie zamknąć się w ośrodku leczenia uzależnień by tam napisać artykuł o nałogach wśród młodych ludzi.
Uczestnicząc w zajęciach grupowych uświadamia sobie że to ona jest najbardziej uzależniona a jej nałóg ma na imię Paweł. Wyznając grupie prawdę rusza lawina wydarzeń. Nagle okazuje się że Ania nie jest sama że ma przyjaciół, wspaniałą mamę. Wszyscy dokładają starań aby wesprzeć dziewczynę w jej postanowieniu odejścia i ukarania męża.
W ośrodku otrzymuje pomoc i wsparcie a nawet pracę. Tylko czy to jest takie łatwe, czy można zamknąć drzwi za którymi czają się demony przeszłości i diabeł w postaci Pawła.
Czy miłość leczy rany? .W tle opowieści poznajemy też innych bohaterów, Basię alkoholiczkę, Lidkę prostytutkę, Martynę i innych.
Chociaż postacie są fikcyjne to jednak jak podaje autorka to wydarzenia są prawdziwe.
Powiem wam że dlugo ta książka siedziała we mnie od piątku nie sięgnęłam po żadną książkę, po prostu nie mam siły. Czuję się taka bezradna i ciągle się zastanawiam ,,Co ja bym zrobiła"? Że mam szczęście że mam fajnego faceta a co by było gdyby mnie uderzył. Czy zakryłabym siniaki w imię miłości czy zwiala gdzie pieprz rośnie? Kurczę nie wiem, nie mam pojęcia. Bo czy gdybym powiedziała że rzuciłabym takiego faceta tzn że nie kocham zbyt mocno Cyrkla? Ale z drugiej strony gwałt nawet w małżeństwie jest gwałtem. Mam znajomą która po po ponad 30 latach zdecydowała sie odejść od męża sadysty. Dwoje dzieci z gwałtu, próba samobójcza, lata znęcania się i przyjmowania razów. A na fb na zdjęciach taka śliczna rodzina. Gdy opowiedziała mi swoją historię nie mogłam dojść do siebie.
Teraz ta książka ...
Myślę że dużo jest takich rodzin, może nawet wśród naszych znajomych tylko my zaślepieni ich szczęściem na pokaz nie widzimy tego brudu.? Mnie ta książka pokonała bo wzruszyłam się jak nigdy u mnie 10/10.
#anitascharmach #mamnaimięania #recenzjatygodnia #mojaopinia
,,Mam na imię Ania " Anita Scharmach.
Jeżeli szukasz książki na wakacyjny wypad to nie jest ta książka. Jeżeli szukasz prezentu dla mamy, przyjaciółki to nie sięgaj po tę książkę. Jeżeli jesteś osobą wrażliwą i płaczesz przy lekturze to nie sięgaj po tę książkę bo zaryczysz się człowieku na śmierć.
Po...
Jak dobrze napisana książka jak autentycznie..... Jak dobrze rozumiem losy Ani.... To co przeżywa to jest masakra prawdziwa i wiem że takie rzeczy że takie potwory jak Ani mąż są wśród nas.... Terapia na którą pojechała jako dziennikarka i szczerość ludzi tam sprawiła że i ona otworzyła się i powiedziała swoją historię.... Wstrząsająca... Czasami się zastanawiam gdzie ja bym była obecnie gdybym nie reagowała co u mnie się działo.... Może bym skończyła jak Ania.... A może mam gorzej bo dalej tkwię w chorym związku.... Nie wiem na co czekam... Ciągle tłumaczę że przecież nie jest tak źle.... Bliska mi tak książka oj bliska.... I polecam każdej kobiecie....
Jak dobrze napisana książka jak autentycznie..... Jak dobrze rozumiem losy Ani.... To co przeżywa to jest masakra prawdziwa i wiem że takie rzeczy że takie potwory jak Ani mąż są wśród nas.... Terapia na którą pojechała jako dziennikarka i szczerość ludzi tam sprawiła że i ona otworzyła się i powiedziała swoją historię.... Wstrząsająca... Czasami się zastanawiam gdzie ja...
Mogę wam zdradzić, że to kolejna świetnie napisana książka autorki. Nie ma o niej wiele na instagramie, a szkoda. Jest to bardzo wartościowa książka. Jest to opowieść o nałogach , ale nie tylko tych fizycznych, ale tych psychicznych również.
Ania jest bardzo zdolną młodą kobietą, dziennikarką odnoszącą zawodowy sukces. Jakby nie było to i życie prywatne też ma idealne. Kocgający mąż a na dodatek cholernie przystojny I dobrze wychowany. Ma mieszkanie, którego każdą z nas mogła by pozazdrościć. Nikt nie wie, że jej życie to tylko pozory. Nikt nie wie, że za zamkniętymi drzwiami ten dobrze wychowany człowiek robił z tego idealnego życia piekło.
Ania dostaje za zadanie aby napisać reportaż z ośrodka leczenia uzależnień. Ania nie chce udawać i postanawia wyznać prawdę. Czy jej się uda ?
Zachęciłam ?
Mogę wam zdradzić, że to kolejna świetnie napisana książka autorki. Nie ma o niej wiele na instagramie, a szkoda. Jest to bardzo wartościowa książka. Jest to opowieść o nałogach , ale nie tylko tych fizycznych, ale tych psychicznych również.
Ania jest bardzo zdolną młodą kobietą, dziennikarką odnoszącą zawodowy sukces. Jakby nie było to i życie prywatne też ma idealne....
Jeśli lubisz czytać, masz trochę czasu to koniecznie sięgnij po tę książkę. Polecam
Kilka słów o powieści znajdziesz w poniższym linku
http://zagubieniwswiecieksiazek.blogspot.com/2023/06/anita-scharmach-mam-na-imie-ania.html
Jeśli lubisz czytać, masz trochę czasu to koniecznie sięgnij po tę książkę. Polecam
Kilka słów o powieści znajdziesz w poniższym linku
http://zagubieniwswiecieksiazek.blogspot.com/2023/06/anita-scharmach-mam-na-imie-ania.html
Książkę porusza trudny temat jednak traktuje go bardzo płytko. Dialogi są niewiarygodne, ludzie zmieniają się po pstryknięciu palcem. Charakterystyka postaci pisana przez ucznia szkoły podstawowej w bardzo naiwny sposób. Styl pisania też jest kiepski. Jestem zawiedziony.
Książkę porusza trudny temat jednak traktuje go bardzo płytko. Dialogi są niewiarygodne, ludzie zmieniają się po pstryknięciu palcem. Charakterystyka postaci pisana przez ucznia szkoły podstawowej w bardzo naiwny sposób. Styl pisania też jest kiepski. Jestem zawiedziony.
Temat przemocy domowej nie jest łatwy. Pokazanie ofiary bez obwiniania jej, tłumaczenia współuzależnieniem i syndromem Sztokholmskim sprawia, że robi się z nich współwinnych czynów kata jest niesamowicie ważne i pozwalające lepiej zrozumieć to, w jakiej sytuacji psychicznej znajdują się osoby, nad którymi znęcają się bliscy. Dopiero wówczas możemy zacząć patrzeć na ich doświadczenia jak na zachowania osób, które uległy procesowi „gotowania żaby”, bo nikt nie wchodzi w toksyczny związek świadomie. Każdy chce tego uniknąć i szuka takiej osoby, z którą jest szczęśliwy. Dopiero później stopniowo zaczynają się dziać różne złe rzeczy. Najpierw jednak ofiara musi być odcięta od pomocy bliskich, pozbawiona przyjaciół, osaczona, izolacja musi być znormalizowana i wywoływać przekonanie, że pozostaje jej przymknąć oko na mały atak agresji, później większy i większy, a nawet taki, przez który wyląduje na SORze z połamanymi żebrami i wstrząsem mózgu. Do tego dochodzi przekonanie, że wykonywane zajęcie, codzienność tak stresują bijącego, że musi on jakoś odreagować. To nie dla świętego spokoju ofiary nie robią nic, bo spokoju w domu nie mają. To przez wpajanie im przez domowych katów, że zasłużyły sobie na takie traktowanie, że nie ma innego wyjścia, że to, co je spotyka jest normalne, jest wynikiem tego, że w pracy mają trudno i w domu jeszcze coś im nie pasuje i to powoduje wybuchy. Do tego istnieje społeczne tłumaczenie, że takie osoby same wybierają osoby, które mają tendencję do znęcania. To kłamstwo. Kaci potrafią doskonale manipulować. Są w tym mistrzami. Zadziwiające jest też to, że zwykle są oni postrzegani jako dobrzy mężowie, przykładni ojcowie i wspaniali sąsiedzi. Sposoby ucieczki przed przemocą bywają różne: samobójstwa, uzależnienia, depresje. Kiedy zdarza się tragedia do akcji wkraczają urzędnicy, ale wtedy może być już za późno. Używki i chwilowe zainteresowanie organów ścigania nie daje odpowiedniego wsparcia. Nie mamy dobrego systemowego wsparcia. Mamy tylko przebłyski pomagania w ramach istniejących przepisów, a one nie są dobre dla ofiar i zapewniają krótkie wsparcie. One są tymczasową pomocą, ale nie naprawiają psychiki, nie polepszają sytuacji. Potrzebne jest wsparcie, długofalowa pomoc pozwalająca na samodzielność.
Z niesamowitą wprawą i empatią Anita Scharmach porusza ten trudny temat w książce „Mam na imię Ania”. Pisarka zabiera nas do świata Ani Mikołajewskiej, młodej, utalentowanej dziennikarki pracującej w cenionej redakcji. Dobre zarobki, prestiż, piękne mieszkanie, świetna figura, a do tego kochający mąż wykonujący prestiżowy zawód (sędzia) i przysyłający jej kwiaty do biura, przynoszący śniadanie, zabierający na wykwintne kolacje – tak wygląda jej życie z boku. Kiedy jednak spojrzymy na nie z jej perspektywy widzimy ciągły strach i liczne siniaki oraz blizny, a także więzienie w domu, karanie głodówkami. Kiedy naczelny typuje ją na osobę, która ma udać się do ośrodka leczenia uzależnień. Z pobytu ma przywieź reportaż o walczących z nałogami. Początkowa nieufność i wstrząs, jaki doznaje chodząc z uzależnionymi na terapię szybko zastępuje olśnienie: uświadamia sobie, że jej życie to piekło, że tak bardzo została zmanipulowana przez męża, że nie wyobraża sobie bez niego życia, a jednocześnie boi się go i nienawidzi. Czy można być w związku z kimś takim? Czy da się coś zmienić.
"Czasem małe rzeczy czynią wielkie cuda”.
Pobyt w ośrodku to okazja do poznania różnorodnych zadziwiających i przytłaczających historii pokazujących czytelnikowi, że nic nie jest czarno-białe. Prostytuujące się i uzależnione kobiety znalazły się w takim, a nie innym miejscu, nie przez przypadek. Ich trudne doświadczenia sprawiły, że dały się zapędzić w kozi róg. Podobnie jest z pacjentami, wśród których nie zabraknie też księdza. Każdy jest tu inny, ma nieco inne doświadczenia, ale schemat jest ten sam: wszyscy poczuli, że mogą liczyć wyłącznie na siebie, musieli samodzielnie uporać się z wyzwaniami i trudnymi przeżyciami. Właśnie to poczucie osamotnienia w świecie, w którym od bliskich może spotkać ich wyłącznie zło sprawia, że uciekają lub dają się wciągnąć w nałogi.
Do tego pisarka poruszyła tu wiele ważnych tematów. Mamy autyzm bez koloryzowania go i pokazywania cudów, jest temat poronienia, gwałtów na dzieciach, samobójstw, morderstw. Światek, z którym ma do czynienia bohaterka jest pełen wyzwań, którym można stawić czoła, jeśli ma się wsparcie znajomych. Anita Scharmach uświadamia też, że czasami warto zaufać osobom, które zna się krótko, ale dają nam szansę na zmianę życia, pomogą uwolnić się od przemocy. Do tego pokazuje nam, że czasami wystarczy jedna czy dwie właściwe rozmowy skłaniające do przemyśleń, zdystansowania się, aby otworzyć się na pomoc, a to nie dlatego, że nagle doznały olśnienia, że chcą coś zmienić tylko dlatego, że latami trawiły temat i w końcu znalazł się ktoś, kto staje się motorem napędowym, jest obecny w najtrudniejszych chwilach, czyli całym zamieszaniu związanym z zeznaniami. Poczucie, że można liczyć na innych powoduje też, że ofiary zaczynają się pilnować, walczyć o siebie, choćby w imię tego, żeby pokazać pomagającym, że ich wsparcie jest ważne. Pisarka daje ofiarom wiarę w to, że mogą być traktowane inaczej.
Książka Anity Scharmach jest bardzo ważna właśnie przez pokazanie realnej roli ofiary, uwolnienie jej od bycia współwinną czynów kata. Powieści obyczajowa jest tu nie tylko sielankowymi obrazami, ale przede wszystkim historiami pełne grozy, życia będącego pasmem wyzwań, które mogą doprowadzić do różnych wyborów, na które wcale nie trzeba się godzić. Widzimy jak zmiana sposobu myślenia, znalezienie motywacji pozwala wszystkim poturbowanym podjąć decyzję o walce o własne życie. Nie wiemy jak ostatecznie te historie się skończą i możemy przypuszczać, że nie wszystkie będą miały idealne zakończenia, bo ze szponów nałogów trudno się uwolnić. Ważne jest to, że mają oni kogoś, kto razem z nimi będzie stał na straży ich słabości, pokaże, że w ich życiu możliwe są zmiany i da narzędzia do działania, bo to właśnie ich brak sprawiał, że latami szli złą drogą.
#AnitaScharmach #MamnaimięAnia #przemoc #uzależnienie #gwałt #sadysta #znęcanie #prostytucja #autyzm #terapia #dziennikarstwo #wolność #zmiana #sorrykurwaalenie #górowianka #górowiankaas #górowiankaksiążki #annasikorska #książka #obyczajowa #motywująca #czytamdlaOli #czytamOli #pożyczprzeczytajpoleć #wydawnictwolucky
http://annasikorska.blogspot.com/2022/08/anita-scharmach-mam-na-imie-ania.html
Temat przemocy domowej nie jest łatwy. Pokazanie ofiary bez obwiniania jej, tłumaczenia współuzależnieniem i syndromem Sztokholmskim sprawia, że robi się z nich współwinnych czynów kata jest niesamowicie ważne i pozwalające lepiej zrozumieć to, w jakiej sytuacji psychicznej znajdują się osoby, nad którymi znęcają się bliscy. Dopiero wówczas możemy zacząć patrzeć na ich...
Ja również uważam, że ta książka została okropnie spłycona. Z jednej strony problemy bohaterów - okrutne, przerażające, trudne do wyobrażenia a z drugiej, jedna rozmowa podczas terapii która zmienia ich życie o 360 stopnii. Krótkie spotkanie i każdy wie, w jakim kierunku powinno zmierzać ich życie. Z ciężkimi uzależeniami radzą sobie w 48h.....to zdecydowanie mogła być ciekawa historia ale wyszło bardzo bardzo słabo....
Ja również uważam, że ta książka została okropnie spłycona. Z jednej strony problemy bohaterów - okrutne, przerażające, trudne do wyobrażenia a z drugiej, jedna rozmowa podczas terapii która zmienia ich życie o 360 stopnii. Krótkie spotkanie i każdy wie, w jakim kierunku powinno zmierzać ich życie. Z ciężkimi uzależeniami radzą sobie w 48h.....to zdecydowanie mogła być...
Zawiodłam się na tej książce, znajdziemy tam przekrój trudnych i ważnych problemów, jednak dla mnie jest napisana strasznie naiwnie, no bo kto poradzi sobie z ułożeniem życia na nowo po dwóch tygodniach terapii. To czasem trwa całe życie. Po drugie nie podoba mi się jak szybko bohaterowie wchodzą w relacje, praktycznie nic o sobie nie wiedząc zakochują się z nie wiem, z powietrza? No i sami bohaterowie, to raczej zlepek stereotypów, niż bohaterowie, którzy mają swój styl i charakter. Wisienką na torcie jest zakończenie.
Zawiodłam się na tej książce, znajdziemy tam przekrój trudnych i ważnych problemów, jednak dla mnie jest napisana strasznie naiwnie, no bo kto poradzi sobie z ułożeniem życia na nowo po dwóch tygodniach terapii. To czasem trwa całe życie. Po drugie nie podoba mi się jak szybko bohaterowie wchodzą w relacje, praktycznie nic o sobie nie wiedząc zakochują się z nie wiem, z...
Ciężkie tematy przedstawione w niespotykanie fantastyczny sposób, przyswajalny, prosty. Nie tego się spodziewałam po opisie na tylnej okładce i przez to czekała aż rok. Na szczęście przyszedł na nią czas. Cudowny czas okraszony łzami.
Ciężkie tematy przedstawione w niespotykanie fantastyczny sposób, przyswajalny, prosty. Nie tego się spodziewałam po opisie na tylnej okładce i przez to czekała aż rok. Na szczęście przyszedł na nią czas. Cudowny czas okraszony łzami.
Nie przygotowałam się do tej lektury i skończyło się łzami. A sięgnęłam by poznać kolejnego autora z Trójmiasta i licząc na coś lekkiego i przyjemnego. Było bardzo emocjonująco. Poprzez drobne szczegóły udało się Anicie Scharmach pokazać sedno problemu.
Nie przygotowałam się do tej lektury i skończyło się łzami. A sięgnęłam by poznać kolejnego autora z Trójmiasta i licząc na coś lekkiego i przyjemnego. Było bardzo emocjonująco. Poprzez drobne szczegóły udało się Anicie Scharmach pokazać sedno problemu.
To nie jest łatwa lektura ale niesie za sobą przesłanie. Nigdy nie wiesz, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami sąsiadki. Główna bohaterka Ania przechodzi gehennę u boku męża despoty.Podziwiam autorkę , że miała odwagę podjąć tak trudne tematy.Polecam tą chwytającą za serce książkę,
To nie jest łatwa lektura ale niesie za sobą przesłanie. Nigdy nie wiesz, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami sąsiadki. Główna bohaterka Ania przechodzi gehennę u boku męża despoty.Podziwiam autorkę , że miała odwagę podjąć tak trudne tematy.Polecam tą chwytającą za serce książkę,
Anita Scharmach porusza w swojej książce bardzo trudne tematy,takie jak uzależnienia i przemoc w rodzinie.Bohaterką powieści jest młoda dziennikarka,która za zamkniętymi drzwiami swojego domu przeżywa piekło.Jest bita,gwałcona,poniżana i zastraszana przez swojego męza.
Pewnego dnia Ania trafia do ośrodka leczenia uzależnień,aby napisać reportaż o ludziach uzależnionych od alkoholu i narkotyków.Tutaj na sesji terapeutycznej uświadamia sobie,że sama też jest uzależniona od swojego kata i oprawcy.
Książka miała duży potencjał,ale niestety autorka potraktowała temat bardzo powierzchownie.Poruszyła wiele problemów i na żadnym się nie skupiła,tylko ślizgała się po powierzchni..Bohaterom brakuje głębi psychologicznej, a naiwny styl autorki też trochę drażni.
Anita Scharmach porusza w swojej książce bardzo trudne tematy,takie jak uzależnienia i przemoc w rodzinie.Bohaterką powieści jest młoda dziennikarka,która za zamkniętymi drzwiami swojego domu przeżywa piekło.Jest bita,gwałcona,poniżana i zastraszana przez swojego męza.
Pewnego dnia Ania trafia do ośrodka leczenia uzależnień,aby napisać reportaż o ludziach uzależnionych od...
Powieść obyczajową może nie być gorszą od powieści grozy. Bo to historia o przemocy domowej, która nie dzieje się w rodzinie tzw. marginesu. Ceniona dziennikarka i sędzia, na zewnątrz kochające się małżeństwo, a w czterech ścianach mieszkania ofiara i kat. Trzeba uważać na każdy gest, słowo, oddech; nie wiadomo co go zdenerwuje i pięści pójdą w ruch. Nie jest łatwo się przyznać nawet najbliższym, że mąż - ten dobry zięć - jest potworem. W jakimś momencie dopada ofiarę syndrom sztokholmski. Dopiero wyjazd na reportaż, wtopienie się w grupę terapeutyczną osób uzależnionych da bohaterce siłę, odwagę, by dokonać zmiany w życiu.
Czasem sobie myślę, że nie potrzeba nam horrorów, samo życie ich nie szczędzi. Takich historii dzieje się wiele wokół nas, ofiary i kaci świetnie się maskują. Te pierwsze często pozbawione wsparcia tracą chęć, siły, by wyjść z tego koszmaru. Do czego zresztą przyczyniają się kaci, niszcząc w nich poczucie własnej wartości, depcząc ich godność, przekonując że same nie dadzą sobie rady.
Wciąż też politycy zapowiadają wypowiedzenie konwencji o przemocy wobec kobiet... argumentując, że to nas nie dotyczy, no ewentualnie jakiegoś marginesu. No cóż, to kojarzy mi się z niechlubnym obyczajem przyzwalającym na przemoc rodzinie, przemoc wobec słabszych. Zestresowany w pracy daje upust frustracji w domu. Mamy przysłowia, których nie będę cytować, które oddają tę tradycję.
Sama powieść nie aspiruje do miana powieści psychologicznej, która rozbiera na czynniki pierwsze różne aspekty życia bohaterki. Autorka gra na naszych emocjach, chce nas poruszyć. Nas biernych obserwatorów życia, bo może warto się zainteresować bliźniemi.
Powieść obyczajową może nie być gorszą od powieści grozy. Bo to historia o przemocy domowej, która nie dzieje się w rodzinie tzw. marginesu. Ceniona dziennikarka i sędzia, na zewnątrz kochające się małżeństwo, a w czterech ścianach mieszkania ofiara i kat. Trzeba uważać na każdy gest, słowo, oddech; nie wiadomo co go zdenerwuje i pięści pójdą w ruch. Nie jest łatwo się...
Ktoś może napisać dlaczego zaznaczam książkę jako dobrą, a nie np. bardzo dobrą. Ponieważ dla mnie jest dobra, a nie jest pozycją wyróżniającą się, po którą sięgnę jeszcze raz.
Autorka porusza bardzo trudne tematy, ale wydaję mi się, że za bardzo ogólnie. Nie podobał mi się ich sposób przedstawienia. Po przeczytaniu miałam wrażenie, że tak ważne problemy uzależnień zostały tylko ukazane pobieżnie.
Ktoś może napisać dlaczego zaznaczam książkę jako dobrą, a nie np. bardzo dobrą. Ponieważ dla mnie jest dobra, a nie jest pozycją wyróżniającą się, po którą sięgnę jeszcze raz.
Autorka porusza bardzo trudne tematy, ale wydaję mi się, że za bardzo ogólnie. Nie podobał mi się ich sposób przedstawienia. Po przeczytaniu miałam wrażenie, że tak ważne problemy uzależnień zostały...
Książka o niezwykle ważnych i trudnych problemach: przemoc w rodzinie, alkoholizm, narkomania... Niestety (mimo tego, że przy czytaniu momentami ogromnie się wzruszyłam) jest to niezbyt dobra książka. Napisana jakby skrótowo, styl autorki w ogóle nie przypadł mi do gustu (zbyt prosty, czasami wręcz dziecinny i naiwny). Trudno uwierzyć w to, że po 2 tygodniach terapii ludzie z tak ogromnymi problemami zmieniają całe swoje życie i prawie każdy wychodzi na prostą.
Niestety nie trafiła do mnie ta książka. A szkoda, ponieważ poruszała tak ogromny i straszny problem patologii.
Książka o niezwykle ważnych i trudnych problemach: przemoc w rodzinie, alkoholizm, narkomania... Niestety (mimo tego, że przy czytaniu momentami ogromnie się wzruszyłam) jest to niezbyt dobra książka. Napisana jakby skrótowo, styl autorki w ogóle nie przypadł mi do gustu (zbyt prosty, czasami wręcz dziecinny i naiwny). Trudno uwierzyć w to, że po 2 tygodniach terapii ludzie...
Wspaniały przykład na to, że książka nie musi mieć "miliona" poleceń innych autorów, książkowych blogerów i vlogerów itp. - ta nie ma. Nie będę rozpisywać się o jej fabule - opis z okładki zdradza tyle ile trzeba. Nie jest idealna, można stwierdzić, że trochę naiwna. Jednak historie: tytułowej bohaterki i postaci drugoplanowych ciekawe, choć w stosunku do tych ostatnich trochę zbyt idealnie i gładko zakończone. Książka nie jest obszerna (raptem 270 stron), napisana jest prostym językiem, ale niesie ogromny ładunek emocji. Okazuje się, że na zakurzonych półkach osiedlowej biblioteki można natrafić na taki skarb - wystarczy trochę poszperać. Nawet u mnie, której rzadko kiedy coś się podoba, lektura tej powieści poruszyła upchnięte gdzieś głęboko pokłady wrażliwości.
Podobało mi się na tyle, żeby sięgnąć po inne pozycje autorki.
Wspaniały przykład na to, że książka nie musi mieć "miliona" poleceń innych autorów, książkowych blogerów i vlogerów itp. - ta nie ma. Nie będę rozpisywać się o jej fabule - opis z okładki zdradza tyle ile trzeba. Nie jest idealna, można stwierdzić, że trochę naiwna. Jednak historie: tytułowej bohaterki i postaci drugoplanowych ciekawe, choć w stosunku do tych ostatnich...
Ania jest bardzo dobrą dziennikarką. Zawsze uśmiechnięta, trochę roztrzepana, zawsze zapomina śniadania. Dostaje zlecenie na napisanie reportażu z ośrodka leczenia uzależnień. Lecz zamiast wcielić się w rolę Ania sama staje się członkiem grupy i opowiada jaki koszmar dzieje się w jej życiu za zamkniętymi drzwiami jej mieszkania. Jej z pozoru wspaniały mąż sędzia jest tyranem który bije, głodzi i zamyka kobietę kiedy tylko coś mu się nie spodoba. Jej życie to ciągła walka o przetrwanie.
Cóż to jest za książka. Już dawno nie wylałam tyłu łez. Powieść jest tak bogata w emocje, że nie sposób się od niej oderwać. Poruszająca, przejmująca historia o kobiecie, która za wszelką cenę chciała żyć, kochać i być kochaną. Historie opowiedziane przez członków ośrodka jeszcze bardziej podkręcają całą fabułę.
Autorka porusza w swojej powieści tak wiele ludzkich dramatów, że emocje wirują a czytelnik ledwo otrząsa się po tym co przeczytał. Problemy z punktu widzenia ofiary przedstawione są tak jakbym była wśród osób które je opowiadają.
Ta książka uświadamia nam, że nigdy nie wolno się poddawać. Ogromnie zachęcam do sięgnięcia po tą pozycję. Nie tylko by poznać, co się dzieje w domach za zamkniętymi drzwiami, ale także aby zrozumieć psychikę osoby pokrzywdzonej i nie zawsze oceniać.
Moja ocena 11/10
Monika
Ania jest bardzo dobrą dziennikarką. Zawsze uśmiechnięta, trochę roztrzepana, zawsze zapomina śniadania. Dostaje zlecenie na napisanie reportażu z ośrodka leczenia uzależnień. Lecz zamiast wcielić się w rolę Ania sama staje się członkiem grupy i opowiada jaki koszmar dzieje się w jej życiu za zamkniętymi drzwiami jej mieszkania. Jej z pozoru wspaniały mąż sędzia jest...
Mam trochę mieszane uczucia. Historia trochę naciągana i naiwna, nie jeśli chodzi o bohaterów, bo wydarzenia z ich życia mogły być prawdziwe, ale o to jak nagle wszystkim super się ułożyło, tylko Anka miała pecha. Pomijając ten drobny szczegół, czytało się bardzo dobrze. Szkoda, że tak się skończyło, ale jak napisała autorka, w życiu zdarzają się również dramaty.
P. S. Nie możemy dawać przyzwolenia ludziom na stanowiskach, na to by krzywdzili innych. Nie przymykajmy oczu, nie mogą być bezkarni. Ile takich dramatów rozgrywa się naprawdę? Myślę, że ta wiedza może paraliżować...
Mam trochę mieszane uczucia. Historia trochę naciągana i naiwna, nie jeśli chodzi o bohaterów, bo wydarzenia z ich życia mogły być prawdziwe, ale o to jak nagle wszystkim super się ułożyło, tylko Anka miała pecha. Pomijając ten drobny szczegół, czytało się bardzo dobrze. Szkoda, że tak się skończyło, ale jak napisała autorka, w życiu zdarzają się również dramaty.
Pierwsza książka A. Scharmach jaką przeczytałam była bardzo optymistyczna. Bardzo. Myślę sobie, zrelaksuję się, zajrzałam do biblioteczki i sięgnęłam po książkę A. Scharmach. Po pierwszych stronach zaskoczenie... Niewiele optymizmu, sporo smutnej rzeczywistości i smutny koniec. Poryczałam się zamiast się śmiać, ale i tak uważam książkę za bardzo dobrą. Tylko temat smutny. Kolejne leżą na półce do przeczytania, ale tym razem najpierw przeczytam krótki opis z tyłu jeśli będę chciała się odprężyć.
Pierwsza książka A. Scharmach jaką przeczytałam była bardzo optymistyczna. Bardzo. Myślę sobie, zrelaksuję się, zajrzałam do biblioteczki i sięgnęłam po książkę A. Scharmach. Po pierwszych stronach zaskoczenie... Niewiele optymizmu, sporo smutnej rzeczywistości i smutny koniec. Poryczałam się zamiast się śmiać, ale i tak uważam książkę za bardzo dobrą. Tylko temat smutny....
Ania jest dziennikarką. Jej życie wydaje się idealne: przepiękne mieszkanie i kochający mąż... Pewnego dnia dostaje zadanie napisania reportażu z zamkniętego ośrodka terapii i leczenia uzależnień. Kobieta musi wejść w środowisko nałogowców i wcielić się w rolę trzeźwej alkoholiczki, która pokazuje innym, że można odbić się od dna.
I tak powoli poznajemy prawdziwą historię naszej bohaterki. Okazuje się, że mąż który
kiedyś był dla niej ideałem, dziś jest wrogiem i psychopatycznm tyranem.
Na zewnątrz gentleman pełną gębą, który skrywa swoje prawdziwe oblicze.
Toaleta, kiosk z gazetami, śniadanie, seks. Każde odstępstwo od tej reguły jest karane.
Szczęściara, księżniczka mówili...
Gdyby wiedzieli. No majstersztyk.
__________________
Pewnie niektórym z was będzie trudno zrozumieć postępowanie Ani. Niektórzy pomyślą, że głupia niektórzy, że naiwna.
Męczennica? Ofiara? A może po prostu kobieta bez wyjścia? Oprócz tego niestety również żona sędziego z immunitetem. Trochę trudniej się postawić, prawda? Tak łatwo przychodzi mam kogoś osądzać...
Nie tylko historia Ani mną wstrząsnęła. Historie innych bohaterów również, bo w każdej z nich kryje się tragedia i za każdą czai się strach. Słuchałam i płakałam.
Okładka może i sielska i anielska, ale fabuła kryje w sobie potężny ładunek emocjonalny.
Nie byłam przygotowana na wzruszenia takiego kalibru. Może to celowy zabieg Autorki, który ma pokazać czytelnikowi, że w życiu nie jest tak kolorowo, jak na pierwszy rzut wygląda, a obok nas rozgrywają się prawdziwe dramaty?
Kolejna książka z przesłaniem, która pokazuje bardzo ważne problemy społeczne.
"Ważne jest tu i teraz. Wczoraj było i tego nikt nie zmieni, a na jutro mogę jeszcze wpłynąć. Jednak to dzisiaj tworzy historię."
Czy Ania dostanie szansę na odmianę losu?
Będzie potrafiła jeszcze cieszyć się życiem?
Podobno w życiu wszystko jest możliwe, wystarczy tylko w odpowiednim momencie chwycić za ster.
"Szczęśliwej drogi już czas. Mapę życia w sercu masz."
I kiedy wydaje się że wszystko zmierza w dobrym kierunku, dzieje się coś, co powoduje, że moje serce zamiera i prawie tracę oddech... Nie możecie obok tej książki przejść obojętnie.
"Czasem małe rzeczy czynią wielkie cuda."
Ania jest dziennikarką. Jej życie wydaje się idealne: przepiękne mieszkanie i kochający mąż... Pewnego dnia dostaje zadanie napisania reportażu z zamkniętego ośrodka terapii i leczenia uzależnień. Kobieta musi wejść w środowisko nałogowców i wcielić się w rolę trzeźwej alkoholiczki, która pokazuje innym, że można odbić się od...
Samo życie chciałoby się napisać, bo historia opisana w tej książce należy do takich, o których zdarza mi się słyszeć. On - "na poziomie", wysoko postawiony, mąż, ona - skromna, spragniona miłości, żona, myślała, że trafiło się jej jak ślepej kurze ziarno... ślub, dobra praca, pozory... Kat i ofiara... Przypadek - nieprzypadek... I zaskakujący finał...
To moja pierwsze spotkanie z Anitą Scharmach. Książka niezwykle mi się podobała, wylałam nie jedną łzę... Moje uczucia po przeczytaniu to głównie złość i żal na niesprawiedliwy los...
Samo życie chciałoby się napisać, bo historia opisana w tej książce należy do takich, o których zdarza mi się słyszeć. On - "na poziomie", wysoko postawiony, mąż, ona - skromna, spragniona miłości, żona, myślała, że trafiło się jej jak ślepej kurze ziarno... ślub, dobra praca, pozory... Kat i ofiara... Przypadek - nieprzypadek... I zaskakujący finał...
To moja...
Powieść Anity Scharmach „Mam na imię Ania” to poruszająca, intymna i momentami bolesna historia, która udowadnia, że za fasadą zwyczajnego życia często kryją się dramaty, o których świat woli milczeć. To literatura z nurtu domestic noir wymieszana z dramatem obyczajowym, w której autorka bierze na warsztat temat traumy, przemocy i powolnego procesu odzyskiwania własnej tożsamości.
Główną bohaterką jest Anna – kobieta, którą poznajemy w momencie absolutnego kryzysu. Jej dotychczasowe życie w Niemczech, u boku męża, który miał być gwarantem bezpieczeństwa, okazało się złotą klatką, a z czasem – prawdziwym piekłem. Anna pada ofiarą przemocy domowej, która nie zawsze objawia się sińcami na ciele, ale przede wszystkim systematycznym niszczeniem poczucia własnej wartości i psychicznym zniewoleniem.
Zdesperowana kobieta podejmuje radykalną decyzję o ucieczce. Wraca do Polski, do rodzinnego miasteczka na Pomorzu, mając nadzieję, że powrót do korzeni pomoże jej złożyć roztrzaskane życie w całość. Fabuła koncentruje się na jej zmaganiach z przeszłością, lękiem przed odnalezieniem przez męża oraz próbami nawiązania nowych, zdrowych relacji. Na drodze Ani staje Adam – mężczyzna, który również dźwiga swój bagaż doświadczeń. Ich spotkanie staje się katalizatorem zmian, jednak droga do spokoju jest wybrukowana bolesnymi wspomnieniami i koniecznością skonfrontowania się z własnymi demonami.
Anita Scharmach stworzyła opowieść, która wciąga czytelnika od pierwszych stron, nie dzięki gwałtownym zwrotom akcji, ale dzięki niesamowitemu ładunkowi emocjonalnemu. „Mam na imię Ania” to przede wszystkim wiarygodne studium psychologiczne ofiary, która uczy się na nowo wypowiadać swoje imię z dumą, a nie ze strachem.
Autorka unika taniej sensacji. Choć temat przemocy jest brutalny, Scharmach skupia się na tym, co dzieje się „po”. Najciekawszym elementem książki jest opis procesu wychodzenia z traumy – to nie jest prosta linia w górę, lecz droga pełna upadków, ataków paniki i paraliżującego wstydu. Czytelnik współodczuwa z Anią każdy moment zawahania, co jest zasługą bardzo empatycznego i plastycznego stylu pisania autorki.
Ważnym aspektem powieści jest ukazanie reakcji otoczenia na powrót „marnotrawnej” bohaterki. Scharmach celnie punktuje mentalność małych społeczności, gdzie plotka bywa groźniejsza od prawdy, ale też pokazuje siłę bezinteresownej pomocy. Postać Adama została nakreślona z dużą subtelnością – nie jest on typowym „rycerzem na białym koniu”, lecz człowiekiem z krwi i kości, który daje Ani to, czego potrzebuje najbardziej: czas i przestrzeń.
Reasumując, „Mam na imię Ania” to książka o wielkiej sile rażenia. Choć momentami bywa przygnębiająca, ostatecznie niesie ze sobą ogromną dawkę nadziei. To lektura dla każdej kobiety, która kiedykolwiek poczuła się niewidzialna we własnym życiu, oraz dla tych, którzy chcą lepiej zrozumieć mechanizmy przemocy domowej. Scharmach przypomina, że ucieczka to nie tchórzostwo, lecz pierwszy, najtrudniejszy krok ku wolności. To solidny kawałek literatury kobiecej, który zostaje w sercu na długo po zamknięciu okładki.
Powieść Anity Scharmach „Mam na imię Ania” to poruszająca, intymna i momentami bolesna historia, która udowadnia, że za fasadą zwyczajnego życia często kryją się dramaty, o których świat woli milczeć. To literatura z nurtu domestic noir wymieszana z dramatem obyczajowym, w której autorka bierze na warsztat temat traumy, przemocy i powolnego procesu odzyskiwania własnej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa książka opisująca życie dziennikarki jakie piekło stwarzał jej mąż za zamkniętymi drzwiami.
Bardzo ciekawa książka opisująca życie dziennikarki jakie piekło stwarzał jej mąż za zamkniętymi drzwiami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Mam na imię Ania” to książka, która uderza emocjami i porusza bardzo trudne, bolesne tematy. Opowiada historię kobiety, która doświadczyła przemocy i próbuje odzyskać kontrolę nad własnym życiem. To opowieść o bólu, samotności, ale i sile, która rodzi się w najciemniejszych momentach.
Autorka podejmuje ważny temat i robi to z dużym zaangażowaniem, ale niestety nie wszystko w tej historii mnie przekonało. Niektóre wątki rozwijały się zbyt szybko, a kilka elementów fabularnych było mało wiarygodnych. Zdarzyły się też potknięcia redakcyjne.
Mimo to warto ją przeczytać, choćby po to, by spojrzeć szerzej na temat przemocy i tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
„Mam na imię Ania” to książka, która uderza emocjami i porusza bardzo trudne, bolesne tematy. Opowiada historię kobiety, która doświadczyła przemocy i próbuje odzyskać kontrolę nad własnym życiem. To opowieść o bólu, samotności, ale i sile, która rodzi się w najciemniejszych momentach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka podejmuje ważny temat i robi to z dużym zaangażowaniem, ale niestety nie...
Wstrząsająca, dająca do myślenia, łamiące serce. Bardzo polecam.
Wstrząsająca, dająca do myślenia, łamiące serce. Bardzo polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie mocno poruszająca, chwilami miałam łzy w oczach. Ważny temat. Jeśli książka mogłaby dawać impuls do zmiany życia, powinna być przeczytana przez wszystkie krzywdzone osoby.
Jak dla mnie mocno poruszająca, chwilami miałam łzy w oczach. Ważny temat. Jeśli książka mogłaby dawać impuls do zmiany życia, powinna być przeczytana przez wszystkie krzywdzone osoby.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#anitascharmach #mamnaimięania #recenzjatygodnia #mojaopinia
,,Mam na imię Ania " Anita Scharmach.
Jeżeli szukasz książki na wakacyjny wypad to nie jest ta książka. Jeżeli szukasz prezentu dla mamy, przyjaciółki to nie sięgaj po tę książkę. Jeżeli jesteś osobą wrażliwą i płaczesz przy lekturze to nie sięgaj po tę książkę bo zaryczysz się człowieku na śmierć.
Po przesłuchaniu tej książki poczułam się jakby ktoś moje emocjonalne i empatyczne odczucia przewrócił na drugą stronę zdeptał buciaromi następnie przewirował, przewrócił na drugą stronę I je sprasował. Ja się tylko zastanawiam jak książka która nie ma nawet 300 stron mogła tak rozwalić mnie emocjonalnie?
Kim jest Ania? Ania to mądra dobrze wykształcona dziewczyna, ukończyła dwa kierunki studiów, ma pracę jako dziennikarka w prestiżowym czasopiśmie.Lubiana przez koleżanki w pracy, doceniana przez szefa Dowcipna I pełna energii .Ma przystojnego,chojnego i kochającego męża. Przysyłającego bukiety kwiatów z zapewnianiami miłości do redakcji. Paweł rozpieszcza Anię , zabiera ją na randki ,do kina, do restauracji. Paweł ciężko pracuje jest bowiem sędzią i codziennie musi skazywać oprawców, gwałcicieli, morderców.
Ania ma piękne mieszkanie ,nieskazitelnie czyste i cudownie urządzone....
Ania ma wszystko, łącznie z piekłem.
Ania bowiem jest ofiarą przemocy, przemocy domowej w pełnym tego słowa znaczenia.. ,,Cudowny" Paweł w rzeczywistości jest sadystą, psychopatą i tutaj brakuje mi cenzuralnych słów. Poniżanie i głodzenie swojej żony to najlżejsze zarzuty.
Ania jest bita, gwałcona i torturowana.
Bezradna , zastraszana kobieta gdzie ma się udać po pomoc? Kto jej uwierzy żonie sędziego z immunitetem?
Pewnego dnia Ania dostaje zlecenie z pracy. Ma na dwa tygodnie zamknąć się w ośrodku leczenia uzależnień by tam napisać artykuł o nałogach wśród młodych ludzi.
Uczestnicząc w zajęciach grupowych uświadamia sobie że to ona jest najbardziej uzależniona a jej nałóg ma na imię Paweł. Wyznając grupie prawdę rusza lawina wydarzeń. Nagle okazuje się że Ania nie jest sama że ma przyjaciół, wspaniałą mamę. Wszyscy dokładają starań aby wesprzeć dziewczynę w jej postanowieniu odejścia i ukarania męża.
W ośrodku otrzymuje pomoc i wsparcie a nawet pracę. Tylko czy to jest takie łatwe, czy można zamknąć drzwi za którymi czają się demony przeszłości i diabeł w postaci Pawła.
Czy miłość leczy rany? .W tle opowieści poznajemy też innych bohaterów, Basię alkoholiczkę, Lidkę prostytutkę, Martynę i innych.
Chociaż postacie są fikcyjne to jednak jak podaje autorka to wydarzenia są prawdziwe.
Powiem wam że dlugo ta książka siedziała we mnie od piątku nie sięgnęłam po żadną książkę, po prostu nie mam siły. Czuję się taka bezradna i ciągle się zastanawiam ,,Co ja bym zrobiła"? Że mam szczęście że mam fajnego faceta a co by było gdyby mnie uderzył. Czy zakryłabym siniaki w imię miłości czy zwiala gdzie pieprz rośnie? Kurczę nie wiem, nie mam pojęcia. Bo czy gdybym powiedziała że rzuciłabym takiego faceta tzn że nie kocham zbyt mocno Cyrkla? Ale z drugiej strony gwałt nawet w małżeństwie jest gwałtem. Mam znajomą która po po ponad 30 latach zdecydowała sie odejść od męża sadysty. Dwoje dzieci z gwałtu, próba samobójcza, lata znęcania się i przyjmowania razów. A na fb na zdjęciach taka śliczna rodzina. Gdy opowiedziała mi swoją historię nie mogłam dojść do siebie.
Teraz ta książka ...
Myślę że dużo jest takich rodzin, może nawet wśród naszych znajomych tylko my zaślepieni ich szczęściem na pokaz nie widzimy tego brudu.? Mnie ta książka pokonała bo wzruszyłam się jak nigdy u mnie 10/10.
#anitascharmach #mamnaimięania #recenzjatygodnia #mojaopinia
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Mam na imię Ania " Anita Scharmach.
Jeżeli szukasz książki na wakacyjny wypad to nie jest ta książka. Jeżeli szukasz prezentu dla mamy, przyjaciółki to nie sięgaj po tę książkę. Jeżeli jesteś osobą wrażliwą i płaczesz przy lekturze to nie sięgaj po tę książkę bo zaryczysz się człowieku na śmierć.
Po...
Jak dobrze napisana książka jak autentycznie..... Jak dobrze rozumiem losy Ani.... To co przeżywa to jest masakra prawdziwa i wiem że takie rzeczy że takie potwory jak Ani mąż są wśród nas.... Terapia na którą pojechała jako dziennikarka i szczerość ludzi tam sprawiła że i ona otworzyła się i powiedziała swoją historię.... Wstrząsająca... Czasami się zastanawiam gdzie ja bym była obecnie gdybym nie reagowała co u mnie się działo.... Może bym skończyła jak Ania.... A może mam gorzej bo dalej tkwię w chorym związku.... Nie wiem na co czekam... Ciągle tłumaczę że przecież nie jest tak źle.... Bliska mi tak książka oj bliska.... I polecam każdej kobiecie....
Jak dobrze napisana książka jak autentycznie..... Jak dobrze rozumiem losy Ani.... To co przeżywa to jest masakra prawdziwa i wiem że takie rzeczy że takie potwory jak Ani mąż są wśród nas.... Terapia na którą pojechała jako dziennikarka i szczerość ludzi tam sprawiła że i ona otworzyła się i powiedziała swoją historię.... Wstrząsająca... Czasami się zastanawiam gdzie ja...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogę wam zdradzić, że to kolejna świetnie napisana książka autorki. Nie ma o niej wiele na instagramie, a szkoda. Jest to bardzo wartościowa książka. Jest to opowieść o nałogach , ale nie tylko tych fizycznych, ale tych psychicznych również.
Ania jest bardzo zdolną młodą kobietą, dziennikarką odnoszącą zawodowy sukces. Jakby nie było to i życie prywatne też ma idealne. Kocgający mąż a na dodatek cholernie przystojny I dobrze wychowany. Ma mieszkanie, którego każdą z nas mogła by pozazdrościć. Nikt nie wie, że jej życie to tylko pozory. Nikt nie wie, że za zamkniętymi drzwiami ten dobrze wychowany człowiek robił z tego idealnego życia piekło.
Ania dostaje za zadanie aby napisać reportaż z ośrodka leczenia uzależnień. Ania nie chce udawać i postanawia wyznać prawdę. Czy jej się uda ?
Zachęciłam ?
Mogę wam zdradzić, że to kolejna świetnie napisana książka autorki. Nie ma o niej wiele na instagramie, a szkoda. Jest to bardzo wartościowa książka. Jest to opowieść o nałogach , ale nie tylko tych fizycznych, ale tych psychicznych również.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnia jest bardzo zdolną młodą kobietą, dziennikarką odnoszącą zawodowy sukces. Jakby nie było to i życie prywatne też ma idealne....
Dla mnie najlepsza książka tej Autorki. Zostawia ślad w pamięci.
Dla mnie najlepsza książka tej Autorki. Zostawia ślad w pamięci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli lubisz czytać, masz trochę czasu to koniecznie sięgnij po tę książkę. Polecam
Kilka słów o powieści znajdziesz w poniższym linku
http://zagubieniwswiecieksiazek.blogspot.com/2023/06/anita-scharmach-mam-na-imie-ania.html
Jeśli lubisz czytać, masz trochę czasu to koniecznie sięgnij po tę książkę. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilka słów o powieści znajdziesz w poniższym linku
http://zagubieniwswiecieksiazek.blogspot.com/2023/06/anita-scharmach-mam-na-imie-ania.html
Książkę porusza trudny temat jednak traktuje go bardzo płytko. Dialogi są niewiarygodne, ludzie zmieniają się po pstryknięciu palcem. Charakterystyka postaci pisana przez ucznia szkoły podstawowej w bardzo naiwny sposób. Styl pisania też jest kiepski. Jestem zawiedziony.
Książkę porusza trudny temat jednak traktuje go bardzo płytko. Dialogi są niewiarygodne, ludzie zmieniają się po pstryknięciu palcem. Charakterystyka postaci pisana przez ucznia szkoły podstawowej w bardzo naiwny sposób. Styl pisania też jest kiepski. Jestem zawiedziony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat przemocy domowej nie jest łatwy. Pokazanie ofiary bez obwiniania jej, tłumaczenia współuzależnieniem i syndromem Sztokholmskim sprawia, że robi się z nich współwinnych czynów kata jest niesamowicie ważne i pozwalające lepiej zrozumieć to, w jakiej sytuacji psychicznej znajdują się osoby, nad którymi znęcają się bliscy. Dopiero wówczas możemy zacząć patrzeć na ich doświadczenia jak na zachowania osób, które uległy procesowi „gotowania żaby”, bo nikt nie wchodzi w toksyczny związek świadomie. Każdy chce tego uniknąć i szuka takiej osoby, z którą jest szczęśliwy. Dopiero później stopniowo zaczynają się dziać różne złe rzeczy. Najpierw jednak ofiara musi być odcięta od pomocy bliskich, pozbawiona przyjaciół, osaczona, izolacja musi być znormalizowana i wywoływać przekonanie, że pozostaje jej przymknąć oko na mały atak agresji, później większy i większy, a nawet taki, przez który wyląduje na SORze z połamanymi żebrami i wstrząsem mózgu. Do tego dochodzi przekonanie, że wykonywane zajęcie, codzienność tak stresują bijącego, że musi on jakoś odreagować. To nie dla świętego spokoju ofiary nie robią nic, bo spokoju w domu nie mają. To przez wpajanie im przez domowych katów, że zasłużyły sobie na takie traktowanie, że nie ma innego wyjścia, że to, co je spotyka jest normalne, jest wynikiem tego, że w pracy mają trudno i w domu jeszcze coś im nie pasuje i to powoduje wybuchy. Do tego istnieje społeczne tłumaczenie, że takie osoby same wybierają osoby, które mają tendencję do znęcania. To kłamstwo. Kaci potrafią doskonale manipulować. Są w tym mistrzami. Zadziwiające jest też to, że zwykle są oni postrzegani jako dobrzy mężowie, przykładni ojcowie i wspaniali sąsiedzi. Sposoby ucieczki przed przemocą bywają różne: samobójstwa, uzależnienia, depresje. Kiedy zdarza się tragedia do akcji wkraczają urzędnicy, ale wtedy może być już za późno. Używki i chwilowe zainteresowanie organów ścigania nie daje odpowiedniego wsparcia. Nie mamy dobrego systemowego wsparcia. Mamy tylko przebłyski pomagania w ramach istniejących przepisów, a one nie są dobre dla ofiar i zapewniają krótkie wsparcie. One są tymczasową pomocą, ale nie naprawiają psychiki, nie polepszają sytuacji. Potrzebne jest wsparcie, długofalowa pomoc pozwalająca na samodzielność.
Z niesamowitą wprawą i empatią Anita Scharmach porusza ten trudny temat w książce „Mam na imię Ania”. Pisarka zabiera nas do świata Ani Mikołajewskiej, młodej, utalentowanej dziennikarki pracującej w cenionej redakcji. Dobre zarobki, prestiż, piękne mieszkanie, świetna figura, a do tego kochający mąż wykonujący prestiżowy zawód (sędzia) i przysyłający jej kwiaty do biura, przynoszący śniadanie, zabierający na wykwintne kolacje – tak wygląda jej życie z boku. Kiedy jednak spojrzymy na nie z jej perspektywy widzimy ciągły strach i liczne siniaki oraz blizny, a także więzienie w domu, karanie głodówkami. Kiedy naczelny typuje ją na osobę, która ma udać się do ośrodka leczenia uzależnień. Z pobytu ma przywieź reportaż o walczących z nałogami. Początkowa nieufność i wstrząs, jaki doznaje chodząc z uzależnionymi na terapię szybko zastępuje olśnienie: uświadamia sobie, że jej życie to piekło, że tak bardzo została zmanipulowana przez męża, że nie wyobraża sobie bez niego życia, a jednocześnie boi się go i nienawidzi. Czy można być w związku z kimś takim? Czy da się coś zmienić.
"Czasem małe rzeczy czynią wielkie cuda”.
Pobyt w ośrodku to okazja do poznania różnorodnych zadziwiających i przytłaczających historii pokazujących czytelnikowi, że nic nie jest czarno-białe. Prostytuujące się i uzależnione kobiety znalazły się w takim, a nie innym miejscu, nie przez przypadek. Ich trudne doświadczenia sprawiły, że dały się zapędzić w kozi róg. Podobnie jest z pacjentami, wśród których nie zabraknie też księdza. Każdy jest tu inny, ma nieco inne doświadczenia, ale schemat jest ten sam: wszyscy poczuli, że mogą liczyć wyłącznie na siebie, musieli samodzielnie uporać się z wyzwaniami i trudnymi przeżyciami. Właśnie to poczucie osamotnienia w świecie, w którym od bliskich może spotkać ich wyłącznie zło sprawia, że uciekają lub dają się wciągnąć w nałogi.
Do tego pisarka poruszyła tu wiele ważnych tematów. Mamy autyzm bez koloryzowania go i pokazywania cudów, jest temat poronienia, gwałtów na dzieciach, samobójstw, morderstw. Światek, z którym ma do czynienia bohaterka jest pełen wyzwań, którym można stawić czoła, jeśli ma się wsparcie znajomych. Anita Scharmach uświadamia też, że czasami warto zaufać osobom, które zna się krótko, ale dają nam szansę na zmianę życia, pomogą uwolnić się od przemocy. Do tego pokazuje nam, że czasami wystarczy jedna czy dwie właściwe rozmowy skłaniające do przemyśleń, zdystansowania się, aby otworzyć się na pomoc, a to nie dlatego, że nagle doznały olśnienia, że chcą coś zmienić tylko dlatego, że latami trawiły temat i w końcu znalazł się ktoś, kto staje się motorem napędowym, jest obecny w najtrudniejszych chwilach, czyli całym zamieszaniu związanym z zeznaniami. Poczucie, że można liczyć na innych powoduje też, że ofiary zaczynają się pilnować, walczyć o siebie, choćby w imię tego, żeby pokazać pomagającym, że ich wsparcie jest ważne. Pisarka daje ofiarom wiarę w to, że mogą być traktowane inaczej.
Książka Anity Scharmach jest bardzo ważna właśnie przez pokazanie realnej roli ofiary, uwolnienie jej od bycia współwinną czynów kata. Powieści obyczajowa jest tu nie tylko sielankowymi obrazami, ale przede wszystkim historiami pełne grozy, życia będącego pasmem wyzwań, które mogą doprowadzić do różnych wyborów, na które wcale nie trzeba się godzić. Widzimy jak zmiana sposobu myślenia, znalezienie motywacji pozwala wszystkim poturbowanym podjąć decyzję o walce o własne życie. Nie wiemy jak ostatecznie te historie się skończą i możemy przypuszczać, że nie wszystkie będą miały idealne zakończenia, bo ze szponów nałogów trudno się uwolnić. Ważne jest to, że mają oni kogoś, kto razem z nimi będzie stał na straży ich słabości, pokaże, że w ich życiu możliwe są zmiany i da narzędzia do działania, bo to właśnie ich brak sprawiał, że latami szli złą drogą.
#AnitaScharmach #MamnaimięAnia #przemoc #uzależnienie #gwałt #sadysta #znęcanie #prostytucja #autyzm #terapia #dziennikarstwo #wolność #zmiana #sorrykurwaalenie #górowianka #górowiankaas #górowiankaksiążki #annasikorska #książka #obyczajowa #motywująca #czytamdlaOli #czytamOli #pożyczprzeczytajpoleć #wydawnictwolucky
http://annasikorska.blogspot.com/2022/08/anita-scharmach-mam-na-imie-ania.html
Temat przemocy domowej nie jest łatwy. Pokazanie ofiary bez obwiniania jej, tłumaczenia współuzależnieniem i syndromem Sztokholmskim sprawia, że robi się z nich współwinnych czynów kata jest niesamowicie ważne i pozwalające lepiej zrozumieć to, w jakiej sytuacji psychicznej znajdują się osoby, nad którymi znęcają się bliscy. Dopiero wówczas możemy zacząć patrzeć na ich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa również uważam, że ta książka została okropnie spłycona. Z jednej strony problemy bohaterów - okrutne, przerażające, trudne do wyobrażenia a z drugiej, jedna rozmowa podczas terapii która zmienia ich życie o 360 stopnii. Krótkie spotkanie i każdy wie, w jakim kierunku powinno zmierzać ich życie. Z ciężkimi uzależeniami radzą sobie w 48h.....to zdecydowanie mogła być ciekawa historia ale wyszło bardzo bardzo słabo....
Ja również uważam, że ta książka została okropnie spłycona. Z jednej strony problemy bohaterów - okrutne, przerażające, trudne do wyobrażenia a z drugiej, jedna rozmowa podczas terapii która zmienia ich życie o 360 stopnii. Krótkie spotkanie i każdy wie, w jakim kierunku powinno zmierzać ich życie. Z ciężkimi uzależeniami radzą sobie w 48h.....to zdecydowanie mogła być...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawiodłam się na tej książce, znajdziemy tam przekrój trudnych i ważnych problemów, jednak dla mnie jest napisana strasznie naiwnie, no bo kto poradzi sobie z ułożeniem życia na nowo po dwóch tygodniach terapii. To czasem trwa całe życie. Po drugie nie podoba mi się jak szybko bohaterowie wchodzą w relacje, praktycznie nic o sobie nie wiedząc zakochują się z nie wiem, z powietrza? No i sami bohaterowie, to raczej zlepek stereotypów, niż bohaterowie, którzy mają swój styl i charakter. Wisienką na torcie jest zakończenie.
Zawiodłam się na tej książce, znajdziemy tam przekrój trudnych i ważnych problemów, jednak dla mnie jest napisana strasznie naiwnie, no bo kto poradzi sobie z ułożeniem życia na nowo po dwóch tygodniach terapii. To czasem trwa całe życie. Po drugie nie podoba mi się jak szybko bohaterowie wchodzą w relacje, praktycznie nic o sobie nie wiedząc zakochują się z nie wiem, z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężkie tematy przedstawione w niespotykanie fantastyczny sposób, przyswajalny, prosty. Nie tego się spodziewałam po opisie na tylnej okładce i przez to czekała aż rok. Na szczęście przyszedł na nią czas. Cudowny czas okraszony łzami.
Ciężkie tematy przedstawione w niespotykanie fantastyczny sposób, przyswajalny, prosty. Nie tego się spodziewałam po opisie na tylnej okładce i przez to czekała aż rok. Na szczęście przyszedł na nią czas. Cudowny czas okraszony łzami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie przygotowałam się do tej lektury i skończyło się łzami. A sięgnęłam by poznać kolejnego autora z Trójmiasta i licząc na coś lekkiego i przyjemnego. Było bardzo emocjonująco. Poprzez drobne szczegóły udało się Anicie Scharmach pokazać sedno problemu.
Nie przygotowałam się do tej lektury i skończyło się łzami. A sięgnęłam by poznać kolejnego autora z Trójmiasta i licząc na coś lekkiego i przyjemnego. Było bardzo emocjonująco. Poprzez drobne szczegóły udało się Anicie Scharmach pokazać sedno problemu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzecudna powieść.
Zachwycała mnie i oczarowała,przepełniona emocjami,wzruszenia dała mi ta książka.
Po prostu piękną powieść przeczytałam.
Przecudna powieść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachwycała mnie i oczarowała,przepełniona emocjami,wzruszenia dała mi ta książka.
Po prostu piękną powieść przeczytałam.
To nie jest łatwa lektura ale niesie za sobą przesłanie. Nigdy nie wiesz, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami sąsiadki. Główna bohaterka Ania przechodzi gehennę u boku męża despoty.Podziwiam autorkę , że miała odwagę podjąć tak trudne tematy.Polecam tą chwytającą za serce książkę,
To nie jest łatwa lektura ale niesie za sobą przesłanie. Nigdy nie wiesz, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami sąsiadki. Główna bohaterka Ania przechodzi gehennę u boku męża despoty.Podziwiam autorkę , że miała odwagę podjąć tak trudne tematy.Polecam tą chwytającą za serce książkę,
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnita Scharmach porusza w swojej książce bardzo trudne tematy,takie jak uzależnienia i przemoc w rodzinie.Bohaterką powieści jest młoda dziennikarka,która za zamkniętymi drzwiami swojego domu przeżywa piekło.Jest bita,gwałcona,poniżana i zastraszana przez swojego męza.
Pewnego dnia Ania trafia do ośrodka leczenia uzależnień,aby napisać reportaż o ludziach uzależnionych od alkoholu i narkotyków.Tutaj na sesji terapeutycznej uświadamia sobie,że sama też jest uzależniona od swojego kata i oprawcy.
Książka miała duży potencjał,ale niestety autorka potraktowała temat bardzo powierzchownie.Poruszyła wiele problemów i na żadnym się nie skupiła,tylko ślizgała się po powierzchni..Bohaterom brakuje głębi psychologicznej, a naiwny styl autorki też trochę drażni.
Anita Scharmach porusza w swojej książce bardzo trudne tematy,takie jak uzależnienia i przemoc w rodzinie.Bohaterką powieści jest młoda dziennikarka,która za zamkniętymi drzwiami swojego domu przeżywa piekło.Jest bita,gwałcona,poniżana i zastraszana przez swojego męza.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPewnego dnia Ania trafia do ośrodka leczenia uzależnień,aby napisać reportaż o ludziach uzależnionych od...
Powieść obyczajową może nie być gorszą od powieści grozy. Bo to historia o przemocy domowej, która nie dzieje się w rodzinie tzw. marginesu. Ceniona dziennikarka i sędzia, na zewnątrz kochające się małżeństwo, a w czterech ścianach mieszkania ofiara i kat. Trzeba uważać na każdy gest, słowo, oddech; nie wiadomo co go zdenerwuje i pięści pójdą w ruch. Nie jest łatwo się przyznać nawet najbliższym, że mąż - ten dobry zięć - jest potworem. W jakimś momencie dopada ofiarę syndrom sztokholmski. Dopiero wyjazd na reportaż, wtopienie się w grupę terapeutyczną osób uzależnionych da bohaterce siłę, odwagę, by dokonać zmiany w życiu.
Czasem sobie myślę, że nie potrzeba nam horrorów, samo życie ich nie szczędzi. Takich historii dzieje się wiele wokół nas, ofiary i kaci świetnie się maskują. Te pierwsze często pozbawione wsparcia tracą chęć, siły, by wyjść z tego koszmaru. Do czego zresztą przyczyniają się kaci, niszcząc w nich poczucie własnej wartości, depcząc ich godność, przekonując że same nie dadzą sobie rady.
Wciąż też politycy zapowiadają wypowiedzenie konwencji o przemocy wobec kobiet... argumentując, że to nas nie dotyczy, no ewentualnie jakiegoś marginesu. No cóż, to kojarzy mi się z niechlubnym obyczajem przyzwalającym na przemoc rodzinie, przemoc wobec słabszych. Zestresowany w pracy daje upust frustracji w domu. Mamy przysłowia, których nie będę cytować, które oddają tę tradycję.
Sama powieść nie aspiruje do miana powieści psychologicznej, która rozbiera na czynniki pierwsze różne aspekty życia bohaterki. Autorka gra na naszych emocjach, chce nas poruszyć. Nas biernych obserwatorów życia, bo może warto się zainteresować bliźniemi.
Powieść obyczajową może nie być gorszą od powieści grozy. Bo to historia o przemocy domowej, która nie dzieje się w rodzinie tzw. marginesu. Ceniona dziennikarka i sędzia, na zewnątrz kochające się małżeństwo, a w czterech ścianach mieszkania ofiara i kat. Trzeba uważać na każdy gest, słowo, oddech; nie wiadomo co go zdenerwuje i pięści pójdą w ruch. Nie jest łatwo się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKtoś może napisać dlaczego zaznaczam książkę jako dobrą, a nie np. bardzo dobrą. Ponieważ dla mnie jest dobra, a nie jest pozycją wyróżniającą się, po którą sięgnę jeszcze raz.
Autorka porusza bardzo trudne tematy, ale wydaję mi się, że za bardzo ogólnie. Nie podobał mi się ich sposób przedstawienia. Po przeczytaniu miałam wrażenie, że tak ważne problemy uzależnień zostały tylko ukazane pobieżnie.
Ktoś może napisać dlaczego zaznaczam książkę jako dobrą, a nie np. bardzo dobrą. Ponieważ dla mnie jest dobra, a nie jest pozycją wyróżniającą się, po którą sięgnę jeszcze raz.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka porusza bardzo trudne tematy, ale wydaję mi się, że za bardzo ogólnie. Nie podobał mi się ich sposób przedstawienia. Po przeczytaniu miałam wrażenie, że tak ważne problemy uzależnień zostały...
Książka o niezwykle ważnych i trudnych problemach: przemoc w rodzinie, alkoholizm, narkomania... Niestety (mimo tego, że przy czytaniu momentami ogromnie się wzruszyłam) jest to niezbyt dobra książka. Napisana jakby skrótowo, styl autorki w ogóle nie przypadł mi do gustu (zbyt prosty, czasami wręcz dziecinny i naiwny). Trudno uwierzyć w to, że po 2 tygodniach terapii ludzie z tak ogromnymi problemami zmieniają całe swoje życie i prawie każdy wychodzi na prostą.
Niestety nie trafiła do mnie ta książka. A szkoda, ponieważ poruszała tak ogromny i straszny problem patologii.
Książka o niezwykle ważnych i trudnych problemach: przemoc w rodzinie, alkoholizm, narkomania... Niestety (mimo tego, że przy czytaniu momentami ogromnie się wzruszyłam) jest to niezbyt dobra książka. Napisana jakby skrótowo, styl autorki w ogóle nie przypadł mi do gustu (zbyt prosty, czasami wręcz dziecinny i naiwny). Trudno uwierzyć w to, że po 2 tygodniach terapii ludzie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniały przykład na to, że książka nie musi mieć "miliona" poleceń innych autorów, książkowych blogerów i vlogerów itp. - ta nie ma. Nie będę rozpisywać się o jej fabule - opis z okładki zdradza tyle ile trzeba. Nie jest idealna, można stwierdzić, że trochę naiwna. Jednak historie: tytułowej bohaterki i postaci drugoplanowych ciekawe, choć w stosunku do tych ostatnich trochę zbyt idealnie i gładko zakończone. Książka nie jest obszerna (raptem 270 stron), napisana jest prostym językiem, ale niesie ogromny ładunek emocji. Okazuje się, że na zakurzonych półkach osiedlowej biblioteki można natrafić na taki skarb - wystarczy trochę poszperać. Nawet u mnie, której rzadko kiedy coś się podoba, lektura tej powieści poruszyła upchnięte gdzieś głęboko pokłady wrażliwości.
Podobało mi się na tyle, żeby sięgnąć po inne pozycje autorki.
Wspaniały przykład na to, że książka nie musi mieć "miliona" poleceń innych autorów, książkowych blogerów i vlogerów itp. - ta nie ma. Nie będę rozpisywać się o jej fabule - opis z okładki zdradza tyle ile trzeba. Nie jest idealna, można stwierdzić, że trochę naiwna. Jednak historie: tytułowej bohaterki i postaci drugoplanowych ciekawe, choć w stosunku do tych ostatnich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo wzruszająca opowieść - polecam.
Bardzo wzruszająca opowieść - polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnia jest bardzo dobrą dziennikarką. Zawsze uśmiechnięta, trochę roztrzepana, zawsze zapomina śniadania. Dostaje zlecenie na napisanie reportażu z ośrodka leczenia uzależnień. Lecz zamiast wcielić się w rolę Ania sama staje się członkiem grupy i opowiada jaki koszmar dzieje się w jej życiu za zamkniętymi drzwiami jej mieszkania. Jej z pozoru wspaniały mąż sędzia jest tyranem który bije, głodzi i zamyka kobietę kiedy tylko coś mu się nie spodoba. Jej życie to ciągła walka o przetrwanie.
Cóż to jest za książka. Już dawno nie wylałam tyłu łez. Powieść jest tak bogata w emocje, że nie sposób się od niej oderwać. Poruszająca, przejmująca historia o kobiecie, która za wszelką cenę chciała żyć, kochać i być kochaną. Historie opowiedziane przez członków ośrodka jeszcze bardziej podkręcają całą fabułę.
Autorka porusza w swojej powieści tak wiele ludzkich dramatów, że emocje wirują a czytelnik ledwo otrząsa się po tym co przeczytał. Problemy z punktu widzenia ofiary przedstawione są tak jakbym była wśród osób które je opowiadają.
Ta książka uświadamia nam, że nigdy nie wolno się poddawać. Ogromnie zachęcam do sięgnięcia po tą pozycję. Nie tylko by poznać, co się dzieje w domach za zamkniętymi drzwiami, ale także aby zrozumieć psychikę osoby pokrzywdzonej i nie zawsze oceniać.
Moja ocena 11/10
Monika
Ania jest bardzo dobrą dziennikarką. Zawsze uśmiechnięta, trochę roztrzepana, zawsze zapomina śniadania. Dostaje zlecenie na napisanie reportażu z ośrodka leczenia uzależnień. Lecz zamiast wcielić się w rolę Ania sama staje się członkiem grupy i opowiada jaki koszmar dzieje się w jej życiu za zamkniętymi drzwiami jej mieszkania. Jej z pozoru wspaniały mąż sędzia jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam trochę mieszane uczucia. Historia trochę naciągana i naiwna, nie jeśli chodzi o bohaterów, bo wydarzenia z ich życia mogły być prawdziwe, ale o to jak nagle wszystkim super się ułożyło, tylko Anka miała pecha. Pomijając ten drobny szczegół, czytało się bardzo dobrze. Szkoda, że tak się skończyło, ale jak napisała autorka, w życiu zdarzają się również dramaty.
P. S. Nie możemy dawać przyzwolenia ludziom na stanowiskach, na to by krzywdzili innych. Nie przymykajmy oczu, nie mogą być bezkarni. Ile takich dramatów rozgrywa się naprawdę? Myślę, że ta wiedza może paraliżować...
Mam trochę mieszane uczucia. Historia trochę naciągana i naiwna, nie jeśli chodzi o bohaterów, bo wydarzenia z ich życia mogły być prawdziwe, ale o to jak nagle wszystkim super się ułożyło, tylko Anka miała pecha. Pomijając ten drobny szczegół, czytało się bardzo dobrze. Szkoda, że tak się skończyło, ale jak napisała autorka, w życiu zdarzają się również dramaty.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toP. S....
Nie dla mnie
Nie dla mnie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza książka A. Scharmach jaką przeczytałam była bardzo optymistyczna. Bardzo. Myślę sobie, zrelaksuję się, zajrzałam do biblioteczki i sięgnęłam po książkę A. Scharmach. Po pierwszych stronach zaskoczenie... Niewiele optymizmu, sporo smutnej rzeczywistości i smutny koniec. Poryczałam się zamiast się śmiać, ale i tak uważam książkę za bardzo dobrą. Tylko temat smutny. Kolejne leżą na półce do przeczytania, ale tym razem najpierw przeczytam krótki opis z tyłu jeśli będę chciała się odprężyć.
Pierwsza książka A. Scharmach jaką przeczytałam była bardzo optymistyczna. Bardzo. Myślę sobie, zrelaksuję się, zajrzałam do biblioteczki i sięgnęłam po książkę A. Scharmach. Po pierwszych stronach zaskoczenie... Niewiele optymizmu, sporo smutnej rzeczywistości i smutny koniec. Poryczałam się zamiast się śmiać, ale i tak uważam książkę za bardzo dobrą. Tylko temat smutny....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Czasem małe rzeczy czynią wielkie cuda."
Ania jest dziennikarką. Jej życie wydaje się idealne: przepiękne mieszkanie i kochający mąż... Pewnego dnia dostaje zadanie napisania reportażu z zamkniętego ośrodka terapii i leczenia uzależnień. Kobieta musi wejść w środowisko nałogowców i wcielić się w rolę trzeźwej alkoholiczki, która pokazuje innym, że można odbić się od dna.
I tak powoli poznajemy prawdziwą historię naszej bohaterki. Okazuje się, że mąż który
kiedyś był dla niej ideałem, dziś jest wrogiem i psychopatycznm tyranem.
Na zewnątrz gentleman pełną gębą, który skrywa swoje prawdziwe oblicze.
Toaleta, kiosk z gazetami, śniadanie, seks. Każde odstępstwo od tej reguły jest karane.
Szczęściara, księżniczka mówili...
Gdyby wiedzieli. No majstersztyk.
__________________
Pewnie niektórym z was będzie trudno zrozumieć postępowanie Ani. Niektórzy pomyślą, że głupia niektórzy, że naiwna.
Męczennica? Ofiara? A może po prostu kobieta bez wyjścia? Oprócz tego niestety również żona sędziego z immunitetem. Trochę trudniej się postawić, prawda? Tak łatwo przychodzi mam kogoś osądzać...
Nie tylko historia Ani mną wstrząsnęła. Historie innych bohaterów również, bo w każdej z nich kryje się tragedia i za każdą czai się strach. Słuchałam i płakałam.
Okładka może i sielska i anielska, ale fabuła kryje w sobie potężny ładunek emocjonalny.
Nie byłam przygotowana na wzruszenia takiego kalibru. Może to celowy zabieg Autorki, który ma pokazać czytelnikowi, że w życiu nie jest tak kolorowo, jak na pierwszy rzut wygląda, a obok nas rozgrywają się prawdziwe dramaty?
Kolejna książka z przesłaniem, która pokazuje bardzo ważne problemy społeczne.
"Ważne jest tu i teraz. Wczoraj było i tego nikt nie zmieni, a na jutro mogę jeszcze wpłynąć. Jednak to dzisiaj tworzy historię."
Czy Ania dostanie szansę na odmianę losu?
Będzie potrafiła jeszcze cieszyć się życiem?
Podobno w życiu wszystko jest możliwe, wystarczy tylko w odpowiednim momencie chwycić za ster.
"Szczęśliwej drogi już czas. Mapę życia w sercu masz."
I kiedy wydaje się że wszystko zmierza w dobrym kierunku, dzieje się coś, co powoduje, że moje serce zamiera i prawie tracę oddech... Nie możecie obok tej książki przejść obojętnie.
"Czasem małe rzeczy czynią wielkie cuda."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnia jest dziennikarką. Jej życie wydaje się idealne: przepiękne mieszkanie i kochający mąż... Pewnego dnia dostaje zadanie napisania reportażu z zamkniętego ośrodka terapii i leczenia uzależnień. Kobieta musi wejść w środowisko nałogowców i wcielić się w rolę trzeźwej alkoholiczki, która pokazuje innym, że można odbić się od...
Samo życie chciałoby się napisać, bo historia opisana w tej książce należy do takich, o których zdarza mi się słyszeć. On - "na poziomie", wysoko postawiony, mąż, ona - skromna, spragniona miłości, żona, myślała, że trafiło się jej jak ślepej kurze ziarno... ślub, dobra praca, pozory... Kat i ofiara... Przypadek - nieprzypadek... I zaskakujący finał...
To moja pierwsze spotkanie z Anitą Scharmach. Książka niezwykle mi się podobała, wylałam nie jedną łzę... Moje uczucia po przeczytaniu to głównie złość i żal na niesprawiedliwy los...
Samo życie chciałoby się napisać, bo historia opisana w tej książce należy do takich, o których zdarza mi się słyszeć. On - "na poziomie", wysoko postawiony, mąż, ona - skromna, spragniona miłości, żona, myślała, że trafiło się jej jak ślepej kurze ziarno... ślub, dobra praca, pozory... Kat i ofiara... Przypadek - nieprzypadek... I zaskakujący finał...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moja...