Rebel Rose. Róża buntu

Okładka książki Rebel Rose. Róża buntu autora Emma Theriault, 9788383504292
Okładka książki Rebel Rose. Róża buntu
Emma Theriault Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk Cykl: The Queen's Council (tom 1) Seria: Yay! fantasy, science fiction
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
The Queen's Council (tom 1)
Seria:
Yay!
Tytuł oryginału:
Rebel Rose
Data wydania:
2024-03-27
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-27
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383504292
Średnia ocen

5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rebel Rose. Róża buntu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rebel Rose. Róża buntu

Średnia ocen
5,5 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rebel Rose. Róża buntu

avatar
1915
997

Na półkach: , , , , ,

Bajka "Piekna i Besta" była moją ukochaną bajką w dzieciństwie i zawsze nią pozostanie. Wiec jak tylko pojawia sie retteling to wiadomo, że po niego sięgnę 😉

Tutaj dostajemy retelling tej bajki osadzony w czasach rewolucji francuskiej. Autorka pokazała nam w ciekawy sposób co może się dziać w bajkach po słowach "i żyli długo i szczęśliwie". Fabuła została ciekawie skonstruowana. Dostaliśmy tu spisek, tajemnice i magię.
Szkoda tylko, że tak mało było wątków Besti i Bell razem 😔
Bella była cudowna, chodź powinna mieć wiecej pazura jak dla mnie 😉 Powinna słuchać swojej intuicji od samego początku.
Bestia wg mnie został tu pokazany jak taka życiowa sierota. Odniosłam wrażenie, że bez wsparcia ukochanej nie umiałaby sobie z niczym poradzić. Troche szkoda.
Pani Imbryk, Płomyk i Trybik byli przedstawieni idelanie jak dla mnie :)
Natomiast kuzyn Besti od samego początku mnie wkurzał 😡

Bajka "Piekna i Besta" była moją ukochaną bajką w dzieciństwie i zawsze nią pozostanie. Wiec jak tylko pojawia sie retteling to wiadomo, że po niego sięgnę 😉

Tutaj dostajemy retelling tej bajki osadzony w czasach rewolucji francuskiej. Autorka pokazała nam w ciekawy sposób co może się dziać w bajkach po słowach "i żyli długo i szczęśliwie". Fabuła została ciekawie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
857
558

Na półkach:

Ciekawa propozycja dla miłośników historii o Pięknej i Bestii. Powieść dorosła, a w raz z nią bohaterowie zaklęci przez czarodziejkę. Warta przeczytania.

Ciekawa propozycja dla miłośników historii o Pięknej i Bestii. Powieść dorosła, a w raz z nią bohaterowie zaklęci przez czarodziejkę. Warta przeczytania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
214
157

Na półkach:

Na początku się wkręciłam, potem wynudziłam, na końcu lekko wzruszyłam.
Nie tego się spodziewałam po kontynuacji mojej ukochanej bajki Disneya. Była to mieszanka książki dla dzieci ze skomplikowanymi intrygami politycznymi.
Kwiecisty i piękny język, ale nie mam pojęcia jakiemu odbiorcy mogłabym ją polecić.
Brakowało mi miłości i magii, która napędza bajki Disneya.
Książka była poprawna. I tyle.

Na początku się wkręciłam, potem wynudziłam, na końcu lekko wzruszyłam.
Nie tego się spodziewałam po kontynuacji mojej ukochanej bajki Disneya. Była to mieszanka książki dla dzieci ze skomplikowanymi intrygami politycznymi.
Kwiecisty i piękny język, ale nie mam pojęcia jakiemu odbiorcy mogłabym ją polecić.
Brakowało mi miłości i magii, która napędza bajki Disneya....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

108 użytkowników ma tytuł Rebel Rose. Róża buntu na półkach głównych
  • 81
  • 25
  • 2
14 użytkowników ma tytuł Rebel Rose. Róża buntu na półkach dodatkowych
  • 6
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Galeria Snów DallerGuta Lee Mi Ye
Galeria Snów DallerGuta
Lee Mi Ye
Wyobraź sobie miejsce, w którym sen nie jest jedynie biologiczną koniecznością, lecz towarem, który można starannie wybrać z półki. Taką właśnie wizję roztacza przed nami Lee Mi-ye w swojej debiutanckiej powieści „Galeria Snów DallerGuta”. To książka, która stała się fenomenem w Korei Południowej, a teraz zdobywa serca czytelników na całym świecie. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura ciepła, kojąca, choć momentami zbyt ulotna. Główną bohaterką jest Penny, młoda dziewczyna, która spełnia swoje marzenie o pracy w legendarnym domu towarowym DallerGuta. Nie sprzedaje się tam jednak ubrań czy elektroniki, lecz sny: od tych o lataniu, przez spotkania z bliskimi, aż po koszmary, które mają nas czegoś nauczyć. Sklep odwiedzają klienci (ludzie i zwierzęta),którzy płacą za zakupy swoimi emocjami odczuwanymi po przebudzeniu – radością, pewnością siebie, a nawet nostalgią. Autorka stworzyła niezwykle urokliwy świat. System „płatności” i techniczne aspekty produkcji snów przez tajemniczych twórców są najbardziej intrygującymi elementami książki. Lee Mi-ye nie skupia się jednak na wartkiej akcji, lecz na małych, ludzkich historiach. Każdy rozdział to w zasadzie osobna przypowieść o tym, jak sen wpływa na nasze życie na jawie. Książka zasługuje na uznanie, ale ma też swoje ograniczenia, które powstrzymują mnie przed wystawieniem najwyższej noty. Efekt „plastra na duszę”: To idealna lektura na gorszy dzień. Jest przesycona optymizmem i wiarą w to, że każda trudność ma swój sens. Czytanie jej przypomina otulenie się miękkim kocykiem. Brak głębi w fabule głównej: Penny, choć sympatyczna, jest raczej obserwatorką niż aktywną bohaterką, która przechodzi znaczącą przemianę. Wątki osobiste są tu mocno zarysowane, ale potraktowane po macoszemu na rzecz anegdot o klientach. Lekkość vs. Banalność: Momentami refleksje autorki ocierają się o zbyt proste morały. Dla czytelnika szukającego mroczniejszego, bardziej skomplikowanego fantasy, Galeria Snów może okazać się zbyt naiwna. Mimo pewnej prostoty, powieść Lee Mi-ye ma w sobie coś magnetycznego. To manifestacja koreańskiego trendu „healing fiction”, literatury, która ma za zadanie leczyć i dawać nadzieję. Autorka przypomina nam, że sny to nie tylko ucieczka od rzeczywistości, ale narzędzie do lepszego zrozumienia siebie. Jeśli potrzebujesz literackiego wytchnienia od brutalnego świata i chcesz uwierzyć, że nawet Twój najgorszy koszmar miał Cię tylko wzmocnić, ta książka jest dla Ciebie. To piękna, pastelowa opowieść, która choć nie zmieni Twojego życia na zawsze, z pewnością sprawi, że najbliższa noc będzie nieco bardziej magiczna. To zasłużone siedem punktów za stworzenie miejsca, do którego chce się wracać w marzeniach sennych.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 dni temu
Bliźniacze korony Catherine Doyle
Bliźniacze korony
Catherine Doyle Katherine Webber
Wciągające fantasy, choć momentami czuło się, że jest bardziej skierowane do młodszych czytelników i niektóre zachowania bohaterek były dość spłycone, dziecinne lub nie aż tak zagłębione jakbym tego oczekiwała (dlatego trochę zawiodło pod tym względem, szczególnie, że cała historia ma naprawdę duży potencjał). O wiele bardziej podobał mi się wątek romantyczny Rose (Shen lo the man that you are),bo z kolei ten u Wren po pierwsze mnie zaskoczył, bo miałam nadzieję, że będzie mieć romans z przydzielonym do niej strażnikiem, a nie przydzielonym do kogoś innego? Ale szczególnie zaskoczyła mnie jej postawa gdy nagłe postawiła "granicę" między ich relacją, trakując to nagle jako tylko przelotny romans kiedy widać było, że Tor brał to nieco poważniej i ona sama wydawała się w nim zakochana? Jakby, czemu w ogóle z nim flirtowałaś jak nagle stwierdzasz, że to nie ma sensu 😭 No ale nic! Ciekawi mnie jak to wszystko potoczy się w drugim tomie, łącznie z jej relacją z Alarikiem, choć trochę martwi mnie motyw trójkątu miłosnego na który natrafiłam gdzieś w spoilerach, ale mam nadzieję, że nie będzie tak źle jak myślę. Co do samych czarownic, choć mam wrażenie, że powinnam czuć się, że stoję po ich stronię, tak momentami były strasznie irytujące, jakby wcale nie szukały zjednoczenia tylko dokładnie tego samego co u człowieka, którego nienawidziły—władzy. Plus, nie podobał mi się sposób w jaki potraktowały Rose (przynajmniej na początku) uważając, że mają do tego prawo, kiedy ona dosłownie nic im nie robiła, a one same wymusiły na niej przyjście do wioski, nagle oczekując, że wszystko od tak zaakceptuje żyjąc całe życie w kłamstwie. Ale! Reasumując. Jeśli ktoś chce poczytać coś z akcją, przeplataną chumorem i wątkami romantycznymi to ta książka jest w sam raz. Choć trzeba liczyć się z tym, że nie można oczekiwać od niej zbyt wiele!
taru - awatar taru
ocenił na74 miesiące temu
Znak i omen Marah Woolf
Znak i omen
Marah Woolf
Lubicie odkrywać tajemnice? Dlaczego? "Znak i Omen" zapoznaje nas z Valeą, która ukrywa się wśród ludzi i prowadzi życie takie samo jak wszyscy. Pracuje w gospodzie i bibliotece, by mieć za co żyć. Tak naprawdę jest wiccancką i ukrywa swoje pochodzenie oraz moce. Gdy w gospodzie zaczepiają ją pijani mężczyźni pojawia się przystojny młodzieniec (strzyga),który staje w jej obronie. Ta noc zmienia wszystko i Valea nie może o nim zapomnieć, a wszystko coraz bardziej zaczyna się komplikować. Początek jest tak emocjonujący, że czytałam go z wypiekami na policzkach. Później towarzyszył mi smutek, który czuła także bohaterka. Gdy dochodzi znowu do spotkania się Valei z jej obrońcą to jestem, aż wściekła na nią za jej zachowanie i podejrzenia. Byłam w szoku, gdy Valea wróciła do swojego rodzinnego domu po takim czasie ukrywania się, dowiedziała się takich rzeczy i jeszcze miała poznać zadanie od swojego dziadka. Zadanie mnie zszokowało, ale i to czego się dowiedziała przed nim. Nie spodziewałam się w sumie tak smutnego i oschłego spotkania. Oczywiście doszło też do ponownego spotkania Valei i Nikolaia, ale nie takiego ich spotkania się spodziewałam. Wydarzeń było coraz więcej, tajemnice coraz bardziej się odkrywały i wielu z nich się nie spodziewałam. Oczywiście zawsze, gdy wszystko zaczyna się układać to zaraz musi się zacząć walić jedno po drugim. Szok gonił kolejny, a ja płakałam i złościłam się. Bardzo zżyłam się z bohaterami, przygotujcie się na to, że są tu także śmierci, które mnie osobiście mocno zabolały. Jest dużo akcji i ich zwrotów, jest walka, namiętność, szczęście, ale także ból i smutek. Każdy z bohaterów był inny, skrywał inne tajemnice i przeszłość. Najbardziej tajemniczą postacią jest tutaj Valea, ponieważ nie wiemy o niej w zasadzie za wiele, gdyż ona sama nie do końca pamięta swoją przeszłość. Zakończenie jest bolesne i trudne, a ja tak bardzo chciałabym wiedzieć co jest dalej. Współpraca recenzencka: @wydawnictwojaguar
ksiazkizsercem - awatar ksiazkizsercem
ocenił na89 miesięcy temu
Córki puszczy, siostry ognia Monika Godlewska
Córki puszczy, siostry ognia
Monika Godlewska
Zamknięta społeczność w otoczeniu tajemniczej Puszczy. Dzikość i cywilizacja, żelazne reguły i ciche knowania, miłość i zawiść, siła i strach, pragnienie wolności i aranżowane małżeństwa, magia i wyparcie. W świecie, w którym kobiety mają być posłuszne ojcom i mężom, żyją trzy siostry, Rachela, Judyta i Anna. Względną harmonię w Osadzie przerywa tragiczny wypadek, bestia krążąca po lesie sieje postrach, a w grę zaczyna wchodzić magia, która nie jest wcale mile widziana. Jest to opowieść napisana w sposób bardzo oryginalny - bowiem czytamy ją z różnych perspektyw. Historię widzimy oczami trzech sióstr, z których każda ma inny charakter, ambicje, słabości. Pomiędzy rozdziałami czuć przeskok, że patrzymy teraz oczami Anny czy Racheli, a jednocześnie nie wprowadza to chaosu. Może tylko odrobinkę na samym początku, zanim się przestawimy na taki sposób narracji. Ich historie fajnie się przeplatają i układają w spójną całość, dopowiadając to, czego nie mogliśmy dowiedzieć się będąc "w skórze" innej z sióstr. Podziwiam tę umiejętność pisania historii z oczu tylu postaci. Autorka musiała wczuć się w każdą z nich, a my otrzymaliśmy trzy perspektywy, które polubiłam na równi. Nie było więc myśli typu: "o nie, znowu rozdział Judyty" (a pamiętam, że miałam takie odczucia podczas lektury Natsuo Kirino "Prawdziwy świat", gdzie także mieliśmy mnogich narratorów). Na początku książki postaci są dobrze przedstawione, mamy klarownie wypisane kto jest kim, ale jednak czuć ich natłok. Ale! Na końcu książki jest spis występujących w niej rodów! Mega pomocny i nie raz do niego zaglądałam! Bardzo spodobał mi się styl pisania Moniki i budowa zdań. Miło czytać książkę, która napisana jest po prostu poprawnie. Nie ma błędów czy powtórzeń. Jest nieco wzniośle, ale bez patosu. Jeszcze drobna uwaga - w momentach, gdy pojawiał się Wilk, czyli nasza bestia mordująca mieszkańców, mogłoby być wprowadzone większe napięcie, stopniowa groza, bo jej mi troszkę brakowało. Jest to moje pierwsze zetknięcie się z twórczością tej autorki i czuję się szczerze zachęcona. Jeśli lubicie klimaty wiedźm, magii, mrocznych tajemnic, knowań, a jednocześnie mnogość ciekawych bohaterów, silne postaci kobiece, wątki miłosne i zwroty akcji - z całego serca polecam tę lekturę! Recenzja pochodzi z instagrama @ofeti_fetio - tam możesz przeczytać ją w całości i zobaczyć zdjęcia oraz cytaty z powieści! :)
ofeti_fetio - awatar ofeti_fetio
ocenił na91 rok temu
Siódma królowa Greta Kelly
Siódma królowa
Greta Kelly
Askia zostaje porwana przez Radovana, cesarza Rovenu. Aby utrzymać życie i moc, Radovan od lat poślubia i zabija kolejne kobiety – Askia ma być siódma. Ma tylko miesiąc na uniknięcie takiego losu i ocalenie swojego królestwa. Jej sojuszniczkami okazują się dusze poprzednich królowych. Niestety, mam z tą książką podobny problem jak z niektórymi seriami fantasy – między przeczytaniem kolejnego tomu minęło zbyt dużo czasu i miałam problem z kolejnym wczuciem się w fabułę, czułam chaos i nie potrafiłam załapać głównego wątku. W przypadku ,,Siódmej królowej” dodatkowo akcja toczy się w innym miejscu i skupia na innym konflikcie niż w ,,Lodowej koronie”, więc czułam się tak, jakbym czytała osobną powieść i w tym wypadku nie wyszło to na plus. Brakowało mi większej roli mojego ulubieńca, księcia Iskandra, choć ostatecznie myślę, że Illia lepiej pasował do Askii, choć ich relacja nie została opisana w jakiś porywający sposób, a scena zbliżenia była mało emocjonująca i pozbawiona żaru. To teoretycznie nie jest młodzieżówka, ale ma pewne podobne schematy, chociażby to, że wszyscy zakochują się w głównej bohaterce. Teraz przejdę do plusów, bo tych jest jednak więcej. Wracając do wątku miłosnego, cieszę się, że nie wysuwa się on na pierwszy plan. Illia i Askia rozumieją realia polityki i wiedzą, że na pierwszym miejscu muszą postawić swoje ojczyzny, a dopiero potem zadbać o siebie. Zdecydowanie ważniejsze są relacje między Askią a sześcioma królowymi i pięknie jest tu pokazana kobieca solidarność, to że można się wspierać i szanować mimo różnic, bardzo mi brakuje takich wątków w literaturze. Przedstawiony świat jest dość niejednoznaczny, nawet szalony król Radovan ma jakieś motywacje i jest przekonany o swojej racji, nawet jeśli obserwatorom wydaje się to absurdalne. Sama Askia musi nauczyć się chować dumę do kieszeni i zaakceptować to, że inni żyją inaczej i nie podporządkują jej się w każdym aspekcie. Zakończenie mi się podobało, bo pokazało jej przemianę i świadomość, że polityka jest brudna, ale też nie było klasycznym ,,American Dream” z zaprowadzaniem demokracji w fantastyce, czego bardzo nie lubię. Ten tom podobał mi się mniej od pierwszego i ogółem nie będzie to moja ulubiona seria ,,kobiecego fantasy”, ale jest dobrą, przyzwoicie napisaną rozrywką i mogę ją polecić, jeśli lubicie książki Amelie Wen Zhao czy Holly Black. ,, Kiedy wreszcie zrozumiesz, że nikt nie jest tylko dobry ani tylko zły?(…) Jeżeli pragniesz zdobyć sojuszników, musisz im zaoferować przynajmniej nadzieję na odkupienie win.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na78 miesięcy temu
Granite Hills tom I. Księga krwi Anna Leokadia
Granite Hills tom I. Księga krwi
Anna Leokadia
RECENZJA PATRONACKA Kiedy za odnalezienie nieodpowiednich substancji w swoich rzeczach Candice zostaje wydalona ze szkoły, nic nie wydaje się sprawiedliwe. Zwłaszcza, że dziewczyna na swoim koncie najwyżej ma małe przewinienia, dalekie handlowaniu dragami. Nikt jednak nie kupuje jej wersji – nawet rodzice są rozczarowani pozornie idealną córką, która wbrew jakiejkolwiek logice wpakowała się w tak okropne bagno. Osamotniona, pozostawiona sobie nastolatka szybko zostaje odesłana przez dwoje pozornie najbliższych jej osób do Granite Hills – prywatnej szkoły dla dzieciaków z problemami. Tylko, że ta placówka skrywa o wiele więcej tajemnic, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. A ona, Candice Campbell, odkryje je wszystkie! Kiedy Anna Leokadia zwróciła się do naszego małego teamu z propozycją patronowania jej dylogii, byłyśmy wniebowzięte. Na Wattpadzie „Oh, Candice!” prezentowało nam opowieść o trudach dorastania, odkrywaniu tego, kim się tak naprawdę jest, a to wszystko w towarzystwie nadprzyrodzonych istot oraz szkoły z internatem (z internetem również!). Im dalej w tekst po redakcji brnęłam, tym bardziej przepadałam dla zawiłej fabuły, licznych zwrotów akcji i gorących dyrektorów, wpadającym w oko wielu młodym uczniom. I już wiedziałam, że dołożymy wszelkich starań, aby debiut autorki dotarł do wielu potencjalnych czytelników, którzy tak jak ja, pochłonięci zostaną przez chłodne, tajemnicze mury Granite Hills. W odbiorze tekstu wielką rolę odgrywa zwykle styl pisania, a w wypadku tej książki był on wisienką na torcie, podtrzymującą moje zainteresowanie. Momentami krótsze, pełne ciągłego napięcia oraz zwrotów akcji rozdziały kazały mi kwestionować istotność nadchodzących obowiązków, namawiając kuszącym szeptem do kontynuowania lektury. Bohaterowie pełni byli nastoletniej naiwności, ich odzywki kipiące nowoczesnym humorem, a nawiązania do popkultury idealnie wpasowywały klimat powieści do obecnych czasów. To dodatkowo działało na plus, bo nadawało całości jeszcze więcej realności – i gdyby nie motyw nadprzyrodzonych istot, dałabym sobie głowę uciąć, że gdzieś na świecie w jakiejś szkole z internatem odwalały się podobne akcje. Zakończenie pierwszego tomu początkowo nie wydawało się zapowiadać tak ogromnego zwrotu akcji i chętnie przemilczę to, jak bardzo zdziwiona byłam, zamykając książkę po lekturze. Mnóstwo pytań kiełkowało w mojej głowie i na je wszystkie miałam zyskać odpowiedź już niedługo – bo w drugim tomie „Granite Hills”, który trafił na rynek niespełna miesiąc po debiucie autorki. Czym zaskoczeni zostaniemy tam? Jak bardzo zmienią się bohaterowie po tym, co ich spotkało za murami pozornie bezpiecznej szkoły z internatem? I czy gorący dyrektorzy dalej będą tacy tajemniczy i pociągający? (Odpowiedź na ostatnie pytanie na pewno brzmi: TAK!) Czytając tę powieść, dałam porwać się do świata, którego do teraz nie dane mi było opuścić. Myślami wciąż żyję przygodami bohaterów, wspominając sytuacje, odmieniające ich życia na przestrzeni kilkuset stron. Wszystko coraz bardziej budzi się do życia za oknem i jestem pewna, że to odpowiedni moment, abyście i Wy sięgnęli po powiew świeżości, który zdecydowanie znajdziecie w obu tomach dylogii Anny Leokadii. Może, tak jak ja, odnajdziecie w nich również pewien rodzaj komfortu i będziecie do nich wracać w gorszych chwilach, aby poprawić sobie humor po ciężkim dniu. Oba tomy Granite Hills dostępne są na stronie wydawcy Amare, w księgarni Empik oraz TaniaKsiazka. Po więcej recenzji zapraszamy na bloga: https://czarnonakreatywnym.blogspot.com
CzarnoNaKreatywnym - awatar CzarnoNaKreatywnym
ocenił na101 rok temu

Cytaty z książki Rebel Rose. Róża buntu

Więcej
Emma Theriault Rebel Rose. Róża buntu Zobacz więcej
Więcej