Nudna, bez polotu, chaotycznie napisana. Dawno tak się nie zmęczyłam przy książce. Postacie kompletnie bez emocji, bez charakterów. Policjantów to do tej pory nie rozpoznaję, bo nie było w nich nic charakterystycznego. Intryga generalnie żadna. Myślałam, że chociaż zaskoczy mnie zakończenie. Ale niestety również nie zaskoczyło. Nie polecam.
Nudna, bez polotu, chaotycznie napisana. Dawno tak się nie zmęczyłam przy książce. Postacie kompletnie bez emocji, bez charakterów. Policjantów to do tej pory nie rozpoznaję, bo nie było w nich nic charakterystycznego. Intryga generalnie żadna. Myślałam, że chociaż zaskoczy mnie zakończenie. Ale niestety również nie zaskoczyło. Nie polecam.
Czasami wyszukuję sobie książki, których za bardzo nie widzę tutaj na bookstagramie. Sięgam po nie z zaciekawieniem, by potem pokazać je Tobie. Jedną z nich jest SZKLANE ŻĄDŁO. Opis mnie zaintrygował, więc do niej zajrzałem.
…
Luksusowy jacht.
Szampan.
Para kochanków.
Kajdanki.
…
„Dwanaście godzin temu byłęm cały i zdrowy i mogłem jednym ruchem skierować wydarzenia na inne tory, ale nie da się cofnąć czasu i wcale nie zatacza on koła. To tylko takie gadanie. Figura retoryczna. <Wczoraj> należy do przeszłości w równym stopniu co lata osiemdziesiąte. (…) Całe zło już się dokonało i miałem przechlapane jak jeszcze nigdy w życiu”.
SZKLANE ŻĄDŁO to opowieść o… no właśnie? Do tej pory zastanawiam się co było intencją Autora pisząc tę książkę? Sama historia jest ciekawie skonstruowana. Ma charakter taki trochę pamiętnikowy. Na luksusowym jachcie dochodzi do brutalnego morderstwa. Gdy na miejsce przyjeżdża policja to natrafia na zwłoki młodej kobiety oraz żyjącego właściciela jachtu – Olafa Dzikiego. I to on opowiadał mi tę historię. To on był tym, który pokazał mi wszystko to co się wydarzyło przed i po…
…
„Moje myśli są zbyt wątłe, by powiązać je w logiczny ciąg, kręcą się w kółko jak śmieci w rzecznym wirze”.
I tak też jest trochę ze mną po lekturze tej książki. Sam watek kryminalny podobał mi się. Jednak już wytłumaczenie co mogło być przyczyną brutalnego morderstwa już nie do końca (choć przyznaję – nie zostało to tak jednoznacznie wyjaśnione).
…
„Już, już wydawało się, że głowa eksploduje, zamieniając żywego człowieka w abakan, w końcu jednak wydobył się z niej tylko syk” i tak też jest ze mną. Nie potrafię jednoznacznie się określić co do tej książki – ani na TAK, ani na NIE.
Dlatego nie rozstrzygam… Zapraszam za to Ciebie – sięgnij po tę książkę. A jeśli już to zrobisz, to daj proszę znać jak Twoje wrażenia – chętnie o tym podyskutuję.
Czasami wyszukuję sobie książki, których za bardzo nie widzę tutaj na bookstagramie. Sięgam po nie z zaciekawieniem, by potem pokazać je Tobie. Jedną z nich jest SZKLANE ŻĄDŁO. Opis mnie zaintrygował, więc do niej zajrzałem.
…
Luksusowy jacht.
Szampan.
Para kochanków.
Kajdanki.
…
„Dwanaście godzin temu byłęm cały i zdrowy i mogłem jednym ruchem skierować wydarzenia na inne...
Kryminał - może niewybitny - ale dość poukładamy. Mamy troszkę skrzywionego faceta, którego opętała pewna femme fatale z traumatyczną przeszłością. Ta dorosła dwójka całkiem nieźle się bawi, kompensując swe kompleksy. Lecz pewnego dnia przydarza się tragedia. I stąd pojawia się dość karykaturalny - lecz jakże rzeczywisty - obraz polskiej podmiejskiej komendy policji i wchodzimy w polskie śledztwo kryminalne. Wszystko to swojskie, przaśne i trochę boli. Ale warto sobie odświeżać realia naszego kraju-raju raz na czas. Doceniam.
Kryminał - może niewybitny - ale dość poukładamy. Mamy troszkę skrzywionego faceta, którego opętała pewna femme fatale z traumatyczną przeszłością. Ta dorosła dwójka całkiem nieźle się bawi, kompensując swe kompleksy. Lecz pewnego dnia przydarza się tragedia. I stąd pojawia się dość karykaturalny - lecz jakże rzeczywisty - obraz polskiej podmiejskiej komendy policji i...
Okładka
zabrał by na jacht Justynę lat 40
skąd
biblioteka
moja opinia
Nie byłem,nigdy na jachcie.Ani,nie słyszałem.O tym,pisarzu.
Kryminał,dla mnie średni.Nie był,przyjemny w czytaniu.
Nie zachwyca.
Okładka
zabrał by na jacht Justynę lat 40
skąd
biblioteka
moja opinia
Nie byłem,nigdy na jachcie.Ani,nie słyszałem.O tym,pisarzu.
Kryminał,dla mnie średni.Nie był,przyjemny w czytaniu.
Nie zachwyca.
Bardzo zmęczyła mnie ta książka. Nudna, bez polotu, z pozbawionymi emocji bohaterami. Zdecydowanie mogłaby być o połowę krótsza.
Jeśli ktoś ma problemy ze snem, polecam tą pozycję. Dzięki niej zaśniecie w kilka minut.
Bardzo zmęczyła mnie ta książka. Nudna, bez polotu, z pozbawionymi emocji bohaterami. Zdecydowanie mogłaby być o połowę krótsza.
Jeśli ktoś ma problemy ze snem, polecam tą pozycję. Dzięki niej zaśniecie w kilka minut.
Kto zabił ponętną, roznegliżowaną kobietę, przykutą kajdankami do koi, na luksusowym jachcie? Musi to odkryć komisarz Wyszyński prowadzący śledztwo w powyższej sprawie. Ciekawy pomysł, dobrze się czyta, ale bardzo nierówna, rozedrgana jakościowo książka. Ponieważ to debiut, wiele można wybaczyć, mając nadzieję, że następne utwory będą lepsze.
Kto zabił ponętną, roznegliżowaną kobietę, przykutą kajdankami do koi, na luksusowym jachcie? Musi to odkryć komisarz Wyszyński prowadzący śledztwo w powyższej sprawie. Ciekawy pomysł, dobrze się czyta, ale bardzo nierówna, rozedrgana jakościowo książka. Ponieważ to debiut, wiele można wybaczyć, mając nadzieję, że następne utwory będą lepsze.
Słabo niestety. Chyba to debiut? Hm, to w takim razie można mieć nadzieję, że autor rozwinie swój kunszt literacki. Nie było napięcia jak u Hitchcocka (tak na marginesie: po cholerę autorzy zgadzają się na tego typu wstawki? Przecież wiadomo, że zawiedziony czytelnik się tego uczepi ;)). Historia nie porwała mnie, nie rozgrzała mojej ciekawości. Ot... książka, jakich wiele.
Słabo niestety. Chyba to debiut? Hm, to w takim razie można mieć nadzieję, że autor rozwinie swój kunszt literacki. Nie było napięcia jak u Hitchcocka (tak na marginesie: po cholerę autorzy zgadzają się na tego typu wstawki? Przecież wiadomo, że zawiedziony czytelnik się tego uczepi ;)). Historia nie porwała mnie, nie rozgrzała mojej ciekawości. Ot... książka, jakich wiele.
Nie wiem po co powstała ta książka. Historia nie jest ciekawa, ani sposób napisania książki nie ratuje braku fabuły, opisy ciągnęły się tak czasami, że omijałam duże fragmenty. Nie przestałam czytać tylko dlatego, że nie lubię "porzucania" książek i zawszę liczę na to, że coś dalej się jeszcze wydarzy. Ani mnie książka nie wciągnęła, ani nie rozbawiła, ani nie zaskoczyła, po prostu tylko zmęczyła. Niestety nie polecam, a szkoda.
Nie wiem po co powstała ta książka. Historia nie jest ciekawa, ani sposób napisania książki nie ratuje braku fabuły, opisy ciągnęły się tak czasami, że omijałam duże fragmenty. Nie przestałam czytać tylko dlatego, że nie lubię "porzucania" książek i zawszę liczę na to, że coś dalej się jeszcze wydarzy. Ani mnie książka nie wciągnęła, ani nie rozbawiła, ani nie zaskoczyła,...
Noc, luksusowy jacht a na nim zamordowana kobieta i odgryzione ucho. historie śledzimy w narracji pierwszo i trzecioosobowej. klimat jak u Agathy Christie. zbrodni dokonał ktoś z wąskiego grona osób mających dostęp do łodzi. komisarz Wyszyński musi czytelnika doprowadzić do rozwiązania zagadki kto i dlaczego to zrobił. czyta się dobrze, dochodzenie do wytypowania sprawcy jest interesujące, historia wciąga.
Noc, luksusowy jacht a na nim zamordowana kobieta i odgryzione ucho. historie śledzimy w narracji pierwszo i trzecioosobowej. klimat jak u Agathy Christie. zbrodni dokonał ktoś z wąskiego grona osób mających dostęp do łodzi. komisarz Wyszyński musi czytelnika doprowadzić do rozwiązania zagadki kto i dlaczego to zrobił. czyta się dobrze, dochodzenie do wytypowania sprawcy...
Niestety napięcia jak u Hitchcocka nie było - opis z okładki.
Zaczyna się spokojnie, na łodzi znaleziono martwą kobietę, a obok niej nieprzytomnego mężczyznę z oderwanym uchem. Zostaje oskarżony o morderstwo, ale sam nie odzywa się słowem. Z punktu widzenia całości dość zawiła zagadka, ewentualny morderca zmieniał się ze strony na stronę. Jeden z motywów był mi znany już w połowie, więc zaskoczenia nie było.
Co jest plusem powieści, to forma narracji: mamy teraźniejszość z punktu widzenia bohaterów, przeszłość i teraźniejszość z punktu widzenia kochanka.
Minusem dla mnie są wstawki erotyczne, psuły mi odbiór, chociaż miały dość znaczny wpływ na odbiór całości. Niestety miałam wrażenie, jakby pisał to ktoś inny, taki głupi odbiór z mojej strony.
Nie jest to w sumie zachwyt, ale nie skreślam autora. Jak na debiut dobry, chociaż mam wrażenie, że autor trochę posklecał kilkanaście kryminałów - niestety przy tej ilości, którą czytam, coś mi świta, że kiedyś coś już było :-)
Niestety napięcia jak u Hitchcocka nie było - opis z okładki.
Zaczyna się spokojnie, na łodzi znaleziono martwą kobietę, a obok niej nieprzytomnego mężczyznę z oderwanym uchem. Zostaje oskarżony o morderstwo, ale sam nie odzywa się słowem. Z punktu widzenia całości dość zawiła zagadka, ewentualny morderca zmieniał się ze strony na stronę. Jeden z motywów był mi znany już w...
"Nie należy się przejmować sprawami, na które nie ma się wpływu."
Olaf Dziki, przedsiębiorca, jest właścicielem jachtu "Szklane Żądło". Cumuje go w cichym zakątku Zalewu Zegrzyńskiego. Niestety miała na nim miejsce makabryczna zbrodnia. Jakby tego było mało, Olaf znał ofiarę i to w dodatku bardzo dobrze. Ofiarą jest Agnieszka, dziewczyna z emocjonalnymi deficytami, która poszukiwała ekstremalnych doznań.
Relacja Agnieszki i Olafa skończyła się tragicznie, w momencie, kiedy obydwoje stracili kontrolę nad rzeczywistością. Dziki nie pamięta kompletnie nic z chwili, kiedy kobieta straciła życie, bo w czasie zabójstwa leżał nieprzytomny. Śledztwo prowadzi komisarz Wyszyński.
Oczywiście pierwszym podejrzanym staje się Olaf. Nie dość, że morderstwo miało miejsce na jego jachcie, to jeszcze był na nim w chwili jego dokonania. Na domiar złego nie składa żadnych zeznań, a milczy i nie wypowiada ani jednego słowa, co działa na jego niekorzyść. Dlatego trafia do aresztu, w który zaczyna wspominań Agnieszkę, opisywać ją ze swojej perspektywy, przybliża nam ich poznanie i spotkania, aż do nieszczęsnej nocy. Była ona miłością jego życia, czy mógł zabić ją w tak perfidny sposób? Brak dowodów oraz jakichkolwiek poszlak na winę Olafa sprawiają, że staje się on niewinny.
Wkrótce wychodzi na jaw, że tej nocy na pokładzie jachtu była również Grażyna - była narzeczona Olafa. Dzięki temu odkryciu staje się ona główną podejrzaną w sprawie.
Okazuje się, że do zbrodni pośrednio mógł przyczynić się zamontowany na "Szklanym Żądle" eksperymentalny system audio, który Olaf testował dla jednego z kontrahentów. Czy trop ten doprowadzi Wyszyńskiego do ujęcia sprawcy?
***
Ostatnimi czasy zaczęłam zdecydowanie chętniej sięgać po książki naszych rodzimych autorów. W końcu w Polsce też mamy wielu naprawdę godnych uwagi autorów i co chwila na rynku czytelniczym pojawiają się książki coraz to nowych autorów. Tym razem miałam przyjemność czytać kryminał Bartłomieja Świderskiego. I cóż mogę wam o nim powiedzieć. Książka z jednej strony mi się podobała, ale z drugiej jednak nie było fajerwerków.
Na pewno ogromnym plusem było prowadzenie narracji z perspektywy kilku osób, a mianowicie trzech - komisarza Wyszyńskiego, Olafa Dzikiego oraz Agnieszki, czyli ofiary. Dodatkowo jakoś pod koniec dochodzi jeszcze Grażyna, jednak tylko na chwilę. Lubię takie zabiegi w książkach, gdyż to nie pozwala czytelnikowi się nudzić.
Akcji jest tutaj niestety niewiele. Dochodzenie jest prowadzone powoli, badany jest każdy trop, jednak tych jest niestety niewiele. Na szczęście mimo to, książkę czytało mi się nawet dość szybko. A przynajmniej tak było do połowy, później zaczęło mi się trochę ciągnąć i w sumie bardziej czytałam ją po to, by ją skończyć. Chociaż nie powiem, nadal byłam ciekawa co wydarzyło się na jachcie i jakie będzie zakończenie tej historii.
Plusem książki jest bez wątpienia sam komisarz, którego poczucie humoru bardzo przypadło mi do gustu. Szczególnie podczas jego rozmów z prokuratorem. Jest takim pozytywnym bohaterem, którego nie da się nie lubić. Kocha swoją żonę i dzieci i nie wstydzi się tego okazywać. To mi się w nim spodobało. Wydaje mi się, że ostatnimi czasy autorzy odchodzą od tej "powszechnej sylwetki policjanta", który ma problem z alkoholem, zdradza żonę, bądź jej nie ma, a tylko co jakiś czas zmienia partnerkę i jest opryskliwy i wredny dla wszystkich. I muszę przyznać, że bardzo mi się podoba, że odchodzą oni od utartych ścieżek.
Podsumowując, powieść czytało się dość szybko, jednak nie była rewelacyjna. Jak z początku było dobrze, tak im dalej, tym była równia pochyła. Myślę, że mimo, iż książka nie była najgorsza, to nie zostanie w mojej pamięci na długo. Był potencjał, nie mogę powiedzieć, że nie, ale wydaje mi się, że nie został wykorzystany w pełni.
"Nie należy się przejmować sprawami, na które nie ma się wpływu."
Olaf Dziki, przedsiębiorca, jest właścicielem jachtu "Szklane Żądło". Cumuje go w cichym zakątku Zalewu Zegrzyńskiego. Niestety miała na nim miejsce makabryczna zbrodnia. Jakby tego było mało, Olaf znał ofiarę i to w dodatku bardzo dobrze. Ofiarą jest Agnieszka, dziewczyna z emocjonalnymi deficytami, która...
„Szklane Żądło” to kryminał ukazujący wpływ jakiemu poddawani są ludzie. Chodzi zarówno o wpływ psychologiczny, stymulowany różnymi czynnikami (np. fizycznością, zależnością wspomnień, impulsami), jak również o wpływ mechaniczny, będący jednym ze skutków dobrodziejstw współczesności. Bartłomiej Świderski napisał znakomity kryminał, absolutne crème de la crème dla fanów gatunku, a zarazem dzieło przeznaczone do kontemplacji dla refleksyjnych czytelników. Muszę przyznać, że dawno już żaden polski kryminał nie dostarczył mi tylu kwestii do przemyśleń.
Pełna recenzja książki na stronie:
http://moznaprzeczytac.pl/szklane-zadlo-bartlomiej-swiderski/
„Szklane Żądło” to kryminał ukazujący wpływ jakiemu poddawani są ludzie. Chodzi zarówno o wpływ psychologiczny, stymulowany różnymi czynnikami (np. fizycznością, zależnością wspomnień, impulsami), jak również o wpływ mechaniczny, będący jednym ze skutków dobrodziejstw współczesności. Bartłomiej Świderski napisał znakomity kryminał, absolutne crème de la crème dla fanów...
Książka rozpoczyna się na miejscu zbrodni. Na luksusowym jachcie "Szklane Żądło" ginie brutalnie młoda i piękna kobieta. Tuż przy niej policja znajduje nieprzytomnego i zakrwawionego mężczyznę. To Olaf - właściciel jachtu. Wszystko wygląda na to, że para miała sadomasochistyczne upodobania... no ale wiadomo, co kto lubi póki nikt nie umiera (albo nie ma odgryzionego ucha). Niestety dla detektywa Wyszyńskiego jedyny świadek przestaje się odzywać, przez co sprawa robi się znacznie bardziej skomplikowana, gdyż do prawdy muszą dojść sami a poza kilkoma poszlakami ciężko jest się czegokolwiek uczepić.. Milczący Olaf trafia do aresztu. I tak oto rusza śledztwo.
Muszę przyznać, że Wyszyński to jedyna postać, która zbudziła we mnie sympatię ze względu na jego poczucie humoru. Na duży plus zasługuje również narracja. Raz w trzeciej osobie, raz w pierwszej (i jest to opowieść Olafa, przepełniona refleksyjnością i sentymentami). Przez moment czytamy retrospekcje z udziałem Agnieszki (ofiary), przez chwilę czytamy o przeszłości podejrzanego, by potem pobyć trochę w teraźniejszości i obserwować powolne śledztwo, które prowadzi detektyw, a napędza je gruby, uzależniony od alkoholu prokurator. Od czasu do czasu poznajemy też przeszłość innych bohaterów, którzy nagle w trakcie postępów w śledztwie stają się istotni. Przełomowym okazuje się natomiast odnalezienie na miejscu zbrodni eksperymentalnego systemu zbrodni, ale dla mnie ten wątek akurat był nieco wyssany z palca (a teoretycznie jest kluczowy...).
I kiedy teraz myślę i analizuje całość, to dochodzę do kilku wniosków - taki zabieg z przerzucaniem czytelnika co chwila w czasie i od bohatera do bohatera jest bardzo przydatny, bo inaczej byśmy się zanudzili. Samo śledztwo jest żmudne i nie mamy do czynienia z szaleńczą akcją i pogonią za mordercą. Natomiast refleksje bohaterów są już bardziej wartościowe. Żałowałam momentami, że nie miałam pod ręką karteczek indeksujących żeby zaznaczać cytaty, ponieważ i Olaf i Wyszyński nie próżnowali jeśli chodzi o mądrości życiowe. Co świadczy tylko o autorze i jego refleksyjności, a także zgrabnym posługiwaniem się słowem. Tylko że przez to odsuwamy myśli od samego zabójstwa i zagadki kryminalnej - a w końcu Szklane Żądło to kryminał. Skupiamy się na analizie psychiki bohaterów, ich relacji i powiązań, a także wydarzeń z przeszłości, które mogły mieć wpływ na to kim są i co się wydarzyło.
Pod koniec akcja nieco przyśpiesza i dochodzimy do sedna sprawy. Myślimy sobie, że rozwiązanie było logiczne i chyba nawet na samym początku na to wpadliśmy, ale autor poprzez swoje sztuczki z narracją, poprzez wplecenie wątku miłosnego i erotycznego totalnie nas od tego odwiódł. Czyli nagle nasuwa mi się kolejny wniosek - autor ma talent. Zdecydowanie potrafi zbudować napięcie i wciągnąć czytelnika w sieć powiązań, niedomówień i oskarżeń. I choć dałam się kilka razy omamić to niekoniecznie wciągnęłam się w całą fabułę, nie kupiłam całości, a szczególnie kluczowego wątku. Książka jest bardzo... ciężka? Mroczna to za duże słowo, ale ma swój niepowtarzalny klimat, który po prostu nie wpasował się w mój gust.
*www.ebookoholic.blogspot.com*
Książka rozpoczyna się na miejscu zbrodni. Na luksusowym jachcie "Szklane Żądło" ginie brutalnie młoda i piękna kobieta. Tuż przy niej policja znajduje nieprzytomnego i zakrwawionego mężczyznę. To Olaf - właściciel jachtu. Wszystko wygląda na to, że para miała sadomasochistyczne upodobania... no ale wiadomo, co kto lubi póki nikt nie umiera...
Bartłomiej Świderski to absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia socjolog, z zawodu dziennikarz, scenarzysta i pisarz. Autor wielu powieści, także pod pseudonimem Bartłomiej Bohrer, jak i również scenariuszy serialowych. Redaktor działów kultury, m.in w "Gali".
Luksusowy jacht, szampan, para kajdanek, nóż...
Na jachcie "Szklane Żądło" brutalnie ginie młoda kobieta. Leży naga, martwa i przykuta kajdankami w towarzystwie noża i... odgryzionego ucha. Właściciel łodzi, Olaf Dziki, bardzo dobrze znał denatkę. Można wręcz powiedzieć, że znał ją dogłębnie. Nie łączyła ich jednak waniliowa miłość, a sadomasochistyczne upodobania. Ich relacja skończyła się tragicznie, gdy oboje stracili kontakt z rzeczywistością. Dziki nie pamięta okoliczności śmierci swojej kochanki, bo w chwili morderstwa leżał nieprzytomny w łazience z zakrwawionym uchem. A może raczej - z jego resztką.
Śledztwo prowadzi komisarz Wyszyński. Nie brakuje mu poczucia humoru i spostrzegawczości. Okazuje się, że Olaf i Agnieszka nie byli jedynymi osobami na jachcie w noc zabójstwa. Ślady stóp odkrywają, że w miejscu zbrodni pojawiła się również Grażyna, była partnerka mężczyzny. Miała motyw, za to żadnego alibi. Dziki milczy, za to jego była mąci w zeznaniach.
... i morderstwo. Ale kto jest zabójcą?
"Każde wnętrze ma swój zapach rozpoznawalny dla wszystkich, oprócz jego mieszkańców. Wydaje im się, że oddychają bezwonnym powietrzem, bo przywykli do swojskich wyziewów jak do aromatu używanych codziennie kosmetyków".
Szczerze mówiąc strasznie zanudziła i wymęczyła mnie ta książka. Jej plusem jest to, że autor poprowadził ją w różnych narracjach. Historię poznajemy z perspektywy Olafa oraz obserwatora zdarzeń z życia Agnieszki, a także śledztwa. Najbardziej podobały mi się momenty o Agnieszce, za to fragmenty śledztwa były nudne i oklepane. Zakończenie przewidziałam w momencie, gdy potencjalny zabójca pojawił się w tekście. Świderski jednak, wprowadzając wątek miłosny i erotyczny, a także retrospekcje z życia bohaterów, wodził mnie za nos. Podobały mi się również rozmyślenia Olafa, jednak całość nie przemówiła do mnie. Brakowało mi dreszczyku i emocjonującego śledztwa, trzymających w napięciu zagadek i domyśleń. Słaby kryminał.
Bartłomiej Świderski to absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia socjolog, z zawodu dziennikarz, scenarzysta i pisarz. Autor wielu powieści, także pod pseudonimem Bartłomiej Bohrer, jak i również scenariuszy serialowych. Redaktor działów kultury, m.in w "Gali".
Luksusowy jacht, szampan, para kajdanek, nóż...
Na jachcie "Szklane Żądło" brutalnie ginie młoda...
Bartłomiej Świderski, autor „Szklanego Żądła”, dziennikarz i scenarzysta ma już na swoim koncie kilka powieści oraz scenariuszy do seriali, co można także zauważyć w jego sposobie pisania – książka składa się z krótkich scen, przebłysków, obserwujemy akcję z różnych perspektyw, śledzimy ją w kilku sekwencjach. Jesteśmy błyskawicznie przerzucani w czasie i przestrzeni, tak, jakbyśmy oglądali serial. Narracja jest zmienna – raz historię opowiada Olaf i to z jego relacji, osobistych wrażeń, możemy dowiedzieć się jak wyglądała jego znajomość z Agnieszką, raz towarzyszymy komisarzowi Wyszyńskiemu i wraz z im odkrywamy tajemnicę tego, co wydarzyło się na pokładzie jachtu, poznać możemy także samą Agnieszkę, w czasie przed dokonaną zbrodnią. Całkiem sporo tutaj różnych perspektyw, mnóstwo spojrzeń na tę tragiczną historię, ale tylko w ten sposób obraz staje się pełny, a bohaterowie wielowymiarowi i prawdziwi.
Autor sprawił, że sam wątek śledztwa, prowadzone dochodzenie w sprawie zabójstwa, nie wysuwa się mocno na pierwszy plan, jednak muszę przyznać, że niekiedy te wspomnienia głównego bohatera czy wydarzenia z życia zamordowanej kobiety, dłużyły się i spowalniały tempo akcji, a ta przecież w rasowym, dobrym kryminale musi czasami pędzić jak szalona, by czytelnik nie znudził się, tylko śledził strona po stronie, zdanie po zdaniu z zapartym tchem, gubiąc się we własnych domysłach. Rozwiązanie zagadki także nie jest trudne, ale może to dlatego, że mam już nieco tego typu powieści przeczytanych na swoim koncie i nie jest łatwo mnie zaskoczyć. Chociaż przyznam, że Bartłomiej Świderski w swojej książce niekiedy podsuwa czytelnikowi fałszywy trop, by ten, złudnie nabrał podejrzeń i dostał w niektórych momentach wątpliwości, czy aby jego przypuszczenia są słuszne? Czy dobrze dedukuje, oskarżając daną postać, a nie inną? Jak potoczyły się wydarzenia tamtego tragicznego wieczoru? Dzięki temu można miejscami się nieźle wciągnąć w intrygę i czerpać przyjemność z czytania.
Postacie są całkiem dobrze wykreowane, z uwagi na różnorodną narrację i przebłyski scen pomiędzy nimi, ich sylwetki okazują się niejednoznaczne, a relacje są skomplikowane. Przykładem jest tutaj związek między Olafem a Agnieszką, który możemy bardzo dobrze poznać, ich erotyczna, perwersyjna gra, nieustannie zbliża się do granicy bezpieczeństwa, jednak mimo to są sobie niezwykle bliscy, potrzebują się wzajemnie. Dialogi są także mocną stroną powieści, są lekkie, niewymuszone, pozbawione sztuczności, a miejscami napisane z humorem czy filozoficzną nostalgią. Osobiście bardzo spodobał mi się opis pracy śledczych, nieco znudzonych policjantów, którzy niejedno już w swoim zawodowym życiu widzieli i niejedno przeszli. Jednak pod dowództwem komisarza Wyszyńskiego są gotowi i zdeterminowani, by rozwiązać zagadkę śmierci Agnieszki Malik.
„Szklane Żądło” to dosyć mocna, męska, a miejscami nawet brutalna, powieść kryminalna, z niebanalnym sposobem prowadzenia fabuły i odkrywania wątków, powiązań i zależności. Z pewną nutą perwersji i szokujących damsko-męskich relacji, gdzie sadystyczna, niebezpieczna gra miesza się z potrzebą bliskości i bezradnością zwichrowanych przez życie ludzi.
Bartłomiej Świderski, autor „Szklanego Żądła”, dziennikarz i scenarzysta ma już na swoim koncie kilka powieści oraz scenariuszy do seriali, co można także zauważyć w jego sposobie pisania – książka składa się z krótkich scen, przebłysków, obserwujemy akcję z różnych perspektyw, śledzimy ją w kilku sekwencjach. Jesteśmy błyskawicznie przerzucani w czasie i przestrzeni, tak,...
W moje ręce wpadł kolejny polski kryminał i niestety upewniłam się w przekonaniu, że mimo iż polskie kryminały są bardzo dobre, to jednak skandynawskie są przodownikami w tym gatunku. Tą pozycję przyjemnie się czytało, ale momentami musiałam walczyć sama ze sobą, by nie odłożyć jej na bok, ponieważ akcja bardzo spowolniała.
Bardzo spodobał mi się zabieg z wymieszaną narracją – mieliśmy pokazaną perspektywę różnych ludzi począwszy od Olafa Dzikiego, przez Wyszyńskiego, Grażynę, a nawet denatkę. To sprawia, że mamy pełniejszy obraz sytuacji, bardziej rozumiemy niektóre zachowania. Ba, pomaga to nam nawet samodzielnie rozwiązać tajemnicę, jaką jest owianą śmierć Agnieszki. Dzięki temu ta książka podbiła moje serce i właśnie z tego powodu będę polecać tą książkę wszystkim miłośnikom kryminałów.
Bohaterowie są skomplikowani, przez co akcja jest bardziej napięta i pogmatwana, a to sprawia, że czytelnik jest coraz bardziej wciągany w tą sieć kłamstw i tajemnic. Są skomplikowani, ale dzięki wspomnianemu wcześniej zabiegowi w narracji jesteśmy w stanie rozszyfrować te postaci.
Akcja jest dynamiczna, chociaż czasami zwalnia i robi się nostalgicznie, a to nie jest najlepsza rzecz w kryminale. Dialogi są naturalne, przez co książkę czyta się lekko i sprawia nam to przyjemność. Bardzo mi sie podobało to, że pod koniec książki wszystko się wyjaśniło i nie było miejsca na domysły.
Polecam i to tak naprawdę polecam, bo jest to jedna z lepszych pozycji na półce zatytułowanej „kryminały polskie”. Przy tej książce pomyślicie trochę, ale się nie zmęczycie i będziecie mieć dużą frajdę w rozwiązywaniu zagadki.
W moje ręce wpadł kolejny polski kryminał i niestety upewniłam się w przekonaniu, że mimo iż polskie kryminały są bardzo dobre, to jednak skandynawskie są przodownikami w tym gatunku. Tą pozycję przyjemnie się czytało, ale momentami musiałam walczyć sama ze sobą, by nie odłożyć jej na bok, ponieważ akcja bardzo spowolniała.
Nudna, bez polotu, chaotycznie napisana. Dawno tak się nie zmęczyłam przy książce. Postacie kompletnie bez emocji, bez charakterów. Policjantów to do tej pory nie rozpoznaję, bo nie było w nich nic charakterystycznego. Intryga generalnie żadna. Myślałam, że chociaż zaskoczy mnie zakończenie. Ale niestety również nie zaskoczyło. Nie polecam.
Nudna, bez polotu, chaotycznie napisana. Dawno tak się nie zmęczyłam przy książce. Postacie kompletnie bez emocji, bez charakterów. Policjantów to do tej pory nie rozpoznaję, bo nie było w nich nic charakterystycznego. Intryga generalnie żadna. Myślałam, że chociaż zaskoczy mnie zakończenie. Ale niestety również nie zaskoczyło. Nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasami wyszukuję sobie książki, których za bardzo nie widzę tutaj na bookstagramie. Sięgam po nie z zaciekawieniem, by potem pokazać je Tobie. Jedną z nich jest SZKLANE ŻĄDŁO. Opis mnie zaintrygował, więc do niej zajrzałem.
…
Luksusowy jacht.
Szampan.
Para kochanków.
Kajdanki.
…
„Dwanaście godzin temu byłęm cały i zdrowy i mogłem jednym ruchem skierować wydarzenia na inne tory, ale nie da się cofnąć czasu i wcale nie zatacza on koła. To tylko takie gadanie. Figura retoryczna. <Wczoraj> należy do przeszłości w równym stopniu co lata osiemdziesiąte. (…) Całe zło już się dokonało i miałem przechlapane jak jeszcze nigdy w życiu”.
SZKLANE ŻĄDŁO to opowieść o… no właśnie? Do tej pory zastanawiam się co było intencją Autora pisząc tę książkę? Sama historia jest ciekawie skonstruowana. Ma charakter taki trochę pamiętnikowy. Na luksusowym jachcie dochodzi do brutalnego morderstwa. Gdy na miejsce przyjeżdża policja to natrafia na zwłoki młodej kobiety oraz żyjącego właściciela jachtu – Olafa Dzikiego. I to on opowiadał mi tę historię. To on był tym, który pokazał mi wszystko to co się wydarzyło przed i po…
…
„Moje myśli są zbyt wątłe, by powiązać je w logiczny ciąg, kręcą się w kółko jak śmieci w rzecznym wirze”.
I tak też jest trochę ze mną po lekturze tej książki. Sam watek kryminalny podobał mi się. Jednak już wytłumaczenie co mogło być przyczyną brutalnego morderstwa już nie do końca (choć przyznaję – nie zostało to tak jednoznacznie wyjaśnione).
…
„Już, już wydawało się, że głowa eksploduje, zamieniając żywego człowieka w abakan, w końcu jednak wydobył się z niej tylko syk” i tak też jest ze mną. Nie potrafię jednoznacznie się określić co do tej książki – ani na TAK, ani na NIE.
Dlatego nie rozstrzygam… Zapraszam za to Ciebie – sięgnij po tę książkę. A jeśli już to zrobisz, to daj proszę znać jak Twoje wrażenia – chętnie o tym podyskutuję.
Czasami wyszukuję sobie książki, których za bardzo nie widzę tutaj na bookstagramie. Sięgam po nie z zaciekawieniem, by potem pokazać je Tobie. Jedną z nich jest SZKLANE ŻĄDŁO. Opis mnie zaintrygował, więc do niej zajrzałem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to…
Luksusowy jacht.
Szampan.
Para kochanków.
Kajdanki.
…
„Dwanaście godzin temu byłęm cały i zdrowy i mogłem jednym ruchem skierować wydarzenia na inne...
Lekko, łatwo i całkiem przyjemnie ...
Lekko, łatwo i całkiem przyjemnie ...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzału nie ma. Da się przeczytać.
Szału nie ma. Da się przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKryminał - może niewybitny - ale dość poukładamy. Mamy troszkę skrzywionego faceta, którego opętała pewna femme fatale z traumatyczną przeszłością. Ta dorosła dwójka całkiem nieźle się bawi, kompensując swe kompleksy. Lecz pewnego dnia przydarza się tragedia. I stąd pojawia się dość karykaturalny - lecz jakże rzeczywisty - obraz polskiej podmiejskiej komendy policji i wchodzimy w polskie śledztwo kryminalne. Wszystko to swojskie, przaśne i trochę boli. Ale warto sobie odświeżać realia naszego kraju-raju raz na czas. Doceniam.
Kryminał - może niewybitny - ale dość poukładamy. Mamy troszkę skrzywionego faceta, którego opętała pewna femme fatale z traumatyczną przeszłością. Ta dorosła dwójka całkiem nieźle się bawi, kompensując swe kompleksy. Lecz pewnego dnia przydarza się tragedia. I stąd pojawia się dość karykaturalny - lecz jakże rzeczywisty - obraz polskiej podmiejskiej komendy policji i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkładka
zabrał by na jacht Justynę lat 40
skąd
biblioteka
moja opinia
Nie byłem,nigdy na jachcie.Ani,nie słyszałem.O tym,pisarzu.
Kryminał,dla mnie średni.Nie był,przyjemny w czytaniu.
Nie zachwyca.
Okładka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tozabrał by na jacht Justynę lat 40
skąd
biblioteka
moja opinia
Nie byłem,nigdy na jachcie.Ani,nie słyszałem.O tym,pisarzu.
Kryminał,dla mnie średni.Nie był,przyjemny w czytaniu.
Nie zachwyca.
Bardzo zmęczyła mnie ta książka. Nudna, bez polotu, z pozbawionymi emocji bohaterami. Zdecydowanie mogłaby być o połowę krótsza.
Jeśli ktoś ma problemy ze snem, polecam tą pozycję. Dzięki niej zaśniecie w kilka minut.
Bardzo zmęczyła mnie ta książka. Nudna, bez polotu, z pozbawionymi emocji bohaterami. Zdecydowanie mogłaby być o połowę krótsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli ktoś ma problemy ze snem, polecam tą pozycję. Dzięki niej zaśniecie w kilka minut.
Kto zabił ponętną, roznegliżowaną kobietę, przykutą kajdankami do koi, na luksusowym jachcie? Musi to odkryć komisarz Wyszyński prowadzący śledztwo w powyższej sprawie. Ciekawy pomysł, dobrze się czyta, ale bardzo nierówna, rozedrgana jakościowo książka. Ponieważ to debiut, wiele można wybaczyć, mając nadzieję, że następne utwory będą lepsze.
Kto zabił ponętną, roznegliżowaną kobietę, przykutą kajdankami do koi, na luksusowym jachcie? Musi to odkryć komisarz Wyszyński prowadzący śledztwo w powyższej sprawie. Ciekawy pomysł, dobrze się czyta, ale bardzo nierówna, rozedrgana jakościowo książka. Ponieważ to debiut, wiele można wybaczyć, mając nadzieję, że następne utwory będą lepsze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłabo niestety. Chyba to debiut? Hm, to w takim razie można mieć nadzieję, że autor rozwinie swój kunszt literacki. Nie było napięcia jak u Hitchcocka (tak na marginesie: po cholerę autorzy zgadzają się na tego typu wstawki? Przecież wiadomo, że zawiedziony czytelnik się tego uczepi ;)). Historia nie porwała mnie, nie rozgrzała mojej ciekawości. Ot... książka, jakich wiele.
Słabo niestety. Chyba to debiut? Hm, to w takim razie można mieć nadzieję, że autor rozwinie swój kunszt literacki. Nie było napięcia jak u Hitchcocka (tak na marginesie: po cholerę autorzy zgadzają się na tego typu wstawki? Przecież wiadomo, że zawiedziony czytelnik się tego uczepi ;)). Historia nie porwała mnie, nie rozgrzała mojej ciekawości. Ot... książka, jakich wiele.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem po co powstała ta książka. Historia nie jest ciekawa, ani sposób napisania książki nie ratuje braku fabuły, opisy ciągnęły się tak czasami, że omijałam duże fragmenty. Nie przestałam czytać tylko dlatego, że nie lubię "porzucania" książek i zawszę liczę na to, że coś dalej się jeszcze wydarzy. Ani mnie książka nie wciągnęła, ani nie rozbawiła, ani nie zaskoczyła, po prostu tylko zmęczyła. Niestety nie polecam, a szkoda.
Nie wiem po co powstała ta książka. Historia nie jest ciekawa, ani sposób napisania książki nie ratuje braku fabuły, opisy ciągnęły się tak czasami, że omijałam duże fragmenty. Nie przestałam czytać tylko dlatego, że nie lubię "porzucania" książek i zawszę liczę na to, że coś dalej się jeszcze wydarzy. Ani mnie książka nie wciągnęła, ani nie rozbawiła, ani nie zaskoczyła,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNoc, luksusowy jacht a na nim zamordowana kobieta i odgryzione ucho. historie śledzimy w narracji pierwszo i trzecioosobowej. klimat jak u Agathy Christie. zbrodni dokonał ktoś z wąskiego grona osób mających dostęp do łodzi. komisarz Wyszyński musi czytelnika doprowadzić do rozwiązania zagadki kto i dlaczego to zrobił. czyta się dobrze, dochodzenie do wytypowania sprawcy jest interesujące, historia wciąga.
Noc, luksusowy jacht a na nim zamordowana kobieta i odgryzione ucho. historie śledzimy w narracji pierwszo i trzecioosobowej. klimat jak u Agathy Christie. zbrodni dokonał ktoś z wąskiego grona osób mających dostęp do łodzi. komisarz Wyszyński musi czytelnika doprowadzić do rozwiązania zagadki kto i dlaczego to zrobił. czyta się dobrze, dochodzenie do wytypowania sprawcy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety napięcia jak u Hitchcocka nie było - opis z okładki.
Zaczyna się spokojnie, na łodzi znaleziono martwą kobietę, a obok niej nieprzytomnego mężczyznę z oderwanym uchem. Zostaje oskarżony o morderstwo, ale sam nie odzywa się słowem. Z punktu widzenia całości dość zawiła zagadka, ewentualny morderca zmieniał się ze strony na stronę. Jeden z motywów był mi znany już w połowie, więc zaskoczenia nie było.
Co jest plusem powieści, to forma narracji: mamy teraźniejszość z punktu widzenia bohaterów, przeszłość i teraźniejszość z punktu widzenia kochanka.
Minusem dla mnie są wstawki erotyczne, psuły mi odbiór, chociaż miały dość znaczny wpływ na odbiór całości. Niestety miałam wrażenie, jakby pisał to ktoś inny, taki głupi odbiór z mojej strony.
Nie jest to w sumie zachwyt, ale nie skreślam autora. Jak na debiut dobry, chociaż mam wrażenie, że autor trochę posklecał kilkanaście kryminałów - niestety przy tej ilości, którą czytam, coś mi świta, że kiedyś coś już było :-)
Niestety napięcia jak u Hitchcocka nie było - opis z okładki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczyna się spokojnie, na łodzi znaleziono martwą kobietę, a obok niej nieprzytomnego mężczyznę z oderwanym uchem. Zostaje oskarżony o morderstwo, ale sam nie odzywa się słowem. Z punktu widzenia całości dość zawiła zagadka, ewentualny morderca zmieniał się ze strony na stronę. Jeden z motywów był mi znany już w...
"Nie należy się przejmować sprawami, na które nie ma się wpływu."
Olaf Dziki, przedsiębiorca, jest właścicielem jachtu "Szklane Żądło". Cumuje go w cichym zakątku Zalewu Zegrzyńskiego. Niestety miała na nim miejsce makabryczna zbrodnia. Jakby tego było mało, Olaf znał ofiarę i to w dodatku bardzo dobrze. Ofiarą jest Agnieszka, dziewczyna z emocjonalnymi deficytami, która poszukiwała ekstremalnych doznań.
Relacja Agnieszki i Olafa skończyła się tragicznie, w momencie, kiedy obydwoje stracili kontrolę nad rzeczywistością. Dziki nie pamięta kompletnie nic z chwili, kiedy kobieta straciła życie, bo w czasie zabójstwa leżał nieprzytomny. Śledztwo prowadzi komisarz Wyszyński.
Oczywiście pierwszym podejrzanym staje się Olaf. Nie dość, że morderstwo miało miejsce na jego jachcie, to jeszcze był na nim w chwili jego dokonania. Na domiar złego nie składa żadnych zeznań, a milczy i nie wypowiada ani jednego słowa, co działa na jego niekorzyść. Dlatego trafia do aresztu, w który zaczyna wspominań Agnieszkę, opisywać ją ze swojej perspektywy, przybliża nam ich poznanie i spotkania, aż do nieszczęsnej nocy. Była ona miłością jego życia, czy mógł zabić ją w tak perfidny sposób? Brak dowodów oraz jakichkolwiek poszlak na winę Olafa sprawiają, że staje się on niewinny.
Wkrótce wychodzi na jaw, że tej nocy na pokładzie jachtu była również Grażyna - była narzeczona Olafa. Dzięki temu odkryciu staje się ona główną podejrzaną w sprawie.
Okazuje się, że do zbrodni pośrednio mógł przyczynić się zamontowany na "Szklanym Żądle" eksperymentalny system audio, który Olaf testował dla jednego z kontrahentów. Czy trop ten doprowadzi Wyszyńskiego do ujęcia sprawcy?
***
Ostatnimi czasy zaczęłam zdecydowanie chętniej sięgać po książki naszych rodzimych autorów. W końcu w Polsce też mamy wielu naprawdę godnych uwagi autorów i co chwila na rynku czytelniczym pojawiają się książki coraz to nowych autorów. Tym razem miałam przyjemność czytać kryminał Bartłomieja Świderskiego. I cóż mogę wam o nim powiedzieć. Książka z jednej strony mi się podobała, ale z drugiej jednak nie było fajerwerków.
Na pewno ogromnym plusem było prowadzenie narracji z perspektywy kilku osób, a mianowicie trzech - komisarza Wyszyńskiego, Olafa Dzikiego oraz Agnieszki, czyli ofiary. Dodatkowo jakoś pod koniec dochodzi jeszcze Grażyna, jednak tylko na chwilę. Lubię takie zabiegi w książkach, gdyż to nie pozwala czytelnikowi się nudzić.
Akcji jest tutaj niestety niewiele. Dochodzenie jest prowadzone powoli, badany jest każdy trop, jednak tych jest niestety niewiele. Na szczęście mimo to, książkę czytało mi się nawet dość szybko. A przynajmniej tak było do połowy, później zaczęło mi się trochę ciągnąć i w sumie bardziej czytałam ją po to, by ją skończyć. Chociaż nie powiem, nadal byłam ciekawa co wydarzyło się na jachcie i jakie będzie zakończenie tej historii.
Plusem książki jest bez wątpienia sam komisarz, którego poczucie humoru bardzo przypadło mi do gustu. Szczególnie podczas jego rozmów z prokuratorem. Jest takim pozytywnym bohaterem, którego nie da się nie lubić. Kocha swoją żonę i dzieci i nie wstydzi się tego okazywać. To mi się w nim spodobało. Wydaje mi się, że ostatnimi czasy autorzy odchodzą od tej "powszechnej sylwetki policjanta", który ma problem z alkoholem, zdradza żonę, bądź jej nie ma, a tylko co jakiś czas zmienia partnerkę i jest opryskliwy i wredny dla wszystkich. I muszę przyznać, że bardzo mi się podoba, że odchodzą oni od utartych ścieżek.
Podsumowując, powieść czytało się dość szybko, jednak nie była rewelacyjna. Jak z początku było dobrze, tak im dalej, tym była równia pochyła. Myślę, że mimo, iż książka nie była najgorsza, to nie zostanie w mojej pamięci na długo. Był potencjał, nie mogę powiedzieć, że nie, ale wydaje mi się, że nie został wykorzystany w pełni.
"Nie należy się przejmować sprawami, na które nie ma się wpływu."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOlaf Dziki, przedsiębiorca, jest właścicielem jachtu "Szklane Żądło". Cumuje go w cichym zakątku Zalewu Zegrzyńskiego. Niestety miała na nim miejsce makabryczna zbrodnia. Jakby tego było mało, Olaf znał ofiarę i to w dodatku bardzo dobrze. Ofiarą jest Agnieszka, dziewczyna z emocjonalnymi deficytami, która...
„Szklane Żądło” to kryminał ukazujący wpływ jakiemu poddawani są ludzie. Chodzi zarówno o wpływ psychologiczny, stymulowany różnymi czynnikami (np. fizycznością, zależnością wspomnień, impulsami), jak również o wpływ mechaniczny, będący jednym ze skutków dobrodziejstw współczesności. Bartłomiej Świderski napisał znakomity kryminał, absolutne crème de la crème dla fanów gatunku, a zarazem dzieło przeznaczone do kontemplacji dla refleksyjnych czytelników. Muszę przyznać, że dawno już żaden polski kryminał nie dostarczył mi tylu kwestii do przemyśleń.
Pełna recenzja książki na stronie:
http://moznaprzeczytac.pl/szklane-zadlo-bartlomiej-swiderski/
„Szklane Żądło” to kryminał ukazujący wpływ jakiemu poddawani są ludzie. Chodzi zarówno o wpływ psychologiczny, stymulowany różnymi czynnikami (np. fizycznością, zależnością wspomnień, impulsami), jak również o wpływ mechaniczny, będący jednym ze skutków dobrodziejstw współczesności. Bartłomiej Świderski napisał znakomity kryminał, absolutne crème de la crème dla fanów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to*www.ebookoholic.blogspot.com*
Książka rozpoczyna się na miejscu zbrodni. Na luksusowym jachcie "Szklane Żądło" ginie brutalnie młoda i piękna kobieta. Tuż przy niej policja znajduje nieprzytomnego i zakrwawionego mężczyznę. To Olaf - właściciel jachtu. Wszystko wygląda na to, że para miała sadomasochistyczne upodobania... no ale wiadomo, co kto lubi póki nikt nie umiera (albo nie ma odgryzionego ucha). Niestety dla detektywa Wyszyńskiego jedyny świadek przestaje się odzywać, przez co sprawa robi się znacznie bardziej skomplikowana, gdyż do prawdy muszą dojść sami a poza kilkoma poszlakami ciężko jest się czegokolwiek uczepić.. Milczący Olaf trafia do aresztu. I tak oto rusza śledztwo.
Muszę przyznać, że Wyszyński to jedyna postać, która zbudziła we mnie sympatię ze względu na jego poczucie humoru. Na duży plus zasługuje również narracja. Raz w trzeciej osobie, raz w pierwszej (i jest to opowieść Olafa, przepełniona refleksyjnością i sentymentami). Przez moment czytamy retrospekcje z udziałem Agnieszki (ofiary), przez chwilę czytamy o przeszłości podejrzanego, by potem pobyć trochę w teraźniejszości i obserwować powolne śledztwo, które prowadzi detektyw, a napędza je gruby, uzależniony od alkoholu prokurator. Od czasu do czasu poznajemy też przeszłość innych bohaterów, którzy nagle w trakcie postępów w śledztwie stają się istotni. Przełomowym okazuje się natomiast odnalezienie na miejscu zbrodni eksperymentalnego systemu zbrodni, ale dla mnie ten wątek akurat był nieco wyssany z palca (a teoretycznie jest kluczowy...).
I kiedy teraz myślę i analizuje całość, to dochodzę do kilku wniosków - taki zabieg z przerzucaniem czytelnika co chwila w czasie i od bohatera do bohatera jest bardzo przydatny, bo inaczej byśmy się zanudzili. Samo śledztwo jest żmudne i nie mamy do czynienia z szaleńczą akcją i pogonią za mordercą. Natomiast refleksje bohaterów są już bardziej wartościowe. Żałowałam momentami, że nie miałam pod ręką karteczek indeksujących żeby zaznaczać cytaty, ponieważ i Olaf i Wyszyński nie próżnowali jeśli chodzi o mądrości życiowe. Co świadczy tylko o autorze i jego refleksyjności, a także zgrabnym posługiwaniem się słowem. Tylko że przez to odsuwamy myśli od samego zabójstwa i zagadki kryminalnej - a w końcu Szklane Żądło to kryminał. Skupiamy się na analizie psychiki bohaterów, ich relacji i powiązań, a także wydarzeń z przeszłości, które mogły mieć wpływ na to kim są i co się wydarzyło.
Pod koniec akcja nieco przyśpiesza i dochodzimy do sedna sprawy. Myślimy sobie, że rozwiązanie było logiczne i chyba nawet na samym początku na to wpadliśmy, ale autor poprzez swoje sztuczki z narracją, poprzez wplecenie wątku miłosnego i erotycznego totalnie nas od tego odwiódł. Czyli nagle nasuwa mi się kolejny wniosek - autor ma talent. Zdecydowanie potrafi zbudować napięcie i wciągnąć czytelnika w sieć powiązań, niedomówień i oskarżeń. I choć dałam się kilka razy omamić to niekoniecznie wciągnęłam się w całą fabułę, nie kupiłam całości, a szczególnie kluczowego wątku. Książka jest bardzo... ciężka? Mroczna to za duże słowo, ale ma swój niepowtarzalny klimat, który po prostu nie wpasował się w mój gust.
*www.ebookoholic.blogspot.com*
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka rozpoczyna się na miejscu zbrodni. Na luksusowym jachcie "Szklane Żądło" ginie brutalnie młoda i piękna kobieta. Tuż przy niej policja znajduje nieprzytomnego i zakrwawionego mężczyznę. To Olaf - właściciel jachtu. Wszystko wygląda na to, że para miała sadomasochistyczne upodobania... no ale wiadomo, co kto lubi póki nikt nie umiera...
Bartłomiej Świderski to absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia socjolog, z zawodu dziennikarz, scenarzysta i pisarz. Autor wielu powieści, także pod pseudonimem Bartłomiej Bohrer, jak i również scenariuszy serialowych. Redaktor działów kultury, m.in w "Gali".
Luksusowy jacht, szampan, para kajdanek, nóż...
Na jachcie "Szklane Żądło" brutalnie ginie młoda kobieta. Leży naga, martwa i przykuta kajdankami w towarzystwie noża i... odgryzionego ucha. Właściciel łodzi, Olaf Dziki, bardzo dobrze znał denatkę. Można wręcz powiedzieć, że znał ją dogłębnie. Nie łączyła ich jednak waniliowa miłość, a sadomasochistyczne upodobania. Ich relacja skończyła się tragicznie, gdy oboje stracili kontakt z rzeczywistością. Dziki nie pamięta okoliczności śmierci swojej kochanki, bo w chwili morderstwa leżał nieprzytomny w łazience z zakrwawionym uchem. A może raczej - z jego resztką.
Śledztwo prowadzi komisarz Wyszyński. Nie brakuje mu poczucia humoru i spostrzegawczości. Okazuje się, że Olaf i Agnieszka nie byli jedynymi osobami na jachcie w noc zabójstwa. Ślady stóp odkrywają, że w miejscu zbrodni pojawiła się również Grażyna, była partnerka mężczyzny. Miała motyw, za to żadnego alibi. Dziki milczy, za to jego była mąci w zeznaniach.
... i morderstwo. Ale kto jest zabójcą?
"Każde wnętrze ma swój zapach rozpoznawalny dla wszystkich, oprócz jego mieszkańców. Wydaje im się, że oddychają bezwonnym powietrzem, bo przywykli do swojskich wyziewów jak do aromatu używanych codziennie kosmetyków".
Szczerze mówiąc strasznie zanudziła i wymęczyła mnie ta książka. Jej plusem jest to, że autor poprowadził ją w różnych narracjach. Historię poznajemy z perspektywy Olafa oraz obserwatora zdarzeń z życia Agnieszki, a także śledztwa. Najbardziej podobały mi się momenty o Agnieszce, za to fragmenty śledztwa były nudne i oklepane. Zakończenie przewidziałam w momencie, gdy potencjalny zabójca pojawił się w tekście. Świderski jednak, wprowadzając wątek miłosny i erotyczny, a także retrospekcje z życia bohaterów, wodził mnie za nos. Podobały mi się również rozmyślenia Olafa, jednak całość nie przemówiła do mnie. Brakowało mi dreszczyku i emocjonującego śledztwa, trzymających w napięciu zagadek i domyśleń. Słaby kryminał.
Moja ocena: 4/10
------------------------------------------------------------------------------------
Za możliwość przeczytania i egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza!
http://burst--again.blogspot.com/2017/08/bartomiej-swiderski-szklane-zado.html
Bartłomiej Świderski to absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia socjolog, z zawodu dziennikarz, scenarzysta i pisarz. Autor wielu powieści, także pod pseudonimem Bartłomiej Bohrer, jak i również scenariuszy serialowych. Redaktor działów kultury, m.in w "Gali".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLuksusowy jacht, szampan, para kajdanek, nóż...
Na jachcie "Szklane Żądło" brutalnie ginie młoda...
Bartłomiej Świderski, autor „Szklanego Żądła”, dziennikarz i scenarzysta ma już na swoim koncie kilka powieści oraz scenariuszy do seriali, co można także zauważyć w jego sposobie pisania – książka składa się z krótkich scen, przebłysków, obserwujemy akcję z różnych perspektyw, śledzimy ją w kilku sekwencjach. Jesteśmy błyskawicznie przerzucani w czasie i przestrzeni, tak, jakbyśmy oglądali serial. Narracja jest zmienna – raz historię opowiada Olaf i to z jego relacji, osobistych wrażeń, możemy dowiedzieć się jak wyglądała jego znajomość z Agnieszką, raz towarzyszymy komisarzowi Wyszyńskiemu i wraz z im odkrywamy tajemnicę tego, co wydarzyło się na pokładzie jachtu, poznać możemy także samą Agnieszkę, w czasie przed dokonaną zbrodnią. Całkiem sporo tutaj różnych perspektyw, mnóstwo spojrzeń na tę tragiczną historię, ale tylko w ten sposób obraz staje się pełny, a bohaterowie wielowymiarowi i prawdziwi.
Autor sprawił, że sam wątek śledztwa, prowadzone dochodzenie w sprawie zabójstwa, nie wysuwa się mocno na pierwszy plan, jednak muszę przyznać, że niekiedy te wspomnienia głównego bohatera czy wydarzenia z życia zamordowanej kobiety, dłużyły się i spowalniały tempo akcji, a ta przecież w rasowym, dobrym kryminale musi czasami pędzić jak szalona, by czytelnik nie znudził się, tylko śledził strona po stronie, zdanie po zdaniu z zapartym tchem, gubiąc się we własnych domysłach. Rozwiązanie zagadki także nie jest trudne, ale może to dlatego, że mam już nieco tego typu powieści przeczytanych na swoim koncie i nie jest łatwo mnie zaskoczyć. Chociaż przyznam, że Bartłomiej Świderski w swojej książce niekiedy podsuwa czytelnikowi fałszywy trop, by ten, złudnie nabrał podejrzeń i dostał w niektórych momentach wątpliwości, czy aby jego przypuszczenia są słuszne? Czy dobrze dedukuje, oskarżając daną postać, a nie inną? Jak potoczyły się wydarzenia tamtego tragicznego wieczoru? Dzięki temu można miejscami się nieźle wciągnąć w intrygę i czerpać przyjemność z czytania.
Postacie są całkiem dobrze wykreowane, z uwagi na różnorodną narrację i przebłyski scen pomiędzy nimi, ich sylwetki okazują się niejednoznaczne, a relacje są skomplikowane. Przykładem jest tutaj związek między Olafem a Agnieszką, który możemy bardzo dobrze poznać, ich erotyczna, perwersyjna gra, nieustannie zbliża się do granicy bezpieczeństwa, jednak mimo to są sobie niezwykle bliscy, potrzebują się wzajemnie. Dialogi są także mocną stroną powieści, są lekkie, niewymuszone, pozbawione sztuczności, a miejscami napisane z humorem czy filozoficzną nostalgią. Osobiście bardzo spodobał mi się opis pracy śledczych, nieco znudzonych policjantów, którzy niejedno już w swoim zawodowym życiu widzieli i niejedno przeszli. Jednak pod dowództwem komisarza Wyszyńskiego są gotowi i zdeterminowani, by rozwiązać zagadkę śmierci Agnieszki Malik.
„Szklane Żądło” to dosyć mocna, męska, a miejscami nawet brutalna, powieść kryminalna, z niebanalnym sposobem prowadzenia fabuły i odkrywania wątków, powiązań i zależności. Z pewną nutą perwersji i szokujących damsko-męskich relacji, gdzie sadystyczna, niebezpieczna gra miesza się z potrzebą bliskości i bezradnością zwichrowanych przez życie ludzi.
Bartłomiej Świderski, autor „Szklanego Żądła”, dziennikarz i scenarzysta ma już na swoim koncie kilka powieści oraz scenariuszy do seriali, co można także zauważyć w jego sposobie pisania – książka składa się z krótkich scen, przebłysków, obserwujemy akcję z różnych perspektyw, śledzimy ją w kilku sekwencjach. Jesteśmy błyskawicznie przerzucani w czasie i przestrzeni, tak,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW moje ręce wpadł kolejny polski kryminał i niestety upewniłam się w przekonaniu, że mimo iż polskie kryminały są bardzo dobre, to jednak skandynawskie są przodownikami w tym gatunku. Tą pozycję przyjemnie się czytało, ale momentami musiałam walczyć sama ze sobą, by nie odłożyć jej na bok, ponieważ akcja bardzo spowolniała.
Bardzo spodobał mi się zabieg z wymieszaną narracją – mieliśmy pokazaną perspektywę różnych ludzi począwszy od Olafa Dzikiego, przez Wyszyńskiego, Grażynę, a nawet denatkę. To sprawia, że mamy pełniejszy obraz sytuacji, bardziej rozumiemy niektóre zachowania. Ba, pomaga to nam nawet samodzielnie rozwiązać tajemnicę, jaką jest owianą śmierć Agnieszki. Dzięki temu ta książka podbiła moje serce i właśnie z tego powodu będę polecać tą książkę wszystkim miłośnikom kryminałów.
Bohaterowie są skomplikowani, przez co akcja jest bardziej napięta i pogmatwana, a to sprawia, że czytelnik jest coraz bardziej wciągany w tą sieć kłamstw i tajemnic. Są skomplikowani, ale dzięki wspomnianemu wcześniej zabiegowi w narracji jesteśmy w stanie rozszyfrować te postaci.
Akcja jest dynamiczna, chociaż czasami zwalnia i robi się nostalgicznie, a to nie jest najlepsza rzecz w kryminale. Dialogi są naturalne, przez co książkę czyta się lekko i sprawia nam to przyjemność. Bardzo mi sie podobało to, że pod koniec książki wszystko się wyjaśniło i nie było miejsca na domysły.
Polecam i to tak naprawdę polecam, bo jest to jedna z lepszych pozycji na półce zatytułowanej „kryminały polskie”. Przy tej książce pomyślicie trochę, ale się nie zmęczycie i będziecie mieć dużą frajdę w rozwiązywaniu zagadki.
Moja ocena: 5/6
https://pomiedzyksiazkami.blogspot.com/2017/07/bartomiej-swiderski-szklane-zado.html
W moje ręce wpadł kolejny polski kryminał i niestety upewniłam się w przekonaniu, że mimo iż polskie kryminały są bardzo dobre, to jednak skandynawskie są przodownikami w tym gatunku. Tą pozycję przyjemnie się czytało, ale momentami musiałam walczyć sama ze sobą, by nie odłożyć jej na bok, ponieważ akcja bardzo spowolniała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo spodobał mi się zabieg z wymieszaną...