Aleksander Wielki

Okładka książki Aleksander Wielki
Ian Worthington Wydawnictwo: Ossolineum Seria: Strefa Arche historia
308 str. 5 godz. 8 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Strefa Arche
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
308
Czas czytania
5 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788304048393
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Aleksander Wielki w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Aleksander Wielki

Średnia ocen
6,8 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1
1

Na półkach:

Autor w sposób biograficzny podejmuje się przedstawienia Aleksandra III Macedońskiego, nie tylko jako wodza wojskowego i zdobywcę wielu miast, lecz także jako człowieka z problemami, skomplikowaną psychiką i chorą ambicją. W swojej pracy stara się również ukazać osiągnięcia, jakie Aleksander miał na świat w kontekście historycznym i kulturowym oraz oddzielić jego sylwetkę legendarną od tej historycznej. Lektura ta jest publikacją poważną i miarodajną, a zarazem przystępną dla osób niebędących specjalistami w temacie. Sam autor powołuje się na wiele źródeł starożytnych, min. Plutarcha, Flawiusza Arriana i Diodora Sycylijskiego, które stara się przedstawić w sposób krytyczny i zdystansowany ze względu na poziom legendy, w jaką obrósł Aleksander po śmierci. Dostarcza swoich własnych refleksji na temat tych źródeł oraz samej postaci króla macedońskiego. Praca ta łączy elementy biografii z analizą polityczną, militarną oraz psychologiczną. Autor podkreśla istotność relacji interpersonalnych młodego króla w jego późniejszych decyzjach życiowych.
Do mocnych stron tej biografii należy właśnie zdystansowane podejście Iana Worthingtona do postaci Aleksandra. Nie wpada on w wir legend na jego temat oraz stawia znak zapytania przy jego przydomku “Wielki”. Oprócz jego spektakularnych sukcesów przedstawia również błędy oraz wątpliwe moralnie postępowanie. Przykładowo otwarcie krytykuje postawę Aleksandra podczas oblężenia Tyru, wskazując jego bezwzględne podejście do losu obrońców miasta. Docenia jednak jego starania w stworzeniu internacjonalnej kultury w swoim imperium, która miała na celu pojednać ten wielonarodowościowy twór. Wszystko to zestawia jednocześnie z realiami epokii, w której przyszło żyć Aleksandrowi. Szczególne dla tej pracy jest nieograniczanie się przez autora jedynie do faktografii i przedstawiania wydarzeń w sposób obiektywny. Autor stara się przedstawić nam zarys profilu psychologicznego człowieka uwikłanego w zarządzanie wielkim państwem. Podkreśla istotność w jego życiu relacji z jego ojcem, Filipem II, do którego wielokrotnie odwołuje się, analizując decyzje, jakie podejmował Aleksander. Stara się udowodnić, że dla Aleksandra ważne było, aby przegonić swojego ojca w dokonaniach. Wskazuje również na jego wychowanie przy pomocy Arystotelesa oraz Homeryckich opowieści, które wytworzyły w nim chęć zapisania się na kartach historii jako ktoś więcej niż człowiek. W późniejszym etapie przerodziło się to w wiarę o swoim boskim pochodzeniu. Autor zastanawia się, czy było to postępujące szaleństwo idące w parze z alkoholem, czy też próba umocnienia swojej władzy.
Atutem tego akurat wydania pracy jest duża ilość map oraz fotografii miejsc opisywanych przez Worthingtona, co w mojej opinii pozwala czytelnikowi umieści wszystkie te wydarzenia w przestrzenii. Przydatne to jest np. w momencie opisu przeprawy Aleksandra przez pustynię Gedrozja, która skutkowała w ogromnej stracie w ludziach. Pozwala to uświadomić jaką przestrzeń musiał pokonać wódz z armią. Jedną z innowacyjnych cech tej książki jest zdystansowanie się od europejskiej sylwetki Aleksandra. Mam na myśli to, że autor w swojej pracy wspomina o miejscu, jakie Aleksander zajmuje w historii państw wschodnich np. Iranu, gdzie jest on określany przydomkiem “Przeklęty”. Dla kultur bliskiego wschodu wielki dowódca jest nikim innym jak zdobywcą i burzycielem starego porządku, mimo że Aleksander szanował obce mu kultury, bywał surowym władcą. Aspekt ten był często pomijany przy dyskusjach na temat jego dokonań. Worthington nie boi się pokazywać tych mrocznych stron wielkiego zdobywcy. Podkreśla to potrzebę wykorzystywania różnorodnych perspektyw w badaniach historycznych.
Jednym z głównych zarzutów do książki jest suchy i nużący styl, w jakim autor opisuje bitwy przeprowadzane przez Aleksandra. Opisy te są bardzo szczegółowe i przepełnione specjalistyczną terminologią oraz analizą taktyki militarnej. Staje to w opozycji do luźniejszej i popularnonaukowej części lektury dotyczącej aspektów polityki i samego życia władcy. Oprócz tego bardzo odczuwalna jest niechęć autora do postaci Aleksandra. Często deprymuje go, umniejszając jego dokonaniom, wciąż porównując go z jego ojcem, Filipem Macedońskim, którego jest ewidentnym entuzjastą. W przypadku prac publicystycznych nie byłoby to ujmujące dziełu, lecz gdy sam autor stawia sobie za cel obiektywne i poparte faktami przedstawienie Aleksandra, staje się to niepotrzebne.
Worthington w umiejętny sposób łączy akademicki styl wypowiedzi z dobrą narracją co pozwala na stworzenie szerokiego grona odbiorców tej lektury. Wartość w niej odnajdzie historyk z naukowym podejściem, jak i niedzielny entuzjasta starożytnictwa. Książka „Aleksander Wielki. Człowiek i bóg” autorstwa Iana Worthingtona jest wartościowym i wszechstronnym opracowaniem, które znacząco wzbogaca naszą wiedzę o Aleksandrze Wielkim. Praca ta jest nie tylko rzetelnym źródłem informacji, ale także inspirującą lekturą, która zachęca do głębszej refleksji nad rolą, jaką nawet nie sam Aleksander, ale jego legenda odegrała na późniejszą historię.
Mimo pewnych mankamentów, takich jak np. zbyt szczegółowe opisy militarne, książka zasługuje na pozytywną ocenę i polecenie każdemu, kto jest już zainteresowany tematem lub chciałby się nim zainteresować. Jest niezastąpionym źródłem informacji dla wszystkich tych, którzy chcą zgłębić postać Aleksandra Macedońskiego. Uważam, że powinna być obowiązkową pozycją dla każdego historyka, a zwłaszcza dla historyków starożytności.

Autor w sposób biograficzny podejmuje się przedstawienia Aleksandra III Macedońskiego, nie tylko jako wodza wojskowego i zdobywcę wielu miast, lecz także jako człowieka z problemami, skomplikowaną psychiką i chorą ambicją. W swojej pracy stara się również ukazać osiągnięcia, jakie Aleksander miał na świat w kontekście historycznym i kulturowym oraz oddzielić jego sylwetkę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

77 użytkowników ma tytuł Aleksander Wielki na półkach głównych
  • 42
  • 35
33 użytkowników ma tytuł Aleksander Wielki na półkach dodatkowych
  • 19
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mitologia Greków i Rzymian Zygmunt Kubiak
Mitologia Greków i Rzymian
Zygmunt Kubiak
Co tu dużo mówić - jestem absolutnie oczarowany i nie wiem nawet od czego zacząć. Znajomość kultury europejskiej, a zwłaszcza jej literatury, nie jest możliwa bez znajomości mitologii Greków i Rzymian. Można by o tym napisać nie tylko esej, ale i wiele książek (co zresztą robiono). I o ile w szkole zdobywamy co nieco podstawowych wiadomości o mitach, to ta wiedza zdecydowanie domaga się pogłębienia. Czyta się Parandowskiego, który jest rzeczywiście mitologią skrojoną na potrzeby szkolne. Parandowski stara się stworzyć spójną opowieść, przystępną dla piętnastolatków. Ale to niemożliwe bez dokonania drastycznych uproszczeń i w rezultacie możemy wyrobić sobie dość mętny, jeśli nie fałszywy obraz greckiej (i rzymskiej) mitologii. I wtedy wchodzi Kubiak - cały na biało. To pozycja dla bardziej dojrzałego i ambitniejszego czytelnika, lektura wymagająca, ale i arcyciekawa. Autor zanurza swoje dzieło w szerokim kontekście starożytnej kultury - stara się przybliżyć genezę mitów na tle faktów historycznych i odkryć archeologicznych. Od początku przedstawia nam źródła, z których czerpiemy wiedzę o wierzeniach antycznych ludów. Następnie, z warsztatową precyzją i uczciwością wytrawnego filologa, daje nam solidny wykład mitologii - od teogonii, przez opowieści o władcach Olimpu, po dzieje heroiczne i rzymską adaptację. Dowiadujemy się kim byli autorzy, od których czerpiemy wiedzę o prastarych wierzeniach, oraz dlaczego mity docierają do nas w różnych wariantach. A także, czego nie wiemy (i jak wiele musimy rekonstruować na podstawie strzępów dostępnych informacji). To napisawszy, muszę jeszcze dodać, że język autora to polszczyzna najwyższej próby - uczona, bogata, ale zrozumiała dla przeciętnego zjadacza chleba (jeśli się trochę wysili). Należy się 10 gwiazdek i na pewno ta książka zostanie ze mną na dłużej.
melizmat - awatar melizmat
ocenił na 10 3 miesiące temu
Henryk Walezy Stanisław Grzybowski
Henryk Walezy
Stanisław Grzybowski
Co jakiś czas biorę "na tapetę" biografię polskiego władcy, więc teraz padło na pierwszego króla elekcyjnego. I tutaj, muszę przyznać, nawet mnie zaskoczyła, ponieważ obraz tej postaci jaki wyłania się po jej przeczytaniu znacznie odbiega od tego, co zapamiętałem ze szkoły. Ugruntowała się bardzo negatywna ocena Henryka Walezego w polskiej pamięci przez dość uproszczony przekaz zawarty w podręcznikach szkolnych: porzucenie tronu przez zniewieściałego sodomitę, ignoranta, który gorszył Polaków swoim zachowaniem. O ile ucieczki z Polski autor jakoś zaciekle nie broni (sama w sobie naruszała ona majestat Rzeczypospolitej), to analiza polityki jego matki Katarzyny Medycejskiej, porównanie panowania w Polsce i we Francji są zaskakujące. Faktem jest, że nie chciał polskiego tronu, ale zgodził się ze względu na matkę i brak perspektywy ma tron francuski; Polska z jej ustrojem nie była mu obca, ponieważ francuski wywiad zgromadził sporo wiadomości, z którymi się zapoznał; był obeznany z pracą biurowo-administracyjną; radził sobie przez krótki czas pobytu w Polsce z parlamentaryzmem, ponieważ we Francji również miał z tym do czynienia (absolutyzm to dopiero wiek następny). Autor, po porównaniu obu krajów, stawia ciekawą tezę, że ówczesna Polska była krajem potężniejszym przez stabilność państwa, pokój wewnętrzny i lepszą świadomość ówczesnych polskich elit, niż targana wojnami religijnymi, rozdarta na prawie niezależne prowincje, rządzone przez udzielnych magnatów, ze słabą (nawet wtedy słabszą niż w Polsce) władzą króla Francją (taki może mały przytyk do Walezego, że Polski jednak nie docenił). Nie można mieć do niego pretensji, że po śmierci brata, jako Francuz wolał tron w swoim rodzinnym kraju. Jeżeli ktoś popełnił błąd, to Polacy, którzy nie mieli tak dobrze rozpracowanej analizy sytuacji we Francji, jaką miała, w przeciwieństwie do nich na temat Polski Katarzyna Medycejska, główna sprawczyni tej całej awantury. Jest jedna rzecz, którą w Polsce docenił Henryk Walezy w ciekawym fragmencie na temat pokoju religijnego.
edan - awatar edan
ocenił na 8 1 rok temu
Wojna secesyjna 1860-1865 Leon Korusiewicz
Wojna secesyjna 1860-1865
Leon Korusiewicz
Bardzo przystępnie napisana historia wojny secesyjnej, dająca nie tylko opis jej przebiegu, ale także przybliżająca złożone przyczyny jej wybuchu. Mimo że wydana w roku 1985, książka nadal pozostaje jednym z głównych opracowań tego konfliktu na polskim rynku wydawniczym, a szkoda, bo tematyka na pewno zasługuje na znacznie szerszą uwagę. Wszak wojna secesyjna była pierwszym w dziejach świata konfliktem epoki przemysłowej, w którym o zwycięstwie zadecydował przede wszystkim potencjał przemysłowy walczących stron. W trakcie lektury nie trudno odgadnąć, po której stronie swoje sympatie ulokował autor książki. „Wojna secesyjna” została napisana w myśl zasady, że historię piszą zwycięzcy. Dlatego też autor bazuje głównie na źródłach powstałych na Północy. Nie wiem też, na ile na ogólny wydźwięk książki wpłynęły czasy, w których powstawała. Wiadomo wszak, że choć mamy tu do czynienia z wojną wewnętrzną imperializmu amerykańskiego, to jednak w wojnie tej starła się bardziej postępowa Północ z reakcyjnym Południem, jeśli mogę zastosować terminologię czasów minionych. Na szczęście sympatia Korusiewicza, choć określona, nie wpływa na ogólny odbiór jego pracy. Książka napisana jest sprawnie, aczkolwiek bardzo często autor miesza kwestie polityczne i militarne, co może utrudniać oddzielne analizowanie obu aspektów wojny. Myślę, że nieco inaczej opracowana struktura rozdziałów mogłaby tutaj znacząco pomóc. Na plus zdjęcia z epoki (choć dość słabej jakości) oraz mapy bitew. Cóż, nie można zaprzeczyć, że ogólna racja w wojnie secesyjnej leżała jednak po stronie Unii. Oficjalne niewolnictwo było w odwrocie na całym ówczesnym świecie i kwestii rozwiązania tego problemu w Ameryce Północnej nie dało się pominąć. Inna sprawa, że zastosowane rozwiązanie było najgorszym z możliwych. Wojna secesyjna była bowiem wojenną rewolucją, w której nowe środki techniczne wyprzedziły stare doktryny wojskowości. Efektem były niezwykle krwawe bitwy, w których nawet zwycięstwo nie dawało wymiernych korzyści, o czym boleśnie przekonali się Konfederaci. Pokonując raz za razem na początku wojny wojska Unii, ponosili oni jednocześnie tak wielkie straty, że ze zwycięstw tych tak naprawę nic – poza prestiżem - nie wynikało w ujściu strategicznym. Obie strony traciły tysiące żołnierzy, przez co ogromnego znaczenia nabierały możliwości uzupełnienia tych strat. Jak można wyczytać w książce, i tutaj dominowała Unia, dzięki czemu to właśnie jej przypadło ostateczne zwycięstwo. Autor przytacza interesującą uwagę marszałka Prus, Helmuta von Moltke, dotyczącą wojny secesyjnej, a mianowicie: „nie ma nawet co studiować wojny domowej w Ameryce, gdyż tam walczyły ze sobą tylko uzbrojone tłumy” (s. 136). To bardzo błędna ocena, albowiem pół wieku później te same „uzbrojone tłumy” ruszyły na siebie podczas krwawej łaźni nazwanej I wojną światową. Tylko wprawne oko mogło dostrzec w wojnie secesyjnej zapowiadającą to wydarzenie zmianę sposobu prowadzenia wojny, choć trzeba przyznać, że obraz sytuacji odrobinę zamazała błyskawiczna w swoim rozstrzygnięciu wojna francusko-pruska 1870-71. Zresztą warto zwrócić uwagę na tę samą atmosferę tuż po wybuchu obu konfliktów – wojny secesyjnej i I wojny światowej, w których romantyczne przekonanie o szybkim zwycięstwie i męskiej przygodzie przesłaniały głosy rozsądku, co zresztą potwierdza starą prawdę, iż wojny kochają ci, którzy ich nie znają. Interesujące jednak jest, jak na w założeniu słuszny postulat likwidacji niewolnictwa nakładają się zupełnie inne sprawy. Nie można zaprzeczyć, że na Południu było liczne grono zwolenników niewolnictwa, ale jednocześnie wielu był takich, którzy mieli do niego stosunek obojętny, lub wręcz postulowali jego zniesienie. Pytaniem otwartym zatem jest, czy wojna secesyjna wybuchła tylko o sprawę abolicji czarnoskórych niewolników? A może kontekst tego konfliktu był znacznie szerszy? Może parcie Północy do narzucenia nowych porządków Południu był w gruncie rzeczy pytaniem o kształt Stanów Zjednoczonych jako takich? Walka niewolniczego Południa w obronie wolności brzmi co najmniej sprzecznie, ale w rzeczywistości takie było chyba głębsze źródło tego konfliktu. Wolność Południowcy rozumieli bowiem jako prawo do decydowania o własnych sprawach w ramach własnego stanu, podczas gdy Północ próbowała narzucić rozwiązania ogólnokrajowe, dążąc niejako do większej centralizacji władzy państwowej. Zwycięstwo Unii stało się tym samym zwycięstwem zasady centralizmu, choć trzeba pamiętać, że poszczególne stany nadal zachowały sporo ze swojej odrębności. Tym samym konflikt ten był jednym z kluczowych konfliktów w dziejach nowożytności, albowiem dał podstawy do uformowania scentralizowanego, demokratycznego mocarstwa, gotowego do podjęcia w następnym stuleciu roli światowego hegemona. Nie byłoby to raczej możliwe w przypadku luźno skonfederowanych stanów, o jakie walczyło Południe. Stan napięcia między Północą a Południem, jak udowadnia to w książce autor, utrzymywał się na długo przed secesją Karoliny Południowej, a za jedną z głównych przyczyn wybuchu wojny Korusiewicz uznał brak wybitnych jednostek na miarę postaci z czasów wojny o niepodległość. To na pewno słuszna ocena. Poza jednym Lincolnem, nie było wtedy liderów, którzy byliby w stanie powstrzymać nadciągającą burzę. Nikt nie chciał się cofnąć ani o krok. Warto prześledzić rozwój celów wojny wraz z jej kolejnymi wydarzeniami, aby odkryć, że pełne zniesienie niewolnictwa było efektem niespodziewanej dla wszystkich skali wojny secesyjnej i pojawiło się zasadniczo dopiero w jej trakcie. To, że wojna w ogóle wybuchła, wynikło z pierwszego poważnego kryzysu demokracji amerykańskiej, w którym zabrakło umiaru i zdrowego rozsądku. Naprawdę mistrzowsko oddał to jeden z polityków amerykańskich tamtych czasów, John Crittenden: „Jeśli w uczuciach i poglądach poszczególnych stanów nie ma więcej harmonii niż w ich 33 przedstawicielach [członków komisji Trzydziestu Trzech], to aczkolwiek sama myśl o tym jest przerażająca, musimy się rozdzielić i musi nastąpić długa i krwawa wojna. Nie mogę zrozumieć szaleństwa naszych czasów. Południowcy są niedorzeczni w swych teoriach. Ekstremiści północni są w praktyce szaleńcami. A jedni i drudzy są doprawdy takimi samymi wariatami. Zdrada wisi w powietrzu wokół nas wszędzie. Obawiam się, że Bóg jeden może nam dopomóc” (s.102). Wojna secesyjna była w pewnym sensie wariactwem, w którym życie oraz zdrowie straciły setki tysięcy ludzi, a efekt w postaci zniesienia niewolnictwa był tylko częściowym zwycięstwem słusznej sprawy, albowiem wobec wyzwoleńców nie posiadano żadnych planów. Te dopiero powstawały. Czarnoskórzy niewolnicy, których uwolniono od ich byłych panów, trafili wprost w objęcia ówczesnego brutalnego kapitalizmu i segregacji rasowej, która bynajmniej nie znikła ani na Północy, ani na Południu. Wojna secesyjna i jej skutki to w sumie dobry materiał do refleksji, że niezależnie od słuszności ogólnych haseł i zamiarów, rzeczywistość zawsze uwarunkowana jest przez sieć aktualnych zależności, o którą rozbijają się szczytne cele. Ale to tak na marginesie. Ząb czas na pewno nadgryzł książkę Leona Korusiewicza, ale nadal pozostaje ona pierwszym wyborem dla osób, które chcą dowiedzieć się czegoś więcej o wojnie secesyjnej. Pozycja obowiązkowa dla zrozumienia historii Stanów Zjednoczonych.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na 7 5 lat temu

Cytaty z książki Aleksander Wielki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Aleksander Wielki


Ciekawostki historyczne