Zaskakująco dobra książka, zwłaszcza jak na rodzimą antologię tematyczną, wydana przez ŚKF na Tricon 2010, czyli połączenie trzech konwentów: Euroconu, Polconu i Parconu. Według założenia miały się w niej znaleźć teksty oferujące smoka nietypowego, nieszablonowego. I to się jak najbardziej udało - trzy teksty z ogólnej liczby sześciu są więcej niż przyzwoite.
Pierwszy to „Harfa pustyni” Anny Kańtoch. Historia wyprawy do tajemniczego miasta na pustyni, w którym to nie dorośli, ale dzieci noszą broń, i w którym grasuje coś, czego formalnie nie widać, ale co jak najbardziej człowieka może rozszarpać. Jest nieco fatalistycznie, ciut ponuro, z tradycyjnie dla autorki gęstymi, niewyłożonymi kawa na ławę realiami, ale i przy tym z logicznym finałem. Solidna robota, i tyle.
Drugi dobry tekst to „Dzień ofiarny” Iwony Surmik, autorki, która po wydaniu w latach 2002-2005 trzech powieści praktycznie zamilkła, wracając dopiero w 2021 roku z szeregiem krótkich opowiadanek puszczonych na rynek od razu w formie elektronicznej. Jej „Dzień ofiarny” również gra fatalistycznym, mrocznym klimatem, ale mimo wszystko jest ciut lżejszego kalibru niż „Harfa pustyni”. Rozgrywa się gdzieś na przełomie XIX i XX wieku w zapuszczonych, nieużywanych już dokach, zasiedlonych przez społecznych wyrzutków. I to właśnie spośród dzieci wyrzutków co roku, dokładnie 23 marca, znika bez śladu jedna latorośl. O ile jednak mieszkańcy zdają się pogodzeni z przypadłością losu i traktują zniknięcie dziecka jako swego rodzaju konieczną do złożenia daninę, to już miejscowy młody policjant upiera się znaleźć sprawcę zaginięć. Wtóruje mu przysłany z city detektyw, początkowo lekceważący przekonanie młodzika, że w grę może wchodzić jakieś dziwne zwierzę. Intryga ciekawi, postaci są wyraziste, a finał spina całość jak najbardziej sensowną klamrą.
Peleton (i książkę) zamyka zaś „Smok, czarownica i stary Szafa” Michała Cholewy, włączony później do zbioru „Echa”, wzbogacającego uniwersum świata „Algorytmu wojny”. Innymi słowy – jest to odprysk militarnej space opery, napisany jednak na wesoło. Do placówki wojskowej na jednej z egzotycznych planet przypadkowo puka inspekcja. Kłopot w tym, że znaczną część wyposażenia bazy przehandlowano na używki, dziwki i różne inne udogodnienia, i żeby wywinąć się plutonowi egzekucyjnemu, na gwałt trzeba wymyślić sposób na ukrycie braków. Pojawia się więc skomplikowany koncept zajęcia inspektorów… czymś innym. To prawda, dowcip chwilami jest z gatunku lekko przeszarżowanych, ale mimo to opowieść czyta się z uśmiechem na ustach. I to do samego finału.
Z pozostałych opowiadań całkiem przyzwoite są jeszcze otwierające książkę „Małpki z liści” Jakuba Ćwieka, choć nie jest to lektura szczególnie przyjemna ze względu na tematykę – wykorzystywanie seksualne dziewczynki w domu dziecka przez starszego kolegę.
I tu dochodzimy do dwóch nieporozumień – opowiadań umieszczonych w wersjach dwujęzycznych, co jest o tyle bez sensu, że do tłumaczenia wybrano teksty najsłabsze. Ten krótszy tekst to „Labirynty” Wita Szostaka – short nijaki i zasadniczo pozbawiony treści, z młodzieńcem, którego mijani na ulicy ludzie biorą za smoka. Bo… No, bo tak. Miał być smok, to jest. Można się o tym przekonać i po polsku, i po czesku. Natomiast ten dłuższy tekst, zaserwowany po polsku i po angielsku, to „Śpiący smok” Piotra Giemzy-Popowskiego, będący tak naprawdę reklamówką systemu RPG Monastyr. Nie dość, że morduje czytelnika nadmiarem postaci o skomplikowanych, arabsko brzmiących imionach, a także nudzi średnio ciekawą akcją opartą w sporej mierze na politycznych dywagacjach i kompetencyjnych sporach, to jeszcze niezupełnie jest fantastyką (owszem, mamy obcą krainę, ale emisariusze o mitycznych mocach żadnych swoich mocy nie objawiają), a motyw smoka to bezczelne pójście na łatwiznę – ot, jest to nazwa specjalnego statku, trochę bardziej zaawansowanego technicznie niż pirackie żaglowce. Bo – czego nie nadmieniłem – akcja rozgrywa się wśród pirackiej braci. Statek zaś pojawia się w ostatnim akapicie tekstu.
Jeśli więc puścić mimo oka piratów i nie zwrócić uwagi na shorta Szostaka, a także nie przejmować się mocno pobieżną korektą (literówek jest sporo, a i bywa, że całe słowo uciekło), to lektura „Smoka urojonego” przyniesie sporo czytelniczej frajdy.
(Esensja.pl)
Zaskakująco dobra książka, zwłaszcza jak na rodzimą antologię tematyczną, wydana przez ŚKF na Tricon 2010, czyli połączenie trzech konwentów: Euroconu, Polconu i Parconu. Według założenia miały się w niej znaleźć teksty oferujące smoka nietypowego, nieszablonowego. I to się jak najbardziej udało - trzy teksty z ogólnej liczby sześciu są więcej niż przyzwoite.
W zbiorze znajduje się 6 opowiadań (w tym dwa przetłumaczone na języki obce). Pokusiłam się o jednowyrazową charakterystykę: "Małpki z liści" - przejmujące, "Śpiący smok" - dużo akcji (odstępstwo - dwa wyrazy ;)), "Harfa Pustyni" - straszne, "Dzień ofiaryn" - przerażające, "Labirynty" - krótkie, "Smok, czarownica i Stary Szafa" - zabawne.
W zbiorze znajduje się 6 opowiadań (w tym dwa przetłumaczone na języki obce). Pokusiłam się o jednowyrazową charakterystykę: "Małpki z liści" - przejmujące, "Śpiący smok" - dużo akcji (odstępstwo - dwa wyrazy ;)), "Harfa Pustyni" - straszne, "Dzień ofiaryn" - przerażające, "Labirynty" - krótkie, "Smok, czarownica i Stary Szafa" -...
Antologię opowiadań wydanych przez Śląski Klub Fantastyki, łączy ze sobą motyw smoka. Nie jest to jednak stworzenie które przychodzi nam do głowy jako pierwsza myśl. Smok w opowiadaniach autorów to stworzenie wymyślone, urojone, czasami ze względu na swoją formę, czasem dlatego, że tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Każdy z autorów podszedł do tematu inaczej, co stworzyło ciekawą mieszankę.
Zbiór składa się z sześciu opowiadań, trzy zapadły mi w pamięć, jedno mnie urzekło. Mamy współczesne polskie życie, z elementami magii, klasyczną powieść fantasy w stylu Dragonlance, historię osadzoną w przyszłości z gatunku antyutopii, kryminał retro z elementami fantasy/horroru, miniopowiadanie i klasyczną s/f z jajem.
Na całą recenzję zapraszam na http://ksiazkowewyliczanki.blogspot.com/2015/02/smok-urojony-antologia.html
Antologię opowiadań wydanych przez Śląski Klub Fantastyki, łączy ze sobą motyw smoka. Nie jest to jednak stworzenie które przychodzi nam do głowy jako pierwsza myśl. Smok w opowiadaniach autorów to stworzenie wymyślone, urojone, czasami ze względu na swoją formę, czasem dlatego, że tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Każdy z autorów podszedł do tematu inaczej, co...
Książkę wprawdzie pożyczyłam od koleżanki, ale i tak bardzo podoba mi się ta inicjatywa - ten zbiór został napisany na Tricon 2010 i rozdawany tam uczestnikom. Według mnie każda okazja do promowania literatury jest dobra :) Oceniając ogólnie - poziom opowiadań jest dosyć wysoki i chwile im poświęcone zdecydowanie zaliczam do przyjemnych. Ale, jak wiadomo, nigdy w antologiach nie będzie tak, że wszystkie teksty będą równie dobre i interesujące.
Najbardziej spodobał mi się "Dzień ofiarny" Iwony Surmik. To drugie najdłuższe opowiadanie w zbiorze, ale wciągnęło mnie tak, że nie mogłam się oderwać. Spotykamy tam intrygujące osobowości, tło fabularne jest bardzo dobrze zarysowane i kryje się za nim niesamowita intryga, a i sama akcja należy moim zdaniem do tych najlepiej zaplanowanych. Bardzo pobudza wyobraźnię.
Podobnie wysoki poziom trzyma "Harfa pustyni" Anny Kańtoch.
Dużym plusem jest też opowiadanie Michała Cholewy "Smok, czarownica i stary Szafa". Ono dla mnie "uratowało" antologię pod tym względem, że brakowało mi tekstu, który podszedłby do tematu w sposób lekki i żartobliwy. Szata graficzna zbioru kojarzy się dość swobodnie, tymczasem opowiadania poruszają bardzo poważne tematy, poza właśnie tym ostatnim autorstwa Michała Cholewy. Jest to historia ciekawa, zabawna i w znacznym stopniu wpłynęła na moją ocenę zbioru jako całości.
Najsłabszym tekstem jest w moim odczuciu "Śpiący smok" Piotra Giemzy-Popowskiego, może dlatego, że po pierwszych zdaniach - kiedy zorientowałam się, że jest on osadzony w realiach systemu rpg "Monastyr" - bardzo wiele sobie po nim obiecywałam. Tymczasem narracja jest niedopracowana, niektóre zdania są skonstruowane w taki sposób, że właściwie nie wiadomo, o co w nich chodzi. Fabuła też nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, jest trochę o wszystkim i o niczym. Być może opowiadanie powstało na podstawie sesji rpg i w czasie grania akcja była fascynująca, natomiast ta relacja już niekoniecznie.
Podsumowując, zbiór uważam za udany, zawiera opowiadania trzymające dosyć wysoki poziom. Każde kolejne ma w sobie coś interesującego, nawet to, które uważam za najsłabsze. Dobrze było sobie przypomnieć, dlaczego kiedyś jedną z moich ulubionych lektur były antologie polskiej fantastyki.
Książkę wprawdzie pożyczyłam od koleżanki, ale i tak bardzo podoba mi się ta inicjatywa - ten zbiór został napisany na Tricon 2010 i rozdawany tam uczestnikom. Według mnie każda okazja do promowania literatury jest dobra :) Oceniając ogólnie - poziom opowiadań jest dosyć wysoki i chwile im poświęcone zdecydowanie zaliczam do przyjemnych. Ale, jak wiadomo, nigdy w...
Zaskakująco dobra książka, zwłaszcza jak na rodzimą antologię tematyczną, wydana przez ŚKF na Tricon 2010, czyli połączenie trzech konwentów: Euroconu, Polconu i Parconu. Według założenia miały się w niej znaleźć teksty oferujące smoka nietypowego, nieszablonowego. I to się jak najbardziej udało - trzy teksty z ogólnej liczby sześciu są więcej niż przyzwoite.
Pierwszy to „Harfa pustyni” Anny Kańtoch. Historia wyprawy do tajemniczego miasta na pustyni, w którym to nie dorośli, ale dzieci noszą broń, i w którym grasuje coś, czego formalnie nie widać, ale co jak najbardziej człowieka może rozszarpać. Jest nieco fatalistycznie, ciut ponuro, z tradycyjnie dla autorki gęstymi, niewyłożonymi kawa na ławę realiami, ale i przy tym z logicznym finałem. Solidna robota, i tyle.
Drugi dobry tekst to „Dzień ofiarny” Iwony Surmik, autorki, która po wydaniu w latach 2002-2005 trzech powieści praktycznie zamilkła, wracając dopiero w 2021 roku z szeregiem krótkich opowiadanek puszczonych na rynek od razu w formie elektronicznej. Jej „Dzień ofiarny” również gra fatalistycznym, mrocznym klimatem, ale mimo wszystko jest ciut lżejszego kalibru niż „Harfa pustyni”. Rozgrywa się gdzieś na przełomie XIX i XX wieku w zapuszczonych, nieużywanych już dokach, zasiedlonych przez społecznych wyrzutków. I to właśnie spośród dzieci wyrzutków co roku, dokładnie 23 marca, znika bez śladu jedna latorośl. O ile jednak mieszkańcy zdają się pogodzeni z przypadłością losu i traktują zniknięcie dziecka jako swego rodzaju konieczną do złożenia daninę, to już miejscowy młody policjant upiera się znaleźć sprawcę zaginięć. Wtóruje mu przysłany z city detektyw, początkowo lekceważący przekonanie młodzika, że w grę może wchodzić jakieś dziwne zwierzę. Intryga ciekawi, postaci są wyraziste, a finał spina całość jak najbardziej sensowną klamrą.
Peleton (i książkę) zamyka zaś „Smok, czarownica i stary Szafa” Michała Cholewy, włączony później do zbioru „Echa”, wzbogacającego uniwersum świata „Algorytmu wojny”. Innymi słowy – jest to odprysk militarnej space opery, napisany jednak na wesoło. Do placówki wojskowej na jednej z egzotycznych planet przypadkowo puka inspekcja. Kłopot w tym, że znaczną część wyposażenia bazy przehandlowano na używki, dziwki i różne inne udogodnienia, i żeby wywinąć się plutonowi egzekucyjnemu, na gwałt trzeba wymyślić sposób na ukrycie braków. Pojawia się więc skomplikowany koncept zajęcia inspektorów… czymś innym. To prawda, dowcip chwilami jest z gatunku lekko przeszarżowanych, ale mimo to opowieść czyta się z uśmiechem na ustach. I to do samego finału.
Z pozostałych opowiadań całkiem przyzwoite są jeszcze otwierające książkę „Małpki z liści” Jakuba Ćwieka, choć nie jest to lektura szczególnie przyjemna ze względu na tematykę – wykorzystywanie seksualne dziewczynki w domu dziecka przez starszego kolegę.
I tu dochodzimy do dwóch nieporozumień – opowiadań umieszczonych w wersjach dwujęzycznych, co jest o tyle bez sensu, że do tłumaczenia wybrano teksty najsłabsze. Ten krótszy tekst to „Labirynty” Wita Szostaka – short nijaki i zasadniczo pozbawiony treści, z młodzieńcem, którego mijani na ulicy ludzie biorą za smoka. Bo… No, bo tak. Miał być smok, to jest. Można się o tym przekonać i po polsku, i po czesku. Natomiast ten dłuższy tekst, zaserwowany po polsku i po angielsku, to „Śpiący smok” Piotra Giemzy-Popowskiego, będący tak naprawdę reklamówką systemu RPG Monastyr. Nie dość, że morduje czytelnika nadmiarem postaci o skomplikowanych, arabsko brzmiących imionach, a także nudzi średnio ciekawą akcją opartą w sporej mierze na politycznych dywagacjach i kompetencyjnych sporach, to jeszcze niezupełnie jest fantastyką (owszem, mamy obcą krainę, ale emisariusze o mitycznych mocach żadnych swoich mocy nie objawiają), a motyw smoka to bezczelne pójście na łatwiznę – ot, jest to nazwa specjalnego statku, trochę bardziej zaawansowanego technicznie niż pirackie żaglowce. Bo – czego nie nadmieniłem – akcja rozgrywa się wśród pirackiej braci. Statek zaś pojawia się w ostatnim akapicie tekstu.
Jeśli więc puścić mimo oka piratów i nie zwrócić uwagi na shorta Szostaka, a także nie przejmować się mocno pobieżną korektą (literówek jest sporo, a i bywa, że całe słowo uciekło), to lektura „Smoka urojonego” przyniesie sporo czytelniczej frajdy.
(Esensja.pl)
Zaskakująco dobra książka, zwłaszcza jak na rodzimą antologię tematyczną, wydana przez ŚKF na Tricon 2010, czyli połączenie trzech konwentów: Euroconu, Polconu i Parconu. Według założenia miały się w niej znaleźć teksty oferujące smoka nietypowego, nieszablonowego. I to się jak najbardziej udało - trzy teksty z ogólnej liczby sześciu są więcej niż przyzwoite.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy to...
W zbiorze znajduje się 6 opowiadań (w tym dwa przetłumaczone na języki obce). Pokusiłam się o jednowyrazową charakterystykę: "Małpki z liści" - przejmujące, "Śpiący smok" - dużo akcji (odstępstwo - dwa wyrazy ;)), "Harfa Pustyni" - straszne, "Dzień ofiaryn" - przerażające, "Labirynty" - krótkie, "Smok, czarownica i Stary Szafa" - zabawne.
W zbiorze znajduje się 6 opowiadań (w tym dwa przetłumaczone na języki obce). Pokusiłam się o jednowyrazową charakterystykę: "Małpki z liści" - przejmujące, "Śpiący smok" - dużo akcji (odstępstwo - dwa wyrazy ;)), "Harfa Pustyni" - straszne, "Dzień ofiaryn" - przerażające, "Labirynty" - krótkie, "Smok, czarownica i Stary Szafa" -...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAntologię opowiadań wydanych przez Śląski Klub Fantastyki, łączy ze sobą motyw smoka. Nie jest to jednak stworzenie które przychodzi nam do głowy jako pierwsza myśl. Smok w opowiadaniach autorów to stworzenie wymyślone, urojone, czasami ze względu na swoją formę, czasem dlatego, że tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Każdy z autorów podszedł do tematu inaczej, co stworzyło ciekawą mieszankę.
Zbiór składa się z sześciu opowiadań, trzy zapadły mi w pamięć, jedno mnie urzekło. Mamy współczesne polskie życie, z elementami magii, klasyczną powieść fantasy w stylu Dragonlance, historię osadzoną w przyszłości z gatunku antyutopii, kryminał retro z elementami fantasy/horroru, miniopowiadanie i klasyczną s/f z jajem.
Na całą recenzję zapraszam na http://ksiazkowewyliczanki.blogspot.com/2015/02/smok-urojony-antologia.html
Antologię opowiadań wydanych przez Śląski Klub Fantastyki, łączy ze sobą motyw smoka. Nie jest to jednak stworzenie które przychodzi nam do głowy jako pierwsza myśl. Smok w opowiadaniach autorów to stworzenie wymyślone, urojone, czasami ze względu na swoją formę, czasem dlatego, że tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Każdy z autorów podszedł do tematu inaczej, co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę wprawdzie pożyczyłam od koleżanki, ale i tak bardzo podoba mi się ta inicjatywa - ten zbiór został napisany na Tricon 2010 i rozdawany tam uczestnikom. Według mnie każda okazja do promowania literatury jest dobra :) Oceniając ogólnie - poziom opowiadań jest dosyć wysoki i chwile im poświęcone zdecydowanie zaliczam do przyjemnych. Ale, jak wiadomo, nigdy w antologiach nie będzie tak, że wszystkie teksty będą równie dobre i interesujące.
Najbardziej spodobał mi się "Dzień ofiarny" Iwony Surmik. To drugie najdłuższe opowiadanie w zbiorze, ale wciągnęło mnie tak, że nie mogłam się oderwać. Spotykamy tam intrygujące osobowości, tło fabularne jest bardzo dobrze zarysowane i kryje się za nim niesamowita intryga, a i sama akcja należy moim zdaniem do tych najlepiej zaplanowanych. Bardzo pobudza wyobraźnię.
Podobnie wysoki poziom trzyma "Harfa pustyni" Anny Kańtoch.
Dużym plusem jest też opowiadanie Michała Cholewy "Smok, czarownica i stary Szafa". Ono dla mnie "uratowało" antologię pod tym względem, że brakowało mi tekstu, który podszedłby do tematu w sposób lekki i żartobliwy. Szata graficzna zbioru kojarzy się dość swobodnie, tymczasem opowiadania poruszają bardzo poważne tematy, poza właśnie tym ostatnim autorstwa Michała Cholewy. Jest to historia ciekawa, zabawna i w znacznym stopniu wpłynęła na moją ocenę zbioru jako całości.
Najsłabszym tekstem jest w moim odczuciu "Śpiący smok" Piotra Giemzy-Popowskiego, może dlatego, że po pierwszych zdaniach - kiedy zorientowałam się, że jest on osadzony w realiach systemu rpg "Monastyr" - bardzo wiele sobie po nim obiecywałam. Tymczasem narracja jest niedopracowana, niektóre zdania są skonstruowane w taki sposób, że właściwie nie wiadomo, o co w nich chodzi. Fabuła też nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, jest trochę o wszystkim i o niczym. Być może opowiadanie powstało na podstawie sesji rpg i w czasie grania akcja była fascynująca, natomiast ta relacja już niekoniecznie.
Podsumowując, zbiór uważam za udany, zawiera opowiadania trzymające dosyć wysoki poziom. Każde kolejne ma w sobie coś interesującego, nawet to, które uważam za najsłabsze. Dobrze było sobie przypomnieć, dlaczego kiedyś jedną z moich ulubionych lektur były antologie polskiej fantastyki.
Książkę wprawdzie pożyczyłam od koleżanki, ale i tak bardzo podoba mi się ta inicjatywa - ten zbiór został napisany na Tricon 2010 i rozdawany tam uczestnikom. Według mnie każda okazja do promowania literatury jest dobra :) Oceniając ogólnie - poziom opowiadań jest dosyć wysoki i chwile im poświęcone zdecydowanie zaliczam do przyjemnych. Ale, jak wiadomo, nigdy w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to