Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie

Okładka książki Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie autora Claude Clement, 9788372784230
Okładka książki Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie
Claude Clement Wydawnictwo: Media Rodzina Seria: Baśnie Świata literatura dziecięca
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Seria:
Baśnie Świata
Tytuł oryginału:
Keltské pohadky
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788372784230
Tłumacz:
Krystyna Kowalczyk
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie

Średnia ocen
6,5 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie

Sortuj:
avatar
211
60

Na półkach:

To kolejna z książek z serii baśnie świata, którą przeczytałam. Wszystkie, jak dotąd charakteryzują się pięknymi ilustracjami, zachowaniem lokalnego tła, oraz tym że opowiadania są raczej krótkie. Ja, jako osoba dorosła, czytam je kiedy mam wolne pół godziny i chcę odprężyć umysł czymś niezbyt skomplikowanym i wizualnie pięknym.

Jeżeli chodzi o same opowieści to

- Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie: jeżeli chodzi o ilustracje, to są przyzwoite ale nie porywają i nie do końca wpisują się w celtycki klimat. Same baśnie ciekawe, chociaż pojawiają się w nich zbyt często te same schematy

- Żółty smok. Baśnie chińskie: jedna z moich ulubionych jeśli chodzi o styl ilustracji, same opowiadania też ciekawe i oryginalne; sporo smoków

- Aisha i wąż. Baśnie arabskie: piękne i bardzo oryginalne ilustracje oraz wspaniale dobrane opowieści, których morał zawsze jest zrozumiały i rozsądny, na pewno jedna z najlepszych w serii

- Sługa lamy, baśnie tybetańskie: znam część tych baśni z innych przekazań i wydają mi się mało tybetańskie; same ilustracje, chociaż nadal piękne, mniej mnie zachwyciły niż w innych tomach

- Złoty ptak, baśnie perskie: to moje ulubione opowiadania, historie które są bardzo uniwersalne, mimo egzotycznych potworów i wezyrów i najpiękniej ilustrowany album

- Cudowna studzienka, baśnie polskie: generalnie opowieści są dosyć proste i nie wymagające, ale niektóre archaizmy mogą być niezrozumiałe dla dzieci, zwłaszcza mniejszych

- Sekret życia, baśnie hinduskie: niektóre opowiadania są nieco brutalne (dla przykładu członkowie rodu zabijają się nawzajem),więc też z małymi dziećmi trzeba uważać

To kolejna z książek z serii baśnie świata, którą przeczytałam. Wszystkie, jak dotąd charakteryzują się pięknymi ilustracjami, zachowaniem lokalnego tła, oraz tym że opowiadania są raczej krótkie. Ja, jako osoba dorosła, czytam je kiedy mam wolne pół godziny i chcę odprężyć umysł czymś niezbyt skomplikowanym i wizualnie pięknym.

Jeżeli chodzi o same opowieści to

-...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1583
1444

Na półkach: , ,

Baśnie te przeniosą nas do świata niebezpiecznych wypraw, warownych zamków, odważnych rycerzy, książąt i księżniczek...
Świata niezbyt mądrych olbrzymów, skrzatów płatających figle a także zwierząt mówiących ludzkim głosem i pomagającym tym, którzy ich nie krzywdzą.
Świata prostych ludzi, chłopów, rybaków i mieszczan żyjących swoim rytmem i swoim życiem a także bajarzy, którzy umilali czas władców snując im mądre i pouczające opowieści.

Według mnie baśnie są różne: mogą spodobać się mniej lub bardziej, zaciekawić lub okazać się "obojętne". Jednak styl wszystkich jest prosty i dość przyjemny w odbiorze. Z reguły nie ma tu długich i przynudnawych opisów - to takie opowiadania, które mimo iż zostały rozciągnięte na kilku stronach (zasługa dużej czcionki i sporej liczby ilustracji) czyta się w miarę szybko.
Sporo w nich elementów ludowych jak i tych charakterystycznych dla eposu rycerskiego z którego dominuje kult odwagi, bohaterstwa i czystego serca. Światem rządzą jasne reguły: za dobre uczynki można otrzymać nagrodę, a za złe – sowitą karę. Dobry i prawowity człowiek zawsze zwycięża i jest ponad tym złym oraz niegodziwym.
Zauważyłam również, że nastawione są na bajanie - typowe opowiadanie i snucie opowieści.

Cieszę się, że miałam przyjemność poznać baśnie celtyckie, chociaż w rankingu baśni świata, które do tej pory poznałam swoją treścią nie "przebiły" wcześniejszych zbiorów. Nie oznacza to, że są złe... wręcz przeciwnie.
Jeśli lubicie mądre opowieści, z których płynie morał a także dawne czasy i tajemniczość nie powinniście być zawiedzeni.

Baśnie te przeniosą nas do świata niebezpiecznych wypraw, warownych zamków, odważnych rycerzy, książąt i księżniczek...
Świata niezbyt mądrych olbrzymów, skrzatów płatających figle a także zwierząt mówiących ludzkim głosem i pomagającym tym, którzy ich nie krzywdzą.
Świata prostych ludzi, chłopów, rybaków i mieszczan żyjących swoim rytmem i swoim życiem a także bajarzy,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4176
2164

Na półkach: , ,

W każdej legendzie, baśni, jest ukryte ziarno, z którego wyrasta prawda.To nie tylko piękne opowieści, osadzone w odległych czasach, w zaczarowanych zamkach, czy w kurzej chacie.Każda z nich zawiera morał, z którego wiele wynika, wystarczy posłuchać...

"Czerwonobrody czarodziej.Baśnie celtyckie", to zbiór bajań celtyckich, w których prawda i dobro zawsze wygrywają, a zło zostaje słusznie ukarane, bądź odchodzi w zapomnienie.
Smagana wichrami wyspa, na której wędrowcy przemierzają olbrzymie odległości, przeżywając przy tym niezwykłe przygody, spotykając na każdym kroku, różne czarodziejskie istoty, czy zaklęte zamki.
Nadprzyrodzone zjawiska, egzystują tu na takich samych warunkach jak te zwykłe prozaiczne, w rodzaju deszczu, czy mgły.
Bohaterów jest wielu, a każdy z nich odkrywa coś innego w swojej opowieści.

Wydanie tej książki, w twardej oprawie, pełne jest doskonałych ilustracji, autorstwa uznanej Renaty Fucikowej, która za swoje pracy, zdobyła liczne nagrody i wyróżnienia.Obrazy te, dodatkowo potęgują wrażenie czarodziejskości całej tej księgi.Polecam, nie tylko młodym czytelnikom, ale i tym starszym.

W każdej legendzie, baśni, jest ukryte ziarno, z którego wyrasta prawda.To nie tylko piękne opowieści, osadzone w odległych czasach, w zaczarowanych zamkach, czy w kurzej chacie.Każda z nich zawiera morał, z którego wiele wynika, wystarczy posłuchać...

"Czerwonobrody czarodziej.Baśnie celtyckie", to zbiór bajań celtyckich, w których prawda i dobro zawsze wygrywają, a zło...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

188 użytkowników ma tytuł Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie na półkach głównych
  • 134
  • 51
  • 3
35 użytkowników ma tytuł Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie na półkach dodatkowych
  • 21
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bezpowrotna góra. Baśnie japońskie Zbigniew Kiersnowski
Bezpowrotna góra. Baśnie japońskie
Zbigniew Kiersnowski Piotr Fąfrowicz
BAŚNIOWA JAPONIA Baśnie to coś o wiele więcej, niż tylko opowieści do snucia dzieciom najlepiej przed snem, zawierające poza samą interesującą treścią przesłanie i pochwałę pewnych konkretnych postaw. To także (przede wszystkim?) świadectwo swoich czasów, a zarazem rzut oka na kulturę, w której powstały. Właśnie dlatego słowo „baśnie” kojarzy nam się tak egzotycznie. I w ten kontekst doskonale wpasowuje się tam „Bezpowrotna góra”, który zabiera nas do odległej Japonii. Od opowieści o odważnym i walecznym młodym księciu Haitamagusuku, który na wieść o urodzie pięknej księżniczki Tomanomino z dalekiego królestwa, wyrusza zdobyć jej rękę, i historii Yasuny który pomógł uciec lisowi umykającemu przed polowaniem, przez opowiadanie o człowieku, który pod względem posiadania miał wszystko, a jednak czegoś mu brakowało oraz przypowieści o rzece, przez którą nikt nie potrafił się przeprawić, po baśnie o spotkaniu sieroty z żurawiem i ofiarach składanych władczyni trzęsawiska. Mityczne stworzenia, samurajowie, potwory, księżniczki, skarby, miłość, istoty nie z tej ziemi, demony i bogactwo przyrody. Rozległość opowieści jest wielka, ale łączy je jedno – morał płynący z ich treści. I niesamowita barwność. Bo baśnie japońskie są przecież, jak wszystkie inne baśnie świata. Niosą ze sobą te same wartości, promują takie same postawy i potępiają to samo. Są uniwersalne, jak wszystkie inne, a jeśli przyjrzeć się im bliżej, bez problemu dostrzega się coś innego – powtarzające się motywy znane na całym świecie, a to z baśni właśnie, to znów z mitologii czy literatury antycznej. Różni je tylko sceneria i miejsce stworzenia, choć wszystkie korzenie mają wspólne. To wprawdzie tylko dwadzieścia jeden opowieści z niezliczonego ogromu japońskich przekazów ludowych, ale po „Bezpowrotnej górze” widać, jak trafny jest to wybór. Czasem krótkie, czasem dłuższe, rozbudowane, dynamiczne. Nie tyle przetłumaczone, jak raczej napisane na nowo według tradycyjnych podań i legend, co zauważa sam autor, stanowią doskonałe wprowadzenie do świata baśni z kraju kwitnącej wiśni. Całość została prosto, tradycyjnie zilustrowana (tradycyjnie w sensie dla naszych europejskich gustów),pięknie wydana w twardej oprawie i z czcionką, która ułatwia samodzielną lekturę młodym czytelnikom, warta jest poznania i zagłębienia się w ten świat. Polecam tak spragnionym baśniowych historii dzieciom, jak i ciekawym ich dorosłym, którzy odnajdą w nich o wiele więcej, niż tylko opowieści dla najmłodszych. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/05/14/bezpowrotna-gora-basnie-japonskie-zbigniew-kiersnowski-piotr-fafrowicz/
Wkp - awatar Wkp
ocenił na79 lat temu
Oto minojska baśń Krety Jadwiga Żylińska
Oto minojska baśń Krety
Jadwiga Żylińska
Dziwna to książka. Przede wszystkim tytuł "Oto minojska baśń krety" sugerowałby prezentację mitów kreteńskich czy bezpośrednio związanych z Kretą. Tak jest w przypadku mitu o Tezeuszu i Ariadnie i w przypadku mitu o Dedalu i Ikarze. Historia o Heraklesie, Argonautach i Achillesie wymyka się temu ujęciu... Chociaż właściwie mit o Heraklesie dałoby się podpiąć pod sprawy kreteńskie--Herakles pojmał byka kreteńskiego, od którego zaczęło się przekleństwo Minosa, Herakles oczyścił częściowo Tezeuszowi drogę przez Przesmyk... Wreszcie same mity... Nie są to właściwie mity, ale adaptacje mitów według autorki. I tak, na przykład Herakles wykonuje swoje prace nie w charakterze pokuty, lecz dla zdobycia kobiety. Tezeusz pokonuje Minotaura, który nie jest potworem. Jazon zdobywa złote runo bez zasiewania zębów smoka i walki z zasianymi ludźmi. Achilles zyskuje odporność na ciosy nie dzięki zanurzeniu w Styksie, a dzięki natarciu ambrozją i ogniu. Nie powiem, historie są napisane interesująco i dobrze się czytają, zasługują na wyższą ocenę niż 6. Jednak osoba znająca prawdziwe mity poczuje trochę zakłopotania. Właściwie dobrze autorka wybrnęła ze sprawy w historii o Argonautach, gdzie w zakończeniu pisze o tym, iż po wyprawie niektórzy ludzie ubarwiali tę historię i w opowieściach Jazon walczył z zasianymi ludźmi, itd. W ten sposób zachowała ciągłość z mitem. W innych historiach tego nie ma i czytelnik traci orientację odnośnie tego, co jest fantazją autorki, a co autentycznym mitem.
Przemek - awatar Przemek
ocenił na711 lat temu
Królewna i goblin George MacDonald
Królewna i goblin
George MacDonald
Nie pamiętam już w sumie, czemu chciałem to przeczytać. To klasyka nie do końca jeszcze fantastyki (II poł. XIX w.). Jesteśmy jeszcze przed Conanem Barbarzyńcą i Tolkienem, a sam autor George MacDonald – był dużą inspiracją dla C.S. Lewisa. MacDonald pojawił się nawet w jego katabazie „Podział ostateczny” jako przewodnik à la Wergiliusz. Samą książkę przesłuchałem w oryginale. Na szczęście udało mi się wszystko zrozumieć, mimo archaicznego czy bardziej lokalnego języka. Ten archaizm widoczny jest szczególnie w poezji, która jest ważna dla fabuły. Nie wiem, jak tłumacz sobie z nią poradził, ale dla niej warto posłuchać po angielsku. W ramach fantastyki trzeba przyznać, że „Królewna i goblin” ma bardzo baśniowy klimat. Jej magia jest całkowicie spleciona z przeznaczeniem i gwarantuje szczęśliwy los. Jednak nawet mimo tego zagrożenie jest cały czas namacalne i nie zawsze wiadomo, co się zaraz stanie. Pozwala to na powolne, ale stałe i interesujące pchanie fabuły do przodu. Najbardziej interesujące jest tu przedstawienie płci. Dwoje głównych bohaterów – królewna Irene (Irenka źle brzmi szczerze) i Curdie – ma okazję zabłysnąć niezależnie od ról płciowych. W dodatku obojgu pomaga przysłowiowa dobra matka chrzestna – wręcz dosłownie, kiedyś często dostawało się imię po chrzestnych. „Królewna i goblin” jest ewidentnie książką dla dzieci. Jednak każda dobra książka dla dzieci jest też dobra dla starszych. Na szczęście tak było z tą, choć raczej na razie nie będę sięgał po kontynuację, ale na pewno moja lista ciekawych i prostych książek do polecenia się rozszerzyła.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na82 miesiące temu
O wróżkach i czarodziejach Natalia Gałczyńska
O wróżkach i czarodziejach
Natalia Gałczyńska
Gdyby ktoś mnie zapytał, dlaczego dorosła kobieta lubi czytać bajki i baśnie, odpowiedziałabym, że w niesamowity sposób nie tylko przenoszą do cudownych, wykreowanych przez ich autorów światów, ale też z prostotą i niewymuszenie przypominają o rzeczach najważniejszych. Często o tych rzeczach zapominamy, gmatwamy i relatywizujemy. Zdarza się, że będąc w tzw. dołku, sięgam po tego typu literaturę, żeby ukoić nerwy, a przy okazji otrzymuję odpowiedzi na pytania, które mnie dręczą albo też zwyczajnie odnajduję w poszczególnych opowieściach swoją sytuację. Uważam ponadto, że takie książki są idealną propozycją dla tych, którzy odczuwają jakiś opór przed czytaniem, ale jednocześnie czują, że nie czytając wcale, tracą coś dobrego... To nie wstyd czytać baśnie w wieku mocno pełnoletnim! W trakcie ostatniej podróży towarzyszył mi również zbiór "O wróżkach i czarodziejach", czyli zebrane przez Natalię Gałczyńską opowieści na motywach ludowych bajek francuskich z ilustracjami Olgi Siemaszko. Czytanie tej książki było dla mnie wyjątkową przyjemnością. Bajki ludowe mają w sobie często pewną surowość, a nawet toporność. Przynajmniej dla mnie. Tu jednak wykreowano światy poetycko piękne. Każda strona to drzwi do innej, fantastycznej rzeczywistości. Trudno mi wskazać wybrane bajki, które uznaję za szczególne, bo każda jest wyjątkowa i podejmuje tematy nierzadko trudne, wśród których króluje odrzucenie, brak miłości czy podła głupota... Ujęły mnie dosłownie wszystkie historie! Ale ucieszyła bardzo "Naneta i Lew", gdzie odnajdziecie elementy popularnej i mojej ulubionej opowieści pt. "Piękna i Bestia". Aż żałuję, że już przeczytałam tę uroczą książkę... https://www.instagram.com/justynaczytuje/?hl=pl https://www.facebook.com/JustynaCzytuje
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na102 lata temu
Czarownica znad Bełdan Klemens Oleksik
Czarownica znad Bełdan
Klemens Oleksik
Kolejna moja książka z mojej starej biblioteczki, wnuczki przyniosły ja ze strychu i jak niemal każdy weekend, czytam im różne baśnie, bajki i bajeczki... Tytułowa "Czarownica znad Bełdan" to jedna z osiemnastu baśni warmińsko-mazurskich, w których autor nawiązuje do dawnych wierzeń ludowych. Wszystkie baśnie rozgrywają się nad jeziorami, autor bardzo sprawnie opisuje charakterystyczne krajobrazy. Ja czytałam w dzieciństwie kilka razy tę książkę, więc część historii pamiętam dobrze do dziś. "Było to dawno, bardzo dawno temu. Ci, co widzieli i słyszeli, opowiedzieli drugim, ci z kolei swoim dzieciom i wnukom, a ponieważ nikt w opowieści skąpy nie był, opowieść rosła i rosła." Historia Anny z baśni "Czarownica znad Bełdan" od zawsze mi się podobała, tak jak ona bardzo lubiłam jarzębinę i czekałam na jej owoce, żeby zrobić sobie korale. Co prawda ona dostała swoje korale od czarownicy, lecz inne dziewczęta chcąc mieć takie same, pytały ją o to, skąd je wzięła, bo odkąd je zaczęła nosić, od razu wypiękniała. Wszystkie tak chciały. Lecz Anna nie chciała zdradzić swojej tajemnicy, więc im odpowiadała: "- Byłam w lesie nad strumykiem, tam gdzie rośnie jarzębina. Jarzębinie się skłoniłam, o korale poprosiłam." Co było dalej a nawet to, co było wcześniej to już sami musicie sobie przeczytać. Jeżeli oczywiście macie na to ochotę. Nie może być baśni z regionu mazurskiego bez obecności wszędobylskiego kłobuka oraz snującego się po terenie Warmii i Mazur Smętka... Jeśli chcesz poznać historię o najznaczniejszym z kłobuków, jakie się urodziły w tamtych czasach, lub o dobrym duchu krainy jezior - Smętku, albo o dobrych i złych przygodach parobka Roztropka, o diabłach z Czarciej Wyspy, o Królowej jezior, o królewiczach i królewnach, lecz także o zwykłych ludziach, to musisz przeczytać tę książkę. Moim zdaniem to bardzo cenny zbiór regionalnych baśni, które warto poczytać dzieciom, chociaż nie tylko dzieci mogą się wielu rzeczy z nich nauczyć. Dla mnie dużą zaletą jest również to, że znam wszystkie jeziora i miejsca, o których opowiada autor. To mój region, więc głupio byłoby nie znać... "Ale jeszcze dzisiaj pokazują starzy ludzie w Mikołajkach miejsce, gdzie stała kuźnia. Stoi tam wielki, drewniany król Sielaw. On jeden przechowuje w pamięci wszystko, co tu zostało opowiedziane." Te legendy są może trochę mniej znane, bo tylko trzy razy były wydane, a szkoda. Najbardziej znana jest baśń stanowiąca tytuł całego zbioru a nawet został nakręcony swego czasu animowany film, lecz moim zdaniem niezbyt oddający cały klimat i dramaturgię tej opowieści. Te baśnie są dość oryginalne a nawet intrygujące, dają wiele do myślenia i na dodatek nie wszystkie mają szczęśliwe zakończenia, i pewnie dlatego bardziej się je pamięta.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na82 lata temu
Skrzaty Wil Huygen
Skrzaty
Wil Huygen Rien Poortvliet
Skrzaty stały się od dawna czymś więcej niż folklorystycznym produktem ludzkich fantazji. Choć są małego wzrostu, nietrudno je przegapić. Przedostały się do przestrzeni rozrywkowej, buszują jeszcze w niektórych ogródkach, natykamy się na nie w miejskich obszarach, a czasami ozdabiają także wnętrze naszego domu. Skrzaty są miłe dla oka i cieszą się ogólną sympatią. Może zabrzmi to śmiesznie albo nawet niedorzecznie, ale sama nie miałabym nic przeciwko, gdyby istniały na świecie takie skrzaty. Niezależnie od tego całego wiążącego się z nimi magicznego kramu, podoba mi się ten eksperyment myślowy, że gdzieś w ukryciu żyją miniaturowe wersje ludzi. Wygląda na to, że Wil Huygen kierował się podobnymi zamiłowaniami w trakcie pisania swojej książki. W jaki sposób przedstawił skrzaty? Posiłkował się przede wszystkim ogólną wiedzą, którą znamy z wierzeń ludowych, ale też dorzucił kilka ciekawych informacji od siebie. Wykazał się pewną wyobraźnią, gdy opisywał skrzacią fizjologię, ich kulturę czy życie codzienne. Interesujące były też próby dostosowania tych miniaturowych istot do tego ogromnego otoczenia oraz ich symbioza z naturą. Spodobała mi się też ta niby realistyczna narracja, w której ukazano skrzaty jako realne stworzenia, które żyją gdzieś wśród nas. Autor „rozbija” w pomysłowy sposób wszelkie argumenty, które negują istnienie małych ludzi w czerwonych czapeczkach. Ukazuje je jako istoty, które opanowały tak perfekcyjnie sztukę kamuflażu i tropienia, że nie w sposób je odnaleźć. Od razu skojarzyło mi się to z popularnym paradoksem Schrödingera i powiedzeniem, że jeśli coś jest logiczne, to nie musi być zawsze prawdziwe. Jednak te skrzacie historie nie byłyby w połowie takie interesujące, gdyby nie piękne ilustracje Riena Poortvlieta. Ten holenderski artysta uchodził nie tylko za utalentowanego samouka, ale także za „rysunkowego gawędziarza”. Jednak nie zasłynął jedynie z ilustrowania skrzatów. Jego specjalnością były przede wszystkim leśne pejzaże i dzikie zwierzęta. Szczególnie zainteresowanie wzbudzają jego jesienne i zimowe motywy. Muszę przyznać, że bardzo umiejętnie wkomponował w te naturalistyczne obrazy małe skrzaty z ich szpiczastymi czapeczkami. Nie każdy potrafiłby to uczynić w tak swobodny sposób. Artysta i autor dobrze się ze sobą dobrali i stworzyli razem fantastyczną książkę, która zainteresuje zarówno dzieci, jak i dorosłych.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czerwonobrody czarodziej. Baśnie celtyckie