rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Smaki życia

Średnia ocen
7,6 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
338
316

Na półkach: , ,

Marta to czterdziestolatka, która już nie raz musiała mierzyć się z okrutnym losem i która nauczyła się, co w życiu jest tak naprawdę ważne. Teraz wydaje się, że wreszcie ma wszystko, co potrzebne do szczęścia: mężczyznę, który kocha ją całym sercem, mądrą córeczkę, a także wspaniałych przyjaciół i pracę w kociej kawiarni, która daje jej radość. Marta ponownie przekona się jednak, jak kruche jest szczęście. Czy uda jej się ochronić córkę? Czy zbuduje prawdziwą rodzinę? Czy pozna życie we wszystkich jego barwach i smakach?
Kiedy Marta w końcu poukładała swoje życie, powoli zamykała rozdział dawnego życia. Kiedy zdecydowała sie na slub, pożegnała sie z córeczkami i męzem, by zacząć nowe życie z nowa rodziną. Kiedy znika Blanka serce jej pęka i jeszcze pojawia sie Basia, matka Blanki...W efekcie Marta zyskuje sympate nie tylko męża i jego córki Blanki, ale tez tesciowej i Basi.
Kiedy Basia umiera własnie Marta jest z nią. A teściowa...zabierajac ja na weeken pokazała jej smaki życia. "Anita Scharmach wzrusza, rozśmiesza, czasami zawstydza, przypominając o tym, co w życiu powinno być najważniejsze."

Marta to czterdziestolatka, która już nie raz musiała mierzyć się z okrutnym losem i która nauczyła się, co w życiu jest tak naprawdę ważne. Teraz wydaje się, że wreszcie ma wszystko, co potrzebne do szczęścia: mężczyznę, który kocha ją całym sercem, mądrą córeczkę, a także wspaniałych przyjaciół i pracę w kociej kawiarni, która daje jej radość. Marta ponownie przekona się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
375
185

Na półkach:

Po niejasnym zakończeniu pierwszej części szybko sięgnęłam po tą książkę. Mam wrażenie, że nie dorównuje pierwszej części. Troszkę wydaje mi się że pisana "na siłę" (ale to tylko moje wrażenie). Mimo wszystko warto przeczytać by poznać dalsze losy bohaterów.

Po niejasnym zakończeniu pierwszej części szybko sięgnęłam po tą książkę. Mam wrażenie, że nie dorównuje pierwszej części. Troszkę wydaje mi się że pisana "na siłę" (ale to tylko moje wrażenie). Mimo wszystko warto przeczytać by poznać dalsze losy bohaterów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
236
129

Na półkach:

Słaba, nie przypadł mi do gusty styl pisania autorki..

Słaba, nie przypadł mi do gusty styl pisania autorki..

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4675
4487

Na półkach: , , , , , ,

Mnie zaskakiwała i poruszała ta powieść,a historia Marty bardzo wzrusza,zmusza do refleksji,gama emocji i wzruszeń w książce nie zabrakło.
To była cudowna,wspaniała i mądra powieść.

Mnie zaskakiwała i poruszała ta powieść,a historia Marty bardzo wzrusza,zmusza do refleksji,gama emocji i wzruszeń w książce nie zabrakło.
To była cudowna,wspaniała i mądra powieść.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1394
1014

Na półkach: , ,

"Smaki życia" to dalsze losy Marty z książki "Zaraz wracam". Wydawałoby się, że Marta w końcu wie, co jest w życiu najważniejsze i poradziła sobie z demonami przeszłości. Obok niej jest kochany mężczyzna, mądra córeczka, są przyjaciele, praca dająca satysfakcję, a jednocześnie nie będąca korporacją. A tu jednak jak to w życiu bywa... los ma inne plany na życie Marty. Bo w życiu musi być równowaga. Tylko czy Marta da radę kolejnym przeciwnościom losu?

"Cieszyłam się z tego, co mam, choć przecież tak wiele straciłam. Mąż, córki. Teraz nowe życie, Nowy Rok przywitam z ukochanym. Dziesięć lat straciłam na użalanie się nad sobą."
Autorka napisała dalszy ciąg przygód na wyraźną prośbę czytelników. Sam ten fakt świadczy jakie ciekawe książki pisze autorka, skoro czytelnicy piszą i proszę o dalsze losy bohaterów. Miałam tę ogromną przyjemność przeczytać oba tomy jednego dnia :) tak jak w pierwszym tomie nie braknie wzruszeń, emocji ale też śmiechu, wyjazd do SPA na weekend był cudny :) Początek bardzo humorystyczny, niemniej i w tej książce autorka przemyca kolejny trudny temat. Przy tej części uroniłam łezkę, ale nie chciałam odrywać się od czytania. Nie wiem czemu wcześniej myślałam, że książki tej autorki to komedie, nic bardziej mylnego - to dobry obyczaj.

Dzięki drugiemu tomowi mogę śmiało napisać - teraz niczego mi nie brakuje. Po pierwszym tomie pozostawał za duży niedosyt.

Smaki życia to idealny tytuł: tak już jest, że raz w życiu jest słodko, raz gorzko, raz słono, a nawet kwaśno.

"Smaki życia" to dalsze losy Marty z książki "Zaraz wracam". Wydawałoby się, że Marta w końcu wie, co jest w życiu najważniejsze i poradziła sobie z demonami przeszłości. Obok niej jest kochany mężczyzna, mądra córeczka, są przyjaciele, praca dająca satysfakcję, a jednocześnie nie będąca korporacją. A tu jednak jak to w życiu bywa... los ma inne plany na życie Marty. Bo w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
151
149

Na półkach: , ,

Dla mnie zdecydowanie lepsza niż pierwsza część ,,Zaraz wracam". Raz nawet udało mi się uronić łzę, ale czegoś zabrakło... Czekałam na więcej momentów, które wywołają wzruszenie. Nie porwała mnie, co nie oznacza, że nie sięgnę po kolejną książkę Anity Scharmach.

Dla mnie zdecydowanie lepsza niż pierwsza część ,,Zaraz wracam". Raz nawet udało mi się uronić łzę, ale czegoś zabrakło... Czekałam na więcej momentów, które wywołają wzruszenie. Nie porwała mnie, co nie oznacza, że nie sięgnę po kolejną książkę Anity Scharmach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
470
138

Na półkach: ,

Smaki życia to kontynuacja historii Marty którą poznaliśmy w Zaraz wracam pierwszej części książki Anity Scharmach.
Po ciężkich doświadczeniach Marta zaczyna żyć. Powoli układa to co długo nie pozwalało na uśmiech.
U boku Artura i małej Blanki jej życie nabiera kolorów a praca w kawiarni daje jej wiele satysfakcji.
Niestety żeby nie było tak różowo pojawiają się i problemy.
Jak Marta tym razem je rozwiąże i czy naprawdę będzie szczęśliwa dowiemy się z lektury.
Dopiero po przeczytaniu Smaków życia poczułam że historia jest pełna.
Życie to naprawdę niezły rollercoaster.
Anita Scharmach dziękuję.
Książkę polecam... warto zaopatrzyć się od razu w obie części.

Smaki życia to kontynuacja historii Marty którą poznaliśmy w Zaraz wracam pierwszej części książki Anity Scharmach.
Po ciężkich doświadczeniach Marta zaczyna żyć. Powoli układa to co długo nie pozwalało na uśmiech.
U boku Artura i małej Blanki jej życie nabiera kolorów a praca w kawiarni daje jej wiele satysfakcji.
Niestety żeby nie było tak różowo pojawiają się i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
79
74

Na półkach:

Recenzja, którą właśnie napiszę będzie zdecydowanie inna niż te, które dotychczas opublikowałam. Być może, dlatego, że podczas czytania tych książek otworzyła się u mnie stara rana, która cały czas boli. Wiecie co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Każdy z Nas tak naprawdę może wyrazić swoje zdanie/napisać recenzje na temat przeczytanej książki. Każdy z Nas może mieć inne zdanie/inną opinię, dlatego, że przeczytana książka na każdym z nas wywiera inne emocje. Pozostawia inne odczucia. W tych książkach odnalazłam kawałek siebie. Mogę napisać, że przeczytanie ich pomogło zrozumieć mi pewne kwestie, dlatego też ta recenzja będzie inna. Czy lepsza? Nie wiem, ponieważ to musicie sami ocenić.

Opis fabuły
Jeśli zaglądacie na mojego bloga to zauważyliście, że nie podaję szczegółów, ponieważ nie widzę w tym żadnego sensu. Zepsułabym tym dosłownie wszystko. Pewnie już wcześniej wzięłabym się za czytanie, ale gapa ze mnie, ponieważ zamówiłam tylko jedną książkę z serii. Musiałam zatem czekać do momentu, aż przyjdzie pierwsza część. Głupio tak czytać od końca. Teraz wiem, że nie miałoby to sensu, ponieważ nie zrozumiałabym całej historii. To jak, jakbym chciała zrozumieć wiersz czytając tylko jego środek. Książki nawiązują do bardzo ważnej rzeczy, a mianowicie do tego, że powinniśmy cieszyć się każdym dniem, ponieważ nie wiemy co czeka nas następnego dnia. Nie wiemy jakie będzie jutro i czy w ogóle nastąpi. Główną bohaterką jest Marta (czterdziestoparoletnia kobieta), która doświadczyła największej straty. Straciła rodzinę (czyt. dwie córki, męża).

Świat zawalił się jej w kilka sekund. Nic nie zapowiadało tragedii, która się wydarzyła. Śmierć ukochanego, wypadek ojca przez, który zginęły jej dwie córki to był cios, którego nie potrafiła/ nie mogła udźwignąć. Spakowała się i wyprowadziła. Stała się egoistyczną, twardą jak skała zołzą, która nie interesowały uczucia innych osób. Myślę, że był to sposób radzenia sobie ze stratą. Wiem jak boli, gdy traci się dziecko, dlatego tak doskonale ją rozumiem. Dlatego też te książki stały się bliskie mojemu sercu.

Powrót do domu
Dokładnie po 10 latach Marta musiała wrócić do Polski. Myślę, że sama po części chciała. Zostało przeniesiona do oddziału firmy w Polsce. Tam musiała zmierzyć się z gburowatym, a także nie trzymającym przy sobie rąk „szefem”. Wydarzenia w firmie zmieniły jej podejście do ludzi. Pierwszy raz odwiedziła grób swoich córek. Do męża odważyła się pójść znacznie później, ponieważ miała do niego ogromny żal za to co się stało. Powrót do Polski bardzo ją zmieni. Będzie musiała zmierzyć się z różnymi problemami. Zapuka do niej także miłość, ale czy ona wykorzysta tą szansę? Czy Marta zdoła wybaczyć swojemu ojcu? Czy przestanie być zołzą, która ma żal do całego świata za to co się stało? Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi. Jedno jest pewne. Życie Marty ulegnie ogromnej zmianie, ale czy na lepsze, bądź gorsze musisz Drogi Czytelniku odkryć sam.

Pokrótce opiszę bohaterów, ale małe szczególiki zachowam dla siebie.

Bohaterowie:
Marta – kobieta, która doświadczyła największej straty. Straciła dzieci i męża. Jest profesjonalną osobą jeśli chodzi o pracę. Początkowo zołza, a później..;
Marek – mąż Marty, który uległ śmiertelnemu wypadkowi. Ostatnie słowa, które do niej wypowiedział brzmiały tak: ”Zaraz wracam”..;
Maja i Magda – córeczki Marka i Marty. Dwie rezolutne dziewczynki. Rodzice kochali je całym sercem;
Artur – prawnik, który odegra kluczową rolę w życiu Marty. Można by było rzec, że jest osobą pedantyczną, ponieważ wszystko zawsze musiało być na swoim miejscu. Najlepszy tata na świecie. Popełnił w swoim życiu jeden błąd, którego niestety nie naprawił;
Blanka – kilkuletnia córeczka Artura. Świetna dziewczynka. Bardzo mądra jak na swój wiek;
Irena – matka Artura. Na pierwszy rzut oka wredna baba, która chce układać wszystkim życie, ale tak naprawdę jest to wrażliwa kobieta, która doświadczyła wielkiej krzywdy;
Basia – mama Blanki, która ją kiedyś zostawiła. Uważałam ją za egoistkę, ale gdy poznałam prawdę zmieniłam o niej zdanie.
Podsumowanie:
Było zdecydowanie więcej bohaterów, ale skupiłam się na tych najważniejszych. Książki przede wszystkim nakłaniają do refleksji nad swoim własnym życiem. Uświadomiły przynajmniej mi, że warto cieszyć się z każdego dnia. Doceniać to co się ma, ponieważ nie wiadomo, kiedy możemy to stracić. Warto być dobrym, a także szczęśliwym człowiekiem. Z całego serca dziękuje za to, że mogłam je przeczytać. Z czystym sumieniem polecam dalej. Książki pomimo wydarzeń są bardzo spokojne. Fabuła toczy się powoli. Autorka nie robi wielkiego bum. Pomału dawkuje emocję. Najważniejsze dla mnie jest to, że nie przebarwia uczucia jakim jest miłość. Książki dotyczą po prostu życia i to jest w tym najpiękniejsze.

autor:http://mamanapelnychobrotach.pl

Recenzja, którą właśnie napiszę będzie zdecydowanie inna niż te, które dotychczas opublikowałam. Być może, dlatego, że podczas czytania tych książek otworzyła się u mnie stara rana, która cały czas boli. Wiecie co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Każdy z Nas tak naprawdę może wyrazić swoje zdanie/napisać recenzje na temat przeczytanej książki. Każdy z Nas może mieć inne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
960
842

Na półkach:

Smaki życia to powieść obyczajowa, która jest kontynuacją książki „Zaraz wracam”. Jeżeli jednak ktoś nie przeczytał wcześniejszej pozycji, śmiało może sięgnąć po tę, ponieważ autorka bardzo delikatnie wraca do poprzedniej powieści, co nie powoduje zagubienia w fabule. Ale oczywiście ja polecam rozpoczęcie od pierwszej części.

Marta ma czterdzieści lat i dramatyczne przeżycia za sobą. Kilka lat wcześniej straciła męża i dwie córeczki, co na jakiś czas oderwało ją od normalnego życia i sprawiło, że kobieta bardzo zmieniła się. Los jednak nie pozwolił jej zatracić się w rozpaczy i postawił na jej drodze mężczyznę samotnie wychowującego córeczkę. Marta zaczyta chwytać z życia wszystko co dobre, spełnia swoje marzenia prowadząc z przyjaciółkami kocią kawiarnię, w życiu osobistym towarzyszą jej dwie kochające osoby, a wokół nie brakuje prawdziwych przyjaciół. Jednak w pewnym momencie coś zaczyna zakłócać ten eden i przed kobietą staje nie lada wyzwanie. Czy Marta będzie musiała walczyć o miłość mężczyzny i małej dziewczynki? Kim jest mężczyzna prześladujący ją? I kim jest kobieta, która nagle staje na drodze jej szczęścia?

Początek książki jest bardzo lekki i nieco humorystyczny, chociaż przez ten humor prześwitują od czasu do czasu promienie dramatycznej przeszłości głównej bohaterki. Lekkość z jaką pisze autorka, poruszając nie tylko lekkie tematy, to z całą pewnością ogromny plus dla ciekawej fabuły. Narracja jest w osobie pierwszej, co jak wiadomo sprawia wrażenie czytania czyjegoś pamiętnika.

Wśród bohaterek książki mamy między innymi bardzo rezolutną sześciolatkę. Gdybym nie miała wnuczki, którą uważam za prawie tak mądrą dziewczynkę jak Blanka, pomyślałabym, że fantazja autorki, co do wykreowania osobowości dziewczynki jest trochę przesadzona. Ale Blanka tak podbiła moje serce, że chciałabym ją spotkać w kolejnej powieści.

Autorka pięknie pisze o przyjaźni, która w sytuacjach dramatycznych czy krytycznych jest nie tylko osobistym wsparciem, ale również siłą napędową potrzebną konkretnej osobie. Dramat innych, może jest mniej bolesny, ale dotyka również innych emocjonalnie nastawionych do czyjegoś nieszczęścia.

Poruszony w powieści problem choroby nowotworowej jest z całą pewnością wątkiem bardzo wzruszającym. Wszak wiadomo, że człowiek w takiej sytuacji przede wszystkim robi sobie rachunek sumienia, czasami żałuje za swoje zachowanie i świadomy swojej sytuacji, pragnie chociaż w minimalnym stopniu naprawić swoje winy.

(…) Spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem. – Nie masz pojęcia, jak cieszę się, że jesteś. Dziękuję ci za to. Żyję w pożyczonym czasie, pożyczyłam tyle ile się da! (…)

Momentami podczas czytania dopadało mnie takie wzruszenie, że z trudnością kontynuowałam czytanie. Życie bywa i piękne i okrutne, czasami doprawione jest słodyczą miłości i szczęścia, a czasami goryczą dramatu. Lubi rzucać kłody pod nogi, czasami w postaci śmierci kogoś bliskiego, a czasami miłości, która nie potrafi poradzić sobie z problemami. Wystarczy jednak zmobilizować cały swój umysł i udowodnić sobie, że wiele zależy od nas, a chcieć to móc.

(…) Trzeba wziąć życie za rogi, zmierzyć się z nim, stawić mu czoła i głośno powiedzieć: „Hej, ja tu rządzę”! (…)

I tak jak w tej powieści trzeba to życie smakować z umiarem, bo potrafi być raz aż nadto słodkie, a raz gorzkie, ale każdy smak można przecież doprawić po swojemu. Słodycz rozcieńczyć odrobiną rozumu, a gorycz doprawić słodem nadziei i chęci.

Autorka łącząc humor z powagą i dramatyzmem niektórych wątków, nie pozwala na odebranie lektury jako ciężką emocjonalnie. Zwinnie potrafi poprawić humor po wielkim wzruszeniu i szybko osuszyć łzy, które nie wiadomo kiedy zwilżyły oczy.

Jeżeli ktoś sięgając po tę powieść liczy na lekką, łatwą i przyjemną chwilę spędzoną z szablonowym romansem, może się delikatnie mówiąc trochę przeliczyć. W tej książce króluje romans, nie można tego zaprzeczyć, ale towarzyszy mu wiele innych wątków. Jedne cudownie lekkie, ale inne ciężkie jak ołów.

Mam nadzieję, że wkrótce nazwisko tej autorki będzie tak znane jak zasługują sobie na to jej książki i nie tylko każda wrażliwa dusza czytelnicza będzie wiedziała, kim jest Anita Scharmach. Nietuzinkowa fabuła w literaturze kobiecej jest warta polecenia, dlatego polecam książkę całym sercem. Uprzedzam jednak, aby zaopatrzyć się w paczkę chusteczek higienicznych. Będziecie bowiem na zmianę śmiać się i płakać.

Smaki życia to powieść obyczajowa, która jest kontynuacją książki „Zaraz wracam”. Jeżeli jednak ktoś nie przeczytał wcześniejszej pozycji, śmiało może sięgnąć po tę, ponieważ autorka bardzo delikatnie wraca do poprzedniej powieści, co nie powoduje zagubienia w fabule. Ale oczywiście ja polecam rozpoczęcie od pierwszej części.

Marta ma czterdzieści lat i dramatyczne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
174
170

Na półkach:

Marta wiele już w swoim życiu przeszła a to jeszcze nie koniec, wiele się jeszcze może wydarzyć. Jej sieć kawiarni okazała się sukcesem, życie prywatne jest ustabilizowane aż pewnego dnia pojawia się ktoś kto burzy spokój szczęśliwej rodziny. Kiedy bliska osoba jest w niebezpieczeństwie świat staje na głowie. W następnej części historii o Marcie nie brakuje wzruszeń, napięcia i humoru, to wybuchowa mieszanka uczuć. Tytuł książki jest symboliczny, każdy z nas powinien odkryć swoje smaki życia, wtedy wszystko nabiera barw. Życie nie jest czarno - białe.

Marta wiele już w swoim życiu przeszła a to jeszcze nie koniec, wiele się jeszcze może wydarzyć. Jej sieć kawiarni okazała się sukcesem, życie prywatne jest ustabilizowane aż pewnego dnia pojawia się ktoś kto burzy spokój szczęśliwej rodziny. Kiedy bliska osoba jest w niebezpieczeństwie świat staje na głowie. W następnej części historii o Marcie nie brakuje wzruszeń,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1641
1166

Na półkach:

Hmmm, mam mieszane uczucia w odniesieniu do kolejnej części historii Marty. Zdarzenia w jej życiu są trudne, doświadczają kobietę mocno (chwilami zastanawiam się, czy nie za mocno, bo ile przeciwności może spgadać na jedną osobę?), a jednocześnie tak płytkie lub tak płytko rozegrane, że aż zgrzyta się zębami. Do tego dochodzi miejscami prostacki język, nafaszerowanie seksem, masa zbędnych szczegółów, a za chwilę świetnie pokazany problem dzisiejszego świata. Taka dwubiegunowa książka 😉

Hmmm, mam mieszane uczucia w odniesieniu do kolejnej części historii Marty. Zdarzenia w jej życiu są trudne, doświadczają kobietę mocno (chwilami zastanawiam się, czy nie za mocno, bo ile przeciwności może spgadać na jedną osobę?), a jednocześnie tak płytkie lub tak płytko rozegrane, że aż zgrzyta się zębami. Do tego dochodzi miejscami prostacki język, nafaszerowanie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
509
375

Na półkach:

Druga część Zaraz Wracam dalej porusza, na szczęście nie jest aż tak tragicznie, uff...
Pełna humoru, chyba nawet tu go więcej niż w pierwszej części, też chcę mieć taką teściową!!!!! Chyba muszę trochę nad nią popracować, chyba, że ktoś mi podpowie gdzie mogę znaleźć takiego IWO :)
Polecam gorąco, było fantastycznie!

Druga część Zaraz Wracam dalej porusza, na szczęście nie jest aż tak tragicznie, uff...
Pełna humoru, chyba nawet tu go więcej niż w pierwszej części, też chcę mieć taką teściową!!!!! Chyba muszę trochę nad nią popracować, chyba, że ktoś mi podpowie gdzie mogę znaleźć takiego IWO :)
Polecam gorąco, było fantastycznie!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
39
34

Na półkach:

Kolejny przykład na to, że nie należy ciągnąć tematu "na siłę". Książka "Zaraz wracam" bardzo mi się podobała, "Smaki życia" mniej.

Kolejny przykład na to, że nie należy ciągnąć tematu "na siłę". Książka "Zaraz wracam" bardzo mi się podobała, "Smaki życia" mniej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
226
224

Na półkach: ,

„Smaki życia” autorstwa Anity Scharmach to druga część powieści „Zaraz wracam” (której recenzję znajdziecie tu → recenzja "Zaraz wracam"
Na ciąg dalszy losów Marty czekałam z niecierpliwością, pierwszą część dylogii zakończyłam tonąc we łzach i ze strachem w sercu...nie mówiąc już o nieodpartej chęci rzucenia książką o ścianę, ponieważ autorka zostawiła mnie w kompletnym rozbiciu.

Druga część dylogii niosąca dalszy ciąg perypetii z życia Marty Kowalskiej.
Czterdziestoletnia Marta niejednokrotnie musiała zmierzyć się z okrutnym losem. Po dramatycznych przeżyciach przekonała się, co w życiu jest naprawdę ważne i nadaje mu głębszy sens. Teraz wydaje się,
że wreszcie ma wszystko, co potrzebne do szczęścia: mężczyznę, który kocha ją całym sercem, mądrą córeczkę, a także wspaniałych przyjaciół i pracę w kociej kawiarni, przynoszącą jej radość.
A jednak nad szczęściem Marty zaczynają się zbierać ciemne chmury, więc kobieta będzie musiała o nie zawalczyć ponownie. . .
Co szykuje dla niej los? Czy Marta dopiero teraz będzie miała okazję poznać smak życia we wszystkich jego odmianach?


Po „Smaki życia” sięgnęłam drżącymi dłońmi, nie wiedząc co mnie czeka. Jaki los zgotowała autorka Marcie i pozostałym bohaterom? Nie wiedząc jak mocno los może doświadczać jedną osobę. Z własnego doświadczenia wiem, że czasem rzeczywistość pisze ogromnie trudne scenariusze i tylko nieliczni są w stanie przetrwać, dlatego tak mocno związałam się z główną bohaterką, a jej emocje i uczucia znane mi są doskonale. Ze strachem i ściśniętym sercem zagłębiłam się w „Smaki życia”.
Jak pogodzić się ze stratą najbliższych? Czy życie po śmierci najbliższych może być normalne? Czy my, którzy zostajemy zasługujemy na szczęście, czy wolno nam się śmiać, cieszyć? Jak bardzo życie potrafi doświadczać ludzi?
Anita Scharmach postarała się znaleźć w tym wszystkim nie lek, a złoty środek. Deklarację, że Ci którzy odeszli nadal z nami będą, a nam wolno żyć, bo to również ich napełni radością tam na górze.

„Smaki życia” to nie słodki pachnący gofr z bitą śmietaną i truskawkami, to historia o życiu, o łzach, smutkach, strachu i rozdartym sercu. Autorka Anita Scharmach ma niebywały talent do zaskakiwania swoich czytelników. Niech więc Was nie zwiedzie słodka, apetyczna okładka – nie. „Smaki życia” zawierają bowiem w sobie wszystkie smaki: gorzki, kwaśny, słodki i słony.

„Smaki życia” to wulkan emocji i przeróżnych zdarzeń, złych i dobrych, śmiesznych i takich, które wyciskają z oczu łzy jak cebula. Nie można pochylić się nad tą powieścią i przeżyć ją z obojętnością. Bez wstydu przyznaję się, że płakałam nie raz i nie dwa, serce rozdzierało mi się na kawałki, bo te najsmutniejsze emocje Marty, są w moim życiu bardzo świeże. A jednocześnie odnalazłam ukryty w powieści cień nadziei, na to że czas leczy rany, że nie jest to jedynie mrzonka, frazes powtarzany na pocieszenie. Na wszystko jest odpowiedni czas – tylko od nas zależy, kiedy ponownie otworzymy się na życie. A kiedy będziemy gotowi – to tak jak Marta – zaczniemy smakować życie, nasycać się tymi smakami czerpiąc z nich siłę i natchnienie.


Nie zdradzę Wam czy „Smaki życia” kończą się szczęśliwie czy nie, bo bardzo bym chciała, żebyście sami się o tym przekonali.
Mogę Wam jedynie powiedzieć, że z każdą powieścią autorki jestem oczarowana jej zdolnością do prostolinijnego opisywania życia. Autentycznością bohaterów i zdarzeń sprawia, że człowiek oddaje się jej powieściom w dwustu procentach. Anita Scharmach porusza do głębi, sięga bez skrępowania do najgłębszych zakamarków serca i ludzkiej świadomości, gra na strunach wrażliwości i bez wytchnienia gna ku nieubłaganemu zakończeniu bez względu na to jakie jest.

Gorąco Wam polecam sięgniecie po obie części dylogii: „Zaraz wracam” i „Smaki życia”. Na długi czas pozostaną w Waszych głowach a to co przeżyjecie, sprawi że docenicie to co macie.


Za egzemplarz do recenzji najserdeczniej dziękuję
Anicie Scharmach oraz Wydawnictwu Lucky.
Recenzja na: https://przeczytajka.blogspot.com/2018/01/smaki-zycia-anita-scharmach.html

„Smaki życia” autorstwa Anity Scharmach to druga część powieści „Zaraz wracam” (której recenzję znajdziecie tu → recenzja "Zaraz wracam"
Na ciąg dalszy losów Marty czekałam z niecierpliwością, pierwszą część dylogii zakończyłam tonąc we łzach i ze strachem w sercu...nie mówiąc już o nieodpartej chęci rzucenia książką o ścianę, ponieważ autorka zostawiła mnie w kompletnym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
280
208

Na półkach: ,

Skończyłam czytać wczoraj ale... Musiałam się pozbierać kawałek po kawałku... Otrzec łzy... Piękna historia. ANITKO... z każdą kolejną książką rozsypuje się... Coraz bardziej! Czekam na kolejną książkę Twojego autorstwa i nie mogę się doczekać. Jesteś na prawdę The Best! Chyba tyle w temacie! Krótko i na temat!
Polecam z całego serca! ♥Jeśli ktoś chce przeżyć piękną, wzruszajacą do łez historię!

Skończyłam czytać wczoraj ale... Musiałam się pozbierać kawałek po kawałku... Otrzec łzy... Piękna historia. ANITKO... z każdą kolejną książką rozsypuje się... Coraz bardziej! Czekam na kolejną książkę Twojego autorstwa i nie mogę się doczekać. Jesteś na prawdę The Best! Chyba tyle w temacie! Krótko i na temat!
Polecam z całego serca! ♥Jeśli ktoś chce przeżyć piękną,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
82
72

Na półkach:

Tę część przygód Marty czyta się chyba jeszcze ciekawiej, niż pierwszą. Autorce bardzo gratuluję pomysłów, zwłaszcza na postać teściowej 😉. A Wam szczerze polecam.

Tę część przygód Marty czyta się chyba jeszcze ciekawiej, niż pierwszą. Autorce bardzo gratuluję pomysłów, zwłaszcza na postać teściowej 😉. A Wam szczerze polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
707
613

Na półkach: , ,

Smaki życia to kontynuacja powieści Zaraz wracam. Bo emocjonującym i jednocześnie lekko podłamującym mnie zakończeniu przy Zaraz wracam z biciem serca i ogromnym zniecierpliwieniem, zaintrygowaniem i zaciekawieniem oczekiwałam dalszych losów Marty Kowalskiej. Tak bardzo się cieszę, że Anita Scharmach zdecydowała się napisać dalsze lody Marty. To co ją spotkało, to w jaki sposób życie z niej zadrwiło, nie mogło się zakończyć tak po prostu, na jednym tomie. A tym bardziej na zakończeniu otwartym. Także dziękuję Anitko, za tę emocjonującą kontynuację. Dziękuję za happy end, bowiem kolejnego przygnębiającego zakończenia nie przezwyciężyłabym.

Marta ma za sobą wiele traumatycznych przeżyć. Prócz tego, iż straciła swoje dwie córki, to także śmierć zawitała do jej męża i odebrała go na zawsze. Po długoletnim dochodzeniu do siebie, walce o szczęście i uśmiech Marcie udało się pozbierać. W jej życiu ponownie zagościła harmonia, kobieta poznała wspaniałego mężczyznę Artura i jego córeczkę Blankę. Tych dwoje wkroczyło do życia kobiety całkiem niespodziewanie, ale z cudownym oddźwiękiem. Pokochała ich z wzajemnością. Prócz tego Marta prowadzi uroczą kocią kawiarnię, która przynosi jej wiele radości, satysfakcji a także staje się dobrą motywacją, do otwarcia kolejnych punktów. Jednak jak to w życiu bywa, nie zawsze jest kolorowo. Idylla, która zagościła w życiu Marty, ponownie zostaje wystawiona na próbę. Co tym razem przygotował los dla kobiety? Jak sobie z tym poradzi? Czy uda się jej pokonać przeciwności i będzie gotowa na poznanie wszystkich smaków życia?


Nie szukałam miłości, ona sama mnie znalazła. Miłość wypatrywana nierzadko przechodzi obok, niezauważona.



Emocjonująca, ciepła, nieprzewidywalna, zaskakująca, wywołująca uśmiech i łzy wzruszenia. Taka właśnie jest kontynuacja Zaraz wracam. Prawdziwa i piękna. Skłaniająca do zastanowienia, do refleksji, otwierająca oczy na wiele istotnych spraw. To nie tylko historia o miłości. To także historia o przyjaźni, relacjach, odkrywaniu siebie, poszukiwaniu szczęścia oraz chwil relaksu.

Nienaganna kreacja bohaterów, daje odbiorcy możliwość, pełnego zaangażowania się w ich aktualną sytuację. Każda osobowość przewijająca się przez tę publikację, jest autentyczna, naturalna, posiada wady i zalety, daje poczucie, iż jest taka sama jak my. Przezywa upadki i wzloty, posiada dylematy i rozterki, doświadcza szczęście i radość. Bardzo mi się spodobało to, iż w tej części mamy możliwość bliżej poznać mamę Artura – Irenę. Jej wspólny wypad z Martą do SPA, spędzanie wspólnie czasu, uświadamianie Marcie, wiele różnorodnych kwestii, niejednokrotnie wywołały uśmiech na mojej twarzy. Marta nadal kwitnie na naszych oczach, nieustannie zmienia się, poszukuje spokoju bo stracie najbliższych. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, iż Artur i Blanka, tak bardzo ją wspierają, są przy niej, podnoszą na duchu, okazują ciepło i miłość.

Czasem warto być na samym dnie,
aby docenić to, jak wiele się ma.


Pojawiło się kilka wątków, których kompletnie się nie spodziewałam. Także ogromnym plus dla Anity Scharamch, za zaskoczenie. Do końca też, nie była pewna, jak te wątki w rezultacie zostaną poprowadzone. Autorka zgrabnie manipuluje czytelnikiem, wprowadza dozę niepewności, powątpiewania, niepokoju, by w rezultacie wykiełkować takie rozwiązania, że nieraz musiałam walczyć z przyspieszonym biciem serca.

Całość czyta się niesłychanie szybko. Przez całość się wprost przepływa, a to między innymi dzięki temu, iż Anita operuje bardzo lekkim i przyjemnym w odbiorze językiem, jednocześnie nie zapominając o żywych i wyrazistych dialogach. Nie ma miejsca na nudę. Tam gdzie bohaterzy się śmieją, czytelnik również się śmieje. Tam gdzie bohaterzy przeżywają kryzysy, płaczą, mają problem z odnalezieniem się w danej sytuacji, my również angażujemy się w ich sytuację i wraz z nimi to przeżywamy. Kibicujemy im. Pragniemy dla nich jak najlepiej. Mimo wątków łzawych, cała publikacja, roztoczyła przyjemne ciepło w moim wnętrzu. Tego było mi trzeba.

Jeśli jeszcze nie poznaliście Marty Kowalskiej to koniecznie musicie to nadrobić! Polecam najserdeczniej jak potrafię.

Smaki życia to kontynuacja powieści Zaraz wracam. Bo emocjonującym i jednocześnie lekko podłamującym mnie zakończeniu przy Zaraz wracam z biciem serca i ogromnym zniecierpliwieniem, zaintrygowaniem i zaciekawieniem oczekiwałam dalszych losów Marty Kowalskiej. Tak bardzo się cieszę, że Anita Scharmach zdecydowała się napisać dalsze lody Marty. To co ją spotkało, to w jaki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
496
329

Na półkach: ,

"Smaki życia" to drugi tom dylogii autorstwa Anity Scharmach. Jej pierwszą cześć miałam okazję recenzować pół roku temu. Ostatecznie owe spotkanie uznałam za udane, mimo to nie omieszkałam nadmienić o jego mankamentach. Nie skupiłam się aż nadto na części merytorycznej, jedynie napomniałam o jej drobnych moim zdaniem elementach. Głównie natomiast odniosłam się do aspektu emocjonalnego, którego w moim mniemaniu wówczas zwyczajnie zabrakło. Jak było tym razem? Jak oceniam moją trzecią przygodę literacką z piórem autorki? I czy owa powieść zaspokoiła mnie czytelniczo? Zapraszam na recenzję.

Anita Scharmach - córka, żona, matka, siostra, przyjaciółka, wreszcie zwykła kobieta, która kocha życie. Niepoprawna optymistka. Ekonomista z wykształcenia. Pisarka z zamiłowania. W 2016 roku debiutowała powieścią "Mogę wszystko", która otrzymała status bestsellera. W 2017 roku została wydana powieść autorki zatytułowana "Zaraz wracam", która stanowiła pierwszy tom dylogii.

Marta Kowalska po dramatycznych przeżyciach i kilkuletnim pobycie w Stanach Zjednoczonych wraca do rodzinnej i ukochanej Gdyni, aby nie tylko zmierzyć się z przeszłymi wspomnieniami, ale postarać się zacząć wszystko od nowa. Zamieszkuje w luksusowym apartamencie, otwiera kocią kawiarnię wraz z serdecznymi przyjaciółkami oraz poznaje przystojnego sąsiada - prawnika i jego przemiłą córkę Blankę. Z czasem między kobietą a zniewalającym Arturem rodzi się piękne uczucie. A i dziewczynka akceptuje Martę i się z nią zaprzyjaźnia. Jedynie matka mężczyzny sceptycznie podchodzi do ich związku, ale do czasu... Szczęśliwa i zakochana Marta postanawia rozwinąć kawiarniany biznes o kolejne ciepłe lokum. Wydawało by się, że wszystko zmierza ku lepszemu. Jednak serce kobiety nadal przepełnione jest żalem i niepokojem, dopadają ją również wątpliwości. Stresujące sytuacje niekorzystnie wpływają na jej zdrowie. A tych niestety nie ubywa, wręcz nieprzerwanie przybywa. Najpierw pozostawiona w kuchni kartka zawierająca dwa słowa "zaraz wracam" przywołujące bolesne chwile, następnie nieoczekiwany powrót matki Blanki, a potem smak zemsty...

Intensywność ukazanej historii, niespodziewane zwroty akcji, ekspresyjne tempo następujących po sobie wydarzeń nie pozwalały w trakcie lektury na choćby chwilowe pochylenie się nad ową opowieścią, zadumę, skupienie się na jej ważnych aspektach, na ich przełknięcie i przeanalizowanie. Gonitwa nagłych zdarzeń owszem, budziła ciekawość i zafrapowanie, nasuwała wiele kotłujących się i nieuporządkowanych myśli, ale nie dała czasu na wytchnienie i precyzyjne zgłębienie się w poszczególne pojedyncze wątki. Mała objętość, spora czcionka, zaledwie kilkustronicowe i sugestywne rozdziały oraz przeważające dialogi również wpłynęły na szybkość pochłaniania owej prozy. Na pierwszą refleksję przyszedł czas dopiero po zaznajomieniu się z ostatnią kartką powieści, kolejne stopniowo napływały po pewnym czasie, a po kilku dniach nastąpiło przetrawianie istoty i przesłania ukrytych między wierszami najnowszego woluminu autorki z Pomorza. Fabuła stanowi splot nici emocjonalnych, gdzie niepewność, wzruszenie, uśmiech, współczucie i złość przeplatają się ze sobą. Poruszenie poważnych i tym samym niebywale życiowych zagadnień, bezapelacyjnie wartych uwagi, wzbogacone jest humorystycznymi suplementami i przesłankami. Ponadto przenikające gdzieniegdzie namiastki erotyzmu nie tylko urozmaicają ową opowieść, ale nade wszystko wyzwalają zaskoczenie i poniekąd nawet lekkie zawstydzenie. Puenta natomiast nie stanowi niewiadomej, wręcz od samego początku jest aż nadto oczywista. Jedynie osobnych zalążków fabularnych wiodących do znanego już zakończenia nie można w zupełności przewidzieć.

Historia przedstawiona jest w narracji pierwszoosobowej z perspektywy głównej bohaterki, jaką niewątpliwie jest Marta Kowalska. Los ją boleśnie doświadczył, odbierając w tragicznym wypadku samochodowym nie tylko męża, ale przede wszystkim ukochane córeczki. Od dramatycznych zdarzeń minęło wiele lat, w ciągu których kobieta nieustannie uciekała przed przeszłością i przed sobą, wzbraniała się przed nowymi uczuciami i doznaniami, tłumiła w sobie skrywany żal, zamykała się w sobie nie do końca ujawniając emocje. Chwilami sprawiała wrażenie tylko pozornie szczęśliwej. Udawała przed sobą i wszystkimi, że jest dobrze, normalnie. Nie zauważała tego, co dookoła, nie dostrzegała sygnałów, nie widziała, że życie przemyka między palcami i biegnie do przodu, bez względu na to, co się kiedyś stało. I wtedy na jej drodze pojawia się on - samotny ojciec kilkuletniej dziewczynki. Czy Marta w pełni odda mu swe serce? Czy odnajdzie ukojenie w ramionach Artura? Czy będzie umiała ponownie wyzwolić w sobie matczyne uczucia? A może znów będzie próbowała uciekać? Ambitna właścicielka kociej kawiarni po raz kolejny będzie musiała zmierzyć się z przeciwnościami losu, przeszkodami stale jawiącymi się na jej drodze i wreszcie z samą sobą... Z pewnością będzie mogła liczyć na wsparcie i otuchę swych wspaniałych przyjaciółek, w życiu których również się trochę zadzieje... A poza tym matka Artura, Irena, okaże zrozumienie i wyciągnie do niej pomocną dłoń. Dociekliwa i dojrzała kobieta przejdzie zaskakującą przemianę, i co najważniejsze w wir metamorfoz cielesnych i duchowych wciągnie Martę... A Artur i jego niebywale mądra i bystra córka, Blanka, będą im mocno kibicować. Nie sposób nie wspomnieć o cudownych kotach odgrywających znaczącą rolę i upiększających historię. Wyrazistość i barwność postaci tworzących misz masz różnych temperamentów zdecydowanie stanowi atut powieści.

"Smaki życia" to opowieść o niesamowitej przyjaźni, sile miłości i jej rozmaitych odsłonach. O powolnym procesie uwalniania się od przeszłości, podejmowaniu prób jej zapomnienia, odwlekaniu momentu rozliczenia się z nią, i wreszcie o uświadomieniu sobie, że przed ową uciec nie można, ale warto się z nią pogodzić i nie pozwolić jej burzyć szansy na być może piękną przyszłość. O tym, iż po deszczu zawsze wschodzi słońce, trzeba tylko owe zauważyć i ulec jego urokowi. O długotrwałym zwykłym egzystowaniu, poddawaniu się rutynowej codzienności. O odrzuceniu, zemście, nienawiści i wyrządzaniu krzywdy innym - bezbronnym istotom, o okrutnych wobec nich poczynaniach. O odtrącaniu w potrzebie, niezrozumieniu i wyrzutach sumienia nękających przez lata. O śmierci, poczuciu winy i szczypcie egoizmu. O zażegnaniu żalu, smutku rozdzierającego serce i wybaczeniu. O otwieraniu serca i umysłu na dotąd nieodkryte doznania. O akceptowaniu życia, czerpaniu z niego garściami, docenianiu jego chwil i chwytaniu tego, co ulotne. O tym, że aby zacząć nowy odcinek życia, należy zamknąć jego poprzedni etap. O zachwycaniu się zapachami, delektowaniu się smakami, dostrzeganiu niewidzialnego. O przeżywaniu i doświadczaniu. O zaglądaniu w głąb siebie, odkrywaniu i pokochaniu siebie na nowo. O odnajdywaniu niezwykłych widoków życia i nadziei na lepsze jutro. O spełnianiu marzeń, realizacji założonych planów i zamierzeń. I wreszcie o życiu będącym paletą kolorów, gamą wszelakich smaków, morzem niezwykłych woni i oceanem rozmaitych emocji.

"Smaki życia" to niepozbawiona ekspresji, szczerości, autentyczności, prostoty oraz swobody przekazu cennych wartości powieść obyczajowa z nutką melancholii, skrawkiem beztroski, cząstką subtelności oraz mnóstwem kawałków udzielającego się humoru. To przyjemna i ujęta w lekkim stylu proza umilająca zimowe popołudnia i wieczory. Serdecznie polecam!

"Smaki życia" to drugi tom dylogii autorstwa Anity Scharmach. Jej pierwszą cześć miałam okazję recenzować pół roku temu. Ostatecznie owe spotkanie uznałam za udane, mimo to nie omieszkałam nadmienić o jego mankamentach. Nie skupiłam się aż nadto na części merytorycznej, jedynie napomniałam o jej drobnych moim zdaniem elementach. Głównie natomiast odniosłam się do aspektu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
599
325

Na półkach: , ,

Książki Anity Scharmach tworzą bardzo specyficzne kompozycje. Prostolinijność (ta pozytywna) i poczucie humoru malują ich główne tło. Prędko się jednak przekonacie, że to tylko pięknie nałożone maski dla efektu ostatecznego, jaki autorka mniej lub bardziej świadomie osiąga.

Biorąc jako przykład omawianą książkę bohaterowie są wyciosani z tak naturalnych surowców, bije w nich tak autentyczne serce i płynie najżywsza krew, że nie sposób wyrwać się hipnozie, jaka ogarnia już po kilku pierwszych stronach. Wrażeniu, że zaglądamy przez okno do czyjegoś świata. I w związku z tym dzieje się coś niesamowitego. To już trzecia książka tej autorki, którą czytam i druga główna bohaterka, z którą się identyfikuję. I nie dlatego, że jestem czterdziestolatką z lekką nadwagą, ale dlatego, że jestem kobietą. A Marta jest tak rasową, nieprzerysowaną i soczystą przedstawicielką naszej płci, ze wszystkimi jej wadami i zaletami, z całym poplątaniem i całą równowagą, że mogę zagwarantować, że każda z Was odnajdzie w niej kawałek siebie. Gdyby więc ostatecznie wszystko nie było przyozdobione tym lekkim żarcikiem, gdyby Marta nie wpadała z deszczu pod rynnę swoich niedomagań i kłopotliwych sytuacji, książka byłaby bardzo trudną przeprawą wgłąb samego siebie.

Czy nadaje się to dla mężczyzny? Każdy mężczyzna, który sięgnie po tę lekturę pozna żywych ludzi. Nikt tam nie jest idealny, co początkowo wydaje się dziwne. No bo jak to główna bohaterka nie jest piękna, super inteligentna, krystalicznie dobra, bądź diabolicznie zła? No jak to?! Tak to. Czysta prawda. (Może łegule wyłamuje się jedynie Lucy, któła w głuncie rzeczy jest bałdzo pełfekcyjna). Każdy mężczyzna, który zechce przeczytać dylogię „Zaraz wracam” i „Smaki życia” może się przyjrzeć temu, co zwykle jest przez Was okraszane wywracaniem oczami. Zwyczajnym ludzkim problemom i frustracjom, potrzebie czynienia i odczuwania dobra, samoakceptacji. To naprawdę jest ciekawe.

Czy odnalazłam w książce wady? Oczywiście, że tak. Wygrzebuje je prawie wszędzie – taka praca. Przede wszystkim książka wydaje mi się fabularnie mniej ciekawa niż jej poprzedniczka. Choć nadal autorka stosuje ten piękny zabieg, że ni z tego ni z owego ładuje prawdziwą bombę, to część pierwsza jest konkretniejsza w przekazie. Ponadto ta sama uwaga, co do „Zaraz wracam”. Za krótko, co daje efekt strasznego pędu wydarzeń. Ja bym chciała jeszcze ze sto stron tej książki. Chciałabym jeszcze bardziej rozgryzać Martę i zadziwiać się Irenką. Chciałabym bardziej drobiazgowego rozpracowania specyficznego pedantyzmu Artura.

Czy te wady w czymś tak naprawdę przeszkadzają? Zupełnie nie, piszę o nich, żeby się do czegokolwiek doczepić. Przy czytaniu powieści chodzi o to, co rodzi się w naszych sercach i umysłach. Czy przekaz trafił gdzie trzeba i układa się tak jak należy. Bo mnie trafił. Obuchem między oczy.
Kochane panie, każda z nas przechodzi przez tą fazę, nawet po kilka razy w ciągu życia. Kiedy nie kocha, nie akceptuje samej siebie. A ta książka własnie tego uczy. Panowie, może uda wam się zrozumieć, że my naprawdę nie zawsze wymyślamy sobie problemy. Niektóre rzeczy zakorzeniają się w nas tak bardzo, że zaczynają działać jak trucizna.

To niesamowicie sensualna książka. Będzie bawiła, będzie wzruszała, będzie opowiadała o zwyczajnej codzienności i ludziach, którzy stają przypadkiem na naszych drogach. Poznamy historię zła i dobra, zagubimy sie i odnajdziemy. Sama prawda otworzy nam oczy. Przeczytamy ją w błyskawicznym tempie, dopiero po chwili odkrywając to, że autorka gra nam na sercu jak na harfie, wydobywając te najpiękniejsze dźwięki.

Książki Anity Scharmach tworzą bardzo specyficzne kompozycje. Prostolinijność (ta pozytywna) i poczucie humoru malują ich główne tło. Prędko się jednak przekonacie, że to tylko pięknie nałożone maski dla efektu ostatecznego, jaki autorka mniej lub bardziej świadomie osiąga.

Biorąc jako przykład omawianą książkę bohaterowie są wyciosani z tak naturalnych surowców, bije w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1047
962

Na półkach: , , , ,

Wracamy do losów Marty, którą mieliśmy okazję poznać już w książce Zaraz wracam. Wiemy, jak wiele traumatycznych przeżyć ma za sobą - śmierć ukochanych córeczek oraz męża. Dziesięć lat przyszło jej się mierzyć z cierpieniem, złością i bólem po utracie ukochanych. Ale w końcu znalazła mężczyznę, który ją pokochał oraz stała się mamą dla jego córeczki. Prowadzi kawiarnię, w której zarówno można poczytać jak i spędzić czas z kotami. Co tym razem los dla niej zgotuje? Czy dane jej będzie zaznać teraz trochę spokoju?

Anita Scharmach po raz kolejny funduje nam emocjonalną powieść, w której przekonamy się jak wiele smaków ma nasze własne życie i jak bardzo potrafi nas zaskakiwać. Niejednokrotnie będziemy się uśmiechali, ale nie zabraknie też momentów, w których popłyną nam łzy. Doskonale wiem, że Anita pisząc smutną scenę dotyczącą kotów, wylewała potok łez, przecież ona ma tak dobre serce dla zwierzaków. Sama wylałam tam mnóstwo własnych łez. Tym bardziej, że krzywda zwierząt nigdy nie była (i nie jest) mi obojętna.

Marta choć układa sobie życie z Arturem i jego córeczką Blanką, wciąż nosi w sercu traumę po odejściu bliskich. Tak naprawdę ze śmiercią bliskich nie można się nigdy do końca pogodzić, jednak pamięć o nich nie umiera tak długo, jak oni żyją w naszych sercach. To, że ktoś został osamotniony, wcale nie oznacza, iż nie zasługuje na ponowne odnalezienie się w życiu i na szczęście.

Autorka doskonale kreuje swoich bohaterów, czyniąc z nich zwykłych ludzi jakimi my sami jesteśmy. Nie koloryzuje, nie ubarwia życia, lecz pokazuje jakie ono naprawdę jest. Zawsze pojawiają się w nim zarówno wzloty jak i upadki. Grunt, żeby z tych drugich umieć się podnieść i iść dalej przed siebie. Dostrzegać piękno w najdrobniejszych gestach, cieszyć się każdą chwilą, bo nigdy nie wiadomo ile ich jeszcze przed nami. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, nawet te najgorsze przeżycia mają w sobie jakiś ukryty cel, który musimy odkryć. Autorka kocha również zwierzęta, co widać na przykładzie występujących w powieści kotów.

Blanka to dziewczynka, której nie sposób pokochać. Pomimo jej młodego wieku, to tak mądre i inteligentne dziecko, że szczęka czasem mi opadała słysząc jej powiedzonka. Sama bym na nie nie wpadła. To dziecko ma w sobie niezliczone pokłady miłości, którym obdarowuje nie tylko ojca, kotki, ale również i Martę, którą uważa za swoją mamusię. To momenty, w których w moje serce wlewał się ogrom ciepła.

Fabuła powieści nie jest nudna, Anita niejednokrotnie zasiewa w nas ziarnko niepewności, sprawiając, że nasze serce przyspiesza bicie. Kiedy wspólnie z Martą i Irenką przeżywałam ich czas w SPA, o mało nie posikałam się ze śmiechu, gdyż jest tam tyle zabawnych sytuacji. Powieść zmusza do refleksji nad naszą codziennością, nad wyznaczaniem sobie priorytetów w życiu.

Jesteśmy świadkami przemiany nie tylko Marty, ale również i Artura.

Smaki życia to powieść, w której nie brak emocji. Ukazuje nam, czym jest prawdziwe życie, w którym wszystko może się zdarzyć. W miłości nie ważna jest różnica wieku, skąd pochodzą ludzie, lecz to czy się wzajemnie szanują i kochają. Jeśli jesteście ciekawi jak smakuje życie, koniecznie przeczytajcie tę powieść. Polecam z całego serca.


czytaninka.blogspot.com

Wracamy do losów Marty, którą mieliśmy okazję poznać już w książce Zaraz wracam. Wiemy, jak wiele traumatycznych przeżyć ma za sobą - śmierć ukochanych córeczek oraz męża. Dziesięć lat przyszło jej się mierzyć z cierpieniem, złością i bólem po utracie ukochanych. Ale w końcu znalazła mężczyznę, który ją pokochał oraz stała się mamą dla jego córeczki. Prowadzi kawiarnię, w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
180
112

Na półkach: ,

„Smaki życia” to kontynuacja powieści „Zaraz wracam”, wróciłam zatem do bohaterów jak do dobrych, wypróbowanych przyjaciół i delektowałam się smakiem lektury.



Anita Scharmach ma niesamowity talent do wzbudzania w czytelniku wszelkich pozytywnych uczuć. Powinna promować się hasłem „nadzieja to moje drugie imię”.

Podobnie jak dwie poprzednie, jej trzecia książka niesie w sobie tak ogromny ładunek dobrych emocji, że powinna być przepisywana na receptę wszystkim cierpiącym na permanentnego „doła”. Każda kartka tej książki tchnie radością życia, i choć bohaterowie nie zawsze mają „z górki”, nie są bezwolnymi ofiarami działania losu. Z uporem walczą o swoje szczęście, nie przyjmując do wiadomości możliwości poniesienia porażki.

To cenna wskazówka dla tych wszystkim, którym brak wiary w siebie. Jeśli z góry zakładamy klęskę, przegramy na pewno, jeśli natomiast przegrywamy po ciężkiej walce, ta porażka ma zupełnie inny smak. Nie ma w niej goryczy i gniewu, jest za to satysfakcja, nie daliśmy się łatwo pokonać.

Marta, bohaterka „Smaków życia”, jest wojowniczką. Walczy z przeciwnościami losu, z własnymi ograniczeniami, z traumą sprzed lat, ciągle determinującą jej „dzisiaj”. Czasami przegrywa, ale to tylko przydaje jej siły do następnego starcia z życiem, codziennie przynoszącym nowe, nie zawsze miłe niespodzianki. Całą sobą wyzywająco oznajmia światu, że „może wszystko”, i za to właśnie ją pokochałam.

„Smaki życia” to kontynuacja powieści „Zaraz wracam”, wróciłam zatem do bohaterów jak do dobrych, wypróbowanych przyjaciół i delektowałam się smakiem lektury.



Anita Scharmach ma niesamowity talent do wzbudzania w czytelniku wszelkich pozytywnych uczuć. Powinna promować się hasłem „nadzieja to moje drugie imię”.

Podobnie jak dwie poprzednie, jej trzecia książka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
774
772

Na półkach: , , ,

„Czasem warto być na samym dnie, aby docenić to, jak wiele się ma.”

Anita Scharmach dała swojej bohaterce Marcie szansę na normalne życie i wszystko wskazuje na to, że nic nie jest w stanie tej harmonii i stabilizacji zburzyć, jednak życia nie da się oszukać, od czasu do czasu wstrząsa nami, byśmy nie zatracili się w złudności i powierzchowności. „Smaki życia” są kontynuacją „Zaraz wracam” i należą do równie emocjonalnych, co część pierwsza. Muszę przyznać, że autorka skutecznie wyzwala wszelką gamę uczuć, bo można się tu nieźle najeść strachu, wzruszyć, ale i pośmiać, czyli jak to w życiu – kalejdoskop emocjonalny.


W pierwszej części poznaliśmy Martę wyrachowaną, ale wyraźnie zmieniającą się na naszych oczach. Teraz wracamy do niej, jak do najlepszej przyjaciółki, którą chcielibyśmy mieć na wyciągnięcie ręki. Marta zmieniła się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Ma u swego boku kochającego Artura i rozsmakowuje się w urokach macierzyństwa dzięki rezolutnej Blance. Tuż obok jest też Irenka i wspaniali przyjaciele, którzy nigdy jej zawiedli. Złudności jednak dodaje fakt, że w życiu tych czworga pojawia się Basia, biologiczna matka Blanki. Autorka nie szczędzi nam sinusoidy uczuć i emocji, co i rusz wciągając nas w podróż do najgłębszych zakamarków serca i stawia przed nami konkretne pytania.

„Zagarnęłam w dłoń piasek i powoli przepuszczałam go przez palce. Przypatrywałam się maleńkim ziarenkom i zrozumiałam, jak szybko mija czas. Upływa, zmieniając nasze postrzeganie. Życie przemija, nasza młodość, energia, siła, wszystko. Jednak w miarę upływu czasu możemy nabrać wiatru w skrzydła, mieć większy apetyt na życie lub najzwyczajniej znajdować nowe powody do radości. Poznawać smaki życia.”




Anita Scharmach znakomicie wykreowała swoich bohaterów, którym też nie oszczędzała afektów. Znakomicie potrafi wzruszyć, poruszyć, napiąć nić wyczekiwania, ale też ubawić, chociażby wizytą Marty i Irenki w SPA, ale przede wszystkim podkreśla, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa równowaga i dystans, znajdując odpowiedni balans między tym, co daje zwykłe radości, a tym co wyciska z nas łzy. Wydarzenia z przeszłości i traumy wcale nie muszą stać na przeszkodzie poznawania nowych smaków, wystarczy otworzyć swoje serce i umysł, otrząsnąć się z tego, co boli, co wraca, aby dostrzec piękno i głębię wartości w prostych gestach, bliskości kochanej osoby. O tym wszystkim przypomina nam autorka, która wykazała się również świetną lekkością pióra, przemyślaną fabułą oraz autentycznością w kreowaniu rzeczywistości w swojej powieści. Autorka nie pozwala nam zapomnieć o ważnościach, o bliskości i roli przyjaciół w naszym życiu, o umiejętnym wyciąganiu wniosków, składaniu w całość drobnych elementów, które przez przypadek nawet mogą się rozsypać.


Anita Scharmach w swej najnowszej powieści rozsmakowuje się w życiu, autentycznie nakreślając fabułę i pokazując, że ma ono zarówno swoje cienie, jak i blaski. Lekkość pióra autorki, plastyczne opisy oraz różnorodne charaktery bohaterów sprawiają, że stają się nam bliscy i nawet pośrednio zaczynamy doszukiwać się punktów odniesień do naszej codzienności. Dla autorki nie ma tematów tabu, umiejętnie lawiruje między poruszanymi przez siebie wątkami, zmuszając też nas – czytelników do głębszej refleksji i zastanowieniu się nad priorytetami, bo i do Marty dotrze w pewnym momencie impuls, pod wpływem którego dokona świadomej decyzji. Popieram ją całym sercem i wierzę, że ułoży jej się tak, jak należy, każdy zasługuje na drugą szansę. A tej kobiety nie da się nie lubić. To już moja wspaniała przyjaciółka, której mogłabym szepnąć to i owo.

Szczerze polecam!


https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/12/patronat-medialny-smaki-zycia-anita.html

„Czasem warto być na samym dnie, aby docenić to, jak wiele się ma.”

Anita Scharmach dała swojej bohaterce Marcie szansę na normalne życie i wszystko wskazuje na to, że nic nie jest w stanie tej harmonii i stabilizacji zburzyć, jednak życia nie da się oszukać, od czasu do czasu wstrząsa nami, byśmy nie zatracili się w złudności i powierzchowności. „Smaki życia” są...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
328
46

Na półkach:

Mocno naiwna, ale w sumie czyta się nieźle.

Mocno naiwna, ale w sumie czyta się nieźle.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1944
1944

Na półkach: ,

Po zakończeniu "Zaraz wracam" byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy 40-letniej Marty Kowalskiej. W "Smakach życia" mamy tę możliwość. Po dramatycznych wydarzeniach, jakie ją spotkały, kobieta liczy na to, że wreszcie zazna spokoju i szczęścia. Ma u swojego boku kochającego mężczyznę, przyjaciół i pracę w kociej kawiarni. Jednak nie będzie tak kolorowo jakby mogło się zdawać. Na Martę czeka sporo problemów. Czy wszystkie uda się przezwyciężyć?

"Dziesięć lat straciłam na użalanie się nad sobą. W zaledwie rok moje życie zmieniło się nie do poznania. Ja się zmieniłam. Nie szukam miłości, ona sama mnie znalazła. Miłość wypatrywana nierzadko przechodzi obok, niezauważona."

Już od pierwszej strony autorka wzbudziła we mnie niepokój. Bałam się czy Martę nie czeka powtórka sprzed dziesięciu laty. Nie inaczej jest z główną bohaterką, która nadal miewa lęki, o to, że ponownie straci najbliższe jej osoby. Jednakże wraz z upływem stron, tym wyraźniej widać jej przemianę.

"Nigdy nie miał wypowiadać tych słów! "Zaraz wracam"!!! Co to, do cholery, miało znaczyć?"

Autorka doskonale wykreowała swoich bohaterów, nadając im indywidualne cechy. Martę pokochałam całym sercem, zżyłam się z nią i trudno było mi się z nią rozstać. Szczególną sympatią obdarzyłam Irenę - matkę Artura, która gotowa jest nieść w każdej chwili pomoc, odrzucając swoje potrzeby na bok. Swoją drogą, chciałabym mieć kiedyś taką teściową. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o rezolutnej sześcioletniej Blance, która swoimi nad wiek dojrzałymi tekstami wprowadza do fabuły mnóstwo pozytywnej energii i humoru, wprawiając Martę, Artura, jak i samego czytelnika w niemałe zdumienie.

Pisarka pokazuje, że chowanie urazów do osób lub ciągłe rozpamiętywanie o tym, co było nie ma najmniejszego sensu. Warto pozwolić sobie pomóc, przyjąć wyciągniętą dłoń. Autorka pięknie ukazała zwykłą codzienność, którą tworzą właśnie tytułowe smaki życia. To te zwyczajne, proste gesty czy bliskość drugiego człowieka pozwalają nam na bycie szczęśliwymi. Nie zapomniała również zaznaczyć jak ważna jest w naszym życiu przyjaźń, by móc podzielić się tym, co nas trapi i poszukać dobrej rady czy wsparcia.

"Czasem warto być na samym dnie, aby docenić to, jak wiele się ma."

Anita Scharmach potrafi idealnie trafić w punkt, uderzyć w najczulszą strunę duszy, pokazując co w życiu najważniejsze. Robi to z niezwykłym wyczuciem, nie narzucając się, wszystko wychodzi jej tak jakby mimochodem. Tam, gdzie trzeba wzrusza, gdzie indziej rozśmiesza, a jeszcze indziej wprawia w zdumienie. Efektem jest to, że dostajemy całą masę różnorakich emocji. Lekkość pióra, plastyczne opisy i naturalne dialogi - to znak rozpoznawczy Anity Scharmach.

"Nauczyłam się cieszyć chwilą, pokochałam swoje życie, zrozumiałam, że i ono pokochało mnie."

Cała opowieść sprawia wrażenia bardzo autentycznej, nic nie wydaje się być naciągane czy przerysowane. Życie to nie tylko te dobre chwile. Autorka pozwoliła poznać nam jego drugie oblicze, które krzywdzi, sprawia ból, ale jednocześnie sprawia, że dzięki temu stajemy się silniejsi.

"Smaki życia" to powieść o życiu, o codzienności, z której bije prawda, realizm, zarówno w samych bohaterach, jak i przedstawionych wydarzeniach. To książka, która bawi, wzrusza i zmusza do wielu refleksji. Polecam, poznajcie jak smakuje życie!

Po zakończeniu "Zaraz wracam" byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy 40-letniej Marty Kowalskiej. W "Smakach życia" mamy tę możliwość. Po dramatycznych wydarzeniach, jakie ją spotkały, kobieta liczy na to, że wreszcie zazna spokoju i szczęścia. Ma u swojego boku kochającego mężczyznę, przyjaciół i pracę w kociej kawiarni. Jednak nie będzie tak kolorowo jakby mogło się ...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to