rozwiń zwiń

Maszyna

Okładka książki Maszyna
Wiktor Żwikiewicz Wydawnictwo: Solaris Seria: Archiwum Polskiej Fantastyki fantasy, science fiction
305 str. 5 godz. 5 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Archiwum Polskiej Fantastyki
Data wydania:
2014-06-23
Data 1. wyd. pol.:
2014-06-23
Liczba stron:
305
Czas czytania
5 godz. 5 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375901825
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Maszyna w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Maszyna

Średnia ocen
6,2 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
636
359

Na półkach: ,

Jednoznaczna ocena tej książki jest trudna.

Autor ma specyficzny styl - opisy są mnogie i bogate, co sprawia, że na czytanej treści trzeba się dobrze skupić. Zdarza się, że utrudnia to odbiór czytanych treści.

Jednocześnie każde z opowiadań wybranych do zbioru opiera się na świetnym pomyśle.

Kiedy uda się już przyzwyczaić do stylu autora książka okazuje się niezwykle dobrą lekturą.

Jednoznaczna ocena tej książki jest trudna.

Autor ma specyficzny styl - opisy są mnogie i bogate, co sprawia, że na czytanej treści trzeba się dobrze skupić. Zdarza się, że utrudnia to odbiór czytanych treści.

Jednocześnie każde z opowiadań wybranych do zbioru opiera się na świetnym pomyśle.

Kiedy uda się już przyzwyczaić do stylu autora książka okazuje się niezwykle...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł Maszyna na półkach głównych
  • 26
  • 16
19 użytkowników ma tytuł Maszyna na półkach dodatkowych
  • 10
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Maszyna

Inne książki autora

Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2025 Łukasz Borowiecki, Łukasz Marek Fiema, Magdalena Hoczyk-Banda, Daniel Kordowski, Paweł Majka, Marcin Podlewski, Marek Rzewuski, Przemysław Sadownik, Marta Sobiecka, Agata Suchocka, Jakub Turkiewicz, Mateusz Wyszyński, Wiktor Żwikiewicz
Ocena 9,3
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2025 Łukasz Borowiecki, Łukasz Marek Fiema, Magdalena Hoczyk-Banda, Daniel Kordowski, Paweł Majka, Marcin Podlewski, Marek Rzewuski, Przemysław Sadownik, Marta Sobiecka, Agata Suchocka, Jakub Turkiewicz, Mateusz Wyszyński, Wiktor Żwikiewicz
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 32 Dimitri Armand, Piotr Bednarczyk, Sebastian Chosiński, Wojciech Cichoń, Iza Coche, Pierre Dubois, Mieczysław Fijał, Grażyna Fołtyn-Kasprzak (Graza), Krzysztof Garula, Jean Giraud (Moebius), Artur Grzenda, Alejandro Jodorowsky, Zbigniew Kasprzak (Kas), Sławomir Kiełbus, Adam Kmiołek, Maciej Kmiołek, Maciej Kur, Ladrönn, Marcin Lechna, Maciej Mazur, Meago, Andrzej Nowakowski, Robin Recht, Redakcja Relax, Jacek Rodek, Artur Ruducha, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr, Wiktor Żwikiewicz
Ocena 6,6
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 32 Dimitri Armand, Piotr Bednarczyk, Sebastian Chosiński, Wojciech Cichoń, Iza Coche, Pierre Dubois, Mieczysław Fijał, Grażyna Fołtyn-Kasprzak (Graza), Krzysztof Garula, Jean Giraud (Moebius), Artur Grzenda, Alejandro Jodorowsky, Zbigniew Kasprzak (Kas), Sławomir Kiełbus, Adam Kmiołek, Maciej Kmiołek, Maciej Kur, Ladrönn, Marcin Lechna, Maciej Mazur, Meago, Andrzej Nowakowski, Robin Recht, Redakcja Relax, Jacek Rodek, Artur Ruducha, Jacek Skrzydlewski, Mariusz Zabdyr, Wiktor Żwikiewicz
Okładka książki Rakietowe Szlaki tom 7: Antologia klasycznej SF Victor Contoski, Robert A. Heinlein, Cyril M. Kornbluth, George R.R. Martin, H. Beam Piper, Frederik Pohl, Mike Resnick, Bob Shaw, Robert Sheckley, Lucius Shepard, Jack Vance, Wiktor Żwikiewicz
Ocena 7,4
Rakietowe Szlaki tom 7: Antologia klasycznej SF Victor Contoski, Robert A. Heinlein, Cyril M. Kornbluth, George R.R. Martin, H. Beam Piper, Frederik Pohl, Mike Resnick, Bob Shaw, Robert Sheckley, Lucius Shepard, Jack Vance, Wiktor Żwikiewicz
Wiktor Żwikiewicz
Wiktor Żwikiewicz
Ukończył Technikum Geodezyjne, od 1971 do 1975 pracował w Bydgoskim Przedsiębiorstwie Geodezyjno-Kartograficznym. Od 1975 do 1979 działał w studenckim teatrze "Próba" jako scenarzysta, reżyser oraz aktor. Później pracował jako plastyk w bydgoskim Kombinacie Budowlanym "Wschód" oraz jako specjalista od reklamy w Teatrze Polskim w Bydgoszczy. W 1979 założył Bydgoski Klub Miłośników Fantastyki "Maskon". Debiutował w 1971 opublikowanym na łamach "Młodego Technika" opowiadaniem Zerwane ogniwo. Jego utwory ukazały się w takich czasopismach jak Nurt, Problemy, Przegląd Techniczny oraz w almanachach: Kroki w nieznane, Wołanie na Mlecznej Drodze, Stało się jutro, Wehikuł wyobraźni i Gość z głębin. Jest autorem ilustracji i okładek do swoich książek. Jego utwory to często eksperymenty myślowe, dotyczące zachowania człowieka w ekstremalnych sytuacjach i stawiające pytania ontologiczne. Ich przesłanie jest zwykle wieloznaczne. Jego utwory tłumaczone były na bułgarski, czeski, niemiecki, rosyjski, słowacki, węgierski. Od stycznia do grudnia 2007 roku na łamach miesięcznika Science Fiction, Fantasy i Horror ukazywał się wywiad - rzeka z Wiktorem Żwikiewiczem ("Żwikipedia"), który prowadził Marek Żelkowski. Obecnie obaj autorzy redagują w miesięczniku "SFFH" kącik recenzji książkowych pod nazwą "Żerowisko na Żwirowisku".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zagubiona przyszłość Krzysztof Boruń
Zagubiona przyszłość
Krzysztof Boruń Andrzej Trepka
Pierwszy z trzech tomów trylogii autorstwa Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki został wydany już w 1954 roku, a więc jeszcze w okresie polskiego stalinizmu. Dlatego zasadne są obawy o irytującą ideowość, technologiczną archaiczność czy powolne prowadzenie fabuły. Na szczęście nie znajdują one odzwierciedlenia w rzeczywistości. Czy może inaczej - znajdują, ale te pozorne mankamenty udaje się autorom przekuć na własną korzyść. ,,Zagubiona przyszłość’’ pozwala zarazem poczuć ten dawny punkt widzenia, jak i wzbudzić u nas autorefleksję, co przecież wydaje się pośród tego gatunku kluczowe. W powieści poznajemy historię potężnej kosmicznej arki o nazwie Celestia, która dryfuje gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Narracja skupia się na opisie zamkniętego na jej pokładzie mikrospołeczeństwa. Tamtejszy system polityczny to oczywiście mocno zabarwiona komunistyczną propagandą dystopia, doprowadzająca do skrajności wszystkie bolączki trawiące w realnym świecie kapitalistyczne Stany Zjednoczone. Mamy więc prezydenta-dyktatora Sandersona oraz współwładające z nim bogate rody, które mają w posiadaniu największe lokalne syndykaty przemysłowe. Obywatele są podzieleni na kategorie zależne od ich rasy, pokręcona interpretacja chrześcijaństwa jest wykorzystana do kontroli ich umysłów, a olbrzymi konglomerat medialny daje ułudę wolności, konsultując w rzeczywistości wszystkie poczynania z władzą. Cyniczny establishment skrupulatnie ukrywa także prawdziwą historię Celestii, przez co urodzeni na niej ludzie nie mają już bladego pojęcia, skąd ich blaszana ojczyzna pochodzi i dokąd właściwie zmierza. Prezydencka propaganda zapewnia jedynie o ucieczce od ,,Diabłów na Towarzyszu Słońca’’ ku bliżej niezidentyfikowanej utopii w innej galaktyce. Jak to we wszelkiej fantastyce społecznej bywa, aby system się w końcu załamał, musi najpierw dojść do jakiegoś małego wstrząsu. Tutaj jest nim wykrycie obiektu, który zmierza w kierunku Celestii z olbrzymią prędkością. Prezydent zatrudnia naczelnego inżyniera Bernarda Kruka, aby ten zmodernizował działo laserowe, służące w domyśle do automatycznego przechwycania zagrażających statkowi meteorów, do obsługi manualnej, co umożliwiłoby skuteczne zestrzelenie podejrzanego obiektu w przestrzeni. Ale inżynier Kruk ma polskie nazwisko i tak łatwo nie daje się omamić rządowej indoktrynacji. W miarę postępu prac zaczyna zgłębiać historię Celestii, w czym pomaga mu zdetronizowany za niesubordynację filozof Horsedealer, oraz zastanawiać się, dlaczego właściwie prezydent pragnie tak prędko zestrzelić niezidentyfikowany obiekt. Wieść o nim dociera i do ludu stacji kosmicznej, w którym już od jakiegoś czasu kiełkował bunt. Tym samym Kruk powoli zaczyna grać na dwa fronty, z jednej strony wspierając podziemny ruch oporu, a z drugiej starając się zadowolić prezydenta, który za dobrze wykonaną pracę obiecał oddać mu rękę jego pięknej córki Stelli. Skomplikowany układ społeczny wrze, prawda powoli wychodzi na jaw, dochodzi do konfrontacji z tajemnicą zbliżającą się do odizolowanego świata, walki wewnętrzne nieprzerwanie eskalują. Koniec końców, jak nietrudno się domyślić w kontekście literatury z tych lat, wszystko skończy się dobrze, lecz przyznać należy, że ścieżka do wolności okazuje się niezwykle obfita w niespodziewane zwroty akcji i intrygujące koncepty narracyjne. Na początek odniosę się do warstwy propagandowej. Wymiar ideowy nazwałbym raczej anty- niż pro-. Więcej tu uderzania w wypaczenia kapitalizmu niż emanowania perfekcją socjalizmu. Oczywiście, można się kłócić, że na wiele z przedstawionych wypaczeń społecznych odpowiedź stanowi jedyny słuszny czerwony ustrój, niemniej nie czułem się bezustannie indoktrynowany leninowskimi tezami. Przecież potrzeba wolności, równości, demokracji, dostępu do wiedzy, kontaktu ze światem zewnętrznym to jeszcze nie nawoływanie do ścisłej rewolucji proletariackiej i przyjęcia konkretnego systemu politycznego. Bezpośrednie nawiązania do współczesności książki są rozrzucone raczej niepozornie. Zwraca uwagę chociażby zabawny podział nazwisk na amerykańskie i wschodnioeuropejskie. Ale z drugiej strony, dzięki temu mamy do czynienia z jednym z nielicznych utworów sci-fi, nawet wśród literatury polskiej, gdzie pośród bohaterów są Polacy! Jak dla mnie taki Sokolski czy Kruk brzmią w kosmicznym kontekście jeszcze bardziej egzotycznie aniżeli jakikolwiek Blurg-Bip-37. Umysł czytelnika nie zwraca też tak uwagi na archaiczne wtręty ideowe, ponieważ jest to powieść zaskakująco wręcz sprawnie napisana. Wprost idealnie balansuje pomiędzy filozofującą paplaniną i refleksją, a aspektem czysto przygodowym. Zaczyna się dość powoli, ale później akcja coraz bardziej przyspiesza, w miarę jak bohaterowie zyskują więcej informacji. Moją uwagę zwrócił fakt, że brakuje tak naprawdę jednego protagonisty. Na początku dominuje inżynier Kruk, ale gdzieś w połowie książki odchodzi na dalszy plan. Na scenie pojawia się mnóstwo postaci, ale ich mnogość nie przytłacza. Niemal każda z nich ma tu do odegrania istotną rolę, więc nawet jeżeli ktoś jest stereotypowym buntownikiem czy szwarccharakterem, jego obecność nie denerwuje. Nasz główny złol, czyli pan prezydent, stanowił chyba jedną z moich ulubionych postaci: taki był złowrogi, zdeterminowany i uroczo przerysowany! Interakcje pomiędzy bohaterami, szczególnie pod koniec, sprawiają wręcz wrażenie melodramatu – tutaj ojciec poświęca się za syna; tam kobieta zdradza prawdę, aby odkupić swoje winy; gdzie indziej podstępny przemysłowiec rezygnuje ze swojego planu, aby uratować ukochaną. Zahacza to o operę mydlaną czy jakąś fantastyczną baśń, a nie twardą naukową futurystykę. Ale mi się ta przeciwwaga podobała, bo jeśli oddajemy się niej z przymrużeniem oka, zwyczajnie odciąża poważniejsze wątki i sprawia, że to wszystko nie jest nadmiernie poważne. Chemia między postaciami to coś, czego wielu autorom sci-fi nie udało się osiągać pomimo wielu lat kariery, więc tym bardziej należy docenić tutejsze zróżnicowanie i dopracowanie wątków o tematyce interpersonalnej. A że nie każdy z nich jest dojrzały czy głęboki? Cóż, być może do nastolatków czytających to w latach 50. przemawiały postacie takie jak rozhisteryzowana, bufonowata piękność Stella czy idealistycznie poświęcające życie nauce młode małżeństwo astronoma Roche’a i dziennikarki Daisy. Ale przyznać należy, że dziś płytkość czy naiwność niektórych wątków może już trącić myszką. Jest więc akcja, jest więc dynamiczna i obfita narracja, jest i zakamuflowany cień propagandy. Ale jak odbieramy przekaz tej książki dziś, w XXI wieku? Wbrew pozorom to nie tylko ciekawostka historyczna, którą czyta się nieco łatwiej niż inne. Ponieważ autorzy podjęli na kanwie powieści tak wiele wątków, nietrudno odnaleźć pośród nich kilka udanych przepowiedni. Poza tymi społecznymi, w których dominuje jednak spora doza optymizmu i idealizmu, szczególnie wyrażonego w ostatecznym losie Ziemian, jest też wizja rozwoju technicznego. Statki kosmiczne nie są być może opisane bardzo szczegółowo, ale zasada działania zazwyczaj jest przedstawiona racjonalnie. Jest ten klasyczny motyw ze sztuczną grawitacją z siły odśrodkowej, są jakieś szalone pomysły na kosmiczne podróże przyszłości uwzględniające zrzucanie powłok paliwa z rakiety, nie zapomina się o ograniczeniu prędkości światła przy komunikacji radiowej. Jeśli chodzi o ludzi, podobało mi się zahaczenie o, potencjalnie powstałe podczas takiej społecznej mikroewolucji, różnice kulturowe. Tutaj wyrażone w innym postrzeganiu relacji romantycznych, wieku ich zawierania, oczekiwań wobec partnera. I nawet nie chodzi mi o to, że te kwestie są tu przedstawione jakoś wyjątkowo proroczo czy sprawnie, bo czuć mocną chłopięcość tego doświadczenia, którą niektórzy nazwaliby narracyjnym patriarchatem. Po prostu już samo liźnięcie tej tematyki wydaje się odkrywcze i pobudzające do autorefleksji. Tak oto prezentuje się ,,Zagubiona przyszłość’’, pierwszy tom z kosmicznej trylogii panów Borunia i Trepki, której kolejne epizody z pewnością już wkrótce nadrobię. Oto dobrze napisane, wciągające, wielowarstwowe i wielowątkowe retrofuturystyczne przedstawienie, które swoje propagandowe mankamenty rekompensuje olbrzymią dozą kreatywności i polotu. Idealnie dobrany styl nie pozwala osunąć się ani w groteskową i naiwną laurkę, ani w męczące moralizatorstwo. Tabun postaci pobocznych pozwala cieszyć się lekturą z satysfakcją, uśmiechem, ale także pewną refleksją. Zapewne dzisiaj postrzeganie tej historii nie jest już takie jak kiedyś, ale połączenie naszej dotychczasowej wiedzy i doświadczeń z ówczesną rozmarzoną wizją przyszłości umożliwia odnalezienie w niej budującego oraz zdroworozsądkowego przesłania. A jest to dokładnie coś, czego oczekuję od solidnej, uniwersalnej, podatnej na reinterpretację literatury sci-fi, nie tylko od rodzimych autorów.
Chris11 - awatar Chris11
ocenił na 9 3 miesiące temu
Cicha wojna Paul McAuley
Cicha wojna
Paul McAuley
Bardzo ciekawa książka, pierwsze co pomyślałam, to, że przez wieloletnie czytanie sfu, zauważam, że większość pisarzy sf jest bardzo pesymistycznie nastawionych co do wiary w ludzkość. Tutaj jak i nieraz ludzkość mimo, że dostała mocno po dupie nie wyciąga lekcji ze, swojej przeszłości i brnie ślepo dalej w konflikt, jest to naprawdę bardzo smutne, zwłaszcza, że nie jest to żadnym fiksum dyrdum tylko tak jest zawsze i widzimy to ciągle i ciągle i jakże jest przykre, że nawet w odległej przyszłości pisarze sf, dalej nie widzą światła w tunelu dla nas. Na samym końcu pierwszego tomu guru genetyki Avernus ma piękny monolog, który praktycznie mogła bym tutaj umieścić słowo w słowo, na głos zastanawia się skąd to się w nas bierze, czy to jakiś mechanizm wpisany w nasz system ewolucyjny, czy to jest potrzebne, monolog jest wspaniały i naprawdę w punkt. Na razie to tylko seria pytań samej do siebie, które ma zamiar rozłożyć na czynniki pierwsze, przemyśleć i wysnuć odpowiedzi, które mam nadzieję poznać w następnym tomie. Co mnie martwi, już widzę, że tomów jest teoretycznie trzy tylko, że na rynku polskim są wydane dwa i trzeciego ani widu ani słychu mimo, że cykl nie jest nowy, więc moja przygoda urwie się raptownie, co też ma swoje plusy, będą mogła ją w swojej głowie dokończyć jak będę chcieć. Jest to typowe hard sf, napisane z wielkim rozmachem i dużą empatię i troską o losy ludzkie i naszą kondycję jako gatunku, naprawdę szczerze polecam.
Marta - awatar Marta
oceniła na 7 2 lata temu
Arsenał Marek Oramus
Arsenał
Marek Oramus
Książki o pierwszym kontakcie to z jednej strony stała w literaturze sci-fi, z drugiej jednak zawsze będzie to loteria – czy autor czegoś nie powieli? Czy to będzie świeże spojrzenie? Czy da się jeszcze coś nowego w tej kwestii napisać, czy to już tylko mielenie tego samego schematu i temat raczej został wyczerpany? Marek Oramus bierze się za bary z problemem pierwszego kontaktu w swojej drugiej książce pt. Arsenał. Czy jest w tej pozycji coś nowego i ekscytującego? Tytułowy Arsenał to sonda kosmiczna w kształcie chmury i pyłu, która przybywa w okolice gazowych gigantów. Dociera do niego ekspedycja z Ziemi a do kontaktu z Arsenałem zostaje wytypowany Adam Nyad – buntownik i kabotyn, który początkowo staje w poprzek kapitana statku. Szybko jednak okazuje się, że Ci najbardziej podporządkowani są przez sondę ignorowani, a to Adam wydaje się najbardziej ciekawą dla Arsenału postacią. Oramus w Arsenale przedstawia kilka problemów na wielu płaszczyznach. Po pierwsze mamy tutaj problem wspomnianego pierwszego kontaktu – jak może przebiegać, czego możemy się spodziewać i jak to się może skończyć. Po drugie, są tu rozważania na poziomie religijnym - czy i jak intepretować to co dzieje się w kontaktach pomiędzy Adamem a Arsenałem. Ile jesteśmy w stanie poświęcić, żeby udobruchać obcą cywilizację? Wątki religijne zostały mi zresztą potwierdzone przez samego autora. Adam i Arsenał prowadzą ze sobą pojedynek myślowy – intelektualny. Zacierają się tutaj granice rzeczywistości. Nie wiemy często, gdzie zaczyna się fantazja a zaczyna prawdziwy świat przedstawiony. Ogromna moc Arsenału cały czas grozi spustoszeniem umysłu Adama, który staje się pośrednikiem pomiędzy obcą cywilizacją a Ziemią. Ludzie z góry natomiast skazani są na porażkę – Arsenał uznaje ich za słabych w ich materialnych powłokach, których powinni się pozbyć. Arsenał nie jest najłatwiejszą lekturą, czasami można było się zgubić w wątkach, chociaż pytanie czy nie taki był cel autora powieści – wywołać zamieszanie równie duże które przeżywał Adam? Warto pamiętać, że przy walce z taką siłą, przegrana jest nieunikniona. Pytanie jest, co z tej klęski wyniknie.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Senni zwycięzcy Marek Oramus
Senni zwycięzcy
Marek Oramus
Przeczytawszy komentarze pod tą książką odnoszę wrażenie, że niektóre osoby tracą przyjemność z czytania, jeżeli nie można czytać szybko, szybko się dowiedzieć, co dalej w fabule. Jeżeli twórca stosuje różne zabiegi, żeby nas rozruszać, może warto się podjąć tej zabawy. Przecież czytelnik też musi coś robić. Nie bądźmy leniuchami! Gorąco polecam nie upadać na duchu pomimo narastającej dezorientacji trwającej ze dwa pierwsze rozdziały. Oramus stworzył niewielki, ale całkiem bogaty światek przypominający panopticum i warto tam zajrzeć. Sposób narracji wielu tutejszym czytelnikom nie przypadł do gustu, a mnie akurat tak. ^^ Język powieści jest raczej surowy, a autor co jakiś czas wprowadza własne terminy, jak nazwy zjawisk, których znaczenia wcale nie objaśnia, czy przedmiotów, których wcale nie opisuje. Jest to nieco dysturbujące, szczególnie na początku książki, kiedy po prostu chcemy się dowiedzieć, co się tu w ogóle dzieje! Wówczas należy (nie upadając na duchu) mocno skupić wzrok na kontekście i silniej zagrzechotać wyobraźnią. Jest ogromne pole to interpretacji. Każdy czytelnik zobaczy coś innego, ale czy to nawet nie ciekawiej? :) Z kolei, kiedy autor pokazuje nam daleki wszechświat albo wizje czy sny bohaterów, zastępuje zwyczajny język niemal prozą poetycką. Sama "tkanka" tekstu potrafi zmienić jakość książkowej rzeczywistości na iluzoryczną i jest to odczuwalne. Jakby się założyło do czytania okulary innego koloru. :) A jeżeli chodzi o „poszatkowane sceny”, na które wielu tutejszych czytelników narzeka, to uważam ich (scen, rozumie się) wzajemne przenikanie za jednen z najfajnieszych zabiegów w książce! Nie zdarza się to wcale tak często. Miło było czasem w zaskoczeniu przyglądać się temu jednemu zdaniu spajającemu dwie różne sceny i rozczytywać w nim jednym nałożone na siebie dwa obrazy. Ale żeby to zobaczyć, trzeba przystanąć. Nie bądźmy leniuchami!
gośka - awatar gośka
oceniła na 6 8 miesięcy temu
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2005 Kir Bułyczow
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2005
Kir Bułyczow Kathleen Ann Goonan Konrad Walewski Lech Jęczmyk Kelly Link China Miéville Greg Egan Ted Chiang John Crowley Pat Cadigan Władimir Wasiliew Elizabeth Hand Paul Di Filippo Cory Doctorow Suzy McKee Charnas Michael Blumlein Paul McAuley Paul Park
SF bierze na warsztat przyszłość jako dyżurny temat. Jest pewnym paradoksem, że lektura tej antologii była dla mnie wyprawą w przeszłość. Konkretnie w nastoletniość, w czasy późnej podstawówki i wczesnego liceum, kiedy kupowałem (przy korzystnych układach zawartości kieszonkowego i dostępności w kioskach) „Nową Fantastykę” i „Fenixa”, a potem już tylko „NF”, i czytałem wszystko jak leci, i poznawałem nazwiska: Bradbury, Dick, Tiptree jr., Bułyczow… Dotarło do mnie, że od tamtej pory właściwie nie czytałem fantastycznej krótkiej formy. Powieści, proszę bardzo, dużo i często. Ale opowiadania? Not so much. I tak to trwało, dopóki niefortunnym zbiegiem okoliczności wpadła mi w ręce cała kolekcja „Kroków w nieznane”, wszystkie tomy, i te PRL-owskie, i te z lat 2000. A o głównym czynniku sprawczym owego zbiegu okoliczności można już mówić tylko w czasie przeszłym. Hello past, my old friend. Na pierwszy ogień, trochę przypadkiem, poszedł tom z 2005, pierwszy po reaktywacji. I jest nieźle, choć bez wielkich odkryć. Parę opowiadań zapamiętam na dłużej. Otwierające tom „Siedemdziesiąt dwie litery” Chianga, w ciekawy sposób eksplorujące motywy okołokabalistyczne; nostalgicznie amerykańskie, space-operowe opowiadanko Doctorowa, z którym to jest mój pierwszy kontakt i chcę więcej; klimatyczny cyberpunk u Auleya i Di Filippo; wreszcie przecudownie satyryczny tekst „Turysta” Paula Parka, o podróżach w czasie. Nie zawodzą też Rosjanie: u Bułyczowa Wielki Guslar jest dziwny i zabawny jak zawsze, a opowiadanie Wasiljewa o moskiewskim metrze jest ciepłe i na wskroś rosyjskie (frustruje mnie, że wojna i na jego odbiorze odcisnęła piętno). Poza tym raz jest lepiej, raz gorzej. Taki urok antologii. Ale też miło pamiętać o tym, że nawet jeśli któreś opowiadanie okaże się niezbyt smacznym kąskiem – nie ma co rzucać całego tomu w kąt, bo może następne będzie perełką. Na minus redakcja: niektóre zdania brzmiały mi koślawo, a i literówek i kiksów interpunkcyjnych wyłowiłem sporą przygarść. 7/10 (oscylujące).
Daniel Janus - awatar Daniel Janus
ocenił na 7 3 lata temu
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2006 Jeff VanderMeer
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2006
Jeff VanderMeer Oleg Diwow Marina Diaczenko Jeffrey Ford Konrad Walewski Kelly Link Thomas M. Disch Greg Egan Ted Chiang Siergiej Diaczenko John Crowley Graham Joyce Tony Ballantyne Edward Bryant Jack Womack David Marusek Lucy Sussex
Antologia opowiadań science fiction – Kroki w Nieznane – tom 2. Rok 2006. 1. Kilka słów wstępu: Drugi tom antologii wydaje mi się odrobinę ciekawszy od pierwszego. Króluje tutaj literatura którą ówcześnie zaliczamy do nurtu new-weird. Tematyczne zbiór jest różnorodny, są teksty które zachwycają swoją prozą, są teksty z ciekawymi pomysłami. Wobec żadnego opowiadania nie przeszedłem obojętnie chociaż wiele z tych historii jest do w miarę szybkiego zapomnienia. Niektóre miały potencjał na coś lepszego niż się okazało. Wiele tutaj interesujących metafor i wszystkie w całości przenoszą ciężar interpretacyjny na czytelnika, co uważam za dodatkowy plus. Są to z pewnością całkiem wymagające teksty. 2. Motywy przewodnie: new-weird, sztuka przez pryzmat SF, symulacje, technologia vs. człowiek. 3. Opowiadania wyróżniające się na tle innych, warte lektury (kolejność występowania w zbiorze. W nawiasie podane moje subiektywne miejsce trzech ulubionych tekstów): Jeffry Ford – Imperium Lodów (Top 3) Młody chłopiec cierpi na rzadką przypadłość zwaną synestezją. Polega to na postrzeganiu konkretnych cech świata fizycznego wszystkimi zmysłami jednocześnie. Przykładowo piosenka ma nie tylko swoje brzmienie ale również realną barwę, temperaturę, fakturę, posmak. Kolor potrafi smakować cytryną, a liczba 8 pachnie zwiędłymi kwiatami. Na kartach tej opowieści poznajemy życie Wiliama: jego proces dorastania, alienacji wśród rówieśników, wizyt u lekarzy specjalistów próbujących ustalić co mu dolega, niezrozumiały i postrzegany za wariata nawet przez własnych rodziców, w trochę późniejszym wieku studiujący muzykę klasyczną co jest dla niego fantastyczną drogą ucieczki i katalizatorem jego talentu wielopoziomowego doświadczania rzeczywistości. Pewnego dnia wizyta w lokalnej lodziarni zmienia jego życie – smak lodów kawowych ukazuje mu piękną dziewczynę. Obraz jest niesamowicie realny. Czy to halucynacja? A może połączenie między alternatywnymi światami? A może to coś znacznie bardziej istotnego w skutkach? Doskonały język Forda powołuje do życia każde zdanie tekstu, który kojarzył mi się trochę z serialem „Sense8” (i wam pewnie się też skojarzy, jeśli oglądaliście). Historia jest wciągająca, niezwykle pięknie napisana, trzymająca w napięciu do ostatniej strony i wspaniale ilustrująca to niezwykłe połączenie między muzyką a matematyką. Uwielbiam czytać opowiadania o muzyce. Mimo, iż nie znam terminologii charakterystycznej dla tej dziedziny to w jakiś sposób wyczuwam owe połączenie i pasję płynące ze słów opisujących muzykę jako matematyczno-artystyczne działo sztuki. Piękne. MUST READ. Greg Egan – Powody do zadowolenia U 12-letniego chłopca zostaje zdiagnozowany śmiertelny nowotwór mózgu, który jednocześnie wywołuje nadprodukcje leu-enkefaliny – endorfiny utrzymującej dziecko w nieprzerwanym stanie szczęśliwości . Rodzice chłopca decydują się skorzystać z nowej, eksperymentalnej terapii antyrakowej. Niestety nie wszystko przebiega zgodnie z planem… Aby zniwelować efekty uboczne potrzebny będzie kolejny unikalny zabieg neurologiczny. Z jednej strony stricte naukowa i zachwycająca na poziomie koncepcyjnym, z drugiej potrafi w świetny sposób rozłożyć pojęcia szczęścia i osobowości na malutkie kawałki. W ostatnich rozdziałach autor daje naprawdę sporo do myślenia na wielu płaszczyznach życia codziennego. MUST READ. Jeff Vandermeer – Przemiana Marina Lake’a. (Top 2) „Miasto Szaleńców i Świętych”- zbiór opowiadań i mini-powieści, których akcja rozgrywa się w fikcyjnym mieście Ambergris – jest jedną z moich absolutnie ulubionych książek z gatunku fantasy nurtu new-weird. Wspaniale było zatem powrócić po latach do tego świata dzięki powyższemu opowiadaniu. Przedstawia ono historię Martina Lake’a, który z niewyjaśnionych przyczyn „przeobraził się z malarza przyjemnych, lecz powierzchownych kolaży i akryli w twórcę olśniewających obrazów olejnych – fantastycznych i mrocznych (…) – które miały stać się kwintesencją artysty i Ambergris”. Co jest przyczyną owej transformacji? Vandermeer osiąga prawdziwa maestrię w posługiwaniu się słowem, tworzeniu klimatu, napięcia, opisie architektury miasta. Doskonały styl i wyczucie tempa dostarczyły mi po raz drugi ogromnej przyjemności w trakcie czytania. Historia jest niezwykle wciągająca i przejmująca, a między czytelnikiem i światem tworzy się trwałe połączenie na bazie immersji. Wspaniała wyobraźnia i świetny, niemal malarski sposób opisywania rzeczywistości za pomocą gry świateł i obfitości nieoczywistych detali. MUST READ dla koneserów wyjątkowo udanej prozy. Jack Womack – Audytorium W Muzeum Utraconych Dźwięków zrozumiemy historyczną i osobistą wartość tego, co ulotne i stanowiące tło, a zarazem będące nierozłączną częścią naszego istnienia. Bardzo ciekawe, takie „nie-wprost”, dające duże pola do interpretacji. David Marusek – Album Ślubny (Top 1) Połączenie odcinka Black Mirror „White Christmas” i serialu Severance. Ludzie zapisują wspomnienia swoich wyjątkowych chwil tworząc sztuczne osobowości samego siebie zamykane w symulakrum – cybernetycznych rozszerzonych rzeczywistościach. A to tylko wierzchołek góry lodowej tej niesamowicie interesującej, wielowątkowej, niezwykle oryginalnie zaprezentowanej historii pełnej rozmachu i wyobraźni. Zdecydowanie pozycja nr 1 i MUST READ! Lucy Sussex – Absolutna nieokreśloność W futurystycznej symulacji komputerowej badacze analizują aspekt rzeczywistego udziału Wernera Heisenberga w pracach nad stworzeniem bomby atomowej dla III Rzeszy. Istnieje bowiem teoria głosząca, iż Heisenberg starał się hamować rozwój prac nad tą technologią i do tego samego miał nakłaniać swojego kolegę po fachu, Nielsa Bohra, który w późniejszych latach pracował dla Amerykanów przy projekcie Manhattan. Opowiadanie zachęciło mnie do poszukiwania informacji na ten temat, więc daję mu wielki plus za zaszczepienie u mnie bakcyla ciekawości. Ted Chiang – Co z nami będzie Jedne z moich ulubionych, 3-stronicowych opowiadań, obok „Jajka” Andy’ego Weira. To opowiada o urządzeniu – przewidywarce - które udowadnia brak istnienia wolnej woli. Gdy pierwszy raz czytałem ten utwór myślałem o nim bardzo długo i do dziś uważam, że siła tego utwory leży w prostym i bezpardonowym (bezlitosnym) przedstawieniu zagadnienia, które wali czytelnika po łbie taką niedającą się porzucić myślą, że bez świadomości wolnej woli nie bylibyśmy w stanie normalnie funkcjonować. 4. Kilka słów o paru pozostałych opowiadaniach. Na pewno warto pozytywnie wyróżnić również „Wody Meriba” Tony’ego Ballantyne. Mroczne i wciągające, coś w stylu „Rozgwiazdy” Wattsa, ale ostatecznie trochę zbyt odjechane jak na mój gust, ponadto polemizowałbym nad wnioskami, do jakich autor dochodzi w zakończeniu. Metaforyczność przekazu nadaje utworowi bardzo intelektualny charakter dzięki czemu czytało się z miłym zainteresowaniem. / Kompletne nie rozumiem zachwytów nad „I odjechal rycerz mój…” rosyjskiego duetu pisarzy. Pomysł był ciekawy, początek zachęcający, ale ostatecznie opowiadanie chyba nie spełniło moich wysokich oczekiwań. Plot twist wydawał mi się przewidywalny, a świat przedstawiony nie zostaje przed nami skonkretyzowany pod koniec opowieści. Nie wiemy czy to się dzieje na Ziemi i co w ogóle stało się tutaj w przeszłości ani czego dokładnie poszukiwał ów rycerz. Wiele elementów świata przedstawionego nie znajduje żadnego rozwinięcia i struktura całości jest dosyć mało zaawansowana – od jednego do drugiego nie powiązanego ze sobą wydarzenia które nijak się mają do zakończenia. Ot taka garstka historyjek, które z czasem wydają się wtórne i nie przynoszą objawienia w kontekście pytań „po co? Gdzie? Dlaczego?”. Zawiodłem się.
Jacob94 - awatar Jacob94
ocenił na 7 3 lata temu
Oro. Otomi znaczy wysłaniec Adam Wiśniewski-Snerg
Oro. Otomi znaczy wysłaniec
Adam Wiśniewski-Snerg
Nadarzyła okazja zapoznać się z twórczością Adama Wiśniewskiego Snerga, który pisał książki z gatunku science fiction, które autor pisał w latach 80 XX wieku. Wiemy, że miał problemy z cenzurą, stąd wynikały również problemu z publikacją między innymi tej książki zatytułowanej „Oro” , wydanej dopiero w latach 90, już po śmierci autora. Oro to świat, do którego trafił ziemianim, Włoch, podróżujący autostradą z Rzymu do Wenecji. Wracał do domu, po pobycie w delegacji. Czyli przyczyna dosyć prozaiczna. Zatrzymał się w jakimś miasteczku, żeby kupić podarunek dla żony, pomyślał o biżuterii. Kupił pierścionek, a jak wiemy z powieści fantasy tego typu artefakty mogą narobić posiadaczowi nielichych kłopotów. Także tutaj nabyty przypadkowo skarb okazał się niebanalny. Bohater miał wypadek i trafił gdzieś w nie wiadomo jakiej galaktyce, nawet niewiele wiadomo jaki to mógł być czas. Po prostu otworzył się jakiś portal i jazda, znalazł się gdzieś w kosmosie. Podobnie jak w przypadku powieści Janusza Andrzeja Zajdla ta powieść ma charakter socjologizujący. Autor skupił się na precyzyjnym opisie tajemniczego świata. No i oczywiście tego co robił tam główny bohater, uznano go za Otomi, czyli tajemniczego podróżnika między światami. A więc kogoś w rodzaju przywódcy duchowego, może czarodzieja, a może naukowca, coś w ten deseń. Niewątpliwie Otomi jest kimś o dużym autorytecie. Kłopoty zaczęły się, kiedy tubylcy zaczęli podejrzewać, że ten Otomi nie jest kim za kogo się podaje. W sumie to zagadkowe jak nasz bohater wiedział jak zagrać w tym przedstawieniu i dobrze grać tą rolę społeczną. O tym świecie wiemy, że najlepsze lata ta cywilizacja miała już za sobą, że ich przodkowie byli lepsi, a oni są w czymś co jest odpowiednikiem naszego średniowiecza. Oczywiście to jest o tyle nieprecyzyjna metafora, bowiem jak na nasze ziemskie standardy ta cywilizacja jest wysoko rozwinięta. Oro ma kłopoty, bo jacyś Obcy chcą ich zaatakować i na skutek tej inwazji Oro najprawdopodobniej się skończy. No ale jak było tego bohater się nie dowiedział, bo obudził się w jakimś włoskim szpitalu. Powieść jest raczej krótka, ale mimo wszystko jest treściwa. Autor przyłożył się do opisu świata, do opisu postaci. No i temu Otomi źle nie było, miał się niczym sułtan w swoim haremie, więc zapewne nie narzekał na przyjemności życia w czasie pobytu w tym obcym świecie. Książka jest ciekawa. Warto przeczytać.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 7 3 lata temu
Maszyna różnicowa William Gibson
Maszyna różnicowa
William Gibson Bruce Sterling
Do „Maszyny Różnicowej” podchodzę z mieszanymi uczuciami. Początek lektury, obejmujący pierwsze 20% książki, okazał się dla mnie sporym wyzwaniem – narracja była chaotyczna i trudno było wciągnąć się w przedstawiony świat. Jednak od połowy powieść zdecydowanie zyskała na dynamice, a klimatyczne opisy i intrygująca fabuła pochłonęły mnie bez reszty. Książka osadzona jest w alternatywnej wersji Londynu w 1855 roku, w czasach wielkich odkryć i rewolucji technologicznej. To świat steampunka, gdzie rozwinięta technologia na początku XIX wieku zderza się z industrialną rzeczywistością. Londyńskie ulice tętnią życiem: parowe wozy, autobusy i metro są codziennością, a policja i służby korzystają z zaawansowanych maszyn oraz komputerów do zwalczania przestępczości. Autorzy sprawnie kreślą wizję świata na progu technologicznej rewolucji, gdzie wynalazki współistnieją z odkryciami – w tym z paleontologią, która ma w fabule istotne znaczenie. Historia zaczyna się od kradzieży ważnych dokumentów, w którą wplątany zostaje doktor Mallory, odkrywca brontozaura. Sprawy szybko nabierają tempa, gdy okazuje się, że kradzież i morderstwo są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Za kulisami działań bohaterów kryją się próby dokonania politycznego przewrotu w Londynie. Rozwija się też wątek rywalizacji między agentami państwowymi a rewolucjonistami. Choć początkowe rozdziały bywają chaotyczne i wymagają od czytelnika dużego skupienia, stopniowo fabuła nabiera spójności, a wątki zaczynają się przeplatać w satysfakcjonujący sposób. Ostateczne rozwiązanie akcji – choć niepozbawione pytań – daje poczucie zamknięcia i jest logiczną konsekwencją wydarzeń. „Maszyna Różnicowa” to nie tylko kryminał z wątkiem politycznym. Książka porusza także temat inwigilacji społecznej oraz przedstawia wizję świata, w którym technologia zmienia dynamikę władzy i wpływ na społeczeństwo. Atmosfera industrialnego Londynu została oddana z niezwykłą dbałością o szczegóły, co przypadnie do gustu fanom gatunku steampunka. „Maszyna Różnicowa” to powieść, która wymaga cierpliwości, zwłaszcza na początku, ale w zamian oferuje bogaty, szczegółowy świat oraz wciągającą fabułę. To doskonały wybór dla fanów steampunka, historii alternatywnych i kryminałów z politycznym tłem. Choć niepozbawiona wad, książka pozostawia czytelnika zadowolonego i zaintrygowanego przedstawioną rzeczywistością. Czytajcie.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Maszyna

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Maszyna