Eratosfera

Okładka książki Eratosfera
Danuta Szulczyńska-Miłosz Wydawnictwo: JanKa literatura piękna
410 str. 6 godz. 50 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2023-11-28
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-28
Liczba stron:
410
Czas czytania
6 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362247936
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Eratosfera w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Eratosfera

Średnia ocen
7,6 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
526
507

Na półkach: ,

Na tę książkę czekałem z ogromnym zaciekawieniem. Po "Podszeptach", debiucie Autorki moja cierpliwość została wystawiona na próbę. Udało się. Jeszcze przed końcem roku do moich rąk trafiła druga książka spod pióra Autorki.

Od pierwszych zdań zafascynowałem się tą historią. Zanurzenie się w przeszłości, by poznać nieodkryte było niesamowitym doświadczeniem. Miałem wrażenie ciasnoty pod czaszką. Ucisk ten był dokuczliwy. Rozpraszał. Musiałem na moment przerwać lekturę. Otworzyć szeroko okno i nabrać głęboko powietrze. Poczuć mrowienie na plecach, jakby po moim ciele rozchodził się rój mrówek. To mnie otrzeźwiło i zmobilizowało do sięgnięcia ponownie po tę książkę i spędzenia z nią kolejnych godzin.

#eratosfera odkrywała przede mną wiele odniesień do mojego życia. Te odkrycia bolały – musiały boleć, by uleczyć, zmienić i dać nadzieję.

Czytając marzyłem, by czasem być jak Emma Wanssen – anonimowym, być niebytem, rozpłynąć się w powietrzu. Uświadomiłem sobie, że w swoich myślach ostatnio pogrążony jestem w mroku. Gęsty i tajemniczy zakrył moje plany i nadzieje. Poczułem ogromne pragnienie uwolnienia się z tego stanu; towarzyszyło mi ono przez cały czas czytania książki. Chciałem wrócić do świata jasności, do żywych emocji przepełnionych nadzieją i ufnością.

Ta historia im głębiej w nią wkraczałem otwierała przede mną nowe wątki, od których huczało mi w głowie. Nic z tego nie rozumiałem. Gubiłem się. Odczuwałem lęk. Traciłem poczucie rzeczywistości. W pewnym momencie poczułem, że jestem w emocjonalnym potrzasku. Przygnieciony prozą życia usilnie zacząłem szukać wyjścia z labiryntu własnych myśli i emocji. Poszedłem w złym kierunku i nie mogę odnaleźć wyjście. Utknąłem w nim.

Ta historia powodowała napływ łez do moich oczu. Nie mogłem ich pohamować. Chyba nawet nie chciałem. Łzy są potrzebne. Oczyszczają. Potrzebowałem tego.

Ta opowieść emanowała smutkiem i troską, pachniała bólem i stratą. Nade mną rozciągnęły się literackie chmury bezmiaru rozpaczy. Byłem rozdarty. To grzebanie w przeszłości bohaterek i bohaterów "Eratosfery" przeniosło mnie wspomnieniami do mojego dzieciństwa, gdy beztrosko biegałem po łąkach i polach u babci na wsi; gdy wstawałem skoro świt, by wydoić krowy i nakarmić kury; gdy jako młodzieniec nieszczęśliwie się zakochiwałem; gdy już jako dorosły chłopak mierzyłem się z chorobą matki i bólem straty... Karty, na których zapisana była historia mojego życia miały nierówne krawędzie – to strzępy emocji jakie we mnie buzowały.

Ta historia owładnęła mną. Otuliła moje ciało i umysł. Zostawiła po sobie "myśli błąkające się pośród ścian".

Szanowna Autorką.
Droga Estero.
Gdy te słowa wychodzą spod moich rąk stoję w oknie i patrzę na bezmiar ciemnej nocy. Mój wzrok zwrócony jest w stronę księżyca, na chmury przesuwające się po niebie. I myślę sobie, że Wy w tym samym momencie patrzycie na to samo. W ten sposób łączymy się. "Przeszłość miesza się z teraźniejszością ". Szkoda, że nie możemy się spotkać. Bardzo bym chciał móc z Wami porozmawiać. Zbieram strzępki moich myśli. Próbuję je dopasować. Myślę, że spotkanie i rozmowa z Wami bardzo by mi w tym pomogły.
__________
Jeżeli szukasz powieści, która połączy Cię niewidzialnymi więzami z bohaterkami i bohaterami; pragniesz natknąć się w "czytelniczej podróży" na miłość i zbrodnię, cierpienie i niewyobrażalny ból; szukasz zanurzenia się w filozofii, poezji i sztuce - koniecznie sięgnij po "Eratosferę" .

Na tę książkę czekałem z ogromnym zaciekawieniem. Po "Podszeptach", debiucie Autorki moja cierpliwość została wystawiona na próbę. Udało się. Jeszcze przed końcem roku do moich rąk trafiła druga książka spod pióra Autorki.

Od pierwszych zdań zafascynowałem się tą historią. Zanurzenie się w przeszłości, by poznać nieodkryte było niesamowitym doświadczeniem. Miałem wrażenie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

33 użytkowników ma tytuł Eratosfera na półkach głównych
  • 19
  • 14
12 użytkowników ma tytuł Eratosfera na półkach dodatkowych
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Grossy humoru sztosy Tomasz Adamus, Ilona Balcerzyk, Hanna Bilińska-Stecyszyn, Juliusz Chimiak, Irena Guzińska, Ryszard Jasiński, Grzegorz Kalinowski, Wanda Kapica, Urszula Krajewska-Szeligowska, Agnieszka Kupiec, Arkadiusz Leśniak, Henryk Liszkiewicz, Magdalena Majewska-Bielicka, Leszek Moździerz-Monico, Rafał Orłowski, Patrycjusz Pilawski, Janusz Pliszka, Krzysztof T. Rapcia, Monika Sawicka, Danuta Szulczyńska-Miłosz, Maria Wójcik-Taniukiewicz, Andrzej Wróblewski, Szymon Zagdański, Janusz Ziarnik, Tadeusz Zuchowicz
Ocena 10,0
Grossy humoru sztosy Tomasz Adamus, Ilona Balcerzyk, Hanna Bilińska-Stecyszyn, Juliusz Chimiak, Irena Guzińska, Ryszard Jasiński, Grzegorz Kalinowski, Wanda Kapica, Urszula Krajewska-Szeligowska, Agnieszka Kupiec, Arkadiusz Leśniak, Henryk Liszkiewicz, Magdalena Majewska-Bielicka, Leszek Moździerz-Monico, Rafał Orłowski, Patrycjusz Pilawski, Janusz Pliszka, Krzysztof T. Rapcia, Monika Sawicka, Danuta Szulczyńska-Miłosz, Maria Wójcik-Taniukiewicz, Andrzej Wróblewski, Szymon Zagdański, Janusz Ziarnik, Tadeusz Zuchowicz
Danuta Szulczyńska-Miłosz
Danuta Szulczyńska-Miłosz
Danuta Szulczyńska-Miłosz - pochodzi z Trzcińska-Zdroju, od wielu lat związana jest z Gorzowem Wielkopolskim. W swoim dorobku ma publikacje w „Pograniczach” i „Dyskursie”. W 2021 roku ukazała się jej debiutancka powieść Podszepty, która została nominowana do Wawrzynów Lubuskich; w 2023 w cyklu Biblioteka Pegaza Lubuskiego wydano zbiór jej opowiadań pt. Pomiędzy. Absolwentka Uniwersytetu Szczecińskiego, polonistka, redaktorka i recenzentka, z zamiłowania witrażystka. Współpracuje z „Pegazem Lubuskim”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niedaleko od jabłoni Krystyna Śmigielska
Niedaleko od jabłoni
Krystyna Śmigielska
Krystyna Śmigielska "Niedaleko od jabłoni " Czy wiecie kim był niejaki Szczepszczurenko? Czy ktoś o nim słyszał? A może lepiej nie posiadać takowej wiedzy? Cała historia wzięła się z zielonej teczki. Tak, dobrze czytacie i co więcej, ta teczka to taka mitologiczna puszka Pandory. Otworzona raz, uwalnia informacje, które zmienią życie kilku osobą. O czym jest ta historia? Można powiedzieć, że o tym, iż czasem nie warto wybierać drogi na skróty. Bo tak właśnie uczynił jeden student. Przygotował pracę zaliczeniową, która wywołała aferę na Wydziale Humanistycznym jednego z Uniwersytetów. Tak naprawdę, wykorzystał on pracę, którą znalazł w rodzinnym domu, schowaną w zielonej teczce. Ten występek powinien zostać zakwalifikowany jako plagiat. Tylko problem stanowi brak właściciela owej teczki oraz sama postać Szepszczurenki. Kim był Szepszczurenko? No właśnie, też do końca nie wiadomo, dlatego rozpoczęły się poszukiwania. Jakie będą jego wyniki, tego Wam nie powiem, ale zachęcam do przeczytania książki. Książka porwała mnie juz od pierwszej strony. Taka niepozorna cienka książeczka, "ubrana" w szarości a skrywa w sobie wyśmienitą historię. Świetna kreacja bohaterów. Tę historię nazwałabym określeniem "chichot losu", albo "miecz przeznaczenia". Dlaczego? Ponieważ żeby odkryć rozwiązanie tej historii, należy cofnąć się w czasie o kilkanaście lat. Głupi żart skrywany przez lata, nagle ujrzy światło dzienne przez wścibstwo i kombinatorstwo ,jednej nieświadomej niczego osoby. To dzialanie będzie miało wpływ na dalsze losy kilku bohaterów. Wiele tajemnic ujrzy nagle światło dzienne. Nie da się oszukać losu. Jeśli komuś wydaje się że oszukał przeznaczenie i jego niewinny żart, lub niemądry występek ujdzie mu płazem, to się grubo myli. Los da o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie, zadziała z zaskoczenia. A cena jaką przyjdzie za to zapłacić, będzie bardzo wysoka. Kochani polecam Wam serdecznie tę jakże ciekawą historię, którą naprawdę warto przeczytać. Ja musiałam czytać ją na raty, gdyż gdy tylko spuściłam książkę z oczu, ona zniknęła. Znalazła się w rękach innego czytelnika, który był nią równie zaintrygowany, tak jak ja. Także uprzedzam, póki nie przeczytacie, nie chwalcie się znajomym. I pamiętacie czytacie na własną odpowiedzialność 😊 Serdecznie dziękuję Autorce za ofiarowanie mi egzemplarza i możliwość przeczytania tej bardzo interesującej książki. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Krystyny Śmigielskiej, ale na pewno nie ostatnie.
bibliotekarka_czyta - awatar bibliotekarka_czyta
oceniła na 9 1 rok temu
Lekcje seksu doktora Alzheimera Radosław Piwowarski
Lekcje seksu doktora Alzheimera
Radosław Piwowarski
Powieść Radosława Piwowarskiego, Lekcje seksu doktora Alzheimera, to pozycja, która już samym tytułem wywołuje konsternację, obietnicę kontrowersji i pewien rodzaj nostalgicznego niepokoju. Znany reżyser przenosi swój filmowy zmysł obserwacji na papier, serwując czytelnikowi tragikomiczny koktajl, w którym erotyka miesza się z postępującym zanikiem pamięci. To historia odważna, momentami bezczelna, a jednocześnie podszyta głębokim smutkiem nad przemijaniem ludzkiego ciała i umysłu. Odważny koncept i słodko-gorzki humor Głównym atutem książki jest bez wątpienia oryginalność ujęcia tematu. Piwowarski nie boi się tabu; zestawia popęd życiowy (Eros) z powolnym umieraniem świadomości (Tanatos). Autor z właściwym sobie sarkazmem punktuje absurdy starości, pokazując, że pragnienie bliskości nie wygasa wraz z pojawieniem się pierwszych luk w pamięci. Postacie są krwiste, a dialogi prowadzone z filmową dynamiką, co sprawia, że przez pierwsze rozdziały płynie się z autentyczną ciekawością i uśmiechem politowania. Mimo intrygującego punktu wyjścia, wystawiam ocenę 6/10. Książka cierpi na kilka przypadłości: Chaos narracyjny: Momentami odnosi się wrażenie, że czytamy zbiór luźno powiązanych scenariuszy, a nie spójną powieść. Nierówny ton: Piwowarski balansuje na cienkiej granicy między błyskotliwą satyrą a rubasznym żartem, który nie każdemu przypadnie do gustu. Niektóre fragmenty wydają się zbyt groteskowe, co odbiera powagę poruszanemu problemowi choroby. Pobieżność: Choć temat Alzheimera jest nośny, autor traktuje go momentami zbyt pretekstowo, skupiając się bardziej na sferze fizjologii niż na głębokim dramacie egzystencjalnym. To lektura specyficzna – dla jednych będzie odświeżającym głosem w literaturze o starości, dla innych zbyt chaotyczną próbą oswojenia traumy humorem. Piwowarski udowadnia, że ma świetne pióro, ale w tej konkretnej historii zabrakło nieco więcej literackiej dyscypliny, by w pełni wybrzmiał jej tragiczny potencjał.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Dziennik wyjścia Bogumiła Juzyszyn-Banaś
Dziennik wyjścia
Bogumiła Juzyszyn-Banaś
Doskonale wiem, że na czyt-NIKowe strony zaglądają czytelnicy poszukujący ambitnych treści. Powieści, które swą historią pozwolą wkroczyć na płaszczyzny, które prowadzą ku inteligentnym rozważaniom na temat świata, otaczającej nas rzeczywistości. Czytelnicy, którzy poszukują książek, które z jednej strony pozwolą oderwać się od codzienności, z drugiej zaś skłonią do głębokich refleksji, rozważań, Bez wątpienia "Dziennik wyjścia" to powieść, która pozwoli nam wejść w obszar, w którym nie będziemy sztywno patrzeć na rzeczywistość, lecz spojrzymy na nią z różnych stron, z wielu perspektyw. A te otwierają się przed nami podczas lektury książki Bogumiły Juzyszyn-Banaś. Warto przyjąć to zaproszenie i sięgnąć po "Dziennik wyjścia" aby znaleźć się między światem realnym a nierealnym. To, co widzialne i niewidzialnie, to, co dostrzegamy na pierwszy rzut oka, może odbiegać od obrazu, któremu przyjrzymy się z innej perspektywy. Rozpatrzymy wszystkie cienie i blaski tego, co przed nami. Do takich wniosków doszedłem podczas lektury książki niezwykłej. Ambitnej w treści i przekazie. Nie ukrywam, że "Dziennik wyjścia" jest niezwykłym zaproszeniem do świata, w którym oscylujemy między tym, co realne, a tym, co wybiega poza realny obraz świata. Bogumiła Juzyszyn-Banaś zachwyciła mnie lekkością stworzenia historii, której poznawanie z jednej strony jest niezapomnianą czytelniczą przygodą, z drugiej zaś wejściem do intelektualnych obszarów naszego JA, do odkrywania, eksplorowania obszarów, na które nie zwrócilibyśmy uwagi w codziennym życiu. Co ważne, tę książkę warto chłonąć kawałek po kawałku, aby wszelkie refleksje zanotować w "notesie złotych myśli". Aby pochylić się nad tym, co spostrzegamy, co odkrywamy podczas lektury książki "Dziennik Wyjścia". Pochylić się i wziąć do swojego życia. Autorka zaprasza nas do poznania historii Liliany Mady, młodej utalentowanej pisarki, która jest również pedagogiem oraz autorką scenariuszy seriali. Pewnego dnia przyjmuje ofertę prowadzenia letnich warsztatów artystycznych, podczas których dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem teatralnym. Dziewiętnastowieczny pałac w Staniewie to prawdziwy raj na ziemi. Aura unosząca się w tym miejscu udziela się każdemu czytelnikowi, który otworzy się na lekturę powieści "Dziennik wyjścia". Liliana wszelkie swoje spostrzeżenia notuje w dzienniku, dzięki czemu również my czytelnicy możemy odkrywać spostrzeżenia pisarki i weryfikować je z własnym obrazem tego, co odkrywamy podczas lektury. A odkrywać będziemy to, co niewidzialne, to, co niezauważalne na pierwszy rzut oka. Będziemy eksplorować niezbadane dotąd obszary, co sprawia, że lektura tej książki jest intelektualną, ambitną podróżą oraz swobodnym oderwaniem się od otaczającej nas rzeczywistości. To, co ujęło mnie w powieści Bogumiły Juzyszyn-Banaś to autentyczność, realność w ukazywaniu historii zapisanej na kartach książki "Dziennik wyjścia". Bohaterowie, których poznajemy nie są oderwani od rzeczywistości, nie są postaciami skomplikowanymi, lecz poprzez ich życiowe dylematy są w pełni prawdziwi. To sprawia, że możemy w ich postawach, decyzjach, refleksjach odnaleźć cząstkę siebie. Możemy się z nimi utożsamiać. Zdecydowanie powieść ta jest lekką historią traktującą o sprawach poważnych i ważnych. Na uwagę zasługuje fakt, że pisarka stworzyła historię wielowymiarową, skłaniającą do refleksji. Zdecydowanie "Dziennik wyjścia" to książka zasługująca na miano NIK - Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł dla każdego czytelnika poszukującego ambitnych, mądrych treści. Ale treści takich, które są lekkim obcowaniem z literaturą, która pozwoli odsapnąć, nabrać powietrza, dystansu. Czego więcej chcieć od tej książki? Więcej takich książek! Bogumiła Juzyszyn-Banaś zaprasza nas do Staniewa. Z niezwykłą empatią kreśli historię, która wnika do naszego serca, znajduje szczególne miejsce w naszej psychice, pamięci. Pozwala nam zreflektować się, zresetować się, nastawić się na świat, na który warto spojrzeć z różnych perspektyw. A ta zapisana na kartach powieści "Dziennik wyjścia" pozwoli nam wejść w obszary, których dotąd nie eksplorowaliśmy. Lektura tej książki jest niezapomnianą czytelniczą przygodą. Warto wziąć w niej udział. Warto sięgnąć po tę książkę. Zdecydowanie do tego Was zachęcam, pisząc, że "Dziennik wyjścia" to książka, po którą sięgnę za kilka, kilkanaście lat, aby z innej perspektywy życiowych doświadczeń spojrzeć, na refleksje utalentowanej pisarki Liliany Mady, której spostrzeżenia zapisała równie utalentowana autorka - Bogumiła Juzyszyn-Banaś.
CzytNIKTomaszKosik Kosik - awatar CzytNIKTomaszKosik Kosik
ocenił na 10 9 miesięcy temu
Przez błękitne pola Claire Keegan
Przez błękitne pola
Claire Keegan
[Przeczytałam zbiór opowiadań i co mam Wam powiedzieć? ... czyli o książce „Przez błękitne pola“ bez spoilerów] Teksty na okładce czytam na końcu, bo czasem zdradzają zbyt wiele z fabuły. Bywa też, że sypią obietnicami, które się nie spełnią. To ja już wolę mieć niespodziankę. Opis na okładce zbioru opowiadań Claire Keegan to nieco rozpaczliwa próba znalezienia wspólnego mianownika w ośmiu różnych tekstach. 📣 „Najważniejszą bohaterką zawsze pozostaje ona, Irlandia – jej skomplikowana historia, która odcisnęła piętno na społecznej pamięci, wpływ Kościoła katolickiego i jego wartości, plebejska kultura i tradycja.“ 📣 Pięknie powiedziane, ale nieprawdziwe. Najważniejszymi bohaterami są... bohaterowie. Keegan nie po to się trudziła przy ich portretowaniu, żeby ktoś teraz sprowadzał wszystkie osiem opowiadań do Irlandii! Fajnie byłoby teraz trafnie określić, co naprawdę łączy te teksty, ale tak naprawdę tylko tyle, że każdy z nich przedstawia skrawek historii jakiegoś człowieka. Niektórzy z nich są samotni, niektórzy zagubieni, ale nie wydaje mi się, żeby była jakaś konkretna cecha czy stan, które byłyby wspólne dla wszystkich postaci. 📣 „Na życie ich wszystkich wpływa Irlandia: niekiedy ponura i wymagająca, ale zawsze piękna.“ 📣 Lol, nie. Nie jest tak. Fakt, że Irlandia nierzadko stanowi tło tych opowiadań, ale bez przesady – nie we wszystkich odgrywa aż tak istotną rolę. Jednak... 🇮🇪 Kocham cię jak Irlandię 🇮🇪 Trzeba przyznać, że irlandzki kontekst pojawia się w część opowiadań i to w różnych wymiarach. Katolicyzm, dawne wierzenia i silnie zakorzenione obyczaje... Na mnie największe wrażenie zrobiło przedstawienie przywiązania niektórych bohaterów do ziemi. O, to jest Irlandia, którą znam z literatury! Przychodzą mi na myśl postaci z „Przeminęło z wiatrem“ czy z „Na wschód od Edenu“ (Scarlett O'Hara czy Samuel Hamilton to Amerykanie irlandzkiego pochodzenia!). To było takie dobre! 🏆 Moja ocena: 6/10 Uwielbiam pióro Keegan, ale ten zbiór zostawił mnie z mieszanymi uczuciami. W każdym z opowiadań znalazłam coś ciekawego, ale przy żadnym nie poczułam głębokiego zachwytu. Być może miało na to wpływ tłumaczenie, w którym zdarzały się niezręczności, a nawet błędy (w języku literackim narzędnik od „dwie“ to nadal „dwiema“, nie „dwoma“). Moja rekomendacja? Jeśli planujecie czytać coś autorstwa Keegan, to zdecydujcie się raczej na „Drobiazgi takie jak te“, a opowiadania zostawcie sobie na dokładkę, jeśli zatęsknicie za autorką albo za Irlandią ;) {6/52/2026, papier, z biblioteki}
Ola_wbibliotece - awatar Ola_wbibliotece
ocenił na 6 2 miesiące temu
Dziewczyna na Via Flaminia Alfred Hayes
Dziewczyna na Via Flaminia
Alfred Hayes
„Dziewczyna na Via Flaminia” jest dla mnie czytelniczym zaskoczeniem. Nie tylko dzięki specyficznej, oszczędnej formie i buzującymi między głównymi bohaterami emocjami, które rozpędzają powieść ku jednemu z najbardziej gorzkich książkowych zakończeń ale poprzez wyjątkowe naświetlenie okresu w powojennej historii Włoch, o którym dotąd niewiele wiedziałem. Amerykańskie wojska wkraczają do Wiecznego Miasta. Front zamiera, walki z nazistami trwają „gdzieś daleko”, następuje dziwaczne rozprężenie, a chłopcy zza oceanu szukają uciech na ulicach miasta. I Rzym ma dla nich wszystko i da im wszystko. I to jest jeden świat. Po drugiej stronie panuje głód i zimno, a przede wszystkim poczucie klęski, które masakruje dumny naród. I nagle Amerykanie, którzy biorą wszystko dlatego, bo mogą i chcą brać, stają się kolejnym okupantem, wrogiem ludzkich serc. U Hayes’a wszystko rozbija się o uczucia – włoskie dziewczyny nawiązują przelotne znajomości z wybawicielami, bo żołnierze mają dostęp do produktów żywnościowych. Codzienność sprowadza się do prostej transakcji – trochę uczucia i cielesnej miłości w zamian za konserwę z amerykańską wołowiną. Do tego jeszcze groźba przyklejenia łatki „kobiety zepsutej” i nieusuwalny, urzędowy wpis do żółtej książeczki zdrowotnej, będący nowym piętnem, wiecznym zaznaczeniem, ostatecznym upadkiem. Okrutne to i straszne, bo przegranymi są obie strony – on, młody żołnierz szukający tymczasowego „domu” i „rodzinnego szczęścia”, ale nieudawanego i szczerego oraz ona, która swoje ciało decyduje mu oddać, aby żyć. Hayes wchodzi do zimnych, wilgotnych rzymskich mieszkań przy Via Flaminia, do kuchni i sypialni. Zamyka bohaterów w pokoju, który staje się jednocześnie więzieniem, azylem i ucieczką przed bezdusznym światem. Doskonale ukazuje rozpacz Włochów i beznadzieję tych „dziwnych dni”. Gorąca, niemożliwa miłość towarzyszy tu chłodowi i odrzuceniu, radość łączy się z potępieniem, prawdziwa miłość z kłamstwem. Na końcu pozostaje tylko rozpacz. Przejmujące, filmowe i literacko piekielnie dobre. Polecam absolutnie.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 8 13 dni temu
Zmęczenie materiału Marek Šindelka
Zmęczenie materiału
Marek Šindelka
Uchodźcy to już od dawna nie jest temat, na który można spokojnie prowadzić merytoryczna dyskusję. Ostatnimi laty szczególnie w Polsce to sprawa polityczna, niesiona na sztandarach tych, którzy chcą chronić nasz kraj przed przemocą i gwałtem, szczególnie przed wyborami czyli w praktyce ciągle, bo jak nie parlamentarne to samorządowe, jak nie prezydenckie to do europarlamentu. Uchodźca to wróg, terrorysta, przestępca. Trudno przebić się przez tę narrację pokazując dramat osób, którzy uciekając przed wojną, głodem albo w poszukiwaniu godnego życia stawiają wszystko na jedną kartę i opuszczają najbliższych, licząc, że w mitycznej Europie czeka ich lepszy los. My, w naszych wygodnych fotelach, z lodówką zapełnioną jedzeniem po brzegi nie myślimy o tym ile odwagi trzeba aby wybrać się w taką drogę w nieznane, która częściej niż rzadziej kończy się śmiercią a nie dobiciem do bezpiecznego portu, gdzie można próbować zacząć wszystko od nowa. Dzięki książce "Zmęczenie materiału" Marka Šindelki możemy przejść na tę drugą stronę i oczami uchodźców przyjrzeć się nam, tym lepszym, którzy mieli szczęście urodzić się w Europie. To historia o dwóch braciach, którzy schowani w specjalnie przygotowanej skrytce w komorze silnikowej samochodu, uciekają ze swojego kraju na ziemię, gdzie czeka ich chłód, niebezpieczeństwo i nieprzychylne spojrzenia lokalnych mieszkańców. Niestety nie udaje im się pozostać razem: młodszy trafia do ośrodka detencyjnego (czyli takiego, gdzie cudzoziemcy są przymusowo umieszczani na czas trwania postępowania migracyjnego) starszy zaś udaje się w nieznane. Znalezienie brata i staje się dla chłopca idee fixe, opuszcza więc ośrodek i idąc na północ wypatruje śladów Amira. Świat wokół niego pokryty jest lodem, jest ciemno i niebezpiecznie, ale to nie studzi jego zapału: idzie przed siebie chroniąc się przed wzrokiem mieszkańców, i ma nadzieję, że każdy kolejny krok przybliża go do celu. Ta mini powieść ma w sobie ogromny ładunek emocjonalny. Choć na chwilę każe spojrzeć na problem uchodźctwa oczami tych, którzy codziennie narażając własne życie, ruszają w podróż w nieznane. I choć doskonale zdaję sobie sprawę, że nijak jej lektura nie zmieni przekonań, tych dla który emigrant to samo zło, to zawsze byłam zdania, iż kropla drąży skałę. A ta historia ma moc. Polecam!
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 7 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Eratosfera

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Eratosfera