Ehh, takie motywacyjno-duchowe pierdololo. Bardzo mi się nie podobało. Liczyłam na rozwinięcie tematu minimalizmu, a autorka kręciła się w kółko wokół kilku kwestii. Nic nowego, bardzo nudna.
Ehh, takie motywacyjno-duchowe pierdololo. Bardzo mi się nie podobało. Liczyłam na rozwinięcie tematu minimalizmu, a autorka kręciła się w kółko wokół kilku kwestii. Nic nowego, bardzo nudna.
Ta książka to nieporozumienie. Tytuł zupełnie nie pasuje do treści. Książka jest o wymiarach duchowych i doświadczeniach z życia autorki, a nie o pozbywaniu się rzeczy.
Ta książka to nieporozumienie. Tytuł zupełnie nie pasuje do treści. Książka jest o wymiarach duchowych i doświadczeniach z życia autorki, a nie o pozbywaniu się rzeczy.
Autorka nie wzbudziła mojego zaufania. Same porady dotyczące pozbywania się rzeczy są użyteczne, ale one zajmują za mało miejsca - w książce z kolei pełno takich przemyśleń nawiedzonej wróżki. Może ja jestem zbyt sceptyczna i po prostu nie trafia do mnie takie "czary-mary". Rozumiem, że rytuały w życiu mogą być potrzebne, ale klepanie o horoskopach i szkodliwości leków na receptę wykracza poza moje zdolności akceptacji. Dlatego z jednej strony sposób pozbywania się rzeczy został w książce dobrze przedstawiony, ale pozostała treść to dla mnie bełkot.
Jednak po dłuższym czasie musze stwierdzić, że mimo wszystko książka dała mi do myślenia i zmotywowała mnie do wyrzucenia pewnych "starych gratów", więc chyba nie mogę być wobec niej taka krytyczna.
Autorka nie wzbudziła mojego zaufania. Same porady dotyczące pozbywania się rzeczy są użyteczne, ale one zajmują za mało miejsca - w książce z kolei pełno takich przemyśleń nawiedzonej wróżki. Może ja jestem zbyt sceptyczna i po prostu nie trafia do mnie takie "czary-mary". Rozumiem, że rytuały w życiu mogą być potrzebne, ale klepanie o horoskopach i szkodliwości leków na...
Znacie książki, którym po przeczytaniu nadalibyście inny, bardziej pasujący tytuł? U mnie tak było z tą pozycją.
Apeluję o inny tytuł dla "Mieć mniej", a moja propozycja brzmi: "Energia przedmiotów i Ty. Zastanów się, jaką energią chcesz się otaczać i pozbądź się tego, co nie wprawia cię w dobre wibracje".
Ta książka bowiem wprowadza w kwestię energetyki przedmiotów i tłumaczy w jaki sposób mogą na nas oddziaływać. Podpowiada, dlaczego z niektórymi z nich mamy trudność się rozstać i co może za tym stać.
Autorka porusza również kwestie naszych tożsamości, które zmieniają się na przestrzeni naszego życia. Często zdarza się, że za nimi nie nadążamy, zostając przy naszym przeszłym "ja", co z kolei może powodować trzymanie się tego co było, i niemożność wejścia z czystą kartą w teraźniejszość.
I w tych kwestiach muszę przyznać, że zyskałam świeże spojrzenie na minimalizację. Cieszę się również, że spotkałam ją teraz na swojej drodze, gdy ostatnio trafiam na podobne klimatem książki. Na początek przygody z minimalizmem jednak przypuszczalnie mogłaby się wydać dla mnie nieco przesadzona, może wręcz z innego wymiaru? Bo trzeba przyznać, że mocno porusza kwestię duchowości. Aktualnie jest to dla mnie walorem, jednak mimo to, odnotowałam wiele powtórzeń, a momentami zastanawiałam się, czy autorka nie traktuje nad wyraz poważnie i dosadnie roli przedmiotów względem zagadnień takich jak dusza, ego, kreacja, uzdrawianie, itp.
Mam też pewne zastrzeżenia co do kolejności treści i ilości teorii względem praktyki. Kwestie teoretyczne były mocno rozwinięte, zaś treści praktyczne zostały mocno skondensowane. Mimo to, nie można zaprzeczyć, że pozycja jest wartościowym i intrygującym poradnikiem, i całościowo wypada u mnie na plus.
Znacie książki, którym po przeczytaniu nadalibyście inny, bardziej pasujący tytuł? U mnie tak było z tą pozycją.
Apeluję o inny tytuł dla "Mieć mniej", a moja propozycja brzmi: "Energia przedmiotów i Ty. Zastanów się, jaką energią chcesz się otaczać i pozbądź się tego, co nie wprawia cię w dobre wibracje".
Ta książka bowiem wprowadza w kwestię energetyki przedmiotów i...
Prawniczka, która odkryła w sobie uzdrowicielkę, wiec napisała książkę podszyta jednym rozdziałem z psychoanalizy Junga przeczytanym na chybcika w toalecie sadząc po stanie wiedzy przedstaeionym w ksiazce.Autorka robi nam psychoanalizę domorosłego psychologa myląc przy tym pojęcia. Ot taki ktoś ze złudzeniem wiedzy. Liczyłam na książkę o declutteringu, porady, motywację do sprzątania. Otrzymałam bełkot o niczym.
Prawniczka, która odkryła w sobie uzdrowicielkę, wiec napisała książkę podszyta jednym rozdziałem z psychoanalizy Junga przeczytanym na chybcika w toalecie sadząc po stanie wiedzy przedstaeionym w ksiazce.Autorka robi nam psychoanalizę domorosłego psychologa myląc przy tym pojęcia. Ot taki ktoś ze złudzeniem wiedzy. Liczyłam na książkę o declutteringu, porady, motywację do...
Nie sądziłam, że znajdę w tej książce tyle psychologii. A przecież zbieractwo, czy zwykłe gromadzenie rzeczy ma podłoże psychologiczne. Tisha Morris podjęła się odrywania nas samych ukrytych pod startą rzeczy wypełniających nasze mieszkania i w prostych słowach wytłumaczyła schematy doprowadzające do kolekcjonowania wszelkiego rodzaju dóbr nie tylko materialnych.
Energia płynąca z książki jest jej niesamowitym atutem: po prostu masz ochotę natychmiast działać i przetrzepać swoje półki, szafki, szuflady czy inne zakamarki. Już w trakcie czytania zabrałam się za oczyszczenie mojego domu a także biurka w pracy. Czy znajdę nową siebie pod gromadzonymi latami rzeczami? Okaże się już niedługo.
Nie sądziłam, że znajdę w tej książce tyle psychologii. A przecież zbieractwo, czy zwykłe gromadzenie rzeczy ma podłoże psychologiczne. Tisha Morris podjęła się odrywania nas samych ukrytych pod startą rzeczy wypełniających nasze mieszkania i w prostych słowach wytłumaczyła schematy doprowadzające do kolekcjonowania wszelkiego rodzaju dóbr nie tylko materialnych.
Energia...
Jestem totalną fanką tej ksiazki. Nie zliczę, ile razy już do niej wróciłam. Baaaardzo pomaga "uporządkować życie" wokół siebie :) czyta się z przyjemnością.
Jestem totalną fanką tej ksiazki. Nie zliczę, ile razy już do niej wróciłam. Baaaardzo pomaga "uporządkować życie" wokół siebie :) czyta się z przyjemnością.
Przydatna przy robieniu rewolucji w domu: co zostawić, co wyrzucić, gdzie oddać, jeśli ma się kłopot z wyrzuceniem. Nie na wszystkie moje pytania ta książka odpowiedziała, ale gratuluję sobie za czystkę, jaką zrobiłam w szafach. Nie miałam do tego siły, a z tą książką - a i owszem.
Przydatna przy robieniu rewolucji w domu: co zostawić, co wyrzucić, gdzie oddać, jeśli ma się kłopot z wyrzuceniem. Nie na wszystkie moje pytania ta książka odpowiedziała, ale gratuluję sobie za czystkę, jaką zrobiłam w szafach. Nie miałam do tego siły, a z tą książką - a i owszem.
Poradnik T. Morris zawiera wiele ciekawych rad. Przede wszystkim osobiście lubię retoryczne pytania dotyczące filozofii, które skłaniaja do refleksji tak przy okazji i są postawione w zrozumiały sposób odnoszący się do treści książki. Jest ich kilka w końcowej części.
Trafne spostrzeżenia i wskazówki dotyczące gromadzenia danych w świecie wirtualnym lub na dysku twardym przydadzą się każdemu. Osobiście, jeżeli nie mam ich w odpowiednim porządku, zaprzątają mi głowę.
Książka raczej kierowana jest do osób, które mają problem z gromadzeniem rzeczy, niż tym, którzy z reguły się większości z nich pozbywają. Nie znalazłam w niej wiele rewelacji ale utwierdziłam się w moich wierzeniach dotyczących porządku, organizacji wspomnień i uczuć.
Poradnik T. Morris zawiera wiele ciekawych rad. Przede wszystkim osobiście lubię retoryczne pytania dotyczące filozofii, które skłaniaja do refleksji tak przy okazji i są postawione w zrozumiały sposób odnoszący się do treści książki. Jest ich kilka w końcowej części.
Trafne spostrzeżenia i wskazówki dotyczące gromadzenia danych w świecie wirtualnym lub na dysku twardym...
Książkę moim zdaniem można podzielić na pół. W jednej części wiele treści było dla mnie irytujących. Natomiast w kolejnej wszystko było naprawdę interesujące. Zwłaszcza rozdziały o tym jak odgracić przestrzeń i jak się do tego psychicznie przygotować. Jednak wyrzucanie wszystkiego co stare nieważne czy to prezent czy pamiątka, nie dla mnie. Mimo wszystko polecam. Każdy znajdzie w niej coś interesującego dla siebie.
Książkę moim zdaniem można podzielić na pół. W jednej części wiele treści było dla mnie irytujących. Natomiast w kolejnej wszystko było naprawdę interesujące. Zwłaszcza rozdziały o tym jak odgracić przestrzeń i jak się do tego psychicznie przygotować. Jednak wyrzucanie wszystkiego co stare nieważne czy to prezent czy pamiątka, nie dla mnie. Mimo wszystko polecam. Każdy...
Gdyby wyłuskać konkretną treść, książka zawarłaby się w pięciu, może siedmiu stronach. Reszta to moim zdaniem pseudofilozoficzny bełkot. Autorka irytująco rozwleka niektóre kwestie, mijając się tym samym z minimalizmem.
Gdyby wyłuskać konkretną treść, książka zawarłaby się w pięciu, może siedmiu stronach. Reszta to moim zdaniem pseudofilozoficzny bełkot. Autorka irytująco rozwleka niektóre kwestie, mijając się tym samym z minimalizmem.
Interesujący poradnik na temat minimalizmu i pozbywana się zbędnych rzeczy, ale mówiący o zagadnieniu od nieco innej strony. Czy kiedykolwiek traktowaliście swój dom jako lustro Waszego wnętrza? Czy mieliście świadomość, że to, czego nie umiemy się pozbyć lub to, co namiętnie gromadzimy, pokazuje, z jakimi obszarami życia mamy problem? Autorka pokazuje, że "jeśli pokażesz mi swoją szafę, powiem Ci, kim jesteś".
Interesujący poradnik na temat minimalizmu i pozbywana się zbędnych rzeczy, ale mówiący o zagadnieniu od nieco innej strony. Czy kiedykolwiek traktowaliście swój dom jako lustro Waszego wnętrza? Czy mieliście świadomość, że to, czego nie umiemy się pozbyć lub to, co namiętnie gromadzimy, pokazuje, z jakimi obszarami życia mamy problem? Autorka pokazuje, że "jeśli...
"Sztuka minimalizmu i porządku dla każdego"!
„koniec z wymówkami i niepotrzebnym zbieractwem!"
"Tisha radzi, w jaki sposób z łatwością odłożyć na bok emocjonalne przywiązanie do rzeczy i jak zrobić raz na zawsze porządek"!
"oczyścisz umysł i osiągniesz upragniony spokój ducha"!
Tak "zachęca" do przeczytania książki "Mieć mniej" wydawnictwo (nawet opis na okładce jest nieco lepszy). Nic dziwnego, że spodziewałam się nudy!
Nie potrafię wyjaśnić, czemu sięgnęłam po tę nieciekawą książkę. Może do głosu doszło moje "zbieractwo"?
Sięgnęłam i odkryłam Autorkę, która zrobiła na mnie duże wrażenie.
Po pierwsze, oryginalny tytuł brzmi "Clutter intervention: How Your Suff is Keeping You Stuck" i lepiej oddaje treść.
Po drugie, to nie jest książka o minimalizmie. Minimalizm jest ideą. Zakłada, że ludzie mają nadmiar rzeczy, zamiast żyć w prostym otoczeniu z praktycznymi przedmiotami. Minimalizm walczy z nieładną postawą "konsumpcjonizmu", "mieć" jest niedobre itd.
Tymczasem Autorka wychodzi z innego punktu wyjścia: pisze o emocjach, jakie wzbudza w nas nasz dom i przedmioty, które się w nim znajdują. Nie zajmuje się ideologią czy antyideologią do "konsumpcjonizmu", przeciwnie, chęć posiadania jest czymś normalnym, problem w tym, że się zmieniamy, a to, co było nam niezbędne wczoraj, dziś może być niepotrzebne. W tym sensie pisze o "bałaganie". Wcale nie twierdzi, że pozbywanie się rzeczy jest "łatwe", ani że wystarczy "raz na zawsze". (Zrozumiałam dzięki tej książce, czemu Fumio Sasaki - całkiem niełatwo, bo przez pięć lat - pozbywał się przedmiotów nagromadzonych przez siebie w wynajmowanym mieszkaniu). Do skrajnego minimalizmu ma stosunek ostrożny. Nie gloryfikuje też tzw. "porządku". W przepięknym, schludnym domu, w szafach czy szafce, może być równie schludnie schowany - ślicznie złożony, zapakowany w bibułkę/folię/kokardkę, w pudełku z etykietą - niejeden szkielet czy trup.
Autorka pisze językiem emocji, używa metafor, meandruje, co nie każdemu będzie odpowiadało. Mnie - tak.
"Sztuka minimalizmu i porządku dla każdego"!
„koniec z wymówkami i niepotrzebnym zbieractwem!"
"Tisha radzi, w jaki sposób z łatwością odłożyć na bok emocjonalne przywiązanie do rzeczy i jak zrobić raz na zawsze porządek"!
"oczyścisz umysł i osiągniesz upragniony spokój ducha"!
Tak "zachęca" do przeczytania książki "Mieć mniej" wydawnictwo (nawet opis na okładce jest nieco...
Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tytułu, bo i ten od pierwszych stron skupiał się bardzo na duchowym podejściu do minimalizmu. Według autorki wszystko to, co gromadzimy, przechowuje nasze emocje i praktycznie zawsze mamy w sobie głębszy powód, przez który ciężko nam pozbyć się jakiegoś przedmiotu. Przebrnąwszy przez tematykę Feng Shui, dotarłam do naprawdę fajnych treści. Choć normalnie nie przepadam za nadawaniem prozaicznym czynnościom rangi spektakularnej zmiany życiowej i nie ze wszystkim, co opisane w książce, się zgadzam, to jednak ostatecznie wrażenia są na plus. Zdecydowanie przez specyficzne podejście do tematyki minimalizmu książka ta daje inne wrażenia niż pozostałe poradniki o tej tematyce, z którymi miałam styczność. Zamiast zasad w stylu Marie Kondo (co, kiedy i jak wyrzucać czy przechowywać), mamy głębszą analizę przyczyn gromadzenia oraz powodów trudności w podejmowaniu decyzji o wyrzucaniu.
Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tytułu, bo i ten od pierwszych stron skupiał się bardzo na duchowym podejściu do minimalizmu. Według autorki wszystko to, co gromadzimy, przechowuje nasze emocje i praktycznie zawsze mamy w sobie głębszy powód, przez który ciężko nam pozbyć się jakiegoś przedmiotu. Przebrnąwszy przez tematykę Feng Shui, dotarłam do naprawdę...
"Mieć mniej" to kolejna już pozycja na rynku wydawniczym z serii poradników, które mają za zadanie pomóc Nam w "odgruzowaniu" swojego życia i odnalezieniu w nim harmonii. Przeczytałam już kilka tego typu poradników i niestety (albo stety) może zdarzyć mi się małe porównanie do wcześniej przeczytanych pozycji.
Nadmiar niepotrzebnych rzeczy, kolekcję pamiątek, przedmioty które wywołują negatywne wspomnienia, a może GB-ty plików, które archiwizujesz na dysku swojego komputera? To tylko niektóre z elementów o których wspomina autorka by oczyścić swoje otoczenie i wkroczyć w nowy etap w życiu. Owa pozycja zawiera na prawdę masę użytecznych informacji. Niestety opierając się na wcześniejszych przeczytanych przeze mnie pozycjach mam wrażenie (może mylne), że autorka gubi się w tym o czym pisze. Nie twierdzę, że nie posiada dużej wiedzy na poruszane w książce tematy (np. feng shui), ale myślę że nie do końca kolejność treści została przemyślana. Pojawiało się sporo niedomówień, tzn. rozpoczęcie nowego tematu w rozdziale X, a kontynuacja go kilka rozdziałów później, co mnie osobiście trochę irytowało.
Książka nie zrobiła na mnie dużego wrażenia, a szkoda. Bo naczytałam się sporo pozytywnych recenzji. A ostatecznie pojawiło się rozczarowanie, fragmentami nawet odczucie Déjà vu. Znam kilka innych książek, które bardziej do mnie przemówiły, ale wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Nie mniej książkę polecam, chociażby do porównania z innymi pozycjami dostępnymi na rynku wydawniczym. Sami oceńcie czy warto.
"Mieć mniej" to kolejna już pozycja na rynku wydawniczym z serii poradników, które mają za zadanie pomóc Nam w "odgruzowaniu" swojego życia i odnalezieniu w nim harmonii. Przeczytałam już kilka tego typu poradników i niestety (albo stety) może zdarzyć mi się małe porównanie do wcześniej przeczytanych pozycji.
Treść książki zaskoczyła mnie, nie tego się spodziewałam. Spodziewałam sie kolejnego poradnika jak krok po kroku odgracić dom, a tutaj niespodzianka. Autorka rozprawia o związku między emocjami a posiadaniem nadmiaru rzeczy, albo o tym dlaczego trudno wyrzucić przedmioty, które już do niczego się nie przydają. Pani Morris próbuje przekonać, że zagracony dom to zagracone życie, bałagan emocjonalny, który przeszkadza nam żyć szcześliwie i pełnią życia.
Treść książki zaskoczyła mnie, nie tego się spodziewałam. Spodziewałam sie kolejnego poradnika jak krok po kroku odgracić dom, a tutaj niespodzianka. Autorka rozprawia o związku między emocjami a posiadaniem nadmiaru rzeczy, albo o tym dlaczego trudno wyrzucić przedmioty, które już do niczego się nie przydają. Pani Morris próbuje przekonać, że zagracony dom to zagracone...
Rzadko kiedy sięgam po poradniki. To nie jest gatunek literatury, w którym w pełni się odnajduję, jednakże Mieć mniej to całkiem ciekawa książka, intrygujące źródło informacji na temat tego, jak odpuścić sobie przeszłość i z uśmiechem na twarzy wkroczyć w teraźniejszość, jednocześnie dbając o szczęśliwą przyszłość. Co więcej - jest to książka, która skłoniła mnie do działania w sferze własnego życia. Po przeczytaniu tego poradnika postanowiłam zrobić pewne porządki u siebie w domu, wyrzucając rzeczy ściśle związane z tym, co już było, a co nie powinno mieć dla mnie znaczenia - efekt? Faktycznie, czuję się lepiej w swoich czterech ścianach!
Tisha Morris to ekspertka z zakresu feng-shui, trenerka yogi, uzdrowicielka energetyczna, life coach. Założyła Earth Home School of Feng Shui. Przez dziesięć lat pracowała jako prawniczka, jednakże nie odczuwała pełnej satysfakcji z wykonywanego zawodu - jej dusza ukierunkowana była na uzdrawianie i pomaganie innym w nieco innym zakresie. Jest autorką wielu książek, m.in. Umysł, ciało, dom. Mieć mniej to druga książka autorki, która dotarła na polski rynek.
,,Gromadzenie rzeczy to naturalny proces - tak samo, jak pozbywanie się ich."
Mieć mniej to poradnik, który przeznaczony jest dla osób, które nie potrafią pozbyć się rzeczy z przeszłości. Często zatrzymujemy przedmioty, które nie są nam do niczego potrzebne. Zalegają w szafach, półkach bądź na strychu, a nasz jedyny kontakt z nimi pojawia się podczas porządkowania rzeczy - wtedy wyciągamy dany przedmiot, by w końcu się go pozbyć, lecz nagle decydujemy się jednak tego nie robić. Zazwyczaj kierujemy się wtedy standardowymi przekonaniami: ta rzecz może mi się jeszcze przydać, na wszelki wypadek zostawię, dostałam to w prezencie, to pamiątka, naprawię to, i tak dalej i dalej. Szukamy powodów na to, aby zatrzymać przy sobie to, co było, równocześnie obciążając to, co jest teraz. Sama niejednokrotnie zachowywałam się w ten sposób, chomikując rzeczy sprzed lat. Właściwie to robię to nadal, lecz teraz wiem, czym jest to spowodowane - moim wewnętrznym ego, które trzyma się ostatkami sił moich poprzednich tożsamości - uczennicy, zbuntowanej nastolatki, studentki.
Tisha Morris w swym poradniku radzi jak krok za krokiem pozbyć się demonów z przeszłości. Pamiątek po byłych partnerach, dzieciach, naszych starych tożsamościach i rolach, przedmiotów, dokumentów czy ubrań z poprzednich stanowisk pracy. Po wszystkim tym, co minęło i już (raczej) nie wróci. Autorka zaznacza, że każda rzecz, którą postanawiamy zatrzymać przechowuje pewien materiał emocjonalny, nacechowany pozytywnymi wspomnieniami, bądź negatywnymi. Przedmioty te często oddziałują na nas, zakłócając teraźniejszość, wpływają na kontakt z bliskimi, nasze samopoczucie i ogólne podejście do życia. Pozbywając się rzeczy z przeszłości, nie wymazujemy jej z naszego życia, lecz robimy miejsce na przyszłość oraz pozwalamy nam osiągnąć spokój ducha.
,,Jeśli będziemy kurczowo trzymać się przeszłości, wypełnimy swoje proroctwo, że najlepsze czasy są już za nami."
Oczywiście celem tego poradnika, nie jest nakłonienie czytelnika do wyrzucenia połowy rzeczy ze swemu domu w imię spokoju ducha, lecz tych, które nie są nam już do niczego potrzebne, zakłócają nasze funkcjonowanie, lecz wmawiamy sobie, że jest inaczej. Książka ta przypomina dialog pomiędzy czytelnikiem a autorką, tłumaczy motywy zachowań oraz reakcji naszego ego na zmiany. Morris pomaga czytelnikowi poprzez zadawanie licznych pytań oraz skłanianie do odpowiedzi, a następnie ich analizy. Dlaczego wciąż trzymasz przedmiot, którego nie użyłeś ani razu od 3 lat? Czy prezenty otrzymane od byłego partnera wywołują w Tobie pozytywne, czy negatywne emocje? Jeżeli negatywne, dlaczego wciąż je masz?
Ogromnym plusem tej książki stanowi to, iż nie jest to zwykły poradnik, ale szczere i osobiste wyznania kobiety, która musiała zmierzyć się najpierw z chorobą a później śmiercią ukochanej matki, rozwodem z mężczyzną, z którym miała spędzić całe swe życie oraz zmianą pracy, wykonywaną przez dziesięć ostatnich lat. Tisha Morris nie wysnuwa naukowych teorii, lecz radzi czytelnikowi poprzez własne doświadczenia oraz doświadczenia klientów. Autorka sugeruje, że najlepszym sposobem na uporanie się z przeszłością i znalezienie radości w teraźniejszości jest pozbycie się rzeczy, które w pewien sposób kurczowo trzymają nas w tyle, przypominają nam kim byliśmy kiedyś, nie pozwalając zbudować stabilnego wizerunku siebie teraz. Lekka forma, spokojny język autorki skłaniają do refleksji, działają kojąco na czytelnika, zachęcają do zmian.
Rzadko kiedy sięgam po poradniki. To nie jest gatunek literatury, w którym w pełni się odnajduję, jednakże Mieć mniej to całkiem ciekawa książka, intrygujące źródło informacji na temat tego, jak odpuścić sobie przeszłość i z uśmiechem na twarzy wkroczyć w teraźniejszość, jednocześnie dbając o szczęśliwą przyszłość. Co więcej - jest to książka, która skłoniła mnie do...
Nie przegadana. Maximum wiedzy- minimum treści.
Nie przegadana. Maximum wiedzy- minimum treści.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEhh, takie motywacyjno-duchowe pierdololo. Bardzo mi się nie podobało. Liczyłam na rozwinięcie tematu minimalizmu, a autorka kręciła się w kółko wokół kilku kwestii. Nic nowego, bardzo nudna.
Ehh, takie motywacyjno-duchowe pierdololo. Bardzo mi się nie podobało. Liczyłam na rozwinięcie tematu minimalizmu, a autorka kręciła się w kółko wokół kilku kwestii. Nic nowego, bardzo nudna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to nieporozumienie. Tytuł zupełnie nie pasuje do treści. Książka jest o wymiarach duchowych i doświadczeniach z życia autorki, a nie o pozbywaniu się rzeczy.
Ta książka to nieporozumienie. Tytuł zupełnie nie pasuje do treści. Książka jest o wymiarach duchowych i doświadczeniach z życia autorki, a nie o pozbywaniu się rzeczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka nie wzbudziła mojego zaufania. Same porady dotyczące pozbywania się rzeczy są użyteczne, ale one zajmują za mało miejsca - w książce z kolei pełno takich przemyśleń nawiedzonej wróżki. Może ja jestem zbyt sceptyczna i po prostu nie trafia do mnie takie "czary-mary". Rozumiem, że rytuały w życiu mogą być potrzebne, ale klepanie o horoskopach i szkodliwości leków na receptę wykracza poza moje zdolności akceptacji. Dlatego z jednej strony sposób pozbywania się rzeczy został w książce dobrze przedstawiony, ale pozostała treść to dla mnie bełkot.
Jednak po dłuższym czasie musze stwierdzić, że mimo wszystko książka dała mi do myślenia i zmotywowała mnie do wyrzucenia pewnych "starych gratów", więc chyba nie mogę być wobec niej taka krytyczna.
Autorka nie wzbudziła mojego zaufania. Same porady dotyczące pozbywania się rzeczy są użyteczne, ale one zajmują za mało miejsca - w książce z kolei pełno takich przemyśleń nawiedzonej wróżki. Może ja jestem zbyt sceptyczna i po prostu nie trafia do mnie takie "czary-mary". Rozumiem, że rytuały w życiu mogą być potrzebne, ale klepanie o horoskopach i szkodliwości leków na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnacie książki, którym po przeczytaniu nadalibyście inny, bardziej pasujący tytuł? U mnie tak było z tą pozycją.
Apeluję o inny tytuł dla "Mieć mniej", a moja propozycja brzmi: "Energia przedmiotów i Ty. Zastanów się, jaką energią chcesz się otaczać i pozbądź się tego, co nie wprawia cię w dobre wibracje".
Ta książka bowiem wprowadza w kwestię energetyki przedmiotów i tłumaczy w jaki sposób mogą na nas oddziaływać. Podpowiada, dlaczego z niektórymi z nich mamy trudność się rozstać i co może za tym stać.
Autorka porusza również kwestie naszych tożsamości, które zmieniają się na przestrzeni naszego życia. Często zdarza się, że za nimi nie nadążamy, zostając przy naszym przeszłym "ja", co z kolei może powodować trzymanie się tego co było, i niemożność wejścia z czystą kartą w teraźniejszość.
I w tych kwestiach muszę przyznać, że zyskałam świeże spojrzenie na minimalizację. Cieszę się również, że spotkałam ją teraz na swojej drodze, gdy ostatnio trafiam na podobne klimatem książki. Na początek przygody z minimalizmem jednak przypuszczalnie mogłaby się wydać dla mnie nieco przesadzona, może wręcz z innego wymiaru? Bo trzeba przyznać, że mocno porusza kwestię duchowości. Aktualnie jest to dla mnie walorem, jednak mimo to, odnotowałam wiele powtórzeń, a momentami zastanawiałam się, czy autorka nie traktuje nad wyraz poważnie i dosadnie roli przedmiotów względem zagadnień takich jak dusza, ego, kreacja, uzdrawianie, itp.
Mam też pewne zastrzeżenia co do kolejności treści i ilości teorii względem praktyki. Kwestie teoretyczne były mocno rozwinięte, zaś treści praktyczne zostały mocno skondensowane. Mimo to, nie można zaprzeczyć, że pozycja jest wartościowym i intrygującym poradnikiem, i całościowo wypada u mnie na plus.
Znacie książki, którym po przeczytaniu nadalibyście inny, bardziej pasujący tytuł? U mnie tak było z tą pozycją.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toApeluję o inny tytuł dla "Mieć mniej", a moja propozycja brzmi: "Energia przedmiotów i Ty. Zastanów się, jaką energią chcesz się otaczać i pozbądź się tego, co nie wprawia cię w dobre wibracje".
Ta książka bowiem wprowadza w kwestię energetyki przedmiotów i...
Prawniczka, która odkryła w sobie uzdrowicielkę, wiec napisała książkę podszyta jednym rozdziałem z psychoanalizy Junga przeczytanym na chybcika w toalecie sadząc po stanie wiedzy przedstaeionym w ksiazce.Autorka robi nam psychoanalizę domorosłego psychologa myląc przy tym pojęcia. Ot taki ktoś ze złudzeniem wiedzy. Liczyłam na książkę o declutteringu, porady, motywację do sprzątania. Otrzymałam bełkot o niczym.
Prawniczka, która odkryła w sobie uzdrowicielkę, wiec napisała książkę podszyta jednym rozdziałem z psychoanalizy Junga przeczytanym na chybcika w toalecie sadząc po stanie wiedzy przedstaeionym w ksiazce.Autorka robi nam psychoanalizę domorosłego psychologa myląc przy tym pojęcia. Ot taki ktoś ze złudzeniem wiedzy. Liczyłam na książkę o declutteringu, porady, motywację do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie sądziłam, że znajdę w tej książce tyle psychologii. A przecież zbieractwo, czy zwykłe gromadzenie rzeczy ma podłoże psychologiczne. Tisha Morris podjęła się odrywania nas samych ukrytych pod startą rzeczy wypełniających nasze mieszkania i w prostych słowach wytłumaczyła schematy doprowadzające do kolekcjonowania wszelkiego rodzaju dóbr nie tylko materialnych.
Energia płynąca z książki jest jej niesamowitym atutem: po prostu masz ochotę natychmiast działać i przetrzepać swoje półki, szafki, szuflady czy inne zakamarki. Już w trakcie czytania zabrałam się za oczyszczenie mojego domu a także biurka w pracy. Czy znajdę nową siebie pod gromadzonymi latami rzeczami? Okaże się już niedługo.
Nie sądziłam, że znajdę w tej książce tyle psychologii. A przecież zbieractwo, czy zwykłe gromadzenie rzeczy ma podłoże psychologiczne. Tisha Morris podjęła się odrywania nas samych ukrytych pod startą rzeczy wypełniających nasze mieszkania i w prostych słowach wytłumaczyła schematy doprowadzające do kolekcjonowania wszelkiego rodzaju dóbr nie tylko materialnych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEnergia...
Jestem totalną fanką tej ksiazki. Nie zliczę, ile razy już do niej wróciłam. Baaaardzo pomaga "uporządkować życie" wokół siebie :) czyta się z przyjemnością.
Jestem totalną fanką tej ksiazki. Nie zliczę, ile razy już do niej wróciłam. Baaaardzo pomaga "uporządkować życie" wokół siebie :) czyta się z przyjemnością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka dobra. Pomocna.
Książka dobra. Pomocna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzydatna przy robieniu rewolucji w domu: co zostawić, co wyrzucić, gdzie oddać, jeśli ma się kłopot z wyrzuceniem. Nie na wszystkie moje pytania ta książka odpowiedziała, ale gratuluję sobie za czystkę, jaką zrobiłam w szafach. Nie miałam do tego siły, a z tą książką - a i owszem.
Przydatna przy robieniu rewolucji w domu: co zostawić, co wyrzucić, gdzie oddać, jeśli ma się kłopot z wyrzuceniem. Nie na wszystkie moje pytania ta książka odpowiedziała, ale gratuluję sobie za czystkę, jaką zrobiłam w szafach. Nie miałam do tego siły, a z tą książką - a i owszem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoradnik T. Morris zawiera wiele ciekawych rad. Przede wszystkim osobiście lubię retoryczne pytania dotyczące filozofii, które skłaniaja do refleksji tak przy okazji i są postawione w zrozumiały sposób odnoszący się do treści książki. Jest ich kilka w końcowej części.
Trafne spostrzeżenia i wskazówki dotyczące gromadzenia danych w świecie wirtualnym lub na dysku twardym przydadzą się każdemu. Osobiście, jeżeli nie mam ich w odpowiednim porządku, zaprzątają mi głowę.
Książka raczej kierowana jest do osób, które mają problem z gromadzeniem rzeczy, niż tym, którzy z reguły się większości z nich pozbywają. Nie znalazłam w niej wiele rewelacji ale utwierdziłam się w moich wierzeniach dotyczących porządku, organizacji wspomnień i uczuć.
Poradnik T. Morris zawiera wiele ciekawych rad. Przede wszystkim osobiście lubię retoryczne pytania dotyczące filozofii, które skłaniaja do refleksji tak przy okazji i są postawione w zrozumiały sposób odnoszący się do treści książki. Jest ich kilka w końcowej części.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrafne spostrzeżenia i wskazówki dotyczące gromadzenia danych w świecie wirtualnym lub na dysku twardym...
Książkę moim zdaniem można podzielić na pół. W jednej części wiele treści było dla mnie irytujących. Natomiast w kolejnej wszystko było naprawdę interesujące. Zwłaszcza rozdziały o tym jak odgracić przestrzeń i jak się do tego psychicznie przygotować. Jednak wyrzucanie wszystkiego co stare nieważne czy to prezent czy pamiątka, nie dla mnie. Mimo wszystko polecam. Każdy znajdzie w niej coś interesującego dla siebie.
Książkę moim zdaniem można podzielić na pół. W jednej części wiele treści było dla mnie irytujących. Natomiast w kolejnej wszystko było naprawdę interesujące. Zwłaszcza rozdziały o tym jak odgracić przestrzeń i jak się do tego psychicznie przygotować. Jednak wyrzucanie wszystkiego co stare nieważne czy to prezent czy pamiątka, nie dla mnie. Mimo wszystko polecam. Każdy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby wyłuskać konkretną treść, książka zawarłaby się w pięciu, może siedmiu stronach. Reszta to moim zdaniem pseudofilozoficzny bełkot. Autorka irytująco rozwleka niektóre kwestie, mijając się tym samym z minimalizmem.
Gdyby wyłuskać konkretną treść, książka zawarłaby się w pięciu, może siedmiu stronach. Reszta to moim zdaniem pseudofilozoficzny bełkot. Autorka irytująco rozwleka niektóre kwestie, mijając się tym samym z minimalizmem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka , która nie tylko zmieniła moje poglądy dotyczące otaczających mnie przedmiotów, ale tez zrobiła mi porzadek w głowie. polecam!
Książka , która nie tylko zmieniła moje poglądy dotyczące otaczających mnie przedmiotów, ale tez zrobiła mi porzadek w głowie. polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresujący poradnik na temat minimalizmu i pozbywana się zbędnych rzeczy, ale mówiący o zagadnieniu od nieco innej strony. Czy kiedykolwiek traktowaliście swój dom jako lustro Waszego wnętrza? Czy mieliście świadomość, że to, czego nie umiemy się pozbyć lub to, co namiętnie gromadzimy, pokazuje, z jakimi obszarami życia mamy problem? Autorka pokazuje, że "jeśli pokażesz mi swoją szafę, powiem Ci, kim jesteś".
Interesujący poradnik na temat minimalizmu i pozbywana się zbędnych rzeczy, ale mówiący o zagadnieniu od nieco innej strony. Czy kiedykolwiek traktowaliście swój dom jako lustro Waszego wnętrza? Czy mieliście świadomość, że to, czego nie umiemy się pozbyć lub to, co namiętnie gromadzimy, pokazuje, z jakimi obszarami życia mamy problem? Autorka pokazuje, że "jeśli...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Sztuka minimalizmu i porządku dla każdego"!
„koniec z wymówkami i niepotrzebnym zbieractwem!"
"Tisha radzi, w jaki sposób z łatwością odłożyć na bok emocjonalne przywiązanie do rzeczy i jak zrobić raz na zawsze porządek"!
"oczyścisz umysł i osiągniesz upragniony spokój ducha"!
Tak "zachęca" do przeczytania książki "Mieć mniej" wydawnictwo (nawet opis na okładce jest nieco lepszy). Nic dziwnego, że spodziewałam się nudy!
Nie potrafię wyjaśnić, czemu sięgnęłam po tę nieciekawą książkę. Może do głosu doszło moje "zbieractwo"?
Sięgnęłam i odkryłam Autorkę, która zrobiła na mnie duże wrażenie.
Po pierwsze, oryginalny tytuł brzmi "Clutter intervention: How Your Suff is Keeping You Stuck" i lepiej oddaje treść.
Po drugie, to nie jest książka o minimalizmie. Minimalizm jest ideą. Zakłada, że ludzie mają nadmiar rzeczy, zamiast żyć w prostym otoczeniu z praktycznymi przedmiotami. Minimalizm walczy z nieładną postawą "konsumpcjonizmu", "mieć" jest niedobre itd.
Tymczasem Autorka wychodzi z innego punktu wyjścia: pisze o emocjach, jakie wzbudza w nas nasz dom i przedmioty, które się w nim znajdują. Nie zajmuje się ideologią czy antyideologią do "konsumpcjonizmu", przeciwnie, chęć posiadania jest czymś normalnym, problem w tym, że się zmieniamy, a to, co było nam niezbędne wczoraj, dziś może być niepotrzebne. W tym sensie pisze o "bałaganie". Wcale nie twierdzi, że pozbywanie się rzeczy jest "łatwe", ani że wystarczy "raz na zawsze". (Zrozumiałam dzięki tej książce, czemu Fumio Sasaki - całkiem niełatwo, bo przez pięć lat - pozbywał się przedmiotów nagromadzonych przez siebie w wynajmowanym mieszkaniu). Do skrajnego minimalizmu ma stosunek ostrożny. Nie gloryfikuje też tzw. "porządku". W przepięknym, schludnym domu, w szafach czy szafce, może być równie schludnie schowany - ślicznie złożony, zapakowany w bibułkę/folię/kokardkę, w pudełku z etykietą - niejeden szkielet czy trup.
Autorka pisze językiem emocji, używa metafor, meandruje, co nie każdemu będzie odpowiadało. Mnie - tak.
"Sztuka minimalizmu i porządku dla każdego"!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„koniec z wymówkami i niepotrzebnym zbieractwem!"
"Tisha radzi, w jaki sposób z łatwością odłożyć na bok emocjonalne przywiązanie do rzeczy i jak zrobić raz na zawsze porządek"!
"oczyścisz umysł i osiągniesz upragniony spokój ducha"!
Tak "zachęca" do przeczytania książki "Mieć mniej" wydawnictwo (nawet opis na okładce jest nieco...
Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tytułu, bo i ten od pierwszych stron skupiał się bardzo na duchowym podejściu do minimalizmu. Według autorki wszystko to, co gromadzimy, przechowuje nasze emocje i praktycznie zawsze mamy w sobie głębszy powód, przez który ciężko nam pozbyć się jakiegoś przedmiotu. Przebrnąwszy przez tematykę Feng Shui, dotarłam do naprawdę fajnych treści. Choć normalnie nie przepadam za nadawaniem prozaicznym czynnościom rangi spektakularnej zmiany życiowej i nie ze wszystkim, co opisane w książce, się zgadzam, to jednak ostatecznie wrażenia są na plus. Zdecydowanie przez specyficzne podejście do tematyki minimalizmu książka ta daje inne wrażenia niż pozostałe poradniki o tej tematyce, z którymi miałam styczność. Zamiast zasad w stylu Marie Kondo (co, kiedy i jak wyrzucać czy przechowywać), mamy głębszą analizę przyczyn gromadzenia oraz powodów trudności w podejmowaniu decyzji o wyrzucaniu.
Na początku byłam sceptycznie nastawiona do tytułu, bo i ten od pierwszych stron skupiał się bardzo na duchowym podejściu do minimalizmu. Według autorki wszystko to, co gromadzimy, przechowuje nasze emocje i praktycznie zawsze mamy w sobie głębszy powód, przez który ciężko nam pozbyć się jakiegoś przedmiotu. Przebrnąwszy przez tematykę Feng Shui, dotarłam do naprawdę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Mieć mniej" to kolejna już pozycja na rynku wydawniczym z serii poradników, które mają za zadanie pomóc Nam w "odgruzowaniu" swojego życia i odnalezieniu w nim harmonii. Przeczytałam już kilka tego typu poradników i niestety (albo stety) może zdarzyć mi się małe porównanie do wcześniej przeczytanych pozycji.
Nadmiar niepotrzebnych rzeczy, kolekcję pamiątek, przedmioty które wywołują negatywne wspomnienia, a może GB-ty plików, które archiwizujesz na dysku swojego komputera? To tylko niektóre z elementów o których wspomina autorka by oczyścić swoje otoczenie i wkroczyć w nowy etap w życiu. Owa pozycja zawiera na prawdę masę użytecznych informacji. Niestety opierając się na wcześniejszych przeczytanych przeze mnie pozycjach mam wrażenie (może mylne), że autorka gubi się w tym o czym pisze. Nie twierdzę, że nie posiada dużej wiedzy na poruszane w książce tematy (np. feng shui), ale myślę że nie do końca kolejność treści została przemyślana. Pojawiało się sporo niedomówień, tzn. rozpoczęcie nowego tematu w rozdziale X, a kontynuacja go kilka rozdziałów później, co mnie osobiście trochę irytowało.
Książka nie zrobiła na mnie dużego wrażenia, a szkoda. Bo naczytałam się sporo pozytywnych recenzji. A ostatecznie pojawiło się rozczarowanie, fragmentami nawet odczucie Déjà vu. Znam kilka innych książek, które bardziej do mnie przemówiły, ale wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Nie mniej książkę polecam, chociażby do porównania z innymi pozycjami dostępnymi na rynku wydawniczym. Sami oceńcie czy warto.
"Mieć mniej" to kolejna już pozycja na rynku wydawniczym z serii poradników, które mają za zadanie pomóc Nam w "odgruzowaniu" swojego życia i odnalezieniu w nim harmonii. Przeczytałam już kilka tego typu poradników i niestety (albo stety) może zdarzyć mi się małe porównanie do wcześniej przeczytanych pozycji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNadmiar niepotrzebnych rzeczy, kolekcję pamiątek, przedmioty...
Treść książki zaskoczyła mnie, nie tego się spodziewałam. Spodziewałam sie kolejnego poradnika jak krok po kroku odgracić dom, a tutaj niespodzianka. Autorka rozprawia o związku między emocjami a posiadaniem nadmiaru rzeczy, albo o tym dlaczego trudno wyrzucić przedmioty, które już do niczego się nie przydają. Pani Morris próbuje przekonać, że zagracony dom to zagracone życie, bałagan emocjonalny, który przeszkadza nam żyć szcześliwie i pełnią życia.
Treść książki zaskoczyła mnie, nie tego się spodziewałam. Spodziewałam sie kolejnego poradnika jak krok po kroku odgracić dom, a tutaj niespodzianka. Autorka rozprawia o związku między emocjami a posiadaniem nadmiaru rzeczy, albo o tym dlaczego trudno wyrzucić przedmioty, które już do niczego się nie przydają. Pani Morris próbuje przekonać, że zagracony dom to zagracone...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko kiedy sięgam po poradniki. To nie jest gatunek literatury, w którym w pełni się odnajduję, jednakże Mieć mniej to całkiem ciekawa książka, intrygujące źródło informacji na temat tego, jak odpuścić sobie przeszłość i z uśmiechem na twarzy wkroczyć w teraźniejszość, jednocześnie dbając o szczęśliwą przyszłość. Co więcej - jest to książka, która skłoniła mnie do działania w sferze własnego życia. Po przeczytaniu tego poradnika postanowiłam zrobić pewne porządki u siebie w domu, wyrzucając rzeczy ściśle związane z tym, co już było, a co nie powinno mieć dla mnie znaczenia - efekt? Faktycznie, czuję się lepiej w swoich czterech ścianach!
Tisha Morris to ekspertka z zakresu feng-shui, trenerka yogi, uzdrowicielka energetyczna, life coach. Założyła Earth Home School of Feng Shui. Przez dziesięć lat pracowała jako prawniczka, jednakże nie odczuwała pełnej satysfakcji z wykonywanego zawodu - jej dusza ukierunkowana była na uzdrawianie i pomaganie innym w nieco innym zakresie. Jest autorką wielu książek, m.in. Umysł, ciało, dom. Mieć mniej to druga książka autorki, która dotarła na polski rynek.
,,Gromadzenie rzeczy to naturalny proces - tak samo, jak pozbywanie się ich."
Mieć mniej to poradnik, który przeznaczony jest dla osób, które nie potrafią pozbyć się rzeczy z przeszłości. Często zatrzymujemy przedmioty, które nie są nam do niczego potrzebne. Zalegają w szafach, półkach bądź na strychu, a nasz jedyny kontakt z nimi pojawia się podczas porządkowania rzeczy - wtedy wyciągamy dany przedmiot, by w końcu się go pozbyć, lecz nagle decydujemy się jednak tego nie robić. Zazwyczaj kierujemy się wtedy standardowymi przekonaniami: ta rzecz może mi się jeszcze przydać, na wszelki wypadek zostawię, dostałam to w prezencie, to pamiątka, naprawię to, i tak dalej i dalej. Szukamy powodów na to, aby zatrzymać przy sobie to, co było, równocześnie obciążając to, co jest teraz. Sama niejednokrotnie zachowywałam się w ten sposób, chomikując rzeczy sprzed lat. Właściwie to robię to nadal, lecz teraz wiem, czym jest to spowodowane - moim wewnętrznym ego, które trzyma się ostatkami sił moich poprzednich tożsamości - uczennicy, zbuntowanej nastolatki, studentki.
Tisha Morris w swym poradniku radzi jak krok za krokiem pozbyć się demonów z przeszłości. Pamiątek po byłych partnerach, dzieciach, naszych starych tożsamościach i rolach, przedmiotów, dokumentów czy ubrań z poprzednich stanowisk pracy. Po wszystkim tym, co minęło i już (raczej) nie wróci. Autorka zaznacza, że każda rzecz, którą postanawiamy zatrzymać przechowuje pewien materiał emocjonalny, nacechowany pozytywnymi wspomnieniami, bądź negatywnymi. Przedmioty te często oddziałują na nas, zakłócając teraźniejszość, wpływają na kontakt z bliskimi, nasze samopoczucie i ogólne podejście do życia. Pozbywając się rzeczy z przeszłości, nie wymazujemy jej z naszego życia, lecz robimy miejsce na przyszłość oraz pozwalamy nam osiągnąć spokój ducha.
,,Jeśli będziemy kurczowo trzymać się przeszłości, wypełnimy swoje proroctwo, że najlepsze czasy są już za nami."
Oczywiście celem tego poradnika, nie jest nakłonienie czytelnika do wyrzucenia połowy rzeczy ze swemu domu w imię spokoju ducha, lecz tych, które nie są nam już do niczego potrzebne, zakłócają nasze funkcjonowanie, lecz wmawiamy sobie, że jest inaczej. Książka ta przypomina dialog pomiędzy czytelnikiem a autorką, tłumaczy motywy zachowań oraz reakcji naszego ego na zmiany. Morris pomaga czytelnikowi poprzez zadawanie licznych pytań oraz skłanianie do odpowiedzi, a następnie ich analizy. Dlaczego wciąż trzymasz przedmiot, którego nie użyłeś ani razu od 3 lat? Czy prezenty otrzymane od byłego partnera wywołują w Tobie pozytywne, czy negatywne emocje? Jeżeli negatywne, dlaczego wciąż je masz?
Ogromnym plusem tej książki stanowi to, iż nie jest to zwykły poradnik, ale szczere i osobiste wyznania kobiety, która musiała zmierzyć się najpierw z chorobą a później śmiercią ukochanej matki, rozwodem z mężczyzną, z którym miała spędzić całe swe życie oraz zmianą pracy, wykonywaną przez dziesięć ostatnich lat. Tisha Morris nie wysnuwa naukowych teorii, lecz radzi czytelnikowi poprzez własne doświadczenia oraz doświadczenia klientów. Autorka sugeruje, że najlepszym sposobem na uporanie się z przeszłością i znalezienie radości w teraźniejszości jest pozbycie się rzeczy, które w pewien sposób kurczowo trzymają nas w tyle, przypominają nam kim byliśmy kiedyś, nie pozwalając zbudować stabilnego wizerunku siebie teraz. Lekka forma, spokojny język autorki skłaniają do refleksji, działają kojąco na czytelnika, zachęcają do zmian.
Rzadko kiedy sięgam po poradniki. To nie jest gatunek literatury, w którym w pełni się odnajduję, jednakże Mieć mniej to całkiem ciekawa książka, intrygujące źródło informacji na temat tego, jak odpuścić sobie przeszłość i z uśmiechem na twarzy wkroczyć w teraźniejszość, jednocześnie dbając o szczęśliwą przyszłość. Co więcej - jest to książka, która skłoniła mnie do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoradnik dla osób, które ilość rzeczy przerasta:)Dzięki tej książce dowiedzą się jak mają sobie z tym poradzić
Poradnik dla osób, które ilość rzeczy przerasta:)Dzięki tej książce dowiedzą się jak mają sobie z tym poradzić
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to