A więc tak:
1. Nie lubię retrospekcji…
2. Nie lubię wątków przygodowych, poszukiwań skarbów…
3. Nie lubię spotkań po latach.
To tak mi przyszło do głowy niemal na samym początku lektury. I coś w tym jest, bo choć uważam, że książka jest całkiem niezła, to nadal mogę podtrzymać w mocy te trzy punkty.
Klątwa Królowej Pereł to opisana przez lata historia dwóch rodzin, których losy niezmiennie związane są z wydobytą przed wielu laty Królową Pereł. Klejnotem, który stał się przekleństwem, który na kilka pokoleń unieszczęśliwił potomków poławiaczy, a chęć jego posiadania zdeterminowała ich życie. Niezależnie czy kilka pokoleń temu, czy obecnie powiązane perłą rodziny nadal walczą o nią walczą, o jej posiadanie, o moc jaką ze sobą niesie. Zaczarowani, pod wpływem klątwy nieświadomie rezygnują z siebie i swoich ideałów w imię posiadania tego cuda. Wokół nich krążą zbrodnie, śmierć, szaleństwo, okrucieństwo i nieszczęście. Nikt nie zaznaje spokoju ducha, a chwile radości i zadowolenia przemijają bardzo szybko.
Z niemal narkotycznego snu wybudza ich 14 letni chłopiec Matthew – syn Liany, która zostawiła swoje marzenia artystyczne by stanąć na czele koncernu z perłą w sejfie oraz Cullena Llewellyna, Australijczyka, hodowcy pereł, który zamienił miłość i zaufanie żony na gry hazardowe, przepuścił majątek, fundusz powierniczy syna. Matthew pewnego dnia zaopatrzony w fałszywe dokumenty, pieniądze ukradzione z konta matki, ucieka z domu. W poszukiwaniu szczęścia dla siebie, wolności dla matki, zabicia niezgody między rodzicami postanawia zniszczyć przyczynę zła. Chce oddać perłę morzu, które ją zrodziło. Czy mu się to uda?
Zdecydowanie zakochałam się w Cullenie i w jego ojcu. W każdym z nich z różnych powodów, ale w każdym mocno i głęboko. To silni mężczyźni, którzy przeżyli swoje piekło na ziemi, stracili wiele, niemal wszystko. Ale to również mężczyźni, którzy potrafią pochwycić się najcieńszej nitki i po niej podnieść się, wstać i obudować, stanąć na tyle mocno aby uniknąć kolejnego upadku. Przyznający się do swoich błędów i słabości. Gotowi do walki. I choć ich udział w wychowaniu Matthew był prawie żaden w przypadku ojca i żaden w przypadku dziadka, chłopiec też taki będzie. W zasadzie już jest. Moim zdaniem, do nich należy ta książka.
Najmniej wyraźnie, najbardziej blado wypadła Liana. Nawet nie wiem czy ja lubiłam czy nie i nie wszystko można wytłumaczyć działaniem klątwy.
Podobała mi się fabuła, choć uważam, że wątek sensacyjno-rodzinny był niepotrzebny. Historia sama broniła się i nie trzeba było jeszcze bardziej jej gmatwać, przeładowywać.
Konstrukcyjnie Perła podobna jest do Wyspy Whiskey, choć jest mniej tragiczna, mniej przywiązuje czytelnika do siebie. Ale nie dałoby się pomylić autorki obu książek. Lubię Emilie Richards również dlatego, że potrafi ona uczynić z niewinnej historii dramat, zaskoczyć czytelnika w kilku linijkach tekstu. Szanuje swoje słowa i czytelnika.
Jednak, wydaje mi się, że Klątwa Królowej Pereł jest słabsza, bardziej przeładowana fabularnie, a co za tym idzie, nie do końca dopracowana. Było kilka wątków, które zaczęły się, a później przepadły. Szkoda. Co i tak nie zmienia faktu, że bardzo mi się podobała.
A więc tak:
1. Nie lubię retrospekcji…
2. Nie lubię wątków przygodowych, poszukiwań skarbów…
3. Nie lubię spotkań po latach.
To tak mi przyszło do głowy niemal na samym początku lektury. I coś w tym jest, bo choć uważam, że książka jest całkiem niezła, to nadal mogę podtrzymać w mocy te trzy punkty.
Klątwa Królowej Pereł to opisana przez lata historia dwóch rodzin, których...
Klątwa królowej Pereł wciągnęła mnie od początku,tak jak każda książka Emilii Richards.Ma w sobie prawie wszystkie elementy,o których lubię czytać .Są w niej koszmarni rodzice,bohaterowie z przeszłością,prawie samotne rodzicielstwo,dramat z przeszłości,a wszystko to w Australii dzisiejszej i tej z początku XX wieku.Znalezienie drogocennej perły staje się początkiem tragedii.Prowadzi do śmierci człowieka ,który ją wyłowił,z rąk jego najlepszego przyjaciela.Fakt ten wpływa też na inne osoby,które miały lub mogły mieć styczność z Królową Pereł.
Oszustwa,kradzieże,morderstwa,choroba psychiczna,rozpad rodziny to efekty działania nie tyle perły,ile osób z nią związanych.Trzeba prawie stu lat,by znalazł się ktoś kto postanowił wreszcie przełamać fatum.To Matthew,potomek obydwóch pierwotnych właścicieli klejnotu.
Wartka akcja,ciekawe retrospekcje,wielopokoleniowa historia-wszystko to sprawia,że książkę czytałam z największą przyjemnością.I tylko jeden minus-osoba Franka(który postanawia za wszelką cenę odzyskać perłę,wmawiając sobie,że powinna do niego należeć z racji pokrewieństwa z Mei)-dla mnie było oczywiste,że to właśnie on jest winny.
Klątwa królowej Pereł wciągnęła mnie od początku,tak jak każda książka Emilii Richards.Ma w sobie prawie wszystkie elementy,o których lubię czytać .Są w niej koszmarni rodzice,bohaterowie z przeszłością,prawie samotne rodzicielstwo,dramat z przeszłości,a wszystko to w Australii dzisiejszej i tej z początku XX wieku.Znalezienie drogocennej perły staje się początkiem...
Autorka dość zgrabnie poprzeplatała współczesne losy jej bohaterów z wydarzeniami z przeszłości. Oszustwa, kradzieże, morderstwa, choroba psychiczna, rozpad rodziny - wszystko to połączone wartką akcją.
Autorka dość zgrabnie poprzeplatała współczesne losy jej bohaterów z wydarzeniami z przeszłości. Oszustwa, kradzieże, morderstwa, choroba psychiczna, rozpad rodziny - wszystko to połączone wartką akcją.
Ilość stron: 640
To druga książka tej autorki jaką próbowałam czytać. Pierwszą doczytałam do końca ("Ścigany" - recenzja w profilu i na blogu)
Do lektury tej zachęcił mnie opis na okładce. Nie skończyłam tego czytać, doszłam do 180 strony. Na początku treść była ciekawa, a potem było coraz nudniej.
Ilość stron: 640
To druga książka tej autorki jaką próbowałam czytać. Pierwszą doczytałam do końca ("Ścigany" - recenzja w profilu i na blogu)
Do lektury tej zachęcił mnie opis na okładce. Nie skończyłam tego czytać, doszłam do 180 strony. Na początku treść była ciekawa, a potem było coraz nudniej.
A więc tak:
1. Nie lubię retrospekcji…
2. Nie lubię wątków przygodowych, poszukiwań skarbów…
3. Nie lubię spotkań po latach.
To tak mi przyszło do głowy niemal na samym początku lektury. I coś w tym jest, bo choć uważam, że książka jest całkiem niezła, to nadal mogę podtrzymać w mocy te trzy punkty.
Klątwa Królowej Pereł to opisana przez lata historia dwóch rodzin, których losy niezmiennie związane są z wydobytą przed wielu laty Królową Pereł. Klejnotem, który stał się przekleństwem, który na kilka pokoleń unieszczęśliwił potomków poławiaczy, a chęć jego posiadania zdeterminowała ich życie. Niezależnie czy kilka pokoleń temu, czy obecnie powiązane perłą rodziny nadal walczą o nią walczą, o jej posiadanie, o moc jaką ze sobą niesie. Zaczarowani, pod wpływem klątwy nieświadomie rezygnują z siebie i swoich ideałów w imię posiadania tego cuda. Wokół nich krążą zbrodnie, śmierć, szaleństwo, okrucieństwo i nieszczęście. Nikt nie zaznaje spokoju ducha, a chwile radości i zadowolenia przemijają bardzo szybko.
Z niemal narkotycznego snu wybudza ich 14 letni chłopiec Matthew – syn Liany, która zostawiła swoje marzenia artystyczne by stanąć na czele koncernu z perłą w sejfie oraz Cullena Llewellyna, Australijczyka, hodowcy pereł, który zamienił miłość i zaufanie żony na gry hazardowe, przepuścił majątek, fundusz powierniczy syna. Matthew pewnego dnia zaopatrzony w fałszywe dokumenty, pieniądze ukradzione z konta matki, ucieka z domu. W poszukiwaniu szczęścia dla siebie, wolności dla matki, zabicia niezgody między rodzicami postanawia zniszczyć przyczynę zła. Chce oddać perłę morzu, które ją zrodziło. Czy mu się to uda?
Zdecydowanie zakochałam się w Cullenie i w jego ojcu. W każdym z nich z różnych powodów, ale w każdym mocno i głęboko. To silni mężczyźni, którzy przeżyli swoje piekło na ziemi, stracili wiele, niemal wszystko. Ale to również mężczyźni, którzy potrafią pochwycić się najcieńszej nitki i po niej podnieść się, wstać i obudować, stanąć na tyle mocno aby uniknąć kolejnego upadku. Przyznający się do swoich błędów i słabości. Gotowi do walki. I choć ich udział w wychowaniu Matthew był prawie żaden w przypadku ojca i żaden w przypadku dziadka, chłopiec też taki będzie. W zasadzie już jest. Moim zdaniem, do nich należy ta książka.
Najmniej wyraźnie, najbardziej blado wypadła Liana. Nawet nie wiem czy ja lubiłam czy nie i nie wszystko można wytłumaczyć działaniem klątwy.
Podobała mi się fabuła, choć uważam, że wątek sensacyjno-rodzinny był niepotrzebny. Historia sama broniła się i nie trzeba było jeszcze bardziej jej gmatwać, przeładowywać.
Konstrukcyjnie Perła podobna jest do Wyspy Whiskey, choć jest mniej tragiczna, mniej przywiązuje czytelnika do siebie. Ale nie dałoby się pomylić autorki obu książek. Lubię Emilie Richards również dlatego, że potrafi ona uczynić z niewinnej historii dramat, zaskoczyć czytelnika w kilku linijkach tekstu. Szanuje swoje słowa i czytelnika.
Jednak, wydaje mi się, że Klątwa Królowej Pereł jest słabsza, bardziej przeładowana fabularnie, a co za tym idzie, nie do końca dopracowana. Było kilka wątków, które zaczęły się, a później przepadły. Szkoda. Co i tak nie zmienia faktu, że bardzo mi się podobała.
A więc tak:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Nie lubię retrospekcji…
2. Nie lubię wątków przygodowych, poszukiwań skarbów…
3. Nie lubię spotkań po latach.
To tak mi przyszło do głowy niemal na samym początku lektury. I coś w tym jest, bo choć uważam, że książka jest całkiem niezła, to nadal mogę podtrzymać w mocy te trzy punkty.
Klątwa Królowej Pereł to opisana przez lata historia dwóch rodzin, których...
Klątwa królowej Pereł wciągnęła mnie od początku,tak jak każda książka Emilii Richards.Ma w sobie prawie wszystkie elementy,o których lubię czytać .Są w niej koszmarni rodzice,bohaterowie z przeszłością,prawie samotne rodzicielstwo,dramat z przeszłości,a wszystko to w Australii dzisiejszej i tej z początku XX wieku.Znalezienie drogocennej perły staje się początkiem tragedii.Prowadzi do śmierci człowieka ,który ją wyłowił,z rąk jego najlepszego przyjaciela.Fakt ten wpływa też na inne osoby,które miały lub mogły mieć styczność z Królową Pereł.
Oszustwa,kradzieże,morderstwa,choroba psychiczna,rozpad rodziny to efekty działania nie tyle perły,ile osób z nią związanych.Trzeba prawie stu lat,by znalazł się ktoś kto postanowił wreszcie przełamać fatum.To Matthew,potomek obydwóch pierwotnych właścicieli klejnotu.
Wartka akcja,ciekawe retrospekcje,wielopokoleniowa historia-wszystko to sprawia,że książkę czytałam z największą przyjemnością.I tylko jeden minus-osoba Franka(który postanawia za wszelką cenę odzyskać perłę,wmawiając sobie,że powinna do niego należeć z racji pokrewieństwa z Mei)-dla mnie było oczywiste,że to właśnie on jest winny.
Klątwa królowej Pereł wciągnęła mnie od początku,tak jak każda książka Emilii Richards.Ma w sobie prawie wszystkie elementy,o których lubię czytać .Są w niej koszmarni rodzice,bohaterowie z przeszłością,prawie samotne rodzicielstwo,dramat z przeszłości,a wszystko to w Australii dzisiejszej i tej z początku XX wieku.Znalezienie drogocennej perły staje się początkiem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka dość zgrabnie poprzeplatała współczesne losy jej bohaterów z wydarzeniami z przeszłości. Oszustwa, kradzieże, morderstwa, choroba psychiczna, rozpad rodziny - wszystko to połączone wartką akcją.
Autorka dość zgrabnie poprzeplatała współczesne losy jej bohaterów z wydarzeniami z przeszłości. Oszustwa, kradzieże, morderstwa, choroba psychiczna, rozpad rodziny - wszystko to połączone wartką akcją.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIlość stron: 640
To druga książka tej autorki jaką próbowałam czytać. Pierwszą doczytałam do końca ("Ścigany" - recenzja w profilu i na blogu)
Do lektury tej zachęcił mnie opis na okładce. Nie skończyłam tego czytać, doszłam do 180 strony. Na początku treść była ciekawa, a potem było coraz nudniej.
Ilość stron: 640
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo druga książka tej autorki jaką próbowałam czytać. Pierwszą doczytałam do końca ("Ścigany" - recenzja w profilu i na blogu)
Do lektury tej zachęcił mnie opis na okładce. Nie skończyłam tego czytać, doszłam do 180 strony. Na początku treść była ciekawa, a potem było coraz nudniej.
to jedna z tych powieści "... a potem żyli długo i szczęśliwie"
to jedna z tych powieści "... a potem żyli długo i szczęśliwie"
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to