O boćku, który bał się wróbli

Okładka książki O boćku, który bał się wróbli autora Alicja Podgrodzka, 9788381443494
Okładka książki O boćku, który bał się wróbli
Alicja Podgrodzka Wydawnictwo: Jedność literatura dziecięca
32 str. 32 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2020-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-01
Liczba stron:
32
Czas czytania
32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381443494
Średnia ocen

9,6 9,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O boćku, który bał się wróbli w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki O boćku, który bał się wróbli

Średnia ocen
9,6 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce O boćku, który bał się wróbli

Sortuj:
avatar
59
44

Na półkach:

Już dawno słyszałam o tej książce i czaiłam się na nią, tym bardziej, że moi chłopcy mają pewne problemy z lękiem. W perypetiach Klemensa, tytułowego boćka, w jego przemyśleniach, argumentach i obawach widziałam odbicie słów, które nieraz słyszałam od moich dzieci, kiedy się czegoś wystraszyły.

"O boćku..." to bajka terapeutyczna z bardzo wyrazistym przesłaniem. Zarówno dorosły, jak i małoletni czytelnik bez trudu odniesie każdą z pojawiających się w książce sytuacji do problemów towarzyszących nam w życiu codziennym. Widzimy, skąd się wziął lęk Klemensa, jaki wpływ na kształtowanie jego osobowości mieli rodzice, w jaki sposób przełożyło się to na decyzje w życiu dorosłym i na jego relacje z ukochaną osobą.

Podoba mi się, że bajka nie upupia małoletniego czytelnika, nie próbuje go na wyrost chronić przed trudną i względnie dojrzałą problematyką. Nie brakuje tu dramatycznych doświadczeń i ważnych refleksji związanych ze stanowieniem oparcia dla drugiej połówki. Kiedy Klemens popełnia błąd, spotyka się ze zrozumieniem, ale nie z bagatelizowaniem lub zaprzeczaniem. Błąd jest błędem i wiąże się z nim potrzeba uzyskania przebaczenia - od osoby, którą się zawiodło, ale też od samego siebie.

Cudownym akcentem jest postać mądrej sowy, która wyraźnie symbolizuje tutaj pomoc psychologa, terapeuty. Sama sowa stwierdza w pewnym momencie: "To, że tu przyszedłeś, to już realizacja pewnego pomysłu" - mówi w ten sposób Klemensowi, że próba uzyskania pomocy już jest pewnym krokiem w celu naprawienia sytuacji i zmierzenia się z lękiem.

Dodam jeszcze, że książka jest pięknie ilustrowana (autorką ilustracji jest Aleksandra Ćmachowska) i napisana wspaniałym literackim językiem, idealna do czytania przed snem. Podzielona na króciutkie rozdziały. U nas pochłonięta w dwa wieczory 🙂

Już dawno słyszałam o tej książce i czaiłam się na nią, tym bardziej, że moi chłopcy mają pewne problemy z lękiem. W perypetiach Klemensa, tytułowego boćka, w jego przemyśleniach, argumentach i obawach widziałam odbicie słów, które nieraz słyszałam od moich dzieci, kiedy się czegoś wystraszyły.

"O boćku..." to bajka terapeutyczna z bardzo wyrazistym przesłaniem. Zarówno...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
132
131

Na półkach:

#cześć #bajkomaniacy!
Gwiazdą jednej z naszych ostatnich wieczornych sesji czytelniczych, które Zdrowo BooKKnięta Sandra praktykuje ze swoimi pociechami właściwie od czasów brzuszkowych, była bajka Alicja Podgrodzka / pisarka „O boćku, który bał się wróbli”.
Ta książka niestety nie mogła nabrać mocy urzędowej, a właściwie półeczkowej na stosiku hańby, bo już po wypakowaniu jej z paczuchy, którą nasza blogerka otrzymała za sprawą autorki z Wydawnictwo Jedność , wolumin został przejęty przez zwierzo- i bajkolubną Franię z zastrzeżeniem konieczności przeczytania jego zawartości do poduchy.
Alicja Podgrodzka przenosi czytelników na #wieś, gdzie w malowniczych okolicznościach przyrody, poznajemy Klemensa. Ten bocian w dzieciństwie (albo w „pisklęctwie” jak to mówi nasza mini- recenzentka😉) , pozostawiony na chwilę w gnieździe bez opieki rodziców, zniechęcił się do wróbli. Jego antypatia do tych braci mniejszych była tak silna, że biedak nabawił się … WRÓBLOFOBII. W związku z tym, kiedy dorósł, postanowił, że wybuduje swoje gniazdo z dala od wszelkich zabudowań, aby nie mieć nic do czynienia z tymi małymi ptaszkami. Czy bociek kiedykolwiek będzie w stanie pokonać swój lęk? Czy Klemens zdoła założyć rodzinę, skoro unika kontaktów ze stadem w obawie przed wróblami? Czy te małe kasztanowato- popielate ptaszki faktycznie są takie straszne?
Alicja Podgrodzka oddała w ręce najmłodszych czytelników piękną i pełną życiowej mądrości opowieść. Nie chodzi w niej o zaznajomienie dziecka z przyrodą, życiem na wsi, tylko o pracę nad własnymi słabościami i paraliżującym lękiem. Dzięki Klemensowi, mały czytelnik dowiaduje się, że tylko nieustanna praca nad sobą pozwala osiągnąć wyznaczony cel, nawet wtedy, gdy poprzeczka postawiona jest bardzo wysoko.
Autorka wprawnie posługuje się piórem. Pisząc #bajkaterapeutyczna, opartą na własnych doświadczeniach, nie owija w bawełnę. Nie tworzy cukierkowego świata w kolorach różu. Słowem maluje obraz, wykorzystując całą paletę barw, także odcienie czerni i szarości.
#Małyczytelnik nie jest więc chowany pod kloszem, poznaje świat taki jakim naprawdę jest i musi go przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza 🤷‍♂️
Poza kwestią radzenia sobie z własnymi lękami, #Autorka omawia także relacje między rodzicami a dziećmi, relacje między partnerami, akceptację mimo różnic czy pewnych niedociągnięć. W końcu nie ma ideałów, ale warto nad sobą pracować, by się do niego zbliżyć..
Na sam koniec chciałybyśmy podkreślić, że swoistą wisienką na tym literackim torcie są przepiękne (jakby namalowane akwarelą) ilustracje Aleksandry Ćmochowskiej, które przyciągną oko i skradną serducho każdego dziecka.
Reasumując, bardzo polecamy, nie tylko :
🌾jako bajkę na dobranoc,
🌾dla mniejszych dzieci, bo u mnie nawet zacięta nastolatka z wysublimowanym gustem czytelniczym, słuchała podczas szkicowania, mimo iż wcześniej twierdziła, że ta #książka jest dla maluchów. Prawda wyszła na jaw, gdy w niekontrolowany sposób krzyknęła „ Co???? Dlaczego Klarę musiało to spotkać?”.
P.S. Bardzo dziękujemy Alicji za przekazanie egzemplarza do recenzji. Klemens ze swoją wesołą ferajną zapewnił nam masę pozytywnych wrażeń ❤

#cześć #bajkomaniacy!
Gwiazdą jednej z naszych ostatnich wieczornych sesji czytelniczych, które Zdrowo BooKKnięta Sandra praktykuje ze swoimi pociechami właściwie od czasów brzuszkowych, była bajka Alicja Podgrodzka / pisarka „O boćku, który bał się wróbli”.
Ta książka niestety nie mogła nabrać mocy urzędowej, a właściwie półeczkowej na stosiku hańby, bo już po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
90
56

Na półkach:

Mądra i ciepła bajka, napisana pięknym, odpowiednim dla dzieci językiem. Wskazuje, że każdy lęk można pokonać dzięki pracy nad sobą i wsparciu bliskich.

Mądra i ciepła bajka, napisana pięknym, odpowiednim dla dzieci językiem. Wskazuje, że każdy lęk można pokonać dzięki pracy nad sobą i wsparciu bliskich.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

11 użytkowników ma tytuł O boćku, który bał się wróbli na półkach głównych
  • 9
  • 2

Tagi i tematy do książki O boćku, który bał się wróbli

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści przy ognisku - Antologia Samowydawców. Tom3 Robert Batory, Sylwia Gudyka, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Stefan Król, Mariusz Łapiński, Radosław Lewandowski, Tomek Miłowicki, Alicja Podgrodzka, Izabela Redesiuk, Michał Wójcik, Andrzej Zarębski
Ocena 6,3
Opowieści przy ognisku - Antologia Samowydawców. Tom3 Robert Batory, Sylwia Gudyka, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Stefan Król, Mariusz Łapiński, Radosław Lewandowski, Tomek Miłowicki, Alicja Podgrodzka, Izabela Redesiuk, Michał Wójcik, Andrzej Zarębski
Okładka książki Własna ścieżka - Antologia Samowydawców. Tom 1 Izabella Agaczewska, Adrianna Biełowiec, Maks Dieter, D. B. Foryś, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Janusz Muzyczyszyn, Irena Omegard, Franciszek M. Piątkowski, Alicja Podgrodzka, Izabela Redesiuk, Mateusz Rogalski, Karolina Salwowska, Michał Wójcik, Kamil Zinczuk
Ocena 7,1
Własna ścieżka - Antologia Samowydawców. Tom 1 Izabella Agaczewska, Adrianna Biełowiec, Maks Dieter, D. B. Foryś, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Janusz Muzyczyszyn, Irena Omegard, Franciszek M. Piątkowski, Alicja Podgrodzka, Izabela Redesiuk, Mateusz Rogalski, Karolina Salwowska, Michał Wójcik, Kamil Zinczuk
Okładka książki O, Matko! Michał Biarda, Monika Hołyk-Arora, Małgorzata Kasprzyk, Elżbieta Kosobucka, Marika Krajniewska, Aneta Krasińska, Agnieszka Krizel, Piotr Podgórski, Alicja Podgrodzka, Marlena Rytel, Wanda Szymanowska, Agnieszka Zakrzewska, Beata Zdziarska
Ocena 9,0
O, Matko! Michał Biarda, Monika Hołyk-Arora, Małgorzata Kasprzyk, Elżbieta Kosobucka, Marika Krajniewska, Aneta Krasińska, Agnieszka Krizel, Piotr Podgórski, Alicja Podgrodzka, Marlena Rytel, Wanda Szymanowska, Agnieszka Zakrzewska, Beata Zdziarska
Alicja Podgrodzka
Alicja Podgrodzka
Mama, pisarka, właścicielka szkoły językowej. Tematem przewodnim jej twórczości są emocje. Maluje nimi rzeczywistość i zaskakuje czytelników akceptacją najtrudniejszych ich odcieni. W swoich książkach porusza ważne sprawy, głównie związane z dziećmi i rodzicielstwem, takie jak przyjaźń, wierność, lojalność, relacje. Jako matka dwóch dorosłych synów i małej córeczki dostrzega pozytywy współczesnych nurtów wychowania bazujących na Porozumieniu bez Przemocy i Rodzicielstwie Bliskości. Zadebiutowała w 2018 roku książką dla dzieci „Jeżyk zwany Pajacykiem”, która zdobyła I miejsce w Konkursie Książka Przyjazna Dziecku organizowanym przez Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach. Rok później w tym samym konkursie zajęła III miejsce z książką „O boćku, który bał się wróbli” w kategorii Książki Niewydane, która ukazała się w maju 2020 roku nakładem Wydawnictwa Jedność jako Nagroda Specjalna Konkursu. W 2019 roku w antologii opowiadań „O, Matko!” ukazało się jej opowiadanie dla dorosłych pt. „Sługa pokoju” o rodzinie emigrantów i dramatycznych wyborach matki. „Uwielbiałam cię karmić” (premiera 4 czerwca 2020) to książka, która pomaga rozpoznać i oswoić emocje związane z karmieniem piersią. Łączy w sobie liryczną opowieść o naturalnym karmieniu z propozycjami ćwiczeń dla mamy i dziecka. W 2022 roku w antologii Samowydawców „Własna ścieżka” w opowiadaniu pt. „Damy radę” autorka pokazuje, że czasami zmiana jest o krok, ale trzeba odważyć się ten krok zrobić. W 2023 roku w antologii Samowydawców „Opowieści przy ognisku” ukazało się jej opowiadanie kryminalne pt. „Czerwona z falbanami”, w którym porusza temat wychodzenia z żałoby po stracie dziecka w czasie ciąży. Alicja Podgrodzka na zaproszenie bibliotek, szkół i przedszkoli prowadzi warsztaty dla dzieci z rozpoznawania emocji, pokazuje uczniom proces powstawania książki, a zawodowo prowadzi szkołę językową.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mysia Dolina. Zaginiona księga Agnieszka Wiszowata
Mysia Dolina. Zaginiona księga
Agnieszka Wiszowata
Poznajcie bliżej archiwistkę Mo, która spisuje losy Mysiej Doliny - dla potomnych i czarodziejkę Balbinę. Mo obowiązuje zasada milczenia - nie może mówić o tajemnicach, o których dowiedziała się ze swoich obserwacji. Spytacie, dlaczego? O tym właśnie jest to opowieść, a jaka czarująca! Prze. Archiwistki czytają książki i dzięki lekturach w lekturze, krok po kroku, odsłaniają prawdę poprzedniego archiwisty Hugo. A ile tu przygód, ile międzymysich relacji, które uczą, wzruszają, napełniają. Jest prostolinijnie, uroczo i baśniowo. Są urodziny Konstancji, która sądziła, że przyjaciele o niej zapomnieli, Myszanna, którą topi się z końcem zimy, miniaturowy teatr z misternie wykonanymi mysimi kukiełkami, ognisko, które gromadzi wszystkich, wynalazki Oda i magiczny pył, który wróżka Dola rozpyla wokół. Mysich emocji jest tu cała polana. Bo jest smutek, niezrozumienie, przyjacielskie więzi, kreatywność, wyśmiewanie się z innych i naprawianie błędów. Godzenie się, wyjaśnianie i stawanie w obronie drugiego. Mądrze tu i tak przytulnie. Spędzę z nią (ups, wydało się!) wiele wieczorów. Bo koc, gorące kakao i fotel. Macie gwarancję magicznego klimatu, bo po kartach tej opowieści się płynie. Zdjęcia-ilustracje to tu coś niebywałego. W ciemniejszej tonacji, która nadaje im wyjątkowego charakteru, zajmujące całe strony, a nie tylko ich skrawek. Wykonywane kilkanaście miesięcy, bo filcowe stworzonka przedstawiane były często w naturalnej scenerii. Mamy więc śnieg i trawę. Detale to ogromny atut tej lektury. Są maleńkie sanki, kwiaty w wazonie, szczególiki ubioru, niebieski rower i książki, dużo książek. Jestem urzeczona pomysłem, kunsztem i talentem. Gratuluję!✨️ Wzruszam się, bo to prawdziwa uczta. Rzadko trzymam w dłoniach tak wyjątkową książkę, z uniwersalnym przekazem, która trafi do wszystkich. Z bogatą treścią i warstwą wizualną, która chwyta za serca. Takiego upominku nie można żałować. Dodam jeszcze, że do tej pory ukazały się dwie części nastrojowych opowieści o archiwistkach, a już niedługo przytulne wydanie świąteczne, z którym niedługo wrócę, a które przedpremierowo możecie już zdobyć i to w szokującej cenie.
ZyjBardziej - awatar ZyjBardziej
ocenił na103 lata temu
Tosia w Tarapatach. Stowarzyszenie Szperaczy Paweł Maj
Tosia w Tarapatach. Stowarzyszenie Szperaczy
Paweł Maj
Niedawno zanurzyłam się w lekturze „Ana Ana i jej czekoladowym tornadzie”. Mała, wesoła dziewczynka, raczej nie rezolutna, choć nader pomysłowa, zabrała się za pieczenie ciasta czekoladowego. Jednak czy to było pieczenie trudno stwierdzić, ale czekolada była z pewnością i to w całej kuchni. Nawet na oknie, bo jak zaczęło się ucieranie, tak fru, przeleciała kakaowa masa ponad stolikiem i wylądowała wielkim kleksem na oknie. Wiele się w tej kuchni działo, więcej czekolady było na ścianach niż w foremkach do pieczenia i choć sama akcja szybko się skończyła, tak wesołość po czytaniu została na długo. Podobnie jest z Tosią i choć tu czekolady brak, tak czytanie o jej przygodach przyprawia o zawrót głowy. Czytasz z emocjami, a te kolorują twoje policzki ni to na róż, ni na czerwień. Do tego szybciej zaczyna bić serce, a ekscytacja sięga u ciebie zenitu. Dlaczego? Oto Tosia Tapata, mądra – jeśli nie mądrzejsza od dorosłych – dziewczynka, która należy do Tajnego Stowarzyszenia Szperaczy. By być członkinią pełną piersią musi jeszcze dorosnąć, ale póki co jej spryt i logiczne pojmowanie nawet najbardziej nieprawdopodobnych faktów nie ma sobie równych. A i odwagi u niej nie brak. To tajne Stowarzyszenie ma za zadanie zachowanie równowagi między tym, co realne, a tym, co magiczne. Bo tak, jak nie można cały czas machać różdżką, tak nie można twardo stąpać po ziemi – trzeba to wyważyć, by robić i to i to. Ale – jak to w życiu bywa – nie jest to tak proste, jak się początkowo wydaje. A co zrobić, gdy okazuje się, że legendarny bazyliszek nadal żyje? Ba, że jest GO sześciu, a nie – jak głoszą zapisy archiwalne – jeden? Do tego dochodzą inne katastrofy – a to Syrenka warszawska znika, a to pomniki ożywają, a to zawalają się kamienice w jednym miejscu miasta, a złote oczy dziwnego stwora pojawiają się w kanałach. To coś znaczy i to coś będzie rozwikłane przez Stowarzyszenie. Ale, ale – tutaj zamilknę, bo to trzeba samemu poznać i doświadczyć na własnej czytelniczej skórze. Fabuły absolutnie nie można zdradzać, bo w niej tkwi cała tajemnica, ekscytacja i radość. W przygodach Tosi czytelnik się całkowicie zatraca. Ja się tak wczytałam, jak jeszcze nigdy w żadnej innej książce. Czułam się, jak Tosia Tarapata, która ma w sobie odwagę i która niczego się nie boi. Biegałam z nią po kanałach, wsadzałam nos czasem w nie swoje sprawy (w końcu dziewczynki są ciekawskie),a co najpyszniejsze - mogłam pić gorącą czekoladę w cukierni, w której opracowywano wstępny plan działań. I nie trzeba doszukiwać się jakiegokolwiek uzasadnienia, by sięgnąć po tę książkę, tak jak i nie trzeba znać wcześniejszych przygód Tosieńki. Nie ma znaczenia ile masz lat, jaka jest pogoda za oknem i czy akurat się nudzisz czy nie. Zbyteczny jest jakikolwiek powód, a tym bardziej tłumaczenie się. Na Tosię Tarapatę czas jest zawsze i wszędzie, a sama lektura i oglądanie cudownych rysunków to rarytas – prawie jak picie gorącej czekolady z bitą śmietaną na wierzchu. Ta książka rozchmurza duszę, leczy umysł (bez leków i wizyty u specjalisty),poprawia nastrój i sprawia, że człowiek zdrowieje. Dlaczego? Bo nie dość, że się do trzymanej w rękach powieści uśmiecha, to czuje przypływ energii. Nagle stawy stają gibkie, bieganie nie sprawia kłopotów, a strach jakby się gdzieś ulotnił. „Tosia w Tarapatach” leczy chore ciało i porusza uśpiony umysł. We wnętrzu rodzi się dziecko, którym się kiedyś było. Wraca beztroska, dziecięca odwaga i lekkość. Aż chciałoby się pobawić w piaskownicy i stawiać z piasku babki. Och, co ja mówię, jakie babki? W jakim piasku? Chciałoby się raczej z tajemniczą mapą odkrywać skarby. Same plusy. A rysunki? Samoczynnie się do nich uśmiechasz. Czujesz magię. Stajesz się podrostkiem, który potrafi we wszystko uwierzyć i wszystkim się zachwycać. Ta książka tworzy wokół ciebie aurę jasną, jak słońce (choć biegasz po kanałach pod miastem). Jesteś Tosią, która jak już coś sobie postanowi, tak nie ma nikogo, kto by ją od tego powstrzymał. I tyle się dzieje – tyle trzeba racjonalnie wyjaśnić – tyle kątów zbadać... Chwile z Tosią to uczta, która powinna trwać i trwać. Takie książki warto kolekcjonować i raczyć się nimi w każdym miejscu i czasie. Czytać głośno, lub w ciszy, czytać w nocy i w dzień i czerpać z nich radość raz za razem. Słowem - Wspaniała. Za doborową lekturę dziękuję Stowarzyszeniu Sztukater. #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na101 rok temu
Biszkopt, Pingwin i reszta Renata Piątkowska
Biszkopt, Pingwin i reszta
Renata Piątkowska
Małe historie, wielkie serca Każdy, kto sięgnie po książkę „Biszkopt, Pingwin i reszta” Renaty Piątkowskiej, wyruszy w niezwykłą podróż po świecie zwierząt i ludzi, których losy splatają się w najbardziej nieoczekiwany sposób. To zbiór opowieści, które wzruszają, uczą i zostawiają w sercu coś, czego nie da się łatwo zapomnieć. Książka składa się z kilku opowieści o zwierzętach — zarówno tych dzikich, jak i domowych — oraz o ludziach, którzy potrafili spojrzeć na nie sercem. Każda historia jest jak mały klejnot — prosta w formie, a jednocześnie pełna ciepła i mądrości. Czytelnik poznaje Malenę — bocianicę, która mimo złamanego skrzydła co roku wiernie czeka na swojego partnera, pingwina Dindima, który odwdzięcza się człowiekowi za uratowanie życia czy psa Beara, który ratuje koale z pożarów. Opowieści pokazują, jak wielką siłę mają przyjaźń, wierność i troska — nie tylko w świecie ludzi, ale przede wszystkim w świecie zwierząt. Piękne jest to, że autorka nie idealizuje bohaterów — ani tych na dwóch, ani na czterech nogach czy skrzydłach. Przeciwnie, z każdej historii przebija prawda, że w przyrodzie wszystko ma sens i że zwierzęta często potrafią być lepszymi nauczycielami empatii i wdzięczności niż niejeden człowiek. Nie brakuje tu też zabawnych wątków — jak opowieść o próbie tresowania mew, które miały być tajnymi agentkami brytyjskiej marynarki wojennej. To fragment, który wywołuje uśmiech, a jednocześnie uświadamia, jak często ludzie próbują naginać naturę do swoich celów — czasem w absurdalny sposób. Książka Renaty Piątkowskiej to nie tylko zbiór wzruszających historii. To przede wszystkim cicha lekcja empatii i uważności na potrzeby tych, którzy sami nie potrafią o nie poprosić. Każda opowieść jest też dowodem na to, że przyroda ma swoje prawa, a człowiek, jeśli potrafi je uszanować, zyskuje w zamian coś znacznie większego — prawdziwą więź i wzajemne zaufanie. Dodatkowym atutem książki są ilustracje Marcina Minora — subtelne, pełne uroku, idealnie oddające atmosferę opowiadań. Duża, czytelna czcionka i prosty, zrozumiały język sprawiają, że książkę mogą z łatwością czytać także młodsze dzieci. To piękna propozycja do wspólnego czytania z rodzicami czy dziadkami — będzie pretekstem do rozmów o tym, jak powinno się traktować zwierzęta i dlaczego czasem warto pomóc tym, którzy sami o pomoc poprosić nie potrafią. „Biszkopt, Pingwin i reszta” to książka, która udowadnia, że nie trzeba wielkich słów ani wymyślnych historii, żeby poruszyć serce. Wystarczy prawdziwa opowieść — o bocianie, pingwinie, psie, wilczycy, gołębiach czy mewach — i wrażliwość autorki, która potrafi dostrzec w tych małych historiach coś wielkiego. Jeśli ktoś marzy o książce, która nie tylko rozbawi i zaciekawi, ale też wzruszy i zostanie w sercu na długo — „Biszkopt, pingwin i reszta” to strzał w dziesiątkę. Te niezwykłe historie czyta się z zapartym tchem, a po ostatniej stronie chce się jeszcze mocniej przytulić swojego pupila albo spojrzeć życzliwiej na każde zwierzę, które spotka się na drodze. To pozycja dla wszystkich, którzy chcą pokazać dzieciom, że prawdziwe odwaga i bohaterstwo często ukrywają się w drobnych gestach troski o słabszych. To książka, do której można wracać przez lata — i która jeszcze długo po zamknięciu będzie przypominać, jak ważne jest dobro serca.
Czytadło - awatar Czytadło
ocenił na98 miesięcy temu
NORO-1. Przygody nieziemskiego przyjaciela Joanna Pstrągowska
NORO-1. Przygody nieziemskiego przyjaciela
Joanna Pstrągowska
„Noro-1. Przygody nieziemskiego przyjaciela” to wciągająca opowieść kształtująca umiejętności społeczno-emocjonalne, która może być dobrym wstępem do rozmowy o emocjach i codziennych doświadczeniach naszego dziecka. Historia opowiada o robocie, który trafił na Ziemię z innej planety. Nie zna on ziemskich zwyczajów. Jest zaskoczony, że tak wiele informacji ludzie przekazują sobie za pomocą mimiki, gestów czy spojrzeń. Młody czytelnik wraz z robotem poznaje znaczenie różnych sytuacji społecznych, uczy się nazywać i rozpoznawać emocje na podstawie mimiki i sygnałów płynących z ciała. Dowiaduje się też, jak można sobie z nimi radzić. Lektura rozwija także umiejętności komunikacyjne, dzięki nauce rozumienia powiedzeń i przysłów. Na pierwszy rzut oka uwagę przykuwa ciekawa oprawa graficzna oraz barwne ilustracje wewnątrz książki, które nawiązują do opowiadanej historii i ułatwiają jej zrozumienie. To, co wyróżnia tę książkę to przede wszystkich zadania znajdujące się na końcu każdego rozdziału. Część z nich ma formę pytań, które ułatwiają zapamiętanie najważniejszych informacji z lektury, inne odnoszą się do własnych doświadczeń dziecka lub pomysłów na wspólną zabawę dziecka z rodzicem lub przyjaciółmi. Zaproponowane aktywności pomagają w rozwijaniu umiejętności współpracy, naśladownictwa, odgrywania ról i rozumienia sytuacji społecznych. Na końcu lektury znajduje się także słowniczek, w którym znajdziemy wytłumaczenie powiedzeń, które mogą być dla dziecka niezrozumiałe. Książka posiada patronat Polskiego Towarzystwa Biblioterapeutycznego. Polecana jest dla dzieci w wieku szkolnym, starszych przedszkolaków, a szczególnie dla dzieci z zespołem Aspergera. Może stanowić pomoc przy wspomaganiu rozwoju umiejętności społecznych i komunikacyjnych. Osoby z zespołem Aspergera mają trudności w zrozumieniu zachowań, uczuć i motywów działania innych osób, przez co czasami mogą się czuć trochę tak, jakby przybyli z innej planety. Dzięki bohaterowi książki znajdą wyjaśnienia dla niezrozumiałych sytuacji społecznych oraz lepiej poznają świat emocji. Serdecznie polecamy!
Psychotki - awatar Psychotki
ocenił na84 lata temu
Чарівний санаторій. Sanatorium Cudów Izabella Agaczewska
Чарівний санаторій. Sanatorium Cudów
Izabella Agaczewska
Dziś mam przyjemność przedstawić Wam moją patronacką opinię na temat wyjątkowej,. dwujęzycznej książeczki dla dzieci. Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z moimi wrażeniami. Tak jak wspomniałam wyżej, pozycja ta jest wyjątkowa. Głównym bohaterem tej historii jest 9-letni Aleksander, który w wyniku silnych przeżyć, utracił zdolność mówienia. W związku z tym, aby przepracować swoje traumy, trafił do sanatorium, gdzie rozpoczął rekonwalescencję. Ale jak się okazało, nie było to przyjemne miejsce. Pobyt tam, jawił się jako przeżycie w dżungli pełnej niebezpieczeństw. Wraz z innymi dziećmi, przebywał w pokoju, który był odizolowany od reszty mieszkańców sanatorium. Ponieważ z niego i jego kompanów wyśmiewano się na każdym kroku, czuł się bardzo samotnie i źle. Wszystko zmienia się w momencie, gdy w sanatorium pojawia się nowa opiekunka - pani Konstancja. Ona swoim odpowiednim podejściem i miłością do swoich podopiecznych, stopniowo zdobywa ich serce. Z czasem przekazuje też dzieciom pewną tajemnicę. Informuje ich, że w podziemiach ośrodka znajduje się magiczna kraina, do której mogą trafić tylko nieliczni. A dodatkowo, mogą spełnić swoje wszystkie najskrytsze marzenia. Czy dzieciom uda się dotrzeć do tej krainy? Jakie przygody spotkają ich w drodze do upragnionego celu? Czy Aleksandrowi uda się odzyskać zdolność mówienia? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie, gdy tę książeczkę dokładnie przestudiujecie :) Tak jak wspomniałam na początku, publikacja ta jest wyjątkowa z wielu powodów. Po pierwsze jest dwujęzyczna. Mogą się z nią zapoznać zarówno dzieci pochodzenia polskiego jak i ukraińskiego. Również w wersji angielskiej można przeczytać tę historię. Bardzo mnie to cieszy, że jest ona dostępna już w trzech językach, a to dlatego, że znacznie więcej dzieci może poznać tę historię i poczuć jej magię. Przede wszystkim jednak, z tej opowieści możemy wynieść wiele nauki i wskazówek, które okazują się przydatne w naszym codziennym życiu. Drugi powód, i chyba najważniejszy, to ukazanie nam, że każdy z nas jest różny. I w związku z tym, każdemu z nas należy się taki sam szacunek. Nie można z nikogo szydzić czy wyśmiewać się tylko dlatego, że się od nas różni lub nie zachowuje się tak samo jak my. Może okazać się, że ta różnorodność jest atutem, dlatego tym bardziej powinniśmy doceniać i wspierać takie osoby. One nie potrzebują złośliwości oraz ironii czy łaski. Najlepsze co możemy i powinniśmy im dać, to wsparcie, dobre słowo, pomoc, uśmiech i trochę uwagi. To niby banalne rzeczy, a znaczą tak wiele. Osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnościami uczą nas także innego postrzegania świata. Ukazują nam, z czego należy się cieszyć i jak korzystać z każdego dnia. Jestem przekonana, że gdybyśmy znaleźli się na ich miejscu, również staralibyśmy się za wszelką cenę pokazać, że mimo wielu przeciwności, radzimy sobie i jesteśmy równie wartościowymi ludźmi, co osoby zdrowe. Dlatego absolutnie nie należy nikogo przekreślać. Historia ta bawi, ale przede wszystkim uczy. Uwielbiam książeczki, które niosą ze sobą ważne przesłanie. Poza elementami magicznymi, mamy tutaj ukazaną prawdziwą przyjaźń oraz pomoc ze strony kogoś, kogo zupełnie o to nie podejrzewaliśmy. Kim jest ta osoba? Tego możecie dowiedzieć się sami :) Jestem przekonana, że ta opowieść przypadnie do gustu waszym pociechom. Jeśli szukacie interesującej lektury dla waszego dziecka, chcecie przekazać mu ciekawe wartości i wasze synowie/córki lubi przeżywać niesamowite przygody, to "Sanatorium cudów" nada się do tego idealnie. :) Warto ❤️ Bardzo dziękuję Autorce za zaufanie i za możliwość patronatu tej wspaniałej historii. Polecam i przyznaję 10 ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐/10 punktów 😀 📖
Natalia Strągowska - awatar Natalia Strągowska
oceniła na101 rok temu
Leo! Znowu ty? Niecny plan Aleksandra Tyl
Leo! Znowu ty? Niecny plan
Aleksandra Tyl
Czy lubiliście chodzić do szkoły? Ja bardzo, chociaż zwykle nauka nowych rzeczy nie była dla mnie priorytetem. Jestem gadułą, katarynką, pleciugą – nazywajcie mnie jak chcecie, ale jedno jest pewne: ja do szkoły chodziłam chętnie, głównie ze względu na towarzystwo🤓. I może nie jestem aż tak odważna jak Leo, bohater książki Aleksandry Tyl, ale kilka grzeszków mam na sumieniu. On podłożył w łazience dla nauczycieli zamarznięty kisiel, który udawał mydło, ja zamalowałam w tej dla dziewcząt kilka sedesów złotym sprejem. On założył gang, ja budowałam bazy za szkolnym ogrodzeniem. Mamy ze sobą więcej wspólnego, niż zakładałam przed sięgnięciem po tę pozycję🤫. Książka z serii „Leo! Znowu Ty” pod tytułem „Niecny plan” nas zachwyciła. Przeznaczona jest dla starszych klas podstawówki, bo podejmuje tematy pierwszego zauroczenia, jawnej niechęci do szkoły, zabawnego kombinatorstwa i spiskowania przeciwko dziewczynom, więc niekoniecznie są to wątki, które chciałam już teraz omawiać przy moim siedmiolatku. Ale no cóż, stało się i zupełnie tego nie żałujemy, młody człowiek wielokrotnie parskał przy niej śmiechem. Ilustracji Marty Grabowskiej jest niewiele, w dodatku są czarno-białe, ale przypasowały moim dzieciakom, a to zawsze najlepsza rekomendacja. To zdecydowanie pozycja dla chłopców, ale takich… łobuzów o złotych sercach, których charakteryzuje ogromne poczucie humoru. Odnoszę wrażenie, że na rynku wydawniczym mało jest wartościowych książek dedykowanych przede wszystkim chłopcom. A jeśli już są, to nie powalają mnie stylistyką lub poruszanymi w nich wątkami. Wychowuję chłopca, który uwielbia się śmiać, jest sprytny i bardzo ruchliwy, a przy tym niezwykle wrażliwy. Potrzebuje więc bohaterów takich jak Leo, chłonie przygody jego zgranej paczki, gloryfikuje przyjaźń. Dlatego cieszę się, że nasza domowa biblioteczka zawiera już takie książki. Przydała się teraz, jestem przekonana, że wielokrotnie przyda się w przyszłości👏.
chwilopylnie - awatar chwilopylnie
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki O boćku, który bał się wróbli

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki O boćku, który bał się wróbli