Kiedy Erik Eriksson wraz z mieszkańcami pewnej słowiańskiej wioski zostaje przeniesiony w okres paleolitu gdzie lód skuwa całą ziemię, a Stary Lud ucieka i próbuje walczyć o przetrwanie z Dzikimi nie spodziewa się iż to wszystko jest sterowane przez osobników z odległej przyszłości. Przyszłości, w której prym wiedzie SI, a cała ludzkość rozproszona jest po Wszechświecie. Ten staje na krawędzi zagłady i tylko dobre, przemyślane decyzje pomogą przetrwać chociaż garstce ludzi i im podobnych.
Pragnę pogratulować autorowi pomysłu na fabułę i konsekwentne jej prowadzenie. W powieści mieszają się czasu paleolitu oraz dalekiej przyszłości bo aż XXXV wieku. Erik znajdujący się w tym pierwszym okresie szuka Jagny ale też próbuje osiedlić swoich towarzyszy w najbardziej dogodnych warunkach. Admirał Hez Tolov natomiast, nadzoruje Statkiem, który porusza się po bliższych i dalszych galaktykach w poszukiwaniu nowego domu dla ludzkości i powstałych do tej pory ras, a także musi stawić czoła Najeźdźcom pragnącym unicestwić wszystko co żyje.
Jak przygody Erika czytałam z wielką przyjemnością, tak te Heza...no cóż. Tutaj sprawa wyglądała nieco inaczej bo pojawiały się tematy związane z fizyką kwantową, podróżami w czasie, budową wszechświatów, które mnie przerosły. Naprawdę podziwiam i doceniam wiedzę autora i to jak stworzył tę powieść ale zdecydowanie bardziej byłabym zadowolona z rozbudowania wątku historycznego. W tej części niestety było go mniej i nad tym ubolewam. Niemniej polecam wszystkim fanom Star Treka i tym podobnym historiom.
Kiedy Erik Eriksson wraz z mieszkańcami pewnej słowiańskiej wioski zostaje przeniesiony w okres paleolitu gdzie lód skuwa całą ziemię, a Stary Lud ucieka i próbuje walczyć o przetrwanie z Dzikimi nie spodziewa się iż to wszystko jest sterowane przez osobników z odległej przyszłości. Przyszłości, w której prym wiedzie SI, a cała ludzkość rozproszona jest po Wszechświecie....
Za mało Eryka! To mój jedyny zarzut dotyczy drugiego tomu. Bo... choć teraz akcja skupia się bardziej na przyszłości, to mi się podobało.
Na początku:
- wielowymiarowość: jestem zwolennikiem teorii wielu światów, więc cieszę się, że w książce znalazł się taki wątek,
- zagrożenie dla ludzkości: po prostu lubię to;
- zakończenie historii Eryka: od pierwszego tomu jego losy były spójne, jego emocje wydawały się prawdziwe. Noo, Eryka to ja pokochałam. 😅
- zakończenie tej serii: i tu mi coś zabrakło. Ja wiem, że moja wyobraźnia może pracować dalej, aleee no chciałabym wiedzieć co będzie dalej.
Całościowo ten cykl był całkiem, całkiem. Przeważnie w fantastyce nie mam na równi dwóch całkowicie innych epok i to mi się najbardziej spodobało. Oba światy mają swoje plusy i minusy, bohaterów których można polubić i historie, o której się będzie długo pamiętało.
Polecam 👍
Za mało Eryka! To mój jedyny zarzut dotyczy drugiego tomu. Bo... choć teraz akcja skupia się bardziej na przyszłości, to mi się podobało.
Na początku:
- wielowymiarowość: jestem zwolennikiem teorii wielu światów, więc cieszę się, że w książce znalazł się taki wątek,
- zagrożenie dla ludzkości: po prostu lubię to;
- zakończenie historii Eryka: od pierwszego tomu jego losy...
„Exodus” jest równie, a nawet bardziej wciągający, ze względu na większe zróżnicowanie akcji, niż jego pierwsza część, zatytułowana „Struny czasu”. Erik zostaje okrzyknięty wodzem starej rasy i zaczyna przewodzić tym z neandertalskiego plemienia, którzy pozostali jeszcze przy życiu. Ze średniowiecznych wędrowców w czasie oprócz niego nie ma już nikogo poza Jagną, porwaną jakiś czas temu przez zajadłych, agresywnych homo sapiens. Celem Erica jest odnalezienie i uratowanie ukochanej, a także ochrona tych dziwnych, kudłatych praprzodków, którzy stali mu się bliscy jak rodzina. Z jedną z nich ma nawet syna o imieniu Kamyk.
W sposób szalony mieszają się tutaj geny. Okazuje się, że Kamyk ma wiele wrodzonych możliwości, które przydają mu nadnaturalnej inteligencji i innych umiejętności ponad jego gatunek. Czemuż to? Ma je bowiem także Eric, jego biologiczny ojciec. Został tak udoskonalony przez naukowców z przyszłości, zanim posłali go z misją. Nie tylko inwencji, ale i wielkiej dyscypliny wymaga skonstruowanie tak wielopiętrowej narracji, aby wszystko idealnie się w końcu zazębiało i było czytelne dla odbiorcy.
W „Exodusie” autor szeroko rozbudował elementy science-fiction, zdradził motywy tak daleko idącej ingerencji w przeszłość, ale też przyczyny zupełnie nieprzewidzianych modyfikacji, części projektu, która wymknęła się spod kontroli, jako że tam, gdzie pośle się człowieka, zdarzyć się może dosłownie wszystko. Pięknie wiąże wszystkie plany czasowe, a cała historia jest spójna i przemyślana. To, co było zawikłane i niejasne na początku, z czasem wskakuje na właściwe miejsce, dopełniając obraz całości, ale też z czasem prowadząc nas dalej i dalej w przyszłość.
Czy w konsekwencji dzieje świata potoczą się w sposób, jaki znamy z historii, czy może zupełnie inaczej, jak to wyobraził sobie autor – to pytanie zadajemy sobie od samego początku. Odpowiedzi rzecz jasna nie zdradzę. Po co byłoby wówczas uważnie i z ciekawością śledzić losy bohaterów? Przygód w trakcie wędrówki z pewnością im nie zabraknie. Jest jednak coś znacznie ważniejszego, widmo zagłady wiszące nie tylko nad ludzką rasą czy Ziemią, ale nad całym Wszechświatem: „(…) zrządzeniem parszywego losu ludzkość znalazła się w takim niebezpieczeństwie, że w kolejnych latach może nie tyle cofnąć się do prymitywu, ile zniknąć, zresztą tak samo jak Ziemia, Układ Słoneczny, Droga Mleczna i cała reszta”.
Ciekawym projektem jest stworzenie doskonałej symbiozy z esencji ludzkiej jaźni i cyberświadomości, to ona właśnie dała nadzieję na zwycięstwo w walce z niszczącą siłą i ocalenie ludzkości. Od połowy powieści pogrążamy się w niesamowitym chaosie kosmicznych walk, prowadzonych przez załogi statków, będących sztuczną inteligencją samą w sobie. Przeskakujemy z naszego Wszechświata w zupełnie nową jakościowo rzeczywistość, niezrozumiałą i budzącą lęk. Rzeczywistość, w którek jest „czarno, czarno niczym na dnie piekieł”.
Z początku hermetyzm naukowych określeń, teorii z dziedziny fizyki, astronomii i innych pokrewnych im nauk, nieco nas przytłacza. Jednak gdy już po stylizowanej na archaiczną mowę pierwszej części, wreszcie osłuchamy się z nim, okazuje się nie taki znowu nieprzystępny i nie nastręczy wielu trudności w zrozumieniu tekstu.
Jak widać nasza polska fantastyka ma się bardzo dobrze, wciąż się rozwija, autorzy poszukują stale nowych pól do eksploracji, ich pomysłowość, kreatywna wyobraźnia nie pozwalają nam na nudę, ani nawet na przywyknięcie, dostarczając wciąż świeżych porcji wrażeń, mieszając gatunki, tworząc wyobrażone, skomplikowane i rozbudowane uniwersa i zaludniając je bohaterami, których losy żywo nas obchodzą.
Za egzemplarz dziękuję: https://sztukater.pl/
„Exodus” jest równie, a nawet bardziej wciągający, ze względu na większe zróżnicowanie akcji, niż jego pierwsza część, zatytułowana „Struny czasu”. Erik zostaje okrzyknięty wodzem starej rasy i zaczyna przewodzić tym z neandertalskiego plemienia, którzy pozostali jeszcze przy życiu. Ze średniowiecznych wędrowców w czasie oprócz niego nie ma już nikogo poza Jagną, porwaną...
Drugi tom serii Yggdrasil to kontynuacja niezwykłej, wielowarstwowej opowieści, w której przenikają się różne epoki, kultury i wizje przyszłości. Autor z rozmachem łączy ludzi z czasów paleolitu, Wikingów, średniowiecznych Słowian oraz postacie z odległej przyszłości, tworząc alternatywną wizję rzeczywistości.
Podczas gdy pierwszy tom - "Struny czasu" - skupiał się na losach Erika Erickssona i jego drużyny, próbujących przetrwać po przeniesieniu w przeszłość, "Exodus" przenosi nas w zupełnie inne rejony. Tym razem główną osią fabularną są działania ludzi przyszłości, którzy w obliczu katastrofy kosmicznej muszą opuścić Ziemię.
W wyniku niekontrolowanego eksperymentu dochodzi do rozwarstwienia rzeczywistości, a zniszczenie planety staje się nieuniknione. Ludzkość podejmuje dramatyczną decyzję o ewakuacji - tytułowym exodusie - na pokładzie gigantycznego statku kosmicznego, Arki, eskortowanego przez flotę pod dowództwem admirała Heza Tolova. To właśnie Tolov staje się jedną z najciekawszych postaci tego tomu - zmuszony do podejmowania trudnych decyzji, walczy nie tylko z zagrożeniem z zewnątrz, ale i z próbą przejęcia kontroli przez zaawansowaną sztuczną inteligencję.
Lewandowski porusza uniwersalne pytania o przyszłość ludzkości, granice technologii i naturę człowieczeństwa. Wizja masowej ucieczki z planety nie jest jedynie fantastyką - staje się możliwym scenariuszem dla naszej cywilizacji. "Exodus" to ambitna, dynamiczna i wielowymiarowa opowieść, która pozostawia czytelnika z refleksją nad tym, dokąd zmierzamy jako gatunek.
Drugi tom serii Yggdrasil to kontynuacja niezwykłej, wielowarstwowej opowieści, w której przenikają się różne epoki, kultury i wizje przyszłości. Autor z rozmachem łączy ludzi z czasów paleolitu, Wikingów, średniowiecznych Słowian oraz postacie z odległej przyszłości, tworząc alternatywną wizję rzeczywistości.
Podczas gdy pierwszy tom - "Struny czasu" - skupiał się na...
Jestem pod wrażeniem, jak wyobraźnia autora nie zna granic. W pierwszym tomie mieliśmy połączenie Wikingów, ery neandertalczyków oraz dalekiej przyszłości. W tym tomie oprócz tego połączenia mamy wiele cywilizacji oraz między kosmiczną wojnę. 🚀
Od razu mówię, że to książka dla wytrawnych pożeraczy sci-fi, książka zawiera mnóstwo trudnego słownictwa, a sama historia mocno nacechowana była fizyką i astronomią. Dużo mamy tutaj opisów statków kosmicznych, wszechświata, całej podróży, co powodowało, że ciężko było mi wrócić do tej historii i się w nią w pełni zaangażować.
Najlepszą postacią jest zdecydowanie Eryk i tutaj jemu kibicuje się najbardziej, zwłaszcza po finale pierwszego tomu.
Jest również nowy bohater - Hez Tolov, który podobnie jak Eryk działa w imię wyższego dobra.
Cześć fabuły w której walczą o uratowanie cywilizacji oraz samo zakończenie jest bardzo dobre, jednak chyba to za mało, żeby mnie zwykłego zjadacza chleba i pasjonata francuskich książek przekonać i dać 5 gwiazdek. ☺️
Niemniej podziwiam za ogromną wiedzę autora i za samo zagłębienie się tematykę fizyki i astronomii, tak aby w miarę najprawdopodobniej oddać to, co może być w przyszłości. Jestem pod wrażeniem również wątku z Erykiem oraz samego zakończenia. To było dobre!
Jestem pod wrażeniem, jak wyobraźnia autora nie zna granic. W pierwszym tomie mieliśmy połączenie Wikingów, ery neandertalczyków oraz dalekiej przyszłości. W tym tomie oprócz tego połączenia mamy wiele cywilizacji oraz między kosmiczną wojnę. 🚀
Od razu mówię, że to książka dla wytrawnych pożeraczy sci-fi, książka zawiera mnóstwo trudnego słownictwa, a sama historia mocno...
"Yggdrasil. Exodus" to druga część przygód Erika Eryksona. Mamy tutaj dwie osie czasowe - akcja toczy się w okresie ziemskiego paleolitu i w przyszłości. Po bitwie, która toczyła się w pierwszej części, wszyscy zginęli, został Eryk i Wierzba. Mężczyzna wyrusza w podróż, aby odnaleźć swoją ukochaną, Jagnę.
Na początku powiem, że to nie była zdecydowanie lektura dla mnie 😅 Jak bardzo przyjemnie czytało mi się historię Eryka, tak miałam trudności ze zrozumieniem drugiej części. Nie czytam na co dzień sci-fi, więc to może dlatego. Musiałam się bardzo skupić na historii, żeby cokolwiek z niej pojąć. Ciężko mi się było skupić, gdyż autor posługuje się bardzo skomplikowanym słownictwem. Dużo aspektów nawiązywało tutaj do fizyki czy astronomii, a to w ogóle nie moja bajka. Nie zmienia to faktu, że spodobała mi się historia Eryka i bardzo polubiłam tę postać. Myślę, że jeśli ktoś lubi takie klimaty typu sci-fi, to świetnie odnajdzie się w tej książce, szczególnie jak szuka czegoś wymagającego, bo książka wypełniona jest naprawdę bogatym słownictwem. Mimo tego, że nie były to za bardzo moje klimaty, to komuś na pewno przypadnie do gustu.
"Yggdrasil. Exodus" to druga część przygód Erika Eryksona. Mamy tutaj dwie osie czasowe - akcja toczy się w okresie ziemskiego paleolitu i w przyszłości. Po bitwie, która toczyła się w pierwszej części, wszyscy zginęli, został Eryk i Wierzba. Mężczyzna wyrusza w podróż, aby odnaleźć swoją ukochaną, Jagnę.
Na początku powiem, że to nie była zdecydowanie lektura dla mnie 😅...
☄️☄️☄️Jak już wspominałam przy okazji wrażeń z pierwszego tomu - mamy tu dwie osie czasowe: przeszłość i przyszłość. Nie ukrywam, że dla mnie osobiście przeszłość, to był ten fragment historii, który bardziej do mnie przemawiał. Byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy Eryka, no i przede wszystkim, co spotkało Jagnę. Trafiamy w krajobraz po wielkiej bitwie. Wszyscy kompani Eryka nie żyją, nie zna też losów zaginionej kobiety. U boku ma teraz Wierzbę i ... kogoś, kogo się nie spodziewał, ale nie chcę za dużo zdradzać :) Mimo szeregu przeciwności bohater wyrusza na poszukiwania kobiety swojego życia. Czy uda mu się ją odnaleźć? Jaką przyszłość przewidział dla niego Siewca? Tego Wam nie zdradzę, ale Eryk, to odważny wiking targany wewnętrznymi rozterkami, który łatwo się nie poddaje losowi. Jest w nim zarówno troska o najbliższych, którzy mu pozostali, jak i chęć przetrwania.
🛸🛸🛸Następnie autor przenosi nas w XXX wiek i ta część już wymagała ode mnie większego skupienia. Dużo tutaj informacji i łatwo się pogubić, ale chyba dałam radę :) Śledzimy losy admirała Heza Telowa, który prowadzi flotę do walki przeciwko zaawansowanej technologicznie sztucznej inteligencji. Jego misja to podróże międzygwiezdne, bitwy i szukanie sojuszników. Czy ludziom uda się przetrwać? Bo szanse są znikome...
🛸☄️🪐Radosław Lewandowski zgrabnie połączył różne gatunki literackie tworząc spójną fabułę. Język jest barwny i momentami trudny, ale to nadaje historii charakteru - tak uważam. Tym językiem obrazuje zarówno surowe życie w dobie paleolitu, jak i zaawansowaną technologicznie przyszłość. Bohaterowie muszą stawić czoła trudnym warunkom i dokonywać trudnych wyborów. Napotykają na swojej drodze nieznanych przeciwników, a walka ze sztuczną inteligencją skłania czytelnika do refleksji nad zagrożeniami, jakie niesie ze sobą ciągły rozwój techniki. Dzięki elementom historii i mitologii nordyckiej całość była dla mnie bardziej przystępna.
Połączenie tych wszystkich elementów stworzyło wielowątkową fabułę o przetrwaniu, rozwoju i ludzkiej naturze na każdym etapie jej ewolucji. Polecam!
☄️☄️☄️Jak już wspominałam przy okazji wrażeń z pierwszego tomu - mamy tu dwie osie czasowe: przeszłość i przyszłość. Nie ukrywam, że dla mnie osobiście przeszłość, to był ten fragment historii, który bardziej do mnie przemawiał. Byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy Eryka, no i przede wszystkim, co spotkało Jagnę. Trafiamy w krajobraz po wielkiej bitwie. Wszyscy...
„Yggdrasill Exodus” to drugi tom dylogii „Yggdrasill” autorstwa Radosława Lewandowskiego. Poznajemy w niej dalsze przygody Erika Erikssona, który wraz z drużyną Waregów oraz mieszkańcami słowiańskiej osady zostaje przeniesiony w czasy paleolitu. Dumny Wiking, po utracie przyjaciół, postanawia wypełnić wolę Siewcy. W towarzystwie neandertalczyków, wyrusza do Czerwonej Skały, aby wypełnić wolę potężnego bytu. To wydarzenie ma ogromny wpływ nie tylko na przyszłość Eryka, ale także na losy całej planety oraz równoległych światów.
Druga część „Yggdrasill” zaskoczyła mnie wprowadzeniem przez autora drugiego głównego bohatera admirała Heza Tolova, żyjącego w XXXV wieku. Otrzymuje on zadanie ochrony ludzkości oraz sprzymierzonych ras przed atakiem Najeźców, a także przygotowania ludzi do opuszczenia ich rodzimego świata w poszukiwaniu nowego domu. Lektura „Yggdrasill Exodus” nie należy do najłatwiejszych. Fragmenty poświęcone przygodom Eryka czytało mi się bardzo dobrze, jednak gdy w książce były omawiane techniczne aspekty związane z m. in. podróżami kosmicznymi, fizyką, astronomią, budową wszechświata i sztuczną inteligencją, przyjemność z czytania znacząco zmalała. Myślę że gdyby ten element został ograniczony do niezbędnego minimum czytałoby się ją znacznie łatwiej. Mimo to opisywanie tak trudnych i skomplikowanych kwestii świadczy o duże wiedzy autora. W swojej książce Radosław Lewandowski nie szczędzi czytelnikom plastycznych i barwnych opisów bitew toczonych w przestrzeni kosmicznej między statkami ludzi a Niszczycielami. Jako ciekawostkę wskazałbym pewne odnośniki i nawiązania do takich klasyków kina jak „Gwiezdne Wojny”, „Star Trek” i „Gwiezdne Wrota”.
„Yggdrasill Exodus” to drugi tom dylogii „Yggdrasill” autorstwa Radosława Lewandowskiego. Poznajemy w niej dalsze przygody Erika Erikssona, który wraz z drużyną Waregów oraz mieszkańcami słowiańskiej osady zostaje przeniesiony w czasy paleolitu. Dumny Wiking, po utracie przyjaciół, postanawia wypełnić wolę Siewcy. W towarzystwie neandertalczyków, wyrusza do Czerwonej Skały,...
* "Byłem poobijany, otępiały i śmierć przyjąłbym teraz z uśmiechem. Los każdego z nas jest znany i koniec żywota również. Taki jest forlog - przeznaczenie człowieka."
* "Ale czy życie jest czymś więcej niż dążeniem do śmierci? Czy droga ta, raz kręta i mozolna, innym razem prosta i krótka, nie wiedzie zawsze do jednego celu?"
* "Nieprzeniknioną czerń tej sztucznej anomalii zaczęły burzyć jęzory plazmy. Krawędzie horyzontu zdarzeń nabrały na chwilę intensywnej bursztynowej barwy, by zaraz ściemnieć i przybrać mocny wiśniowy odcień"
Poznamy dalsze losy Erika, po bitwie z dzikim, trochę się zmieni. Sztuczna inteligencja i on, może być pomocą i szanse mogą wzrosnąć przed tym co nadchodzi.
Fabuła jest niczym przebywanie w kosmosie, podróż już za Tobą, teraz pora na odkrywanie dalszych zakątków. Zdobywanie potrzebnych informacji, by poszerzyć horyzonty. Wiadomo jak to bywa w nowych miejscach z nowymi danymi, część może przygnieść tym co skrywa i sprawić, że zatrzymamy się na moment, a cześć okaże się momentami zatracająca w pozytywnym słowa znaczeniu, będzie się chciało więcej i więcej. Lecz nigdy nie wiemy, która droga zaprowadzi nas do nikąd, albo do kogoś. A co i kogo spotkamy po drodze, to często jest bądź nie zawsze zależne od nas!
Akcja jest niczym cierpliwość. Możesz mieć ogromne jej pokłady, ale nie wiesz kiedy coś bądź ktoś w końcu naruszy tą jedną jej strunę, która ruszy lawinę irytacji, złości czy frustracji w jednym. Będziesz wyczuwać, że się zbliża, nawet pomyślisz, że wiesz kiedy, ale nie zawsze będzie tak jak wyczujesz i będziesz mógł się nastawić czy opanować to co zaraz się stanie. Próbować zawsze można, ale tutaj czasami się nie da.
Bohaterowie są wykreowani w bardzo dobrym wręczy żywym stylu, tacy z krwi i kości. Stają się w wyobraźni realni, są charakterni oraz indywidualni. Poznamy dalsze losy Eryka i bezpośrednią kontynuację tego co się wydarzyło w tomie pierwszym. A działo się tutaj naprawdę dużo, no i znowu cofniemy się w czasie do których został wysłany główny bohater, a uwierzcie mi nie było wcale łatwiej niż w tomie pierwszym. A na dodatek poznamy historie nie tylko oczami Eryka, ale również innych, co pozwoli nam lepiej zrozumieć na jaką próbę Bogowie wystawili głównego bohatera. Poznamy również daleką przyszłość oczami Heza, który jest świetnie wykreowaną postacią. A tam gdzie dzięki jego oczami się przenosimy nie jest tak kolorowo jakbyśmy chcieli. Będziemy towarzyszyć dzielnie i wspierać, ale też bardzo przeżywać. Również na wyróżnienie w kreacji należy się innym pobocznym bohaterom, którzy mają swój udział w przeszłości jak i przyszłości.
Emocje to drugie życie tej książki, które w nas budzi. Przeżywanie tej historii jest po prostu spisane właśnie na kartkach powieści. Wszystko to co się dzieje wokół bohaterów, to co widzimy i czego się dowiadujemy. Obudzi w nas odkrywców, własnych myśli i wrażeń. Nie raz moje serce chciało wyskoczyć z smutku, bezradności i przerażenia. Wzruszenie odbierało mi myśli i gula rosła w gardle. Był również uśmiech podczas czytania i trochę śmiechu.
Opisy są fenomenalne, genialne, dokładne, a dzięki precyzji i dostosowaniu do fabuły i akcji, dodają pewnego uroku, klimatu i przenoszą na kartki powieści. Doświadczamy, przeżywamy niesamowite przygody, a wrażania są niezapomniane. Wręcz chce się więcej i więcej; są wyważone nie dostaniemy ich w zbyt dużej ilości, takiej która przytłoczy fizyką i innymi naukami, wręcz przeciwnie, będzie chciało się chłonąć i wiedzieć jeszcze więcej. Zostałam nimi zafascynowana, zaangażowana i przeniosiona do wyobraźni, która wykreowała z kartek świat i nie chciała go opuszczać.
Dodatkowym plusem jest warstwa psychologiczna i obserwowanie świata oczami zarówno to co przeszło i się rozwinęło i to co się tylko rozwinęło, ale mogło się cofnąć i zobaczyć jak to było. Świetny zabieg i przeskoki czasowo-myślowe, które pokazały, że nigdy nie można być pewnym niczego i nikogo, bo świat jak i ewolucja potrafi zaskoczyć.
Dodatkowym plusem są również dialogi, które tylko jeszcze bardziej podsycały ciekawość i skupienie do całej dziejącej się historii, nie były wymuszone, wręcz naturalne. Nie były wstawiane na siłę i bez kontekstu.
Podsumowując "Yggdrasil. Exodus" to opowieść dla tych co przepadli w tomie pierwszym, a gwarantuje, że ten tom spełni oczekiwania kosmosowych wyjadaczy. Sprawi, że człowiek zamyśli się nie raz, i nie dwa zastanowi się nad wieloma sprawami, a jednocześnie będzie cieszył się podróżą i odkrywaniem tego co nieznane.
Perun uważa, że Yggdrasil jest idealna seria dla fanów science-fiction, i dla tych co kochają kosmiczne wstawki i wszystko co z tym związane!
* "Byłem poobijany, otępiały i śmierć przyjąłbym teraz z uśmiechem. Los każdego z nas jest znany i koniec żywota również. Taki jest forlog - przeznaczenie człowieka."
* "Ale czy życie jest czymś więcej niż dążeniem do śmierci? Czy droga ta, raz kręta i mozolna, innym razem prosta i...
Współpraca barterowa z autorem Radosław Lewandowski
☄️ Recenzja patronacka ☄️
"Duma i pycha rodzaju ludzkiego są niezmierzone i uznanie wyższości innych przychodzi nam z wielkim trudem."
Yggdrasil Exodus to drugi tom dylogii. W pierwszym tomie mieliśmy okazję poznać Erika Erikssona i jego kompanów, którzy wraz z mieszkańcami osady położonej nad rzeką Vistula zostali przeniesieni 35000 lat w przeszłość. Dowiadujemy się jak potoczyły się dalsze losy walecznego wikinga oraz ludzi ze Starej Rasy.
W powieści mamy sporo nawiązań do wydarzeń z pierwszego tomu, które odświeżają naszą wiedzę o tym, co się wydarzyło od czasu niespodziewanej podróży w czasie naszych bohaterów.
Tym razem jednak poza Erikiem Erikssonem na plan pierwszy wysuwa się druga ogromnie ważna i interesująca postać - Hez Tolov (mężczyzna żyjący w 3410 roku).
"Kapitan Autonomicznego Statku Dowodzenia, zwanego potocznie AS-em - supernowoczesnego, eksperymentalnego okrętu floty, zdolnego, o ile wierzyć konstruktorom, do przebicia błony rozdzielającej wszechświaty."
Na skutek eksperymentu Korporacji Nova wydarzenia z przeszłości i przyszłości splotły się ze sobą, a stworzona przypadkowo alternatywa rzeczywistość dała ludzkości niewielka szansę na przetrwanie nadciągającego Exodusu.
Jestem oczarowana stworzoną przez autora historią. Widać, że Radosław Lewandowski posiada ogromną wiedzę, którą dzieli się z czytelnikiem w przystępny sposób. Choć nie przeczę, że poruszone zagadnienia z zakresu teorii powstania wszechświata czy fizyki kwantowej mogą co niektórych czytelników przytłoczyć.
Był czas, że ogromnie interesowałam się programami naukowymi rozważającymi teorię Wielkiego Wybuchu, powstania supernowych, czarnych dziur i tworzenia galaktyk. Tym bardziej ogromnie doceniam rzetelność przekazywanych przez autora informacji.
"Z danych przekazanych przez Braci dało się wywnioskować, iż otacza nas bezkresne pole kosmicznej pustki, wypełnionej ciemną energią, upstrzone gdzieniegdzie czarną materią (...)
Nasi naukowcy twierdzą, że ponad wszelką wątpliwość czarną materią wypełniona jest również Macierz, będąca kolebką wszechświatów, początkiem wszystkiego, co nas otacza."
Zastanawialiście się kiedyś czy istnieje w kosmosie życie poza Ziemią? A gdyby, czysto teoretycznie, założyć, że takie miejsca występują i inne istoty rozumne zamieszkują wszechświat, ale my na dzień dzisiejszy nie posiadamy odpowiednich technologii by to sprawdzić.
Radosław Lewandowski pokusił się o rozwinięcie takiej teorii pisząc dylogię Yggdrasil.
Akcja większej części drugiego tomu - Exodus skupia się na walce ludzkości o przetrwanie w starciu z nadchodzącym zagrożeniem.
"Wracając do kłopotów, z którymi ludzkość musiała się zmierzyć, mieliśmy pecha wielkości Słońca. Wewnątrz habitatu naszego wszechświata rozrasta się nowy, młodszy, niszczący na swej drodze planety, gwiazdy, galaktyki. To tak, jakby we wcześniej wpuszczony strumień pary wodnej, który już zdążył się nieco ochłodzić i tu i ówdzie skroplić, wpuszczono nowy, rozgrzany do wartości progowych."
Ludzkość jednak nie zamierza biernie czekać na rozwój wydarzeń i tworzy z pozostałymi przy życiu rasami flotę statków, którymi zarządzają Sztuczne Inteligencje.
"Na pierwszym etapie konstruowania niepokój wzbudzał fakt, że statki były nie tylko użytecznymi narzędziami, ale też jakby inną formą życia, w pełni świadomą swojego istnienia, obdarzoną wolną wolą, a co za tym idzie - instynktem samozachowawczym."
Na ogromny szacunek zasługują opisy bitew Sokoła i pozostałych statków floty emigracyjnej Unii z Niszczycielami.
Dodatkowo autor umieścił w książce szczegółowy wykaz floty wraz z uzbrojeniem, ilością załogi oraz dowódcami okrętów klasy ASD.
Pamiętam, jak po raz pierwszy oglądałam Gwiezdne Wojny. Jak z zapartym tchem przyglądałam się rozgrywkom Rebeliantów z Imperium Galaktycznym.
Podobnie czułam się czytając Yggdrasil Exodus.
Flota wykreowana przez autora w tej powieści znajduje się na bardzo zaawansowanym poziomie, korzystając zarówno z min wypełnionych antymaterią, z mimikry (czyli maskowania swojej obecności tak, aby upodobnić się do otoczenia, by statek nie był wykrywalny przez radary obcych), czy Sztucznej Inteligencji.
Jednak kosmiczne walki to istny majstersztyk tej powieści. Trzymają w niesamowitym napięciu i sprawiają, że trudno jest się oderwać od tej historii.
Przyznaję, że jestem pod ogromnym wrażeniem wszelkich szczegółów kosmicznych potyczek. Z pewnością będą one istną gratką dla miłośników space opery.
"Wpadliśmy w sam środek formacji wroga, niezauważeni do momentu, gdy statek przekierował całą energię z systemów maskowania na tarcze obronne Sokoła. Na milisekundy pole zdezaktywowano i w tym samym momencie wyrzutnie wystrzeliły w przestrzeń pięćset myśliwców z ludzką załogą, a jednocześnie otworzyły ogień do okrętów nieprzyjaciela. Zależało nam szczególnie na zniszczeniu olbrzyma zakrzywiającego przestrzeń przed klinem ugrupowania wroga i trałowca strzelającego kosmicznym śrutem ogromnych prędkości. Tam poszedł cały impet pierwszego uderzenia."
To zaledwie przedsmak tego, co czeka czytelnika w tej powieści.
Rozmach, zaawansowana technologia, Sztuczna Inteligencja, obcy byt, walka o przetrwanie, kosmiczne zagrożenia oraz wewnętrzne rozgrywki i niebezpieczeństwo nadciągające z najmniej oczekiwanej strony.
Świetnie wykreowani bohaterowie, którzy tym razem okazują więcej emocji, co jest niewątpliwym atutem. Jakby nie patrzeć trwa walka o przetrwanie miliardów istnień. Tak więc już sama świadomość zbliżającej się zagłady sprawia, że emocje sięgają zenitu.
Jesteście ciekawi jak potoczyły się losy Erika i Jagny? Czy ludzkość ma szansę na przetrwanie? Co się stanie z admirałem Tolovem? Jakie zagrożenia spadną na ludzi?
A uwierzcie mi będzie tutaj sporo niespodzianek.
Wybierzcie się w międzygalaktyczną przygodę z bohaterami powieści Yggdrasil Exodus.
Zakończenie mnie zaskoczyło. Spodziewałam się dużego napisu THE END na końcu powieści, tymczasem mam wrażenie, że autor zostawił "otwartą furtkę" i kto wie, może w przyszłości doczekamy się dalszych historii będących kontynuacją losów naszych bohaterów.
Gorąco polecam.
Współpraca barterowa z autorem Radosław Lewandowski
☄️ Recenzja patronacka ☄️
"Duma i pycha rodzaju ludzkiego są niezmierzone i uznanie wyższości innych przychodzi nam z wielkim trudem."
Yggdrasil Exodus to drugi tom dylogii. W pierwszym tomie mieliśmy okazję poznać Erika Erikssona i jego kompanów, którzy wraz z mieszkańcami osady położonej nad rzeką Vistula zostali...
Kochani, czy patrząc na tą okładkę słyszycie świst przelatujących statków kosmicznych ? Huk strzałów i zapowiedź niezapomnianej przygody między planetarnej? Jeśli tak, to powiem Wam już teraz, to odczucie jest jak najbardziej prawidłowe.💥💥💥
🪐 Może pamiętacie moją recenzję części pierwszej? Poznaliśmy w niej Erika, syna Eryka Zwycięskiego, który został przeniesiony w czasie wraz ze swoimi ludźmi. W czasy gdzie żyły mamuty oraz Neandertalczycy.
Autor umieścił w części drugiej sporo przypomnień , zatem, jeśli coś zdążyło się w Waszej pamięci już zatrzeć, na pewno się przypomni.
Exodus zabiera nas w bardzo mroczne czasy.
🪐Eryk, niestety jest bardzo mocno miażdżony przez nordyckich Bogów. Wszystko co robi, jakiekolwiek bitwy nie stoczy są one zawsze przypieczętowane ogromem trudu, potu czoła i krwi.
Nasz bohater musi odnaleźć osadę dla ludu, który przybył z XI wieku, obdarzonego telepatią. Bardzo znacząca rolę odegrał tu Siewca, czyli sztuczna Inteligencja.
Przekaże mu ona swoją wiedzę, co nie do końca będzie dla Erika pożądanym doświadczeniem.
🪐Życie syna konunga jest bacznie obserwowane przez kapitana kosmicznego statku ( XXXVw ) Heza Tolova. Co daje mu ta obserwacja ? Otóż wskutek naukowych eksperymentów widmo kosmicznej wojny jest coraz bliższe. Poczynania wikinga oraz Siewcy posłużą jako niezbędna wiedza w przyszłym konflikcie.
Czy ponura wizja konfliktu spełni się ?
🪐Celem odpowiedzi na to pytanie odsyłam Was na karty powieści, gdzie poznacie nowe technologie, ogromną dawkę sci fi, będziecie świadkiem bitew kosmicznych.
Autor również ma ogromną wiedzę w dziedzinie nauki, zatem dla spragnionych umysłów będzie to nie lada gratka.
Nie jest to książka lekka i przyjemna. Wymaga od nas ciągłego skupienia, dawka informacji jest przeogromna, warto nawet ją sobie dawkować lub zapisywać, by nie umknęła. Nie miałam pojęcia o wielu rzeczach odnośnie kosmosu, wychodzę z lektury mądrzejsza. A przecież o to chodzi prawda?
💥 Mimo raczej słabo zarysowanej więzi emocjonalnej z bohaterami w części pierwszej, tutaj Radosław Lewandowski stawia trochę bardziej na analizę wnętrza. Poznajemy co czują i myślą postacie. To bardzo dobry zabieg. Ponieważ nie ukrywajmy, ale obciążenie jest dla nich ogromne. Wszak na szali jest ocalenie ludzkości.
Podoba mi się opisywanie walk, a wątek z Siewcą uważam za doskonały. Przecież to jest tak bardzo prawdopodobne...
💥 Elementy space opera, nauki, nawet lekki wątek romantyczny, nordycka mitologia, refleksja nad tym co dalej z nami... wszak znaki na niebie i ziemi są dowodem na to, że czas się obudzić...
Autor doskonale wie jak przemycić czytelnikowi ważne lekcje o nas, naszych przodkach.
Nie czekaj, już dziś zamów swój egzemplarz i odkrywaj tajemnice odległej galaktyki....
Kochani, czy patrząc na tą okładkę słyszycie świst przelatujących statków kosmicznych ? Huk strzałów i zapowiedź niezapomnianej przygody między planetarnej? Jeśli tak, to powiem Wam już teraz, to odczucie jest jak najbardziej prawidłowe.💥💥💥
🪐 Może pamiętacie moją recenzję części pierwszej? Poznaliśmy w niej Erika, syna Eryka Zwycięskiego, który został przeniesiony w czasie...
Eryk, syn Eryka Zwycięskiego nigdy by nie pomyślał, że bogowie zamiast do Walhalli wyślą go w odległą przeszłość. Co prawda oddelegowali do tego naukowców z XXX wieku, ale fakt jest faktem…
Na szczęście Eryk jako syn konunga odebrał odpowiednie wykształcenie, z którego umie korzystać. Dzięki niemu potrafi ustalić hierarchię ważności spraw, którymi musi się zająć. A priorytetem jest znalezienie odpowiedniego miejsca na osadę dla przybyszów z XI wieku.
Ta nie najłatwiejsza sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej wraz z pojawieniem się obdarzonego telepatią ludu i… pochodzącej z odległej przyszłości sztucznej inteligencji, która początkowo mówiła o sobie Siewca.
W pewnym momencie Siewca wyjawia Erykowi prawdę o sobie oraz przekazuje mu swoją wiedzę, a to jednocześnie ułatwia i utrudnia wikingowi podejmowanie kolejnych decyzji…
Całe życie Eryka i jego ludzi śledzi z perspektywy XXXV wieku kapitan Hez Tolov. Co prawda nie ma on za dużo wolnego czasu, ludzkość bowiem szykuje się do wojny w kosmosie. Wojny, której prawdopodobnie by nie było, gdyby nie eksperymenty naukowców…
Ale skoro już wiadomo, że nie uda się uniknąć zbrojnego starcia, to trzeba się do niego odpowiednio przygotować. Jednym ze źródeł wiedzy kapitana są właśnie losy Eryka i jego ludzi…
Czy kapitan znajdzie potrzebne mu odpowiedzi?
Co znajdowało się na liście Eryka?
Jak potoczy się wojna?
Czego Eryk dowiedział się od sztucznej inteligencji?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce.
Lubicie mitologie i ogólnie wątek związany z wiarą w książkach?
U mnie to zależy od książki i od autora.
Z powieściami Radosława Lewandowskiego jestem za pan brat. Jest tam to, co tygryski lubią najbardziej, czyli mnóstwo wiadomości przekazanych w przystępnej formie. Na dodatek ze ściągą w postaci indeksu lub jak kto woli suplementu na końcu każdej książki.
To ogromne ułatwienie dla mnie jako wielbicielki mitologii, a tę skandynawską już dawno chciałam poznać.
W sumie szkoda, że na lekcjach religii jest omawiane tylko jedno wyznanie. Osobiście, gdybym miała na to jakikolwiek wpływ skupiłabym się na porównaniu jak na dany… hmm… problem reagują różne religie. Dzięki temu te zajęcia byłyby o wiele ciekawsze, no i młodzi mogliby wybrać świadomie w co wierzyć. O ile w ogóle…
Nie… źle mówię… Człowiek musi w coś wierzyć. Bez względu na to, czy mowa o jakichkolwiek bogach czy czymś innym. Mamy bowiem w sobie wewnętrzną potrzebę oparcia się na czymś… niematerialnym. Komuś takiemu możemy ponarzekać, podziękować albo poprosić o pomoc. I w przypadku braku spodziewanego efektu przyjąć to jako kolejną z prób na jakie wystawiają nas bogowie.
Bywa jednak, że z różnych powodów tracimy wiarę. Pół biedy, gdy mamy na to jakiś wpływ, ale czasami, tak jak Eryk, zostajemy postawieni przed faktem dokonanym.
Wtedy dużo zależy od tego, jak silny ma się charakter i… od innych ludzi.
Jak to wyglądało w przypadku znającego różne wyznania Eryka? To już musicie sprawdzić sami…
Znajdziecie go zarówno w tetralogii „Wikingowie” jak i w dylogii „Yggdrasil”, którą miałam zaszczyt objąć swoim patronatem medialnym.
Autorowi dziękuję za zaufanie, a Was zapraszam do lektury, no i później do podzielenia się opinią.
RECENZJA PATRONACKA (wydanie III)
Eryk, syn Eryka Zwycięskiego nigdy by nie pomyślał, że bogowie zamiast do Walhalli wyślą go w odległą przeszłość. Co prawda oddelegowali do tego naukowców z XXX wieku, ale fakt jest faktem…
Na szczęście Eryk jako syn konunga odebrał odpowiednie wykształcenie, z którego umie korzystać. Dzięki niemu potrafi ustalić hierarchię ważności spraw,...
„Ale czy życie jest czymś więcej niż dążeniem do śmierci? Czy droga ta, raz kręta i mozolna, innym razem prosta i krótka, nie wiedzie zawsze do jednego celu?”.
„Yggdrasil. Exodus” to drugi tom cyklu autorstwa Radosława Lewandowskiego, który swoją premierę miał całkiem niedawno, bo szesnastego grudnia. Pierwsza część „Yggdrasil. Struny czasu” skupiła się głównie na losach grupy Słowian i Wikingów przeniesionych do czasów mamutów i Neandertalczyków. Kontynuacja rozwija również tę historię, ale na tym nie poprzestaje.
„Życie, Eriku, to nie tyle walka dobra ze złem, co mądrości z głupotą i żądzy z dyscypliną”.
Życie Erika Ericssona, opisywane na kartach tetralogii „Wikingowie” i kontynuacji „Yggdrasil. Struny czasu”, nie można nazwać usłanym różami. Wręcz odwrotnie, to pasmo ciężkich prób, które stawiają przed nim nordyccy bogowie, czy też wyjątkowo przewrotne bóstwo: przypadek. Każdy odniesiony przez niego sukces, okupiony jest potem, łzami i krwią, i nierzadko kusi, by określić go mianem: „Pyrrusowego zwycięstwa”. W drugim tomie nie jest pod tym względem inaczej, ale czy takie nie jest życie? Opowieść, w której wszystko idzie po myśli bohaterów, to bajka, a „Yggdrasil. Exodus” zdecydowanie nią nie jest.
„Nagle zrozumiałem i było to niczym podmuch gorącego wiatru na lodowych równinach, blask Słońca we wnętrzu Ziemi, pierwsza organiczna synteza... Zasypiając, zostawiłem świat bogów, a budząc się, odnalazłem naukę, bóstwo nie mniej potężne i równie kapryśne!”.
W pierwszym tomie rolą głównego bohatera niepodzielnie władał Erik, kontynuacja przyniosła mu jednak silnego rywala. Hez Tolov to człowiek przyszłości, kapitan statku kosmicznego, na którego barki spada niesłychanie wielka odpowiedzialność – i nie mam tu na myśli odpowiedzialności, jaką jest zabranie czytelnika w podróż poza znany wszechświat, chociaż to też. W przypadku obu bohaterów mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową, jednak żaden z nich nie należy do tych postaci, które zalewają czytelnika swoimi emocjami… A może po prostu nie mają na to czasu, szczególnie gdy muszą skupić się na ocaleniu własnego życia lub też całej ludzkości? Rzecz jasna w książce jest miejsce na wewnętrzne rozterki, cierpienie bohaterów, czy melancholię, ale ciężar opowiadanej historii – historii, w której stawką jest zagłada wszystkiego – spycha je na drugi plan. Więęęc, raczej nie będziecie płakać nad losem poszczególnych postaci, zamiast tego czeka Was prawdopodobnie odrobina smutku i szczypta wzruszenia.
„Ludzkość od pewnego czasu wiedziała, że ta chwila nadejdzie, ale, no cóż, śmierć też jest oczywista i mamy całe życie, aby się na nią przygotować, a jednak… Gdy jest obok nas, nagle dostrzegamy, jak wiele rzeczy chcemy jeszcze zrobić, powiedzieć, przeżyć, jak piękne są te drobne, codzienne przyjemności, jakie to niesprawiedliwe, że zostawimy to wszystko właśnie teraz. Nie ma tu znaczenia długość życie, efekt jest zwykle taki sam”.
Kryzysy w historii ludzkości i całej Ziemi, to coś, do czego – patrząc z perspektywy zimnego obiektywizmu – powinniśmy się przyzwyczaić. Spadające planetoidy asteroidy, meteoroidy, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, tsunami, wojny… Kryzys, kryzysem pogania, szczególnie ostatnimi czasy. Jednak na szczęście nie jesteśmy nieczułymi robotami, a wola życia płonie w nas (prawdopodobnie) wiecznym ogniem. Żeby przeżyć, jesteśmy gotowi zrobić bardzo wiele – nie inaczej wygląda to w „Yggdrasil. Exodus”. W obliczu zagłady wszystkiego, co znane, ludzie jednoczą się i stają do walki z dużo potężniejszym wrogiem. Tylko z tym zjednoczeniem… Ech. Może to, powinno dziwić, a nawet szokować, ale… No jakoś nie szczególnie, więc wszystko przedstawione jest tu bardzo "życiowo".
„Mimo wszystko statystyki wyglądały całkiem zadowalająco, ale jak ktoś kiedyś powiedział: "są kłamstwa, duże kłamstwa i statystyki"”.
W „Yggdrasil. Exodus” Radosław Lewandowski przygotował dla czytelnika przeszłość – czyli to, z czym zaznajomiliśmy się już w pierwszym tomie, a także: przyszłość – to znaczy dużo więcej przyszłości, podróże kosmiczne, nowe technologie, obcych i bitwy kosmiczne. Oprócz tego mamy sporą dawkę hard science fiction – czyt. "technologicznego bełkotu", ale w odróżnieniu od pierwszego tomu, gdzie całość wyjaśnień otrzymaliśmy na początku, tym razem jest to bardziej rozproszone po tekście i w mniejszych dawkach. I jeszcze jedno. W książce pojawiają się – co prawda tylko na chwilę, ale jednak – SMOKI. Tak, mam na myśli te wielkie, fantastyczne, latające i zionące ogniem jaszczurki. Zastanawiacie się jakim cudem Autor wplótł w science fiction smoki, w dodatku tak, że wszystko gra i buczy? Tego to ja Wam nie zdradzę. Przyznam jednak, że Radosław Lewandowski lekko mnie tym "wykoleił" i przyprawił o delikatny opad szczęki, a o to niełatwo. 😅
Pod względem stylu, to od „Yggdrasil. Struny czasu” nic się nie zmieniło, nadal książkę czyta się przyjemnie. Język jest lekki i przystępny – poza momentami, w których pojawia się hard science fiction i różne naukowe teorie i prawa dotyczące kosmosu – a także odrobinę kwiecisty. Jak już wspomniałam, pojawiają się momenty, w których bohaterowie poświęcają trochę więcej czasu na wewnętrzne rozważania. Akcja powieści ma stałe, choć niezbyt szybkie tempo. W książce pojawia się też kilka ciekawych zwrotów akcji.
Nie ma książki bez wad, prawda? Jednak bardzo często to, co dla jednego jest wadą, dla innego będzie zaletą lub czymś, co nie wpływa na odbiór książki.
Przyjmę więc, że w tym przypadku mamy do czynienia z: "to zależy wada" lub "dla niektórych wada".
Po pierwsze: przypomnienie istotnych wydarzeń z pierwszego tomu. Jeśli po drugą część sięgnięcie na przykład rok później, to prawdopodobnie nie będziecie potrzebować ponownej lektury pierwszego tomu, bo drugi wszystko dostatecznie Wam odświeży. Jednak jeśli będziecie czytać cykl jednym ciągiem albo kolejne książki, w krótkim odstępie czasu (u mnie było to około dwóch miesięcy) i w dodatku macie dobrą pamięć, to te fragmenty mogą trochę nudzić, a w skrajnym przypadku nawet lekko irytować.
Po drugie powtarzanie informacji, które pojawiły się już w „Yggdrasil. Exodus”. Na przykład sceny, których jako czytelnik byliśmy świadkiem, są ponownie opisywane kawałek później, co prawda w skróconej wersji, ale jednak. Dla kogoś, kto czyta bardzo uważnie, to może trochę nudzić – na całe szczęście są to drobne i pojedyncze sytuacje, a nie coś nagminnego.
Wadą może być też (ale nie musi) ograniczona, czy też mała emocjonalność głównych bohaterów.
W książce pojawia się również kilka scen erotycznych, ale dość krótkich i nie przesadnie szczegółowych. Romantyczności jako takiej w sumie brak – prawdopodobnie dzięki wspomnianej wyżej małej emocjonalności bohaterów, no i takiemu drobnemu szczególikowi, jak wysokie ryzyko śmierci i zbliżająca się zagłada ludzkości.
Czy „Yggdrasil. Exodus” to ostateczne zakończenie cyklu? Dziesięć lat temu, kiedy te książki ukazały się po raz pierwszy, na tym stanęło. Główne wątki zostały zamknięte, ale Autor pozostawił sobie całkiem sporo możliwości dalszego rozwoju historii. Dodatkowo za znajdującym się na końcu książki opisem floty emigracyjnej, jest dodatkowy rozdział z nowymi bohaterami – może Radosław Lewandowski już coś dla nas planuje…
Jeśli spodobał Wam się pierwszy tom cyklu, to na drugim nie powinniście się zawieść, a nawet jest spora szansa, że jeszcze bardziej przypadnie Wam do gustu. Natomiast jeśli jeszcze nie spróbowaliście, a lubicie podróże kosmiczne, to może warto dać szansę.
Czy mi się podobało? Podobało się, a jeśli pominąć te troszkę drażniące przypomnienia, to bardzo podobało.
Po więcej recenzji zapraszam na:
https://www.facebook.com/profile.php?id=100093693897871
„Ale czy życie jest czymś więcej niż dążeniem do śmierci? Czy droga ta, raz kręta i mozolna, innym razem prosta i krótka, nie wiedzie zawsze do jednego celu?”.
„Yggdrasil. Exodus” to drugi tom cyklu autorstwa Radosława Lewandowskiego, który swoją premierę miał całkiem niedawno, bo szesnastego grudnia. Pierwsza część „Yggdrasil. Struny czasu” skupiła się głównie na losach...
Historia jest niebanalna, ale trochę mi brakuje w niej jakiegoś ładu, może to przez te przeskoki czasowe, może coś innego, czego nie umiem określić,
Z miłą chęcią przeczytał bym coś więcej o losach Kamyka
Historia jest niebanalna, ale trochę mi brakuje w niej jakiegoś ładu, może to przez te przeskoki czasowe, może coś innego, czego nie umiem określić,
Z miłą chęcią przeczytał bym coś więcej o losach Kamyka
Po przeczytaniu pierwszego tomu "Struny czasu" byłem bardzo ciekawy jak też autor rozwinie opowieść w tomie drugim. Początek książki trochę mnie rozczarował i nie mogłem przestawić się na ten zupełnie inny dalszy ciąg. Jednak po przeczytaniu stwierdziłem, ze daje powody do przemyśleń. Do czego mogę się przyczepić to do faktu, że wielokrotnie autor skracał wątki i robił przeskoki czasowe. Moim zdaniem rozwijając tą powieść mogła z tego wyjść super spece opera, gdyż sam pomysł na tą historię jest rewelacyjny.
Po przeczytaniu pierwszego tomu "Struny czasu" byłem bardzo ciekawy jak też autor rozwinie opowieść w tomie drugim. Początek książki trochę mnie rozczarował i nie mogłem przestawić się na ten zupełnie inny dalszy ciąg. Jednak po przeczytaniu stwierdziłem, ze daje powody do przemyśleń. Do czego mogę się przyczepić to do faktu, że wielokrotnie autor skracał wątki i robił...
Bardzo zakręcona książka, momentami aż za bardzo. I ta mieszanina nie wyszła książce na dobre. O ile pierwsza część (i połowa drugiego tomu) jako tako trzymała się kupy, tak druga już trzyma się trochę mniej. Aczkolwiek jest to dalej bardzo ciekawy pomysł na fabułę i nieszablonowa historia.
Zapoznać się warto.
Bardzo zakręcona książka, momentami aż za bardzo. I ta mieszanina nie wyszła książce na dobre. O ile pierwsza część (i połowa drugiego tomu) jako tako trzymała się kupy, tak druga już trzyma się trochę mniej. Aczkolwiek jest to dalej bardzo ciekawy pomysł na fabułę i nieszablonowa historia.
Dużo lepiej czytało mi się tom I, nie zawierał bowiem tylu szczegółów technicznych i koncentrował się głównie na przygodach wikingów. Tutaj mamy do czynienia ze Sztuczną Inteligencją, statkami kosmicznymi, katastrofami planetarnymi, co trochę odbiega od moich zainteresować, wobec czego ciężko było mi się nad tym skupić.
Dużo lepiej czytało mi się tom I, nie zawierał bowiem tylu szczegółów technicznych i koncentrował się głównie na przygodach wikingów. Tutaj mamy do czynienia ze Sztuczną Inteligencją, statkami kosmicznymi, katastrofami planetarnymi, co trochę odbiega od moich zainteresować, wobec czego ciężko było mi się nad tym skupić.
Czy drugi tom cyklu dorównał pierwszemu i moje noty będą równie wysokie jak dla "Strun czasu"? Miałam wszak bardzo duże oczekiwania wobec tej powieści, szczególnie po zapewnieniach Autora, że pójdzie bardziej w klimaty sf.
Początkowo byłam trochę zawiedziona. Chociaż nie, to złe słowo. Lewandowski znowu zaczyna od świata przyszłości, by szybko przejść do opowiadania o Eryku Eriksonie. Polubiłam tego wikinga i nie mam pretensji, choć spodziewałam się czegoś innego. Przez przynajmniej 70-80 stron poznajemy jego dalsze losy. Jego i, oczywiście, przedstawicieli Starej Rasy. Szczególnie ważny staje się tu Kamyk, syn Wierzby i... cicho sza, nie powiem, czyj. W każdym razie czytelnik znów "ląduje" w paleolicie. Jednak tym razem coraz więcej do powiedzenia ma Sztuczna Inteligencja, którą wysłali do przeszłości nasi potomkowie. To ona zawiedzie dzielnego wikinga w miejsce, z którego odwrót wydaje się niemożliwy. A co z Jagną? Przekonajcie się sami.
Historię Eryka poznajemy w drugim tomie powieści jako swoistą wirtualną rzeczywistość. Życie wikinga i jego towarzyszy ogląda Hez Tolov, człowiek z trzydziestego wieku, przed którym do wykonania niesamowite, bardzo niebezpieczne i nad wyraz odpowiedzialne zadanie. Ma ocalić ludzkość (i cztery inne rasy) przed totalną zagładą. Zaczyna się prawdziwie futurystyczna powieść ze statkami kosmicznymi, sztuczną inteligencją, światami równoległymi i wielkim bum, które ma wszystko zakończyć. Lewandowski pięknie łączy różne pomysły, które już zaistniały. Mamy tu więc coś z "Odysei czasu" Clarke'a i Baxtera, co nieco ze "Star Treka", nie zabrakło też nawiązań do "Mrocznych Materii" Pullmana, czy nawet pewnego wątku z "Matrixa". Gdyby się wgłębić, można by z pewnością napisać krótką (albo i dłuższą) pracę na temat zapożyczeń w "Exodusie". Jednak Lewandowski dodaje naprawdę dużo od siebie, tworzy nową wartość, buduje własny świat, tworzy niesamowite, ciekawe rasy i przedstawia nieźle zakręconą fabułę, na której należy się porządnie skupić, jeśli się chce wszystko zrozumieć. Posługuje się przy tym dwoma językami – dość prostym i codziennym, kiedy opowiada historię z paleolitu oraz naszpikowany wyrażeniami technicznymi i neologizmami, gdy poznajemy świat przyszłości. Narratorów też więc mamy dwóch – Eryka i Heza. Inteligentny i dobrze wykonany zabieg, który sprawia, że od razu wyczuwa się wielkie różnice między światem przeszłości a światem przyszłości.
Autor kładzie duży nacisk nie tylko na fabułę i bohaterów, ale na cały świat przedstawiony. Dzięki temu czytelnik niemal go widzi. Barwne opisy zmian społecznych i stanu społeczeństwa, które są dla Heza codziennością, sprawiają, że można tę powieść nazwać futurystyczną w pełnym tego słowa znaczeniu.
Cała recenzja dostępna na blogu Dune Fairytales pod adresem: http://dune-fairytales.blogspot.com
Czy drugi tom cyklu dorównał pierwszemu i moje noty będą równie wysokie jak dla "Strun czasu"? Miałam wszak bardzo duże oczekiwania wobec tej powieści, szczególnie po zapewnieniach Autora, że pójdzie bardziej w klimaty sf.
Początkowo byłam trochę zawiedziona. Chociaż nie, to złe słowo. Lewandowski znowu zaczyna od świata przyszłości, by szybko przejść do opowiadania o Eryku...
Kontynuuję czytanie cyklu „Yggdrasil” przyznaje zaciekawiło mnie co tam autor wymyślił. Na początek warto o tym wspomnieć, że samo pojęcie Yggdrasil, to jesion łączący wszystkie światy w milotogii wikińskiej. W ogóle motywów nawiązujących do kultury i mentalności wikingów nie brakuje tutaj, więc dla osób, których interesuje ta tematyka to będzie po prostu dodatkowa gratka.
Ta książka zatytułowana „Yggdrasil. Exodus” ma jakby dwie części. Pierwsza to kontynuacja przygód Eryka Eryksona, wikińskiego księcia przeniesionego w paleolit, 35000 lat wstecz do rzeczywistości alternatywnej. Eryk po masakrze, bo nie da się inaczej nazwać bitwy którą stoczyli mieszkańcy osady i ich sojusznicy neandertalczy, a przeciwko nim stanęła horda, ok 1000 miejscowych homo sapiens, czyli naszych pra, pra przodków. Eryk został praktycznie sam, Orm, wiking towarzysz wolał popełnić samobójstwo, pozostała też Jagna, ukochana Eryka, ale ta wybrała życie w jednej z wiosek dzikich, do której została porwana.
Poznajemy dalsze losy Eryka, który praktycznie zostaje cyborgiem, tajemniczy osobnik z roku 3000 przesłał wikingowi dane dotyczące tego co się dzieje, teraz tzn. na przełomie trzeciego i czwartego milenium, że świat się sypie, bo jacyś obcy robią bajzel, a że mamy pecha, bo trafiliśmy w sam środek tej kosmicznej nawałnicy, to przykra sprawa. No i tu losy Eryka się urywają. Dowiadujemy się co będzie dalej, że neandertalczycy jego i Jagnę po prostu zabiją. Bo będzie stwarzał zagrożenie. Jak już wspominałem w poprzedniej recenzji w tej rzeczywistości alternatywnej powstanie cywilizacja neandertalczyków, i to o wiele bardziej zaawansowana niż nasza.
Druga część to podróż kosmiczna admirała Heza Telowa i jego podwładnych z armii kosmicznej. Swoją armadą statków kosmicznych przebili się do innego wszechświata, dotychczas nikomu taka próba się nie powiodła, i niemal od razu trafili na przedstawicieli zaawansowanej kosmicznej cywilizacji. Doszło do starcia, nasi nie mieli szans, ale spróbowali szczęścia, zdołali zadać przeciwnikowi sporo strat, co tamtych zaskoczyło, bo to tak jakby ktoś z dzidą próbował wpieprzać się na czołgi. Ci zdołali powstrzymać samobójczą próbę samozniszczenia i przekazali informację, że to nie oni są wrogami, ale ktoś inny, że ci zostali tak samo wykończeni,ale my ponoć możemy mieć jakieś szanse ocalenia.
Zostało jakieś 3 lata do zagłady ludzkości, tyle, że to przypomina nie tyle Armagedon, co raczej Biblijny i nie tylko, potop. Motyw wielkiego potopu pojawia się w niemal wszystkich cywilizacjach i to jest ciekawe, więc niewykluczone, że był naprawdę. Ma być zbudowana jakaś arka i dokonanie próby ocalenia ludzkości. Pomysł interesujący.
Jak ktoś zaczął czytać cykl „Yggdrasil”, to niewątpliwie sięgnie po ten drugi tom cyklu. A innym pozostaje się samemu przekonać, że ten cykl niewątpliwie będzie ciekawy. Autorowi pomysłów nie brakuje.
Polecam.
Kontynuuję czytanie cyklu „Yggdrasil” przyznaje zaciekawiło mnie co tam autor wymyślił. Na początek warto o tym wspomnieć, że samo pojęcie Yggdrasil, to jesion łączący wszystkie światy w milotogii wikińskiej. W ogóle motywów nawiązujących do kultury i mentalności wikingów nie brakuje tutaj, więc dla osób, których interesuje ta tematyka to będzie po prostu dodatkowa...
Tak na szybko: to chyba pierwszy e-book, który po przeczytaniu połączonym z przesłuchaniem, jeszcze raz przeczytałem, żeby możliwie ogarnąć pomysły Autora. Dla mnie rewelacja, dużo pomysłów (choć nie wiem na ile oryginalnych - za mało "tego typu" książek przeczytałem), zgrabnie zazębiających się ze sobą. Pojedyncze wpadki nie odebrały mi przyjemności czytania. Dla niektórych może za dużo kwestii technicznych, naukowych (tak by wynikało z opinii dot. 1. tomu). Dla mnie w sam raz :) W 2. tomie, kontynuując wątki z 1. tomu, Autor wykłada... zresztą nie będę psuł czytania. Jest tu i pomysł, i akcja, historia i trochę socjologii, filozofii, sporo nauki, a do tego nawet teologia. Tak tak, Autor odważył się nawet na przedstawienie Istoty Najwyższej. Wszystko tak smakowicie podane, że aż szkoda, iż pewnie książka dotrze tylko do niewielkiej ilości czytelników. Ja jednak szczerze polecam, najlepiej łącznie z 1. tomem - Strunami czasu. Czytane po Trylogii Ryfterów (która od połowy 2. tomu zaczęła mnie nużyć) Yggdrasil wypadło znacznie korzystniej.
Tak na szybko: to chyba pierwszy e-book, który po przeczytaniu połączonym z przesłuchaniem, jeszcze raz przeczytałem, żeby możliwie ogarnąć pomysły Autora. Dla mnie rewelacja, dużo pomysłów (choć nie wiem na ile oryginalnych - za mało "tego typu" książek przeczytałem), zgrabnie zazębiających się ze sobą. Pojedyncze wpadki nie odebrały mi przyjemności czytania. Dla...
Jestem pod wrażeniem piękna
Jestem pod wrażeniem piękna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy Erik Eriksson wraz z mieszkańcami pewnej słowiańskiej wioski zostaje przeniesiony w okres paleolitu gdzie lód skuwa całą ziemię, a Stary Lud ucieka i próbuje walczyć o przetrwanie z Dzikimi nie spodziewa się iż to wszystko jest sterowane przez osobników z odległej przyszłości. Przyszłości, w której prym wiedzie SI, a cała ludzkość rozproszona jest po Wszechświecie. Ten staje na krawędzi zagłady i tylko dobre, przemyślane decyzje pomogą przetrwać chociaż garstce ludzi i im podobnych.
Pragnę pogratulować autorowi pomysłu na fabułę i konsekwentne jej prowadzenie. W powieści mieszają się czasu paleolitu oraz dalekiej przyszłości bo aż XXXV wieku. Erik znajdujący się w tym pierwszym okresie szuka Jagny ale też próbuje osiedlić swoich towarzyszy w najbardziej dogodnych warunkach. Admirał Hez Tolov natomiast, nadzoruje Statkiem, który porusza się po bliższych i dalszych galaktykach w poszukiwaniu nowego domu dla ludzkości i powstałych do tej pory ras, a także musi stawić czoła Najeźdźcom pragnącym unicestwić wszystko co żyje.
Jak przygody Erika czytałam z wielką przyjemnością, tak te Heza...no cóż. Tutaj sprawa wyglądała nieco inaczej bo pojawiały się tematy związane z fizyką kwantową, podróżami w czasie, budową wszechświatów, które mnie przerosły. Naprawdę podziwiam i doceniam wiedzę autora i to jak stworzył tę powieść ale zdecydowanie bardziej byłabym zadowolona z rozbudowania wątku historycznego. W tej części niestety było go mniej i nad tym ubolewam. Niemniej polecam wszystkim fanom Star Treka i tym podobnym historiom.
Kiedy Erik Eriksson wraz z mieszkańcami pewnej słowiańskiej wioski zostaje przeniesiony w okres paleolitu gdzie lód skuwa całą ziemię, a Stary Lud ucieka i próbuje walczyć o przetrwanie z Dzikimi nie spodziewa się iż to wszystko jest sterowane przez osobników z odległej przyszłości. Przyszłości, w której prym wiedzie SI, a cała ludzkość rozproszona jest po Wszechświecie....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa mało Eryka! To mój jedyny zarzut dotyczy drugiego tomu. Bo... choć teraz akcja skupia się bardziej na przyszłości, to mi się podobało.
Na początku:
- wielowymiarowość: jestem zwolennikiem teorii wielu światów, więc cieszę się, że w książce znalazł się taki wątek,
- zagrożenie dla ludzkości: po prostu lubię to;
- zakończenie historii Eryka: od pierwszego tomu jego losy były spójne, jego emocje wydawały się prawdziwe. Noo, Eryka to ja pokochałam. 😅
- zakończenie tej serii: i tu mi coś zabrakło. Ja wiem, że moja wyobraźnia może pracować dalej, aleee no chciałabym wiedzieć co będzie dalej.
Całościowo ten cykl był całkiem, całkiem. Przeważnie w fantastyce nie mam na równi dwóch całkowicie innych epok i to mi się najbardziej spodobało. Oba światy mają swoje plusy i minusy, bohaterów których można polubić i historie, o której się będzie długo pamiętało.
Polecam 👍
Za mało Eryka! To mój jedyny zarzut dotyczy drugiego tomu. Bo... choć teraz akcja skupia się bardziej na przyszłości, to mi się podobało.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku:
- wielowymiarowość: jestem zwolennikiem teorii wielu światów, więc cieszę się, że w książce znalazł się taki wątek,
- zagrożenie dla ludzkości: po prostu lubię to;
- zakończenie historii Eryka: od pierwszego tomu jego losy...
„Exodus” jest równie, a nawet bardziej wciągający, ze względu na większe zróżnicowanie akcji, niż jego pierwsza część, zatytułowana „Struny czasu”. Erik zostaje okrzyknięty wodzem starej rasy i zaczyna przewodzić tym z neandertalskiego plemienia, którzy pozostali jeszcze przy życiu. Ze średniowiecznych wędrowców w czasie oprócz niego nie ma już nikogo poza Jagną, porwaną jakiś czas temu przez zajadłych, agresywnych homo sapiens. Celem Erica jest odnalezienie i uratowanie ukochanej, a także ochrona tych dziwnych, kudłatych praprzodków, którzy stali mu się bliscy jak rodzina. Z jedną z nich ma nawet syna o imieniu Kamyk.
W sposób szalony mieszają się tutaj geny. Okazuje się, że Kamyk ma wiele wrodzonych możliwości, które przydają mu nadnaturalnej inteligencji i innych umiejętności ponad jego gatunek. Czemuż to? Ma je bowiem także Eric, jego biologiczny ojciec. Został tak udoskonalony przez naukowców z przyszłości, zanim posłali go z misją. Nie tylko inwencji, ale i wielkiej dyscypliny wymaga skonstruowanie tak wielopiętrowej narracji, aby wszystko idealnie się w końcu zazębiało i było czytelne dla odbiorcy.
W „Exodusie” autor szeroko rozbudował elementy science-fiction, zdradził motywy tak daleko idącej ingerencji w przeszłość, ale też przyczyny zupełnie nieprzewidzianych modyfikacji, części projektu, która wymknęła się spod kontroli, jako że tam, gdzie pośle się człowieka, zdarzyć się może dosłownie wszystko. Pięknie wiąże wszystkie plany czasowe, a cała historia jest spójna i przemyślana. To, co było zawikłane i niejasne na początku, z czasem wskakuje na właściwe miejsce, dopełniając obraz całości, ale też z czasem prowadząc nas dalej i dalej w przyszłość.
Czy w konsekwencji dzieje świata potoczą się w sposób, jaki znamy z historii, czy może zupełnie inaczej, jak to wyobraził sobie autor – to pytanie zadajemy sobie od samego początku. Odpowiedzi rzecz jasna nie zdradzę. Po co byłoby wówczas uważnie i z ciekawością śledzić losy bohaterów? Przygód w trakcie wędrówki z pewnością im nie zabraknie. Jest jednak coś znacznie ważniejszego, widmo zagłady wiszące nie tylko nad ludzką rasą czy Ziemią, ale nad całym Wszechświatem: „(…) zrządzeniem parszywego losu ludzkość znalazła się w takim niebezpieczeństwie, że w kolejnych latach może nie tyle cofnąć się do prymitywu, ile zniknąć, zresztą tak samo jak Ziemia, Układ Słoneczny, Droga Mleczna i cała reszta”.
Ciekawym projektem jest stworzenie doskonałej symbiozy z esencji ludzkiej jaźni i cyberświadomości, to ona właśnie dała nadzieję na zwycięstwo w walce z niszczącą siłą i ocalenie ludzkości. Od połowy powieści pogrążamy się w niesamowitym chaosie kosmicznych walk, prowadzonych przez załogi statków, będących sztuczną inteligencją samą w sobie. Przeskakujemy z naszego Wszechświata w zupełnie nową jakościowo rzeczywistość, niezrozumiałą i budzącą lęk. Rzeczywistość, w którek jest „czarno, czarno niczym na dnie piekieł”.
Z początku hermetyzm naukowych określeń, teorii z dziedziny fizyki, astronomii i innych pokrewnych im nauk, nieco nas przytłacza. Jednak gdy już po stylizowanej na archaiczną mowę pierwszej części, wreszcie osłuchamy się z nim, okazuje się nie taki znowu nieprzystępny i nie nastręczy wielu trudności w zrozumieniu tekstu.
Jak widać nasza polska fantastyka ma się bardzo dobrze, wciąż się rozwija, autorzy poszukują stale nowych pól do eksploracji, ich pomysłowość, kreatywna wyobraźnia nie pozwalają nam na nudę, ani nawet na przywyknięcie, dostarczając wciąż świeżych porcji wrażeń, mieszając gatunki, tworząc wyobrażone, skomplikowane i rozbudowane uniwersa i zaludniając je bohaterami, których losy żywo nas obchodzą.
Za egzemplarz dziękuję: https://sztukater.pl/
„Exodus” jest równie, a nawet bardziej wciągający, ze względu na większe zróżnicowanie akcji, niż jego pierwsza część, zatytułowana „Struny czasu”. Erik zostaje okrzyknięty wodzem starej rasy i zaczyna przewodzić tym z neandertalskiego plemienia, którzy pozostali jeszcze przy życiu. Ze średniowiecznych wędrowców w czasie oprócz niego nie ma już nikogo poza Jagną, porwaną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom serii Yggdrasil to kontynuacja niezwykłej, wielowarstwowej opowieści, w której przenikają się różne epoki, kultury i wizje przyszłości. Autor z rozmachem łączy ludzi z czasów paleolitu, Wikingów, średniowiecznych Słowian oraz postacie z odległej przyszłości, tworząc alternatywną wizję rzeczywistości.
Podczas gdy pierwszy tom - "Struny czasu" - skupiał się na losach Erika Erickssona i jego drużyny, próbujących przetrwać po przeniesieniu w przeszłość, "Exodus" przenosi nas w zupełnie inne rejony. Tym razem główną osią fabularną są działania ludzi przyszłości, którzy w obliczu katastrofy kosmicznej muszą opuścić Ziemię.
W wyniku niekontrolowanego eksperymentu dochodzi do rozwarstwienia rzeczywistości, a zniszczenie planety staje się nieuniknione. Ludzkość podejmuje dramatyczną decyzję o ewakuacji - tytułowym exodusie - na pokładzie gigantycznego statku kosmicznego, Arki, eskortowanego przez flotę pod dowództwem admirała Heza Tolova. To właśnie Tolov staje się jedną z najciekawszych postaci tego tomu - zmuszony do podejmowania trudnych decyzji, walczy nie tylko z zagrożeniem z zewnątrz, ale i z próbą przejęcia kontroli przez zaawansowaną sztuczną inteligencję.
Lewandowski porusza uniwersalne pytania o przyszłość ludzkości, granice technologii i naturę człowieczeństwa. Wizja masowej ucieczki z planety nie jest jedynie fantastyką - staje się możliwym scenariuszem dla naszej cywilizacji. "Exodus" to ambitna, dynamiczna i wielowymiarowa opowieść, która pozostawia czytelnika z refleksją nad tym, dokąd zmierzamy jako gatunek.
Drugi tom serii Yggdrasil to kontynuacja niezwykłej, wielowarstwowej opowieści, w której przenikają się różne epoki, kultury i wizje przyszłości. Autor z rozmachem łączy ludzi z czasów paleolitu, Wikingów, średniowiecznych Słowian oraz postacie z odległej przyszłości, tworząc alternatywną wizję rzeczywistości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodczas gdy pierwszy tom - "Struny czasu" - skupiał się na...
Jestem pod wrażeniem, jak wyobraźnia autora nie zna granic. W pierwszym tomie mieliśmy połączenie Wikingów, ery neandertalczyków oraz dalekiej przyszłości. W tym tomie oprócz tego połączenia mamy wiele cywilizacji oraz między kosmiczną wojnę. 🚀
Od razu mówię, że to książka dla wytrawnych pożeraczy sci-fi, książka zawiera mnóstwo trudnego słownictwa, a sama historia mocno nacechowana była fizyką i astronomią. Dużo mamy tutaj opisów statków kosmicznych, wszechświata, całej podróży, co powodowało, że ciężko było mi wrócić do tej historii i się w nią w pełni zaangażować.
Najlepszą postacią jest zdecydowanie Eryk i tutaj jemu kibicuje się najbardziej, zwłaszcza po finale pierwszego tomu.
Jest również nowy bohater - Hez Tolov, który podobnie jak Eryk działa w imię wyższego dobra.
Cześć fabuły w której walczą o uratowanie cywilizacji oraz samo zakończenie jest bardzo dobre, jednak chyba to za mało, żeby mnie zwykłego zjadacza chleba i pasjonata francuskich książek przekonać i dać 5 gwiazdek. ☺️
Niemniej podziwiam za ogromną wiedzę autora i za samo zagłębienie się tematykę fizyki i astronomii, tak aby w miarę najprawdopodobniej oddać to, co może być w przyszłości. Jestem pod wrażeniem również wątku z Erykiem oraz samego zakończenia. To było dobre!
Jestem pod wrażeniem, jak wyobraźnia autora nie zna granic. W pierwszym tomie mieliśmy połączenie Wikingów, ery neandertalczyków oraz dalekiej przyszłości. W tym tomie oprócz tego połączenia mamy wiele cywilizacji oraz między kosmiczną wojnę. 🚀
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd razu mówię, że to książka dla wytrawnych pożeraczy sci-fi, książka zawiera mnóstwo trudnego słownictwa, a sama historia mocno...
"Yggdrasil. Exodus" to druga część przygód Erika Eryksona. Mamy tutaj dwie osie czasowe - akcja toczy się w okresie ziemskiego paleolitu i w przyszłości. Po bitwie, która toczyła się w pierwszej części, wszyscy zginęli, został Eryk i Wierzba. Mężczyzna wyrusza w podróż, aby odnaleźć swoją ukochaną, Jagnę.
Na początku powiem, że to nie była zdecydowanie lektura dla mnie 😅 Jak bardzo przyjemnie czytało mi się historię Eryka, tak miałam trudności ze zrozumieniem drugiej części. Nie czytam na co dzień sci-fi, więc to może dlatego. Musiałam się bardzo skupić na historii, żeby cokolwiek z niej pojąć. Ciężko mi się było skupić, gdyż autor posługuje się bardzo skomplikowanym słownictwem. Dużo aspektów nawiązywało tutaj do fizyki czy astronomii, a to w ogóle nie moja bajka. Nie zmienia to faktu, że spodobała mi się historia Eryka i bardzo polubiłam tę postać. Myślę, że jeśli ktoś lubi takie klimaty typu sci-fi, to świetnie odnajdzie się w tej książce, szczególnie jak szuka czegoś wymagającego, bo książka wypełniona jest naprawdę bogatym słownictwem. Mimo tego, że nie były to za bardzo moje klimaty, to komuś na pewno przypadnie do gustu.
"Yggdrasil. Exodus" to druga część przygód Erika Eryksona. Mamy tutaj dwie osie czasowe - akcja toczy się w okresie ziemskiego paleolitu i w przyszłości. Po bitwie, która toczyła się w pierwszej części, wszyscy zginęli, został Eryk i Wierzba. Mężczyzna wyrusza w podróż, aby odnaleźć swoją ukochaną, Jagnę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku powiem, że to nie była zdecydowanie lektura dla mnie 😅...
☄️☄️☄️Jak już wspominałam przy okazji wrażeń z pierwszego tomu - mamy tu dwie osie czasowe: przeszłość i przyszłość. Nie ukrywam, że dla mnie osobiście przeszłość, to był ten fragment historii, który bardziej do mnie przemawiał. Byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy Eryka, no i przede wszystkim, co spotkało Jagnę. Trafiamy w krajobraz po wielkiej bitwie. Wszyscy kompani Eryka nie żyją, nie zna też losów zaginionej kobiety. U boku ma teraz Wierzbę i ... kogoś, kogo się nie spodziewał, ale nie chcę za dużo zdradzać :) Mimo szeregu przeciwności bohater wyrusza na poszukiwania kobiety swojego życia. Czy uda mu się ją odnaleźć? Jaką przyszłość przewidział dla niego Siewca? Tego Wam nie zdradzę, ale Eryk, to odważny wiking targany wewnętrznymi rozterkami, który łatwo się nie poddaje losowi. Jest w nim zarówno troska o najbliższych, którzy mu pozostali, jak i chęć przetrwania.
🛸🛸🛸Następnie autor przenosi nas w XXX wiek i ta część już wymagała ode mnie większego skupienia. Dużo tutaj informacji i łatwo się pogubić, ale chyba dałam radę :) Śledzimy losy admirała Heza Telowa, który prowadzi flotę do walki przeciwko zaawansowanej technologicznie sztucznej inteligencji. Jego misja to podróże międzygwiezdne, bitwy i szukanie sojuszników. Czy ludziom uda się przetrwać? Bo szanse są znikome...
🛸☄️🪐Radosław Lewandowski zgrabnie połączył różne gatunki literackie tworząc spójną fabułę. Język jest barwny i momentami trudny, ale to nadaje historii charakteru - tak uważam. Tym językiem obrazuje zarówno surowe życie w dobie paleolitu, jak i zaawansowaną technologicznie przyszłość. Bohaterowie muszą stawić czoła trudnym warunkom i dokonywać trudnych wyborów. Napotykają na swojej drodze nieznanych przeciwników, a walka ze sztuczną inteligencją skłania czytelnika do refleksji nad zagrożeniami, jakie niesie ze sobą ciągły rozwój techniki. Dzięki elementom historii i mitologii nordyckiej całość była dla mnie bardziej przystępna.
Połączenie tych wszystkich elementów stworzyło wielowątkową fabułę o przetrwaniu, rozwoju i ludzkiej naturze na każdym etapie jej ewolucji. Polecam!
☄️☄️☄️Jak już wspominałam przy okazji wrażeń z pierwszego tomu - mamy tu dwie osie czasowe: przeszłość i przyszłość. Nie ukrywam, że dla mnie osobiście przeszłość, to był ten fragment historii, który bardziej do mnie przemawiał. Byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy Eryka, no i przede wszystkim, co spotkało Jagnę. Trafiamy w krajobraz po wielkiej bitwie. Wszyscy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Yggdrasill Exodus” to drugi tom dylogii „Yggdrasill” autorstwa Radosława Lewandowskiego. Poznajemy w niej dalsze przygody Erika Erikssona, który wraz z drużyną Waregów oraz mieszkańcami słowiańskiej osady zostaje przeniesiony w czasy paleolitu. Dumny Wiking, po utracie przyjaciół, postanawia wypełnić wolę Siewcy. W towarzystwie neandertalczyków, wyrusza do Czerwonej Skały, aby wypełnić wolę potężnego bytu. To wydarzenie ma ogromny wpływ nie tylko na przyszłość Eryka, ale także na losy całej planety oraz równoległych światów.
Druga część „Yggdrasill” zaskoczyła mnie wprowadzeniem przez autora drugiego głównego bohatera admirała Heza Tolova, żyjącego w XXXV wieku. Otrzymuje on zadanie ochrony ludzkości oraz sprzymierzonych ras przed atakiem Najeźców, a także przygotowania ludzi do opuszczenia ich rodzimego świata w poszukiwaniu nowego domu. Lektura „Yggdrasill Exodus” nie należy do najłatwiejszych. Fragmenty poświęcone przygodom Eryka czytało mi się bardzo dobrze, jednak gdy w książce były omawiane techniczne aspekty związane z m. in. podróżami kosmicznymi, fizyką, astronomią, budową wszechświata i sztuczną inteligencją, przyjemność z czytania znacząco zmalała. Myślę że gdyby ten element został ograniczony do niezbędnego minimum czytałoby się ją znacznie łatwiej. Mimo to opisywanie tak trudnych i skomplikowanych kwestii świadczy o duże wiedzy autora. W swojej książce Radosław Lewandowski nie szczędzi czytelnikom plastycznych i barwnych opisów bitew toczonych w przestrzeni kosmicznej między statkami ludzi a Niszczycielami. Jako ciekawostkę wskazałbym pewne odnośniki i nawiązania do takich klasyków kina jak „Gwiezdne Wojny”, „Star Trek” i „Gwiezdne Wrota”.
„Yggdrasill Exodus” to drugi tom dylogii „Yggdrasill” autorstwa Radosława Lewandowskiego. Poznajemy w niej dalsze przygody Erika Erikssona, który wraz z drużyną Waregów oraz mieszkańcami słowiańskiej osady zostaje przeniesiony w czasy paleolitu. Dumny Wiking, po utracie przyjaciół, postanawia wypełnić wolę Siewcy. W towarzystwie neandertalczyków, wyrusza do Czerwonej Skały,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRadek Lewandowski @radeklewandowski.pl
"Yggdrasil. Exodus"
@wikingowiewilczedziedzictwo
* "Byłem poobijany, otępiały i śmierć przyjąłbym teraz z uśmiechem. Los każdego z nas jest znany i koniec żywota również. Taki jest forlog - przeznaczenie człowieka."
* "Ale czy życie jest czymś więcej niż dążeniem do śmierci? Czy droga ta, raz kręta i mozolna, innym razem prosta i krótka, nie wiedzie zawsze do jednego celu?"
* "Nieprzeniknioną czerń tej sztucznej anomalii zaczęły burzyć jęzory plazmy. Krawędzie horyzontu zdarzeń nabrały na chwilę intensywnej bursztynowej barwy, by zaraz ściemnieć i przybrać mocny wiśniowy odcień"
Poznamy dalsze losy Erika, po bitwie z dzikim, trochę się zmieni. Sztuczna inteligencja i on, może być pomocą i szanse mogą wzrosnąć przed tym co nadchodzi.
Fabuła jest niczym przebywanie w kosmosie, podróż już za Tobą, teraz pora na odkrywanie dalszych zakątków. Zdobywanie potrzebnych informacji, by poszerzyć horyzonty. Wiadomo jak to bywa w nowych miejscach z nowymi danymi, część może przygnieść tym co skrywa i sprawić, że zatrzymamy się na moment, a cześć okaże się momentami zatracająca w pozytywnym słowa znaczeniu, będzie się chciało więcej i więcej. Lecz nigdy nie wiemy, która droga zaprowadzi nas do nikąd, albo do kogoś. A co i kogo spotkamy po drodze, to często jest bądź nie zawsze zależne od nas!
Akcja jest niczym cierpliwość. Możesz mieć ogromne jej pokłady, ale nie wiesz kiedy coś bądź ktoś w końcu naruszy tą jedną jej strunę, która ruszy lawinę irytacji, złości czy frustracji w jednym. Będziesz wyczuwać, że się zbliża, nawet pomyślisz, że wiesz kiedy, ale nie zawsze będzie tak jak wyczujesz i będziesz mógł się nastawić czy opanować to co zaraz się stanie. Próbować zawsze można, ale tutaj czasami się nie da.
Bohaterowie są wykreowani w bardzo dobrym wręczy żywym stylu, tacy z krwi i kości. Stają się w wyobraźni realni, są charakterni oraz indywidualni. Poznamy dalsze losy Eryka i bezpośrednią kontynuację tego co się wydarzyło w tomie pierwszym. A działo się tutaj naprawdę dużo, no i znowu cofniemy się w czasie do których został wysłany główny bohater, a uwierzcie mi nie było wcale łatwiej niż w tomie pierwszym. A na dodatek poznamy historie nie tylko oczami Eryka, ale również innych, co pozwoli nam lepiej zrozumieć na jaką próbę Bogowie wystawili głównego bohatera. Poznamy również daleką przyszłość oczami Heza, który jest świetnie wykreowaną postacią. A tam gdzie dzięki jego oczami się przenosimy nie jest tak kolorowo jakbyśmy chcieli. Będziemy towarzyszyć dzielnie i wspierać, ale też bardzo przeżywać. Również na wyróżnienie w kreacji należy się innym pobocznym bohaterom, którzy mają swój udział w przeszłości jak i przyszłości.
Emocje to drugie życie tej książki, które w nas budzi. Przeżywanie tej historii jest po prostu spisane właśnie na kartkach powieści. Wszystko to co się dzieje wokół bohaterów, to co widzimy i czego się dowiadujemy. Obudzi w nas odkrywców, własnych myśli i wrażeń. Nie raz moje serce chciało wyskoczyć z smutku, bezradności i przerażenia. Wzruszenie odbierało mi myśli i gula rosła w gardle. Był również uśmiech podczas czytania i trochę śmiechu.
Opisy są fenomenalne, genialne, dokładne, a dzięki precyzji i dostosowaniu do fabuły i akcji, dodają pewnego uroku, klimatu i przenoszą na kartki powieści. Doświadczamy, przeżywamy niesamowite przygody, a wrażania są niezapomniane. Wręcz chce się więcej i więcej; są wyważone nie dostaniemy ich w zbyt dużej ilości, takiej która przytłoczy fizyką i innymi naukami, wręcz przeciwnie, będzie chciało się chłonąć i wiedzieć jeszcze więcej. Zostałam nimi zafascynowana, zaangażowana i przeniosiona do wyobraźni, która wykreowała z kartek świat i nie chciała go opuszczać.
Dodatkowym plusem jest warstwa psychologiczna i obserwowanie świata oczami zarówno to co przeszło i się rozwinęło i to co się tylko rozwinęło, ale mogło się cofnąć i zobaczyć jak to było. Świetny zabieg i przeskoki czasowo-myślowe, które pokazały, że nigdy nie można być pewnym niczego i nikogo, bo świat jak i ewolucja potrafi zaskoczyć.
Dodatkowym plusem są również dialogi, które tylko jeszcze bardziej podsycały ciekawość i skupienie do całej dziejącej się historii, nie były wymuszone, wręcz naturalne. Nie były wstawiane na siłę i bez kontekstu.
Podsumowując "Yggdrasil. Exodus" to opowieść dla tych co przepadli w tomie pierwszym, a gwarantuje, że ten tom spełni oczekiwania kosmosowych wyjadaczy. Sprawi, że człowiek zamyśli się nie raz, i nie dwa zastanowi się nad wieloma sprawami, a jednocześnie będzie cieszył się podróżą i odkrywaniem tego co nieznane.
Perun uważa, że Yggdrasil jest idealna seria dla fanów science-fiction, i dla tych co kochają kosmiczne wstawki i wszystko co z tym związane!
Radek Lewandowski @radeklewandowski.pl
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Yggdrasil. Exodus"
@wikingowiewilczedziedzictwo
* "Byłem poobijany, otępiały i śmierć przyjąłbym teraz z uśmiechem. Los każdego z nas jest znany i koniec żywota również. Taki jest forlog - przeznaczenie człowieka."
* "Ale czy życie jest czymś więcej niż dążeniem do śmierci? Czy droga ta, raz kręta i mozolna, innym razem prosta i...
Lewandowski, Lewandowski, ale nie Robercik. Książka super.
Lewandowski, Lewandowski, ale nie Robercik. Książka super.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspółpraca barterowa z autorem Radosław Lewandowski
☄️ Recenzja patronacka ☄️
"Duma i pycha rodzaju ludzkiego są niezmierzone i uznanie wyższości innych przychodzi nam z wielkim trudem."
Yggdrasil Exodus to drugi tom dylogii. W pierwszym tomie mieliśmy okazję poznać Erika Erikssona i jego kompanów, którzy wraz z mieszkańcami osady położonej nad rzeką Vistula zostali przeniesieni 35000 lat w przeszłość. Dowiadujemy się jak potoczyły się dalsze losy walecznego wikinga oraz ludzi ze Starej Rasy.
W powieści mamy sporo nawiązań do wydarzeń z pierwszego tomu, które odświeżają naszą wiedzę o tym, co się wydarzyło od czasu niespodziewanej podróży w czasie naszych bohaterów.
Tym razem jednak poza Erikiem Erikssonem na plan pierwszy wysuwa się druga ogromnie ważna i interesująca postać - Hez Tolov (mężczyzna żyjący w 3410 roku).
"Kapitan Autonomicznego Statku Dowodzenia, zwanego potocznie AS-em - supernowoczesnego, eksperymentalnego okrętu floty, zdolnego, o ile wierzyć konstruktorom, do przebicia błony rozdzielającej wszechświaty."
Na skutek eksperymentu Korporacji Nova wydarzenia z przeszłości i przyszłości splotły się ze sobą, a stworzona przypadkowo alternatywa rzeczywistość dała ludzkości niewielka szansę na przetrwanie nadciągającego Exodusu.
Jestem oczarowana stworzoną przez autora historią. Widać, że Radosław Lewandowski posiada ogromną wiedzę, którą dzieli się z czytelnikiem w przystępny sposób. Choć nie przeczę, że poruszone zagadnienia z zakresu teorii powstania wszechświata czy fizyki kwantowej mogą co niektórych czytelników przytłoczyć.
Był czas, że ogromnie interesowałam się programami naukowymi rozważającymi teorię Wielkiego Wybuchu, powstania supernowych, czarnych dziur i tworzenia galaktyk. Tym bardziej ogromnie doceniam rzetelność przekazywanych przez autora informacji.
"Z danych przekazanych przez Braci dało się wywnioskować, iż otacza nas bezkresne pole kosmicznej pustki, wypełnionej ciemną energią, upstrzone gdzieniegdzie czarną materią (...)
Nasi naukowcy twierdzą, że ponad wszelką wątpliwość czarną materią wypełniona jest również Macierz, będąca kolebką wszechświatów, początkiem wszystkiego, co nas otacza."
Zastanawialiście się kiedyś czy istnieje w kosmosie życie poza Ziemią? A gdyby, czysto teoretycznie, założyć, że takie miejsca występują i inne istoty rozumne zamieszkują wszechświat, ale my na dzień dzisiejszy nie posiadamy odpowiednich technologii by to sprawdzić.
Radosław Lewandowski pokusił się o rozwinięcie takiej teorii pisząc dylogię Yggdrasil.
Akcja większej części drugiego tomu - Exodus skupia się na walce ludzkości o przetrwanie w starciu z nadchodzącym zagrożeniem.
"Wracając do kłopotów, z którymi ludzkość musiała się zmierzyć, mieliśmy pecha wielkości Słońca. Wewnątrz habitatu naszego wszechświata rozrasta się nowy, młodszy, niszczący na swej drodze planety, gwiazdy, galaktyki. To tak, jakby we wcześniej wpuszczony strumień pary wodnej, który już zdążył się nieco ochłodzić i tu i ówdzie skroplić, wpuszczono nowy, rozgrzany do wartości progowych."
Ludzkość jednak nie zamierza biernie czekać na rozwój wydarzeń i tworzy z pozostałymi przy życiu rasami flotę statków, którymi zarządzają Sztuczne Inteligencje.
"Na pierwszym etapie konstruowania niepokój wzbudzał fakt, że statki były nie tylko użytecznymi narzędziami, ale też jakby inną formą życia, w pełni świadomą swojego istnienia, obdarzoną wolną wolą, a co za tym idzie - instynktem samozachowawczym."
Na ogromny szacunek zasługują opisy bitew Sokoła i pozostałych statków floty emigracyjnej Unii z Niszczycielami.
Dodatkowo autor umieścił w książce szczegółowy wykaz floty wraz z uzbrojeniem, ilością załogi oraz dowódcami okrętów klasy ASD.
Pamiętam, jak po raz pierwszy oglądałam Gwiezdne Wojny. Jak z zapartym tchem przyglądałam się rozgrywkom Rebeliantów z Imperium Galaktycznym.
Podobnie czułam się czytając Yggdrasil Exodus.
Flota wykreowana przez autora w tej powieści znajduje się na bardzo zaawansowanym poziomie, korzystając zarówno z min wypełnionych antymaterią, z mimikry (czyli maskowania swojej obecności tak, aby upodobnić się do otoczenia, by statek nie był wykrywalny przez radary obcych), czy Sztucznej Inteligencji.
Jednak kosmiczne walki to istny majstersztyk tej powieści. Trzymają w niesamowitym napięciu i sprawiają, że trudno jest się oderwać od tej historii.
Przyznaję, że jestem pod ogromnym wrażeniem wszelkich szczegółów kosmicznych potyczek. Z pewnością będą one istną gratką dla miłośników space opery.
"Wpadliśmy w sam środek formacji wroga, niezauważeni do momentu, gdy statek przekierował całą energię z systemów maskowania na tarcze obronne Sokoła. Na milisekundy pole zdezaktywowano i w tym samym momencie wyrzutnie wystrzeliły w przestrzeń pięćset myśliwców z ludzką załogą, a jednocześnie otworzyły ogień do okrętów nieprzyjaciela. Zależało nam szczególnie na zniszczeniu olbrzyma zakrzywiającego przestrzeń przed klinem ugrupowania wroga i trałowca strzelającego kosmicznym śrutem ogromnych prędkości. Tam poszedł cały impet pierwszego uderzenia."
To zaledwie przedsmak tego, co czeka czytelnika w tej powieści.
Rozmach, zaawansowana technologia, Sztuczna Inteligencja, obcy byt, walka o przetrwanie, kosmiczne zagrożenia oraz wewnętrzne rozgrywki i niebezpieczeństwo nadciągające z najmniej oczekiwanej strony.
Świetnie wykreowani bohaterowie, którzy tym razem okazują więcej emocji, co jest niewątpliwym atutem. Jakby nie patrzeć trwa walka o przetrwanie miliardów istnień. Tak więc już sama świadomość zbliżającej się zagłady sprawia, że emocje sięgają zenitu.
Jesteście ciekawi jak potoczyły się losy Erika i Jagny? Czy ludzkość ma szansę na przetrwanie? Co się stanie z admirałem Tolovem? Jakie zagrożenia spadną na ludzi?
A uwierzcie mi będzie tutaj sporo niespodzianek.
Wybierzcie się w międzygalaktyczną przygodę z bohaterami powieści Yggdrasil Exodus.
Zakończenie mnie zaskoczyło. Spodziewałam się dużego napisu THE END na końcu powieści, tymczasem mam wrażenie, że autor zostawił "otwartą furtkę" i kto wie, może w przyszłości doczekamy się dalszych historii będących kontynuacją losów naszych bohaterów.
Gorąco polecam.
Współpraca barterowa z autorem Radosław Lewandowski
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to☄️ Recenzja patronacka ☄️
"Duma i pycha rodzaju ludzkiego są niezmierzone i uznanie wyższości innych przychodzi nam z wielkim trudem."
Yggdrasil Exodus to drugi tom dylogii. W pierwszym tomie mieliśmy okazję poznać Erika Erikssona i jego kompanów, którzy wraz z mieszkańcami osady położonej nad rzeką Vistula zostali...
Kochani, czy patrząc na tą okładkę słyszycie świst przelatujących statków kosmicznych ? Huk strzałów i zapowiedź niezapomnianej przygody między planetarnej? Jeśli tak, to powiem Wam już teraz, to odczucie jest jak najbardziej prawidłowe.💥💥💥
🪐 Może pamiętacie moją recenzję części pierwszej? Poznaliśmy w niej Erika, syna Eryka Zwycięskiego, który został przeniesiony w czasie wraz ze swoimi ludźmi. W czasy gdzie żyły mamuty oraz Neandertalczycy.
Autor umieścił w części drugiej sporo przypomnień , zatem, jeśli coś zdążyło się w Waszej pamięci już zatrzeć, na pewno się przypomni.
Exodus zabiera nas w bardzo mroczne czasy.
🪐Eryk, niestety jest bardzo mocno miażdżony przez nordyckich Bogów. Wszystko co robi, jakiekolwiek bitwy nie stoczy są one zawsze przypieczętowane ogromem trudu, potu czoła i krwi.
Nasz bohater musi odnaleźć osadę dla ludu, który przybył z XI wieku, obdarzonego telepatią. Bardzo znacząca rolę odegrał tu Siewca, czyli sztuczna Inteligencja.
Przekaże mu ona swoją wiedzę, co nie do końca będzie dla Erika pożądanym doświadczeniem.
🪐Życie syna konunga jest bacznie obserwowane przez kapitana kosmicznego statku ( XXXVw ) Heza Tolova. Co daje mu ta obserwacja ? Otóż wskutek naukowych eksperymentów widmo kosmicznej wojny jest coraz bliższe. Poczynania wikinga oraz Siewcy posłużą jako niezbędna wiedza w przyszłym konflikcie.
Czy ponura wizja konfliktu spełni się ?
🪐Celem odpowiedzi na to pytanie odsyłam Was na karty powieści, gdzie poznacie nowe technologie, ogromną dawkę sci fi, będziecie świadkiem bitew kosmicznych.
Autor również ma ogromną wiedzę w dziedzinie nauki, zatem dla spragnionych umysłów będzie to nie lada gratka.
Nie jest to książka lekka i przyjemna. Wymaga od nas ciągłego skupienia, dawka informacji jest przeogromna, warto nawet ją sobie dawkować lub zapisywać, by nie umknęła. Nie miałam pojęcia o wielu rzeczach odnośnie kosmosu, wychodzę z lektury mądrzejsza. A przecież o to chodzi prawda?
💥 Mimo raczej słabo zarysowanej więzi emocjonalnej z bohaterami w części pierwszej, tutaj Radosław Lewandowski stawia trochę bardziej na analizę wnętrza. Poznajemy co czują i myślą postacie. To bardzo dobry zabieg. Ponieważ nie ukrywajmy, ale obciążenie jest dla nich ogromne. Wszak na szali jest ocalenie ludzkości.
Podoba mi się opisywanie walk, a wątek z Siewcą uważam za doskonały. Przecież to jest tak bardzo prawdopodobne...
💥 Elementy space opera, nauki, nawet lekki wątek romantyczny, nordycka mitologia, refleksja nad tym co dalej z nami... wszak znaki na niebie i ziemi są dowodem na to, że czas się obudzić...
Autor doskonale wie jak przemycić czytelnikowi ważne lekcje o nas, naszych przodkach.
Nie czekaj, już dziś zamów swój egzemplarz i odkrywaj tajemnice odległej galaktyki....
Kochani, czy patrząc na tą okładkę słyszycie świst przelatujących statków kosmicznych ? Huk strzałów i zapowiedź niezapomnianej przygody między planetarnej? Jeśli tak, to powiem Wam już teraz, to odczucie jest jak najbardziej prawidłowe.💥💥💥
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🪐 Może pamiętacie moją recenzję części pierwszej? Poznaliśmy w niej Erika, syna Eryka Zwycięskiego, który został przeniesiony w czasie...
RECENZJA PATRONACKA (wydanie III)
Eryk, syn Eryka Zwycięskiego nigdy by nie pomyślał, że bogowie zamiast do Walhalli wyślą go w odległą przeszłość. Co prawda oddelegowali do tego naukowców z XXX wieku, ale fakt jest faktem…
Na szczęście Eryk jako syn konunga odebrał odpowiednie wykształcenie, z którego umie korzystać. Dzięki niemu potrafi ustalić hierarchię ważności spraw, którymi musi się zająć. A priorytetem jest znalezienie odpowiedniego miejsca na osadę dla przybyszów z XI wieku.
Ta nie najłatwiejsza sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej wraz z pojawieniem się obdarzonego telepatią ludu i… pochodzącej z odległej przyszłości sztucznej inteligencji, która początkowo mówiła o sobie Siewca.
W pewnym momencie Siewca wyjawia Erykowi prawdę o sobie oraz przekazuje mu swoją wiedzę, a to jednocześnie ułatwia i utrudnia wikingowi podejmowanie kolejnych decyzji…
Całe życie Eryka i jego ludzi śledzi z perspektywy XXXV wieku kapitan Hez Tolov. Co prawda nie ma on za dużo wolnego czasu, ludzkość bowiem szykuje się do wojny w kosmosie. Wojny, której prawdopodobnie by nie było, gdyby nie eksperymenty naukowców…
Ale skoro już wiadomo, że nie uda się uniknąć zbrojnego starcia, to trzeba się do niego odpowiednio przygotować. Jednym ze źródeł wiedzy kapitana są właśnie losy Eryka i jego ludzi…
Czy kapitan znajdzie potrzebne mu odpowiedzi?
Co znajdowało się na liście Eryka?
Jak potoczy się wojna?
Czego Eryk dowiedział się od sztucznej inteligencji?
Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce.
Lubicie mitologie i ogólnie wątek związany z wiarą w książkach?
U mnie to zależy od książki i od autora.
Z powieściami Radosława Lewandowskiego jestem za pan brat. Jest tam to, co tygryski lubią najbardziej, czyli mnóstwo wiadomości przekazanych w przystępnej formie. Na dodatek ze ściągą w postaci indeksu lub jak kto woli suplementu na końcu każdej książki.
To ogromne ułatwienie dla mnie jako wielbicielki mitologii, a tę skandynawską już dawno chciałam poznać.
W sumie szkoda, że na lekcjach religii jest omawiane tylko jedno wyznanie. Osobiście, gdybym miała na to jakikolwiek wpływ skupiłabym się na porównaniu jak na dany… hmm… problem reagują różne religie. Dzięki temu te zajęcia byłyby o wiele ciekawsze, no i młodzi mogliby wybrać świadomie w co wierzyć. O ile w ogóle…
Nie… źle mówię… Człowiek musi w coś wierzyć. Bez względu na to, czy mowa o jakichkolwiek bogach czy czymś innym. Mamy bowiem w sobie wewnętrzną potrzebę oparcia się na czymś… niematerialnym. Komuś takiemu możemy ponarzekać, podziękować albo poprosić o pomoc. I w przypadku braku spodziewanego efektu przyjąć to jako kolejną z prób na jakie wystawiają nas bogowie.
Bywa jednak, że z różnych powodów tracimy wiarę. Pół biedy, gdy mamy na to jakiś wpływ, ale czasami, tak jak Eryk, zostajemy postawieni przed faktem dokonanym.
Wtedy dużo zależy od tego, jak silny ma się charakter i… od innych ludzi.
Jak to wyglądało w przypadku znającego różne wyznania Eryka? To już musicie sprawdzić sami…
Znajdziecie go zarówno w tetralogii „Wikingowie” jak i w dylogii „Yggdrasil”, którą miałam zaszczyt objąć swoim patronatem medialnym.
Autorowi dziękuję za zaufanie, a Was zapraszam do lektury, no i później do podzielenia się opinią.
RECENZJA PATRONACKA (wydanie III)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEryk, syn Eryka Zwycięskiego nigdy by nie pomyślał, że bogowie zamiast do Walhalli wyślą go w odległą przeszłość. Co prawda oddelegowali do tego naukowców z XXX wieku, ale fakt jest faktem…
Na szczęście Eryk jako syn konunga odebrał odpowiednie wykształcenie, z którego umie korzystać. Dzięki niemu potrafi ustalić hierarchię ważności spraw,...
„Ale czy życie jest czymś więcej niż dążeniem do śmierci? Czy droga ta, raz kręta i mozolna, innym razem prosta i krótka, nie wiedzie zawsze do jednego celu?”.
„Yggdrasil. Exodus” to drugi tom cyklu autorstwa Radosława Lewandowskiego, który swoją premierę miał całkiem niedawno, bo szesnastego grudnia. Pierwsza część „Yggdrasil. Struny czasu” skupiła się głównie na losach grupy Słowian i Wikingów przeniesionych do czasów mamutów i Neandertalczyków. Kontynuacja rozwija również tę historię, ale na tym nie poprzestaje.
„Życie, Eriku, to nie tyle walka dobra ze złem, co mądrości z głupotą i żądzy z dyscypliną”.
Życie Erika Ericssona, opisywane na kartach tetralogii „Wikingowie” i kontynuacji „Yggdrasil. Struny czasu”, nie można nazwać usłanym różami. Wręcz odwrotnie, to pasmo ciężkich prób, które stawiają przed nim nordyccy bogowie, czy też wyjątkowo przewrotne bóstwo: przypadek. Każdy odniesiony przez niego sukces, okupiony jest potem, łzami i krwią, i nierzadko kusi, by określić go mianem: „Pyrrusowego zwycięstwa”. W drugim tomie nie jest pod tym względem inaczej, ale czy takie nie jest życie? Opowieść, w której wszystko idzie po myśli bohaterów, to bajka, a „Yggdrasil. Exodus” zdecydowanie nią nie jest.
„Nagle zrozumiałem i było to niczym podmuch gorącego wiatru na lodowych równinach, blask Słońca we wnętrzu Ziemi, pierwsza organiczna synteza... Zasypiając, zostawiłem świat bogów, a budząc się, odnalazłem naukę, bóstwo nie mniej potężne i równie kapryśne!”.
W pierwszym tomie rolą głównego bohatera niepodzielnie władał Erik, kontynuacja przyniosła mu jednak silnego rywala. Hez Tolov to człowiek przyszłości, kapitan statku kosmicznego, na którego barki spada niesłychanie wielka odpowiedzialność – i nie mam tu na myśli odpowiedzialności, jaką jest zabranie czytelnika w podróż poza znany wszechświat, chociaż to też. W przypadku obu bohaterów mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową, jednak żaden z nich nie należy do tych postaci, które zalewają czytelnika swoimi emocjami… A może po prostu nie mają na to czasu, szczególnie gdy muszą skupić się na ocaleniu własnego życia lub też całej ludzkości? Rzecz jasna w książce jest miejsce na wewnętrzne rozterki, cierpienie bohaterów, czy melancholię, ale ciężar opowiadanej historii – historii, w której stawką jest zagłada wszystkiego – spycha je na drugi plan. Więęęc, raczej nie będziecie płakać nad losem poszczególnych postaci, zamiast tego czeka Was prawdopodobnie odrobina smutku i szczypta wzruszenia.
„Ludzkość od pewnego czasu wiedziała, że ta chwila nadejdzie, ale, no cóż, śmierć też jest oczywista i mamy całe życie, aby się na nią przygotować, a jednak… Gdy jest obok nas, nagle dostrzegamy, jak wiele rzeczy chcemy jeszcze zrobić, powiedzieć, przeżyć, jak piękne są te drobne, codzienne przyjemności, jakie to niesprawiedliwe, że zostawimy to wszystko właśnie teraz. Nie ma tu znaczenia długość życie, efekt jest zwykle taki sam”.
Kryzysy w historii ludzkości i całej Ziemi, to coś, do czego – patrząc z perspektywy zimnego obiektywizmu – powinniśmy się przyzwyczaić. Spadające planetoidy asteroidy, meteoroidy, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, tsunami, wojny… Kryzys, kryzysem pogania, szczególnie ostatnimi czasy. Jednak na szczęście nie jesteśmy nieczułymi robotami, a wola życia płonie w nas (prawdopodobnie) wiecznym ogniem. Żeby przeżyć, jesteśmy gotowi zrobić bardzo wiele – nie inaczej wygląda to w „Yggdrasil. Exodus”. W obliczu zagłady wszystkiego, co znane, ludzie jednoczą się i stają do walki z dużo potężniejszym wrogiem. Tylko z tym zjednoczeniem… Ech. Może to, powinno dziwić, a nawet szokować, ale… No jakoś nie szczególnie, więc wszystko przedstawione jest tu bardzo "życiowo".
„Mimo wszystko statystyki wyglądały całkiem zadowalająco, ale jak ktoś kiedyś powiedział: "są kłamstwa, duże kłamstwa i statystyki"”.
W „Yggdrasil. Exodus” Radosław Lewandowski przygotował dla czytelnika przeszłość – czyli to, z czym zaznajomiliśmy się już w pierwszym tomie, a także: przyszłość – to znaczy dużo więcej przyszłości, podróże kosmiczne, nowe technologie, obcych i bitwy kosmiczne. Oprócz tego mamy sporą dawkę hard science fiction – czyt. "technologicznego bełkotu", ale w odróżnieniu od pierwszego tomu, gdzie całość wyjaśnień otrzymaliśmy na początku, tym razem jest to bardziej rozproszone po tekście i w mniejszych dawkach. I jeszcze jedno. W książce pojawiają się – co prawda tylko na chwilę, ale jednak – SMOKI. Tak, mam na myśli te wielkie, fantastyczne, latające i zionące ogniem jaszczurki. Zastanawiacie się jakim cudem Autor wplótł w science fiction smoki, w dodatku tak, że wszystko gra i buczy? Tego to ja Wam nie zdradzę. Przyznam jednak, że Radosław Lewandowski lekko mnie tym "wykoleił" i przyprawił o delikatny opad szczęki, a o to niełatwo. 😅
Pod względem stylu, to od „Yggdrasil. Struny czasu” nic się nie zmieniło, nadal książkę czyta się przyjemnie. Język jest lekki i przystępny – poza momentami, w których pojawia się hard science fiction i różne naukowe teorie i prawa dotyczące kosmosu – a także odrobinę kwiecisty. Jak już wspomniałam, pojawiają się momenty, w których bohaterowie poświęcają trochę więcej czasu na wewnętrzne rozważania. Akcja powieści ma stałe, choć niezbyt szybkie tempo. W książce pojawia się też kilka ciekawych zwrotów akcji.
Nie ma książki bez wad, prawda? Jednak bardzo często to, co dla jednego jest wadą, dla innego będzie zaletą lub czymś, co nie wpływa na odbiór książki.
Przyjmę więc, że w tym przypadku mamy do czynienia z: "to zależy wada" lub "dla niektórych wada".
Po pierwsze: przypomnienie istotnych wydarzeń z pierwszego tomu. Jeśli po drugą część sięgnięcie na przykład rok później, to prawdopodobnie nie będziecie potrzebować ponownej lektury pierwszego tomu, bo drugi wszystko dostatecznie Wam odświeży. Jednak jeśli będziecie czytać cykl jednym ciągiem albo kolejne książki, w krótkim odstępie czasu (u mnie było to około dwóch miesięcy) i w dodatku macie dobrą pamięć, to te fragmenty mogą trochę nudzić, a w skrajnym przypadku nawet lekko irytować.
Po drugie powtarzanie informacji, które pojawiły się już w „Yggdrasil. Exodus”. Na przykład sceny, których jako czytelnik byliśmy świadkiem, są ponownie opisywane kawałek później, co prawda w skróconej wersji, ale jednak. Dla kogoś, kto czyta bardzo uważnie, to może trochę nudzić – na całe szczęście są to drobne i pojedyncze sytuacje, a nie coś nagminnego.
Wadą może być też (ale nie musi) ograniczona, czy też mała emocjonalność głównych bohaterów.
W książce pojawia się również kilka scen erotycznych, ale dość krótkich i nie przesadnie szczegółowych. Romantyczności jako takiej w sumie brak – prawdopodobnie dzięki wspomnianej wyżej małej emocjonalności bohaterów, no i takiemu drobnemu szczególikowi, jak wysokie ryzyko śmierci i zbliżająca się zagłada ludzkości.
Czy „Yggdrasil. Exodus” to ostateczne zakończenie cyklu? Dziesięć lat temu, kiedy te książki ukazały się po raz pierwszy, na tym stanęło. Główne wątki zostały zamknięte, ale Autor pozostawił sobie całkiem sporo możliwości dalszego rozwoju historii. Dodatkowo za znajdującym się na końcu książki opisem floty emigracyjnej, jest dodatkowy rozdział z nowymi bohaterami – może Radosław Lewandowski już coś dla nas planuje…
Jeśli spodobał Wam się pierwszy tom cyklu, to na drugim nie powinniście się zawieść, a nawet jest spora szansa, że jeszcze bardziej przypadnie Wam do gustu. Natomiast jeśli jeszcze nie spróbowaliście, a lubicie podróże kosmiczne, to może warto dać szansę.
Czy mi się podobało? Podobało się, a jeśli pominąć te troszkę drażniące przypomnienia, to bardzo podobało.
Po więcej recenzji zapraszam na:
https://www.facebook.com/profile.php?id=100093693897871
„Ale czy życie jest czymś więcej niż dążeniem do śmierci? Czy droga ta, raz kręta i mozolna, innym razem prosta i krótka, nie wiedzie zawsze do jednego celu?”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Yggdrasil. Exodus” to drugi tom cyklu autorstwa Radosława Lewandowskiego, który swoją premierę miał całkiem niedawno, bo szesnastego grudnia. Pierwsza część „Yggdrasil. Struny czasu” skupiła się głównie na losach...
Jakieś takie... dziwne. Pierwszy tom sugerował mariaż sf, drugi to już czyste sf. Krótko: wymęczyło mnie.
Jakieś takie... dziwne. Pierwszy tom sugerował mariaż sf, drugi to już czyste sf. Krótko: wymęczyło mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toExodus ludzkości skomplikowany buntem AI;) Gdybyż to jeszcze było dobrze opisane, a tak...czyta się trudno i nudnawo.
Exodus ludzkości skomplikowany buntem AI;) Gdybyż to jeszcze było dobrze opisane, a tak...czyta się trudno i nudnawo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria jest niebanalna, ale trochę mi brakuje w niej jakiegoś ładu, może to przez te przeskoki czasowe, może coś innego, czego nie umiem określić,
Z miłą chęcią przeczytał bym coś więcej o losach Kamyka
Historia jest niebanalna, ale trochę mi brakuje w niej jakiegoś ładu, może to przez te przeskoki czasowe, może coś innego, czego nie umiem określić,
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ miłą chęcią przeczytał bym coś więcej o losach Kamyka
Po przeczytaniu pierwszego tomu "Struny czasu" byłem bardzo ciekawy jak też autor rozwinie opowieść w tomie drugim. Początek książki trochę mnie rozczarował i nie mogłem przestawić się na ten zupełnie inny dalszy ciąg. Jednak po przeczytaniu stwierdziłem, ze daje powody do przemyśleń. Do czego mogę się przyczepić to do faktu, że wielokrotnie autor skracał wątki i robił przeskoki czasowe. Moim zdaniem rozwijając tą powieść mogła z tego wyjść super spece opera, gdyż sam pomysł na tą historię jest rewelacyjny.
Po przeczytaniu pierwszego tomu "Struny czasu" byłem bardzo ciekawy jak też autor rozwinie opowieść w tomie drugim. Początek książki trochę mnie rozczarował i nie mogłem przestawić się na ten zupełnie inny dalszy ciąg. Jednak po przeczytaniu stwierdziłem, ze daje powody do przemyśleń. Do czego mogę się przyczepić to do faktu, że wielokrotnie autor skracał wątki i robił...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo zakręcona książka, momentami aż za bardzo. I ta mieszanina nie wyszła książce na dobre. O ile pierwsza część (i połowa drugiego tomu) jako tako trzymała się kupy, tak druga już trzyma się trochę mniej. Aczkolwiek jest to dalej bardzo ciekawy pomysł na fabułę i nieszablonowa historia.
Zapoznać się warto.
Bardzo zakręcona książka, momentami aż za bardzo. I ta mieszanina nie wyszła książce na dobre. O ile pierwsza część (i połowa drugiego tomu) jako tako trzymała się kupy, tak druga już trzyma się trochę mniej. Aczkolwiek jest to dalej bardzo ciekawy pomysł na fabułę i nieszablonowa historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapoznać się warto.
Dużo lepiej czytało mi się tom I, nie zawierał bowiem tylu szczegółów technicznych i koncentrował się głównie na przygodach wikingów. Tutaj mamy do czynienia ze Sztuczną Inteligencją, statkami kosmicznymi, katastrofami planetarnymi, co trochę odbiega od moich zainteresować, wobec czego ciężko było mi się nad tym skupić.
Dużo lepiej czytało mi się tom I, nie zawierał bowiem tylu szczegółów technicznych i koncentrował się głównie na przygodach wikingów. Tutaj mamy do czynienia ze Sztuczną Inteligencją, statkami kosmicznymi, katastrofami planetarnymi, co trochę odbiega od moich zainteresować, wobec czego ciężko było mi się nad tym skupić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy drugi tom cyklu dorównał pierwszemu i moje noty będą równie wysokie jak dla "Strun czasu"? Miałam wszak bardzo duże oczekiwania wobec tej powieści, szczególnie po zapewnieniach Autora, że pójdzie bardziej w klimaty sf.
Początkowo byłam trochę zawiedziona. Chociaż nie, to złe słowo. Lewandowski znowu zaczyna od świata przyszłości, by szybko przejść do opowiadania o Eryku Eriksonie. Polubiłam tego wikinga i nie mam pretensji, choć spodziewałam się czegoś innego. Przez przynajmniej 70-80 stron poznajemy jego dalsze losy. Jego i, oczywiście, przedstawicieli Starej Rasy. Szczególnie ważny staje się tu Kamyk, syn Wierzby i... cicho sza, nie powiem, czyj. W każdym razie czytelnik znów "ląduje" w paleolicie. Jednak tym razem coraz więcej do powiedzenia ma Sztuczna Inteligencja, którą wysłali do przeszłości nasi potomkowie. To ona zawiedzie dzielnego wikinga w miejsce, z którego odwrót wydaje się niemożliwy. A co z Jagną? Przekonajcie się sami.
Historię Eryka poznajemy w drugim tomie powieści jako swoistą wirtualną rzeczywistość. Życie wikinga i jego towarzyszy ogląda Hez Tolov, człowiek z trzydziestego wieku, przed którym do wykonania niesamowite, bardzo niebezpieczne i nad wyraz odpowiedzialne zadanie. Ma ocalić ludzkość (i cztery inne rasy) przed totalną zagładą. Zaczyna się prawdziwie futurystyczna powieść ze statkami kosmicznymi, sztuczną inteligencją, światami równoległymi i wielkim bum, które ma wszystko zakończyć. Lewandowski pięknie łączy różne pomysły, które już zaistniały. Mamy tu więc coś z "Odysei czasu" Clarke'a i Baxtera, co nieco ze "Star Treka", nie zabrakło też nawiązań do "Mrocznych Materii" Pullmana, czy nawet pewnego wątku z "Matrixa". Gdyby się wgłębić, można by z pewnością napisać krótką (albo i dłuższą) pracę na temat zapożyczeń w "Exodusie". Jednak Lewandowski dodaje naprawdę dużo od siebie, tworzy nową wartość, buduje własny świat, tworzy niesamowite, ciekawe rasy i przedstawia nieźle zakręconą fabułę, na której należy się porządnie skupić, jeśli się chce wszystko zrozumieć. Posługuje się przy tym dwoma językami – dość prostym i codziennym, kiedy opowiada historię z paleolitu oraz naszpikowany wyrażeniami technicznymi i neologizmami, gdy poznajemy świat przyszłości. Narratorów też więc mamy dwóch – Eryka i Heza. Inteligentny i dobrze wykonany zabieg, który sprawia, że od razu wyczuwa się wielkie różnice między światem przeszłości a światem przyszłości.
Autor kładzie duży nacisk nie tylko na fabułę i bohaterów, ale na cały świat przedstawiony. Dzięki temu czytelnik niemal go widzi. Barwne opisy zmian społecznych i stanu społeczeństwa, które są dla Heza codziennością, sprawiają, że można tę powieść nazwać futurystyczną w pełnym tego słowa znaczeniu.
Cała recenzja dostępna na blogu Dune Fairytales pod adresem: http://dune-fairytales.blogspot.com
Czy drugi tom cyklu dorównał pierwszemu i moje noty będą równie wysokie jak dla "Strun czasu"? Miałam wszak bardzo duże oczekiwania wobec tej powieści, szczególnie po zapewnieniach Autora, że pójdzie bardziej w klimaty sf.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo byłam trochę zawiedziona. Chociaż nie, to złe słowo. Lewandowski znowu zaczyna od świata przyszłości, by szybko przejść do opowiadania o Eryku...
Kontynuuję czytanie cyklu „Yggdrasil” przyznaje zaciekawiło mnie co tam autor wymyślił. Na początek warto o tym wspomnieć, że samo pojęcie Yggdrasil, to jesion łączący wszystkie światy w milotogii wikińskiej. W ogóle motywów nawiązujących do kultury i mentalności wikingów nie brakuje tutaj, więc dla osób, których interesuje ta tematyka to będzie po prostu dodatkowa gratka.
Ta książka zatytułowana „Yggdrasil. Exodus” ma jakby dwie części. Pierwsza to kontynuacja przygód Eryka Eryksona, wikińskiego księcia przeniesionego w paleolit, 35000 lat wstecz do rzeczywistości alternatywnej. Eryk po masakrze, bo nie da się inaczej nazwać bitwy którą stoczyli mieszkańcy osady i ich sojusznicy neandertalczy, a przeciwko nim stanęła horda, ok 1000 miejscowych homo sapiens, czyli naszych pra, pra przodków. Eryk został praktycznie sam, Orm, wiking towarzysz wolał popełnić samobójstwo, pozostała też Jagna, ukochana Eryka, ale ta wybrała życie w jednej z wiosek dzikich, do której została porwana.
Poznajemy dalsze losy Eryka, który praktycznie zostaje cyborgiem, tajemniczy osobnik z roku 3000 przesłał wikingowi dane dotyczące tego co się dzieje, teraz tzn. na przełomie trzeciego i czwartego milenium, że świat się sypie, bo jacyś obcy robią bajzel, a że mamy pecha, bo trafiliśmy w sam środek tej kosmicznej nawałnicy, to przykra sprawa. No i tu losy Eryka się urywają. Dowiadujemy się co będzie dalej, że neandertalczycy jego i Jagnę po prostu zabiją. Bo będzie stwarzał zagrożenie. Jak już wspominałem w poprzedniej recenzji w tej rzeczywistości alternatywnej powstanie cywilizacja neandertalczyków, i to o wiele bardziej zaawansowana niż nasza.
Druga część to podróż kosmiczna admirała Heza Telowa i jego podwładnych z armii kosmicznej. Swoją armadą statków kosmicznych przebili się do innego wszechświata, dotychczas nikomu taka próba się nie powiodła, i niemal od razu trafili na przedstawicieli zaawansowanej kosmicznej cywilizacji. Doszło do starcia, nasi nie mieli szans, ale spróbowali szczęścia, zdołali zadać przeciwnikowi sporo strat, co tamtych zaskoczyło, bo to tak jakby ktoś z dzidą próbował wpieprzać się na czołgi. Ci zdołali powstrzymać samobójczą próbę samozniszczenia i przekazali informację, że to nie oni są wrogami, ale ktoś inny, że ci zostali tak samo wykończeni,ale my ponoć możemy mieć jakieś szanse ocalenia.
Zostało jakieś 3 lata do zagłady ludzkości, tyle, że to przypomina nie tyle Armagedon, co raczej Biblijny i nie tylko, potop. Motyw wielkiego potopu pojawia się w niemal wszystkich cywilizacjach i to jest ciekawe, więc niewykluczone, że był naprawdę. Ma być zbudowana jakaś arka i dokonanie próby ocalenia ludzkości. Pomysł interesujący.
Jak ktoś zaczął czytać cykl „Yggdrasil”, to niewątpliwie sięgnie po ten drugi tom cyklu. A innym pozostaje się samemu przekonać, że ten cykl niewątpliwie będzie ciekawy. Autorowi pomysłów nie brakuje.
Polecam.
Kontynuuję czytanie cyklu „Yggdrasil” przyznaje zaciekawiło mnie co tam autor wymyślił. Na początek warto o tym wspomnieć, że samo pojęcie Yggdrasil, to jesion łączący wszystkie światy w milotogii wikińskiej. W ogóle motywów nawiązujących do kultury i mentalności wikingów nie brakuje tutaj, więc dla osób, których interesuje ta tematyka to będzie po prostu dodatkowa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak na szybko: to chyba pierwszy e-book, który po przeczytaniu połączonym z przesłuchaniem, jeszcze raz przeczytałem, żeby możliwie ogarnąć pomysły Autora. Dla mnie rewelacja, dużo pomysłów (choć nie wiem na ile oryginalnych - za mało "tego typu" książek przeczytałem), zgrabnie zazębiających się ze sobą. Pojedyncze wpadki nie odebrały mi przyjemności czytania. Dla niektórych może za dużo kwestii technicznych, naukowych (tak by wynikało z opinii dot. 1. tomu). Dla mnie w sam raz :) W 2. tomie, kontynuując wątki z 1. tomu, Autor wykłada... zresztą nie będę psuł czytania. Jest tu i pomysł, i akcja, historia i trochę socjologii, filozofii, sporo nauki, a do tego nawet teologia. Tak tak, Autor odważył się nawet na przedstawienie Istoty Najwyższej. Wszystko tak smakowicie podane, że aż szkoda, iż pewnie książka dotrze tylko do niewielkiej ilości czytelników. Ja jednak szczerze polecam, najlepiej łącznie z 1. tomem - Strunami czasu. Czytane po Trylogii Ryfterów (która od połowy 2. tomu zaczęła mnie nużyć) Yggdrasil wypadło znacznie korzystniej.
Tak na szybko: to chyba pierwszy e-book, który po przeczytaniu połączonym z przesłuchaniem, jeszcze raz przeczytałem, żeby możliwie ogarnąć pomysły Autora. Dla mnie rewelacja, dużo pomysłów (choć nie wiem na ile oryginalnych - za mało "tego typu" książek przeczytałem), zgrabnie zazębiających się ze sobą. Pojedyncze wpadki nie odebrały mi przyjemności czytania. Dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to