Jedna z propozycji 👇 #książkimłodzieżowe dedykowana również dla starszych Czytelników.
Powieść uświadamiająca, aby skupiać się na tym co tu i teraz.
Lekka, przyjemna, momentami zabawna książka, owiana wątkiem romantycznym i tragicznym. Napisana prostym językiem, nie wymagająca dodatkowej refleksji.
Wskazówki życiowe Zeldy - jednej z bohaterek - są strzałem w dziesiątkę.
Autor stworzył niebagatelnie pomysłową fabułę!
Z czymś takim, nie miałam wcześniej do czynienia.
Polecam każdemu, kto lubuje się w nieszablonowych, niepowtarzalnych powieściach dalekich od utartych schematów 👍👍👍
Po więcej opinii na temat wielu ciekawych książek zapraszam na mojego IG:
__wiola_m
Jedna z propozycji 👇 #książkimłodzieżowe dedykowana również dla starszych Czytelników.
Powieść uświadamiająca, aby skupiać się na tym co tu i teraz.
Lekka, przyjemna, momentami zabawna książka, owiana wątkiem romantycznym i tragicznym. Napisana prostym językiem, nie wymagająca dodatkowej refleksji.
Wskazówki życiowe Zeldy - jednej z bohaterek - są strzałem w...
Książka początkowo bardzo ciekawa, była inna niż wszystkie o tematach rzadko poruszanych (osoba niemówiąca) lecz później gdy temat fantasy się rozwinął cieżko było ją skończyć
Książka początkowo bardzo ciekawa, była inna niż wszystkie o tematach rzadko poruszanych (osoba niemówiąca) lecz później gdy temat fantasy się rozwinął cieżko było ją skończyć
Tak jak było napisane na tylnej okładce, jest to książka dla fanów prozy Johna Greena; faktycznie jest to taka młodzieżówka, gdzie przewija się wątek romantyczny, mniej lub bardziej widoczny, ale czyta się ją bardzo przyjemnie i cieszę się, że po nią sięgnęłam, choć na początku nie byłam zbyt przekonana. Historia rozwija się powoli, ale etapowo, przez co czytelnik nie ma uczucia niedosytu. Po kolei odkrywa kawałki układanki, które dopiero na samym końcu tworzą pełen obraz historii.
Przyjemna i łatwa lektura. Jeśli ktoś nie chce się wysilać nad poważnymi dziełami, a spędzić czas przy miłej lekturze z młodzieżowym romansem w tle, to idealna książka.
Tak jak było napisane na tylnej okładce, jest to książka dla fanów prozy Johna Greena; faktycznie jest to taka młodzieżówka, gdzie przewija się wątek romantyczny, mniej lub bardziej widoczny, ale czyta się ją bardzo przyjemnie i cieszę się, że po nią sięgnęłam, choć na początku nie byłam zbyt przekonana. Historia rozwija się powoli, ale etapowo, przez co czytelnik nie ma...
Niemowa Parker pewnego dnia w hotelu poznaje całkiem przypadkiem Zeldę - starszą od niego dziewczynę o srebrnych włosach, która jak się potem okaże, przez swoje życie wiele już przeżyła - i to dosłownie...
Bardzo ciekawa historia, o dziewczynie, która potrafi ale nie chce już żyć, oraz chłopaku, który dotąd nie żył, a jedynie egzystował i bytował w tym świecie. Srebrnowłosa za swój cel objęła pchnąć chłopaka w świat i nauczyć go w końcu żyć 'bardziej' niż to robił. To dla głównego bohatera oznacza wyjście ze swojej strefy komfortu - i dopiero na własnej skórze pozna czy było to warte. Ale ja wam to skrócę.. - to była najlepsza przygoda jaka mogła go tylko spotkać. Jak dużo tracił przez lata w których nic ze sobą nie robił? Czy dzięki Zeldzie uda mu się zmienić swoje nastawienie do życia, ludzi, świata i własnej przyszłości?
Dla mnie pozycja świetna!! I do przeczytania dla każdego - małego , dużego, pesymisty, cieszącego się życiem, obiboka i zapracowanego. Książka napisana prostym językiem, a jednak uświadamiająca żeby bardziej skupiać się na tym co tu i teraz. Mnie naprawdę w paru momentach dotknęła. Młodzieżówka, w której nie zabrakło też wątku romantycznego, ale i tego tragicznego. Na koniec tej historii poleciała mi łezka - choć generalnie trzeba powiedzieć że w książce padały piękne zdania. Słuchajcie się Zeldy dzieciaki!!
ZAPRASZAM NA IG @azetowa
Niemowa Parker pewnego dnia w hotelu poznaje całkiem przypadkiem Zeldę - starszą od niego dziewczynę o srebrnych włosach, która jak się potem okaże, przez swoje życie wiele już przeżyła - i to dosłownie...
Bardzo ciekawa historia, o dziewczynie, która potrafi ale nie chce już żyć, oraz chłopaku, który dotąd nie żył, a jedynie egzystował i bytował w tym świecie....
Siedemnastoletni Parker spotyka w Hotel Palace tajemniczą, srebrnowłosą dziewczynę, która go bardzo intryguje i staje się inspiracją do napisania nowego opowiadania. Z racji tego, że bohater ma "lepkie ręce"- kradnie jej pieniądze, lecz z roztargnienia zostawia swój dziennik, w którym notuje wszystko, bo jest niemową. Chłopak ma traumę po tragicznym wypadku, w którym zginął jego ojciec, jest zamknięty w sobie i nie ma przyjaciół. Zagadkowa Zelda pomoże mu wyjść z ukrycia, a on będzie starał się udowodnić jej, że warto żyć.
Przyjemna książka dla młodzieży. Jest lekka i szybko się ją czyta, bo rozdziały są krótkie, oraz zwięzłe, bez długich opisów. Język jest młodzieżowy, na luzie i momentami zabawny.
Historia jest dziwna i nie wiem jak mam ją odbierać, ponieważ jest bardzo realna, ale ma motyw fantastyczny, który ma za zadanie zmienić bohatera i pomóc mu "wyzdrowieć". Nie do końca mi ten motyw pasuje. W pewnym momencie myślałam, że Zelda jest jego wyobrażeniem, wytworem jego głowy.
Za to świetne są opowiadania Parkera, z pięknym morałem, mądrze napisane.
Oceniam ją tak 7/10.
Siedemnastoletni Parker spotyka w Hotel Palace tajemniczą, srebrnowłosą dziewczynę, która go bardzo intryguje i staje się inspiracją do napisania nowego opowiadania. Z racji tego, że bohater ma "lepkie ręce"- kradnie jej pieniądze, lecz z roztargnienia zostawia swój dziennik, w którym notuje wszystko, bo jest niemową. Chłopak ma traumę po tragicznym wypadku, w którym zginął...
Jako, że sam jestem świeżo upieczonym osiemnastolatkiem, z lubością i nie mniejszą ciekawością oddaję się zgłębianiu historii, w których bohaterzy są moimi rówieśnikami. Takie historie, o ile są wprawnie napisane i oddają realia faktycznego umysłu osoby w takim wieku, to dla mnie istna gratka, a jako że literatura młodzieżowa uchodzi (nie bez powodu) za gatunek cechujący się kreatywną, nieraz niemalże pogmatwaną fabułą, ciekawymi postaciami o różnorakich charakterach i ich życiowych rozterkach a także, z reguły, zabawnym i luźnym sposobem prowadzenia narracji, to zgłębianie takowych historii jest, w istocie, wyśmienitą rozrywką.
„Dzięki za tę podróż” funduje nam wszystkie wyżej wymienione cechy w najlepszym ich wydaniu, dodając do tego kilka smaczków, niemal abstrakcyjnych rozwiązań fabularnych oraz przejmujących dramatów, a także nieco głębszych momentów powstałych dzięki inwencji twórczej autora. I jego inteligencji, której odmówić mu nie można.
Głównym bohaterem jest siedemnastolatek Parker, który – uwaga – jest niemową, co wynika z traumy przeżytej w dzieciństwie, po której przestał mówić. Parker jest introwertyczny, niemal aspołeczny, nie ma przyjaciół, jego relacja z matką nie jest zbyt czuła. To więc zupełny samotnik, żyjący we własnym świecie, a emocje i głębokie uczucia niemal rozszarpują go od środka. Mimo to jednak całkiem wprawnie sobie radzi, ma luźne podejście do życia (choć niezbyt jest ono radosne), a nawet nieco humoru. Jednym z jego ulubionych hobby jest podwędzanie kosztowności gapom w hotelach.
I właśnie w hotelu, zupełnym przypadkiem, napotyka dziewczynę o srebrnych włosach i nadzwyczaj smutnym wyrazie twarzy, którą postanawia okraść. Niestety, nie wszystko idzie po jego myśli i zostaje przez nią przyłapany. Dziewczyna nie przejmuje się jednak nadto jego wybrykiem i niemal z miejsca zaprzyjaźnia się z Parkerem, intrygując czytelnika swoją elektryzującą i zarazem osobliwą postacią.
Tu zaczyna się dziać literacka magia, gdyż poza niespodziewaną relacją między bohaterami, dowiadujemy się, iż Zelda, jak sama twierdzi, ma 250 lat i zamierza właśnie popełnić samobójstwo – tak, jakkolwiek abstrakcyjnie to nie brzmi, właśnie takie słowa padają z jej ust. Nagle cała fabuła skręca na nieznaną ścieżkę i zaczyna intrygować a przy tym zaskakiwać czytelnika sytuacjami, których nie spodziewałby się napotkać w tej lekturze i zapewniam z miejsca, że to nie jest zwykła historia o nastolatkach, lecz głęboka, niemalże filozoficzna opowieść, która obrazuje rzeczy dramatyczne i smutne narracją bardzo łagodną i nieraz zabawną.
Choć miałem do czynienia z różnoraką literaturą młodzieżową, to dotychczas nie spotkałem się z tak nietypową osobowością jak Parker, a już na pewno nie z tak osobliwą, tajemniczą postacią jaką jest Zelda. Zaprawdę, z relacji między dwójką takowych bohaterów zrodzić się musiała historia niesamowita – i taka istotnie jest.
Chwała zatem autorowi za jego świeży umysł i niebagatelną pomysłowość, za odejście i niemalże wyśmianie nudnych schematów z nieśmiałą, spokojną nastolatką i pewnym siebie, przystojnym chłopakiem. Za fabułę, która nie ciągnie nas za rączkę jak dziecko, tylko popycha w głąb nieprzeniknionej otchłani, za ten przecudowny sposób narracji, dzięki któremu pragnąłem, by to się nigdy nie skończyło. Za umiejętne stworzenie wątku romantycznego i za ujmujące zakończenie.
Za chwile, które czułem całym sercem, jak przy żadnej innej powieści. I które będę pamiętał już do końca życia.
Jako, że sam jestem świeżo upieczonym osiemnastolatkiem, z lubością i nie mniejszą ciekawością oddaję się zgłębianiu historii, w których bohaterzy są moimi rówieśnikami. Takie historie, o ile są wprawnie napisane i oddają realia faktycznego umysłu osoby w takim wieku, to dla mnie istna gratka, a jako że literatura młodzieżowa uchodzi (nie bez powodu) za gatunek cechujący...
Świetna książka! Świetna konstrukcja. Napisana kreatywnie, inaczej. Język luzacki jest uroczy, i nie wulgarny. Tak bardzo mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w dwa popołudnia. Szalenie ciekawi co dalej. Uwielbiam książki nieszablonowe, niepowtarzalne. Ta taka jest. Zachwycona tą pozycją sięgnę po inne powieści tego autora.
Świetna książka! Świetna konstrukcja. Napisana kreatywnie, inaczej. Język luzacki jest uroczy, i nie wulgarny. Tak bardzo mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w dwa popołudnia. Szalenie ciekawi co dalej. Uwielbiam książki nieszablonowe, niepowtarzalne. Ta taka jest. Zachwycona tą pozycją sięgnę po inne powieści tego autora.
Tommy Wallach powoli staję się moim jednym z bardziej lubianych autorów. To jaka mądrość, dojrzałość i uczucia biją od jego książek jest rozbrajająca. " Dzięki za tę podróż " pokazuje nam jak jedna znajomość może zmienić całe nasze życie i postrzeganie świata. Jak ludzie próbują sobie radzić z bólem i uczą się z nim żyć. Jest to już druga książka tego autora która złamała moje serce i do tej pory nie potrafię zapomnieć o jej historii.
Tommy Wallach powoli staję się moim jednym z bardziej lubianych autorów. To jaka mądrość, dojrzałość i uczucia biją od jego książek jest rozbrajająca. " Dzięki za tę podróż " pokazuje nam jak jedna znajomość może zmienić całe nasze życie i postrzeganie świata. Jak ludzie próbują sobie radzić z bólem i uczą się z nim żyć. Jest to już druga książka tego autora która złamała...
Ogólnie nie lubię książek takiego typu, ale gdy znalazłem tą w Biedronce za jedyne 10 zł i zobaczyłam, że jest z wydawnictwa Bukowy Las z serii "Myślnik" to kupiłam ją bez czytania opisu. Kocham tą serię i mam przeczytanie z niej wszystkie książki, a o tej nigdy dotąd nie słyszałam ani nie wiedziałam o jej istnieniu, nie wiem dlaczego nie jest tu dodana do tej serii! Także nie spodziewałam się cudów, podchodziłam do niej trochę sceptycznie, ale zostałam mile zaskoczona. Książka była pełna cudownych cytatów, mądrych i życiowych. Naprawdę, dawno nie miałam takiej w rękach. Króciutka i bardzo szybko się ją czytało. Polecam
Ogólnie nie lubię książek takiego typu, ale gdy znalazłem tą w Biedronce za jedyne 10 zł i zobaczyłam, że jest z wydawnictwa Bukowy Las z serii "Myślnik" to kupiłam ją bez czytania opisu. Kocham tą serię i mam przeczytanie z niej wszystkie książki, a o tej nigdy dotąd nie słyszałam ani nie wiedziałam o jej istnieniu, nie wiem dlaczego nie jest tu dodana do tej serii! Także...
"Dzięki za tę podróż" to książka, która nosi znamiona powieści fantastycznej i mimo, że z fantastyką mi nie po drodze to ta pozycja bardzo przypadła mi do gustu. Może dlatego, że osadzona była w czasach i otoczeniu realnym a jedynie jeden bohater odbiegał od rzeczywistości. A może to ja za bardzo zamykam się na ten typ literatury i będzie to początek mojej przygody z nią? Kto wie.
-
Wracając do samej książki, uważam że niesie ona wiele prawd i mądrości życiowych. Czy życie może być męczące, jak duży wpływ mają na nas konkretne wydarzenia, ile może znieść jedno ludzkie istnienie?
-
Dwoje młodych ludzi pewnego dnia trafia na siebie. On po traumatycznych wydarzeniach nie potrafi wydusić z siebie ani słowa, ona posiadła dar wiecznego życia. Połączy ich wzajemna umowa. Książka ma w sobie coś magicznego i tajemniczego. Z ciekawością przewracałam kolejne strony oczekując pozytywnego zakończenia. Bohaterowie przyjemni, nie przerysowani. No i okładka przepiękna!
Mój instagram: my.books.shelf
"Dzięki za tę podróż" to książka, która nosi znamiona powieści fantastycznej i mimo, że z fantastyką mi nie po drodze to ta pozycja bardzo przypadła mi do gustu. Może dlatego, że osadzona była w czasach i otoczeniu realnym a jedynie jeden bohater odbiegał od rzeczywistości. A może to ja za bardzo zamykam się na ten typ literatury i będzie to początek mojej przygody z nią?...
Czytając tę książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że napisał ją licealista nagradzany w konkursach literackich. Opowieść niby banalna, odrobinę bajkowa ale magicznie wciągająca.
Czytając tę książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że napisał ją licealista nagradzany w konkursach literackich. Opowieść niby banalna, odrobinę bajkowa ale magicznie wciągająca.
DZIĘKI ZA TĘ PODRÓŻ z chłopakiem na okładce, który wygląda jak Graham Phillips, a który nie jest Latynosem.
Na początku muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się tego, co ostatecznie dostałam. I na krótki moment rzeczywiście pojawił się ten element zaskoczenia i podejrzliwości z mojej strony – ale nie był on na tyle wystarczający, bym faktycznie polubiła tą opowieść.
Przejdźmy do krótkiego opisu, bo mimo wszystko opis umieszczony na tyle okładki był naprawdę spoko, z nutką tajemnicy, z całkiem zachęcającym, ogólnym zarysem tej historii. Możliwe, że sugerował na coś lekkiego i zabawnego – i tak naprawdę właśnie sporej dawki humoru oczekiwałam od tej książki (spoiler: nie dostałam jej).
Nie przedłużając; siedemnastoletni Parker jest niemową. Przestał się odzywać po śmierci swojego ojca, który zginął w wypadku samochodowym, w którym zresztą Parker też uczestniczył. Szkoła, oceny, a nawet nawiązywanie przyjaźni niezupełnie interesuąjParkera, bo chłopak zdecydowanie bardziej woli wagarować i włóczyć się po różnych hotelach, w których uwielbia spędzać czas i po prostu obserwować gości hotelowych. Któregoś dnia jego uwagę zwraca pewna dziewczyna o srebrnych włosach z grubym plikiem banknotów w torebce. Parker postanawia ją okraść – co też czyni, ale wychodząc z hotelu, uzmysławia sobie, że zostawił przy stoliku, przy którym siedział coś bardzo cennego. Niewiele myśląc, wraca na miejsce przestępstwa i tym samym staje oko w oko z Zeldą – tajemniczą, srebrnowłosą dziewczyną.
Zacznę może od stylu autora, ponieważ parę rzeczy naprawdę mocno mnie drażniło. Narracja jest prowadzona z perspektywy głównego bohatera – chociaż! – pojawiają się ze dwa (albo trzy) takie rozdziały, kiedy z jakiegoś powodu autor przestawia się na narrację… właściwie drugoosobową, zwracając się do czytelnika w taki sposób, jakby to on był bohaterem/uczestnikiem wydarzeń. I generalnie jest to ciekawy zabieg, ale nie do końca tutaj rozumiem jego cel, bo trochę jednak wybija czytelnika z pewnego, obranego rytmu, a jednocześnie nic nie wnosi. I właściwie te dwa rozdziały rozgrywają się w tym samym miejscu i są bardzo chaotycznie rozpisane, jakby pisane na prędko i trochę tak jakby po prostu autor chciał je tam wrzucić, ale jednocześnie nie do końca chciało mu się na ten temat rozpisywać. Mogę się w zasadzie tylko domyślać, że mogło chodzić trochę o taki styl zakrawający o sposób, w jaki normalnie się opowiada historię. Może mieliśmy sobie wyobrazić po prostu, że siedzimy z Parkerem nad frytkami i colą i on opowiada całą tą historię, zwracając się bezpośrednio tylko do nas: „wyobraź sobie, że tam siedzisz i powinieneś…”. Możliwe, że tak było, ale to tylko mój domysł, a ja szczerze nie lubię zabawy w „co autor miał na myśli”. Podobnie zresztą jest z krótkimi rozdziałami, bardzo krótkimi i to też trochę wybija – przynajmniej mnie, bo niespecjalnie lubię, gdy rozdział zajmuje zaledwie kartkę lub dwie-cztery. Jeśli chodzi też o język – nie wiem czy jest to kwestia tylko tłumaczenia, czy w oryginalne też coś poszło nie tak, ale w całej książce znajduje się kilka perełek stylistycznych.
Z racji tego, że narracja jest pierwszoosobowa, a główny bohater jest Latynosem to spodziewałam się w sumie trochę, że będzie trochę hiszpańskich wstawek – są, ale głównie w dialogach czy jakiś tam delikatnych zaznaczeniach, poza tym mogłam spodziewać się również może trochę slangu albo przynajmniej jego naleciałości? Ale to nie do końca tak. Czasem bohater, gdy nam coś opowiada używa dziwnych sformułowań, czasem dziwnie konstruuje zdania. Chodzi mi w zasadzie o to, że skoro Parker to trochę taki aspirujący pisarz, to oczekiwałabym jednak, że ten styl jego pisania (mowa teraz o całości tekstu) będzie na trochę innym poziomie. A tymczasem ma się wrażenie, że główny bohater dosłownie siedzi przed nami i nam opowiada o tym wszystkim, co mu się przydarzyło. Może się trochę czepiam, ale jednak określenia takie jak; „nie ziomiliśmy się jakoś specjalnie” czy „może i był dupkiem, ale potrafił sztachnąć feromona…” są dla mnie trochę zgrzytające. O ile w tym pierwszym przykładzie w zasadzie zmieniłabym tylko „ziomiliśmy się” na „ziomkowaliśmy się” – i podejrzewam, że tutaj jest kwestia tłumaczenia jednak – o tyle „sztachnąć feromona” jest takim totalnym kwiatkiem, że się mocno wykrzywiłam jak to przeczytałam. W kontekście chodziło o to, że jak ktoś potrafi sztachnąć feromona to znaczy, że potrafi rzucić tekstem na podryw, no, ale… wiecie, nie tędy droga jakby? Parę innych kwiatków też padło, ale już bez pastwienia się, bo generalnie książkę czyta się szybko i… nie do końca jeszcze wiem czy faktycznie tak przyjemnie.
Poza tym pojawiają się też rozdziały utrzymane w narracji trzecioosobowej, ale są to dlatego, że są one opowiadaniami napisanymi przez Parkera. Pojawiają się dokładnie trzy opowiadania, wszystkie napisane dla Zeldy. Mimo, iż nie uważam ich za jakoś specjalnie wybitne (nie na tyle, na ile przypisuje im się wagę w książce), to jednak cieszę się, że w ogóle się pojawiły, bo przynajmniej nie jest tak jak w wielu innych książkach, że hobby/zainteresowania głównego bohatera są wielokrotnie podkreślane czy też nieustannie się o nich mówi, ale tak naprawdę postać nie robi w zasadzie nic, co by nam dawało dowód na to, że faktycznie jakieś pasje posiada – a tutaj, trzeba przyznać, że T. Wallach jest konsekwentny i ja, jako czytelnik, rzeczywiście wierzę, że Parker para się pisaniem opowiadań.
To skoro już o Parkerze mowa, to może przejdę do omawiania postaci. Mamy w zasadzie dwie główne postacie i całkiem sporo pobocznych, co jest i trochę fajne, ale trochę też zgubne, bo nie do końca wykorzystane. Przede wszystkim jednak jest tak dlatego, że Parker tak naprawdę nie ma przyjaciół. Nie ma nawet ziomeczków, a i chyba trochę o wrogów ciężko się pokusić. Dlatego, gdy Zelda poznaje jego znajomych, to tak naprawdę wtedy też Parker dowiaduje się o nich więcej rzeczy i jakby na nowo ich poznaje. To jest całkiem ciekawy zabieg, ale z drugiej strony, przez to, że nie mamy żadnych fajnych sidekicków, to cała siła tej książki spoczywa w rękach dwójki głównych bohaterów – czyli Parkera i Zeldy. Jeśli chodzi o Parkera, to z nim przeżywamy całą tą przygodę od początku do końca i to jego oczami widzimy Zeldę. Parker jest… interesującą postacią, która przez całą książkę nie wypowiada ani jednego zdania. Jedyny sposób komunikacji, jaki preferuje Parker to pisanie własnych myśli w zeszycie i podtykanie go pod nos rozmówcy – czasem, ale znacznie rzadziej, posługuje się też językiem migowym. Generalnie cały ten aspekt jego niemówienia jest naprawdę dobrze skonstruowany i podoba mi się, że autor konsekwentnie trzyma się tego, co cechuje tego bohatera do samego końca. Bo Parker w zaparte nie chce ćwiczyć mówienia, nie przeszkadza mu to, że nie może się komunikować, i to nastawienie się nie zmienia nawet pomimo poznania Zeldy. Sam Parker jest nawet fajnym gościem, choć nie jest tak zabawny jak mu się wydaje i bywa irytujący i… cóż, ale nie lubię go w duecie z Zeldą, bo wydaje mi się, że wówczas jego postać nagle traci trzeźwe myślenie, zachowuje się irracjonalnie i podejmuje dziwne decyzje.
Natomiast Zelda jest tutaj sporym kontrastem dla Parkera – co nie oznacza, że jest świetnie wykreowana. Rozumiem chyba zamysł tej postaci, ale… jakoś nie potrafię jej polubić i zwyczajnie mi nie siada. Natomiast jestem w stanie zrozumieć jej decyzję, to, co robi, w jaki sposób się wypowiada nawet. Lubię w niej parę rzeczy, naprawdę, ale nie jest to postać, z którą można się utożsamiać i nie do końca rozumiem, dlaczego za każdym razem, gdy się pojawia wszyscy z marszu uważają ją za taką super zjawiskową laskę. Poza tym, że ładną laską, oczywiście. Jasne, jest dojrzała, ma ciekawe poglądy, widać, że jest ciekawa świata i reaguje, i zachowuje się całkiem logicznie, ale mimo to, nie przypadła mi do gustu. I bardzo możliwe, że ma to związek z jej wątkiem.
Bo tutaj jest bardzo ważna kwestia – czyli wątek Zeldy. Cała jej tajemniczość i sekret, który w zasadzie dość szybko wyjawia Parkerowi bez cienia jakiegokolwiek strachu. Sam pomysł jest fajny, gdyby… no właśnie, gdyby tylko był w inny sposób wykorzystany. Bo ten koncept pojawiał się wielokrotnie w literaturze i kinematografii, ale co najgorsze – ten pomysł jest tutaj kompletnie niewykorzystany. Cały koncept jest tutaj wrzucony, upchnięty wręcz, złożony w kosteczkę i oczekuje się od czytelnika, że to powinno wystarczy. Bo nie wiemy tak naprawdę, dlaczego dzieje się to, co się dzieje, nie wiemy czy ostateczna decyzja Zeldy może w ogóle cokolwiek zmienić, nie mamy w zasadzie zbyt wiele wyjaśnione w samej książce i ja wiem, że to może wynikać z tego, iż narracja jest pierwszoosobowa, ale dlaczego – naprawdę, dlaczego – główny bohater sam nie jest ciekawy! Poza tym, odnoszę wrażenie, że gdyby pojawiły się wstawki z retrospekcjami, nawet takimi pisanymi z punkty widzenia Zeldy, to ta opowieść by sporo zyskała. Bo skoro jednak autor zdecydował się na wprowadzenie tego elementu, to mimo wszystko nie może się opierać na tym, że czytelnik sobie dopowie resztę konceptu na podstawie wiedzy, którą posiada z innych źródeł kulturowych. I szczerze mówiąc, ten pomysł niezbyt mi nie pasował do tego świata przedstawionego. Gdyby jednak był poprowadzony trochę inaczej… miałoby to większy wydźwięk i sens po prostu.
Przechodząc dalej, wspomniałam o postaciach pobocznych, które poznajemy wraz z bohaterami. Pojawił się ciekawy koncept fajnej grupki nastolatków, którzy spotykają się i grają w szachy. Trochę takie nerdy, ale niektórzy z tej grupki są bardzo wyraziści i dlatego żałuję, że autor nie pokusił się o większe interakcje głównego bohatera z tymi postaciami. Mamy na przykład Alanę, której jest jakby najwięcej w książce, jeśli chodzi o postacie drugoplanowe. Alana jest trochę denerwująca, gdy przeżywa swoje małe dramy z chłopakiem, ale jednocześnie jest równą babeczką o może trochę dzikiej i barwnej osobowości, ale w kościach czuję, że można było się tutaj pokusić o mocny friendship między nią a Parkerem. Poza nią w mojej pamięci odznaczył się jeszcze Tom – nerd i gaduła, który ma zaledwie parę kwestii, ale gdyby tylko go odpowiednio poprowadzić to byłby świetnym kontrastem dla Parkera i fantastycznym comic reliefem. Autentycznie parsknęłam przy jego sarkastycznych uwagach (a to podobno Parker miał być tym zabawnym). I jeszcze może Danny miałby jakiś potencjał. Ta trójka utkwiła mi w pamięci w szczególności, bo jeszcze pojawili się tam inni bohaterowi, ale bardzo, bardzo epizodycznie. Jest jeszcze matka Parkera, która jest koszmarna i tyle w zasadzie powinno Wam wystarczyć, jeśli chodzi o sprecyzowanie jej postaci.
No dobra, ale czy mi się podobało? Nie miałam wielkich oczekiwań, co do tej książki, a gdy zaczęłam czytać to byłam bardziej nastawiona na nieudaną pozycję, aniżeli udaną. Chciałam ją jak najszybciej skończyć, bo mniej więcej domyślałam się, w którą możemy pójść w stronę. Cieszę się, że nagle nie odbiliśmy w coś tandetnego – powiedzmy, bo były zgrzyty pod koniec i za dużo takiej… cheesy atmosfery jednak. Ciężko mi się wypowiedzieć z racji tego, że jestem na świeżo, a tymczasem ta opowieść nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Była taka trochę meh. Wiele elementów mi się nie podobało, ale nie jest to najgorsza książka, jaką przeczytałam. Mało realności pod względem rozwijania się relacji między dwójką bohaterów – o, to był w zasadzie mój główny zarzut. Bo akcja rozgrywa się chyba jakoś w ciągu trzech-czterech dni, a ja miałam wrażenie jakby Parker i Zelda znali się od długiego czasu, ale ich relacja zaczynała nabierać tempa właśnie dopiero w ciągu tych paru dni. Tego nie kupuję, niestety. Bo można było pokusić się o choćby przedstawienia miesiąca czy kilku z ich znajomości, czy nawet można było pójść w innym kierunku i nie decydować się na cheesy romansidło. Poza tym pojawił się tam jeden istotny wniosek, który jest dosłownie kwestią jednego z głównych bohaterów i chodzi w nim o to, że nie powinno się wierzyć, że przeznaczona nam jest tylko jedna osoba (że istnieje tylko ta jedna idealna druga połówka), bo to bzdura. Człowiek jest w stanie zakochać się wielokrotnie i być szczęśliwym z kimś innym. A tymczasem cała ta myśl zostaje zburzona nie tylko w ostatniej części powieści, ale już nawet na etapie opisu (!). I dla podtrzymania tej myśli miałam nadzieję na dobry epilog, a tymczasem zostawiono nas w sumie z niczym.
Nie potępiam, ale nie też nie mogę polecić, bo ta książka naprawdę niczego nie wniosła do mojej egzystencji.
DZIĘKI ZA TĘ PODRÓŻ z chłopakiem na okładce, który wygląda jak Graham Phillips, a który nie jest Latynosem.
Na początku muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się tego, co ostatecznie dostałam. I na krótki moment rzeczywiście pojawił się ten element zaskoczenia i podejrzliwości z mojej strony – ale nie był on na tyle wystarczający, bym faktycznie polubiła tą...
w klimacie młodzieżowych powieści Johna Greena. Piękna, momentami wzruszająca historia pierwszej miłości. Parker, uczęń liceum, po wypadku samochodowym przestał mówić, nauczył się języka migowego, ale przebywa we własnym świecie. Wagaruje, spędzajac czas w hotelu Palace i okradając niefrasobliwych gości. Nie myśli o przyszłości. Pewnego dnia jego uwagę przykuwa srebrnowłosa dziewczyna. Jej pojawienie się inspiruje go do stworzenia specjalnej baśni.
Okazuje się, że stracił ojca, chdzo na terapię, ale nie widzi w niej sensu. Zelda wciąga go w swój niesamowity świat, bo twierdzi, że ma ponad 200 lat, a do Ameryki przyjechała z drugim mężem.
Jest on umierający, ale prawdziwość niewiarygodnej opowieści podkreślają zdjęcia- na przestrzeni 30 lat mąż się postarzał, a ona nie. chłopak snuje rozważania o miłości, tworzy oryginalne historie, opisuje ich coraz większą zażyłość.
Czytelnik wspóloczuwa smutek, gdy widzi pogrązona w marazmie i żałobie matkę Parkera, poznajemy losy jego ojca- autora jednego bestsellera, poznajemy przyczyny zagubienia Parkera we wszechświecie. Zelda stara się ukierunkować go, namawia go do kontaktu z jedynym nauczycielem, który w niego wierzył. Ma on napisać chłopakowi rekomendację dla uczelni.
Melancholijna, odrobinę fantasmagoryczna historia o pierwszej i ostatniej miłości, o układaniu sobie życia na nowo.
w klimacie młodzieżowych powieści Johna Greena. Piękna, momentami wzruszająca historia pierwszej miłości. Parker, uczęń liceum, po wypadku samochodowym przestał mówić, nauczył się języka migowego, ale przebywa we własnym świecie. Wagaruje, spędzajac czas w hotelu Palace i okradając niefrasobliwych gości. Nie myśli o przyszłości. Pewnego dnia jego uwagę przykuwa...
Dzięki za tę podróż to moje drugie spotkanie z twórczością amerykańskiego pisarza i muzyka Tommy’ego Wallacha. Wcześniej miałam niewątpliwą przyjemność przeczytania jego debiutu literackiego Przed końcem świata.
Dzięki za tę podróż to powieść z gatunku young adult o młodzieży i dla młodzieży. Bohaterem jest siedemnastoletni Parker Santé, który zmaga się z problemami z samym sobą. Nastolatek jest wycofany i od tragicznej śmierci ojca nie wypowiedział ani słowa. Chłopakowi na niczym nie zależy, wagaruje, nie zamierza iść na studia, za to lubi przesiadywać w holu hotelowym, przyglądać się ludziom w nim mieszkającym, czasem ich okradając.
Wszystko się zmienia pewnego dnia w Halloween, gdy poznaje piękną srebrnowłosą dziewczynę. Zelda, bo tak ma na imię nastolatka (?) jest fascynująca, ale robi wrażenie, że na niczym jej nie zależy, nawet na pieniądzach, które chciał ukraść Parker. Dziewczyna twierdzi, że ma więcej lat niż na to wygląda, a do tego zamierza popełnić samobójstwo. Co z tego wyniknie?
Czekam na pewien telefon. Kiedy zadzwoni, oddam te pieniądze pierwszemu potrzebującemu, którego spotkam. A potem wsiądę w kolejkę, pojadę na most Golden Gate i skoczę z niego.
Powieść Wallacha napisana jest w narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu mamy nieograniczony dostęp do tego, co się dzieje w głowie Parkera. Poznajemy jego myśli, uczucia, refleksje, obawy czyli wszystko to, co pozwala nam lepiej zrozumieć i poznać chłopaka.
Bohaterowie powołani do życia przez Tommy’ego Wallacha nie są idealni, ale nie sposób ich nie polubić. Zagubiony Parker, któremu wszystko wisi i który jest uwięziony z własnymi słabościami. Szalona, ale bardzo inteligentna Zelda, która ma zadanie zmienić nastawienie do życia Parkera. Cudowna dwójka, nie pospolita i taka, którą się pamięta po zamknięciu książki.
Czemu wszystkie złe rzeczy zajmują w naszych mózgach o wiele więcej miejsca niż te dobre? Czy każdy tak ma, czy to tylko ja? Znasz odpowiedź?
Nie mogę nie wspomnieć o kilku króciutkich opowiadaniach zręcznie wplecionych w fabułę książki. Są przepiękne, choć niestety nie kończą się happy endem. Dodają treści dodatkowego, nieuchwytnego smaczku.
Dzięki za tę podróż jest napisaną z niebywałą lekkością historią o przyjaźni i miłości. Na całe szczęście nie jest ckliwa, co mogłoby popsuć zamierzony efekt. To książka o pokonywaniu własnych słabości i ograniczeń. A także o znalezieniu sensu w życiu.
A może (i jakkolwiek maleńkie byłoby prawdopodobieństwo, pochylcie się nad nim, proszę), może naprawdę spotkałem na swojej drodze dziewczynę urodzoną dwa i pół wieku temu w Kassel, w Niemczech? A ona odmieniła moje życie w ciągu jednego weekendu, mimo że ja nie zdołałem odmienić jej…
Powieść Wallacha zdecydowanie polecam wielbicielom powieści obyczajowych oraz literatury młodzieżowej, choć jestem zdania, że nie jest to książka wyłącznie dla młodego czytelnika. Drugie spotkanie z twórczością amerykańskiego pisarza uważam za bardzo udane i pozostaje mi teraz oczekiwać na kolejne.
Dzięki za tę podróż to moje drugie spotkanie z twórczością amerykańskiego pisarza i muzyka Tommy’ego Wallacha. Wcześniej miałam niewątpliwą przyjemność przeczytania jego debiutu literackiego Przed końcem świata.
Dzięki za tę podróż to powieść z gatunku young adult o młodzieży i dla młodzieży. Bohaterem jest siedemnastoletni Parker Santé, który zmaga się z problemami z...
Przestałam już wierzyć w literaturę „dla młodzieży”, ale właśnie, wtedy kiedy to nastąpiło, pojawiła się powieść, która zmieniła moje nastawienie do książek dla nastolatków. Widocznie zawsze musi przyjść odpowiednia pora by odzyskać nadzieję. Dla mnie taką nadzieją stała się książka Dzięki za tę podróż Tommy’ego Wallacha. Niepozorna opowieść zawarta na 270 stronach, reklamowana, jako doskonała lektura prozy Johna Greena (jakby ten miał monopol na tworzenie ckliwych i dramatycznych historii młodzieżowych) okazała się naprawdę wyjątkowa, ale o tym za chwilę.
Parker ma siedemnaście lat i ogromny problem. Nie poradził sobie z traumą po śmierci ojca, który zginął w wypadku samochodowym prawie sześć lat temu. Jego matka również nie pogodził się z tą stratą. Obydwoje tkwią w zawieszeniu między przeszłością a przyszłością, bojąc się dać krok na przód. Spotkanie ze srebrnowłosą Zeldą będzie początkiem czegoś nowego… Dziewczyna opowiada Parkerowi historię swojego życia…
Banalne prawda? Oczywiście. A jednak okazuje się, że tak banalny pomysł na fabułę może kryć wspaniałą opowieść o tym, co najważniejsze w życiu każdego człowieka. Dzięki za tę podróż to błyskotliwa literatura mieszająca rzeczywistość z fantastyką, ale taką fantastyką, którą spokojnie przełknie nawet największy jej przeciwnik. To cudowna opowieść o dojrzewaniu, której zakończenie wywołuje podziw, nawet u dojrzałego czytelnika.
Oczywiście powieść Wallacha nie jest pozbawiona wad. Największym jej minusem jest to, że startuje z dość wysokiego poziomu, który gdzieś w połowie nieco opada, przybliżając tę lekturę do poziomu zwykłego czytadła, ale nawet delikatne rozwleczenie fabuły nie ujmuje niczego zakończeniu, które, jak wspomniałam, jest naprawdę intrygujące i zaskakujące.
Wybaczam autorowi, że jego bohaterowie zachowują się czasem dziecinnie, bo przecież to młodzi ludzie, często dopiero na początku prawdziwego życia, stojący przed ważnymi decyzjami. Naiwni, szaleni, zwykli, ale niezwykli. Wybaczam dojrzałym bohaterom, że zachowują się niedojrzale, bo przecież są tylko ludźmi, którzy mimo upływających lat nadal starają się po prostu żyć lub chcą pożyć jeszcze trochę. Wybaczam mu też nieuchronność losów, bo wszystko w tej powieści zwiastuje, co nastąpi (choć zdarzają się słodkie niespodzianki). Jednak przede wszystkim wybaczam mu, że nie uroniłam ani jednej łzy, bo uwierzyłam, że ta smutna historia jest tak naprawdę o radości.
Cudowna książka, która zostanie ze mną na długo. Wspaniała lektura tak dla dziewcząt, jak i dla chłopców. Tommy Wallach zabiera swoich czytelników w podróż, której nie będą chcieli skończyć
Przestałam już wierzyć w literaturę „dla młodzieży”, ale właśnie, wtedy kiedy to nastąpiło, pojawiła się powieść, która zmieniła moje nastawienie do książek dla nastolatków. Widocznie zawsze musi przyjść odpowiednia pora by odzyskać nadzieję. Dla mnie taką nadzieją stała się książka Dzięki za tę podróż Tommy’ego Wallacha. Niepozorna opowieść zawarta na 270 stronach,...
"Dzięki za tę podróż" jest książką, która uczy żyć. Pokazuje, że życie może mieć wartość. Ale też ukazuje jak łatwo można stanąć w miejscu, jak trudno jest się wówczas uwolnić, pójść naprzód, ruszyć. To książka o pokonywaniu swoich słabości, o znalezieniu celu w życiu.
Ja zaś postanowiłam ten post zrobić formie podziękowania za poszczególne akcepty książki. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. :)
#1 Dzięki za głównego bohatera.
Siedemnastoletni Parker nie potrafi się pogodzić ze śmiercią ojca. Od dnia wypadku nie mówi. Nie jest to jego jedyny problem, bowiem jest też odludkiem, samotnikiem. Możliwe, prawdopodobne wręcz jest, że te problemy są ze sobą związane... psychika i te sprawy.
Parker jest naprawę fajnym chłopakiem i trudno jest go nie polubić.
#2 Dzięki za pierwszoosobową narrację.
To Parker prowadzi nas przez całą podróż, fabułę. Wiemy, co on czuje, co chce zrobić, bo to on wszystko opisuje z swojej perspektywy. Przez to bardzo łatwo jest się wczuć w sytuacje bohatera.
#3 Dzięki za styl.
Od początku czujemy, że to na serio nastolatek. Język, którym się Parker posługuje nie jest wymuszony. Czuć, że to styl nastolatka (jeśli wiecie, o co mi chodzi). Bardzo mi się spodobało, iż mogłam poczuć jakbym czytała dziennik czy też pamiętnik Parkera... albo niech będzie, że opowieść.
#4 Dzięki za krótkie opowiadania.
Pomiędzy ogólną fabułą pojawia się kilka krótkich opowiadań. One są krótkie, ale równocześnie piękne. Przeważnie kończą się smutną, dotykają fantastyki. Są fajną odskoczą od najważniejszej fabuły.
#5 Dzięki za Zeldę.
Ta postać mnie urzekła. Nie będę wnikać w jej wiek. Wiem też, że miała odegrać rolę dziewczyny, która odmienia los chłopaka. Ale ja lubię takie wątki. Wątki, w których to nie miłość gra pierwsze skrzypce, ale właśnie pragnienie zmiany czyjegoś życia, czy naprawa czyjegoś życia.
Zelda jest dziewczyną, która wygląda na młodą, lecz twierdzi, iż ma o wiele więcej lat niż się każdemu wydaje. Taki wątek paranormalny.
Jednak to nie wiek Zeldy jest najważniejszy,a to o robi i mówi. To postać inteligentna, która pomaga Parkerowi zrozumieć pewne sprawy, pomaga mu coś zmienić, by jego życie było lepsze.
#6 Dzięki za kłopoty
Życie nie należy do łatwych. Każdy z nas ma jakieś problemy. Jedne mniejsze, drugi większe. Lecz każdy jakieś ma.
Parker stracił ojca, ma traumę, nie mówi, wszystko ma gdzieś. Niby żyje a jakby nie żył.
Zelda pochowała ukochane osoby. Życie, choć pragnie umrzeć, jest zmęczona.
Książka pokazuje, że nie ważne są problemy, ważne zaś jest ich pokonanie i pójście naprzód.
#7 Dzięki za emocje.
W książce to one są w cenie, one są ważne. Każdy z nas coś czuje. Kocha, lubi, nienawidzi. Przez uczucia możemy się załamać lub też nabrać chęci do życia i robić wszystko, by pokazać, iż życie ma sens.
Wspaniałe jest to, iż możemy zobaczyć uczucia młodych osób, którzy wiele spraw bierze o wiele bardziej serio niż ludzie starsi, przeciwstawić je z uczuciami Zeldy, która wiele już przeszła i ma mądrość co najmniej 100 latki i zobaczyć ich kontrast, obnażyć je i wyciągnąć z tego wnioski.
Młodzi czują silniej, mocniej. Potrafią kochać i nienawidzić. W tym jest siła, ale też słabość, a może i pewna naiwność.
#7 Dzięki za życie
Bo ono jest ważne, o czym można się przekonać czytając tą książkę.
C U D O W N A. G E N I A L N A. P R O S T A.
"Dzięki za tę podróż" jest książką, która uczy żyć. Pokazuje, że życie może mieć wartość. Ale też ukazuje jak łatwo można stanąć w miejscu, jak trudno jest się wówczas uwolnić, pójść naprzód, ruszyć. To książka o pokonywaniu swoich słabości, o znalezieniu celu w życiu.
„Dzięki za tę podróż" to książka, która z daleka zieje mieszanką Johna Greena, J. D Salingera i Wesa Andersona. Słyszałam o niej wiele złego, ale za bardzo kojarzyła mi się z moim ulubionymi twórcami, żebym mogła odpuścić sobie lekturę. I całe szczęście! Historia ta porwała mnie swoją fabułą, sposobem napisania, a także realistycznym przedstawieniem choroby psychicznej. Opowieść czyta się niezwykle szybko, a zakończenie jest... idealne. Doceniam również fakt, że główny bohater jest Latynosem - zawsze przyjemnie się patrzy na różnorodność rasową w powieściach młodzieżowych. Zdecydowane polecam wszystkim fanom „Papierowych miast" czy „Szukając Alaski". Nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejne książki tego autora!
„Dzięki za tę podróż" to książka, która z daleka zieje mieszanką Johna Greena, J. D Salingera i Wesa Andersona. Słyszałam o niej wiele złego, ale za bardzo kojarzyła mi się z moim ulubionymi twórcami, żebym mogła odpuścić sobie lekturę. I całe szczęście! Historia ta porwała mnie swoją fabułą, sposobem napisania, a także realistycznym przedstawieniem choroby psychicznej....
Siedemnastoletni Parker traci mowę po wypadku, w którym stracił ojca. Zostaje złodziejem okradającym gości drogich hoteli. Spotyka tajemniczą, srebrnowłosą Zeldę. Zamiast ją okraść zawierają układ.
Zaskakujące są wątki fantastyczne w powieści. Bardzo intrygującą pozostaje postać Zeldy. Jednocześnie Wallach pisze o tym wszystkim w stylu przystępnym dla młodzieży.
„Dzięki za tę podróż” to typowa powieść młodzieżowa, która co prawda nie jest wielkim arcydziełem, ale spodziewałam się po niej większego banału. Autor sprawnie wplótł wątki fantastyczne. Idealna książka, dla szukającego czegoś lekkiego do czytania.
Zapraszam do zapoznania się z dłuższą wersją recenzji w linku poniżej
https://kulturalnemedia.pl/literatura/tommy-wallach-dzieki-podroz/
Siedemnastoletni Parker traci mowę po wypadku, w którym stracił ojca. Zostaje złodziejem okradającym gości drogich hoteli. Spotyka tajemniczą, srebrnowłosą Zeldę. Zamiast ją okraść zawierają układ.
Zaskakujące są wątki fantastyczne w powieści. Bardzo intrygującą pozostaje postać Zeldy. Jednocześnie Wallach pisze o tym wszystkim w stylu przystępnym dla młodzieży.
„Dzięki za...
Tommy Wallach jest powieściopisarzem, scenarzystą, i muzykiem. Mieszka na Brooklynie. Jego teksty publikowano w renomowanych czasopismach.
Głównym bohaterem książki "Dzięki za tę podróż" jest Parker. Chłopiec nie ma przyjaciół. Ma niską samoocenę. Często wagaruje. Po tragicznym wypadku, w którym traci ojca, wpada w traumę. Od tego czasu nic nie mówi. Jest skryty, zamknięty w sobie. Izoluje się od ludzi. Nastolatek nie ma zamiaru studiować. Nosi ze sobą notes, za pomocą, którego kontaktuje się z otoczeniem. Często zamiast w szkole, spędza czas w hotelach. Czasami kradnie. Uważa, że ludzie bogaci nie pilnują swoich rzeczy, więc są łatwym celem dla złodziei.
W jednym z hoteli poznaje Zeldę. Dziewczyna przyciąga jego uwagę. Jest wyjątkowa. Ma srebrne włosy. Opowiada mu historie swojego życia. Jej opowieść jest mało realistyczna. Chłopiec nie wierzy jej. Dopiero po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że Zelda nie może kłamać. Zwierza mu się ze swoich planów. Mówi, że jest znudzona życiem. Chce skoczyć z mostu Golden Gate. Parker próbuje ją odwieść od tego pomysłu. Czy mu się to uda? Zelda mówi, że nie skoczy, dopóki, nie wyda wszystkich pieniędzy, jakie posiada. Zawiera układ z Parkerem. Obiecuje, że nie skoczy pod jednym warunkiem...
Razem przeżywają niezapomniane chwile. Mama Parkera cieszy się z ich wspólnych kontaktów. Dzięki Zeldzie chłopak idzie na imprezę do znajomych. Postanawia też iść na studia.
W tej lekturze jest przedstawiony wpływ innych ludzi na nas. Otaczają nas przecież różni. Sporo wokół jest optymistów i pesymistów. Zelda wywarła pozytywny wpływ na Parkera. Można powiedzieć, że pomogła mu otrząsnąć się z traumy, jaką w sobie nosił. Dzięki niej chłopiec zaczął dostrzegać osoby, które go otaczają. Zaczął rozmawiać ze znajomymi ze szkoły, oczywiście za pomocą swojego notesu. Zaczął myśleć o swojej przyszłości. Otworzył się na innych ludzi. Jego zmiana następowała stopniowo. Udało mu się wyjść z żałoby.
Polecam "Dzięki za tę podróż" każdemu. Powieść zachęca do wielu przemyśleń. Uważam, że książka ta idealnie wypełni wolną chwilę.
Kasia, lat 18
źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Tommy Wallach jest powieściopisarzem, scenarzystą, i muzykiem. Mieszka na Brooklynie. Jego teksty publikowano w renomowanych czasopismach.
Głównym bohaterem książki "Dzięki za tę podróż" jest Parker. Chłopiec nie ma przyjaciół. Ma niską samoocenę. Często wagaruje. Po tragicznym wypadku, w którym traci ojca, wpada w traumę. Od tego czasu nic nie mówi. Jest skryty, zamknięty...
Czwarta strona okładki informuje, że druga powieść Tommy’ego Wallacha to doskonała lektura dla fanów prozy Johna Greena. Nie wiem czy to prawda, Greena nie czytałem, czytałem natomiast m.in. Matthew Quicka i Nicka Hornby’ego i muszę powiedzieć, że Dzięki za tę podróż to powieść w ich stylu. Młodzieżowa, ale nie naiwna, romantyczna, acz nieprzesłodzona, a do tego smutna i wzruszająca.
Parker Santé ma siedemnaście lat, problemy ze sobą i dość specyficzne życie. Śmierć ojca była dla niego prawdziwą tragedią; zamknął się w sobie, przestał mówić, a zanim odważył się wyjść z domu, zmierzył się z długotrwałą psychoterapią. Teraz olewa wszystko, unika szkoły, nie zamierza wybrać się na studia, a dnie spędza na włóczeniu się po hotelach, gdzie okrada gości I nagle w Halloween zauważa ją. W hotelowej restauracji, z całkiem sporą ilością pieniędzy, siedzi ładna, młoda, srebrnowłosa dziewczyna. przykuwając jego uwagę. Kiedy nadarza się okazja, Parker kradnie jej pieniądze, jednak tym razem czuje się jakoś inaczej. Źle. Chwila zawahania, dziewczyna wraca i… to może być początek kłopotów, ale staje się czymś zupełnie innym. Między osobliwą dwójką rodzi się nić porozumienia, chwila rozmowy zmienia się w coś więcej. W końcu dziewczyna, Zelda, jak się przedstawia, wyznaje mu, że chce się zabić. Czeka tylko na telefon, a wtedy odda pieniądze, które ma, pierwszemu lepszemu potrzebującemu, jakiego spotka na swojej drodze, i rzuci się z mostu. Parker nie chce by to robiła, ona nie chce by on marnował swoją przyszłość. Zawiązują więc pewien pakt – on pójdzie na studia, ona będzie z nim, wydając na niego pieniądze dopóki tych nie zabraknie. Tak zaczyna się dziwna relacja dziewczyny starszej, niż wskazuje jej wygląd, i zgorzkniałego nastolatka, który nie chce dopuścić, by fundusze się skończyły…
Pozostałą część recenzji możecie przeczytać na: https://nietylkogry.pl/post/recenzja-ksiazki-dzieki-podroz/
Czwarta strona okładki informuje, że druga powieść Tommy’ego Wallacha to doskonała lektura dla fanów prozy Johna Greena. Nie wiem czy to prawda, Greena nie czytałem, czytałem natomiast m.in. Matthew Quicka i Nicka Hornby’ego i muszę powiedzieć, że Dzięki za tę podróż to powieść w ich stylu. Młodzieżowa, ale nie naiwna, romantyczna, acz nieprzesłodzona, a do tego smutna i...
Specyficzna ale ciekawa
Specyficzna ale ciekawa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z propozycji 👇 #książkimłodzieżowe dedykowana również dla starszych Czytelników.
Powieść uświadamiająca, aby skupiać się na tym co tu i teraz.
Lekka, przyjemna, momentami zabawna książka, owiana wątkiem romantycznym i tragicznym. Napisana prostym językiem, nie wymagająca dodatkowej refleksji.
Wskazówki życiowe Zeldy - jednej z bohaterek - są strzałem w dziesiątkę.
Autor stworzył niebagatelnie pomysłową fabułę!
Z czymś takim, nie miałam wcześniej do czynienia.
Polecam każdemu, kto lubuje się w nieszablonowych, niepowtarzalnych powieściach dalekich od utartych schematów 👍👍👍
Po więcej opinii na temat wielu ciekawych książek zapraszam na mojego IG:
__wiola_m
Jedna z propozycji 👇 #książkimłodzieżowe dedykowana również dla starszych Czytelników.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść uświadamiająca, aby skupiać się na tym co tu i teraz.
Lekka, przyjemna, momentami zabawna książka, owiana wątkiem romantycznym i tragicznym. Napisana prostym językiem, nie wymagająca dodatkowej refleksji.
Wskazówki życiowe Zeldy - jednej z bohaterek - są strzałem w...
Książka początkowo bardzo ciekawa, była inna niż wszystkie o tematach rzadko poruszanych (osoba niemówiąca) lecz później gdy temat fantasy się rozwinął cieżko było ją skończyć
Książka początkowo bardzo ciekawa, była inna niż wszystkie o tematach rzadko poruszanych (osoba niemówiąca) lecz później gdy temat fantasy się rozwinął cieżko było ją skończyć
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jak było napisane na tylnej okładce, jest to książka dla fanów prozy Johna Greena; faktycznie jest to taka młodzieżówka, gdzie przewija się wątek romantyczny, mniej lub bardziej widoczny, ale czyta się ją bardzo przyjemnie i cieszę się, że po nią sięgnęłam, choć na początku nie byłam zbyt przekonana. Historia rozwija się powoli, ale etapowo, przez co czytelnik nie ma uczucia niedosytu. Po kolei odkrywa kawałki układanki, które dopiero na samym końcu tworzą pełen obraz historii.
Przyjemna i łatwa lektura. Jeśli ktoś nie chce się wysilać nad poważnymi dziełami, a spędzić czas przy miłej lekturze z młodzieżowym romansem w tle, to idealna książka.
Tak jak było napisane na tylnej okładce, jest to książka dla fanów prozy Johna Greena; faktycznie jest to taka młodzieżówka, gdzie przewija się wątek romantyczny, mniej lub bardziej widoczny, ale czyta się ją bardzo przyjemnie i cieszę się, że po nią sięgnęłam, choć na początku nie byłam zbyt przekonana. Historia rozwija się powoli, ale etapowo, przez co czytelnik nie ma...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiemowa Parker pewnego dnia w hotelu poznaje całkiem przypadkiem Zeldę - starszą od niego dziewczynę o srebrnych włosach, która jak się potem okaże, przez swoje życie wiele już przeżyła - i to dosłownie...
Bardzo ciekawa historia, o dziewczynie, która potrafi ale nie chce już żyć, oraz chłopaku, który dotąd nie żył, a jedynie egzystował i bytował w tym świecie. Srebrnowłosa za swój cel objęła pchnąć chłopaka w świat i nauczyć go w końcu żyć 'bardziej' niż to robił. To dla głównego bohatera oznacza wyjście ze swojej strefy komfortu - i dopiero na własnej skórze pozna czy było to warte. Ale ja wam to skrócę.. - to była najlepsza przygoda jaka mogła go tylko spotkać. Jak dużo tracił przez lata w których nic ze sobą nie robił? Czy dzięki Zeldzie uda mu się zmienić swoje nastawienie do życia, ludzi, świata i własnej przyszłości?
Dla mnie pozycja świetna!! I do przeczytania dla każdego - małego , dużego, pesymisty, cieszącego się życiem, obiboka i zapracowanego. Książka napisana prostym językiem, a jednak uświadamiająca żeby bardziej skupiać się na tym co tu i teraz. Mnie naprawdę w paru momentach dotknęła. Młodzieżówka, w której nie zabrakło też wątku romantycznego, ale i tego tragicznego. Na koniec tej historii poleciała mi łezka - choć generalnie trzeba powiedzieć że w książce padały piękne zdania. Słuchajcie się Zeldy dzieciaki!!
ZAPRASZAM NA IG @azetowa
Niemowa Parker pewnego dnia w hotelu poznaje całkiem przypadkiem Zeldę - starszą od niego dziewczynę o srebrnych włosach, która jak się potem okaże, przez swoje życie wiele już przeżyła - i to dosłownie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa historia, o dziewczynie, która potrafi ale nie chce już żyć, oraz chłopaku, który dotąd nie żył, a jedynie egzystował i bytował w tym świecie....
Siedemnastoletni Parker spotyka w Hotel Palace tajemniczą, srebrnowłosą dziewczynę, która go bardzo intryguje i staje się inspiracją do napisania nowego opowiadania. Z racji tego, że bohater ma "lepkie ręce"- kradnie jej pieniądze, lecz z roztargnienia zostawia swój dziennik, w którym notuje wszystko, bo jest niemową. Chłopak ma traumę po tragicznym wypadku, w którym zginął jego ojciec, jest zamknięty w sobie i nie ma przyjaciół. Zagadkowa Zelda pomoże mu wyjść z ukrycia, a on będzie starał się udowodnić jej, że warto żyć.
Przyjemna książka dla młodzieży. Jest lekka i szybko się ją czyta, bo rozdziały są krótkie, oraz zwięzłe, bez długich opisów. Język jest młodzieżowy, na luzie i momentami zabawny.
Historia jest dziwna i nie wiem jak mam ją odbierać, ponieważ jest bardzo realna, ale ma motyw fantastyczny, który ma za zadanie zmienić bohatera i pomóc mu "wyzdrowieć". Nie do końca mi ten motyw pasuje. W pewnym momencie myślałam, że Zelda jest jego wyobrażeniem, wytworem jego głowy.
Za to świetne są opowiadania Parkera, z pięknym morałem, mądrze napisane.
Oceniam ją tak 7/10.
Siedemnastoletni Parker spotyka w Hotel Palace tajemniczą, srebrnowłosą dziewczynę, która go bardzo intryguje i staje się inspiracją do napisania nowego opowiadania. Z racji tego, że bohater ma "lepkie ręce"- kradnie jej pieniądze, lecz z roztargnienia zostawia swój dziennik, w którym notuje wszystko, bo jest niemową. Chłopak ma traumę po tragicznym wypadku, w którym zginął...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDość monotonna.
Dość monotonna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako, że sam jestem świeżo upieczonym osiemnastolatkiem, z lubością i nie mniejszą ciekawością oddaję się zgłębianiu historii, w których bohaterzy są moimi rówieśnikami. Takie historie, o ile są wprawnie napisane i oddają realia faktycznego umysłu osoby w takim wieku, to dla mnie istna gratka, a jako że literatura młodzieżowa uchodzi (nie bez powodu) za gatunek cechujący się kreatywną, nieraz niemalże pogmatwaną fabułą, ciekawymi postaciami o różnorakich charakterach i ich życiowych rozterkach a także, z reguły, zabawnym i luźnym sposobem prowadzenia narracji, to zgłębianie takowych historii jest, w istocie, wyśmienitą rozrywką.
„Dzięki za tę podróż” funduje nam wszystkie wyżej wymienione cechy w najlepszym ich wydaniu, dodając do tego kilka smaczków, niemal abstrakcyjnych rozwiązań fabularnych oraz przejmujących dramatów, a także nieco głębszych momentów powstałych dzięki inwencji twórczej autora. I jego inteligencji, której odmówić mu nie można.
Głównym bohaterem jest siedemnastolatek Parker, który – uwaga – jest niemową, co wynika z traumy przeżytej w dzieciństwie, po której przestał mówić. Parker jest introwertyczny, niemal aspołeczny, nie ma przyjaciół, jego relacja z matką nie jest zbyt czuła. To więc zupełny samotnik, żyjący we własnym świecie, a emocje i głębokie uczucia niemal rozszarpują go od środka. Mimo to jednak całkiem wprawnie sobie radzi, ma luźne podejście do życia (choć niezbyt jest ono radosne), a nawet nieco humoru. Jednym z jego ulubionych hobby jest podwędzanie kosztowności gapom w hotelach.
I właśnie w hotelu, zupełnym przypadkiem, napotyka dziewczynę o srebrnych włosach i nadzwyczaj smutnym wyrazie twarzy, którą postanawia okraść. Niestety, nie wszystko idzie po jego myśli i zostaje przez nią przyłapany. Dziewczyna nie przejmuje się jednak nadto jego wybrykiem i niemal z miejsca zaprzyjaźnia się z Parkerem, intrygując czytelnika swoją elektryzującą i zarazem osobliwą postacią.
Tu zaczyna się dziać literacka magia, gdyż poza niespodziewaną relacją między bohaterami, dowiadujemy się, iż Zelda, jak sama twierdzi, ma 250 lat i zamierza właśnie popełnić samobójstwo – tak, jakkolwiek abstrakcyjnie to nie brzmi, właśnie takie słowa padają z jej ust. Nagle cała fabuła skręca na nieznaną ścieżkę i zaczyna intrygować a przy tym zaskakiwać czytelnika sytuacjami, których nie spodziewałby się napotkać w tej lekturze i zapewniam z miejsca, że to nie jest zwykła historia o nastolatkach, lecz głęboka, niemalże filozoficzna opowieść, która obrazuje rzeczy dramatyczne i smutne narracją bardzo łagodną i nieraz zabawną.
Choć miałem do czynienia z różnoraką literaturą młodzieżową, to dotychczas nie spotkałem się z tak nietypową osobowością jak Parker, a już na pewno nie z tak osobliwą, tajemniczą postacią jaką jest Zelda. Zaprawdę, z relacji między dwójką takowych bohaterów zrodzić się musiała historia niesamowita – i taka istotnie jest.
Chwała zatem autorowi za jego świeży umysł i niebagatelną pomysłowość, za odejście i niemalże wyśmianie nudnych schematów z nieśmiałą, spokojną nastolatką i pewnym siebie, przystojnym chłopakiem. Za fabułę, która nie ciągnie nas za rączkę jak dziecko, tylko popycha w głąb nieprzeniknionej otchłani, za ten przecudowny sposób narracji, dzięki któremu pragnąłem, by to się nigdy nie skończyło. Za umiejętne stworzenie wątku romantycznego i za ujmujące zakończenie.
Za chwile, które czułem całym sercem, jak przy żadnej innej powieści. I które będę pamiętał już do końca życia.
Jako, że sam jestem świeżo upieczonym osiemnastolatkiem, z lubością i nie mniejszą ciekawością oddaję się zgłębianiu historii, w których bohaterzy są moimi rówieśnikami. Takie historie, o ile są wprawnie napisane i oddają realia faktycznego umysłu osoby w takim wieku, to dla mnie istna gratka, a jako że literatura młodzieżowa uchodzi (nie bez powodu) za gatunek cechujący...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ma potencjał, ale całość zaburzył mi motyw fantasy. Szkoda, bo mogło być ciekawie... Niestety takie bajki nie są w moim guście.
Książka ma potencjał, ale całość zaburzył mi motyw fantasy. Szkoda, bo mogło być ciekawie... Niestety takie bajki nie są w moim guście.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajnie się to czyta, jest przedstawiona oczami nastolatka. Ciekawy styl
Fajnie się to czyta, jest przedstawiona oczami nastolatka. Ciekawy styl
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ale to bardzo żałuję, że nie ma drugiej części.
Bardzo ale to bardzo żałuję, że nie ma drugiej części.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka! Świetna konstrukcja. Napisana kreatywnie, inaczej. Język luzacki jest uroczy, i nie wulgarny. Tak bardzo mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w dwa popołudnia. Szalenie ciekawi co dalej. Uwielbiam książki nieszablonowe, niepowtarzalne. Ta taka jest. Zachwycona tą pozycją sięgnę po inne powieści tego autora.
Świetna książka! Świetna konstrukcja. Napisana kreatywnie, inaczej. Język luzacki jest uroczy, i nie wulgarny. Tak bardzo mnie wciągnęła, że przeczytałam ją w dwa popołudnia. Szalenie ciekawi co dalej. Uwielbiam książki nieszablonowe, niepowtarzalne. Ta taka jest. Zachwycona tą pozycją sięgnę po inne powieści tego autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTommy Wallach powoli staję się moim jednym z bardziej lubianych autorów. To jaka mądrość, dojrzałość i uczucia biją od jego książek jest rozbrajająca. " Dzięki za tę podróż " pokazuje nam jak jedna znajomość może zmienić całe nasze życie i postrzeganie świata. Jak ludzie próbują sobie radzić z bólem i uczą się z nim żyć. Jest to już druga książka tego autora która złamała moje serce i do tej pory nie potrafię zapomnieć o jej historii.
Tommy Wallach powoli staję się moim jednym z bardziej lubianych autorów. To jaka mądrość, dojrzałość i uczucia biją od jego książek jest rozbrajająca. " Dzięki za tę podróż " pokazuje nam jak jedna znajomość może zmienić całe nasze życie i postrzeganie świata. Jak ludzie próbują sobie radzić z bólem i uczą się z nim żyć. Jest to już druga książka tego autora która złamała...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie nie lubię książek takiego typu, ale gdy znalazłem tą w Biedronce za jedyne 10 zł i zobaczyłam, że jest z wydawnictwa Bukowy Las z serii "Myślnik" to kupiłam ją bez czytania opisu. Kocham tą serię i mam przeczytanie z niej wszystkie książki, a o tej nigdy dotąd nie słyszałam ani nie wiedziałam o jej istnieniu, nie wiem dlaczego nie jest tu dodana do tej serii! Także nie spodziewałam się cudów, podchodziłam do niej trochę sceptycznie, ale zostałam mile zaskoczona. Książka była pełna cudownych cytatów, mądrych i życiowych. Naprawdę, dawno nie miałam takiej w rękach. Króciutka i bardzo szybko się ją czytało. Polecam
Ogólnie nie lubię książek takiego typu, ale gdy znalazłem tą w Biedronce za jedyne 10 zł i zobaczyłam, że jest z wydawnictwa Bukowy Las z serii "Myślnik" to kupiłam ją bez czytania opisu. Kocham tą serię i mam przeczytanie z niej wszystkie książki, a o tej nigdy dotąd nie słyszałam ani nie wiedziałam o jej istnieniu, nie wiem dlaczego nie jest tu dodana do tej serii! Także...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dzięki za tę podróż" to książka, która nosi znamiona powieści fantastycznej i mimo, że z fantastyką mi nie po drodze to ta pozycja bardzo przypadła mi do gustu. Może dlatego, że osadzona była w czasach i otoczeniu realnym a jedynie jeden bohater odbiegał od rzeczywistości. A może to ja za bardzo zamykam się na ten typ literatury i będzie to początek mojej przygody z nią? Kto wie.
-
Wracając do samej książki, uważam że niesie ona wiele prawd i mądrości życiowych. Czy życie może być męczące, jak duży wpływ mają na nas konkretne wydarzenia, ile może znieść jedno ludzkie istnienie?
-
Dwoje młodych ludzi pewnego dnia trafia na siebie. On po traumatycznych wydarzeniach nie potrafi wydusić z siebie ani słowa, ona posiadła dar wiecznego życia. Połączy ich wzajemna umowa. Książka ma w sobie coś magicznego i tajemniczego. Z ciekawością przewracałam kolejne strony oczekując pozytywnego zakończenia. Bohaterowie przyjemni, nie przerysowani. No i okładka przepiękna!
Mój instagram: my.books.shelf
"Dzięki za tę podróż" to książka, która nosi znamiona powieści fantastycznej i mimo, że z fantastyką mi nie po drodze to ta pozycja bardzo przypadła mi do gustu. Może dlatego, że osadzona była w czasach i otoczeniu realnym a jedynie jeden bohater odbiegał od rzeczywistości. A może to ja za bardzo zamykam się na ten typ literatury i będzie to początek mojej przygody z nią?...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając tę książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że napisał ją licealista nagradzany w konkursach literackich. Opowieść niby banalna, odrobinę bajkowa ale magicznie wciągająca.
Czytając tę książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że napisał ją licealista nagradzany w konkursach literackich. Opowieść niby banalna, odrobinę bajkowa ale magicznie wciągająca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDZIĘKI ZA TĘ PODRÓŻ z chłopakiem na okładce, który wygląda jak Graham Phillips, a który nie jest Latynosem.
Na początku muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się tego, co ostatecznie dostałam. I na krótki moment rzeczywiście pojawił się ten element zaskoczenia i podejrzliwości z mojej strony – ale nie był on na tyle wystarczający, bym faktycznie polubiła tą opowieść.
Przejdźmy do krótkiego opisu, bo mimo wszystko opis umieszczony na tyle okładki był naprawdę spoko, z nutką tajemnicy, z całkiem zachęcającym, ogólnym zarysem tej historii. Możliwe, że sugerował na coś lekkiego i zabawnego – i tak naprawdę właśnie sporej dawki humoru oczekiwałam od tej książki (spoiler: nie dostałam jej).
Nie przedłużając; siedemnastoletni Parker jest niemową. Przestał się odzywać po śmierci swojego ojca, który zginął w wypadku samochodowym, w którym zresztą Parker też uczestniczył. Szkoła, oceny, a nawet nawiązywanie przyjaźni niezupełnie interesuąjParkera, bo chłopak zdecydowanie bardziej woli wagarować i włóczyć się po różnych hotelach, w których uwielbia spędzać czas i po prostu obserwować gości hotelowych. Któregoś dnia jego uwagę zwraca pewna dziewczyna o srebrnych włosach z grubym plikiem banknotów w torebce. Parker postanawia ją okraść – co też czyni, ale wychodząc z hotelu, uzmysławia sobie, że zostawił przy stoliku, przy którym siedział coś bardzo cennego. Niewiele myśląc, wraca na miejsce przestępstwa i tym samym staje oko w oko z Zeldą – tajemniczą, srebrnowłosą dziewczyną.
Zacznę może od stylu autora, ponieważ parę rzeczy naprawdę mocno mnie drażniło. Narracja jest prowadzona z perspektywy głównego bohatera – chociaż! – pojawiają się ze dwa (albo trzy) takie rozdziały, kiedy z jakiegoś powodu autor przestawia się na narrację… właściwie drugoosobową, zwracając się do czytelnika w taki sposób, jakby to on był bohaterem/uczestnikiem wydarzeń. I generalnie jest to ciekawy zabieg, ale nie do końca tutaj rozumiem jego cel, bo trochę jednak wybija czytelnika z pewnego, obranego rytmu, a jednocześnie nic nie wnosi. I właściwie te dwa rozdziały rozgrywają się w tym samym miejscu i są bardzo chaotycznie rozpisane, jakby pisane na prędko i trochę tak jakby po prostu autor chciał je tam wrzucić, ale jednocześnie nie do końca chciało mu się na ten temat rozpisywać. Mogę się w zasadzie tylko domyślać, że mogło chodzić trochę o taki styl zakrawający o sposób, w jaki normalnie się opowiada historię. Może mieliśmy sobie wyobrazić po prostu, że siedzimy z Parkerem nad frytkami i colą i on opowiada całą tą historię, zwracając się bezpośrednio tylko do nas: „wyobraź sobie, że tam siedzisz i powinieneś…”. Możliwe, że tak było, ale to tylko mój domysł, a ja szczerze nie lubię zabawy w „co autor miał na myśli”. Podobnie zresztą jest z krótkimi rozdziałami, bardzo krótkimi i to też trochę wybija – przynajmniej mnie, bo niespecjalnie lubię, gdy rozdział zajmuje zaledwie kartkę lub dwie-cztery. Jeśli chodzi też o język – nie wiem czy jest to kwestia tylko tłumaczenia, czy w oryginalne też coś poszło nie tak, ale w całej książce znajduje się kilka perełek stylistycznych.
Z racji tego, że narracja jest pierwszoosobowa, a główny bohater jest Latynosem to spodziewałam się w sumie trochę, że będzie trochę hiszpańskich wstawek – są, ale głównie w dialogach czy jakiś tam delikatnych zaznaczeniach, poza tym mogłam spodziewać się również może trochę slangu albo przynajmniej jego naleciałości? Ale to nie do końca tak. Czasem bohater, gdy nam coś opowiada używa dziwnych sformułowań, czasem dziwnie konstruuje zdania. Chodzi mi w zasadzie o to, że skoro Parker to trochę taki aspirujący pisarz, to oczekiwałabym jednak, że ten styl jego pisania (mowa teraz o całości tekstu) będzie na trochę innym poziomie. A tymczasem ma się wrażenie, że główny bohater dosłownie siedzi przed nami i nam opowiada o tym wszystkim, co mu się przydarzyło. Może się trochę czepiam, ale jednak określenia takie jak; „nie ziomiliśmy się jakoś specjalnie” czy „może i był dupkiem, ale potrafił sztachnąć feromona…” są dla mnie trochę zgrzytające. O ile w tym pierwszym przykładzie w zasadzie zmieniłabym tylko „ziomiliśmy się” na „ziomkowaliśmy się” – i podejrzewam, że tutaj jest kwestia tłumaczenia jednak – o tyle „sztachnąć feromona” jest takim totalnym kwiatkiem, że się mocno wykrzywiłam jak to przeczytałam. W kontekście chodziło o to, że jak ktoś potrafi sztachnąć feromona to znaczy, że potrafi rzucić tekstem na podryw, no, ale… wiecie, nie tędy droga jakby? Parę innych kwiatków też padło, ale już bez pastwienia się, bo generalnie książkę czyta się szybko i… nie do końca jeszcze wiem czy faktycznie tak przyjemnie.
Poza tym pojawiają się też rozdziały utrzymane w narracji trzecioosobowej, ale są to dlatego, że są one opowiadaniami napisanymi przez Parkera. Pojawiają się dokładnie trzy opowiadania, wszystkie napisane dla Zeldy. Mimo, iż nie uważam ich za jakoś specjalnie wybitne (nie na tyle, na ile przypisuje im się wagę w książce), to jednak cieszę się, że w ogóle się pojawiły, bo przynajmniej nie jest tak jak w wielu innych książkach, że hobby/zainteresowania głównego bohatera są wielokrotnie podkreślane czy też nieustannie się o nich mówi, ale tak naprawdę postać nie robi w zasadzie nic, co by nam dawało dowód na to, że faktycznie jakieś pasje posiada – a tutaj, trzeba przyznać, że T. Wallach jest konsekwentny i ja, jako czytelnik, rzeczywiście wierzę, że Parker para się pisaniem opowiadań.
To skoro już o Parkerze mowa, to może przejdę do omawiania postaci. Mamy w zasadzie dwie główne postacie i całkiem sporo pobocznych, co jest i trochę fajne, ale trochę też zgubne, bo nie do końca wykorzystane. Przede wszystkim jednak jest tak dlatego, że Parker tak naprawdę nie ma przyjaciół. Nie ma nawet ziomeczków, a i chyba trochę o wrogów ciężko się pokusić. Dlatego, gdy Zelda poznaje jego znajomych, to tak naprawdę wtedy też Parker dowiaduje się o nich więcej rzeczy i jakby na nowo ich poznaje. To jest całkiem ciekawy zabieg, ale z drugiej strony, przez to, że nie mamy żadnych fajnych sidekicków, to cała siła tej książki spoczywa w rękach dwójki głównych bohaterów – czyli Parkera i Zeldy. Jeśli chodzi o Parkera, to z nim przeżywamy całą tą przygodę od początku do końca i to jego oczami widzimy Zeldę. Parker jest… interesującą postacią, która przez całą książkę nie wypowiada ani jednego zdania. Jedyny sposób komunikacji, jaki preferuje Parker to pisanie własnych myśli w zeszycie i podtykanie go pod nos rozmówcy – czasem, ale znacznie rzadziej, posługuje się też językiem migowym. Generalnie cały ten aspekt jego niemówienia jest naprawdę dobrze skonstruowany i podoba mi się, że autor konsekwentnie trzyma się tego, co cechuje tego bohatera do samego końca. Bo Parker w zaparte nie chce ćwiczyć mówienia, nie przeszkadza mu to, że nie może się komunikować, i to nastawienie się nie zmienia nawet pomimo poznania Zeldy. Sam Parker jest nawet fajnym gościem, choć nie jest tak zabawny jak mu się wydaje i bywa irytujący i… cóż, ale nie lubię go w duecie z Zeldą, bo wydaje mi się, że wówczas jego postać nagle traci trzeźwe myślenie, zachowuje się irracjonalnie i podejmuje dziwne decyzje.
Natomiast Zelda jest tutaj sporym kontrastem dla Parkera – co nie oznacza, że jest świetnie wykreowana. Rozumiem chyba zamysł tej postaci, ale… jakoś nie potrafię jej polubić i zwyczajnie mi nie siada. Natomiast jestem w stanie zrozumieć jej decyzję, to, co robi, w jaki sposób się wypowiada nawet. Lubię w niej parę rzeczy, naprawdę, ale nie jest to postać, z którą można się utożsamiać i nie do końca rozumiem, dlaczego za każdym razem, gdy się pojawia wszyscy z marszu uważają ją za taką super zjawiskową laskę. Poza tym, że ładną laską, oczywiście. Jasne, jest dojrzała, ma ciekawe poglądy, widać, że jest ciekawa świata i reaguje, i zachowuje się całkiem logicznie, ale mimo to, nie przypadła mi do gustu. I bardzo możliwe, że ma to związek z jej wątkiem.
Bo tutaj jest bardzo ważna kwestia – czyli wątek Zeldy. Cała jej tajemniczość i sekret, który w zasadzie dość szybko wyjawia Parkerowi bez cienia jakiegokolwiek strachu. Sam pomysł jest fajny, gdyby… no właśnie, gdyby tylko był w inny sposób wykorzystany. Bo ten koncept pojawiał się wielokrotnie w literaturze i kinematografii, ale co najgorsze – ten pomysł jest tutaj kompletnie niewykorzystany. Cały koncept jest tutaj wrzucony, upchnięty wręcz, złożony w kosteczkę i oczekuje się od czytelnika, że to powinno wystarczy. Bo nie wiemy tak naprawdę, dlaczego dzieje się to, co się dzieje, nie wiemy czy ostateczna decyzja Zeldy może w ogóle cokolwiek zmienić, nie mamy w zasadzie zbyt wiele wyjaśnione w samej książce i ja wiem, że to może wynikać z tego, iż narracja jest pierwszoosobowa, ale dlaczego – naprawdę, dlaczego – główny bohater sam nie jest ciekawy! Poza tym, odnoszę wrażenie, że gdyby pojawiły się wstawki z retrospekcjami, nawet takimi pisanymi z punkty widzenia Zeldy, to ta opowieść by sporo zyskała. Bo skoro jednak autor zdecydował się na wprowadzenie tego elementu, to mimo wszystko nie może się opierać na tym, że czytelnik sobie dopowie resztę konceptu na podstawie wiedzy, którą posiada z innych źródeł kulturowych. I szczerze mówiąc, ten pomysł niezbyt mi nie pasował do tego świata przedstawionego. Gdyby jednak był poprowadzony trochę inaczej… miałoby to większy wydźwięk i sens po prostu.
Przechodząc dalej, wspomniałam o postaciach pobocznych, które poznajemy wraz z bohaterami. Pojawił się ciekawy koncept fajnej grupki nastolatków, którzy spotykają się i grają w szachy. Trochę takie nerdy, ale niektórzy z tej grupki są bardzo wyraziści i dlatego żałuję, że autor nie pokusił się o większe interakcje głównego bohatera z tymi postaciami. Mamy na przykład Alanę, której jest jakby najwięcej w książce, jeśli chodzi o postacie drugoplanowe. Alana jest trochę denerwująca, gdy przeżywa swoje małe dramy z chłopakiem, ale jednocześnie jest równą babeczką o może trochę dzikiej i barwnej osobowości, ale w kościach czuję, że można było się tutaj pokusić o mocny friendship między nią a Parkerem. Poza nią w mojej pamięci odznaczył się jeszcze Tom – nerd i gaduła, który ma zaledwie parę kwestii, ale gdyby tylko go odpowiednio poprowadzić to byłby świetnym kontrastem dla Parkera i fantastycznym comic reliefem. Autentycznie parsknęłam przy jego sarkastycznych uwagach (a to podobno Parker miał być tym zabawnym). I jeszcze może Danny miałby jakiś potencjał. Ta trójka utkwiła mi w pamięci w szczególności, bo jeszcze pojawili się tam inni bohaterowi, ale bardzo, bardzo epizodycznie. Jest jeszcze matka Parkera, która jest koszmarna i tyle w zasadzie powinno Wam wystarczyć, jeśli chodzi o sprecyzowanie jej postaci.
No dobra, ale czy mi się podobało? Nie miałam wielkich oczekiwań, co do tej książki, a gdy zaczęłam czytać to byłam bardziej nastawiona na nieudaną pozycję, aniżeli udaną. Chciałam ją jak najszybciej skończyć, bo mniej więcej domyślałam się, w którą możemy pójść w stronę. Cieszę się, że nagle nie odbiliśmy w coś tandetnego – powiedzmy, bo były zgrzyty pod koniec i za dużo takiej… cheesy atmosfery jednak. Ciężko mi się wypowiedzieć z racji tego, że jestem na świeżo, a tymczasem ta opowieść nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Była taka trochę meh. Wiele elementów mi się nie podobało, ale nie jest to najgorsza książka, jaką przeczytałam. Mało realności pod względem rozwijania się relacji między dwójką bohaterów – o, to był w zasadzie mój główny zarzut. Bo akcja rozgrywa się chyba jakoś w ciągu trzech-czterech dni, a ja miałam wrażenie jakby Parker i Zelda znali się od długiego czasu, ale ich relacja zaczynała nabierać tempa właśnie dopiero w ciągu tych paru dni. Tego nie kupuję, niestety. Bo można było pokusić się o choćby przedstawienia miesiąca czy kilku z ich znajomości, czy nawet można było pójść w innym kierunku i nie decydować się na cheesy romansidło. Poza tym pojawił się tam jeden istotny wniosek, który jest dosłownie kwestią jednego z głównych bohaterów i chodzi w nim o to, że nie powinno się wierzyć, że przeznaczona nam jest tylko jedna osoba (że istnieje tylko ta jedna idealna druga połówka), bo to bzdura. Człowiek jest w stanie zakochać się wielokrotnie i być szczęśliwym z kimś innym. A tymczasem cała ta myśl zostaje zburzona nie tylko w ostatniej części powieści, ale już nawet na etapie opisu (!). I dla podtrzymania tej myśli miałam nadzieję na dobry epilog, a tymczasem zostawiono nas w sumie z niczym.
Nie potępiam, ale nie też nie mogę polecić, bo ta książka naprawdę niczego nie wniosła do mojej egzystencji.
DZIĘKI ZA TĘ PODRÓŻ z chłopakiem na okładce, który wygląda jak Graham Phillips, a który nie jest Latynosem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku muszę powiedzieć, że nie spodziewałam się tego, co ostatecznie dostałam. I na krótki moment rzeczywiście pojawił się ten element zaskoczenia i podejrzliwości z mojej strony – ale nie był on na tyle wystarczający, bym faktycznie polubiła tą...
Bardzo oryginalny pomysł na powieść. Jednak jestem lekko zawiedziona zakończeniem a raczej jego napisaniem gdyż wydaje się mocno skrócone.
Bardzo oryginalny pomysł na powieść. Jednak jestem lekko zawiedziona zakończeniem a raczej jego napisaniem gdyż wydaje się mocno skrócone.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tow klimacie młodzieżowych powieści Johna Greena. Piękna, momentami wzruszająca historia pierwszej miłości. Parker, uczęń liceum, po wypadku samochodowym przestał mówić, nauczył się języka migowego, ale przebywa we własnym świecie. Wagaruje, spędzajac czas w hotelu Palace i okradając niefrasobliwych gości. Nie myśli o przyszłości. Pewnego dnia jego uwagę przykuwa srebrnowłosa dziewczyna. Jej pojawienie się inspiruje go do stworzenia specjalnej baśni.
Okazuje się, że stracił ojca, chdzo na terapię, ale nie widzi w niej sensu. Zelda wciąga go w swój niesamowity świat, bo twierdzi, że ma ponad 200 lat, a do Ameryki przyjechała z drugim mężem.
Jest on umierający, ale prawdziwość niewiarygodnej opowieści podkreślają zdjęcia- na przestrzeni 30 lat mąż się postarzał, a ona nie. chłopak snuje rozważania o miłości, tworzy oryginalne historie, opisuje ich coraz większą zażyłość.
Czytelnik wspóloczuwa smutek, gdy widzi pogrązona w marazmie i żałobie matkę Parkera, poznajemy losy jego ojca- autora jednego bestsellera, poznajemy przyczyny zagubienia Parkera we wszechświecie. Zelda stara się ukierunkować go, namawia go do kontaktu z jedynym nauczycielem, który w niego wierzył. Ma on napisać chłopakowi rekomendację dla uczelni.
Melancholijna, odrobinę fantasmagoryczna historia o pierwszej i ostatniej miłości, o układaniu sobie życia na nowo.
w klimacie młodzieżowych powieści Johna Greena. Piękna, momentami wzruszająca historia pierwszej miłości. Parker, uczęń liceum, po wypadku samochodowym przestał mówić, nauczył się języka migowego, ale przebywa we własnym świecie. Wagaruje, spędzajac czas w hotelu Palace i okradając niefrasobliwych gości. Nie myśli o przyszłości. Pewnego dnia jego uwagę przykuwa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z takich opowieści dla młodzieży, która nie jest po prostu głupia i da się ją przeczytać i polecić komuś.
Jedna z takich opowieści dla młodzieży, która nie jest po prostu głupia i da się ją przeczytać i polecić komuś.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to7.5
7.5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzięki za tę podróż to moje drugie spotkanie z twórczością amerykańskiego pisarza i muzyka Tommy’ego Wallacha. Wcześniej miałam niewątpliwą przyjemność przeczytania jego debiutu literackiego Przed końcem świata.
Dzięki za tę podróż to powieść z gatunku young adult o młodzieży i dla młodzieży. Bohaterem jest siedemnastoletni Parker Santé, który zmaga się z problemami z samym sobą. Nastolatek jest wycofany i od tragicznej śmierci ojca nie wypowiedział ani słowa. Chłopakowi na niczym nie zależy, wagaruje, nie zamierza iść na studia, za to lubi przesiadywać w holu hotelowym, przyglądać się ludziom w nim mieszkającym, czasem ich okradając.
Wszystko się zmienia pewnego dnia w Halloween, gdy poznaje piękną srebrnowłosą dziewczynę. Zelda, bo tak ma na imię nastolatka (?) jest fascynująca, ale robi wrażenie, że na niczym jej nie zależy, nawet na pieniądzach, które chciał ukraść Parker. Dziewczyna twierdzi, że ma więcej lat niż na to wygląda, a do tego zamierza popełnić samobójstwo. Co z tego wyniknie?
Czekam na pewien telefon. Kiedy zadzwoni, oddam te pieniądze pierwszemu potrzebującemu, którego spotkam. A potem wsiądę w kolejkę, pojadę na most Golden Gate i skoczę z niego.
Powieść Wallacha napisana jest w narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu mamy nieograniczony dostęp do tego, co się dzieje w głowie Parkera. Poznajemy jego myśli, uczucia, refleksje, obawy czyli wszystko to, co pozwala nam lepiej zrozumieć i poznać chłopaka.
Bohaterowie powołani do życia przez Tommy’ego Wallacha nie są idealni, ale nie sposób ich nie polubić. Zagubiony Parker, któremu wszystko wisi i który jest uwięziony z własnymi słabościami. Szalona, ale bardzo inteligentna Zelda, która ma zadanie zmienić nastawienie do życia Parkera. Cudowna dwójka, nie pospolita i taka, którą się pamięta po zamknięciu książki.
Czemu wszystkie złe rzeczy zajmują w naszych mózgach o wiele więcej miejsca niż te dobre? Czy każdy tak ma, czy to tylko ja? Znasz odpowiedź?
Nie mogę nie wspomnieć o kilku króciutkich opowiadaniach zręcznie wplecionych w fabułę książki. Są przepiękne, choć niestety nie kończą się happy endem. Dodają treści dodatkowego, nieuchwytnego smaczku.
Dzięki za tę podróż jest napisaną z niebywałą lekkością historią o przyjaźni i miłości. Na całe szczęście nie jest ckliwa, co mogłoby popsuć zamierzony efekt. To książka o pokonywaniu własnych słabości i ograniczeń. A także o znalezieniu sensu w życiu.
A może (i jakkolwiek maleńkie byłoby prawdopodobieństwo, pochylcie się nad nim, proszę), może naprawdę spotkałem na swojej drodze dziewczynę urodzoną dwa i pół wieku temu w Kassel, w Niemczech? A ona odmieniła moje życie w ciągu jednego weekendu, mimo że ja nie zdołałem odmienić jej…
Powieść Wallacha zdecydowanie polecam wielbicielom powieści obyczajowych oraz literatury młodzieżowej, choć jestem zdania, że nie jest to książka wyłącznie dla młodego czytelnika. Drugie spotkanie z twórczością amerykańskiego pisarza uważam za bardzo udane i pozostaje mi teraz oczekiwać na kolejne.
Dzięki za tę podróż to moje drugie spotkanie z twórczością amerykańskiego pisarza i muzyka Tommy’ego Wallacha. Wcześniej miałam niewątpliwą przyjemność przeczytania jego debiutu literackiego Przed końcem świata.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzięki za tę podróż to powieść z gatunku young adult o młodzieży i dla młodzieży. Bohaterem jest siedemnastoletni Parker Santé, który zmaga się z problemami z...
Przestałam już wierzyć w literaturę „dla młodzieży”, ale właśnie, wtedy kiedy to nastąpiło, pojawiła się powieść, która zmieniła moje nastawienie do książek dla nastolatków. Widocznie zawsze musi przyjść odpowiednia pora by odzyskać nadzieję. Dla mnie taką nadzieją stała się książka Dzięki za tę podróż Tommy’ego Wallacha. Niepozorna opowieść zawarta na 270 stronach, reklamowana, jako doskonała lektura prozy Johna Greena (jakby ten miał monopol na tworzenie ckliwych i dramatycznych historii młodzieżowych) okazała się naprawdę wyjątkowa, ale o tym za chwilę.
Parker ma siedemnaście lat i ogromny problem. Nie poradził sobie z traumą po śmierci ojca, który zginął w wypadku samochodowym prawie sześć lat temu. Jego matka również nie pogodził się z tą stratą. Obydwoje tkwią w zawieszeniu między przeszłością a przyszłością, bojąc się dać krok na przód. Spotkanie ze srebrnowłosą Zeldą będzie początkiem czegoś nowego… Dziewczyna opowiada Parkerowi historię swojego życia…
Banalne prawda? Oczywiście. A jednak okazuje się, że tak banalny pomysł na fabułę może kryć wspaniałą opowieść o tym, co najważniejsze w życiu każdego człowieka. Dzięki za tę podróż to błyskotliwa literatura mieszająca rzeczywistość z fantastyką, ale taką fantastyką, którą spokojnie przełknie nawet największy jej przeciwnik. To cudowna opowieść o dojrzewaniu, której zakończenie wywołuje podziw, nawet u dojrzałego czytelnika.
Oczywiście powieść Wallacha nie jest pozbawiona wad. Największym jej minusem jest to, że startuje z dość wysokiego poziomu, który gdzieś w połowie nieco opada, przybliżając tę lekturę do poziomu zwykłego czytadła, ale nawet delikatne rozwleczenie fabuły nie ujmuje niczego zakończeniu, które, jak wspomniałam, jest naprawdę intrygujące i zaskakujące.
Wybaczam autorowi, że jego bohaterowie zachowują się czasem dziecinnie, bo przecież to młodzi ludzie, często dopiero na początku prawdziwego życia, stojący przed ważnymi decyzjami. Naiwni, szaleni, zwykli, ale niezwykli. Wybaczam dojrzałym bohaterom, że zachowują się niedojrzale, bo przecież są tylko ludźmi, którzy mimo upływających lat nadal starają się po prostu żyć lub chcą pożyć jeszcze trochę. Wybaczam mu też nieuchronność losów, bo wszystko w tej powieści zwiastuje, co nastąpi (choć zdarzają się słodkie niespodzianki). Jednak przede wszystkim wybaczam mu, że nie uroniłam ani jednej łzy, bo uwierzyłam, że ta smutna historia jest tak naprawdę o radości.
Cudowna książka, która zostanie ze mną na długo. Wspaniała lektura tak dla dziewcząt, jak i dla chłopców. Tommy Wallach zabiera swoich czytelników w podróż, której nie będą chcieli skończyć
Przestałam już wierzyć w literaturę „dla młodzieży”, ale właśnie, wtedy kiedy to nastąpiło, pojawiła się powieść, która zmieniła moje nastawienie do książek dla nastolatków. Widocznie zawsze musi przyjść odpowiednia pora by odzyskać nadzieję. Dla mnie taką nadzieją stała się książka Dzięki za tę podróż Tommy’ego Wallacha. Niepozorna opowieść zawarta na 270 stronach,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toC U D O W N A. G E N I A L N A. P R O S T A.
"Dzięki za tę podróż" jest książką, która uczy żyć. Pokazuje, że życie może mieć wartość. Ale też ukazuje jak łatwo można stanąć w miejscu, jak trudno jest się wówczas uwolnić, pójść naprzód, ruszyć. To książka o pokonywaniu swoich słabości, o znalezieniu celu w życiu.
Ja zaś postanowiłam ten post zrobić formie podziękowania za poszczególne akcepty książki. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. :)
#1 Dzięki za głównego bohatera.
Siedemnastoletni Parker nie potrafi się pogodzić ze śmiercią ojca. Od dnia wypadku nie mówi. Nie jest to jego jedyny problem, bowiem jest też odludkiem, samotnikiem. Możliwe, prawdopodobne wręcz jest, że te problemy są ze sobą związane... psychika i te sprawy.
Parker jest naprawę fajnym chłopakiem i trudno jest go nie polubić.
#2 Dzięki za pierwszoosobową narrację.
To Parker prowadzi nas przez całą podróż, fabułę. Wiemy, co on czuje, co chce zrobić, bo to on wszystko opisuje z swojej perspektywy. Przez to bardzo łatwo jest się wczuć w sytuacje bohatera.
#3 Dzięki za styl.
Od początku czujemy, że to na serio nastolatek. Język, którym się Parker posługuje nie jest wymuszony. Czuć, że to styl nastolatka (jeśli wiecie, o co mi chodzi). Bardzo mi się spodobało, iż mogłam poczuć jakbym czytała dziennik czy też pamiętnik Parkera... albo niech będzie, że opowieść.
#4 Dzięki za krótkie opowiadania.
Pomiędzy ogólną fabułą pojawia się kilka krótkich opowiadań. One są krótkie, ale równocześnie piękne. Przeważnie kończą się smutną, dotykają fantastyki. Są fajną odskoczą od najważniejszej fabuły.
#5 Dzięki za Zeldę.
Ta postać mnie urzekła. Nie będę wnikać w jej wiek. Wiem też, że miała odegrać rolę dziewczyny, która odmienia los chłopaka. Ale ja lubię takie wątki. Wątki, w których to nie miłość gra pierwsze skrzypce, ale właśnie pragnienie zmiany czyjegoś życia, czy naprawa czyjegoś życia.
Zelda jest dziewczyną, która wygląda na młodą, lecz twierdzi, iż ma o wiele więcej lat niż się każdemu wydaje. Taki wątek paranormalny.
Jednak to nie wiek Zeldy jest najważniejszy,a to o robi i mówi. To postać inteligentna, która pomaga Parkerowi zrozumieć pewne sprawy, pomaga mu coś zmienić, by jego życie było lepsze.
#6 Dzięki za kłopoty
Życie nie należy do łatwych. Każdy z nas ma jakieś problemy. Jedne mniejsze, drugi większe. Lecz każdy jakieś ma.
Parker stracił ojca, ma traumę, nie mówi, wszystko ma gdzieś. Niby żyje a jakby nie żył.
Zelda pochowała ukochane osoby. Życie, choć pragnie umrzeć, jest zmęczona.
Książka pokazuje, że nie ważne są problemy, ważne zaś jest ich pokonanie i pójście naprzód.
#7 Dzięki za emocje.
W książce to one są w cenie, one są ważne. Każdy z nas coś czuje. Kocha, lubi, nienawidzi. Przez uczucia możemy się załamać lub też nabrać chęci do życia i robić wszystko, by pokazać, iż życie ma sens.
Wspaniałe jest to, iż możemy zobaczyć uczucia młodych osób, którzy wiele spraw bierze o wiele bardziej serio niż ludzie starsi, przeciwstawić je z uczuciami Zeldy, która wiele już przeszła i ma mądrość co najmniej 100 latki i zobaczyć ich kontrast, obnażyć je i wyciągnąć z tego wnioski.
Młodzi czują silniej, mocniej. Potrafią kochać i nienawidzić. W tym jest siła, ale też słabość, a może i pewna naiwność.
#7 Dzięki za życie
Bo ono jest ważne, o czym można się przekonać czytając tą książkę.
C U D O W N A. G E N I A L N A. P R O S T A.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dzięki za tę podróż" jest książką, która uczy żyć. Pokazuje, że życie może mieć wartość. Ale też ukazuje jak łatwo można stanąć w miejscu, jak trudno jest się wówczas uwolnić, pójść naprzód, ruszyć. To książka o pokonywaniu swoich słabości, o znalezieniu celu w życiu.
Ja zaś postanowiłam...
Nie przestawaj się zmieniać.
Ludzie są naprawde głupi, to istny cud, że dają sobie radę z oddychaniem.
Nie przestawaj się zmieniać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLudzie są naprawde głupi, to istny cud, że dają sobie radę z oddychaniem.
„Dzięki za tę podróż" to książka, która z daleka zieje mieszanką Johna Greena, J. D Salingera i Wesa Andersona. Słyszałam o niej wiele złego, ale za bardzo kojarzyła mi się z moim ulubionymi twórcami, żebym mogła odpuścić sobie lekturę. I całe szczęście! Historia ta porwała mnie swoją fabułą, sposobem napisania, a także realistycznym przedstawieniem choroby psychicznej. Opowieść czyta się niezwykle szybko, a zakończenie jest... idealne. Doceniam również fakt, że główny bohater jest Latynosem - zawsze przyjemnie się patrzy na różnorodność rasową w powieściach młodzieżowych. Zdecydowane polecam wszystkim fanom „Papierowych miast" czy „Szukając Alaski". Nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejne książki tego autora!
„Dzięki za tę podróż" to książka, która z daleka zieje mieszanką Johna Greena, J. D Salingera i Wesa Andersona. Słyszałam o niej wiele złego, ale za bardzo kojarzyła mi się z moim ulubionymi twórcami, żebym mogła odpuścić sobie lekturę. I całe szczęście! Historia ta porwała mnie swoją fabułą, sposobem napisania, a także realistycznym przedstawieniem choroby psychicznej....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tokasiek-mysli.blogspot.com/2017/03/dzieki-za-te-podroz-tommy-wallach.html
kasiek-mysli.blogspot.com/2017/03/dzieki-za-te-podroz-tommy-wallach.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSiedemnastoletni Parker traci mowę po wypadku, w którym stracił ojca. Zostaje złodziejem okradającym gości drogich hoteli. Spotyka tajemniczą, srebrnowłosą Zeldę. Zamiast ją okraść zawierają układ.
Zaskakujące są wątki fantastyczne w powieści. Bardzo intrygującą pozostaje postać Zeldy. Jednocześnie Wallach pisze o tym wszystkim w stylu przystępnym dla młodzieży.
„Dzięki za tę podróż” to typowa powieść młodzieżowa, która co prawda nie jest wielkim arcydziełem, ale spodziewałam się po niej większego banału. Autor sprawnie wplótł wątki fantastyczne. Idealna książka, dla szukającego czegoś lekkiego do czytania.
Zapraszam do zapoznania się z dłuższą wersją recenzji w linku poniżej
https://kulturalnemedia.pl/literatura/tommy-wallach-dzieki-podroz/
Siedemnastoletni Parker traci mowę po wypadku, w którym stracił ojca. Zostaje złodziejem okradającym gości drogich hoteli. Spotyka tajemniczą, srebrnowłosą Zeldę. Zamiast ją okraść zawierają układ.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskakujące są wątki fantastyczne w powieści. Bardzo intrygującą pozostaje postać Zeldy. Jednocześnie Wallach pisze o tym wszystkim w stylu przystępnym dla młodzieży.
„Dzięki za...
Tommy Wallach jest powieściopisarzem, scenarzystą, i muzykiem. Mieszka na Brooklynie. Jego teksty publikowano w renomowanych czasopismach.
Głównym bohaterem książki "Dzięki za tę podróż" jest Parker. Chłopiec nie ma przyjaciół. Ma niską samoocenę. Często wagaruje. Po tragicznym wypadku, w którym traci ojca, wpada w traumę. Od tego czasu nic nie mówi. Jest skryty, zamknięty w sobie. Izoluje się od ludzi. Nastolatek nie ma zamiaru studiować. Nosi ze sobą notes, za pomocą, którego kontaktuje się z otoczeniem. Często zamiast w szkole, spędza czas w hotelach. Czasami kradnie. Uważa, że ludzie bogaci nie pilnują swoich rzeczy, więc są łatwym celem dla złodziei.
W jednym z hoteli poznaje Zeldę. Dziewczyna przyciąga jego uwagę. Jest wyjątkowa. Ma srebrne włosy. Opowiada mu historie swojego życia. Jej opowieść jest mało realistyczna. Chłopiec nie wierzy jej. Dopiero po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że Zelda nie może kłamać. Zwierza mu się ze swoich planów. Mówi, że jest znudzona życiem. Chce skoczyć z mostu Golden Gate. Parker próbuje ją odwieść od tego pomysłu. Czy mu się to uda? Zelda mówi, że nie skoczy, dopóki, nie wyda wszystkich pieniędzy, jakie posiada. Zawiera układ z Parkerem. Obiecuje, że nie skoczy pod jednym warunkiem...
Razem przeżywają niezapomniane chwile. Mama Parkera cieszy się z ich wspólnych kontaktów. Dzięki Zeldzie chłopak idzie na imprezę do znajomych. Postanawia też iść na studia.
W tej lekturze jest przedstawiony wpływ innych ludzi na nas. Otaczają nas przecież różni. Sporo wokół jest optymistów i pesymistów. Zelda wywarła pozytywny wpływ na Parkera. Można powiedzieć, że pomogła mu otrząsnąć się z traumy, jaką w sobie nosił. Dzięki niej chłopiec zaczął dostrzegać osoby, które go otaczają. Zaczął rozmawiać ze znajomymi ze szkoły, oczywiście za pomocą swojego notesu. Zaczął myśleć o swojej przyszłości. Otworzył się na innych ludzi. Jego zmiana następowała stopniowo. Udało mu się wyjść z żałoby.
Polecam "Dzięki za tę podróż" każdemu. Powieść zachęca do wielu przemyśleń. Uważam, że książka ta idealnie wypełni wolną chwilę.
Kasia, lat 18
źródło: osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com
Tommy Wallach jest powieściopisarzem, scenarzystą, i muzykiem. Mieszka na Brooklynie. Jego teksty publikowano w renomowanych czasopismach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem książki "Dzięki za tę podróż" jest Parker. Chłopiec nie ma przyjaciół. Ma niską samoocenę. Często wagaruje. Po tragicznym wypadku, w którym traci ojca, wpada w traumę. Od tego czasu nic nie mówi. Jest skryty, zamknięty...
Czwarta strona okładki informuje, że druga powieść Tommy’ego Wallacha to doskonała lektura dla fanów prozy Johna Greena. Nie wiem czy to prawda, Greena nie czytałem, czytałem natomiast m.in. Matthew Quicka i Nicka Hornby’ego i muszę powiedzieć, że Dzięki za tę podróż to powieść w ich stylu. Młodzieżowa, ale nie naiwna, romantyczna, acz nieprzesłodzona, a do tego smutna i wzruszająca.
Parker Santé ma siedemnaście lat, problemy ze sobą i dość specyficzne życie. Śmierć ojca była dla niego prawdziwą tragedią; zamknął się w sobie, przestał mówić, a zanim odważył się wyjść z domu, zmierzył się z długotrwałą psychoterapią. Teraz olewa wszystko, unika szkoły, nie zamierza wybrać się na studia, a dnie spędza na włóczeniu się po hotelach, gdzie okrada gości I nagle w Halloween zauważa ją. W hotelowej restauracji, z całkiem sporą ilością pieniędzy, siedzi ładna, młoda, srebrnowłosa dziewczyna. przykuwając jego uwagę. Kiedy nadarza się okazja, Parker kradnie jej pieniądze, jednak tym razem czuje się jakoś inaczej. Źle. Chwila zawahania, dziewczyna wraca i… to może być początek kłopotów, ale staje się czymś zupełnie innym. Między osobliwą dwójką rodzi się nić porozumienia, chwila rozmowy zmienia się w coś więcej. W końcu dziewczyna, Zelda, jak się przedstawia, wyznaje mu, że chce się zabić. Czeka tylko na telefon, a wtedy odda pieniądze, które ma, pierwszemu lepszemu potrzebującemu, jakiego spotka na swojej drodze, i rzuci się z mostu. Parker nie chce by to robiła, ona nie chce by on marnował swoją przyszłość. Zawiązują więc pewien pakt – on pójdzie na studia, ona będzie z nim, wydając na niego pieniądze dopóki tych nie zabraknie. Tak zaczyna się dziwna relacja dziewczyny starszej, niż wskazuje jej wygląd, i zgorzkniałego nastolatka, który nie chce dopuścić, by fundusze się skończyły…
Pozostałą część recenzji możecie przeczytać na: https://nietylkogry.pl/post/recenzja-ksiazki-dzieki-podroz/
Czwarta strona okładki informuje, że druga powieść Tommy’ego Wallacha to doskonała lektura dla fanów prozy Johna Greena. Nie wiem czy to prawda, Greena nie czytałem, czytałem natomiast m.in. Matthew Quicka i Nicka Hornby’ego i muszę powiedzieć, że Dzięki za tę podróż to powieść w ich stylu. Młodzieżowa, ale nie naiwna, romantyczna, acz nieprzesłodzona, a do tego smutna i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to