Jest to strasznie ciekawa pozycja. Zupełnie coś innego. Coś, z czym jeszcze się nie spotkałam. Taka odskocznia od tego co znam.
Ta książka ma podobny schemat do Harry’ego Potter’a. Jest chłopiec, od którego oczekuje się więcej, niż potrafi. Nastolatek, który cały czas jest porównywany do swojego ojca. Nie spełnia oczekiwań. A na końcu i tak jest wyjątkowy. Znane? Znane. W takim razie co w tej książce takiego wyjątkowego? A to, że ma zupełnie inny klimat. Jest to taka mroczna, ale i tak otulająca historia. Zabawna, ujmująca i słodka.
To może przejdźmy do głównego bohatera. Finn to taka trochę ciamajda. Dokuczają mu w szkole, nie radzi sobie na treningach. Nie podoba mu się jego przeznaczenie. Ale jest to ktoś, kogo się lubi. Taka pocieszna, miła osoba. Finn taki właśnie jest. Z innych bohaterów polubiłam bardzo Emmie. Jest to czarująca dziewczyna, która nie jedno ma za uszami.
Bardzo w książę podobał mu się pomysł na całe miasteczko. Logiczne wytłumaczenie odłączenia go od świata. W tej książę wszystko trzyma się kupy. Nie mam się do czego przyczepić, ale chyba brakowało mi w tej historii takiego pazura. Była taka bardzo poprawna. Mogłoby dziać się trochę więcej, ale i tak chciałabym sięgnąć po następne tomy. Jak na złość po polsku jest tylko jeden 😢.
Jest to strasznie ciekawa pozycja. Zupełnie coś innego. Coś, z czym jeszcze się nie spotkałam. Taka odskocznia od tego co znam.
Ta książka ma podobny schemat do Harry’ego Potter’a. Jest chłopiec, od którego oczekuje się więcej, niż potrafi. Nastolatek, który cały czas jest porównywany do swojego ojca. Nie spełnia oczekiwań. A na końcu i tak jest wyjątkowy. Znane? Znane. W...
Akcja powoli rozkręca się przez pół książki, później dynamicznie przyspiesza i w ostatnim rozdziale nagle się kończy. Niemile zaskoczenie dla czytelnika, który zostaje z poczuciem niedokończenia historii i z nadzieją na kolejny tom. Cała ksiazka przyjemna i dobrze zapowiadająca serie. Czekam na wydanie polskie kolejnej części.
Akcja powoli rozkręca się przez pół książki, później dynamicznie przyspiesza i w ostatnim rozdziale nagle się kończy. Niemile zaskoczenie dla czytelnika, który zostaje z poczuciem niedokończenia historii i z nadzieją na kolejny tom. Cała ksiazka przyjemna i dobrze zapowiadająca serie. Czekam na wydanie polskie kolejnej części.
Głównym bohaterem jest Finn który ma się stać kolejnym Łowcom Legend. Jego ojciec nim był, dziadek, pradziadek i tak dalej. Legendy pojawiają się w tym miasteczku od wieków i nie chcą to opuszczać, a nawet dążą do czegoś gorszego. Dlatego Finn musi się nim stać, chociaż nie chce. Jego treningi nie zawsze kończą się sukcesem. Finn pomimo tego że nie chce tego robić co jego przodkowie w chwili najbardziej niebezpiecznie jest w stanie poświęcić wszystko. Jego marzenia stają się najmniej ważne jeśli chodzi o życie najbliższych mu osób. Pomimo młodego wieku jest w stanie podjąć mądrą i dojrzałą decyzję. Nie wielu ludzi było by w stanie tak zrobic. Wiele mysli tylko o sobie i swoich potrzebach. Nie liczy się z uczuciami innych. Chcą tylko swojej korzyści. Jednak trzeba się liczyć z innymi, trzeba zrozumieć co jest w życiu ważne. A pomoc rodzinie jest najważniejsza. Bo każdy dla najbliższej osoby jest w stanie skoczyć w ogień. To się nazywa oddanie, lojalność i miłość wobec ukochany osób. Myślę że książka pięknie oddaje to że rodzina powinna zawsze być na 1 miejscu, a nie popularność czy inne mniej ważne rzeczy.
Świetnie napisana, piękne i dokładne opisy legendn. Piękne jest również troską i wiara rodzica w swoje dziecko. Pomimo wielu błędów, zawsze są z nami. Mocno polecam 😁😁
Głównym bohaterem jest Finn który ma się stać kolejnym Łowcom Legend. Jego ojciec nim był, dziadek, pradziadek i tak dalej. Legendy pojawiają się w tym miasteczku od wieków i nie chcą to opuszczać, a nawet dążą do czegoś gorszego. Dlatego Finn musi się nim stać, chociaż nie chce. Jego treningi nie zawsze kończą się sukcesem. Finn pomimo tego że nie chce tego robić co jego...
"Miasteczko Darkmord" przyciąga uwagę swoją niebanalną szatą graficzną. Siegając po tę pozycję miałam nadzieję na "horror". Jednak zamiast "horroru" otrzymałam przyjemną lekturę z ciekawą fabułą i niebanalnym światem przedstaiownym. Legendy atakujące nasz świat? Świetne posunięcie! Fabuła mimo swojej prostoty jest wciągająca i ma kilka niezywkłych zwrotów akcji.
W książce "Miasteczko Darkmord" zirytował mnie główny bohater. Finn jest 12-latkiem pochodzącym ze słynnego rodu Łowców Legend i przechodzi szkolenie z walki z Legendami pod okiem swojego ojca. Ja rozumiem, że wykreowanie bohatera bez wad mijałoby się z celem; rozumiem, że konwencja, by Finn popełniał błędy i nie zgadzał się z byciem Łowcą jest słuszna. Lecz po przeczytaniu książki od deski do deski miałam wrażenie, że jej główny bohater to fajtłapa. Chyba nie o taki efekt autorowi chodziło. Miłoby było, gdyby szkolący się od maleńkości przyszły Łowca Legend miał odrobinę umiejętności, by pokonać w walce dwóch wyrostków. Albo gdyby nie pudłował raz za razem. Owszem, Finnowi nie mozna odmówić odwagi, determinacji i bycia wyrazistym bohaterem. Ale, według mnie, mógł wykazać sie większą skutecznością w swoich działaniach.
Mimo tego, książkę czytało mi się bardzo dobrze. To było mile spędzone popołudnie! Ciekawe, co stanie się w drugiej części...
"Miasteczko Darkmord" przyciąga uwagę swoją niebanalną szatą graficzną. Siegając po tę pozycję miałam nadzieję na "horror". Jednak zamiast "horroru" otrzymałam przyjemną lekturę z ciekawą fabułą i niebanalnym światem przedstaiownym. Legendy atakujące nasz świat? Świetne posunięcie! Fabuła mimo swojej prostoty jest wciągająca i ma kilka niezywkłych zwrotów akcji.
W książce...
W "Miasteczku Darkmord" przede wszystkim ujęło mnie wydanie – cała czarna, łącznie z obwolutą stron, gruba okładka, a na niej grafika, która wzbudza ciekawość. Czy równie interesujące okazało się wnętrze?
Powieść przeznaczona jest dla młodzieży – tej raczej młodszej młodzieży. Ja jednak lubię czytać takie książki dla odprężenia, po jakichś bardziej wymagających lekturach, dzięki czemu w wieku ponad 20 lat bez wahania sięgnęłam po to czarne, tajemnicze dzieło. W pewnym momencie znalazłam kilka elementów podobnych do Władcy Pierścieni, tylko takich skierowanych do dzieci w wieku 10 – 12 lat. Ale jest to jedyne podobieństwo do innych dzieł, jakie znalazłam. Książka opowiada nową, nieznaną historię i robi to bardzo dobrze.
Treść, poza oczywistym biegiem wydarzeń, pokazuje nam rozterki chłopca. Finn jest jedynym przedstawicielem kolejnego pokolenia Łowców Legend, lecz jego serce podpowiada mu inną ścieżkę zawodową. Bohater jest rozdarty między swoimi marzeniami, a sprostaniem wymaganiom postawionym przez rodziców. Książka w ten sposób przekazuje docelowym odbiorcom wartościowe treści, nie tylko bawi, ale i uczy.
Niewiele mogę powiedzieć o treści samej w sobie. Na pewno jest ciekawie. Jeśli miałabym o połowę lat mniej, to prawdopodobnie podobałaby mi się bardziej, jednak z całą pewnością się nie nudziłam. Lektura jest relaksująca - momentami jest zabawnie, bez przerwy mamy wartką akcję i krok w krok za nami ciągnie się tajemnica. Co jakiś czas pojawiają się ilustracje, co uwielbiam, więc jest to dodatkowy plus do mojej oceny. James de la Rue (ilustrator) ukazał nam niektóre Legendy, portrety przodków Finna i karty podręczników, z których uczył się główny bohater.
Zakończenie „Miasteczka Darkmord” zapowiada kolejną część, a jednak nie ma żadnych wieści na ten temat ze strony wydawnictwa, choć w oryginale następne książki z cyklu ukazały się już jakiś czas temu.
Polecam tę powieść wszystkim, którzy potrzebują czegoś lekkiego po ciężkim dniu pracy, czy po bardziej wymagającej lekturze, lub zwyczajnie lubiącym ten rodzaj literatury. „Miasteczko Darkmord” będzie idealnym prezentem dla chłopca w wieku około 10 – 12 lat, a efektowne czarne wydanie zachęci młodego buntownika do czytania.
___________________________________________
Na bardziej szczegółową recenzję i dyskusję na temat książki zapraszam tutaj: https://atramentowaprzystan.blogspot.com/2019/03/58-miasteczko-darkmord-shane-hegarty.html
W "Miasteczku Darkmord" przede wszystkim ujęło mnie wydanie – cała czarna, łącznie z obwolutą stron, gruba okładka, a na niej grafika, która wzbudza ciekawość. Czy równie interesujące okazało się wnętrze?
Powieść przeznaczona jest dla młodzieży – tej raczej młodszej młodzieży. Ja jednak lubię czytać takie książki dla odprężenia, po jakichś bardziej wymagających lekturach,...
Typowa książka dla trochę większych dzieci.
Denerwował mnie niesamowicie ojciec Finna, na siłę próbując upodobnić syna do siebie samego.
I nie do końca jestem przekonana do dosyć drastycznych metod przenoszenia kryształów ze świata Legend do Darkmord.
Być może jestem już 'za duża' na takie pozycje ;)
Typowa książka dla trochę większych dzieci.
Denerwował mnie niesamowicie ojciec Finna, na siłę próbując upodobnić syna do siebie samego.
I nie do końca jestem przekonana do dosyć drastycznych metod przenoszenia kryształów ze świata Legend do Darkmord.
Być może jestem już 'za duża' na takie pozycje ;)
Przeznaczone niewątpliwie dla młodszych czytelników "Miasteczko" czyta się bardzo przyjemnie. Pełne jest tego co kochają wszyscy - Potworów, Legend, walki, przyjaźni i chłopca, który zmieni wszystko... Finn nie chce być jak ojciec, nie lubi agresji, nie lubi walki, wolałby być kimś innym. Wiele czynników składa się na spełnienie jego marzenia, a wizyta po Skażonej Stronie zmienia nie tylko jego, ale i jego ojca.
Przeznaczone niewątpliwie dla młodszych czytelników "Miasteczko" czyta się bardzo przyjemnie. Pełne jest tego co kochają wszyscy - Potworów, Legend, walki, przyjaźni i chłopca, który zmieni wszystko... Finn nie chce być jak ojciec, nie lubi agresji, nie lubi walki, wolałby być kimś innym. Wiele czynników składa się na spełnienie jego marzenia, a wizyta po Skażonej Stronie...
Książka nie była zła, przyjemna, lekka, nie wymagająca skupienia, ani większego zaangażowania. Mnie się podobała, ale wybitna nie jest. Zamysł świetny, rozwinięcie przeciętne, a zakończenie zawiodło mnie. Na odmóżdżenie polecam 😁
Książka nie była zła, przyjemna, lekka, nie wymagająca skupienia, ani większego zaangażowania. Mnie się podobała, ale wybitna nie jest. Zamysł świetny, rozwinięcie przeciętne, a zakończenie zawiodło mnie. Na odmóżdżenie polecam 😁
Dobra książka z podwójnym dnem. Gdybym była dużo młodsza, to bym powiedziała, że to powieść o chłopcu żyjącym w zapomnianym miasteczku, który wraz z ojcem ściga potwory.
Ja jednak tę książkę odbieram inaczej: to historia dwunastolatka, który wie, że jest rozczarowaniem dla swojego ojca i za wszelka cenę chce, aby ojciec pokochał go takim jakim jest.
Ciekawa lektura dla dzieci i rodziców.
Dobra książka z podwójnym dnem. Gdybym była dużo młodsza, to bym powiedziała, że to powieść o chłopcu żyjącym w zapomnianym miasteczku, który wraz z ojcem ściga potwory.
Ja jednak tę książkę odbieram inaczej: to historia dwunastolatka, który wie, że jest rozczarowaniem dla swojego ojca i za wszelka cenę chce, aby ojciec pokochał go takim jakim jest.
Ciekawa lektura dla...
KRÓTKA FABUŁKA: tajemnicze miasto nawiedzane przez znane z baśni, legend, mitologii potwory. Hugo i jego syn Finn to jedyni łowcy Legend w mieście. Młody chłopak Finn pod okiem ojca uczy się zawodu łowcy by z czasem go zastąpić. Niestety pasma niepowodzeń jakie ciągną się za chłopakiem powodują, że nie chce iść w ślady ojca. Kiedy sytuacja w mieście się jeszcze bardziej pogarsza, Finn musi stawić czoło swoim lękom i walczyć ze złem. Czy uda mu się uratować miasto ? Czy odkryje w sobie bohatera jakim jest?
OPINIA: Teoretycznie książka skierowana jest dla młodszych odbiorców, ALE powiem Wam, że My starsi czytelnicy świetnie spędzimy czas w Darkmord, delektując się zapomnianymi przysmakami z dziecięcych lat.
Pomysł na fabułę jest genialny. Przypomniał mi połączenie dwóch moich ulubionych filmów : Ghoustbusters i Scooby Doo. Do tego przecudowne szkice fantastycznych zwierząt i nie tylko sprawiały, że świat wykreowany stał mi się bliższy. Owszem historia napisana dużą czcionką dla jednych będzie plusem dla innych minusem. Dla mnie była wadą , ale jak wspomniałam rzecz gustu. Sama historia nie jest jakaś zawiła i tak jest przewidywalna. Mamy typowe schematy jak walka dobra ze złem, problemy z rówieśnikami i brak zrozumienia ze strony rodziców. Jednak jeżeli podejdziecie to tej pozycji w sposób rozrywkowy, zrozumiecie jak świetna jest ta pozycja.
Podsumowując jeżeli chcesz przypomnieć sobie po latach dawno zapomniane smaki dzieciństwa, to to jest idealna pozycja dla smakoszy fantastyki i nie tylko :) Mi przypomniała jak z zachwytem poznawałam fantastyczne stworzenia i jak pragnęłam je posiadać w moim domu... tiaa to były czasy kiedy wszystko było takie proste i rzeczywiste...Więc polecam czytajcie, czytajcie
ZAPOMNIANY SMAKOŁYK Z DZIECIŃSTWA...
KRÓTKA FABUŁKA: tajemnicze miasto nawiedzane przez znane z baśni, legend, mitologii potwory. Hugo i jego syn Finn to jedyni łowcy Legend w mieście. Młody chłopak Finn pod okiem ojca uczy się zawodu łowcy by z czasem go zastąpić. Niestety pasma niepowodzeń jakie ciągną się za chłopakiem powodują, że nie chce iść w ślady ojca. Kiedy...
Książka przyjemna, lekka, jest napisana prostym językiem. Co chwila są nowe tajemnice, zagadki.
Nie podobało mi się zakończenie, które nie jest zakończeniem.
Prosto, szybko i na temat 😁
Książka przyjemna, lekka, jest napisana prostym językiem. Co chwila są nowe tajemnice, zagadki.
Nie podobało mi się zakończenie, które nie jest zakończeniem.
Prosto, szybko i na temat 😁
7/10 za ilustracje, które zawsze uwielbiam w książkach:)
Super opowieść z pogranicza fantasy/horrorek story dla dzieci, młodzieży i nie tylko.
Czyta się lekko i przyjemnie, także dzięki owym właśnie ilustracjom, bardzo klimatycznym - polecam całym rodzinkom, nie tylko Adamsów :)
7/10 za ilustracje, które zawsze uwielbiam w książkach:)
Super opowieść z pogranicza fantasy/horrorek story dla dzieci, młodzieży i nie tylko.
Czyta się lekko i przyjemnie, także dzięki owym właśnie ilustracjom, bardzo klimatycznym - polecam całym rodzinkom, nie tylko Adamsów :)
Książkę Miasteczko Darkmord miałem kupić już dawno. Gdy pojawiła się okazja kupić ją za 17zł, nie zwlekałem ani chwili. Lektura skusiła mnie piękną okładką i intrygującym opisem. Wiec po zakupie od razu po nią sięgnąłem, żeby się przekonać czy w środku też jest taka ''piękna".
Miasteczko Darkmord nie pojawia się na wielu mapach, bo nikt nie chce go znaleźć. Leży trochę za bardzo na północ, nieco za daleko na południe. W tajemniczych okolicznościach znikają kolejni mieszkańcy. Pozostali chcą uciekać...
W każdym zakątku miasta czają się Legendy...
Słyszysz?
Nadchodzą!
Są coraz bliżej!
Możesz zacząć się bać!
Finn wolałby mieć normalne życie: szkoła, dom, koledzy. Ale zgodnie z przeznaczeniem powinien zostać Łowcą Legend, pogromcą potworów. Niestety, w ogóle się do tego nie nadaje. Czy odkryje w sobie bohatera? Czy uda mu się obronić miasteczko?
Zacznę od tego, że książka w kategorii jest zapisana jako: literatura dziecięca. Moim zdaniem pod tymi słowami kryje się wiek 10-13 lat. Czytając tą powieść nie czułem, że ta lektura jest napisana dla małolatów. Wręcz przeciwnie!
Książkę bardzo szybko i przyjemnie się czyta. Historia jest świetna i bardzo dobrze napisana. Nie można narzekać na nudę, bo w tym utworze akcja rozkręca się od razu. Finn od początku strony zaczyna walczyć z Legendami, w każdym rozdziale dzieje się coś ciekawego. Język jest prosty i łatwy. Spokojnie można dać dla dziecka, żeby sobie poczytało, albo jako "poczytaj mi mamo" 😉
Książka porusza ważne wartości. Takie jak: przyjaźń, odmienność itp.
Lektura już na wstępie intryguje wspaniale wykonaną okładką. Twarda i ciemna oprawa świetnie współgra z zielonymi fragmentami, czarnymi grzbietami stron, a nawet z dwoma czerwonymi sznureczkami na końcówkach grzbietu książki. Patrząc bliżej możemy dostrzec pięknie wykonane ornamenty roślinne. Obrazki w środku wprowadzają w zachwyt i lepiej poznajemy świat tejże powieści. Moim zdaniem wydawnictwo już spisało się na medal za samą szatę graficzną, a co dopiero za całokształt.
Reasumując wszystkim (nie tylko dzieciom) polecam książkę Shane Hegarty Miasteczko Darkmord. Jest obłędna 💜
Recenzja z mojego bloga: https://miedzykropkami.blogspot.com/2017/06/uwaga-wchodzisz-na-wasna.html?showComment=1499022160094#c4114118518133306976
Książkę Miasteczko Darkmord miałem kupić już dawno. Gdy pojawiła się okazja kupić ją za 17zł, nie zwlekałem ani chwili. Lektura skusiła mnie piękną okładką i intrygującym opisem. Wiec po zakupie od razu po nią sięgnąłem, żeby się przekonać czy w środku też jest taka ''piękna".
Miasteczko Darkmord nie pojawia się na wielu mapach, bo nikt nie chce go znaleźć. Leży trochę za...
Już sama okładka zachęca do przeczytania! Ta tajemniczość i niepewność czytelnika! Fabuła Bardzo ciekawa, lecz nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam... Ale naprawdę POLECAM!!!!!!!!!!
Już sama okładka zachęca do przeczytania! Ta tajemniczość i niepewność czytelnika! Fabuła Bardzo ciekawa, lecz nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam... Ale naprawdę POLECAM!!!!!!!!!!
Powiem na samym wstępie - książka nabyta przeze mnie całkowicie przypadkowo. Na sklepie Znak była interesująca promocja, książkę tę nabyłem za kilka groszy, a głównie przemówiła do mnie okładka. Może nie tak okładka jak bajkowe wydanie tej książki - czarne boki książki, wyjątkowa kolorystyka i piękne obrazki w środku. Książka wydana przez wydawnictwo Znak Emotikon, a więc dedykowana dla dzieci, młodzieży. Ale żeby to było jasne - nie kupiłem książki, ażeby tylko była kolejną ładną okładką w mojej prywatnej biblioteczce, ale opis książki mi się spodobał i szybką decyzją książkę nabyłem.
Czy jestem zadowolony, że tę książkę posiadam?
Bez zastanowienia - tak! Pomijając fakt świetnego wydania i czarnych boków, które uwielbiam, książkę przeczytałem bardzo szybko i naprawdę się przy niej nie nudziłem.
A więc skąd ocena 6/10?
Nie jestem fanem fantastyki, więc może po jakiejś części tutaj leży problem, jednak nie tylko. Książka jest napisana prostym językiem, przystępnym dla młodych osób, co oczywiście jest jej cechą pozytywną, ale nie dla mnie. Ja - obyty czytelnik oczekuję od autorów nieco więcej zaangażowania w język książki, dlatego pod tym względem nie jestem osobą obiektywną, abym mógł oceniać książki przeznaczone dla najmłodszych czytelników. Pomijając ten fakt i moją opinię, książka ma zabawne fragmenty, które rozśmieszają nie tylko dzieci, ale również i mnie rozśmieszyły - może jeszcze jakieś resztki dziecka we mnie pozostały. 👽 Pozwolę sobie przytoczyć cytaty (zaczerpnięte z jednej strony - 220):
"Warkot silników niósł się po mieście, tak że psy podnosiły łby, a koty przestawały się lizać".
"W zakładzie fryzjerskim przy głównej ulicy jedna z klientek, z wałkami nakręconymi ciaśniej niż skórzane spodenki opinają pupę zawodnika sumo, opuściła gazetę i wyjrzała na mokrą ulicę".
Pora zajrzeć do wnętrza książki!
Finn jest młodym chłopcem, który poza uczęszczaniem do szkoły, przygotowuje się do otrzymania tytułu Łowcy Legend na ceremonii ukończenia, która da możliwość Finnowi bronienia małego miasteczka Darkmord przed strasznymi Legendami. Ojciec Finna jest Łowcą Legend, a więc i jego syn musi nim zostać, ponieważ jako ostatni ród - od wieków broniący Darkmord przed Legendami - ma obowiązek przejęcia pracy ojca. Małe, wygasające miasteczko jest jedynym pozostałym miejscem na Ziemi, gdzie pojawiają się Legendy. Finn boryka się z brakiem zręczności, nie radzi sobie w walce z Legendami, a jego marzeniem jest całkowicie inny zawód.
Czy Finn poradzi sobie, kiedy zostanie postawiony przed faktem bronienia miasteczka, a może zrezygnuje i wybierze zawód, który go fascynuje?
Tego można dowiedzieć się tylko z książki.
Cudowne wydanie, piękne rysunki, treść - dla osób lubiących fantastykę to z pewnością będzie przyjemna lektura, dla młodszych, ale również i dorosłych. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Powiem na samym wstępie - książka nabyta przeze mnie całkowicie przypadkowo. Na sklepie Znak była interesująca promocja, książkę tę nabyłem za kilka groszy, a głównie przemówiła do mnie okładka. Może nie tak okładka jak bajkowe wydanie tej książki - czarne boki książki, wyjątkowa kolorystyka i piękne obrazki w środku. Książka wydana przez wydawnictwo Znak Emotikon, a więc...
Książka jest lekko napisana, szybko się czyta i nie ma chwili na nudę. Wciągnęła mnie i bardzo chciałam wiedzieć co się wydarzy. Zwłaszcza pod koniec, bo im mniej stron zostawało, tym bardziej mnie wciągało i nie mogłam aż wysiedzieć na miejscu - no musiałam poznać zakończenie i już! Polubiłam głównego bohatera, choć miałam lekkie obawy, kiedy dowiedziałam się, że ma zaledwie 12 lat. Potem jednak nie myślałam za wiele o tym i okazało się, iż nie potrzebnie zawracałam sobie głowę sprawą z wiekiem. W książce pojawia się też tajemnicza Emmie. Powiem Wam, że od samego początku wydawała mi się podejrzana i jakoś jej nie ufałam. Jedyną irytującą mnie postacią był przez pewien czas tata Finn'a, który uważał, że za każdym razem ma rację (nawet jeśli jej nie miał), jest zawsze najlepszy i nigdy nie popełnia błędów. Nie przepadam za takimi ludźmi, więc i jego nie polubiłam. A jaka ja byłam dumna, kiedy okazało się, że moje przypuszczenia co do osoby, która pomaga potworom, okazały się słuszne!
"Miasteczko Darkmord" to nie tylko tekst, ale i cudowne ilustracje, w których jestem zakochana. Kocham książki z takimi dodatkami, a w tej było ich tak wiele, że aż od razu ta trafiła na moją listę ulubionych. Dzięki obecności rysunków łatwiej jest wyobrazić sobie wygląd broni, potworów czy nawet i sytuacji, które właśnie się rozgrywają. Dodatkowo zaczernione brzegi nadają książce mrocznego i tajemniczego wyglądu. A czy wspomniałam może o mapie? Każdy czytelnik wie, że zazwyczaj to wyznacznik dobrej książki. I tak też jest w tym wypadku!
Więcej na http://borenium.blogspot.com/2017/03/miasteczko-darkmord-miejsce-tylko-dla.html
Fragment recenzji z bloga borenium.blogspot.com
Książka jest lekko napisana, szybko się czyta i nie ma chwili na nudę. Wciągnęła mnie i bardzo chciałam wiedzieć co się wydarzy. Zwłaszcza pod koniec, bo im mniej stron zostawało, tym bardziej mnie wciągało i nie mogłam aż wysiedzieć na miejscu - no musiałam poznać zakończenie i już! Polubiłam głównego bohatera, choć miałam...
Książkę Miasteczko Darkmord miałem na celowniku od kiedy się dowiedziałem, że została wydana. Piękna i zarazem mroczna okładka zachęcała do zapoznania się z powieścią i nie ukrywam liczyłem na mroczną oraz niezwykle ciekawą historie.
Do Miasteczka Darkmord trudno trafić, bo znaleźć drogę do niego jest zdecydowanie trudno. Nie ma zaznaczenia na wielu dostępnych mapach i samo miasteczko leży w niedostępnym miejscu. Finn mieszkający tutaj należy do rodu Łowców Legend i musi sprostać wszelkim wyzwaniom stawianym mu po drodze, aby nim zostać. Jednak nie idzie mu najlepiej, a na dodatek potwory zaczynają działać sobie coraz śmielej. Będzie musiał zmierzyć się ze słabościami i pokazać, że nadaje się na łowcę potworów.
Miasteczko Darkmord nie różni się na pozór niczym niezwykłym od innych tego typu miejsc. Ludzie mieszkają, dzieci chodzą do szkoły i bawią się. Jednak pod pozorem normalności kryje się też prawda o istniejących portalach i potworach wyjętych prosto z legend pojawiające się w miasteczku, na które polują Łowcy. Mieszkańcy boją się potworów, które zazwyczaj pojawiają się niespodziewanie i mogą być przyczyną wielu nieszczęść. Do walki z nimi z pokolenia na pokolenie zostają wyznaczeni następne osoby z rodzinny zajmującej się tym. Pomysł na taką historie wydaje się interesujący. Praktycznie odcięte miasteczko od wszystkiego, bo mapy często go nie pokazują, a droga nie jest zaznaczona lub jakby co trudno się tutaj dostać. Stworzenia z różnych legend pojawiających się od czasu do czasu zakłócają spokój mieszkańców. Motyw z łowcą strzegących bram do naszego świata i likwidujący zagrożenie. Wszystko to wymieszano ze sporą ilością akcji to sprawia, że dostajemy dobrą książkę. Nawet przygody bohatera potrafią przykuć uwagę czytelnika.
Same postacie występujące w książce wypadają dobrze, ale niestety brakowało mi w nich jakiegoś powiewu świeżości. Ot dobrze nakreślone, ale nie wyróżniające się za bardzo. Ojciec Finna chcący za wszelką cenę wyszkolić bohatera nie zważa na nic innego. Jego zachowanie czasami mnie irytowało jeśli chodzi o relacje z synem. Kolejną postacią jest Finn próbujący sprostać wymaganiom ojca dotyczącą szkolenia, ale mający swoje własne marzenia. Niestety daleko mu do ideału zostania Łowcą, ale możne kiedyś mu się uda. Następnie Emma przyjaciółka bohatera i nieraz mu pomagająca. Znajdziemy wiele innych drugoplanowych postaci mających swoje miejsce w zaprezentowanej opowieści. Jeżeli chodzi o sylwetki bohaterów występujących w książce zostały nakreślone dobrze. Relacje pomiędzy postaciami wypadają w większości nieźle, chociaż na wszystko rzutuje relacja pomiędzy ojcem i Finnem. Tak samo dialogi wypadają poprawnie, ale czasami jeżeli chodziło o wymianę zdań pomiędzy Hugiem i Finem miałem wrażenie prowadzonych jednostronnie. Finnowi trudno się porozumieć czy mieć własne zdanie, bo ojciec myśli tylko o treningach oraz jak najlepszym przygotowaniu Finna do walki z potworami. Takie zachowanie Huga mnie nieraz irytowało.Oprócz wymienionych niuansów nie mogę się do czegoś mocniej przyczepić.
Książka jest naładowana wartką akcją i niesamowitymi wydarzeniami. Wsiąknąłem w samą opowieść i walka bohaterów z potworami, intrygi oraz tajemnice dotyczące łapania potworów podobały mi się. Nie mogło zabraknąć również dawki humoru. Fabuła ma do zaoferowania całkiem zgrabnie napisaną historie, która mnie wciągnęła i nie wiadomo kiedy przeczytałem. Tak szybko kartki przewracałem. Finał powieści należy może nie do odkrywczych, bo można się wszystkiego domyślić, ale Autor zostawił sobie furtkę do kolejnej części. Na pewno nie nudziłem sie podczas czytania. Książka skierowana bardziej do młodych czytelników i to się odczuwa podczas lektury. Nie znajdziemy mocniejszych scen lub mrocznego klimatu. Napisana została przystępnym i przyjemnym językiem. Pięknie wydana z mroczną okładką, która trochę zmyla czytelnika, bo sądziłem, że dostanę bardziej ponurą historie, lecz jestem zadowolony z tego co otrzymałem. Nie spodziewałem się po niej czegoś więcej i dlatego nie żałuje lektury. Przeczytałem z przyjemnością i miło spędziłem czas podczas czytania. Dobra książka zapewniająca trochę emocji i rozrywki. Na pewno sięgnę po kolejny tom przygód, aby się przekonać jak dalej potoczą się losy bohaterów i liczę na jeszcze ciekawą opowieść.
Ksiązka skierowana może do młodszego czytelnika, ale starsi też nie powinni narzekać. W zależności od nastawienia zapewnia kilka niezwykłych chwil podczas czytania i dostarcza dobrej rozrywki.
Polecam.
Książkę Miasteczko Darkmord miałem na celowniku od kiedy się dowiedziałem, że została wydana. Piękna i zarazem mroczna okładka zachęcała do zapoznania się z powieścią i nie ukrywam liczyłem na mroczną oraz niezwykle ciekawą historie.
Do Miasteczka Darkmord trudno trafić, bo znaleźć drogę do niego jest zdecydowanie trudno. Nie ma zaznaczenia na wielu dostępnych mapach i...
Finn pochodzi z rodziny Łowców Legend. Do zawodu szkoli go ojciec. Nie jest to jednak łatwe – chłopak nie bardzo radzi sobie z łapaniem Legend, robi więcej szkód niż pożytku. Legendy to potwory, które nawiedzają ludzki świat i robią w nim niezłe zamieszanie. Celem Łowców jest ich unicestwienie. Na całym świecie Legendy już prawie przestały się pojawiać. Coś jednak ciągnie je do Darkmord. Jaki jest powód ich wizyt? Czy Finn w końcu załapie, o co chodzi w byciu Łowcą Legend?
Miasteczko Darkmord Shane’a Hegarty’ego to pierwszy tom cyklu Darkmouth. Głównym bohaterem powieści jest nastoletni Finn, który przechodzi szkolenie na Łowcę Legend. Chłopak jednak nie nadaje się do tego zawodu – złapanie nawet najmniejsze Legendy jest dla niego niemożliwe. Nie ma jednak wyjścia – w jego rodzinie od wieków szkolono się na Łowców, a teraz, gdy jego ojciec ma wyjechać, tylko Finn będzie strzegł miasteczka przed potworami. Finn nie jest typowym bohaterem. Właściwie wcale nie jest bohaterem. Nie jest okrutny, raczej niepewny siebie i wcale nie jest przekonany, czy chce zostać Łowcą Legend. W szkole się z niego nabijają, ale chłopak nie umie się poddać. Ćwiczy z ojcem, czyta, uzupełnia wiedzę, ale myśli też o tym, jak to by było być kimś innym niż Łowcą.
Głównym tematem nie jest jednak trening Finna, choć i on zajmuje tu wiele miejsca. Ważniejsze jest to, że Legendy ciągle przedostają się do Darkmord. Dlaczego? Czego tu szukają, skoro w innych miastach odpuściły? Finn i jego ojciec ciągle mają pełne ręce roboty. Na dodatek jedna z Legend pozostawia po sobie coś dziwnego, co należy zbadać. A kolejne portale się otwierają. Czy Darkmord czeka najazd potworów?
Świat stworzony przez autora jest ciekawy i przemyślany. Z jednej strony pokazano nam dość znane z popkultury stwory jak Minotaur czy bazyliszek, a z drugiej uzupełniono je o całkiem nowe stworzenia jak hobgoblin. Pomysł na zawód Łowcy i na szkolenie młodszego członka rodziny też jest interesujący. Miasteczko, w którym żyje Finn, nie jest zwykłą mieściną. Tu ludzi nękają Legendy, lecz to Łowcy są dla mieszkańców problemem – to przez nich bowiem i ich działania powstają dziury w drogach i wgniecenia na samochodach. To naprawdę świetnie przemyślana kwestia pojawiająca się w powieści.
Tekst uzupełniają ilustracje. Wśród nich znajdziemy zarówno pojedyncze istoty, jak i całe sceny przedstawiające konkretne wydarzenie. Dodatkowo mamy też coś na kształt kart z podręcznika Łowcy, które pojawiają się co jakiś czas. Z nich więcej dowiemy się o zawodzie Łowcy, samych Legendach i innych sprawach. Wygląda to bardzo ładnie i jest naprawdę świetnym pomysłem na urozmaicenie treści.
W książce nie brakuje zaskoczeń i momentów grozy. Są bitwy, intrygi i zdrady, tajemnice i niebezpieczeństwo. Od pierwszej strony czytelnik zostaje wrzucony do całkiem nowego świata i stopiono zaczyna odkrywać, na czym polega jego odmienność. Pomysł na fabułę jest ciekawy, a zakończenie sprawia, że nie można doczekać się kolejnego tomu. Myślę, że to powieść doskonała dla młodych fanów fantastyki. Jeśli wasze dzieci lub młodsze rodzeństwo uwielbia czytać książki z wątkiem fantastycznym, możecie im polecić Miasteczko Darkmord.
Finn pochodzi z rodziny Łowców Legend. Do zawodu szkoli go ojciec. Nie jest to jednak łatwe – chłopak nie bardzo radzi sobie z łapaniem Legend, robi więcej szkód niż pożytku. Legendy to potwory, które nawiedzają ludzki świat i robią w nim niezłe zamieszanie. Celem Łowców jest ich unicestwienie. Na całym świecie Legendy już prawie przestały się pojawiać. Coś jednak ciągnie...
Legendy to potwory. Potwory, które wypowiedziały wojnę światu ludzkiemu. Potwory, które przedzierają się przez portale do naszego świata jeszcze tylko w jednym miejscu - w miasteczku Darkmord. Ale nie martwcie się! Dwunastoletni Finn, syn ostatniego Łowcy Legend, przechodzi właśnie mordercze szkolenie. Szkoda tylko, że zamiast krzywdzić Legendy wolałby zostać... weterynarzem. Nie ma jednak wyjścia, coraz więcej stworzeń znajduje drogę do świata ludzi, w coraz dziwniejszych okolicznościach. Czy atak zostanie opanowany?
Miasteczko Darkmord to pierwsza część serii Darkmord (Darkmouth) autorstwa irlandzkiego pisarza Shane'a Hegarty'ego. Nazwałabym tę powieść humorystycznym fantasy sci-fi - potwory są iście fanastyczne, a broń, której używają łowcy zdecydowanie zahacza o klimaty gwiezdnych wojen ;). Seria jest kierowana do młodszego odbiorcy, co sugeruje nawet wiek głównego bohatera. Mam z tym jednak pewien problem, bo na pewno nie poleciłabym tej pozycji dziecku, które nie skończyło trzynastego roku życia - niektóre opisy samych legend czy walk z nimi mogą spędzić maluchom sen z powiek, mam też zastrzeżenia do niektórych wyrażeń. Z drugiej strony - jak zwykle bywa w pozycjach młodzieżowych - mamy do czynienia z lekkim, niewymagającym tekstem, ciekawą przygodą, wartką akcją i ogromną dozą wyobraźni autora, a całości dopełniają akcenty mocno humorystyczne. Zgódźmy się więc, że Darkmord jest lekturą dla młodszych nastolatków. Z perspektywy dużo starszego czytelnika mogę zdecydowanie stwierdzić, że i wyrośnięci miłośnicy fantastyki, dobrej przygody i lekkiego pióra znajdą przyjemność w czytaniu powieści Hegarty'ego. (...)
Legendy to potwory. Potwory, które wypowiedziały wojnę światu ludzkiemu. Potwory, które przedzierają się przez portale do naszego świata jeszcze tylko w jednym miejscu - w miasteczku Darkmord. Ale nie martwcie się! Dwunastoletni Finn, syn ostatniego Łowcy Legend, przechodzi właśnie mordercze szkolenie. Szkoda tylko, że zamiast krzywdzić Legendy wolałby zostać......
Miasteczko Darkmord nigdy nie cieszyło się dobrą sławą. Turyści omijają to miejsce szerokim łukiem, a jeśli już się tam przez przypadek znajdą, jak najszybciej stamtąd wyjeżdżają. Darkmord charakteryzuje się jeszcze jedną, najważniejszą cechą: to do tej mieściny regularnie przedostają się potwory, a ściślej mówiąc Legendy. Przychodzą z innego świata przez portale mogące pojawić się właściwe w każdym zaułku miasta, niebezpieczne i groźne, by siać zniszczenie. Jednak nie myślcie sobie, że nikt z tym nic nie robi - co to, to nie. Od tego są Łowcy Legend.
Dwunastoletni Finn od najmłodszych lat był szkolony na przyszłego łowcę. Chłopiec należy do pradawnego rodu Łowców Legend, a jego ojciec jest w tym fachu już prawie że legendarny. Teraz on ma skończyć swoją karierę, a jego syn go zastąpić. I tak się jakoś niefortunnie składa, że ich rodzina jest ostatnim aktywnym pokoleniem łowców, gdyż w innych miejscach na świecie przestały się one już dawno pojawiać. Przypadek? A może ukryte jest za tym coś więcej?
Finn marzy o normalnym życiu, ale nie ucieknie od swojego przeznaczenia. Musi postarać się i ukończyć szkolenie, żeby w końcu zostać oficjalnym Łowcą Legend. Niestety, ostatnio w świecie pogromców Legend zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a kreatury atakują jeszcze częściej. Chłopiec wraz ze swoją nowo poznaną koleżanką Emmie musi odkryć, co za tym stoi i spróbować uratować mieszkańców przed potworami.
Shane Hegarty urodził się w Skerries w Irlandii. Publikował swoje teksty w gazecie "The Irish Time". Popularność przyniosła mu jednak seria książek o miasteczku Darkmord. Obecnie mieszka w Skerries wraz ze swoją żoną i dziećmi.
Czytając opis po raz pierwszy, od razu na myśl przyszedł mi serial "Supernatural", gdzie również główni bohaterowie polowali na potwory. Jako że jestem fanką przygód braci Winchester, to małe podobieństwo zachęciło mnie do sięgnięcia po "Miasteczko Darkmord". Jednak w świecie wykreowanym przez Shane'a Hegarty'ego mechanizm działania Łowców Legend jest zupełnie inny, a stwory odmienne. Tak więc na tym zbieżności się kończą.
Książka ta to zdecydowanie opowieść skierowana do młodszych czytelników, napisana prostym, lecz mimo tego ciekawym językiem. Chociaż chyba już trochę wyrosłam z takich powieści, to jednak nie odebrało mi to satysfakcji z lektury. Od początku wciągnęłam się w fabułę, w związku z czym dość szybko moja przygoda z tym tomem się zakończyła, a końcowe wydarzenia sprawiły, że chętnie sięgnę po następną część, by poznać ciąg dalszy losów bohaterów.
Autor bardzo dobrze przedstawił wątek historii Łowców Legend i ich funkcjonowania przez lata. Pomiędzy poszczególnymi rozdziałami pojawiają się co jakiś czas strony z książki opowiadającej o wszystkich łowcach, co stanowi urozmaicenie lektury. Same Legendy również niezwykle intrygują Przez powieść przewija się dużo ich nazw i szczerze powiedziawszy, chciałabym dowiedzieć o nich czegoś więcej, niż to, co zostało opisane.
Oprawa graficzna powieści jest naprawdę godna podziwu. Bardzo podoba mi się twarda okładka oraz połączenie zielonego i czarnego koloru, dające nieco upiorne wrażenie. Duży plus także za czarne wykończenia stron, które dzięki temu wyglądają oryginalnie. Warto wspomnieć jeszcze o ilustracjach w środku książki, przewijających się co kilka lub kilkanaście stron.
"Miasteczko Darkmord" to powieść młodzieżowa, która spodoba się niewymagającym czytelnikom. I chociaż teoretycznie opowiada o potworach, to uwierzcie, że nie ma w niej żadnych krwawych scen, więc spokojnie mogę polecić ją dzieciom zaczynającym swoją przygodę z czytaniem. Nietypowy klimat, nietuzinkowa fabuła i fascynujący bohaterowie czynią tę opowieść bardzo dobrą i nawet niektóre przewidywalne zdarzenia tego nie psują.
Miasteczko Darkmord nigdy nie cieszyło się dobrą sławą. Turyści omijają to miejsce szerokim łukiem, a jeśli już się tam przez przypadek znajdą, jak najszybciej stamtąd wyjeżdżają. Darkmord charakteryzuje się jeszcze jedną, najważniejszą cechą: to do tej mieściny regularnie przedostają się potwory, a ściślej mówiąc Legendy. Przychodzą z innego świata przez portale mogące...
Uwielbiam horrory, ale takie naprawdę straszne horrory, o które ostatnio coraz ciężej. Podobnie jest z moim mężem. Natomiast mój Nikodem ma niespełna 9 lat więc na horrory jeszcze trochę za wcześnie i nie wiem czy będzie podzielał nasze umiłowanie do tego gatunku filmów i książek. Choć ja zdecydowanie wole horrory oglądać na ekranie, te w książkach nie mają w sobie tego efektu zaskoczenia podczas którego człowiek aż podskakuje do góry ;)
Ale tej książki byłam jednak naprawdę bardzo ciekawa. Tym bardziej, że to straszna książka dla dzieci. Zastanawiałam się co w niej znajdę i czy będzie choć trochę straszna zważywszy na potencjalny wiek odbiorcy. Zdecydowanie wzięłam ją z myślą o moim starszaku, ale przyznam się Wam po cichu, że także i sama dla siebie ;) Z przyjemnością zagłębiłam się w jej kartki...
Akcja tej powieści toczy się w Irlandii, w malutkim miasteczku o nazwie Darkmord, które znajduje się na takim odludziu, że przyjeżdżają do niego tylko ludzie, którzy zgubili drogę i znikają stąd szybciej niż się pojawili... Bowiem Darkmord jest przerażające i to nie tylko z wyglądu. Nawiedzają je najprawdziwsze i bardzo niebezpieczne potwory. Takich miejsc jak to było mnóstwo na całym świecie jednak w ciągu ostatnich lat potwory (zwane tutaj Legendami) przestały się pojawiać wszędzie poza tym miasteczkiem i nikt nie ma pojęcia dlaczego tak się dzieje...
Jednak mieszkańcy nie są zdani wyłącznie na łaskę Legend. Istnieją bowiem Łowcy Legend czyli ludzie, którzy z pokolenia na pokolenie przekazują sobie miano Łowcy i dana osoba tak naprawdę nie ma żadnego wyjścia, musi dalej kontynuować tradycję i bronić swojego miasta. Tata Fina jest właśnie teraźniejszym Łowcą i szkoli swojego syna, aby ten został jego następcą. Jednak Finn kompletnie się do tego nie nadaje. Nie potrafi walczyć i zdecydowanie nie chce zabijać, ani wysuszać potworów. Marzy mu się zupełnie inne życie. Chciałby mieć normalny dom, chciałby mieć zwykłe życie, w którym mógłby spełniać swoje marzenia. Tymczasem jego życiem są ciągłe treningi i spotkania z przeraźliwymi Legendami.
Niestety chłopak ma coraz mniej czasu na naukę, prawdopodobnie nie ukończy kursu. I co wtedy? Kto zostanie następcą jego taty? Kto będzie chronił miasteczko? Tym bardziej, że szykuje się coś naprawdę niedobrego i strasznie niebezpiecznego. Legendy szykują coś wielkiego. Myślicie, że Finn mimo swojej ogromnej niezdarności zdoła obronić swoje miasteczko przed potworami??? Koniecznie musicie się o tym przekonać sami :)
Książka ta wcale nie jest tak straszna jak mogłoby się wydawać. Nie spodziewałam się, że będzie inaczej, w końcu to książka dla dzieci. Także bez obaw, potwory chociaż straszne i niebezpieczne nie urządzają tutaj jakiś krwawych jatek. Przyznam się Wam, że wciągnęła mnie ta opowieść, naprawdę byłam szczerze ciekawa tego co wydarzy się dalej, tego co knują Legendy oraz tego jak z tym wszystkim poradzi sobie Finn.
Zdecydowanie nie można narzekać tutaj na nudę. Dużo się tutaj dzieje, Legendy nie dadzą nam chwili wytchnienia. Finn natomiast chociaż wydaje się dosyć mrukliwy to dostarczy nam tutaj odpowiedniej dawki humoru. Osobiście uwielbiam jego sarkazm i cięte riposty ;) Jest to świetne uzupełnienie książki, dzięki temu wiele razy podczas czytania uśmiech mimowolnie pojawiał się na moich ustach ;)
Książka ta przyciąga swoim wyglądem. Nie wiem jak Wy, ale ja od razu zwróciłam uwagę na tę okładkę. Świetna jest! Dodatkowo jest ona sztywna, a książka wewnątrz czarno-biała. Ani trochę nie ujmuje jej to "wdzięku" jeśli można się tak wyrazić o książce o takiej tematyce ;) Ilustracji nie ma tutaj aż tak wiele zważywszy na ilość stron, jednak co jakiś czas możemy zobaczyć to o czym czytamy. Moim zdaniem to naprawdę świetny pomysł. Dzięki temu mamy okazję zobaczyć jak wyglądają poszczególne Legendy, Finn i jego zbroja czy też biblioteka w domu Finna, która przepełnione jest zasuszonymi potworami...
Mi się bardzo spodobało i jestem pewna, że za jakiś czas kiedy mój syn zacznie czytać takie grube książki jemu także powieść ta przypadnie do gustu. Polecam! Trochę strachu zdecydowanie nikomu nie zaszkodzi ;)
Uwielbiam horrory, ale takie naprawdę straszne horrory, o które ostatnio coraz ciężej. Podobnie jest z moim mężem. Natomiast mój Nikodem ma niespełna 9 lat więc na horrory jeszcze trochę za wcześnie i nie wiem czy będzie podzielał nasze umiłowanie do tego gatunku filmów i książek. Choć ja zdecydowanie wole horrory oglądać na ekranie, te w książkach nie mają w sobie tego...
Przechadzałam się dzisiaj spokojnie po miejskiej, zakurzonej i bardzo starej bibliotece. Na ogół nie wypożyczam stąd żadnych książek, bo egzemplarze na półkach straszą swoim niskim rocznikiem. Lubię po prostu tu być. Uspokaja mnie to i pozwala zebrać myśli.
Szłam sobie przez dział fantastyki. Rozmyślałam nad sensem życia i samospełnieniu. Nagle moim oczom ukazała się przepięknie wydana, czarna, lśniąca książka.
Szybko chapnęłam ją w ręce i przeczytałam nagłówek. "Miasteczko Darkmord" . Hm, "brzmi przekonywująco"- pomyślałam.
Delikatnie przejeżdżałam palcami po czarnych stronach powieści. "Jaka ona musi być upiorna!" - krzyczał mój umysł.
Wzięłam ją ze sobą i ruszyłam w kierunku wyjścia.
22 marca 2017
godzina 12:00
Całkowicie przepadłam. Nie od dziś wiadomo, że jestem totalnym maluchem, pomimo swojego "niedziecięcego" wieku. Brzdące mają szczęśliwsze życie, beztroskie. Dlatego też w dwie godziny przeczytałam ponad połowę "Miasteczka Darkmord". Historia ta przedstawia losy dwunastoletniego chłopca- Finna i jego (nie)normalne życie. Szkoła, dom, koledzy, no i treningi Łowcy Legend. Halo, halo? Czego? Tak, chłopak pochodzi z rodziny, która od zawsze walczyła z Legendami. Strasznymi potworami siejącymi chaos i zniszczenie. Są okrutne i przerażające. Brr, gęsia skórka na rękach pojawia się samoistnie, a w gardle pojawia się gul. Realistyczne ilustracje tylko wzmacniają mój strach. Nagle czuję, że ktoś mnie obserwuję. Szybko zamykam pamiętnik i biegnę ile sił w nogach.
22 marca 2017
godzina 16:00
Dopiero teraz otrząsnęłam się po tym dziwnym incydencie dziś w południe. Miałam wrażenie, że jestem obserwowana. Niemal czułam, że Legenda stoi za moimi plecami. Przeczytałam już prawie całą książkę. Finn jest taki dojrzały pomimo swojego młodego wieku. Myślałam, że jest to książka tylko dla dzieci, ale teraz widzę jak wiele może nauczyć także dorosłego. Chłopak nieustannie próbuje zaimponować i dorównać wymaganiom ojca. Najlepszego Łowcy Legend wszech czasów. "Nie martw się Finn"- myślę. - "Doskonale Cię rozumiem".
Sama też próbowałam od małego zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby zadowolić mamę. "Nie w tym rzecz Finn"- krzyczy mój umysł. "Bądź tym, kim chcesz być"
22 marca 2017
godzina 18:00
Kładę się spać. Skończyłam "Darkmord". Cóż nie powiem, że się nie boję. Boję się bardzo, ale strach przyćmiewa mi odwaga. "Finn, wiedziałam, że Ci się uda. Jesteś bardzo odważny"-myślę.
Odwaga, miłość, rodzina, poświęcenie to tylko niektóre z tematów poruszanych w tej "bajce". Zrozumiałam jak bardzo ważna jest rozmowa z bliskimi. Zrozumiałam, że nie wolno udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Nawet jeżeli myślimy, że zrani to osoby nam najbliższe. Zrozumieją i pokochają jeszcze bardziej. Idź i powiedz jaki chcesz być.
22 marca 2017
godzina 10:10
Przechadzałam się dzisiaj spokojnie po miejskiej, zakurzonej i bardzo starej bibliotece. Na ogół nie wypożyczam stąd żadnych książek, bo egzemplarze na półkach straszą swoim niskim rocznikiem. Lubię po prostu tu być. Uspokaja mnie to i pozwala zebrać myśli.
Szłam sobie przez dział fantastyki. Rozmyślałam nad sensem życia i samospełnieniu. Nagle...
"Miasteczko Darkmord" kusi swoją czarną urodą i jaskrawozielonym wdziękiem, od pierwszego wejrzenia. Gdy tylko uchyliłam jego bramy, okazało się, że wnętrze skrywa całkiem pokaźną galerię intrygujących ilustracji. Cała ta oprawa graficzna zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i skłoniła do natychmiastowego zabrania się za czytanie.
Przyznaję się bez bicia, że podeszłam do tej książki ostrożnie, obawiając się nieco tego, co może z niej wyskoczyć. Moje obawy okazały się na szczęście niepotrzebne, bo zamiast potwornej nudy, wyskoczyła z niej całkiem fajna historia o Łowcy Legend, który Łowcą Legend wcale być nie chciał.
Finn to dwunastolatek, którego życie kręci się wokół ciągłych treningów i uganiania się za dziwnymi stworami, przybywającymi do Darkmord z innego wymiaru. Na pierwszy rzut oka widać, że chłopiec nie został stworzony do bycia pogromcą zła, ale jego tata, legendarny Łowca, jakoś tego nie dostrzega i wierzy, że syn kiedyś obejmie jego stanowisko. Finn nie ma łatwego życia: jest pośmiewiskiem w szkole, przez treningi z tatą nie ma czasu na przyjaciół, a całe miasteczko patrzy na jego rodzinę bardziej, jak na winowajców niż superbohaterów. Gdy nieoczekiwanie nowa uczennica wydaje się być, jako jedyna, naprawdę zafascynowana misją Finna, wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, a chłopiec musi rozwikłać bardzo zagadkową przepowiednię...
Pierwszy wniosek: "Miasteczko Darkmord" to książka dla młodszego czytelnika.
Drugi wniosek: większe dziecko też może się przy niej dobrze bawić.
Ja należę już do tych większych czytelników, dlatego nie mogę powiedzieć, że jestem nią zachwycona, ale mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że, jak na historię dla dzieci, bardzo mi się podobała. Fabuła jest prosta, lekka i pełna akcji. Dla młodszego odbiorcy będzie to z pewnością świetna przygoda, natomiast na starszych może podziałać odmładzająco. Książka jest fajna, a do tego wartościowa, ponieważ porusza kwestie takie jak wyróżnienie się na tle innych, czy duże oczekiwania rodziców.
Zwykle do dobrych książek dołącza się ostrzeżenie w stylu nie czytaj, jeśli masz dużo do zrobienia, bo wciąga. Do tej dołączyłabym raczej karteczkę z napisem: idealna, gdy masz dużo do zrobienia, bo dzięki krótkim rozdziałom, możesz ją czytać w przerwach, bez większych konsekwencji.
Krótko mówiąc: wciąga, ale nie za głęboko.
Nie miałam pod ręką młodszego czytelnika, z którym mogłabym przetestować tę książkę, więc musiałam korzystać z intuicji mojego wewnętrznego dziecka, które jest usatysfakcjonowane lekturą.
Myślę, że dla rówieśników Finna "Miasteczko Darkmord" będzie strzałem w dziesiątkę, a dla moich i starszych - miłą odskocznią od codziennych trosk i źródłem dobrej zabawy.
"Miasteczko Darkmord" kusi swoją czarną urodą i jaskrawozielonym wdziękiem, od pierwszego wejrzenia. Gdy tylko uchyliłam jego bramy, okazało się, że wnętrze skrywa całkiem pokaźną galerię intrygujących ilustracji. Cała ta oprawa graficzna zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i skłoniła do natychmiastowego zabrania się za czytanie.
Wszyscy mówimy, że książki nie ocenia się po okładce, ale każdy wie, że hipokryzja jest częścią człowieka i wybieranie okładki, a nie książki często zdarza się książkoholikowi i czytelniczemu abstynentowi. Wygląd "Miasteczka Darkmord" z pewnością zachęca do lektury. Czarne wykończenia stron, ilustracje tworzone z wielką precyzją i wiernym oddaniem testu, okładka w intensywnych barwach z niecodziennym projektem, opis, który nie wyjaśnia nam wszystkiego do końca, a także sam marketing, który pokazuje nam Darkmord od najlepszej (w sensie najgorszej) strony. To wszystko składa się na piękny wygląd, ale czy też na piękne wnętrze?
Nie spodziewałam się książki dla dzieci. Myślałam, że to będzie raczej powieść młodzieżowa, moja mama oceniła ją na horror, ale po kilku stronach odłożyła i stwierdziła, że jej wysublimowany nos horroromaniaczki ją zawiódł. Jest to z pewnością powieść dla młodszych czytelników. Jeśli będziemy to wiedzieć, to ani my ani nasze dzieci się nie zawiodą, bo dzieło Hegartya jest naprawdę dobre. Jeśli młodzież (ja) będzie czytała tę książkę, to pochłonie ją w jeden dzień i stwierdzi, że nie było to nic niezwykłego. Porwały mnie dziwne stworki i potworna rzeczywistość, ale czytałam lepsze książki. Dorośli pokręcą nosem, odłożą lub potraktują jak poczytajkę na chwilę, bo skończyły się książki w domowej biblioteczce.
Ale! Żeby nie było, że mówię niepochlebnie, a daję cztery gwiazdki. Podobało mi się sporo wątków. Nacisk ojca na syna, który chce być zupełnie kimś innym, ale rodzinna tradycja nie pozwoli mu na to. Oddanie męża względem żony. Szykany, które młody bohater musi znosić w szkole, chociaż ratuje życie prześladowcom narażając swoje. Młodzieńcza przyjaźń, która często sprawia ból i to samo uczucie między dorosłymi, które często może być obłudne, a także pozory, które często mylą.
Zakończenie w moim odczuciu jest zapowiedzią kolejnej części i fakt, że z pewnością po nią sięgnę, jest chyba dobrym aspektem tej książki.
Wszyscy mówimy, że książki nie ocenia się po okładce, ale każdy wie, że hipokryzja jest częścią człowieka i wybieranie okładki, a nie książki często zdarza się książkoholikowi i czytelniczemu abstynentowi. Wygląd "Miasteczka Darkmord" z pewnością zachęca do lektury. Czarne wykończenia stron, ilustracje tworzone z wielką precyzją i wiernym oddaniem testu, okładka w...
Już sama okładka, gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach błagała o przeczytanie. Więc pomyślałam, że kupie sobie ebooka, ale gdy zobaczyłam ją w księgarni wprost nie umiałam sobie odmówić wydania papierowego. Ta książka wyglądała tak tajemniczo, elegancko i z nutką dreszczyku.
Żeby nie było okładka, okładką, ale opis też mi się spodobał, był ciekawy i zachęcający do czytania.
Książka jest świetna. Taka książkowa wersja serialu "Grimm", ale przeznaczona również dla młodszych.
Są w niej Legendy, które są potworami i ludzie, Łowcy Legend, którzy z nimi walczą.
Książka jest pełna akcji i przygód, a także tajemniczych postaci, a końcówka zaskakuje i zapowiada kolejny tom, który mam nadzieje niedługo ujrzę i dostanę w swoje łapki, bym mogła przeczytać :D.
Gorąco polecam ! ! ! <3
Już sama okładka, gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach błagała o przeczytanie. Więc pomyślałam, że kupie sobie ebooka, ale gdy zobaczyłam ją w księgarni wprost nie umiałam sobie odmówić wydania papierowego. Ta książka wyglądała tak tajemniczo, elegancko i z nutką dreszczyku.
Żeby nie było okładka, okładką, ale opis też mi się spodobał, był ciekawy i zachęcający do...
Wciągająca bardzo, ale zakończenie, ostatnie strony, nie tego się spodziewałam, dlatego dodaję tylko ŚREDNIA.
Wciągająca bardzo, ale zakończenie, ostatnie strony, nie tego się spodziewałam, dlatego dodaję tylko ŚREDNIA.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiem, że miała to być trylogia ale widzę, że coś nie wyszło z tego. Nie jest to jakaś odkrywcza książka nie mniej nie była zła
Wiem, że miała to być trylogia ale widzę, że coś nie wyszło z tego. Nie jest to jakaś odkrywcza książka nie mniej nie była zła
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to strasznie ciekawa pozycja. Zupełnie coś innego. Coś, z czym jeszcze się nie spotkałam. Taka odskocznia od tego co znam.
Ta książka ma podobny schemat do Harry’ego Potter’a. Jest chłopiec, od którego oczekuje się więcej, niż potrafi. Nastolatek, który cały czas jest porównywany do swojego ojca. Nie spełnia oczekiwań. A na końcu i tak jest wyjątkowy. Znane? Znane. W takim razie co w tej książce takiego wyjątkowego? A to, że ma zupełnie inny klimat. Jest to taka mroczna, ale i tak otulająca historia. Zabawna, ujmująca i słodka.
To może przejdźmy do głównego bohatera. Finn to taka trochę ciamajda. Dokuczają mu w szkole, nie radzi sobie na treningach. Nie podoba mu się jego przeznaczenie. Ale jest to ktoś, kogo się lubi. Taka pocieszna, miła osoba. Finn taki właśnie jest. Z innych bohaterów polubiłam bardzo Emmie. Jest to czarująca dziewczyna, która nie jedno ma za uszami.
Bardzo w książę podobał mu się pomysł na całe miasteczko. Logiczne wytłumaczenie odłączenia go od świata. W tej książę wszystko trzyma się kupy. Nie mam się do czego przyczepić, ale chyba brakowało mi w tej historii takiego pazura. Była taka bardzo poprawna. Mogłoby dziać się trochę więcej, ale i tak chciałabym sięgnąć po następne tomy. Jak na złość po polsku jest tylko jeden 😢.
Jest to strasznie ciekawa pozycja. Zupełnie coś innego. Coś, z czym jeszcze się nie spotkałam. Taka odskocznia od tego co znam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka ma podobny schemat do Harry’ego Potter’a. Jest chłopiec, od którego oczekuje się więcej, niż potrafi. Nastolatek, który cały czas jest porównywany do swojego ojca. Nie spełnia oczekiwań. A na końcu i tak jest wyjątkowy. Znane? Znane. W...
Akcja powoli rozkręca się przez pół książki, później dynamicznie przyspiesza i w ostatnim rozdziale nagle się kończy. Niemile zaskoczenie dla czytelnika, który zostaje z poczuciem niedokończenia historii i z nadzieją na kolejny tom. Cała ksiazka przyjemna i dobrze zapowiadająca serie. Czekam na wydanie polskie kolejnej części.
Akcja powoli rozkręca się przez pół książki, później dynamicznie przyspiesza i w ostatnim rozdziale nagle się kończy. Niemile zaskoczenie dla czytelnika, który zostaje z poczuciem niedokończenia historii i z nadzieją na kolejny tom. Cała ksiazka przyjemna i dobrze zapowiadająca serie. Czekam na wydanie polskie kolejnej części.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem jest Finn który ma się stać kolejnym Łowcom Legend. Jego ojciec nim był, dziadek, pradziadek i tak dalej. Legendy pojawiają się w tym miasteczku od wieków i nie chcą to opuszczać, a nawet dążą do czegoś gorszego. Dlatego Finn musi się nim stać, chociaż nie chce. Jego treningi nie zawsze kończą się sukcesem. Finn pomimo tego że nie chce tego robić co jego przodkowie w chwili najbardziej niebezpiecznie jest w stanie poświęcić wszystko. Jego marzenia stają się najmniej ważne jeśli chodzi o życie najbliższych mu osób. Pomimo młodego wieku jest w stanie podjąć mądrą i dojrzałą decyzję. Nie wielu ludzi było by w stanie tak zrobic. Wiele mysli tylko o sobie i swoich potrzebach. Nie liczy się z uczuciami innych. Chcą tylko swojej korzyści. Jednak trzeba się liczyć z innymi, trzeba zrozumieć co jest w życiu ważne. A pomoc rodzinie jest najważniejsza. Bo każdy dla najbliższej osoby jest w stanie skoczyć w ogień. To się nazywa oddanie, lojalność i miłość wobec ukochany osób. Myślę że książka pięknie oddaje to że rodzina powinna zawsze być na 1 miejscu, a nie popularność czy inne mniej ważne rzeczy.
Świetnie napisana, piękne i dokładne opisy legendn. Piękne jest również troską i wiara rodzica w swoje dziecko. Pomimo wielu błędów, zawsze są z nami. Mocno polecam 😁😁
Głównym bohaterem jest Finn który ma się stać kolejnym Łowcom Legend. Jego ojciec nim był, dziadek, pradziadek i tak dalej. Legendy pojawiają się w tym miasteczku od wieków i nie chcą to opuszczać, a nawet dążą do czegoś gorszego. Dlatego Finn musi się nim stać, chociaż nie chce. Jego treningi nie zawsze kończą się sukcesem. Finn pomimo tego że nie chce tego robić co jego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobardzo fajne, choć za zakończenie jestem zła na autora
bardzo fajne, choć za zakończenie jestem zła na autora
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Miasteczko Darkmord" przyciąga uwagę swoją niebanalną szatą graficzną. Siegając po tę pozycję miałam nadzieję na "horror". Jednak zamiast "horroru" otrzymałam przyjemną lekturę z ciekawą fabułą i niebanalnym światem przedstaiownym. Legendy atakujące nasz świat? Świetne posunięcie! Fabuła mimo swojej prostoty jest wciągająca i ma kilka niezywkłych zwrotów akcji.
W książce "Miasteczko Darkmord" zirytował mnie główny bohater. Finn jest 12-latkiem pochodzącym ze słynnego rodu Łowców Legend i przechodzi szkolenie z walki z Legendami pod okiem swojego ojca. Ja rozumiem, że wykreowanie bohatera bez wad mijałoby się z celem; rozumiem, że konwencja, by Finn popełniał błędy i nie zgadzał się z byciem Łowcą jest słuszna. Lecz po przeczytaniu książki od deski do deski miałam wrażenie, że jej główny bohater to fajtłapa. Chyba nie o taki efekt autorowi chodziło. Miłoby było, gdyby szkolący się od maleńkości przyszły Łowca Legend miał odrobinę umiejętności, by pokonać w walce dwóch wyrostków. Albo gdyby nie pudłował raz za razem. Owszem, Finnowi nie mozna odmówić odwagi, determinacji i bycia wyrazistym bohaterem. Ale, według mnie, mógł wykazać sie większą skutecznością w swoich działaniach.
Mimo tego, książkę czytało mi się bardzo dobrze. To było mile spędzone popołudnie! Ciekawe, co stanie się w drugiej części...
"Miasteczko Darkmord" przyciąga uwagę swoją niebanalną szatą graficzną. Siegając po tę pozycję miałam nadzieję na "horror". Jednak zamiast "horroru" otrzymałam przyjemną lekturę z ciekawą fabułą i niebanalnym światem przedstaiownym. Legendy atakujące nasz świat? Świetne posunięcie! Fabuła mimo swojej prostoty jest wciągająca i ma kilka niezywkłych zwrotów akcji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW książce...
W "Miasteczku Darkmord" przede wszystkim ujęło mnie wydanie – cała czarna, łącznie z obwolutą stron, gruba okładka, a na niej grafika, która wzbudza ciekawość. Czy równie interesujące okazało się wnętrze?
Powieść przeznaczona jest dla młodzieży – tej raczej młodszej młodzieży. Ja jednak lubię czytać takie książki dla odprężenia, po jakichś bardziej wymagających lekturach, dzięki czemu w wieku ponad 20 lat bez wahania sięgnęłam po to czarne, tajemnicze dzieło. W pewnym momencie znalazłam kilka elementów podobnych do Władcy Pierścieni, tylko takich skierowanych do dzieci w wieku 10 – 12 lat. Ale jest to jedyne podobieństwo do innych dzieł, jakie znalazłam. Książka opowiada nową, nieznaną historię i robi to bardzo dobrze.
Treść, poza oczywistym biegiem wydarzeń, pokazuje nam rozterki chłopca. Finn jest jedynym przedstawicielem kolejnego pokolenia Łowców Legend, lecz jego serce podpowiada mu inną ścieżkę zawodową. Bohater jest rozdarty między swoimi marzeniami, a sprostaniem wymaganiom postawionym przez rodziców. Książka w ten sposób przekazuje docelowym odbiorcom wartościowe treści, nie tylko bawi, ale i uczy.
Niewiele mogę powiedzieć o treści samej w sobie. Na pewno jest ciekawie. Jeśli miałabym o połowę lat mniej, to prawdopodobnie podobałaby mi się bardziej, jednak z całą pewnością się nie nudziłam. Lektura jest relaksująca - momentami jest zabawnie, bez przerwy mamy wartką akcję i krok w krok za nami ciągnie się tajemnica. Co jakiś czas pojawiają się ilustracje, co uwielbiam, więc jest to dodatkowy plus do mojej oceny. James de la Rue (ilustrator) ukazał nam niektóre Legendy, portrety przodków Finna i karty podręczników, z których uczył się główny bohater.
Zakończenie „Miasteczka Darkmord” zapowiada kolejną część, a jednak nie ma żadnych wieści na ten temat ze strony wydawnictwa, choć w oryginale następne książki z cyklu ukazały się już jakiś czas temu.
Polecam tę powieść wszystkim, którzy potrzebują czegoś lekkiego po ciężkim dniu pracy, czy po bardziej wymagającej lekturze, lub zwyczajnie lubiącym ten rodzaj literatury. „Miasteczko Darkmord” będzie idealnym prezentem dla chłopca w wieku około 10 – 12 lat, a efektowne czarne wydanie zachęci młodego buntownika do czytania.
___________________________________________
Na bardziej szczegółową recenzję i dyskusję na temat książki zapraszam tutaj: https://atramentowaprzystan.blogspot.com/2019/03/58-miasteczko-darkmord-shane-hegarty.html
W "Miasteczku Darkmord" przede wszystkim ujęło mnie wydanie – cała czarna, łącznie z obwolutą stron, gruba okładka, a na niej grafika, która wzbudza ciekawość. Czy równie interesujące okazało się wnętrze?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść przeznaczona jest dla młodzieży – tej raczej młodszej młodzieży. Ja jednak lubię czytać takie książki dla odprężenia, po jakichś bardziej wymagających lekturach,...
Po przeczytaniu miałam ciarki na plecach. I to zakończenie! Brr...
Po przeczytaniu miałam ciarki na plecach. I to zakończenie! Brr...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTypowa książka dla trochę większych dzieci.
Denerwował mnie niesamowicie ojciec Finna, na siłę próbując upodobnić syna do siebie samego.
I nie do końca jestem przekonana do dosyć drastycznych metod przenoszenia kryształów ze świata Legend do Darkmord.
Być może jestem już 'za duża' na takie pozycje ;)
Typowa książka dla trochę większych dzieci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDenerwował mnie niesamowicie ojciec Finna, na siłę próbując upodobnić syna do siebie samego.
I nie do końca jestem przekonana do dosyć drastycznych metod przenoszenia kryształów ze świata Legend do Darkmord.
Być może jestem już 'za duża' na takie pozycje ;)
Przeznaczone niewątpliwie dla młodszych czytelników "Miasteczko" czyta się bardzo przyjemnie. Pełne jest tego co kochają wszyscy - Potworów, Legend, walki, przyjaźni i chłopca, który zmieni wszystko... Finn nie chce być jak ojciec, nie lubi agresji, nie lubi walki, wolałby być kimś innym. Wiele czynników składa się na spełnienie jego marzenia, a wizyta po Skażonej Stronie zmienia nie tylko jego, ale i jego ojca.
Przeznaczone niewątpliwie dla młodszych czytelników "Miasteczko" czyta się bardzo przyjemnie. Pełne jest tego co kochają wszyscy - Potworów, Legend, walki, przyjaźni i chłopca, który zmieni wszystko... Finn nie chce być jak ojciec, nie lubi agresji, nie lubi walki, wolałby być kimś innym. Wiele czynników składa się na spełnienie jego marzenia, a wizyta po Skażonej Stronie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nie była zła, przyjemna, lekka, nie wymagająca skupienia, ani większego zaangażowania. Mnie się podobała, ale wybitna nie jest. Zamysł świetny, rozwinięcie przeciętne, a zakończenie zawiodło mnie. Na odmóżdżenie polecam 😁
Książka nie była zła, przyjemna, lekka, nie wymagająca skupienia, ani większego zaangażowania. Mnie się podobała, ale wybitna nie jest. Zamysł świetny, rozwinięcie przeciętne, a zakończenie zawiodło mnie. Na odmóżdżenie polecam 😁
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra książka z podwójnym dnem. Gdybym była dużo młodsza, to bym powiedziała, że to powieść o chłopcu żyjącym w zapomnianym miasteczku, który wraz z ojcem ściga potwory.
Ja jednak tę książkę odbieram inaczej: to historia dwunastolatka, który wie, że jest rozczarowaniem dla swojego ojca i za wszelka cenę chce, aby ojciec pokochał go takim jakim jest.
Ciekawa lektura dla dzieci i rodziców.
Dobra książka z podwójnym dnem. Gdybym była dużo młodsza, to bym powiedziała, że to powieść o chłopcu żyjącym w zapomnianym miasteczku, który wraz z ojcem ściga potwory.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa jednak tę książkę odbieram inaczej: to historia dwunastolatka, który wie, że jest rozczarowaniem dla swojego ojca i za wszelka cenę chce, aby ojciec pokochał go takim jakim jest.
Ciekawa lektura dla...
ZAPOMNIANY SMAKOŁYK Z DZIECIŃSTWA...
KRÓTKA FABUŁKA: tajemnicze miasto nawiedzane przez znane z baśni, legend, mitologii potwory. Hugo i jego syn Finn to jedyni łowcy Legend w mieście. Młody chłopak Finn pod okiem ojca uczy się zawodu łowcy by z czasem go zastąpić. Niestety pasma niepowodzeń jakie ciągną się za chłopakiem powodują, że nie chce iść w ślady ojca. Kiedy sytuacja w mieście się jeszcze bardziej pogarsza, Finn musi stawić czoło swoim lękom i walczyć ze złem. Czy uda mu się uratować miasto ? Czy odkryje w sobie bohatera jakim jest?
OPINIA: Teoretycznie książka skierowana jest dla młodszych odbiorców, ALE powiem Wam, że My starsi czytelnicy świetnie spędzimy czas w Darkmord, delektując się zapomnianymi przysmakami z dziecięcych lat.
Pomysł na fabułę jest genialny. Przypomniał mi połączenie dwóch moich ulubionych filmów : Ghoustbusters i Scooby Doo. Do tego przecudowne szkice fantastycznych zwierząt i nie tylko sprawiały, że świat wykreowany stał mi się bliższy. Owszem historia napisana dużą czcionką dla jednych będzie plusem dla innych minusem. Dla mnie była wadą , ale jak wspomniałam rzecz gustu. Sama historia nie jest jakaś zawiła i tak jest przewidywalna. Mamy typowe schematy jak walka dobra ze złem, problemy z rówieśnikami i brak zrozumienia ze strony rodziców. Jednak jeżeli podejdziecie to tej pozycji w sposób rozrywkowy, zrozumiecie jak świetna jest ta pozycja.
Podsumowując jeżeli chcesz przypomnieć sobie po latach dawno zapomniane smaki dzieciństwa, to to jest idealna pozycja dla smakoszy fantastyki i nie tylko :) Mi przypomniała jak z zachwytem poznawałam fantastyczne stworzenia i jak pragnęłam je posiadać w moim domu... tiaa to były czasy kiedy wszystko było takie proste i rzeczywiste...Więc polecam czytajcie, czytajcie
ZAPOMNIANY SMAKOŁYK Z DZIECIŃSTWA...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKRÓTKA FABUŁKA: tajemnicze miasto nawiedzane przez znane z baśni, legend, mitologii potwory. Hugo i jego syn Finn to jedyni łowcy Legend w mieście. Młody chłopak Finn pod okiem ojca uczy się zawodu łowcy by z czasem go zastąpić. Niestety pasma niepowodzeń jakie ciągną się za chłopakiem powodują, że nie chce iść w ślady ojca. Kiedy...
Książka przyjemna, lekka, jest napisana prostym językiem. Co chwila są nowe tajemnice, zagadki.
Nie podobało mi się zakończenie, które nie jest zakończeniem.
Prosto, szybko i na temat 😁
Książka przyjemna, lekka, jest napisana prostym językiem. Co chwila są nowe tajemnice, zagadki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie podobało mi się zakończenie, które nie jest zakończeniem.
Prosto, szybko i na temat 😁
7/10 za ilustracje, które zawsze uwielbiam w książkach:)
Super opowieść z pogranicza fantasy/horrorek story dla dzieci, młodzieży i nie tylko.
Czyta się lekko i przyjemnie, także dzięki owym właśnie ilustracjom, bardzo klimatycznym - polecam całym rodzinkom, nie tylko Adamsów :)
7/10 za ilustracje, które zawsze uwielbiam w książkach:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper opowieść z pogranicza fantasy/horrorek story dla dzieci, młodzieży i nie tylko.
Czyta się lekko i przyjemnie, także dzięki owym właśnie ilustracjom, bardzo klimatycznym - polecam całym rodzinkom, nie tylko Adamsów :)
Książkę Miasteczko Darkmord miałem kupić już dawno. Gdy pojawiła się okazja kupić ją za 17zł, nie zwlekałem ani chwili. Lektura skusiła mnie piękną okładką i intrygującym opisem. Wiec po zakupie od razu po nią sięgnąłem, żeby się przekonać czy w środku też jest taka ''piękna".
Miasteczko Darkmord nie pojawia się na wielu mapach, bo nikt nie chce go znaleźć. Leży trochę za bardzo na północ, nieco za daleko na południe. W tajemniczych okolicznościach znikają kolejni mieszkańcy. Pozostali chcą uciekać...
W każdym zakątku miasta czają się Legendy...
Słyszysz?
Nadchodzą!
Są coraz bliżej!
Możesz zacząć się bać!
Finn wolałby mieć normalne życie: szkoła, dom, koledzy. Ale zgodnie z przeznaczeniem powinien zostać Łowcą Legend, pogromcą potworów. Niestety, w ogóle się do tego nie nadaje. Czy odkryje w sobie bohatera? Czy uda mu się obronić miasteczko?
Zacznę od tego, że książka w kategorii jest zapisana jako: literatura dziecięca. Moim zdaniem pod tymi słowami kryje się wiek 10-13 lat. Czytając tą powieść nie czułem, że ta lektura jest napisana dla małolatów. Wręcz przeciwnie!
Książkę bardzo szybko i przyjemnie się czyta. Historia jest świetna i bardzo dobrze napisana. Nie można narzekać na nudę, bo w tym utworze akcja rozkręca się od razu. Finn od początku strony zaczyna walczyć z Legendami, w każdym rozdziale dzieje się coś ciekawego. Język jest prosty i łatwy. Spokojnie można dać dla dziecka, żeby sobie poczytało, albo jako "poczytaj mi mamo" 😉
Książka porusza ważne wartości. Takie jak: przyjaźń, odmienność itp.
Lektura już na wstępie intryguje wspaniale wykonaną okładką. Twarda i ciemna oprawa świetnie współgra z zielonymi fragmentami, czarnymi grzbietami stron, a nawet z dwoma czerwonymi sznureczkami na końcówkach grzbietu książki. Patrząc bliżej możemy dostrzec pięknie wykonane ornamenty roślinne. Obrazki w środku wprowadzają w zachwyt i lepiej poznajemy świat tejże powieści. Moim zdaniem wydawnictwo już spisało się na medal za samą szatę graficzną, a co dopiero za całokształt.
Reasumując wszystkim (nie tylko dzieciom) polecam książkę Shane Hegarty Miasteczko Darkmord. Jest obłędna 💜
Recenzja z mojego bloga: https://miedzykropkami.blogspot.com/2017/06/uwaga-wchodzisz-na-wasna.html?showComment=1499022160094#c4114118518133306976
Książkę Miasteczko Darkmord miałem kupić już dawno. Gdy pojawiła się okazja kupić ją za 17zł, nie zwlekałem ani chwili. Lektura skusiła mnie piękną okładką i intrygującym opisem. Wiec po zakupie od razu po nią sięgnąłem, żeby się przekonać czy w środku też jest taka ''piękna".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiasteczko Darkmord nie pojawia się na wielu mapach, bo nikt nie chce go znaleźć. Leży trochę za...
Już sama okładka zachęca do przeczytania! Ta tajemniczość i niepewność czytelnika! Fabuła Bardzo ciekawa, lecz nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam... Ale naprawdę POLECAM!!!!!!!!!!
Już sama okładka zachęca do przeczytania! Ta tajemniczość i niepewność czytelnika! Fabuła Bardzo ciekawa, lecz nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam... Ale naprawdę POLECAM!!!!!!!!!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiem na samym wstępie - książka nabyta przeze mnie całkowicie przypadkowo. Na sklepie Znak była interesująca promocja, książkę tę nabyłem za kilka groszy, a głównie przemówiła do mnie okładka. Może nie tak okładka jak bajkowe wydanie tej książki - czarne boki książki, wyjątkowa kolorystyka i piękne obrazki w środku. Książka wydana przez wydawnictwo Znak Emotikon, a więc dedykowana dla dzieci, młodzieży. Ale żeby to było jasne - nie kupiłem książki, ażeby tylko była kolejną ładną okładką w mojej prywatnej biblioteczce, ale opis książki mi się spodobał i szybką decyzją książkę nabyłem.
Czy jestem zadowolony, że tę książkę posiadam?
Bez zastanowienia - tak! Pomijając fakt świetnego wydania i czarnych boków, które uwielbiam, książkę przeczytałem bardzo szybko i naprawdę się przy niej nie nudziłem.
A więc skąd ocena 6/10?
Nie jestem fanem fantastyki, więc może po jakiejś części tutaj leży problem, jednak nie tylko. Książka jest napisana prostym językiem, przystępnym dla młodych osób, co oczywiście jest jej cechą pozytywną, ale nie dla mnie. Ja - obyty czytelnik oczekuję od autorów nieco więcej zaangażowania w język książki, dlatego pod tym względem nie jestem osobą obiektywną, abym mógł oceniać książki przeznaczone dla najmłodszych czytelników. Pomijając ten fakt i moją opinię, książka ma zabawne fragmenty, które rozśmieszają nie tylko dzieci, ale również i mnie rozśmieszyły - może jeszcze jakieś resztki dziecka we mnie pozostały. 👽 Pozwolę sobie przytoczyć cytaty (zaczerpnięte z jednej strony - 220):
"Warkot silników niósł się po mieście, tak że psy podnosiły łby, a koty przestawały się lizać".
"W zakładzie fryzjerskim przy głównej ulicy jedna z klientek, z wałkami nakręconymi ciaśniej niż skórzane spodenki opinają pupę zawodnika sumo, opuściła gazetę i wyjrzała na mokrą ulicę".
Pora zajrzeć do wnętrza książki!
Finn jest młodym chłopcem, który poza uczęszczaniem do szkoły, przygotowuje się do otrzymania tytułu Łowcy Legend na ceremonii ukończenia, która da możliwość Finnowi bronienia małego miasteczka Darkmord przed strasznymi Legendami. Ojciec Finna jest Łowcą Legend, a więc i jego syn musi nim zostać, ponieważ jako ostatni ród - od wieków broniący Darkmord przed Legendami - ma obowiązek przejęcia pracy ojca. Małe, wygasające miasteczko jest jedynym pozostałym miejscem na Ziemi, gdzie pojawiają się Legendy. Finn boryka się z brakiem zręczności, nie radzi sobie w walce z Legendami, a jego marzeniem jest całkowicie inny zawód.
Czy Finn poradzi sobie, kiedy zostanie postawiony przed faktem bronienia miasteczka, a może zrezygnuje i wybierze zawód, który go fascynuje?
Tego można dowiedzieć się tylko z książki.
Cudowne wydanie, piękne rysunki, treść - dla osób lubiących fantastykę to z pewnością będzie przyjemna lektura, dla młodszych, ale również i dorosłych. Każdy znajdzie coś dla siebie.
www.themensbooks.blogspot.com
www.instagram.com/mensbooks
www.facebook.com/themensbooks
Powiem na samym wstępie - książka nabyta przeze mnie całkowicie przypadkowo. Na sklepie Znak była interesująca promocja, książkę tę nabyłem za kilka groszy, a głównie przemówiła do mnie okładka. Może nie tak okładka jak bajkowe wydanie tej książki - czarne boki książki, wyjątkowa kolorystyka i piękne obrazki w środku. Książka wydana przez wydawnictwo Znak Emotikon, a więc...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFragment recenzji z bloga borenium.blogspot.com
Książka jest lekko napisana, szybko się czyta i nie ma chwili na nudę. Wciągnęła mnie i bardzo chciałam wiedzieć co się wydarzy. Zwłaszcza pod koniec, bo im mniej stron zostawało, tym bardziej mnie wciągało i nie mogłam aż wysiedzieć na miejscu - no musiałam poznać zakończenie i już! Polubiłam głównego bohatera, choć miałam lekkie obawy, kiedy dowiedziałam się, że ma zaledwie 12 lat. Potem jednak nie myślałam za wiele o tym i okazało się, iż nie potrzebnie zawracałam sobie głowę sprawą z wiekiem. W książce pojawia się też tajemnicza Emmie. Powiem Wam, że od samego początku wydawała mi się podejrzana i jakoś jej nie ufałam. Jedyną irytującą mnie postacią był przez pewien czas tata Finn'a, który uważał, że za każdym razem ma rację (nawet jeśli jej nie miał), jest zawsze najlepszy i nigdy nie popełnia błędów. Nie przepadam za takimi ludźmi, więc i jego nie polubiłam. A jaka ja byłam dumna, kiedy okazało się, że moje przypuszczenia co do osoby, która pomaga potworom, okazały się słuszne!
"Miasteczko Darkmord" to nie tylko tekst, ale i cudowne ilustracje, w których jestem zakochana. Kocham książki z takimi dodatkami, a w tej było ich tak wiele, że aż od razu ta trafiła na moją listę ulubionych. Dzięki obecności rysunków łatwiej jest wyobrazić sobie wygląd broni, potworów czy nawet i sytuacji, które właśnie się rozgrywają. Dodatkowo zaczernione brzegi nadają książce mrocznego i tajemniczego wyglądu. A czy wspomniałam może o mapie? Każdy czytelnik wie, że zazwyczaj to wyznacznik dobrej książki. I tak też jest w tym wypadku!
Więcej na http://borenium.blogspot.com/2017/03/miasteczko-darkmord-miejsce-tylko-dla.html
Fragment recenzji z bloga borenium.blogspot.com
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest lekko napisana, szybko się czyta i nie ma chwili na nudę. Wciągnęła mnie i bardzo chciałam wiedzieć co się wydarzy. Zwłaszcza pod koniec, bo im mniej stron zostawało, tym bardziej mnie wciągało i nie mogłam aż wysiedzieć na miejscu - no musiałam poznać zakończenie i już! Polubiłam głównego bohatera, choć miałam...
Książkę Miasteczko Darkmord miałem na celowniku od kiedy się dowiedziałem, że została wydana. Piękna i zarazem mroczna okładka zachęcała do zapoznania się z powieścią i nie ukrywam liczyłem na mroczną oraz niezwykle ciekawą historie.
Do Miasteczka Darkmord trudno trafić, bo znaleźć drogę do niego jest zdecydowanie trudno. Nie ma zaznaczenia na wielu dostępnych mapach i samo miasteczko leży w niedostępnym miejscu. Finn mieszkający tutaj należy do rodu Łowców Legend i musi sprostać wszelkim wyzwaniom stawianym mu po drodze, aby nim zostać. Jednak nie idzie mu najlepiej, a na dodatek potwory zaczynają działać sobie coraz śmielej. Będzie musiał zmierzyć się ze słabościami i pokazać, że nadaje się na łowcę potworów.
Miasteczko Darkmord nie różni się na pozór niczym niezwykłym od innych tego typu miejsc. Ludzie mieszkają, dzieci chodzą do szkoły i bawią się. Jednak pod pozorem normalności kryje się też prawda o istniejących portalach i potworach wyjętych prosto z legend pojawiające się w miasteczku, na które polują Łowcy. Mieszkańcy boją się potworów, które zazwyczaj pojawiają się niespodziewanie i mogą być przyczyną wielu nieszczęść. Do walki z nimi z pokolenia na pokolenie zostają wyznaczeni następne osoby z rodzinny zajmującej się tym. Pomysł na taką historie wydaje się interesujący. Praktycznie odcięte miasteczko od wszystkiego, bo mapy często go nie pokazują, a droga nie jest zaznaczona lub jakby co trudno się tutaj dostać. Stworzenia z różnych legend pojawiających się od czasu do czasu zakłócają spokój mieszkańców. Motyw z łowcą strzegących bram do naszego świata i likwidujący zagrożenie. Wszystko to wymieszano ze sporą ilością akcji to sprawia, że dostajemy dobrą książkę. Nawet przygody bohatera potrafią przykuć uwagę czytelnika.
Same postacie występujące w książce wypadają dobrze, ale niestety brakowało mi w nich jakiegoś powiewu świeżości. Ot dobrze nakreślone, ale nie wyróżniające się za bardzo. Ojciec Finna chcący za wszelką cenę wyszkolić bohatera nie zważa na nic innego. Jego zachowanie czasami mnie irytowało jeśli chodzi o relacje z synem. Kolejną postacią jest Finn próbujący sprostać wymaganiom ojca dotyczącą szkolenia, ale mający swoje własne marzenia. Niestety daleko mu do ideału zostania Łowcą, ale możne kiedyś mu się uda. Następnie Emma przyjaciółka bohatera i nieraz mu pomagająca. Znajdziemy wiele innych drugoplanowych postaci mających swoje miejsce w zaprezentowanej opowieści. Jeżeli chodzi o sylwetki bohaterów występujących w książce zostały nakreślone dobrze. Relacje pomiędzy postaciami wypadają w większości nieźle, chociaż na wszystko rzutuje relacja pomiędzy ojcem i Finnem. Tak samo dialogi wypadają poprawnie, ale czasami jeżeli chodziło o wymianę zdań pomiędzy Hugiem i Finem miałem wrażenie prowadzonych jednostronnie. Finnowi trudno się porozumieć czy mieć własne zdanie, bo ojciec myśli tylko o treningach oraz jak najlepszym przygotowaniu Finna do walki z potworami. Takie zachowanie Huga mnie nieraz irytowało.Oprócz wymienionych niuansów nie mogę się do czegoś mocniej przyczepić.
Książka jest naładowana wartką akcją i niesamowitymi wydarzeniami. Wsiąknąłem w samą opowieść i walka bohaterów z potworami, intrygi oraz tajemnice dotyczące łapania potworów podobały mi się. Nie mogło zabraknąć również dawki humoru. Fabuła ma do zaoferowania całkiem zgrabnie napisaną historie, która mnie wciągnęła i nie wiadomo kiedy przeczytałem. Tak szybko kartki przewracałem. Finał powieści należy może nie do odkrywczych, bo można się wszystkiego domyślić, ale Autor zostawił sobie furtkę do kolejnej części. Na pewno nie nudziłem sie podczas czytania. Książka skierowana bardziej do młodych czytelników i to się odczuwa podczas lektury. Nie znajdziemy mocniejszych scen lub mrocznego klimatu. Napisana została przystępnym i przyjemnym językiem. Pięknie wydana z mroczną okładką, która trochę zmyla czytelnika, bo sądziłem, że dostanę bardziej ponurą historie, lecz jestem zadowolony z tego co otrzymałem. Nie spodziewałem się po niej czegoś więcej i dlatego nie żałuje lektury. Przeczytałem z przyjemnością i miło spędziłem czas podczas czytania. Dobra książka zapewniająca trochę emocji i rozrywki. Na pewno sięgnę po kolejny tom przygód, aby się przekonać jak dalej potoczą się losy bohaterów i liczę na jeszcze ciekawą opowieść.
Ksiązka skierowana może do młodszego czytelnika, ale starsi też nie powinni narzekać. W zależności od nastawienia zapewnia kilka niezwykłych chwil podczas czytania i dostarcza dobrej rozrywki.
Polecam.
Książkę Miasteczko Darkmord miałem na celowniku od kiedy się dowiedziałem, że została wydana. Piękna i zarazem mroczna okładka zachęcała do zapoznania się z powieścią i nie ukrywam liczyłem na mroczną oraz niezwykle ciekawą historie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo Miasteczka Darkmord trudno trafić, bo znaleźć drogę do niego jest zdecydowanie trudno. Nie ma zaznaczenia na wielu dostępnych mapach i...
Finn pochodzi z rodziny Łowców Legend. Do zawodu szkoli go ojciec. Nie jest to jednak łatwe – chłopak nie bardzo radzi sobie z łapaniem Legend, robi więcej szkód niż pożytku. Legendy to potwory, które nawiedzają ludzki świat i robią w nim niezłe zamieszanie. Celem Łowców jest ich unicestwienie. Na całym świecie Legendy już prawie przestały się pojawiać. Coś jednak ciągnie je do Darkmord. Jaki jest powód ich wizyt? Czy Finn w końcu załapie, o co chodzi w byciu Łowcą Legend?
Miasteczko Darkmord Shane’a Hegarty’ego to pierwszy tom cyklu Darkmouth. Głównym bohaterem powieści jest nastoletni Finn, który przechodzi szkolenie na Łowcę Legend. Chłopak jednak nie nadaje się do tego zawodu – złapanie nawet najmniejsze Legendy jest dla niego niemożliwe. Nie ma jednak wyjścia – w jego rodzinie od wieków szkolono się na Łowców, a teraz, gdy jego ojciec ma wyjechać, tylko Finn będzie strzegł miasteczka przed potworami. Finn nie jest typowym bohaterem. Właściwie wcale nie jest bohaterem. Nie jest okrutny, raczej niepewny siebie i wcale nie jest przekonany, czy chce zostać Łowcą Legend. W szkole się z niego nabijają, ale chłopak nie umie się poddać. Ćwiczy z ojcem, czyta, uzupełnia wiedzę, ale myśli też o tym, jak to by było być kimś innym niż Łowcą.
Głównym tematem nie jest jednak trening Finna, choć i on zajmuje tu wiele miejsca. Ważniejsze jest to, że Legendy ciągle przedostają się do Darkmord. Dlaczego? Czego tu szukają, skoro w innych miastach odpuściły? Finn i jego ojciec ciągle mają pełne ręce roboty. Na dodatek jedna z Legend pozostawia po sobie coś dziwnego, co należy zbadać. A kolejne portale się otwierają. Czy Darkmord czeka najazd potworów?
Świat stworzony przez autora jest ciekawy i przemyślany. Z jednej strony pokazano nam dość znane z popkultury stwory jak Minotaur czy bazyliszek, a z drugiej uzupełniono je o całkiem nowe stworzenia jak hobgoblin. Pomysł na zawód Łowcy i na szkolenie młodszego członka rodziny też jest interesujący. Miasteczko, w którym żyje Finn, nie jest zwykłą mieściną. Tu ludzi nękają Legendy, lecz to Łowcy są dla mieszkańców problemem – to przez nich bowiem i ich działania powstają dziury w drogach i wgniecenia na samochodach. To naprawdę świetnie przemyślana kwestia pojawiająca się w powieści.
Tekst uzupełniają ilustracje. Wśród nich znajdziemy zarówno pojedyncze istoty, jak i całe sceny przedstawiające konkretne wydarzenie. Dodatkowo mamy też coś na kształt kart z podręcznika Łowcy, które pojawiają się co jakiś czas. Z nich więcej dowiemy się o zawodzie Łowcy, samych Legendach i innych sprawach. Wygląda to bardzo ładnie i jest naprawdę świetnym pomysłem na urozmaicenie treści.
W książce nie brakuje zaskoczeń i momentów grozy. Są bitwy, intrygi i zdrady, tajemnice i niebezpieczeństwo. Od pierwszej strony czytelnik zostaje wrzucony do całkiem nowego świata i stopiono zaczyna odkrywać, na czym polega jego odmienność. Pomysł na fabułę jest ciekawy, a zakończenie sprawia, że nie można doczekać się kolejnego tomu. Myślę, że to powieść doskonała dla młodych fanów fantastyki. Jeśli wasze dzieci lub młodsze rodzeństwo uwielbia czytać książki z wątkiem fantastycznym, możecie im polecić Miasteczko Darkmord.
Finn pochodzi z rodziny Łowców Legend. Do zawodu szkoli go ojciec. Nie jest to jednak łatwe – chłopak nie bardzo radzi sobie z łapaniem Legend, robi więcej szkód niż pożytku. Legendy to potwory, które nawiedzają ludzki świat i robią w nim niezłe zamieszanie. Celem Łowców jest ich unicestwienie. Na całym świecie Legendy już prawie przestały się pojawiać. Coś jednak ciągnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPocieszne fantasy dla małolatów!
Pocieszne fantasy dla małolatów!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLegendy to potwory. Potwory, które wypowiedziały wojnę światu ludzkiemu. Potwory, które przedzierają się przez portale do naszego świata jeszcze tylko w jednym miejscu - w miasteczku Darkmord. Ale nie martwcie się! Dwunastoletni Finn, syn ostatniego Łowcy Legend, przechodzi właśnie mordercze szkolenie. Szkoda tylko, że zamiast krzywdzić Legendy wolałby zostać... weterynarzem. Nie ma jednak wyjścia, coraz więcej stworzeń znajduje drogę do świata ludzi, w coraz dziwniejszych okolicznościach. Czy atak zostanie opanowany?
Miasteczko Darkmord to pierwsza część serii Darkmord (Darkmouth) autorstwa irlandzkiego pisarza Shane'a Hegarty'ego. Nazwałabym tę powieść humorystycznym fantasy sci-fi - potwory są iście fanastyczne, a broń, której używają łowcy zdecydowanie zahacza o klimaty gwiezdnych wojen ;). Seria jest kierowana do młodszego odbiorcy, co sugeruje nawet wiek głównego bohatera. Mam z tym jednak pewien problem, bo na pewno nie poleciłabym tej pozycji dziecku, które nie skończyło trzynastego roku życia - niektóre opisy samych legend czy walk z nimi mogą spędzić maluchom sen z powiek, mam też zastrzeżenia do niektórych wyrażeń. Z drugiej strony - jak zwykle bywa w pozycjach młodzieżowych - mamy do czynienia z lekkim, niewymagającym tekstem, ciekawą przygodą, wartką akcją i ogromną dozą wyobraźni autora, a całości dopełniają akcenty mocno humorystyczne. Zgódźmy się więc, że Darkmord jest lekturą dla młodszych nastolatków. Z perspektywy dużo starszego czytelnika mogę zdecydowanie stwierdzić, że i wyrośnięci miłośnicy fantastyki, dobrej przygody i lekkiego pióra znajdą przyjemność w czytaniu powieści Hegarty'ego. (...)
Całość recenzji:
http://waniliowe-czytadla.blogspot.com/2017/04/miasteczko-darkmord-shane-hegarty-o.html
Legendy to potwory. Potwory, które wypowiedziały wojnę światu ludzkiemu. Potwory, które przedzierają się przez portale do naszego świata jeszcze tylko w jednym miejscu - w miasteczku Darkmord. Ale nie martwcie się! Dwunastoletni Finn, syn ostatniego Łowcy Legend, przechodzi właśnie mordercze szkolenie. Szkoda tylko, że zamiast krzywdzić Legendy wolałby zostać......
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiasteczko Darkmord nigdy nie cieszyło się dobrą sławą. Turyści omijają to miejsce szerokim łukiem, a jeśli już się tam przez przypadek znajdą, jak najszybciej stamtąd wyjeżdżają. Darkmord charakteryzuje się jeszcze jedną, najważniejszą cechą: to do tej mieściny regularnie przedostają się potwory, a ściślej mówiąc Legendy. Przychodzą z innego świata przez portale mogące pojawić się właściwe w każdym zaułku miasta, niebezpieczne i groźne, by siać zniszczenie. Jednak nie myślcie sobie, że nikt z tym nic nie robi - co to, to nie. Od tego są Łowcy Legend.
Dwunastoletni Finn od najmłodszych lat był szkolony na przyszłego łowcę. Chłopiec należy do pradawnego rodu Łowców Legend, a jego ojciec jest w tym fachu już prawie że legendarny. Teraz on ma skończyć swoją karierę, a jego syn go zastąpić. I tak się jakoś niefortunnie składa, że ich rodzina jest ostatnim aktywnym pokoleniem łowców, gdyż w innych miejscach na świecie przestały się one już dawno pojawiać. Przypadek? A może ukryte jest za tym coś więcej?
Finn marzy o normalnym życiu, ale nie ucieknie od swojego przeznaczenia. Musi postarać się i ukończyć szkolenie, żeby w końcu zostać oficjalnym Łowcą Legend. Niestety, ostatnio w świecie pogromców Legend zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a kreatury atakują jeszcze częściej. Chłopiec wraz ze swoją nowo poznaną koleżanką Emmie musi odkryć, co za tym stoi i spróbować uratować mieszkańców przed potworami.
Shane Hegarty urodził się w Skerries w Irlandii. Publikował swoje teksty w gazecie "The Irish Time". Popularność przyniosła mu jednak seria książek o miasteczku Darkmord. Obecnie mieszka w Skerries wraz ze swoją żoną i dziećmi.
Czytając opis po raz pierwszy, od razu na myśl przyszedł mi serial "Supernatural", gdzie również główni bohaterowie polowali na potwory. Jako że jestem fanką przygód braci Winchester, to małe podobieństwo zachęciło mnie do sięgnięcia po "Miasteczko Darkmord". Jednak w świecie wykreowanym przez Shane'a Hegarty'ego mechanizm działania Łowców Legend jest zupełnie inny, a stwory odmienne. Tak więc na tym zbieżności się kończą.
Książka ta to zdecydowanie opowieść skierowana do młodszych czytelników, napisana prostym, lecz mimo tego ciekawym językiem. Chociaż chyba już trochę wyrosłam z takich powieści, to jednak nie odebrało mi to satysfakcji z lektury. Od początku wciągnęłam się w fabułę, w związku z czym dość szybko moja przygoda z tym tomem się zakończyła, a końcowe wydarzenia sprawiły, że chętnie sięgnę po następną część, by poznać ciąg dalszy losów bohaterów.
Autor bardzo dobrze przedstawił wątek historii Łowców Legend i ich funkcjonowania przez lata. Pomiędzy poszczególnymi rozdziałami pojawiają się co jakiś czas strony z książki opowiadającej o wszystkich łowcach, co stanowi urozmaicenie lektury. Same Legendy również niezwykle intrygują Przez powieść przewija się dużo ich nazw i szczerze powiedziawszy, chciałabym dowiedzieć o nich czegoś więcej, niż to, co zostało opisane.
Oprawa graficzna powieści jest naprawdę godna podziwu. Bardzo podoba mi się twarda okładka oraz połączenie zielonego i czarnego koloru, dające nieco upiorne wrażenie. Duży plus także za czarne wykończenia stron, które dzięki temu wyglądają oryginalnie. Warto wspomnieć jeszcze o ilustracjach w środku książki, przewijających się co kilka lub kilkanaście stron.
"Miasteczko Darkmord" to powieść młodzieżowa, która spodoba się niewymagającym czytelnikom. I chociaż teoretycznie opowiada o potworach, to uwierzcie, że nie ma w niej żadnych krwawych scen, więc spokojnie mogę polecić ją dzieciom zaczynającym swoją przygodę z czytaniem. Nietypowy klimat, nietuzinkowa fabuła i fascynujący bohaterowie czynią tę opowieść bardzo dobrą i nawet niektóre przewidywalne zdarzenia tego nie psują.
Miasteczko Darkmord nigdy nie cieszyło się dobrą sławą. Turyści omijają to miejsce szerokim łukiem, a jeśli już się tam przez przypadek znajdą, jak najszybciej stamtąd wyjeżdżają. Darkmord charakteryzuje się jeszcze jedną, najważniejszą cechą: to do tej mieściny regularnie przedostają się potwory, a ściślej mówiąc Legendy. Przychodzą z innego świata przez portale mogące...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam horrory, ale takie naprawdę straszne horrory, o które ostatnio coraz ciężej. Podobnie jest z moim mężem. Natomiast mój Nikodem ma niespełna 9 lat więc na horrory jeszcze trochę za wcześnie i nie wiem czy będzie podzielał nasze umiłowanie do tego gatunku filmów i książek. Choć ja zdecydowanie wole horrory oglądać na ekranie, te w książkach nie mają w sobie tego efektu zaskoczenia podczas którego człowiek aż podskakuje do góry ;)
Ale tej książki byłam jednak naprawdę bardzo ciekawa. Tym bardziej, że to straszna książka dla dzieci. Zastanawiałam się co w niej znajdę i czy będzie choć trochę straszna zważywszy na potencjalny wiek odbiorcy. Zdecydowanie wzięłam ją z myślą o moim starszaku, ale przyznam się Wam po cichu, że także i sama dla siebie ;) Z przyjemnością zagłębiłam się w jej kartki...
Akcja tej powieści toczy się w Irlandii, w malutkim miasteczku o nazwie Darkmord, które znajduje się na takim odludziu, że przyjeżdżają do niego tylko ludzie, którzy zgubili drogę i znikają stąd szybciej niż się pojawili... Bowiem Darkmord jest przerażające i to nie tylko z wyglądu. Nawiedzają je najprawdziwsze i bardzo niebezpieczne potwory. Takich miejsc jak to było mnóstwo na całym świecie jednak w ciągu ostatnich lat potwory (zwane tutaj Legendami) przestały się pojawiać wszędzie poza tym miasteczkiem i nikt nie ma pojęcia dlaczego tak się dzieje...
Jednak mieszkańcy nie są zdani wyłącznie na łaskę Legend. Istnieją bowiem Łowcy Legend czyli ludzie, którzy z pokolenia na pokolenie przekazują sobie miano Łowcy i dana osoba tak naprawdę nie ma żadnego wyjścia, musi dalej kontynuować tradycję i bronić swojego miasta. Tata Fina jest właśnie teraźniejszym Łowcą i szkoli swojego syna, aby ten został jego następcą. Jednak Finn kompletnie się do tego nie nadaje. Nie potrafi walczyć i zdecydowanie nie chce zabijać, ani wysuszać potworów. Marzy mu się zupełnie inne życie. Chciałby mieć normalny dom, chciałby mieć zwykłe życie, w którym mógłby spełniać swoje marzenia. Tymczasem jego życiem są ciągłe treningi i spotkania z przeraźliwymi Legendami.
Niestety chłopak ma coraz mniej czasu na naukę, prawdopodobnie nie ukończy kursu. I co wtedy? Kto zostanie następcą jego taty? Kto będzie chronił miasteczko? Tym bardziej, że szykuje się coś naprawdę niedobrego i strasznie niebezpiecznego. Legendy szykują coś wielkiego. Myślicie, że Finn mimo swojej ogromnej niezdarności zdoła obronić swoje miasteczko przed potworami??? Koniecznie musicie się o tym przekonać sami :)
Książka ta wcale nie jest tak straszna jak mogłoby się wydawać. Nie spodziewałam się, że będzie inaczej, w końcu to książka dla dzieci. Także bez obaw, potwory chociaż straszne i niebezpieczne nie urządzają tutaj jakiś krwawych jatek. Przyznam się Wam, że wciągnęła mnie ta opowieść, naprawdę byłam szczerze ciekawa tego co wydarzy się dalej, tego co knują Legendy oraz tego jak z tym wszystkim poradzi sobie Finn.
Zdecydowanie nie można narzekać tutaj na nudę. Dużo się tutaj dzieje, Legendy nie dadzą nam chwili wytchnienia. Finn natomiast chociaż wydaje się dosyć mrukliwy to dostarczy nam tutaj odpowiedniej dawki humoru. Osobiście uwielbiam jego sarkazm i cięte riposty ;) Jest to świetne uzupełnienie książki, dzięki temu wiele razy podczas czytania uśmiech mimowolnie pojawiał się na moich ustach ;)
Książka ta przyciąga swoim wyglądem. Nie wiem jak Wy, ale ja od razu zwróciłam uwagę na tę okładkę. Świetna jest! Dodatkowo jest ona sztywna, a książka wewnątrz czarno-biała. Ani trochę nie ujmuje jej to "wdzięku" jeśli można się tak wyrazić o książce o takiej tematyce ;) Ilustracji nie ma tutaj aż tak wiele zważywszy na ilość stron, jednak co jakiś czas możemy zobaczyć to o czym czytamy. Moim zdaniem to naprawdę świetny pomysł. Dzięki temu mamy okazję zobaczyć jak wyglądają poszczególne Legendy, Finn i jego zbroja czy też biblioteka w domu Finna, która przepełnione jest zasuszonymi potworami...
Mi się bardzo spodobało i jestem pewna, że za jakiś czas kiedy mój syn zacznie czytać takie grube książki jemu także powieść ta przypadnie do gustu. Polecam! Trochę strachu zdecydowanie nikomu nie zaszkodzi ;)
Uwielbiam horrory, ale takie naprawdę straszne horrory, o które ostatnio coraz ciężej. Podobnie jest z moim mężem. Natomiast mój Nikodem ma niespełna 9 lat więc na horrory jeszcze trochę za wcześnie i nie wiem czy będzie podzielał nasze umiłowanie do tego gatunku filmów i książek. Choć ja zdecydowanie wole horrory oglądać na ekranie, te w książkach nie mają w sobie tego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to22 marca 2017
godzina 10:10
Przechadzałam się dzisiaj spokojnie po miejskiej, zakurzonej i bardzo starej bibliotece. Na ogół nie wypożyczam stąd żadnych książek, bo egzemplarze na półkach straszą swoim niskim rocznikiem. Lubię po prostu tu być. Uspokaja mnie to i pozwala zebrać myśli.
Szłam sobie przez dział fantastyki. Rozmyślałam nad sensem życia i samospełnieniu. Nagle moim oczom ukazała się przepięknie wydana, czarna, lśniąca książka.
Szybko chapnęłam ją w ręce i przeczytałam nagłówek. "Miasteczko Darkmord" . Hm, "brzmi przekonywująco"- pomyślałam.
Delikatnie przejeżdżałam palcami po czarnych stronach powieści. "Jaka ona musi być upiorna!" - krzyczał mój umysł.
Wzięłam ją ze sobą i ruszyłam w kierunku wyjścia.
22 marca 2017
godzina 12:00
Całkowicie przepadłam. Nie od dziś wiadomo, że jestem totalnym maluchem, pomimo swojego "niedziecięcego" wieku. Brzdące mają szczęśliwsze życie, beztroskie. Dlatego też w dwie godziny przeczytałam ponad połowę "Miasteczka Darkmord". Historia ta przedstawia losy dwunastoletniego chłopca- Finna i jego (nie)normalne życie. Szkoła, dom, koledzy, no i treningi Łowcy Legend. Halo, halo? Czego? Tak, chłopak pochodzi z rodziny, która od zawsze walczyła z Legendami. Strasznymi potworami siejącymi chaos i zniszczenie. Są okrutne i przerażające. Brr, gęsia skórka na rękach pojawia się samoistnie, a w gardle pojawia się gul. Realistyczne ilustracje tylko wzmacniają mój strach. Nagle czuję, że ktoś mnie obserwuję. Szybko zamykam pamiętnik i biegnę ile sił w nogach.
22 marca 2017
godzina 16:00
Dopiero teraz otrząsnęłam się po tym dziwnym incydencie dziś w południe. Miałam wrażenie, że jestem obserwowana. Niemal czułam, że Legenda stoi za moimi plecami. Przeczytałam już prawie całą książkę. Finn jest taki dojrzały pomimo swojego młodego wieku. Myślałam, że jest to książka tylko dla dzieci, ale teraz widzę jak wiele może nauczyć także dorosłego. Chłopak nieustannie próbuje zaimponować i dorównać wymaganiom ojca. Najlepszego Łowcy Legend wszech czasów. "Nie martw się Finn"- myślę. - "Doskonale Cię rozumiem".
Sama też próbowałam od małego zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby zadowolić mamę. "Nie w tym rzecz Finn"- krzyczy mój umysł. "Bądź tym, kim chcesz być"
22 marca 2017
godzina 18:00
Kładę się spać. Skończyłam "Darkmord". Cóż nie powiem, że się nie boję. Boję się bardzo, ale strach przyćmiewa mi odwaga. "Finn, wiedziałam, że Ci się uda. Jesteś bardzo odważny"-myślę.
Odwaga, miłość, rodzina, poświęcenie to tylko niektóre z tematów poruszanych w tej "bajce". Zrozumiałam jak bardzo ważna jest rozmowa z bliskimi. Zrozumiałam, że nie wolno udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Nawet jeżeli myślimy, że zrani to osoby nam najbliższe. Zrozumieją i pokochają jeszcze bardziej. Idź i powiedz jaki chcesz być.
22 marca 2017
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo togodzina 10:10
Przechadzałam się dzisiaj spokojnie po miejskiej, zakurzonej i bardzo starej bibliotece. Na ogół nie wypożyczam stąd żadnych książek, bo egzemplarze na półkach straszą swoim niskim rocznikiem. Lubię po prostu tu być. Uspokaja mnie to i pozwala zebrać myśli.
Szłam sobie przez dział fantastyki. Rozmyślałam nad sensem życia i samospełnieniu. Nagle...
"Miasteczko Darkmord" kusi swoją czarną urodą i jaskrawozielonym wdziękiem, od pierwszego wejrzenia. Gdy tylko uchyliłam jego bramy, okazało się, że wnętrze skrywa całkiem pokaźną galerię intrygujących ilustracji. Cała ta oprawa graficzna zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i skłoniła do natychmiastowego zabrania się za czytanie.
Przyznaję się bez bicia, że podeszłam do tej książki ostrożnie, obawiając się nieco tego, co może z niej wyskoczyć. Moje obawy okazały się na szczęście niepotrzebne, bo zamiast potwornej nudy, wyskoczyła z niej całkiem fajna historia o Łowcy Legend, który Łowcą Legend wcale być nie chciał.
Finn to dwunastolatek, którego życie kręci się wokół ciągłych treningów i uganiania się za dziwnymi stworami, przybywającymi do Darkmord z innego wymiaru. Na pierwszy rzut oka widać, że chłopiec nie został stworzony do bycia pogromcą zła, ale jego tata, legendarny Łowca, jakoś tego nie dostrzega i wierzy, że syn kiedyś obejmie jego stanowisko. Finn nie ma łatwego życia: jest pośmiewiskiem w szkole, przez treningi z tatą nie ma czasu na przyjaciół, a całe miasteczko patrzy na jego rodzinę bardziej, jak na winowajców niż superbohaterów. Gdy nieoczekiwanie nowa uczennica wydaje się być, jako jedyna, naprawdę zafascynowana misją Finna, wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, a chłopiec musi rozwikłać bardzo zagadkową przepowiednię...
Pierwszy wniosek: "Miasteczko Darkmord" to książka dla młodszego czytelnika.
Drugi wniosek: większe dziecko też może się przy niej dobrze bawić.
Ja należę już do tych większych czytelników, dlatego nie mogę powiedzieć, że jestem nią zachwycona, ale mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że, jak na historię dla dzieci, bardzo mi się podobała. Fabuła jest prosta, lekka i pełna akcji. Dla młodszego odbiorcy będzie to z pewnością świetna przygoda, natomiast na starszych może podziałać odmładzająco. Książka jest fajna, a do tego wartościowa, ponieważ porusza kwestie takie jak wyróżnienie się na tle innych, czy duże oczekiwania rodziców.
Zwykle do dobrych książek dołącza się ostrzeżenie w stylu nie czytaj, jeśli masz dużo do zrobienia, bo wciąga. Do tej dołączyłabym raczej karteczkę z napisem: idealna, gdy masz dużo do zrobienia, bo dzięki krótkim rozdziałom, możesz ją czytać w przerwach, bez większych konsekwencji.
Krótko mówiąc: wciąga, ale nie za głęboko.
Nie miałam pod ręką młodszego czytelnika, z którym mogłabym przetestować tę książkę, więc musiałam korzystać z intuicji mojego wewnętrznego dziecka, które jest usatysfakcjonowane lekturą.
Myślę, że dla rówieśników Finna "Miasteczko Darkmord" będzie strzałem w dziesiątkę, a dla moich i starszych - miłą odskocznią od codziennych trosk i źródłem dobrej zabawy.
"Miasteczko Darkmord" kusi swoją czarną urodą i jaskrawozielonym wdziękiem, od pierwszego wejrzenia. Gdy tylko uchyliłam jego bramy, okazało się, że wnętrze skrywa całkiem pokaźną galerię intrygujących ilustracji. Cała ta oprawa graficzna zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i skłoniła do natychmiastowego zabrania się za czytanie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznaję się bez bicia, że podeszłam...
Wszyscy mówimy, że książki nie ocenia się po okładce, ale każdy wie, że hipokryzja jest częścią człowieka i wybieranie okładki, a nie książki często zdarza się książkoholikowi i czytelniczemu abstynentowi. Wygląd "Miasteczka Darkmord" z pewnością zachęca do lektury. Czarne wykończenia stron, ilustracje tworzone z wielką precyzją i wiernym oddaniem testu, okładka w intensywnych barwach z niecodziennym projektem, opis, który nie wyjaśnia nam wszystkiego do końca, a także sam marketing, który pokazuje nam Darkmord od najlepszej (w sensie najgorszej) strony. To wszystko składa się na piękny wygląd, ale czy też na piękne wnętrze?
Nie spodziewałam się książki dla dzieci. Myślałam, że to będzie raczej powieść młodzieżowa, moja mama oceniła ją na horror, ale po kilku stronach odłożyła i stwierdziła, że jej wysublimowany nos horroromaniaczki ją zawiódł. Jest to z pewnością powieść dla młodszych czytelników. Jeśli będziemy to wiedzieć, to ani my ani nasze dzieci się nie zawiodą, bo dzieło Hegartya jest naprawdę dobre. Jeśli młodzież (ja) będzie czytała tę książkę, to pochłonie ją w jeden dzień i stwierdzi, że nie było to nic niezwykłego. Porwały mnie dziwne stworki i potworna rzeczywistość, ale czytałam lepsze książki. Dorośli pokręcą nosem, odłożą lub potraktują jak poczytajkę na chwilę, bo skończyły się książki w domowej biblioteczce.
Ale! Żeby nie było, że mówię niepochlebnie, a daję cztery gwiazdki. Podobało mi się sporo wątków. Nacisk ojca na syna, który chce być zupełnie kimś innym, ale rodzinna tradycja nie pozwoli mu na to. Oddanie męża względem żony. Szykany, które młody bohater musi znosić w szkole, chociaż ratuje życie prześladowcom narażając swoje. Młodzieńcza przyjaźń, która często sprawia ból i to samo uczucie między dorosłymi, które często może być obłudne, a także pozory, które często mylą.
Zakończenie w moim odczuciu jest zapowiedzią kolejnej części i fakt, że z pewnością po nią sięgnę, jest chyba dobrym aspektem tej książki.
Wszyscy mówimy, że książki nie ocenia się po okładce, ale każdy wie, że hipokryzja jest częścią człowieka i wybieranie okładki, a nie książki często zdarza się książkoholikowi i czytelniczemu abstynentowi. Wygląd "Miasteczka Darkmord" z pewnością zachęca do lektury. Czarne wykończenia stron, ilustracje tworzone z wielką precyzją i wiernym oddaniem testu, okładka w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż sama okładka, gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach błagała o przeczytanie. Więc pomyślałam, że kupie sobie ebooka, ale gdy zobaczyłam ją w księgarni wprost nie umiałam sobie odmówić wydania papierowego. Ta książka wyglądała tak tajemniczo, elegancko i z nutką dreszczyku.
Żeby nie było okładka, okładką, ale opis też mi się spodobał, był ciekawy i zachęcający do czytania.
Książka jest świetna. Taka książkowa wersja serialu "Grimm", ale przeznaczona również dla młodszych.
Są w niej Legendy, które są potworami i ludzie, Łowcy Legend, którzy z nimi walczą.
Książka jest pełna akcji i przygód, a także tajemniczych postaci, a końcówka zaskakuje i zapowiada kolejny tom, który mam nadzieje niedługo ujrzę i dostanę w swoje łapki, bym mogła przeczytać :D.
Gorąco polecam ! ! ! <3
Już sama okładka, gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach błagała o przeczytanie. Więc pomyślałam, że kupie sobie ebooka, ale gdy zobaczyłam ją w księgarni wprost nie umiałam sobie odmówić wydania papierowego. Ta książka wyglądała tak tajemniczo, elegancko i z nutką dreszczyku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻeby nie było okładka, okładką, ale opis też mi się spodobał, był ciekawy i zachęcający do...