Wydana w 1965 roku książka, traktująca o ciemnym okresie w historii Rosji. Do tego z błędnym tytułem. Tak naprawdę to dzieje panowania cara Mikołaja I, od powstania dekabrystów do wojny krymskiej.
I widać, że autorkę dużo bardziej interesowała historia kulturowa czy społeczna, niż rejestracja wojen i traktatów. Zatem książka stanowi gratkę dla miłośników rosyjskiej kultury wysokiej.
Wiktoria Śliwowska skoncentrowała się przede wszystkim na dziejach myśli rosyjskiej czasów cara Mikołaja I, tego który „na rzeź te tłumy wyprawiał”, chociaż „nie dzielił ich odwagi” i „piersi nie nadstawiał”. A był to okres trudnej walki o wolność wypowiedzi, wyrażającej się przede wszystkim w literaturze i szczególnie poezji. Autorka przedstawia strukturę carskiej administracji tropiącej „myślozbrodnie” na długo przed Orwellem, a więc ministrów, cenzurę oraz władze uczelni i wydawców prasy. W zasadzie prawie nie było wybitnego twórcy tych czasów, który nie byłby w jakiś sposób represjonowany, co najmniej poprzez konfiskatę książek lub czasopism, poprzez zesłania czy uwięzienia. Dotyczyły to m.in. Puszkina, Lermontowa czy Hercena, chociaż dwaj pierwsi z całą pewnością nie byli liberalnymi demokratami, ani tym bardziej rewolucjonistami.
To także historia ludzi, którzy wspomnianym powyżej i innym dali możliwość wypowiedzi (np. Bieliński). Karane było już samo złe wyrażanie się o władzy i istniejącym porządku, czytanie zakazanych dzieł czy chociażby zainteresowanie nimi lub brak donosu na innych. A przypadek Piotra Czaadajewa i jego siostry świadczy o tym, że słynne radzieckie „psychuszki”, czyli izolacja przeciwników politycznych jako rzekomo chorych psychicznie, to rosyjski, a nie komunistyczny wynalazek, trwale zaadaptowany w ZSRR.
Autorka opisuje także stan ówczesnego społeczeństwa rosyjskiego, ciemnego, biednego i traktowanego jak niewolnicy. Chłopami pańszczyźnianymi handlowano bowiem tak,jak czarnoskórymi mieszkańcami południa USA, a mobilność społeczna była znikoma i dotyczyła przede wszystkim czynowników (urzędników).
Wreszcie bardzo dobrze przedstawione są dwa typowo rosyjskie prądy tych czasów. Po pierwsze wyznawcy oficjalnej ludowości, jednego z trzech składników triady – dwa pozostałe to samodzierżawie (absolutyzm) i prawosławie (podporządkowane władzy). Otóż wyrażała się właśnie w poddańczej postawie ludu i ukochaniu carskiego samodzierżawia.
Ten element występował także wśród słowianofili. Oni także kochali ciemny i uciemiężony lud i samodzierżawie, byle tylko car nie brał przykładu z zepsutej zachodniej Europy (tak – 200 lat temu to wymyślono, a teraz w Rosji nadal powtarzają). No i jedni i drudzy nienawidzili Polaków, z wyjątkiem tych, którzy się zrusyfikowali i wychwalali moskiewski absolutyzm (Tadeusz Bułharyn i Józef Sękowski).
Minusy książki to oczywiście czas wydania, zapewne ujawniono od tamtej pory dużo nowych faktów) oraz naprawdę niedużo prokomunistycznych wstawek językowych – w zasadzie ograniczających się do używania słów „reakcja”, „reakcyjny” i „postępowy”. Marks i Engels są wspomniani dwukrotnie i przypadkiem, jakby na siłę. Za to już na początku autorka przechytrzyła PRLowską cenzurę. Cytuje bowiem „Listy z Rosji” markiza de Custine’a (oczywiście nie polski przekład), nie powołując się jednak w tekście ani na tytuł, ani na autora, zakazanych u nas do 1989 roku.
Bardzo ciekawa książka, szczególnie dla zainteresowanych kulturą rosyjską XIX wieku. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o drugie wydanie po 1990 r.
Przeczytane w ramach wyzwania marcowego – książka polskiego autora wydana (po raz pierwszy) w latach 1945-1989.
Wydana w 1965 roku książka, traktująca o ciemnym okresie w historii Rosji. Do tego z błędnym tytułem. Tak naprawdę to dzieje panowania cara Mikołaja I, od powstania dekabrystów do wojny krymskiej.
I widać, że autorkę dużo bardziej interesowała historia kulturowa czy społeczna, niż rejestracja wojen i traktatów. Zatem książka stanowi gratkę dla miłośników rosyjskiej...
Historycy są zdania, że powstanie dekabrystów wpłynęło na postępowanie Mikołaja I, który za wszelką cenę dążył do umocnienia samowładztwa. Powołano do życia III Oddział - najwyższy organ tajnej policji, wprowadzono surową cenzurę, zlikwidowano autonomię uniwersytetów. Wtedy Sergiusz Uwarow zaczął mówić o "trójjedynej formule": prawosławie, samowładztwo, ludowość - w praktyce miało to oznaczać ślepą wierność carowi i prawosławiu.
Zastanawiacie się może jak wyglądała owiana już pewną legendą cenzura w tamtym okresie - przyjdę z pomocą:
"Od decyzji komitetu nie było odwołania. Ten istny miecz Damoklesa wisiał nad literaturą do końca panowania Mikołaja I. W owym okresie cenzura przekroczyła wszelkie granice rozsądku. Przerażeni i ogłupiali cenzorzy w obawie przed utratą posady wykreślali wszystko, wszędzie węsząc podstęp, aluzję, dwuznaczną myśl. Wykreślali wielokropki z podręczników arytmetyki (kto wie, co one mogą naprawdę znaczyć?), usuwali nazwiska antycznych bohaterów, którzy walczyli o wolność ojczyzny lub byli republikanami, masakrowali niemiłosiernie nawet lirykę miłosną, dopatrując się w intymnych uczuciach nieposzanowania dla państwa, obrazy moralności itd., itd.
Zakazano komentowania w prasie nowych wynalazków, "dopóki nie zostaną w sposób ostateczny sprawdzone i uznane przez naukę", zaś w roku 1851 wprowadzono cenzurę nut, motywując ten krok możliwością wykorzystywania ich w charakterze... szyfru! Z książki kucharskiej usunięto zwrot "wolnyj duch" jako dwuznaczny (w języku rosyjskim bowiem oznaczać może zarówno "wolny ogień" w terminologii kucharskiej, jak i "niezależność umysłu" w każdym innym kontekście), a w genealogiach nie wolno było zamieszczać nazwisk skazanych na zesłanie".
Wygląda dość przerażająco, prawda? Szczególnie dla ludzi takich jak ja, którzy nie lubią być ograniczani w jakikolwiek sposób. Oczywiście ucisk powodował skutek przeciwny do zamierzonego - ludzie nie chcieli już bezwarunkowo podporządkowywać się carowi. Powstawały tajne organizacje młodzieżowe - za działalność w jednej z nich (założonej przez Michała Butaszewicza-Pieraszewskiego) prawie oddał życie Dostojewski, którego wyrok śmierci zamieniony został ostatecznie na katorgę.
Wiktoria Śliwowska z nutą pewnej złośliwości dokładnie opowie Wam o tym okresie historii Rosji, wyjaśni dlaczego panowanie Mikołaja I wzbudza tak wiele kontrowersji. I zrobi to w sposób wzbudzający ciekawość.
A na koniec opis ciekawej karykatury z tamtych czasów:
"Rysunek wyobrażał trzy butelki. Z pierwszej wyskoczył korek i razem z fontanną szampana wylatują z niej korona, tron, król, książęta, ministrowie... To Francja. Druga, z czarnym, gęstym piwem. Z mętnej cieczy wyskakują w popłochu królowie, baronowie, książęta itd. - To Niemcy.
I wreszcie trzecia butelka z rosyjskim kwasem. Na korku obciągniętym mocnym sznurkiem widnieje potężna pieczęć państwowa z orłem. To współczesna Rosja...".
Historycy są zdania, że powstanie dekabrystów wpłynęło na postępowanie Mikołaja I, który za wszelką cenę dążył do umocnienia samowładztwa. Powołano do życia III Oddział - najwyższy organ tajnej policji, wprowadzono surową cenzurę, zlikwidowano autonomię uniwersytetów. Wtedy Sergiusz Uwarow zaczął mówić o "trójjedynej formule": prawosławie, samowładztwo, ludowość - w...
Wydana w 1965 roku książka, traktująca o ciemnym okresie w historii Rosji. Do tego z błędnym tytułem. Tak naprawdę to dzieje panowania cara Mikołaja I, od powstania dekabrystów do wojny krymskiej.
I widać, że autorkę dużo bardziej interesowała historia kulturowa czy społeczna, niż rejestracja wojen i traktatów. Zatem książka stanowi gratkę dla miłośników rosyjskiej kultury wysokiej.
Wiktoria Śliwowska skoncentrowała się przede wszystkim na dziejach myśli rosyjskiej czasów cara Mikołaja I, tego który „na rzeź te tłumy wyprawiał”, chociaż „nie dzielił ich odwagi” i „piersi nie nadstawiał”. A był to okres trudnej walki o wolność wypowiedzi, wyrażającej się przede wszystkim w literaturze i szczególnie poezji. Autorka przedstawia strukturę carskiej administracji tropiącej „myślozbrodnie” na długo przed Orwellem, a więc ministrów, cenzurę oraz władze uczelni i wydawców prasy. W zasadzie prawie nie było wybitnego twórcy tych czasów, który nie byłby w jakiś sposób represjonowany, co najmniej poprzez konfiskatę książek lub czasopism, poprzez zesłania czy uwięzienia. Dotyczyły to m.in. Puszkina, Lermontowa czy Hercena, chociaż dwaj pierwsi z całą pewnością nie byli liberalnymi demokratami, ani tym bardziej rewolucjonistami.
To także historia ludzi, którzy wspomnianym powyżej i innym dali możliwość wypowiedzi (np. Bieliński). Karane było już samo złe wyrażanie się o władzy i istniejącym porządku, czytanie zakazanych dzieł czy chociażby zainteresowanie nimi lub brak donosu na innych. A przypadek Piotra Czaadajewa i jego siostry świadczy o tym, że słynne radzieckie „psychuszki”, czyli izolacja przeciwników politycznych jako rzekomo chorych psychicznie, to rosyjski, a nie komunistyczny wynalazek, trwale zaadaptowany w ZSRR.
Autorka opisuje także stan ówczesnego społeczeństwa rosyjskiego, ciemnego, biednego i traktowanego jak niewolnicy. Chłopami pańszczyźnianymi handlowano bowiem tak,jak czarnoskórymi mieszkańcami południa USA, a mobilność społeczna była znikoma i dotyczyła przede wszystkim czynowników (urzędników).
Wreszcie bardzo dobrze przedstawione są dwa typowo rosyjskie prądy tych czasów. Po pierwsze wyznawcy oficjalnej ludowości, jednego z trzech składników triady – dwa pozostałe to samodzierżawie (absolutyzm) i prawosławie (podporządkowane władzy). Otóż wyrażała się właśnie w poddańczej postawie ludu i ukochaniu carskiego samodzierżawia.
Ten element występował także wśród słowianofili. Oni także kochali ciemny i uciemiężony lud i samodzierżawie, byle tylko car nie brał przykładu z zepsutej zachodniej Europy (tak – 200 lat temu to wymyślono, a teraz w Rosji nadal powtarzają). No i jedni i drudzy nienawidzili Polaków, z wyjątkiem tych, którzy się zrusyfikowali i wychwalali moskiewski absolutyzm (Tadeusz Bułharyn i Józef Sękowski).
Minusy książki to oczywiście czas wydania, zapewne ujawniono od tamtej pory dużo nowych faktów) oraz naprawdę niedużo prokomunistycznych wstawek językowych – w zasadzie ograniczających się do używania słów „reakcja”, „reakcyjny” i „postępowy”. Marks i Engels są wspomniani dwukrotnie i przypadkiem, jakby na siłę. Za to już na początku autorka przechytrzyła PRLowską cenzurę. Cytuje bowiem „Listy z Rosji” markiza de Custine’a (oczywiście nie polski przekład), nie powołując się jednak w tekście ani na tytuł, ani na autora, zakazanych u nas do 1989 roku.
Bardzo ciekawa książka, szczególnie dla zainteresowanych kulturą rosyjską XIX wieku. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o drugie wydanie po 1990 r.
Przeczytane w ramach wyzwania marcowego – książka polskiego autora wydana (po raz pierwszy) w latach 1945-1989.
Wydana w 1965 roku książka, traktująca o ciemnym okresie w historii Rosji. Do tego z błędnym tytułem. Tak naprawdę to dzieje panowania cara Mikołaja I, od powstania dekabrystów do wojny krymskiej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI widać, że autorkę dużo bardziej interesowała historia kulturowa czy społeczna, niż rejestracja wojen i traktatów. Zatem książka stanowi gratkę dla miłośników rosyjskiej...
Historycy są zdania, że powstanie dekabrystów wpłynęło na postępowanie Mikołaja I, który za wszelką cenę dążył do umocnienia samowładztwa. Powołano do życia III Oddział - najwyższy organ tajnej policji, wprowadzono surową cenzurę, zlikwidowano autonomię uniwersytetów. Wtedy Sergiusz Uwarow zaczął mówić o "trójjedynej formule": prawosławie, samowładztwo, ludowość - w praktyce miało to oznaczać ślepą wierność carowi i prawosławiu.
Zastanawiacie się może jak wyglądała owiana już pewną legendą cenzura w tamtym okresie - przyjdę z pomocą:
"Od decyzji komitetu nie było odwołania. Ten istny miecz Damoklesa wisiał nad literaturą do końca panowania Mikołaja I. W owym okresie cenzura przekroczyła wszelkie granice rozsądku. Przerażeni i ogłupiali cenzorzy w obawie przed utratą posady wykreślali wszystko, wszędzie węsząc podstęp, aluzję, dwuznaczną myśl. Wykreślali wielokropki z podręczników arytmetyki (kto wie, co one mogą naprawdę znaczyć?), usuwali nazwiska antycznych bohaterów, którzy walczyli o wolność ojczyzny lub byli republikanami, masakrowali niemiłosiernie nawet lirykę miłosną, dopatrując się w intymnych uczuciach nieposzanowania dla państwa, obrazy moralności itd., itd.
Zakazano komentowania w prasie nowych wynalazków, "dopóki nie zostaną w sposób ostateczny sprawdzone i uznane przez naukę", zaś w roku 1851 wprowadzono cenzurę nut, motywując ten krok możliwością wykorzystywania ich w charakterze... szyfru! Z książki kucharskiej usunięto zwrot "wolnyj duch" jako dwuznaczny (w języku rosyjskim bowiem oznaczać może zarówno "wolny ogień" w terminologii kucharskiej, jak i "niezależność umysłu" w każdym innym kontekście), a w genealogiach nie wolno było zamieszczać nazwisk skazanych na zesłanie".
Wygląda dość przerażająco, prawda? Szczególnie dla ludzi takich jak ja, którzy nie lubią być ograniczani w jakikolwiek sposób. Oczywiście ucisk powodował skutek przeciwny do zamierzonego - ludzie nie chcieli już bezwarunkowo podporządkowywać się carowi. Powstawały tajne organizacje młodzieżowe - za działalność w jednej z nich (założonej przez Michała Butaszewicza-Pieraszewskiego) prawie oddał życie Dostojewski, którego wyrok śmierci zamieniony został ostatecznie na katorgę.
Wiktoria Śliwowska z nutą pewnej złośliwości dokładnie opowie Wam o tym okresie historii Rosji, wyjaśni dlaczego panowanie Mikołaja I wzbudza tak wiele kontrowersji. I zrobi to w sposób wzbudzający ciekawość.
A na koniec opis ciekawej karykatury z tamtych czasów:
"Rysunek wyobrażał trzy butelki. Z pierwszej wyskoczył korek i razem z fontanną szampana wylatują z niej korona, tron, król, książęta, ministrowie... To Francja. Druga, z czarnym, gęstym piwem. Z mętnej cieczy wyskakują w popłochu królowie, baronowie, książęta itd. - To Niemcy.
I wreszcie trzecia butelka z rosyjskim kwasem. Na korku obciągniętym mocnym sznurkiem widnieje potężna pieczęć państwowa z orłem. To współczesna Rosja...".
Historycy są zdania, że powstanie dekabrystów wpłynęło na postępowanie Mikołaja I, który za wszelką cenę dążył do umocnienia samowładztwa. Powołano do życia III Oddział - najwyższy organ tajnej policji, wprowadzono surową cenzurę, zlikwidowano autonomię uniwersytetów. Wtedy Sergiusz Uwarow zaczął mówić o "trójjedynej formule": prawosławie, samowładztwo, ludowość - w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to