rozwiń zwiń

Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych

Okładka książki Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych autorstwa Christopher Duncan, Scott Susan
Scott SusanChristopher Duncan Wydawnictwo: Bellona historia
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2020-04-15
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311159327
Doskonałe niemal dziennikarskie śledztwo dwójki specjalistów, którzy opierając się na wiarygodnych dowodach opowiadają historię dżumy. Zaspokajają głód wiedzy na temat tej śmiertelnej choroby minionych czasów i jej możliwych następstw w przyszłości. Jakie są jej korzenie? I co najważniejsze czy może znowu zaatakować?

Wykorzystują relacje świadków, na podstawie informacji zawartych w księgach parafialnych odtworzyli życie w czasach zarazy i prześledzili losy zamkniętych społeczności skazanych na zagładę. Dzięki temu jak z puzzli stworzyli pamięciowy portret tego mordercy.

Nadal pozostaje silny lęk, że może pojawić się nowa globalna zaraza, która zagrozi naszemu życiu. Przykład COVID-19 pokazał, jak wielkie spustoszenie może spowodować.

Jesteśmy całkowicie bezbronni wobec nowych wirusów, dopóki nie zostaną one scharakteryzowane i nie pojawią się szczepionki. Czy wiarygodny jest niemal filmowy scenariusz o pojawieniu się wyimaginowanego wirusa zabijającego większość populacji Ziemi? W jaki sposób ci, którzy przetrwają, będą mogli zacząć nowe życie?
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych



4943 1570

Oceny książki Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych

Średnia ocen
6,8 / 10
111 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
744
654

Na półkach: , ,

Kolejna książka, której autorzy dochodzą do wniosku, że czarna śmierć to nie była dżuma dymienicza, co racjonalnie uzasadniają (być może była to dżuma krwotoczna). Książka jest ciekawa (choć biorąc pod uwagę, że to już co najmniej trzecia jaką na ten temat przeczytałem w ostatnich latach, to może trochę mniej ;) ) i dobrze się słucha/czyta. Nie uważam też żeby pierwsza połowa przynudzała, moim zdaniem jest równie ciekawa. Ale ogólnie jest też napisana w sposób taki... bardzo popularnonaukowy ;) tzn. lekki, dla każdego czytelnika... Dla mnie byłoby to może trochę zbyt... hmm, uproszczone, gdyby nie to, że jak wyżej - to nie pierwsza książka, którą czytam o dżumie, więc może i dobrze że była napisana inaczej, bo w przeciwnym razie może bym się znudził ;)
Ciekawe są też wątki poboczne, np. ten na temat wirusa HIV.

(czytana/słuchana: 8-18.09.2023)
4+/5 [7/10]

Kolejna książka, której autorzy dochodzą do wniosku, że czarna śmierć to nie była dżuma dymienicza, co racjonalnie uzasadniają (być może była to dżuma krwotoczna). Książka jest ciekawa (choć biorąc pod uwagę, że to już co najmniej trzecia jaką na ten temat przeczytałem w ostatnich latach, to może trochę mniej ;) ) i dobrze się słucha/czyta. Nie uważam też żeby pierwsza...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

318 użytkowników ma tytuł Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych na półkach głównych
  • 181
  • 133
  • 4
89 użytkowników ma tytuł Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych na półkach dodatkowych
  • 55
  • 13
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szarlatani. Najgorsze pomysły w dziejach medycyny Lydia Kang
Szarlatani. Najgorsze pomysły w dziejach medycyny
Lydia Kang Nate Pedersen
Nie jestem przekonany co do adekwatności tytułu... tak naprawdę występuje tu znikoma liczba szarlatanów, większość opisanych ludzi była jednak przekonana o skuteczności swoich działań, a więc ciężko ich szarlatanami nazwać. Zgadzam się natomiast z inną opinią, że to raczej zbiór felietonów niż książka popularnonaukowa, czyyyli raczej trochę takie czytadełko ;) ale przyjemnie się czyta/słucha... chociaż albo znowu lektorka (mnie irytuje), albo sporo żartów jest trochę takich jednak suchych ;) Ale parę razy się uśmiechnąłem, np.: "W latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku wielką popularność zdobył nowy na rynku preparat leczniczy, zwany Letril. Czasem nazywany też witaminą B17. Letril nie jest witaminą. Lek, był pół syntetyczną formą amigdaliny, zawierającego cyjanek związku chemicznego, który występuje w pestkach moreli i innych nasionach. Zwolennicy Letrilu utrzymywali, że środek potrafi jakimś sposobem namierzyć komórki nowotworowe i niszczyć je, nie naruszając przy tym zdrowych tkanek. Nie było to prawdą. Osoby przyjmujące Letril w ramach eksperymentów klinicznych, zatruły się cyjankiem. To tyle, jeśli chodzi o prawdziwość twierdzenia, że rak może być spowodowany niedoborem witaminy B17. Dziękujemy pięknie, ale ludzie na pewno nie cierpią wskutek niedoboru cyjanku i nie potrzebują jego kolejnej porcji. Naprawdę." :D inny fragment: "Chrząstka rekina. Być może słyszałeś kiedyś o tym, że rekiny nie chorują na raka? W 1992 roku William Lane i Linda Comac wydali książkę, której tytułem była powyższa fraza: "Sharks don't get cancer". Publikacja wzbudziła wielkie zainteresowanie. Każdy, kto ją przeczytał, mógł stwierdzić: to przecież oczywiste, nie znam żadnego rekina, który zachorował by na raka, żadnego. Gdyby w chrząstce rekina rzeczywiście kryła się jakaś magiczna, tajemna moc, zdolna leczyć nowotwory, onkolodzy na całym świecie nie mieliby co robić. Jesteś ciekaw wyników badań naukowych na temat skuteczności tej metody? Wskazówka: onkolodzy wciąż mają pełne ręce roboty. Tak czy siak, kwestia poruszona przez autorów książki wydawała się bardzo interesująca, dopóki biolodzy nie zwrócili uwagi na pewien jakże smutny fakt: otóż rekiny chorują na raka. I tyle w tym temacie." :D Podsumowując: jak ktoś czytał wiele podobnych książek, to nie znajdzie tu za bardzo nic nowego, ale książka lekka, w sumie zabawna, miło się czyta i jak ktoś lżejszej lektury szuka z ciekawostkami medycznymi, to będzie ok. (słuchana: 29-30.03.2026) 4+/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na 7 16 dni temu
Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy Serhii Plokhy
Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy
Serhii Plokhy
Dzieło Serhiija Plokhy'ego to nie tylko kronika wybuchu w elektrowni, lecz przede wszystkim wnikliwa wiwisekcja systemu radzieckiego, osadzona w samym sercu jego strukturalnej niewydolności... Ten ceniony historyk z Harvardu przekonująco dowodzi, że awaria nie była nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, lecz naturalną konsekwencją funkcjonowania państwa opartego na kłamstwie. W świecie opisanym przez autora, partyjna ideologia i chęć zachowania pozorów systematycznie wygrywały z faktami oraz elementarnym bezpieczeństwem. Narracja swobodnie przeskakuje między kuluarami Kremla, klaustrofobiczną sterownią reaktora a morderczym wysiłkiem ratowników. Dzięki dotarciu do odtajnionych archiwów KGB, autor bezlitośnie rozprawia się z narosłymi mitami, wykazując, że władze posiadały wiedzę o krytycznych wadach konstrukcyjnych reaktora RBMK na lata przed tragedią. Bardzo mocno wybrzmiewa tu wątek ukraiński – skażenie ziemi i całkowite załamanie zaufania do Moskwy stały się paliwem dla ruchów niepodległościowych, które ostatecznie rozbiły ZSRR od środka. Popularne produkcje, m.in serial HBO przyzwyczaiły widzów do pewnej wizji tych wydarzeń, jednak omawiana lektura oferuje znacznie głębsze, pozbawione scenariuszowych uproszczeń spojrzenie. Rzetelna praca naukowa, napisana z energią godną najlepszych thrillerów politycznych, pozostaje kluczowym punktem odniesienia dla każdego, kto chce zrozumieć, jak systemowa tajemnica i pogarda dla prawdy doprowadziły do technologicznego końca świata...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Mao. Cesarstwo cierpienia Torbjørn Færøvik
Mao. Cesarstwo cierpienia
Torbjørn Færøvik
Sama książka jest bardzo dobra. Tylko treść jest makabryczna. Mao był bowiem na wpół paranoikiem a na wpół człowiekiem o mentalności dziecka które to dziecko nigdy nie dorosło. Wielki naród liczący setki milionów obywateli musiał słychać rozkazów szaleńca a Mao miewał co chwile różne "ciekawe'' pomysły od pomysłu ''Gęstego siania ryżu'' co prowadziło sadzonki do zniszczenia po projekt wytapiania stali w domowych dymarkach (Przy zmuszaniu ludzi do oddawania do przetopienia swoich garnków patelni i rondli ) co w mniemaniu Wielkiego Sternika miało sprawić że produkcja przemysłowa Chińskiej Republiki Ludowej miała przewyższyć produkcję przemysłową Wielkiej Brytanii a nawet samych Stanów Zjednoczonych (Nie ma to jak mieć tak skromne plany) do tego Mao doprowadził do olbrzymich zniszczeń dorobku cywilizacji chińskiej w czasie rewolucji kulturalnej i masowego prześladowania wszystkich którzy dbali o dorobek tak wielkiej cywilizacji albo po prostu znali się na czymkolwiek poza ideologią Mao. Przewodniczący był przy tym przewidywalny jak stado piranii w sezonie godowym: W czasie destrukcyjnej antykulturalnej rewolucji poszczególne grupy czerwonej gwardii raz były potępiane a raz wspierane przez Mao co prowadziło do tego że zwolennicy Przewodniczącego rozwiązywali spory o kto jest bardziej wierny ideom Mao przy użyciu granatów noży i broni palnej a nawet broni ciężkiej. Na pewno życie pod rządami Wielkiego Sternika było "ciekawe'' w rozumieniu przekleństwa "Obyś żył w ciekawych czasach'' Mao doprowadził bowiem do największej klęski głodu w dziejach świata (Szacunki wahają się od 20 milionów ofiar do nawet 60 milionów ) poza tym każdy kto żył pod światła władzą Przewodniczącego nigdy nie mógł być pewien kiedy zostanie oskarżony przez Mao i o co ? Mózg Wielkiego Sternika był bowiem zupełnie nieobliczalny: Mao potrafił wydać rozkaz i nazywać zdrajcami tych którzy jego rozkaz wykonali. Dzieło norweskiego autora jest smutne: Gdyby działalność Mao była absurdalnym filmem komediowym to byłaby może bardzo zabawna ale to była tragedia której liczba ofiar była porównywalna z drugą wojną światową o ogromnych zniszczeniach dóbr kultury i upodleniu milionów tych co to przeżyli nie wspominając.
Aztek_Anonim - awatar Aztek_Anonim
ocenił na 10 4 miesiące temu
Ślady zbrodni. Niemi świadkowie przestępstw Patricia Wiltshire
Ślady zbrodni. Niemi świadkowie przestępstw
Patricia Wiltshire
„Obecnie modne jest twierdzenie, że żyjemy w stale inwigilowanym społeczeństwie, ale to nie znaczy, że ludzi śledzi się tylko za pomocą kamer. Mogę ustalić, gdzie byliście, dzięki mikroskopijnym cząstkom na waszych butach.” Pozwoliłam sobie zacytować słowa profesor Patricii Wiltshire, która jest ekolożką sądkową i autorką tej pozycji. Jest poniekąd pionierką w swojej dziedzinie wykorzystywania palinologii (nauce o pyłkach roślin i zarodnikach grzybów) do celów kryminologicznych. Po zakończeniu czynnej kariery postanowiła opisać swoją drogę, która skierowała ją do tropienia śladów zbrodni. Możemy zaobserwować jak jej doświadczenia naukowe z archeologii środowiskowej, wspomnianej wcześniej palinologii, mikrobiologii, botaniki czy mykologii przełożyły się na łączenie ofiar lub sprawców z miejscem przestępstwa. Imponujące jest to, że po zbadaniu wcześniej próbek potrafiła pojechać na miejsce zbrodni i z ogromną dokładnością wskazać, gdzie leżała ofiara. Bardzo doceniam wiedzę zawartą w książce, ale nie jestem do końca usatysfakcjonowana jej lekturą. Wpływa na to fakt, że autorce według mnie zdarzało się niepotrzebnie wydłużać opis pewnych spraw, które dla laika w tym temacie zaczęły brzmieć za bardzo zawile. Zdaję sobie sprawę, że ta literatura faktu bazowała na jej życiu i przez to, że dojście do pomocy przy śledztwach, wzięło się trochę przypadkowo w jej życiu, ale stosunkowo do całości było dużo wstawek z życia autorki i to naprawdę takich szczegółowych od dzieciństwa. Rozumiem, że chciała pokazać jaka droga ją zaprowadziła do miejsca, w którym się znalazła i współczuję jej pewnych wydarzeń, ale nie to mnie do końca interesowało sięgając po książkę. Jestem pod wrażeniem jej dokonań i możliwości jakie daje nam nauka, ale forma przekazania nie była dla mnie na tyle interesująca, bym czytała tę książkę z dużym zaangażowaniem.
LiniaDruku - awatar LiniaDruku
ocenił na 6 1 rok temu
Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza Patricia Posner
Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza
Patricia Posner
Jak zawsze przy tego typu książkach jestem porażona jakie okrucieństwo drzemie w ludziach. Opisane życie i rola w Auschwitz aptekarza Capesiusa. Poznajemy go jako uprzejmego, obrotnego przedstawiciela handlowego lekami firmy Farben/Bayer działającego na teranach Rumuni, gdy nastały czasy wojny i został wcielony do SS, a potem skierowany do obozu koncentracyjnego Auschwitz by tam w kolejnych miesiącach stać się naczelnikiem apteki i szafować lekami. Z chęci powiększenia zasobów zaczyna przeglądać walizki przyjezdnych, a potem by być bardziej efektywnym bierze udział w segregacjach na rampie. Mimo, że zaczynają zwozić do obozu ludzi z jego okolic, z którymi współpracował, kolegował się i można powiedzieć, że z niektótymi był blisko, bez zmrużenia okiem kieruje ich na lewo (śmierć), a sporadycznie na prawo (życie). Widzimy jak pazerność i chęć zysku, zabezpieczenia przyszłości prowadzi go do czynów niewyobrażalnych i obrzydliwych, wyrywanie szczęk, by uzyskać złoto z zębów... Nie mam tylu słów, aby opisać jakie skrajne uczucia budziły opisy zachowań jakie miały miejsce w obozie. Po wojnie w zasadzie długo jest bezkarny i kłamstwami łatwo lawiruje i wymyka się sprawiedliwemu sądowi. Żyje na wysokim poziomie, otwiera własną aptekę, kupuje mieszkanie w dobrej dzielnicy i walczy o sprowadzenie do Niemiec rodziny z Rumunii, na której reperkusje wojenne mam wrażenie bardziej odbiły się na niej, niż na nim. Po latach zaczynają wypływać fakty i coraz szersze relacje świadków. 20 lat po zakończeniu wojny dostaje wyrok 9 lat, za to co tam robiono, to aż śmieszny wyrok. Z tego i tak nie odsiedział nawet większości. Wyparł wszystkie czyny, których się dopuścił. Głośno opisywał siebie jako ofiarę i grał rolę pokrzywdzonego. Wstrząsająca książka, ale tych historii nie możemy zapomnieć.
Paulina Nader - awatar Paulina Nader
ocenił na 7 1 rok temu
Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat Juan Luis Arsuaga
Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat
Juan Luis Arsuaga
Bardzo dobra książka! Bardziej naukowa niż popularna, ale jeszcze zupełnie przystępna i ciekawa. Faktycznie fascynująca historia ale myślę, że w dużej mierze za sprawą autora, bo nie każda książka o ewolucji tak dobrze się czyta ;) Chyba kolejny autor, którego można czytać w ciemno ;) bardzo dobrze pisze. Bardzo mnie też książka wciągnęła, bardziej nawet niż kilka poprzednich, choć ta była jakby trudniejsza, to jednak także no po prostu lepsza niż jakieśtam ciekawostki zebrane - tutaj jest historia ewolucji na Ziemi opowiedziana od początku do końca, być może autor pominął nieco rośliny, za to zwierzęta, w szczególności naczelne omawia już dość dokładnie, łącznie z tym czy były inne opcje? Czy na innych planetach mogło wyewoluować życie podobnie, a może inaczej? Czy ewolucja była nieunikniona i dlaczego? Po prostu fascynujące tematy :) Owszem, zdarzyło mi się odlecieć kilka razy myślami, ale to bardziej przez akurat dość stresujący moment w życiu, niż książkę, no a i tak zdarzało się to znacznie rzadziej niż przy poprzednich, które niby były "lżejsze", a jednak nie tak dobre. Dzięki tej książce zrozumiałem też jedną ważną rzecz w moim życiu (dzięki niej i "Ciemnej stronie człowieka" Michaela Ghiglieri, którą równocześnie czytam tylko że "papierową"), o której nie będę się tu rozpisywać, tak tylko chciałem sobie zaznaczyć. Kilka cytatów zaznaczyłem, na początek wyjaśnienie jak to jest z tą teorią ewolucji: "To prawda, ewolucja jest teorią, ale w świecie nauki rzeczą najwyższą, do jakiej może aspirować idea, jest… stać się teorią. To również oznacza, że siła faktów może ją obalić, ponieważ teoria jest naukowa tylko wtedy, gdy można poddać ją próbie, jeśli można ją z czymś zestawić i, w pewnych przypadkach, udowodnić, że jest błędna. Naukowcy nie tworzą dogmatów niepodważalnych (ani nikomu ich nie narzucają). Kwestionowanie teorii, wszystkich bez wyjątku, jest esencją nauki. Ale jeżeli czas płynie, a kumulujące się fakty i dane nie przeciwstawiają się teorii, zyskujemy względem niej coraz większą pewność. Nabieramy przekonania, że w przyszłości może zostać ulepszona i że nie dowiedzie się, że jest radykalnie fałszywa. Wtedy zamienia się w teorię uznawaną. (...) Żeby jakoś to zobrazować: w kwestii teorii ewolucji nauka ma tyle samo wątpliwości co w kwestii teorii heliocentrycznej – czyli żadnych." (pdf.str. 30) I kilka innych po prostu ciekawych/ważnych dla mnie: "Tak więc metoda naukowa z gruntu wyklucza założenie, że natura kieruje się celem, ale w zamian nie proponuje nam próżni, niczego lub zupełnej ignorancji, ponieważ cele zastępuje prawami, założenia – przyczynami. W świecie fizycznym, do którego przynależymy, nie ma żadnego planu, nie ma woli, by stało się to czy coś innego, są za to prawa materii, które rządzą jej funkcjonowaniem. Prawa, które mogą zostać poznane przez umysł zwierzęcia ludzkiego! Nauka aspiruje do tego, by zrozumieć, jak działa świat, jakimi rządzi się prawami, i nie ma najmniejszego zamiaru nadawać mu sensu (znaczenia) filozoficznego czy moralnego." (pdf.str. 39) "Można by pomyśleć, że całe dzieło Darwina jest twierdzeniem przeciwstawiającym się teorii żyjącego przed nim Anglika, Williama Paleya, autora książki zatytułowanej Nature Theology, w której bronił istnienia planu w świecie organicznym. Najlepszym przykładem jest ludzkie oko z jego zadziwiającą doskonałością techniczną. Zaprzeczyć, że zostało zaprojektowane przez istotę inteligentną (Boga), byłoby tym samym, co, widząc zegar, założyć, że jest tam od zawsze, jak kamień, a nie, że z pewnością musiał go skonstruować zdolny zegarmistrz, argumentował Paley. W tej konieczności istnienia Projektanta Darwin różnił się od Paleya – jak my wszyscy, którzy za nim poszliśmy. Moim zdaniem Paley jest najwybitniejszym przedstawicielem idei zastosowania zdrowego rozsądku do objaśniania zjawisk natury. Jego argumentacja opiera się na analogii, metaforze. Jeżeli organizmy, przede wszystkim zwierzęta, przypominają maszyny, muszą mieć autora podobnego do nas, Inżyniera. Jako że istoty żywe są o wiele bardziej doskonałe niż nasze maszyny (a tym bardziej niż te z początku XIX wieku), ich autor musi być znacznie lepszy od nas, istot ludzkich. To ciekawe, jak ten argument zwraca się przeciwko Paleyowi, ponieważ maszyny stworzone przez ludzi są jednak, w pewnym sensie doskonalsze niż te biologiczne. Już wyjaśniam. Mimo że istoty żywe mają zdumiewające cechy (performances, jak mówi Monod), gdy przyjrzeć im się z bliska, w ich anatomii pojawia się wiele fuszerek, niezrozumiałych, absurdalnych błędów, jakich żaden człowiek nigdy nie popełniłby w projekcie przemysłowym. To logiczne, ponieważ inżynier pracuje na kartce lub na ekranie komputera, zaczynając od zera. Natomiast gatunki biologiczne pochodzą z przeobrażenia innych, wcześniejszych, i to w nich widać. Bardzo dobitnie ktoś (Francuz François Jacob, laureat Nagrody Nobla wraz z Jacques’em Monodem) powiedział, że ewolucja majsterkuje. Jak zobaczymy dalej, to właśnie ludzkie oko jest dobrym przykładem fuszerki w projekcie." (pdf.str. 39-40) "Rzecz jasna, obecnie nikt już nie broni ślepego determinizmu genetycznego, ale niewielu naukowców utrzymuje też, że ludzi nic nie łączy ze zwierzętami w kwestii zachowania i że nie warunkują nas – w odróżnieniu od zwierząt – geny, choćby pod postacią predyspozycji do nauki. Czy nie byłoby to popadanie w dualizm francuskiego matematyka i filozofa Kartezjusza: wyznawanie teorii, że istota ludzka składa się z ciała i umysłu, natomiast zwierzę jest jedynie maszyną zbudowaną z tkanek organicznych, automatem z nie większą ilością osobniczego życia niż nasz samochód, który nie przysparza nam dylematów, gdy musimy go zezłomować, jak się zużyje w ciągu lat?" (pdf.str. 202) - nasuwa mi się tu komentarz do ostatniego zdania: chyba tobie! XD gdyż akurat jestem w procesie pożegnania ze starym samochodem i nie jest łatwo ;) Dlatego trochę mnie to rozbawiło. Tym niemniej cały cytat to słuszne spostrzeżenie. "Nicholas Humphrey zadaje sobie pytanie, do czego służy świadomość „ja”, opierając się na założeniu, że musi do czegoś służyć, skoro została wykształcona poprzez dobór naturalny. Do powracającego pytania (które zadawał już sobie Denis Diderot) o to, czy automatom (urządzeniom, komputerom, robotom) można wszczepić świadomość (duszę), dodaje pytanie o  to, jak by to można było zauważyć. To znaczy: jakie skutki wywołuje świadomość? Żabie, a nawet krowie, odpowiada Humphrey, nie przydałaby się na nic i  dlatego jej nie posiadają. I  to jest rzecz ważna: świadomość „ja” nie jest użyteczna dla wszystkich gatunków, jedynie dla tych o  złożonej biologii społecznej, na przykład ludzi, i do pewnego stopnia szympansów, i może psów (…)." (pdf.str. 229) Książka zahacza nawet o temat sztucznej inteligencji, z czego przytoczę szczególnie ciekawy fragmencik: "Algorytmy komputerowe są realizowane przez procesory oparte na substracie krzemowym, zaś doznania (ból, gorąco, głód), stany emocjonalne (przerażenie, czułość, wściekłość, smutek i przygnębienie) oraz myśli ludzkie opierają się na chemii węglowej (ta sama chemia organiczna jest wspólna dla całego życia na Ziemi). A skoro subiektywność zależy wyłącznie od jej zaprogramowania, nie powinno być zasadniczej różnicy pomiędzy algorytmami krzemowych urządzeń a algorytmami biochemicznymi zwierząt i człowieka, pomiędzy czipem a neuronem." (pdf.str. 230) "(…) mówi Conway Morris, że ewolucja jest sposobem świata na poznanie siebie samego." (pdf.str. 268) (czytana/słuchana: 11-13.03.2026) 5/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Jan Sehn. Tropiciel nazistów Filip Gańczak
Jan Sehn. Tropiciel nazistów
Filip Gańczak
Jan Sehn, którego imię nosi dziś Instytut Ekspertyz Sądowych to był polskim prawnikiem niemieckiego pochodzenia. W czasie wojny nie doświadczył osobiście represji okupanta. Zajmował skromną posadę w stowarzyszeniu restauratorów. A jednak to właśnie on po zakończeniu wojny brał udział w przygotowywaniu procesów przeciwko niemieckim zbrodniarzom wojenny, między innymi członkom załogi obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. W pamięci ówczesnych zapisał się jako niezwykle pracowity, skrupulatny ekspert, który stał się swoistym motorem polskich rozliczeń z okupantem. Jego nazwisko nie raz pojawiało się w pracach autorów, piszących o tzw. łowcach nazistów, jednak najczęściej było to kilka zdań, krótki rozdział opowiadający o działalności profesora. Filip Gańczak podjął się zadania wręcz karkołomnego. Postanowił napisać o Janie Sehnie książkę. Trudno ją nazwać biografią, gdyż informacji o bohaterze jest tu niewiele i koncentrują się one głównie na jego działalności zawodowej. Nie dziwi to, gdy posłucha się wspomnień, jego byłych pracowników, którzy określają profesora jak osobę skrytą, zamkniętą w sobie a czasami wręcz oschłą. Autor kładzie więc nacisk na prace Jana Sehna: śledztwa dotyczące zbrodni popełnionych głównie w Auschwitz i Płaszowie. To on przesłuchiwał i gromadził dowody przeciwko komendantowi Auschwitz Rudolfowi Hössowi oraz Amonowi Göthowi, komendantowi Płaszowa, którego sylwetkę w "Liście Schindlera" tak sugestywnie przedstawił Stephen Spielberg. "Jan Sehn. Tropiciel nazistów" to pozycja oparta na dokumentach archiwalnych, aktach śledczych, listach. Jednak w mojej ocenie to bardziej lektura o powojennych procesach zbrodniarzy wojennych niż opowieść o życiu profesora. Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to bardzo ciekawa pozycja, która wydobywa z cienia zapomnienia postać polskiego prawnika, bez którego ciężkiej pracy wiele procesów by się nie odbyło. Polecam tę książkę miłośnikom historii, szczególnie tym zainteresowanym tematyką II wojny światowej.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 7 4 miesiące temu

Cytaty z książki Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych


Ciekawostki historyczne