Gagatek

Okładka książki Gagatek
Nodar Dumbadze Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry Seria: Seria z Kogutem literatura dziecięca
222 str. 3 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Seria:
Seria z Kogutem
Tytuł oryginału:
ნუ გეშინია, დედა!
Data wydania:
1973-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1973-01-01
Liczba stron:
222
Czas czytania
3 godz. 42 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Jerzy Pomianowski
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gagatek w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gagatek

Średnia ocen
7,4 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
107
103

Na półkach:

Książka z którą będziemy mieli problem poznawczy. Z jednej strony - skrząca się niezwykłym humorem historia chłopaka z małej gruzińskiej wioski. Nastoletniego Zuriko wychowuje babcia oraz dwu świrowatych wujaszków, którzy w dodatku prowadzą ze sobą wojnę regularnie wycinając bolesne psikusy. Faaajne. Wesołe. Optymistyczne. Zarazem znająć historię ZSSR czujemy fałsz. Tło opowieści to falsyfikat. Fabuła rozgrywa się w końcu lat 30tych jest wspomniana wojna w hitlerem (1941). Tymczasem wieś Zurika to miejsce idylliczne. Ludzie gospodarują, hodują świnki, handlują prosiętami, polują (każdy ma jakąś flintę!) W stągwiach fermentuje winko, pędzą też bimber. Sąsiada - złodziejaszka spotyka kara - polano które zwinął jest faserowane dynamitem. Chłopak zdaje maturę i jedzie do Tbilisi ba studia. Ale gdzie się podziała cała RZECZYWISTOŚĆ: kolektywizacja, kołhozy, powszechna nędza, donosicielstwo, kontyngenty, zakaz opuszczania miejsca zamieszkania, pobór do wojska, milicja, NKWD i drakońskie kary za nielegalne posiadanie broni? Dostajemy bajkę. Gruzińska wieś może wyglądała tak za cara - na pewno nie za Stalina!!!

Książka z którą będziemy mieli problem poznawczy. Z jednej strony - skrząca się niezwykłym humorem historia chłopaka z małej gruzińskiej wioski. Nastoletniego Zuriko wychowuje babcia oraz dwu świrowatych wujaszków, którzy w dodatku prowadzą ze sobą wojnę regularnie wycinając bolesne psikusy. Faaajne. Wesołe. Optymistyczne. Zarazem znająć historię ZSSR czujemy fałsz. Tło...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

33 użytkowników ma tytuł Gagatek na półkach głównych
  • 17
  • 16
15 użytkowników ma tytuł Gagatek na półkach dodatkowych
  • 5
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Sen błękitny, pomarańczowy... Agasi Ajwazjan, Władimir Amlinskij, Walentina Barmiczewa, Andrzej Bitow, Nikołaj Dimczewskij, Nodar Dumbadze, Iwan Fiedosiejew, Anatolij Gienatullin, Fazil Iskander, Jurij Jakowlew, Anatolij Kim, Anatol Kudrawec, Anatolij Kurczatkin, Oleg Kuwajew, Wasilij Lebiediew, Witalij Masłow, Hrant Matewosjan, Piotr Mieżyricki, Jurij Nagibin, Choca Namsarajew, Wiera Panowa, Timur Pułatow, Mykolas Sluckis, Siergiej Smirnow, Władimir Sołouchin, Wasilij Szukszyn, Edward Szym, Wiktoria Tokariewa, Juri Tuulik
Ocena 7,0
Sen błękitny, pomarańczowy... Agasi Ajwazjan, Władimir Amlinskij, Walentina Barmiczewa, Andrzej Bitow, Nikołaj Dimczewskij, Nodar Dumbadze, Iwan Fiedosiejew, Anatolij Gienatullin, Fazil Iskander, Jurij Jakowlew, Anatolij Kim, Anatol Kudrawec, Anatolij Kurczatkin, Oleg Kuwajew, Wasilij Lebiediew, Witalij Masłow, Hrant Matewosjan, Piotr Mieżyricki, Jurij Nagibin, Choca Namsarajew, Wiera Panowa, Timur Pułatow, Mykolas Sluckis, Siergiej Smirnow, Władimir Sołouchin, Wasilij Szukszyn, Edward Szym, Wiktoria Tokariewa, Juri Tuulik
Nodar Dumbadze
Nodar Dumbadze
Gruziński pisarz. Rdzenny mieszkaniec Tbilisi. Absolwent Uniwersytetu w Tbilisi (თბილისის სახელმწიფო უნივერსიტეტი) - ekonomia. Uprawiał tak różnorodne formy literackie jak proza, poezja czy dramat, przy czym często swoje dzieła okraszał typowo gruzińskim humorem. Autor kolumny satyrycznej w czasopiśmie "Niangi". Członek Związku Pisarzy Gruzińskich (საქართველოს მწერალთა კავშირი) oraz Związku Pisarzy ZSRR (Союз писателей СССР). W 1975 r. został uhonorowany Nagrodą im. Szoty Rustawelego (რუსთაველის პრემია), zaś 5 lat później otrzymał Nagrodę Leninowską. Wybrane dzieła pisarza: "ნუ გეშინია, დედა!" (1971, polskie wydanie: "Gagatek", Iskry, 1973), "თეთრი ბაირაღები" (1973, polskie wydanie: "Białe flagi", PIW, 1982), "მარადისობის კანონი" (1978, polskie wydanie: "Prawo wieczności", Wyd. Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej, 1988), "ხაზარულა" (1981, polskie wydanie: "Kukaracza", PIW, 1985). Żona: Nanuli (do 04.09.1984, jego śmierć), 2 córki: Ketevan i Manana.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zbójecka wyprawa Hodży Nasreddina Zdzisław Nowak
Zbójecka wyprawa Hodży Nasreddina
Zdzisław Nowak
Hodża Nasreddin, bucharski mędrzec wyrusza w drogę i w końcu znajduje się w Kokandzie. Dzięki swojemu sprytowi zostaje wpuszczony do miasta, ale pech chce, że zainteresuje się nim władca Kokandu. Czy Hodża poradzi sobie na jego dworze? Książka ma już swoje lata, ale jej ogólny morał jest naprawdę uniwersalny. Nie bogactwo jest najważniejsze, a dobre serce. Taką prawdę cały czas stara się nam przekazać Hodża podczas swojej wędrówki. Spotyka bardzo wielu różnorodnych ludzi, z niektórymi się zaprzyjaźnia, innych wolałby już nie spotkać. Książka jest podzielona na dwadzieścia rozdziałów, w każdym dzieje się coś innego oraz w każdym pojawia się pewna zagadka do rozwikłania. Na końcu książki możemy znaleźć odpowiedź na każdą z nich. Znajduje się tam również słowniczek wyrazów mniej znanych. Ale jeszcze jeśli chodzi o samą fabułę. Mamy bardzo silny nacisk położony na to, że bogacze są złymi ludźmi, a nędzarze tymi dobrymi. Przyznam, że jest to trochę krzywdzące, ale wiem też, że nie równa się to z opinią autora. Jest to zapewne zabieg celowy, który ma pasować do czasów, w których książka się dzieje, a jest to bardzo dawno temu. Możemy się tu dowiedzieć także co nieco o kulturze wschodu oraz o mniej znanych faktach historycznych. Sam Hodża Nasredddin to bardzo przyjazna i pozytywna postać, jest dobrym obserwatorem, myślicielem, filozofem, człowiekiem. Jego historię czytało się naprawdę przyjemnie, a zagadki urozmaicały ten czas.
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 6 4 lata temu
Wielka wojna z czarną flagą Wiktor Zawada
Wielka wojna z czarną flagą
Wiktor Zawada
Drugi tom serii o KAKTUSACH, czyli świetna lekcja historii dla młodzieży, ale i dla dorosłych. Wiktor Zawada wykreował bardzo silne charaktery, a ich przygody, choć czasem mogą wydawać się wręcz absurdalne w realiach wojennych - to są wyjątkowo celnym przeniesieniem walki o wolność dorosłych. WIELKA WOJNA Z CZARNĄ FLAGĄ opisuje trzeci rok okupacji, a drużyna Kaktusów musi poradzić sobie ze zdradą, z niesprawiedliwością i z brutalnym agresorem. Ta książka, to fikcja - ale fikcja, która się zdarzyła... w wersji bardziej przerażającej. Mimo jednak lżejszego tonu - tej opowieści nie można posądzić o choćby najmniejsze banalizowanie wojny. Mamy tu prawdzie emocje, prawdziwe cierpienie i prawdziwą moralność - honor w tej historii nie jest tylko słowem. Bardzo cenię tę serię - został mi do nadrobienia jeszcze tom trzeci. Uważam, że pokazana tu współpraca, przyjaźń, jedność, determinacja, którą widać w małych rzeczach, czasem w drobnostkach - sprawia, że człowiek zaczyna rozumieć, czym jest patriotyzm i prawdziwa odwaga. W tej części nasza ekipa stanie oko w oko z Hitlerjugend i będzie to starcie pamiętne. Czy pokonają wroga? Czy pozostaną sobą, pomimo rozmaitych rozczarowań - a może rozczarowanie przekują w złoto? Skąd wezmą nadzieję, w świecie pozbawionym nadziei? Ach! I humor! Przecież humor jest tu czynnikiem wiodącym, który pozwala z zachwytem przewracać stronę po stronie. Książka została fantastycznie wydana. Piękna tasiemka jako zakładka, twarda okładka, klasyczna spójność, eleganckie szycie i oczywiście ilustracje Ludwika Paczyńskiego, które to ilustracje w swej prostocie są karykaturalnym i celnym odbiciem wojennej rzeczywistości. za wolność! za Polskę! 8/10 tom 2 KAKTUSY Wydawnictwo Zysk i S-ka
πPi - awatar πPi
ocenił na 8 4 lata temu
Na tronie w Blabonie Wojciech Żukrowski
Na tronie w Blabonie
Wojciech Żukrowski
Kontynuacja, czy raczej druga część, ,,Porwania w Tiutiurlistanie": narrator, odpowiadając na usilne błagania Blablaków: kota Mysibrata, Mysiaka i Pukły, udaje się do Blablacji, aby poprzez słowo kroniki zmienić bieg wydarzeń, w państwie, w którym źle się dzieje. I tak oto zostaje ,,porwany w przestworza'', a czytelnik wraz z nim i wspólnie zstępują w krainę baśni, leżącą tuż obok naszej rzeczywistości; zupełnie jak u C. S. Lewisa, tyle tylko, że u Żukrowskiego brakuje szafy, limes jest niewidoczny, przebiega gdzieś nad ziemią (wejście) i pod ziemią, w piwnicy (wyjście). Narracja ciekawa:zasadniczo pierwszoosobowa, ale z prześwitami vaticinium ex eventu, co osłabia napięcie dramatyczne (np. kiedy główny bohater ląduje w studni, wiemy, że przeżyje, bo równocześnie jest w pokoju zatopiony w pracy twórczej). Poza tym wyczuwa się istnienie narratora kroniki, zatem w powieści można dopatrzyć się dwu narratorów: pierwszoosobowego, dającego utożsamić się z autorem i narratora kroniki właśnie. Strategia narracyjna jest wynikiem ogólnej koncepcji fabularnej, polegającej na zstąpieniu we własne dzieło literackie. Mimo to książka wciągająca, pełna niezwykłych przygód. Daje się też dostrzec aluzje polityczne, w powieści zawarto ciekawe uwagi na temat dyktatury, uosobionej w postaci Dyrektora (co to za ciekawe określenie stanowiska dyktatora). To alegoryczna przypowieść o władzy. Jakże znajomo wyglądają zawarte w niej opisy puczu, przewrotu. Trochę jakby vaticinium, już bez eventum. Gdyby ta książka wyszłaby trzy, cztery lata później, chyba zostałaby hitem, byłaby na czasie, ten przewrót, zmiana władzy. Ciekawa, ciekawa. Pod płaszczykiem powieści dla dzieci skrywa intrygującą alegorię.
Adam - awatar Adam
ocenił na 8 8 lat temu
Kaktusy z Zielonej ulicy Wiktor Zawada
Kaktusy z Zielonej ulicy
Wiktor Zawada
„Kaktusy z Zielonej Ulicy” Wiktora Zawady to książka, którą odkryłem zupełnym przypadkiem gdzieś w gimnazjum. Pomijając lektury, czytałem już wtedy całkiem sporo. Chociaż rysował się mocno kierunek prowadzący w stronę fantastyki, to sięgałem też po inne rzeczy. I tym sposobem, przeglądając u dziadków szafkę z książkami mojej mamy i ciotek trafiłem na taki skarb. Powieść ta jest to świetna młodzieżowa przygodówka osadzona w trudnych realiach II wojny światowej. Autor dokonał niesamowitej sztuki, jaką jest pokazanie wojny z perspektywy dzieci przy zachowaniu daleko idącego autentyzmu życia społecznego i tragizmu okupacji. Wspominam lekturę naprawdę dobrze. Już wtedy interesowałem się historią i zdawałem sobie sprawę z tego, czym była wojna i jakie były jej konsekwencje, więc lektura była ciekawym doświadczeniem. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że fabuła weszła mi w głowę, a książkę czytałem kilkukrotnie. Sam fakt, że teraz po latach wciąż siedzi mi w głowie jest chyba dość znaczący. Wiktor Zawada, a właściwie Witold Welcz umieścił swoją opowieść w Zamościu, co na pewno też nie pozostało bez wpływu na mój odbiór, bo chociaż sam pochodzę z Tomaszowa Lubelskiego, to Zamość odwiedzałem wielokrotnie. No i na koniec mój dom rodzinny mieści się przy ulicy Zielonej. Innej, ale jednak. Nie wydaje mi się, żebym specjalnie utożsamiał się z bohaterami powieści, jednak gdzieś ta koincydencja była ciekawa. Tytułowe Kaktusy to grupa przyjaciół, których najlepszy czas dzieciństwa to zabawa w Indian. Wrzesień 1939 roku sprawia, że zamiast zabawy w wojnę muszą stawić czoła prawdziwym wydarzeniom. Obserwują jak zmienia się życie codzienne ich, rodziny i wszystkich wokół pod niemiecką okupacją. Dotychczasowe psikusy i zabawy ustępują pomysłom, jak rzeczywiście mogą zaszkodzić wrogom. Spotykają się z dramatami, takimi jak rozbicie rodziny oraz realnym niebezpieczeństwem. Dziecięce kłótnie odchodzą na bok z racji poczucia braterstwa oraz strachu, który odczuwają mimo okazywanej odwagi, a czasem nawet buty. Dzidek, Bysiek, Milka oraz Jędrek to główni bohaterowie książki, ale ważną rolę odgrywał także Jasiek Cielebąk, który nieco starszy od pozostałych dzieciaków, szybciej i bardziej świadomie wyrabiał sobie zdanie na temat sytuacji. Niesamowitą postacią jest Polcia, pomoc domowa rodziny Centów. Dziewczyna, która potrafiła zrugać Niemca, tak że wziął nogi za pas. Oj, pamiętna scena. No właśnie, są też Niemcy. Zarówno osiedlani na Zamojszczyźnie zwykli ludzie z III Rzeszy, jak i żołnierze. W tym ostatnim gronie znajduje się Herr Pacurek, niepożądany lokator w domu Dzidka, główny wróg Kaktusów. Na konflikcie z nim skupia się lwia część akcji książki. Postacie nie są przerysowane, nie mają cudownych zdolności ani nadmiernego szczęścia. To zwyczajne dzieciaki i ich rodziny oraz znajomi, którzy po ludzku muszą zmierzyć się z potężnymi przeciwnościami losu. I to chyba właśnie ta autentyczność sprawia, że wciąż mam mocne wspomnienia związane z tą książki i co jakiś czas wracają one do mnie i rozpamiętuję sobie tę historię. Styl autora jest bardzo specyficzny, łączący lekkość lektury dla młodzieży z powagą wojennej tematyki. To rzadka sztuka i umiejętność, by tak połączyć te kwestie bez uszczerbku dla którejkolwiek. Świadczę własnym doświadczeniem, bo to dość znaczące, że mimo upływu bodaj 20 lat tak dobrze pamiętam tę książkę i czuję echo emocji, jakie zostały w niej zawarte. To jest moc literatury. Taką literaturę powinna czytać młodzież. Chociaż rozumiem zmiany pokoleniowe oraz zmianę trendów, to „Kaktusy z Zielonej Ulicy” powinny być szerzej znane i promowane. To nie tylko książka przesiąknięta niezwykłym klimatem przyjaźni i zagrożenia. Jest tu wspaniały, nieprzesadny patriotyzm oraz wiele mądrych postaw i zachowań. Co ciekawe, mimo że powieść ukazała się pod koniec lat 60., to nie pamiętam, żeby wciśnięto tam propagandę komunistyczną. Jeśli jest, to wtedy jako dzieciak jej nie dostrzegłem. Z całego serca polecam tę książkę zarówno młodym, jak i starszym czytelnikom. Wszystkie powody wymieniłem wyżej, więc nie będę się powtarzał. Wspomnę tylko, że jest to pierwszy tom trylogii i co dziwniejsze mimo mojego zachwytu nad tym tomem, nigdy nie miałem okazji przeczytać kolejnych. W szkolnej bibliotece ich nie było, w publicznej chyba nie pytałem, a kupić tego nie szło, bo internetowy rynek handlu wtórnego książkami nie był tak rozwinięty jak dziś. Plan uzupełnienia kolekcji będzie dopiero zrealizowany. Wtedy pewnie wrócę z pełną recenzją i okaże się czy z perspektywy starszego, obciążonego większą wiedzą człowieka też będzie tak świetnie. Tekst opublikowany pierwotnie na stronie: https://www.facebook.com/SoFiK.DamianPodoba
SoFiK - awatar SoFiK
ocenił na 7 4 miesiące temu
Limeryki wszystkie: z obrazkami według autora czyli dzieł zebranych tom pierwszy Edward Lear
Limeryki wszystkie: z obrazkami według autora czyli dzieł zebranych tom pierwszy
Edward Lear
208. rocznica urodzin oraz 132. rocznica śmierci Edwarda Leara. 12 maja to Międzynarodowy Dzień Limeryków, które zawdzięczamy spopularyzowaniu przez Edwarda Leara. Angielski rysownik i poeta pochodził z wielodzietnej rodziny, wychowywany przez starszą siostrę Annę, nie otrzymał starannego wykształcenia, od dzieciństwa wykazywał zdolności plastyczne. Rysowanie stanie się pasją i sposobem zarabiania pieniędzy już od piętnastego roku życia, pięknie przedstawiał świat ptaków. Zdolność zjednania sobie ludzi i krąg wpływowych przyjaciół na stanowiskach i kręgach arystokratycznych, otworzyły mu drzwi na dwór królowej Wiktorii (uczył rysunku), ale na dwory w Europie i licznych podróży po świecie. W 1846 roku zostały wydane 'Księgi nonsensów", które zawierały żartobliwe wierszyki ale kwintesencję stanowią ilustracje wykonane przez autora W limerykach Leara pierwsze i ostatnie wiersze zwykle kończą się tym samym słowem, a nie rymowaniem. Trudno doszukiwać się w tych małych formach literackich, zabawie słowem jakiegoś głębszego sensu i logiki, i pozbawione linii uderzenia lub punku zawieszenia ale anarchonizmy urzekają klimatem XIX wiecznym. # Pewien stary pan Jan z Ałma-Aty wprawiał sowy w pijaniu herbaty. "Gdy się jada wciąż myszki, można dostać skręt kiszki", mawiał do nich pan Jan z Ałma-Aty. # Raz pewien człowiek z Kalkuty miał bardzo skrzypiące buty. Więc pytano go: "Czy te buty ze skóry szyte, czy też z czego, człowieku z Kalkuty?" # Pewien starszy mężczyzna z Hong-Kongu grywał dniami całymi na gongu. Rzekł mu sąsiad: "Wybaczę, że grasz w tempie vivace, ale wciąż pieśń Schuberta o pstrągu?!..." # Pewien starszy mężczyzna z Quebecu zwrócił się do robaka: "Robeku! Pełzniesz mi przez serwetę, lecz i tak wnet cię zgnietę!" -- Ta wymowa jest typowa w Quebecu. # Pewien starzec o ogromnej brodzie narodowi oświadczył: "Narodzie! Klęska to żywiołowa: cztery Skowronki, Sowa, Czyż i Kwoka gnieżdżą się w mej brodzie!" # Pewien pan nagłe rzekł: "Ale draka! Patrzcie, z krzaka wystaje dziób szpaka!" Na pytanie: "Co z tego?" Odparł: "Panie kolego, szpak jest pięć razy większy od krzaka!" # Raz na mleku zamówiwszy ryż gość w tym ryżu znalazł zdechłą mysz. Kelner na to rzekł: "Ciszej, nie pokazuj pan myszy, bowiem inni goście zechcą tyż!"
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na 10 5 lat temu
Kask Maciej Kuczyński
Kask
Maciej Kuczyński
Dawno dawno temu jedną z lektur uzupełniających w szkole podstawowej była "Atlantyda, wyspa ognia" - sympatyczna przygodowa opowieść, która mogła otworzyć przed młodym człowiekiem bramy do szeroko pojętej fantastyki. Autorem tej książki jest Maciej Kuczyński, którego "Kask" wpadł mi ostatnio w ręce. Tę niewielką napisaną w latach 70 powieść dla młodzieży należy już chyba złożyć do grobu i dać jej zaznać wiecznego odpoczynku. No tak mi się przynajmniej wydawało... Fabuła realizuje stary jak świat (fantastyki) motyw niezwykłego przedmiotu/wynalazku, który wpada w ręce zwykłego śmiertelnika, w naszym przypadku nastolatka odkrywającego niesamowite możliwości, jakie daje na pozór zwyczajny motocyklowy kask. Przedmiot ów umożliwia nie tylko zaglądanie do sąsiednich mieszkań lub obserwacje naszej planety z orbity okołoziemskiej, ale można dzięki niemu również manipulować rzeczywistością. Nasz bohater, uczeń, którego życie dość wiarygodnie przedstawił Kuczyński, rzecz jasna bada możliwości kasku i jednocześnie uczy się odpowiedzialności za swoje działania. Problemy, z którymi konfrontuje się chłopak, stają się coraz poważniejsze i zmuszają go do lawirowania pomiędzy upajaniem się namiastką wszechmocy a powstrzymywaniem się od spektakularnych ale mało przemyślanych działań. Długo zastanawiałem się, jak rozgryźć ten "Kask". To przecież zwykła młodzieżowa przygodówka. Streścić mam ją tylko? No jak to tak? I nagle dotarło do mnie, że książka ta mogłaby stanowić znakomitą bazę dla twórców gier komputerowych. Mamy bohatera, czynnik fantastyczny, sposobność do zdobywania kolejnych punktów doświadczenia, następujące po sobie misje - a to uratować rozbitka dryfującego po bezmiarach oceanu, a to w subtelny sposób poprawić los rodziny, która zmaga się z alkoholizmem i bezrobociem. Podejmujemy decyzje, które mają swoje konsekwencje. Gdyby naszą grę wkomponować jeszcze w tło obyczajowe lat 70, któremu autor poświęcił całkiem sporo miejsca, mielibyśmy zgrabną niemal edukacyjną całość. Poznajemy mentalność młodszych i starszych (materializm w kraju realnego socjalizmu miał się całkiem nieźle), wchodzimy do szkoły, w której obserwujemy odwieczną zabawę w kotka i myszkę pomiędzy uczniami a ciałem pedagogicznym. Literatura młodzieżowa szybko się chyba starzeje - powolne tempo "Kasku" pomimo niewielkich rozmiarów książki i galopady wydarzeń może zniecierpliwić współczesnego czytelnika. Dziś tnie się i montuje inaczej poszczególne sceny, zdania są krótsze, akcję pchają do przodu dialogi, a nie rozbudowane monologi wewnętrzne. Książkę Kuczyńskiego wspominać będą chyba tylko ci, dla których zamknęła się ona w sarkofagu miłych wspomnień z własnej młodości. Chyba trochę jednak szkoda...
Bosy_Antek - awatar Bosy_Antek
ocenił na 6 5 lat temu
Ryży Placek i trzynastu zbójców Jan Tetter
Ryży Placek i trzynastu zbójców
Jan Tetter
Niedawno odwiedziłem targi książki w Warszawie i byłem zaskoczony, jak wiele dziecięcych tytułów o kotach. Wygląda na to, że futrzaki wreszcie zajęły we współczesnej literaturze miejsce, na które zasługują. Wcześniej tak nie było. W dzieciństwie byłem katowany psami. Pucami i Bursztynami, szczekadłami jeżdżącymi koleją, różnego rodzaju szczeniaczkami, kundlami, białymi kłami. Oczywiście nie oznacza to, że kotów nie było. Jan Tetter jeszcze w latach 70. Opublikował dwie książeczki o przygodach Ryżego Placka. Pięknie ilustrowane i okraszone skromną ilością tekstu, opowiadały historie z życia trójmiejskich kotów. Takie zwykłe historie, w których zwierzaki mają swoje problemy i spory, ale zawsze wychodzą z nich obronną łapą. Nie wszystkie, jasna sprawa. Zbójcy też należą do rodu kotów, ale wychowali się w porcie i nie nabrali ogłady. Zadzierają zarówno z Ryżym Plackiem, jak i jego bratem Puszkiem. Kończy się to dla nich marnie. Sama historia jest dynamiczna, choć utrzymana w starym stylu. Humor nie przypomina tego, do którego przyzwyczajone są wychowane na współczesnych kreskówkach dzieci. Mniej to zabaw językowych, więcej dialogów pełnych dość poważnie brzmiących gróźb. A jednak Ryży Placek i trzynastu zbójców bardzo przyjemnie się czyta. Nie bez powodu to był hit. Dziesięć lat po premierze doczekał się słuchowiska wydanego na płycie TonPressu, później wznowienia, a obecnie bywa wykorzystywany przez szkolne teatrzyki (co można zobaczyć na YouTube). Koty wciąż rządzą, jak widać. Więcej recencji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/ Zapraszam do współpracy autorów i wydawców!
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Gagatek

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Gagatek