Wróć na stronę książki

Oceny książki Klinika Pana B.

Średnia ocen
7,5 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1494
1494

Na półkach: ,

Ależ to było wyśmienite. Mimo że nie mam kłopotu z uzależnieniami (bo nawet palenie udało mi się rzucić kilkanaście lat temu) to jednak ta książka jest mi jakaś dziwnie bliska. Nie posiadam innych uzależnień, chyba żeby do takowych zaliczyć nałogowe czytanie książek i układanie puzzli 😁😉.

To o czym autorka pisała, okazało się dla mnie tak wiarygodne i prawdziwe, że aż mi zaparło dech. Z wieloma przemyśleniami, zdaniami i słowami w stu procentach się zgadzałam, jakby były po prostu moje i już. Wykminione w mojej głowie i w moim umyśle.

Z tego to powodu, postanowiłam poszukać czegoś o samej autorce, w internecie i o tym czy, a jeśli tak to kiedy powstała kolejna część "Kliniki..." zapowiedzianej na zakończeniu części pierwszej. Tak jest napisane na końcu książki "Koniec części pierwszej". Przecież już jaśniej nie można poinformować czytelników, że nastąpi kontynuacja, prawda?

Niestety na polskich stronach i w języku polskim nie znalazłam niczego na temat autorki. Wprawdzie znalazłam profil autorki na facebooku, jednak tamże ostatni wpis datowany jest na rok 2021, więc trochę dawno... Trochę informacji znalazłam na stronie:
/poloniaviva.eu/ informacji w języku niemieckim, jednak artykuł tam zamieszczony jest datowany również parę lat temu, bo w roku 2020. Tak więc niestety w sumie niczego konkretnego się nie dowiedziałam, ani o autorce (jakichś aktualnych informacji) ani o drugiej części "Kliniki...". Bardzo żałuję, bo z wielką chęcią bym ją przeczytała.

A jeśli chodzi o samą książkę. Mamy tutaj głównego bohatera "M" który jest stomatologiem ma około 30 lat i pewne uzależnienie, nie powiem jakie, ale zdradzę, że nie alkoholowe. Pewnego razu za przyczyną zbiegu niefortunnych okoliczności zostaje pozwany do sądu, oskarżony i skierowany na terapię do właśnie "Kliniki pana B", no i się dzieje 😉. Serdecznie polecam.

Ależ to było wyśmienite. Mimo że nie mam kłopotu z uzależnieniami (bo nawet palenie udało mi się rzucić kilkanaście lat temu) to jednak ta książka jest mi jakaś dziwnie bliska. Nie posiadam innych uzależnień, chyba żeby do takowych zaliczyć nałogowe czytanie książek i układanie puzzli 😁😉.

To o czym autorka pisała, okazało się dla mnie tak wiarygodne i prawdziwe, że aż mi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3338
2273

Na półkach:

Narracja i chaotyczność położyła mnie na łopatki...

Narracja i chaotyczność położyła mnie na łopatki...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1669
1660

Na półkach: ,

apisanie książki, której miejscem akcji będzie klinika odwykowa nie jest proste. Trzeba mieć jako takie pojęcie o ludzkiej psychice, ale także trzeba po prostu widzieć w ludziach coś więcej. Próba zajrzenia w głąb człowieka nie może zatrzymać się tylko na tym co jest powierzchowne, musi mieć swoje filary w próbie poznania, zrozumienia i prostej empatii. Szczególny wyraz daje temu próba postawienia się w roli w, której nigdy się nie było. Sara Leiss postanowiła zgłębić psychikę mężczyzny w średnim wieku, i zrobiła to nadzwyczaj dobrze. Autorka postawiła na wyjątkowo wymagający schemat powieści, który skupia się na przemyśleniach głównego bohatera, dając do zrozumienia, że nie istnieje człowiek, którego nie da się wsadzić do szufladki. Leiss ma w tym dużo racji, bo jak głosi znane powiedzenie: „Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani”. Temu też hołduje całość książki, która stara się przekonać Czytelnika, że nie ważne jak zdrowo się czujesz, możesz zostać osadzony w książkowej „Klinice” jeśli tylko odbiegasz od przyjętego scenariusza społecznie akceptowalnego.

M. jest naszym głównym bohaterem. Można by rzec, że jest podręcznikowym przykładem faceta dwudziestego pierwszego wieku. Praca dentysty pochłania go bez reszty, nie znajduje czasu na nic więcej, poza swoim kotem. Kocha swojego sierściucha, chociaż często o nim zapomina. Przytłoczony tym co go otacza, postanawia zamknąć się we własnym świecie. Pomimo bliskiego związku z niejaką K. cały wolny czas poświęca na masturbację i marzenia na temat walorów estetycznych swoich pacjentek. Zbiegiem okoliczności, trafia przed oblicze wymiaru sprawiedliwości, który nie okazuje się dla niego zbyt łaskawy. Pomimo jasnej niewinności, przychodzi mu w karze, odbycie kilkutygodniowego „turnusu” w klinice odwykowej. M. sam nie wiedząc z czego ma się tam leczyć, przyjmuje karę z pokorą, ale i z niechęcią. Zdarzenia jakie będą miały miejsce w jego obecności, przejdą wszelkie pojęcie M. jak i Czytelnika.

W pierwszej chwili, kiedy czytając „Klinikę Pana B.” dotarłem do momentu autodestrukcji głównego bohatera, miałem wrażenie, że skądś to znam. Niemal każda myśl M. była mi znana, przebijała się cichym echem z mojej własnej osoby. Kartka po kartce docierałem się z bohaterem, ale także z samym sobą. Główny bohater stał się w pewien sposób personifikacją moich obaw. Uświadamiałem to sobie o tyle wolno, że zanim się spostrzegłem, zaczynałem analizować własne życie. Problemy M. nie są różne od naszych własnych, zostały tylko ubrane w inną formę. Dla głównego bohatera katalizatorem przemian było fałszywe oskarżenie, dla Czytelnika może to być książka sama w sobie. Na przykładzie M. można wysnuć wiele scenariuszy, ale każdy sprowadza się do tego jednego – zrozumienia własnych błędów.

Pełna recenzja książki na:
http://moznaprzeczytac.pl/klinika-pana-b-sara-leiss/

apisanie książki, której miejscem akcji będzie klinika odwykowa nie jest proste. Trzeba mieć jako takie pojęcie o ludzkiej psychice, ale także trzeba po prostu widzieć w ludziach coś więcej. Próba zajrzenia w głąb człowieka nie może zatrzymać się tylko na tym co jest powierzchowne, musi mieć swoje filary w próbie poznania, zrozumienia i prostej empatii. Szczególny wyraz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to