Fantastyczna Czwórka - Tom 2

Okładka książki Fantastyczna Czwórka - Tom 2
Jonathan HickmanNeil Edwards Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Fantastyczna Czwórka (Marvel Classic) (tom 2) komiksy
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Fantastyczna Czwórka (Marvel Classic) (tom 2)
Data wydania:
2022-12-07
Data 1. wyd. pol.:
2022-12-07
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328154391
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fantastyczna Czwórka - Tom 2 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fantastyczna Czwórka - Tom 2

Średnia ocen
7,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
87
80

Na półkach:

O ile pierwszy tom przygód Fantastycznej Czwórki autorstwa Jonathana Hickmana składał się przede wszystkim z ustawiania pionków na planszy, to w drugim tomie zarówno autor jak i postacie zaczynają grać i pokazują nam swoje zamiary. Historia w końcu nabiera tempa oraz dynamiki; jest tutaj przestrzeń na głupiutką przygodę w sklepie z ożywionymi zabawkami jak i na podwodną wojnę domową i TED talki super złych naukowców. W końcu czuję Hickmana, którego znam i lubię. Czekam na trzeci tom. Nie uważam jednak, aby Fantastyczna Czwórka tego autora była dobrym punktem wejścia dla nowych czytelników, jak głoszą niektóre głosy w internecie.

O ile pierwszy tom przygód Fantastycznej Czwórki autorstwa Jonathana Hickmana składał się przede wszystkim z ustawiania pionków na planszy, to w drugim tomie zarówno autor jak i postacie zaczynają grać i pokazują nam swoje zamiary. Historia w końcu nabiera tempa oraz dynamiki; jest tutaj przestrzeń na głupiutką przygodę w sklepie z ożywionymi zabawkami jak i na podwodną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Fantastyczna Czwórka - Tom 2 na półkach głównych
  • 28
  • 20
27 użytkowników ma tytuł Fantastyczna Czwórka - Tom 2 na półkach dodatkowych
  • 10
  • 6
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki X-Men. Punkty zwrotne. Przymierze Falangi Amanda Conner, Roger Cruz, Tony S. Daniel, Todd Dezago, Jan Duursema, Steve Epting, Larry Hama, Adam Kubert, Andy Kubert, Ken Lashley, Scott Lobdell, Joe Madureira, Fabian Nicieza, John Romita Jr., John Royle, Steve Skroce
Ocena 7,0
X-Men. Punkty zwrotne. Przymierze Falangi Amanda Conner, Roger Cruz, Tony S. Daniel, Todd Dezago, Jan Duursema, Steve Epting, Larry Hama, Adam Kubert, Andy Kubert, Ken Lashley, Scott Lobdell, Joe Madureira, Fabian Nicieza, John Romita Jr., John Royle, Steve Skroce
Okładka książki X-Factor Epic Collection. Wreaking Havok Steve Epting, Jorge González, Howard Mackie, Jeff Matsuda, Ariel Olivetti
Ocena 0,0
X-Factor Epic Collection. Wreaking Havok Steve Epting, Jorge González, Howard Mackie, Jeff Matsuda, Ariel Olivetti
Okładka książki Captain America Modern Era Epic Collection. The Burden of Dreams Ed Brubaker, Roberto De La Torre, Steve Epting, Butch Guice, Mike Perkins, Luke Ross
Ocena 0,0
Captain America Modern Era Epic Collection. The Burden of Dreams Ed Brubaker, Roberto De La Torre, Steve Epting, Butch Guice, Mike Perkins, Luke Ross
Okładka książki Captain America Modern Era Epic Collection. The Winter Soldier Ed Brubaker, Steve Epting, Michael Lark, John Paul Leon, Marcos Martin, Javier Pulido, Lee Weeks
Ocena 0,0
Captain America Modern Era Epic Collection. The Winter Soldier Ed Brubaker, Steve Epting, Michael Lark, John Paul Leon, Marcos Martin, Javier Pulido, Lee Weeks
Okładka książki Captain America Modern Era Epic Collection. Death of the Dream Ed Brubaker, John Cassaday, Steve Epting, David Finch, Jeph Loeb, Ed McGuinness, Mike Perkins, John Romita Jr., Lee Weeks, Leinil Francis Yu
Ocena 0,0
Captain America Modern Era Epic Collection. Death of the Dream Ed Brubaker, John Cassaday, Steve Epting, David Finch, Jeph Loeb, Ed McGuinness, Mike Perkins, John Romita Jr., Lee Weeks, Leinil Francis Yu
Okładka książki Avengers Epic Collection. The Gathering John Buscema, Steve Epting, Bob Harras, Glenn Herdling, Roy Thomas
Ocena 0,0
Avengers Epic Collection. The Gathering John Buscema, Steve Epting, Bob Harras, Glenn Herdling, Roy Thomas
Okładka książki Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 8: Captain America: Winter Soldier Part 1 Ed Brubaker, Steve Epting, Michael Lark, John Paul Leon
Ocena 7,0
Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 8: Captain America: Winter Soldier Part 1 Ed Brubaker, Steve Epting, Michael Lark, John Paul Leon
Steve Epting
Steve Epting
Amerykański rysownik komiksowy aktywny zawodowo od ćwierć wieku. Na łamach komiksów Marvela zadebiutował w roku 1991, rysując przygody Avengers. Tworzył je przez trzy lata, by potem przenieść się do tytułów poświęconym mutantom Marvela. Opuścił wydawnictwo na przełomie wieków, by po kilku latach powrócić i współtworzyć jeden z najważniejszych marvelowskich komiksów ostatniej dekady - Kapitana Amerykę do scenariuszy Eda Brubakera. Potem na łamach "Fantastic Four" zaczął współpracę z Jonathanem Hickmanem, której ukoronowaniem jest album "New Avengers: Wszystko umiera".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Fantastyczna Czwórka - Tom 1 Adi Granov
Fantastyczna Czwórka - Tom 1
Adi Granov Neil Edwards Dale Eaglesham Sean Chen Jonathan Hickman
Z Fantastyczną Czwórką nie miałem wcześniej kontaktu – nie oglądałem filmów, nie czytałem starszych komiksów, znam ich tylko poprzez popkulturową osmozę. Na dodatek nie należę do fanów twórczości Jonathana Hickmana. Nie przebrnąłem przez „Na wschód od zachodu” i odpadłem po pierwszym tomie, podobnie było z „Avengers”. Wyjątkiem były „X-Men” i „The Black Monday Murders”, które naprawdę mnie wciągnęły (i wciąż czekam na kontynuację!). Po Fantastyczną Czwórkę sięgałem więc z umiarkowanym optymizmem. Pierwszy tom bardzo mi się podobał. Wiem, że na Goodreads i Lubimy Czytać ta część oceniana jest najniżej, ale dla mnie stanowiła bardzo pozytywne zaskoczenie. Była bardziej kameralna i skupiona na relacjach. Akcji nie było tyle, co w kolejnych tomach. Moim zdaniem cały ten run stoi postaciami, ale całe show skradły dzieci. Valeria i Franklin są świetnie napisani i z miejsca ich polubiłem. Bardzo dużą sympatię odczuwam do Sue, która jest wzorem silnej kobiecej postaci. Jest twarda, pewna swojej wewnętrznej siły i moim zdaniem to ona jest głównym spoiwem Fantastycznej Czwórki. Johnny, Reed i Ben to równie ciekawe postacie i bardzo fajnie obserwuje się interakcje między nimi. Nie odczułem do nich aż takiej sympatii jak do Sue, Valerii czy Franklina, ale każdy z bohaterów jest inny i moim zdaniem każdy czytelnik może znaleźć wśród nich kogoś, z kim się utożsamia. Graficznie komiks prezentuje się bardzo dobrze – rysunki są czytelne i pasują do tonu opowieści. Fantastyczna Czwórka Hickmana to solidny, momentami bardzo dobry komiks, który jednak nie spełnił wszystkich moich oczekiwań. Bawiłem się naprawdę nieźle i ze swojej strony cały run mogę wam polecić z czystym sumieniem. Chętnie sięgnę po inne komiksy z FF. Może tym razem run Marka Waida?
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Anihilacja. Tom 1 Dan Abnett
Anihilacja. Tom 1
Dan Abnett Keith Giffen Andy Lanning Scott Kolins Kev Walker Ariel Olivetti
Wielkim znawcą komiksów o superherosach nie jestem, niemniej nawet taki laik jak ja wie czym jest crossover. W przypadku komiksu jest to łączenie przygód postaci z różnych serii, co we wcześniej wymienionym gatunku zdaje się występować bardzo często. "Anihilacja" również wchodzi w ten nurt i wychodzi jej to dobrze, choć bez jakiegoś szczególnego szaleństwa. Pierwszy tom zawiera trzy odcinki - Drax Niszczyciel, Anihilacja: Prolog oraz Anihilacja: Nova. Za każdą część podpowiada inni rysownicy oraz koloryści, co wypada, przynajmniej dla mnie, mieszanie. W przypadku scenariusza, pierwsze dwie przygody opracował Keith Giffen, zaś ostatnią Dan Abnett we współpracy z Andym Lanning'iem. Na tym polu wyszło to znacznie ciekawiej. Zatem czy laik nie znający dobrze uniwersum xandariańskiego Korpusu Novy oraz Draxa Niszczcyiela odnajdzie się w tym albumie? Zdecydowanie tak, gdyż zawiera on sporo... wyjaśnień. Tym razem zacznę od warstwy graficznej komiksu, bo z nią mam najwięcej problemów. Na pierwszy ogień weźmy okładkę autorstwa Gabriele'a Dell'Otto - jest po prostu miodna. No czysta słodycz dla oka i szczerze nie pogardziłby nią w formie sporego plakatu, który zawiesiłbym na drzwiach wejściowych do swego gabinetu. Co prawda część postaci występuje w albumie raptem gościnnie, aby nie powiedzieć że gdzieś tam tylko mignęli (np. Srebrny Surfer), ale i tak całość w pełni oddaje ducha tego co znajdziemy w komiksie. Potem jednak sprawy nie wyglądają już tak różowo. Pierwsza przygoda zatytułowana "Drax Niszczyciel" jest, w mojej opinii, najlepsza z całego zbioru i jakby nie patrzeć bardzo ważna dla całej późniejszej przygody. Po pierwsze wygląda świetnie - postacie, sceny walk (a tych trochę jest), kolorystyka i tak dalej. Zdaję sobie sprawę, że w porównaniu do prac największych nazwisk pracujących przy komiksach Marvela, dzieło Breitweiser'a (rysunek) i Rebera (kolory) może okazać się tylko poprawne, ale dla kogoś mojego pokroju to kawał porządnej pracy. Do tego na tle pozostałych dwóch odcinków wypada najciekawiej. Szczególnie jeśli idzie o kolorystykę. "Anihilacja: Prolog" wypada za to... no powiedzmy, że słabo. Nie jest to nic szczególnie bijącego po oczach, jednak gdyby tak wyglądał cały komiks to jego lektura byłaby dla mnie katorgą. Najbardziej w tym odcinku raziły mnie twarze postaci oraz wizerunek jednej z bohaterek, którą poznajemy w pierwszej przygodzie - Cammi. O niej jednak jak i innych bohaterach napiszę później. Podsumowując - graficznie Anihilacja: Prolog nie powala, a zważywszy że niemal cały odcinek to jedna wielka rozpierducha, ciężko było przez to przebrnąć. Znacznie lepiej wypadła kolejna część, czyli "Anihilacja: Nova". Tutaj jest taki sam poziom zabawy kolorami i kreską jak w przypadku "Draxa Niszczyciela". Kolorystyka bardzo dobrze oddaje atmosferę, postacie nie wyglądają jakoś przesadnie ironicznie, a całość zwyczajnie lepiej się czyta. Prawdopodobnie duża zasługa w tym osadzenia w roli kolorysty tej samej osoby co w przypadku "Draxa Niszczyciela", czyli Briana Rebera. Za rysunek odpowiadał już Kev Walker, zaś tuszem zajął się Rick Magyar. Efekt współpracy tych trzech panów jest naprawdę zadowalający. Widać to najlepiej w finałowej bitwie tego albumu, która prezentuje się o niebo ciekawiej od strony wizualnej, niż atak floty Anihilusa na kwaterę Korpusu Novy. Co prawda tam rozmiar zniszczeń był znacznie większy, ale kompletnie nie czułem dramatu związanego z tragedią i skalą ataku. Gdyby zaś to trio zajęło się też prologiem, to upadek portu kosmicznego z pewnością robiłby o wiele większe wrażenie. W przypadku scenariusza mamy znacznie bardziej wyrównany poziom, choć chyba wolałbym aby Keith Giffen odpowiadał za całą serię. Wszak mowa o człowieku, który współtworzył postać Lobo (rysunek), zatem potrafi on jako scenarzysta dać odpowiednią dawkę humoru sytuacyjnego do poważnego tematu jakim jest wojna wyniszczająca galaktykę. Widać to zresztą najlepiej w pierwszej przygodzie, gdzie Drax wraz z kilkoma innymi więźniami rozbijają się na Ziemi. Są z dala od jakiegokolwiek portu gwiezdnego, skazańcy doskonale zdają sobie sprawę z potencjału ludzi i zagrożeń pokroju Avengers czy Fantastyczna czwórka. Wykorzystują zatem fakt, ze rozbili się na totalnym zadupiu Alaski, koło małego miasteczka. To właśnie tam mieszka Cammi, młoda nastolatka, która ma bardzo buntowniczy charakter, często szydzi z innych, w tym kosmitów, gdyż tak naprawdę jest to jej osłona przed życiem. Matka pije, ojciec odszedł, a ona uchodzi za dziwoląga przyjaźniącego się z szkolną ofermą. Trzeba przyznać, że postać Cammi od początku przykuwa uwagę, głównie ze względu na swoje teksty i postrzegania świata "superbohaterów". W kolejnych przygodach jest ona zaś coraz ciekawsza, a jej relacja z Draxem, który sam w sumie nie wie czemu ją toleruje i się nią opiekuje, wkłada niezły ładunek humorystyczny do całej opowieści. Na koniec warto wspomnieć o miłym dodatku jakim są "Raporty Wszechumysłu". Po zniszczeniu Korpusu Novy w prologu, Wszechumysł, czyli zbiorowa świadomość xandarian, łączy się z jedynym ocalałym - Richardem Riderem zwanym Novą (człowiek, a jakżeby inaczej). Pomiędzy kolejnymi rozdziałami poszczególnych odcinków "Anihilacji", czytelnik dostaje informacje wyjęte niejako z bazy danych Wszechumysłu. Zawierają one opis postaci występujących lub wspominanych w tym tomie, struktur Korpusu czy opis czym jest Wszechumysł. To pozwala nowym czytelnikom, nie mającym dotąd styczności z tym uniwersum, zaś dla fanów będzie to miły smaczek podczas lektury. Dodajmy też, że Wszechumysł toczy z Riderem często... osobliwe dyskusje, które potrafią wywołać duży uśmiech na twarzy czytelnika. Pierwszy album "Anihilacji" nie jest jakimś szczególnym szaleństwem wydawniczym, ale czyta się go naprawdę dobrze. Owszem, brak tutaj przełomowej kreski, zaskakujących zwrotów akcji, zaś cały scenariusz to pakiet oklepanych do bólu schematów, które widziało się setki razy. Znów mamy galaktyczną wojnę, samotnego bohatera i jego małą drużynę, jakieś robale atakujące wszystko co się rusza, a ich "król" zwany Anihilusem wynalazł Kosmiczny Pręt Kontrolny wysysający moc z inn.... taaaak, nie zabrzmiało to najlepiej. Może załóżmy, że mamy do czynienia z wielkim, inteligentnym robalem, który chce być nieśmiertelny. Tak czy inaczej "Anihilacja" to naprawdę porządny kawał komiksu. Nie wnoszący nic nowego do uniwersum Marvela, ale z drugiej strony czy to ważne, skoro dobrze się go czyta.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 6 3 lata temu
Silver Surfer. Tom 1 Dan Slott
Silver Surfer. Tom 1
Dan Slott Laura Allred Michael Allred
Recenzja całej serii: Mam wrażenie że każdą recenzję komiksów Marvela zaczynam od wątpliwości względem komiksów superbohaterskich. Niepotrzebnie. Jest wśród nich masa perełek, jak powszechnie wiadomo. Ale Silver Surfer? Srebrny gość z kosmosu, sufrujący na latającej desce? Strzelający wiązkami Kosmicznej Mocy? Serio? Jak się domyślacie, od Surfera trzymałem się raczej z dala. Ale jestem słabym człowiekiem, który od mocnych postanowień może się odwrócić w wyniku najmniejszej choćby pokusy. A o Surferze Dana Slotta dużo dobrego się mówi w kwestii bycia jednak mniej typowym komiksem superbohaterskim, odważniejszym w formie i z ciekawą relacją napędzającą historię. I co? No i mają rację, cholera. Silver Surfer wyrusza na Niesamowicie Ważną Misję, na której przypadkiem poznaje Dawn. Dziewczynę z Ziemi, ubraną trochę jakby się urwała z Flinstonow. Odważna, wygadaną, sympatyczną. Razem wyruszają zwiedzać najdalsze zakamarki kosmosu, a my możemy z radością poznać tę pewną siebie, uroczą niewiastę, zobaczyć jej wpływ na Surfera i obserwować spokojny rozwój ich relacji. Kreska jest śliczna, wyrazista, pstrokata, ale nieprzytłaczająca i przejrzysta. Mówią że to pop art, więc to pewnie prawda - nie jest to żaden przełom, ale i tak jest cudownie. Nie ma tu napuszenia, elementy komiksowego worldbuildingu są przekazywane z odpowiednim dystansem, dialogi są napisane z wyczuciem i wdziękiem. Komiks nie daje się traktować poważnie, a jednocześnie wzbudza całkowicie szczere emocje i prowadzi do zaskakujących obserwacji. Jest tu scenariuszowa prostoduszność, niedorzeczność i naiwność wczesnego superhero, ale połączona ze współczesną narracją, przyjemną kreską, żywymi relacjami międzyludzkimi i dużą dozą ciepła. Dzięki temu jest to cudowna, kolorowa przygoda wywołująca uśmiech na twarzy, a i niepozbawiona szczerych emocji. Całkowicie mnie kupiło! Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Amazing Spider-Man. Dranie i łajdacy. Tom 8 praca zbiorowa
Amazing Spider-Man. Dranie i łajdacy. Tom 8
praca zbiorowa Nick Spencer
Życie Parkera jak zwykle bywa skomplikowane, może nauka okaże się tego rozwiązaniem? Fabuła jest dość prosta, ale czytelnik nie powinien narzekać na nudę, ponieważ autor serwuje nam kilka miłych niespodzianek, szczególnie w ostatniej części komiksu. Najbardziej intrygującym wątkiem było dla mnie kasyno prowadzone przez Chance’a, gdzie złoczyńcy nie tylko grają razem w karty, ale obstawiają walki superbohaterów. Choć pierwsza połowa czyta się wspaniale, to druga nie wciąga już tak mocno. Oczywiście fabuła dalej jest prosta i przepełniona akcja, ale nie skupia się już tak bardzo na głównym bohaterze. Uwaga zostaje przekierowana na postać Boomeranga, który nie zachwycił mnie jakoś szczególnie. Wydawał się dla mnie nudny i irytujący. Cieszy mnie to, że John Jonah Jameson otrzymuje w tym albumie znacznie więcej czasu. Zazwyczaj jest tylko poboczną postacią, drugoplanową. Jednak jego bohater błyszczy zarówno w komiksach, jak i serialach czy filmach. W tej opowieści otrzymujemy więcej historii skupiającej się na jego postaci, przez co staje się istotnym elementem fabuły. Jego relacja ze Spider-Manem jest po prostu genialna, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę to, co się działo w zeszycie numer 39. Szkoda, że Wilson Fisk nie dostał większej roli w tym komiksie. Jako czarny charakter prezentował się doskonale i to on ratuje w dużej mierze drugą połowę komiksu. Jest bezwzględny i nikczemny w swoich działaniach. Wywołuje strach i przerażenie u ludzi, których spotyka na swojej drodze. Żałuję, że nie było go więcej w tej pozycji. Więcej na: CzasoStrefa
CzasoStrefa - awatar CzasoStrefa
oceniła na 7 2 lata temu
Ród X / Potęgi X Jonathan Hickman
Ród X / Potęgi X
Jonathan Hickman R.B. Silva Pepe Larraz
Nie będę ukrywał, że w świecie Marvela X-Meni zawsze byli moimi faworytami. Za X-Menami zawsze stoi jakieś drugie dno, poważniejsze pytania, ciekawe historie. Ród X/Potęgi X to może nie restart historii o uczniach Charlesa Xaviera, ale próba opowiedzenia jej na nowo. Metody Profesora X na współżycie z ludźmi nie sprawdziły się. Inne wizje funkcjonowania mutantów, w tym Magneto, również nie przeszły próby czasu. Xavier zwiera wiec szyki z Magneto i wraz z Moirą tworzą państwo mutantów - Krakoę. W zamian za leki i pomoc ludzom, chcą jedynie spokoju. Czy to się uda? Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Magneto faktycznie będzie w stanie na dłuższą metę dogadać się z Xavierem? Komiks Hickmana nie należy do lektur najłatwiejszych. Mamy tutaj kilka równoległych rzeczywistości czasowych, mieszanie się bohaterów, wątków, rozwiązań, a wszystko na 500 stronach komiksu. Dla niektórych może to stanowić problem, ja dzięki temu czytałem uważniej – wracałem do wątków, które wcześniej wydały mi się nieistotne ale w gruncie rzeczy stanowiły oś tej opowieści. Uwielbiam postać Magneto, więc zobaczenie go z trochę innej strony niż zwykle stanowi dla mnie dodatkową wartość. Świetnie ukazany jest Xavier, który przestaje w końcu żyć mrzonkami w postaci współistnienia mutantów i ludzi i realizuje wizję, która jest wypadkową myśli jego i Magneto. Tworzą oni państwo oparte na silnym ale sprawiedliwym prawie, niezwykle rozwiniętej biotechnologii oraz jasnej wizji przyszłości. Kluczową postacią okazuje się Moira, której supermocą jest pamiętanie swoich poprzednich wcieleń. Oglądamy więc historię Krakoi w roku zerowym i następnych, oddalonych czasem o tysiąclecia. Jaki jest wynik tych zabiegów? To musicie sprawdzić sami. Niewątpliwie jest to jedna z ciekawszych opowieści o mutantach jaką czytałem. Rozmach tego przedsięwzięcia, masa wątków science-fiction, wrzutki w środek narracji rodem z archiwów Krakoi (hej czytelnicy Illuminae, to coś dla was), świetnie napisani bohaterowie stanowią o mocy tej pozycji.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Amazing Spider-Man. Tom 5 Joseph Michael Straczynski
Amazing Spider-Man. Tom 5
Joseph Michael Straczynski Joe Quesada Ron Garney Tyler Kirkham
Był sobie Krzyś. Krzyś za dzieciątka oglądał kreskówki o Spider-Manie. Któż nie oglądał. Potem filmy. I te pierwsze, i te kolejne (najlepsze), i te najnowsze. (Tak. Krzyś do dziś uważa, że Andrew Garfield był najlepszym Spider-Manem) Coś Krzysia tknęło kilka lat temu i postanowił nadrobić swoje kulturowe kalectwo objawiające się w nieznajomości komiksów. Postanowił poznać te ważne. Te dobre. Ale też te, z których wyrosły postaci, które kiedyś pokochał na ekranie. I w zasadzie odkąd Krzyś sięgnął po pierwszy komiks, szukał „swojego” komiksowego Spider-Mana. A łatwo nie było. Komiksy superbohaterskie są, cóż, zazwyczaj dość takie sobie. Ale nie poddał się ów Krzyś, dzięki czemu doczekał się wydania na naszym rynku pełnego runu Pajęczaka ze scenariuszem Straczynskiego - uznawanego bezwzględnie za jeden z najlepszych. I rad był Krzyś z jego lektury. Bardzo. Najbardziej bodaj charakterystycznymi elementami tego runu są dwie rzeczy. Po pierwsze, dużo tu gmerania w mitologii i historii Pająka. Dodawania tej postaci tła mistycznego, wprowadzania kontrowersyjnych modyfikacji w życiorysach postaci pobocznych, zaburzania statusu quo. Ale cholera, nie po to czytamy kolejne komiksy, żeby dostawać cały czas to samo. Po drugie (co jest dla mnie znacznie bardziej prominentne), seria buduje wszystko wokół relacji Petera, cioci May i Mary Jane. Relacje w tym gronie są burzliwe, żywe, zmienne, intensywne i momentami przeogromnie poruszające. I o to mi chodziło. Tego mi było trzeba. Dzieją się superbohaterskie rzeczy, często srodze wydumane, ale emocjonalny trzon historii jest silny, angażujący, wiarygodny i potraktowany z ogromnym sercem. W dodatku Peter jest tu postacią dającą się lubić, dowcipną, ale też zmienną, pokazującą swoje lęki, ciemne strony i słabości. Powiedzieć że dobrze się to czyta to jak nic nie powiedzieć. Serię się pochłania, lektura jest gładka jak pupcia niemowlęcia, a i wzruszyłem się kilka dobrych razy. Serio. Ale tak, finał korzysta z jednego z najbardziej znienawidzonych przeze mnie zabiegów fabularnych - podobno tak wymusił wydawca. Ale przymykam na to oko, przymykam, co mi ta seria dała, to nikt mi tego nie odbierze. Polecam. Po więcej opinii zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 7 3 miesiące temu

Cytaty z książki Fantastyczna Czwórka - Tom 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Fantastyczna Czwórka - Tom 2