#literaturaosiedlowa ma się dobrze. zaryzykowałem to stwierdzenie, bo tym razem akcja dzieje się w Czechach, na ostrawskim osiedlu pośród hut i kopalń. bohaterowie przedstawieni przez autora żyją w szarej, burej i ponurej rzeczywistości zarówno współczesnej jak i tej dzikiej z lat dziewięćdziesiątych. ich codzienny byt w tym czarnym od smoły i pyłu węglowego mieście wydaje się nie mieć szans na poprawę.
_______
to niewątpliwie #książka o miłości. przynajmniej ja ją tak zinterpretowałem. anioł chodzi ulicami miasta, wystarczy go spotkać by być szczęśliwym. no właśnie, wystarczy go spotkać.
_______
bardzo podobały mi się industrialne fragmenty tekstu, które muszą pochodzić z jakiś biograficznych bądź podsłuchanych historii. np. "... Pracowała wtedy jako robotnica pomocnicza w zakładzie wzbogacania miału, gdzie brygadzista zwracał się do swoich podwładnych per "wy pizdy", a brud przenikał dosłownie wszędzie, nawet przez ubrania - także do miejsc intymnych. Kiedy po zmianie trzysta kobiet rozbierało się do naga we wspólnej szatni, wyglądało to tak, jakby zebrał się tam tłum jakiś nieludzkich stworzeń, upstrzonych węglowymi cieniami po wewnętrznych stronach ud i pod piersiami. Niektóre miały menstruację, krew ciekła im po nogach, a one nic - popalały papierosy i opowiadały sprośne dowcipy."
_______
#ksiazka napisana bardzo pięknym językiem i co z tego że jest smutna, melancholijna jak czeski serial "pustkowie". przeczytałem z przyjemnością i polecam!
#literaturaosiedlowa ma się dobrze. zaryzykowałem to stwierdzenie, bo tym razem akcja dzieje się w Czechach, na ostrawskim osiedlu pośród hut i kopalń. bohaterowie przedstawieni przez autora żyją w szarej, burej i ponurej rzeczywistości zarówno współczesnej jak i tej dzikiej z lat dziewięćdziesiątych. ich codzienny byt w tym czarnym od smoły i pyłu węglowego mieście wydaje...
Ach, jakie to było dobre!
Prawda lat 80tych , życie codzienne obdarte ze wszelkich złudzeń.
Rzecz się dzieje po czeskiej granicy, ale jakbym czytała naszą (polską) historię.
Niektóre fragmenty, szególnie odnoszące się do lat szkolnych, to wypisz wymaluj polskie realia... !
"Źli pedagodzy mają szczęście, że dzieci prędko uczą się spychać wspomnienia doznanych upokorzeń do najciemniejszych zakamarków swoich wnętrz. Nikt w dorosłym życiu nie wraca do szkoły, żeby sprać nauczycielkę pierwszej klasy za te wszystkie szramy, które zrobiła mu na duszy"...
Ach, jakie to było dobre!
Prawda lat 80tych , życie codzienne obdarte ze wszelkich złudzeń.
Rzecz się dzieje po czeskiej granicy, ale jakbym czytała naszą (polską) historię.
Niektóre fragmenty, szególnie odnoszące się do lat szkolnych, to wypisz wymaluj polskie realia... !
"Źli pedagodzy mają szczęście, że dzieci prędko uczą się spychać wspomnienia doznanych upokorzeń...
Którędy szedł anioł nie jest powieścią wesołą. Wręcz przeciwnie. Mocno duszny, przytłaczający klimat ostravskich blokowisk, hut i kopalń przyciągających poszukujących pracy nie tylko Czechów, przeplata się z szarzyzną codziennego życia. Młodzi, urodzeni w czasach socjalizmu, nie mając pomysłu na przyszłość, często nie mając również możliwości, wiodą smutne życie, przy okazji powtarzając błędy rodziców.
"Uważali to miejsce za swoje. Miejsce, które nie istniałoby, gdyby nie ślepe konie, faceci i maszyny w podziemiach. Góry, które nie powstałyby, gdyby nie zapoczątkowane przed wiekami górnicze dzieło, szaleństwo tej krainy.
(...) Nikt nie troszczy się o to, co zrobić z drzewkami z rzadkich lasków, do kogo należy drewno z ich pni i skrywające się pośród nich zwierzęta - uciekinierzy z zabudowanych blokowiskami pół. Życie ledwie się tam tli. Nic nie staje na drodze niepowstrzymanej ekspansji wybujałej roślinności. Kiedyś tak będzie wyglądał cały świat. "
Dookoła jest szaro, brudno i przygnębiająco. Skromne mieszkania, zapuszczone otwarte do rana bary, w których dla rozrywki można napić się piwa, zapracowani rodzice, szkoła, która zamiast edukować, poniża. Kto może, gdy tylko dorośnie, wyjeżdża z miasta. Nie jest jednak łatwo zapomnieć, bo miasto i przeszłość, mocno zakorzenione, intensywnie żyją w bohaterach, nawet po latach.
Którędy szedł Anioł? - nasuwa się pytanie. Nie wiadomo. Wygląda jednak, że nie szedł przez Ostravę. Dawno nie czytałam tak przytłaczającej, sprawiającej ból i tak sugestywnie napisanej opowieści.
Którędy szedł anioł nie jest powieścią wesołą. Wręcz przeciwnie. Mocno duszny, przytłaczający klimat ostravskich blokowisk, hut i kopalń przyciągających poszukujących pracy nie tylko Czechów, przeplata się z szarzyzną codziennego życia. Młodzi, urodzeni w czasach socjalizmu, nie mając pomysłu na przyszłość, często nie mając również możliwości, wiodą smutne życie, przy...
Przyznam, że bardo przeżyłam tę książkę. Czułam się tak, jakby była trochę o mnie i moim dzieciństwie. Historie opowiadane przez autora działy się na Śląsku - co prawda w Czechach, ale jednak na Śląsku. Moje dzieciństwo upływało właśnie na Górnym Śląsku w Polsce, ale wyglądało bardzo podobnie do tego w Czechach. Zobaczyłam takie samo brudne i zaniedbane osiedle w moim mieście, znalazłam się pomiędzy takimi samymi ludźmi - górnikami i innymi robotnikami, którzy po pracy pili piwo w budce, czy śmierdzącej knajpie. Wróciło to do mnie i bardzo mną wstrząsnęło.
Teraz jeszcze przez kilka dni będę się snuła pamięcią po zaniedbanym, rachitycznym lasku, w którym nawet igły nie chcą rosnąć na drzewach, ech.
Przyznam, że bardo przeżyłam tę książkę. Czułam się tak, jakby była trochę o mnie i moim dzieciństwie. Historie opowiadane przez autora działy się na Śląsku - co prawda w Czechach, ale jednak na Śląsku. Moje dzieciństwo upływało właśnie na Górnym Śląsku w Polsce, ale wyglądało bardzo podobnie do tego w Czechach. Zobaczyłam takie samo brudne i zaniedbane osiedle w moim...
Na książkę Którędy szedł anioł , jak i w ogóle na nazwisko Jan Balában natknąłem się przy okazji Śląskich Targów Książki, gdzie nogi moje i mojej żony pognały czym prędzej w kierunku stoiska z literaturą naszych sąsiadów z południa. Wcześniej nie było mi dane,a szkoda.
Uwagę moich oczu przykuły dwie pozycje autora, Którędy szedł anioł i Zapytaj Taty. Teraz o tej pierwszej. Już sama okładka przeredagowanego wydania tej powieści niesie ze sobą informacje, że będzie tylko smutno, i właściwie wrażenie to towarzyszy nam do samego końca. Smutny wydaje się główny bohater Martin Vrána, smutne jest ostrawskie blokowisko, gdzie przyszło mu żyć i smutne jest to, że nic nie może spowodować, by ten smutek ustąpił......
po całość zapraszam pod
http://czechypopolsku.pl/ktoredy-szedl-aniol/
CZECHYPOPOLSKU.PL
Na książkę Którędy szedł anioł , jak i w ogóle na nazwisko Jan Balában natknąłem się przy okazji Śląskich Targów Książki, gdzie nogi moje i mojej żony pognały czym prędzej w kierunku stoiska z literaturą naszych sąsiadów z południa. Wcześniej nie było mi dane,a szkoda.
Uwagę moich oczu przykuły dwie pozycje autora, Którędy szedł anioł i Zapytaj Taty....
Rozkochuję się w czeskiej literaturze. Książka smutna a zarazem pogodna, napisana pięknym językiem. Smutne jest życie mieszkańców podpraskiego blokowiska, każdy nosi w sobie ból ale i nadzieję, a cóż bardziej ludzkiego? Przeczytałam z przyjemnością.
Rozkochuję się w czeskiej literaturze. Książka smutna a zarazem pogodna, napisana pięknym językiem. Smutne jest życie mieszkańców podpraskiego blokowiska, każdy nosi w sobie ból ale i nadzieję, a cóż bardziej ludzkiego? Przeczytałam z przyjemnością.
Literatura czeska, podobnie jak sami Czesi przywodzą na myśl same raczej pozytywne skojarzenia. Radosny, ironiczny, beztroski i zabawny. Balabán jednak w swojej powieści zaskakuje przytłaczającym wręcz klimatem, który kojarzyć się może tylko ze smutkiem. Ale czy smutek nie może być też przyjemnym doświadczeniem?
Nie byłam do końca przygotowana na taką lekturę. Zdarza mi się często czytać książki przygnębiające, traktujące o szokujących, czy złych wydarzeniach. Fikcyjnych lub nie. Powieść ta, mimo swojej fikcyjności, zawiera w sobie sporą ilość prawdy oraz elementów biograficznych. Czechy, lata 70-te, 80-te XX wieku. Nie tak dawno i nie tak daleko od nas, prawda? Być może przez tą ciekawie i autentycznie oddaną rzeczywistość czułam się tak źle podczas czytania książki. Tak, właśnie źle. Autor nie bawi się w piękne, wydumane słowa, nie opowiada historii nieprawdopodobnych. Wszystko zawarte na stronach tej powieści mogło i pewnie przydarzyło się niejednemu Polakowi czy Czechowi.
Dlaczego jednak czułam się źle? Słowo to wydaje się dla tej książki zbyt negatywnie nacechowane. Rzadko czuję się prawdziwą Polką, silne uczucie do kraju jest mi raczej obce. Nagle dzieje się taka książka jak ta, która wzbudza u mnie to skrywane poczucie tożsamości. Balabán dotrze do każdego młodego człowieka, który w obliczu ważnych zmian w jego życiu bywa skołowany. Niedoceniony, przygnębiony i opuszczony. Takie uczucie towarzyszy czytelnikowi przez cały czas. Mimo to nic nie dzieje się tu na siłę, a wydarzenia, które spotykają postaci są jak najbardziej prawdopodobne. Gdybym miała opisać tę książkę jednym słowem byłaby to pustka. Brzmi nieco patetycznie, prawda? Mimo to wyjątkowy styl w książce taki nie jest: autor świetnie dobiera słowa, umiejętnie i dosadnie prezentuje szarą rzeczywistość.
Łatwo opisać mi uczucia, które towarzyszyły mi w trakcie czytania książki. Smutek, przygnębienie, swego rodzaju bezradność. Nie sposób jednak przelać na papier dziwne doświadczenie po ukończeniu książki. Nie jest to tytuł, który poleciłabym każdemu. Jest w tej powieści coś tak melancholijnego, że aż pięknego. Którędy szedł anioł to wyjątkowe świadectwo dorastającego mieszkańca Środkowej Europy. Pomimo przygnębiającej treści, dotrze ona do wielu młodych ludzi; pozwoli zidentyfikować się z bohaterami powieści. W końcu każdy z nas był lub będzie kiedyś przytłoczony nadmiarem niespodziewanych i równie nieciekawych wydarzeń. Balabán stworzył intymny obraz zwykłych ludzi, zwykłych obywateli zwykłego państwa.
Literatura czeska, podobnie jak sami Czesi przywodzą na myśl same raczej pozytywne skojarzenia. Radosny, ironiczny, beztroski i zabawny. Balabán jednak w swojej powieści zaskakuje przytłaczającym wręcz klimatem, który kojarzyć się może tylko ze smutkiem. Ale czy smutek nie może być też przyjemnym doświadczeniem?
Nie byłam do końca przygotowana na taką lekturę. Zdarza mi...
Pięknie pisał Jan Balaban. Pięknie i smutno. I kochał ludzi, nawet tych niezbyt odważnych i niezbyt pięknie żyjących. W książce "Którędy szedł anioł" przygląda się sąsiadom z pewnego ostrawskiego blokowiska, ich małym życiom. To książka o codziennym trudzie walki z rozpaczą, jaką przesiąknięta jest ludzka egzystencja, o szukaniu powodu, dla którego każdego dnia warto wstać z łóżka, Balaban opisuje tych ludzi z wielką czułością i zrozumieniem. Ponura, szarobura, komunistyczna sceneria tworzy melancholijny nastrój. Nie, nie jest to żaden sentyment pisarza, widzi tamte mroczne czasy w ostry, niezamazany sposób... pokazuje jak niszczył ludzi i przyginał ich do ziemi. Ale życie w nowych czasach wcale nie jest łatwiejsze. I każdy człowiek toczy kamień swojego losu na nieokreśloną górę... i główny bohater Martin, i Eva, i Monika, i Ivan Figura, i staruszka Marie... Ale przede wszystkim jest to książka o miłości. O tym, że anioł staje blisko każdego z nas może tylko raz w naszym życiu. Jak wyczuć ten rzadki moment, który nasze życie może uczynić bardziej znośnym, mniej uwierającym? Jak nie przegapić tej okazji? To głęboko egzystencjalna książka. No i napisana pięknym językiem, ale o tym wspominałam już chyba na samym początku :-).
Pięknie pisał Jan Balaban. Pięknie i smutno. I kochał ludzi, nawet tych niezbyt odważnych i niezbyt pięknie żyjących. W książce "Którędy szedł anioł" przygląda się sąsiadom z pewnego ostrawskiego blokowiska, ich małym życiom. To książka o codziennym trudzie walki z rozpaczą, jaką przesiąknięta jest ludzka egzystencja, o szukaniu powodu, dla którego każdego dnia warto wstać...
Książka w porządku, ale akcja trochę się rozwleka. Moim zdaniem, nic specjalnego, ale też nie jest zła.
Książka w porządku, ale akcja trochę się rozwleka. Moim zdaniem, nic specjalnego, ale też nie jest zła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#literaturaosiedlowa ma się dobrze. zaryzykowałem to stwierdzenie, bo tym razem akcja dzieje się w Czechach, na ostrawskim osiedlu pośród hut i kopalń. bohaterowie przedstawieni przez autora żyją w szarej, burej i ponurej rzeczywistości zarówno współczesnej jak i tej dzikiej z lat dziewięćdziesiątych. ich codzienny byt w tym czarnym od smoły i pyłu węglowego mieście wydaje się nie mieć szans na poprawę.
_______
to niewątpliwie #książka o miłości. przynajmniej ja ją tak zinterpretowałem. anioł chodzi ulicami miasta, wystarczy go spotkać by być szczęśliwym. no właśnie, wystarczy go spotkać.
_______
bardzo podobały mi się industrialne fragmenty tekstu, które muszą pochodzić z jakiś biograficznych bądź podsłuchanych historii. np. "... Pracowała wtedy jako robotnica pomocnicza w zakładzie wzbogacania miału, gdzie brygadzista zwracał się do swoich podwładnych per "wy pizdy", a brud przenikał dosłownie wszędzie, nawet przez ubrania - także do miejsc intymnych. Kiedy po zmianie trzysta kobiet rozbierało się do naga we wspólnej szatni, wyglądało to tak, jakby zebrał się tam tłum jakiś nieludzkich stworzeń, upstrzonych węglowymi cieniami po wewnętrznych stronach ud i pod piersiami. Niektóre miały menstruację, krew ciekła im po nogach, a one nic - popalały papierosy i opowiadały sprośne dowcipy."
_______
#ksiazka napisana bardzo pięknym językiem i co z tego że jest smutna, melancholijna jak czeski serial "pustkowie". przeczytałem z przyjemnością i polecam!
#literaturaosiedlowa ma się dobrze. zaryzykowałem to stwierdzenie, bo tym razem akcja dzieje się w Czechach, na ostrawskim osiedlu pośród hut i kopalń. bohaterowie przedstawieni przez autora żyją w szarej, burej i ponurej rzeczywistości zarówno współczesnej jak i tej dzikiej z lat dziewięćdziesiątych. ich codzienny byt w tym czarnym od smoły i pyłu węglowego mieście wydaje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAch, jakie to było dobre!
Prawda lat 80tych , życie codzienne obdarte ze wszelkich złudzeń.
Rzecz się dzieje po czeskiej granicy, ale jakbym czytała naszą (polską) historię.
Niektóre fragmenty, szególnie odnoszące się do lat szkolnych, to wypisz wymaluj polskie realia... !
"Źli pedagodzy mają szczęście, że dzieci prędko uczą się spychać wspomnienia doznanych upokorzeń do najciemniejszych zakamarków swoich wnętrz. Nikt w dorosłym życiu nie wraca do szkoły, żeby sprać nauczycielkę pierwszej klasy za te wszystkie szramy, które zrobiła mu na duszy"...
Ach, jakie to było dobre!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrawda lat 80tych , życie codzienne obdarte ze wszelkich złudzeń.
Rzecz się dzieje po czeskiej granicy, ale jakbym czytała naszą (polską) historię.
Niektóre fragmenty, szególnie odnoszące się do lat szkolnych, to wypisz wymaluj polskie realia... !
"Źli pedagodzy mają szczęście, że dzieci prędko uczą się spychać wspomnienia doznanych upokorzeń...
U nas nikt takiej prawdziwej, surowej książki nie napisze, na szczęście mamy sąsiadów !!
U nas nikt takiej prawdziwej, surowej książki nie napisze, na szczęście mamy sąsiadów !!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacja
Rewelacja
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to szarość, samotnośc i depresja.
Uwielbiam specyfikę Czeskich pisarzy.
Ta książka to szarość, samotnośc i depresja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam specyfikę Czeskich pisarzy.
Którędy szedł anioł nie jest powieścią wesołą. Wręcz przeciwnie. Mocno duszny, przytłaczający klimat ostravskich blokowisk, hut i kopalń przyciągających poszukujących pracy nie tylko Czechów, przeplata się z szarzyzną codziennego życia. Młodzi, urodzeni w czasach socjalizmu, nie mając pomysłu na przyszłość, często nie mając również możliwości, wiodą smutne życie, przy okazji powtarzając błędy rodziców.
"Uważali to miejsce za swoje. Miejsce, które nie istniałoby, gdyby nie ślepe konie, faceci i maszyny w podziemiach. Góry, które nie powstałyby, gdyby nie zapoczątkowane przed wiekami górnicze dzieło, szaleństwo tej krainy.
(...) Nikt nie troszczy się o to, co zrobić z drzewkami z rzadkich lasków, do kogo należy drewno z ich pni i skrywające się pośród nich zwierzęta - uciekinierzy z zabudowanych blokowiskami pół. Życie ledwie się tam tli. Nic nie staje na drodze niepowstrzymanej ekspansji wybujałej roślinności. Kiedyś tak będzie wyglądał cały świat. "
Dookoła jest szaro, brudno i przygnębiająco. Skromne mieszkania, zapuszczone otwarte do rana bary, w których dla rozrywki można napić się piwa, zapracowani rodzice, szkoła, która zamiast edukować, poniża. Kto może, gdy tylko dorośnie, wyjeżdża z miasta. Nie jest jednak łatwo zapomnieć, bo miasto i przeszłość, mocno zakorzenione, intensywnie żyją w bohaterach, nawet po latach.
Którędy szedł Anioł? - nasuwa się pytanie. Nie wiadomo. Wygląda jednak, że nie szedł przez Ostravę. Dawno nie czytałam tak przytłaczającej, sprawiającej ból i tak sugestywnie napisanej opowieści.
Którędy szedł anioł nie jest powieścią wesołą. Wręcz przeciwnie. Mocno duszny, przytłaczający klimat ostravskich blokowisk, hut i kopalń przyciągających poszukujących pracy nie tylko Czechów, przeplata się z szarzyzną codziennego życia. Młodzi, urodzeni w czasach socjalizmu, nie mając pomysłu na przyszłość, często nie mając również możliwości, wiodą smutne życie, przy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że bardo przeżyłam tę książkę. Czułam się tak, jakby była trochę o mnie i moim dzieciństwie. Historie opowiadane przez autora działy się na Śląsku - co prawda w Czechach, ale jednak na Śląsku. Moje dzieciństwo upływało właśnie na Górnym Śląsku w Polsce, ale wyglądało bardzo podobnie do tego w Czechach. Zobaczyłam takie samo brudne i zaniedbane osiedle w moim mieście, znalazłam się pomiędzy takimi samymi ludźmi - górnikami i innymi robotnikami, którzy po pracy pili piwo w budce, czy śmierdzącej knajpie. Wróciło to do mnie i bardzo mną wstrząsnęło.
Teraz jeszcze przez kilka dni będę się snuła pamięcią po zaniedbanym, rachitycznym lasku, w którym nawet igły nie chcą rosnąć na drzewach, ech.
Przyznam, że bardo przeżyłam tę książkę. Czułam się tak, jakby była trochę o mnie i moim dzieciństwie. Historie opowiadane przez autora działy się na Śląsku - co prawda w Czechach, ale jednak na Śląsku. Moje dzieciństwo upływało właśnie na Górnym Śląsku w Polsce, ale wyglądało bardzo podobnie do tego w Czechach. Zobaczyłam takie samo brudne i zaniedbane osiedle w moim...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCZECHYPOPOLSKU.PL
Na książkę Którędy szedł anioł , jak i w ogóle na nazwisko Jan Balában natknąłem się przy okazji Śląskich Targów Książki, gdzie nogi moje i mojej żony pognały czym prędzej w kierunku stoiska z literaturą naszych sąsiadów z południa. Wcześniej nie było mi dane,a szkoda.
Uwagę moich oczu przykuły dwie pozycje autora, Którędy szedł anioł i Zapytaj Taty. Teraz o tej pierwszej. Już sama okładka przeredagowanego wydania tej powieści niesie ze sobą informacje, że będzie tylko smutno, i właściwie wrażenie to towarzyszy nam do samego końca. Smutny wydaje się główny bohater Martin Vrána, smutne jest ostrawskie blokowisko, gdzie przyszło mu żyć i smutne jest to, że nic nie może spowodować, by ten smutek ustąpił......
po całość zapraszam pod
http://czechypopolsku.pl/ktoredy-szedl-aniol/
CZECHYPOPOLSKU.PL
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa książkę Którędy szedł anioł , jak i w ogóle na nazwisko Jan Balában natknąłem się przy okazji Śląskich Targów Książki, gdzie nogi moje i mojej żony pognały czym prędzej w kierunku stoiska z literaturą naszych sąsiadów z południa. Wcześniej nie było mi dane,a szkoda.
Uwagę moich oczu przykuły dwie pozycje autora, Którędy szedł anioł i Zapytaj Taty....
Rozkochuję się w czeskiej literaturze. Książka smutna a zarazem pogodna, napisana pięknym językiem. Smutne jest życie mieszkańców podpraskiego blokowiska, każdy nosi w sobie ból ale i nadzieję, a cóż bardziej ludzkiego? Przeczytałam z przyjemnością.
Rozkochuję się w czeskiej literaturze. Książka smutna a zarazem pogodna, napisana pięknym językiem. Smutne jest życie mieszkańców podpraskiego blokowiska, każdy nosi w sobie ból ale i nadzieję, a cóż bardziej ludzkiego? Przeczytałam z przyjemnością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiteratura czeska, podobnie jak sami Czesi przywodzą na myśl same raczej pozytywne skojarzenia. Radosny, ironiczny, beztroski i zabawny. Balabán jednak w swojej powieści zaskakuje przytłaczającym wręcz klimatem, który kojarzyć się może tylko ze smutkiem. Ale czy smutek nie może być też przyjemnym doświadczeniem?
Nie byłam do końca przygotowana na taką lekturę. Zdarza mi się często czytać książki przygnębiające, traktujące o szokujących, czy złych wydarzeniach. Fikcyjnych lub nie. Powieść ta, mimo swojej fikcyjności, zawiera w sobie sporą ilość prawdy oraz elementów biograficznych. Czechy, lata 70-te, 80-te XX wieku. Nie tak dawno i nie tak daleko od nas, prawda? Być może przez tą ciekawie i autentycznie oddaną rzeczywistość czułam się tak źle podczas czytania książki. Tak, właśnie źle. Autor nie bawi się w piękne, wydumane słowa, nie opowiada historii nieprawdopodobnych. Wszystko zawarte na stronach tej powieści mogło i pewnie przydarzyło się niejednemu Polakowi czy Czechowi.
Dlaczego jednak czułam się źle? Słowo to wydaje się dla tej książki zbyt negatywnie nacechowane. Rzadko czuję się prawdziwą Polką, silne uczucie do kraju jest mi raczej obce. Nagle dzieje się taka książka jak ta, która wzbudza u mnie to skrywane poczucie tożsamości. Balabán dotrze do każdego młodego człowieka, który w obliczu ważnych zmian w jego życiu bywa skołowany. Niedoceniony, przygnębiony i opuszczony. Takie uczucie towarzyszy czytelnikowi przez cały czas. Mimo to nic nie dzieje się tu na siłę, a wydarzenia, które spotykają postaci są jak najbardziej prawdopodobne. Gdybym miała opisać tę książkę jednym słowem byłaby to pustka. Brzmi nieco patetycznie, prawda? Mimo to wyjątkowy styl w książce taki nie jest: autor świetnie dobiera słowa, umiejętnie i dosadnie prezentuje szarą rzeczywistość.
Łatwo opisać mi uczucia, które towarzyszyły mi w trakcie czytania książki. Smutek, przygnębienie, swego rodzaju bezradność. Nie sposób jednak przelać na papier dziwne doświadczenie po ukończeniu książki. Nie jest to tytuł, który poleciłabym każdemu. Jest w tej powieści coś tak melancholijnego, że aż pięknego. Którędy szedł anioł to wyjątkowe świadectwo dorastającego mieszkańca Środkowej Europy. Pomimo przygnębiającej treści, dotrze ona do wielu młodych ludzi; pozwoli zidentyfikować się z bohaterami powieści. W końcu każdy z nas był lub będzie kiedyś przytłoczony nadmiarem niespodziewanych i równie nieciekawych wydarzeń. Balabán stworzył intymny obraz zwykłych ludzi, zwykłych obywateli zwykłego państwa.
Literatura czeska, podobnie jak sami Czesi przywodzą na myśl same raczej pozytywne skojarzenia. Radosny, ironiczny, beztroski i zabawny. Balabán jednak w swojej powieści zaskakuje przytłaczającym wręcz klimatem, który kojarzyć się może tylko ze smutkiem. Ale czy smutek nie może być też przyjemnym doświadczeniem?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie byłam do końca przygotowana na taką lekturę. Zdarza mi...
Pięknie pisał Jan Balaban. Pięknie i smutno. I kochał ludzi, nawet tych niezbyt odważnych i niezbyt pięknie żyjących. W książce "Którędy szedł anioł" przygląda się sąsiadom z pewnego ostrawskiego blokowiska, ich małym życiom. To książka o codziennym trudzie walki z rozpaczą, jaką przesiąknięta jest ludzka egzystencja, o szukaniu powodu, dla którego każdego dnia warto wstać z łóżka, Balaban opisuje tych ludzi z wielką czułością i zrozumieniem. Ponura, szarobura, komunistyczna sceneria tworzy melancholijny nastrój. Nie, nie jest to żaden sentyment pisarza, widzi tamte mroczne czasy w ostry, niezamazany sposób... pokazuje jak niszczył ludzi i przyginał ich do ziemi. Ale życie w nowych czasach wcale nie jest łatwiejsze. I każdy człowiek toczy kamień swojego losu na nieokreśloną górę... i główny bohater Martin, i Eva, i Monika, i Ivan Figura, i staruszka Marie... Ale przede wszystkim jest to książka o miłości. O tym, że anioł staje blisko każdego z nas może tylko raz w naszym życiu. Jak wyczuć ten rzadki moment, który nasze życie może uczynić bardziej znośnym, mniej uwierającym? Jak nie przegapić tej okazji? To głęboko egzystencjalna książka. No i napisana pięknym językiem, ale o tym wspominałam już chyba na samym początku :-).
Pięknie pisał Jan Balaban. Pięknie i smutno. I kochał ludzi, nawet tych niezbyt odważnych i niezbyt pięknie żyjących. W książce "Którędy szedł anioł" przygląda się sąsiadom z pewnego ostrawskiego blokowiska, ich małym życiom. To książka o codziennym trudzie walki z rozpaczą, jaką przesiąknięta jest ludzka egzystencja, o szukaniu powodu, dla którego każdego dnia warto wstać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to