Tatarak i inne opowiadania

Okładka książki Tatarak i inne opowiadania autora Jarosław Iwaszkiewicz,
Okładka książki Tatarak i inne opowiadania
Jarosław Iwaszkiewicz Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Głowy Wawelskie literatura piękna
260 str. 4 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Głowy Wawelskie
Data wydania:
1962-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1962-01-01
Liczba stron:
260
Czas czytania
4 godz. 20 min.
Język:
polski
Średnia ocen

9,0 9,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tatarak i inne opowiadania w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tatarak i inne opowiadania



książek na półce przeczytane 1272 napisanych opinii 40

Oceny książki Tatarak i inne opowiadania

Średnia ocen
9,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tatarak i inne opowiadania

avatar
415
157

Na półkach:

Szkoda, że już tak się nie pisze. Prawdziwa literatura.

Szkoda, że już tak się nie pisze. Prawdziwa literatura.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
46
43

Na półkach:

"Tatarak" to jak dotąd moje ulubione opowiadanie Iwaszkiewicza. Fakt, że wcześniej obejrzałem ekranizację w żaden sposób nie wpłynął na odbiór tekstu, choć w osobie Marty non stop widziałem znakomitą Krystynę Jandę. Poza cudownie tragiczną sceną końcową mamy tu świetne dialogi, a także skondensowany obraz powojennej Polski. Warto zanurzyć się w ten świat.

"Tatarak" to jak dotąd moje ulubione opowiadanie Iwaszkiewicza. Fakt, że wcześniej obejrzałem ekranizację w żaden sposób nie wpłynął na odbiór tekstu, choć w osobie Marty non stop widziałem znakomitą Krystynę Jandę. Poza cudownie tragiczną sceną końcową mamy tu świetne dialogi, a także skondensowany obraz powojennej Polski. Warto zanurzyć się w ten świat.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
638
584

Na półkach:

Opowiadania Iwaszkiewicza i właściwie nie trzeba więcej pisać. Każdy - pomimo ewentualnych narzekań i uwag, że napisałby lepiej - znajdzie jedno, a może kilka, po których lekturze powie: to je dobre.
Główną cechą tych opowiadań nie są jakieś metafizyczne rozważania, czy intelektualne formuły, ale kunszt obrazowy, magia symboli i dlatego też tak dobrze prezentują się na ekranie.
Zresztą ten akurat wybór i opowiadanie "Tatarak" w tytule ma zabieg trochę marketingowy - w tym mniej więcej czasie na ekrany polskich kin wchodził "Tatarak" Andrzeja Wajdy.
Renoma Iwaszkiewiczowskich opowiadań jest wielka, że na ich tle trochę poszkodowana jest Iwaszkiewiczowska poezja, a trochę szkoda, bo niektóre wiersze są naprawdę dobre, a tak na pytanie nauczycielki od polskiego w szkole "Z czym ci się kojarzy Iwaszkiewicz?" uczennica odpowiada:
- Iwaszkiewicz, Iwaszkiewicz... no tak oglądałam: Brzezina i... Panna z Wilkiem. Jakoś tak było.

Opowiadania Iwaszkiewicza i właściwie nie trzeba więcej pisać. Każdy - pomimo ewentualnych narzekań i uwag, że napisałby lepiej - znajdzie jedno, a może kilka, po których lekturze powie: to je dobre.
Główną cechą tych opowiadań nie są jakieś metafizyczne rozważania, czy intelektualne formuły, ale kunszt obrazowy, magia symboli i dlatego też tak dobrze prezentują się na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

478 użytkowników ma tytuł Tatarak i inne opowiadania na półkach głównych
  • 327
  • 148
  • 3
61 użytkowników ma tytuł Tatarak i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 45
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Tatarak i inne opowiadania

Inne książki autora

Okładka książki Listy 1956–1960 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Ocena 0,0
Listy 1956–1960 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Okładka książki Listy 1950-1955 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Ocena 8,3
Listy 1950-1955 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Okładka książki Listy 1944-1949 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Ocena 8,3
Listy 1944-1949 Anna Iwaszkiewicz, Jarosław Iwaszkiewicz
Jarosław Iwaszkiewicz
Jarosław Iwaszkiewicz
Pisarz (pseudonim Eleuter),poeta, eseista, tłumacz, współtwórca grupy poetyckiej Skamander, współpracownik Wiadomości Literackich, wieloletni redaktor naczelny Twórczości. Naukę rozpoczął w 1902 w szkole w Warszawie, w 1904 przeniósł się wraz z rodziną do Elizawetgradu (dziś Kirowohrad),gdzie uczęszczał do liceum, a od 1909 mieszkał i uczył się w Kijowie w liceum nr 4. W tymże liceum, w związku z poznaniem uzdolnionych artystycznie kolegów (zwłaszcza Mikołaja Niedźwiedzkiego, którego określał jako swój uniwersytet) oraz nauczycieli, podjął pierwsze próby twórcze, głównie w zakresie komponowania utworów muzycznych, ale także poezji. Po maturze rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Kijowskim, których jednak nie ukończył. Studiował także w konserwatorium w Kijowie. Pod koniec nauki w liceum i na początku studiów pracował też jako korepetytor, odbywając wtedy wiele podróży po dworach polskich i rosyjskich na terenie Polski i Naddnieprzańskiej Ukrainy, z których wrażenia będą kanwą licznych późniejszych utworów. Szczególnie istotny dla jego twórczości był pobyt w Byszewach koło Łodzi i znajomość z tamtejszym środowiskiem szlacheckim. W 1918 w związku z rozszerzającym się chaosem rewolucyjnym na Kijowszczyźnie wyjechał do Warszawy. Debiutował w 1915 wierszem Lilith w kijowskim piśmie "Pióro". Debiut książkowy to Oktostychy w 1919. Na początku lat 20. służył w stacjonującym w Ostrowie Wielkopolskim 221. Pułku Piechoty złożonym głównie z ochotników (towarzyszył mu m.in. Aleksander Wat). Od 1928 zamieszkał w Podkowie Leśnej w posiadłości Stawisko. Dzisiaj znajduje się w niej muzeum. W latach 1923–1925 był sekretarzem marszałka Sejmu Macieja Rataja. Od 1927 pracował w dyplomacji. Pełnił obowiązki sekretarza ambasady RP w Kopenhadze (1932–1935) i Brukseli (1935–1936). W czasie II wojny światowej działał w strukturach Polski Podziemnej w wydziale kultury i sztuki. Współpracował z prof. Lorentzem przy ratowaniu zabytków kultury. Willa w Stawiskach przez cały okres okupacji, a zwłaszcza po upadku Powstania warszawskiego, była schronieniem dla wielu ludzi kultury. W latach 1945–1946, 1947–1949 i 1959–1980 pełnił funkcję prezesa Związku Literatów Polskich. Od marca 1947 do grudnia 1948 wydawał pismo "Nowiny Literackie", które miały w jego zamierzeniu wznowić tradycje "Wiadomości Literackich". Po wojnie bezpartyjny poseł na Sejm PRL I, II, III, IV, V, VI i VII kadencji, przewodniczący Polskiego Komitetu Obrońców Pokoju. Pochowany 5 marca 1980 na cmentarzu w Brwinowie pod Warszawą. Za swoją działalność literacką i polityczną otrzymał wiele nagród i odznaczeń, m.in. tytuły doktora honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego (1971) i Jagiellońskiego (1979).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Matka Joanna od Aniołów Jarosław Iwaszkiewicz
Matka Joanna od Aniołów
Jarosław Iwaszkiewicz
Kiedy ksiądz Suryn "trzęsąc się po okropnej drodze w niewygodnej najtyczance" zmierza ku klasztorowi "panien urszulanek" w Ludyniu, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak znamienna w skutkach dla niego to będzie podróż. I nie chodzi nawet o to, że cieniem na jego duszy kłaść się może przepowiednia pewnej Cyganki brzmiąca "Horbatu polubisz", co jakiś innego rodzaju "smętek wewnętrzny", który "radość wolnego powietrza" i "wolnej ptaszki" zmienia w jakiś wewnętrzny"mąt" duszy, wrzucając go "w orbitę nieznanych zdarzeń", będących źródłem mąk dla serca i umysłu. . "Małe jądro ciemności", które gości gdzieś na dnie duszy jego, pod wpływem zderzenia się z "ponadrzeczywistą rzeczywistością" Matki Joanny od Aniołów rozrasta się, infekując kolejne dni jego pobytu w klasztorze snami pełnymi zmor i walk z samym sobą, robiąc z niego "igraszkę najpotężniejszych sił zła", choć wydaje się początkowo, że teologiczna wiedza i szczera modlitwa to skuteczny oręż w walce z wszelkiej maści demonami. Ale być może najbardziej niebezpieczny demon to ten, który kryje się w nas samych, a u podłoża wszystkiego, co "zgubić potrafi snadnie" każdego, nawet duchownego - leży... MIŁOŚĆ. Bo "człowiek to dziwna ptaszka" jednak... . Pisząc to opowiadanie (które ze względu na swoją objętość można uznać nawet za krótką powieść) czerpał inspirację Iwaszkiewicz z lektury dziejów jezuickiego egzorcysty, który w XVII w. oskarżony został o opętanie zakonnic i matki przełożonej klasztoru Urszulanek w Loudun. Tutaj zamiast Francji mamy Ludyń pod Smoleńskiem, a pod fabułą kryją się elementy autobiograficzne, dotyczące podobno relacji Iwaszkiewicza ze swoją żoną Anną. Pomimo tytułu sugerującego, że literackie światło padać będzie na Matkę Joannę - to ksiądz Suryn jest tutaj postacią, wokół której skupia się obraz tej wewnętrznej walki z siłami zła. Stąd także ta warstwa psychologiczna jest bardzo rozbudowana, a my otrzymujemy obok opisu zdarzeń zapis myśli księdza Suryna, będący rekonstrukcją jego duchowej przemiany, prowadzącej do zaskakującego, pełnego dramatyzmu zakończenia. . Urzekł mnie tutaj klimat, zachwycił literacki język stylizowany na staropolski, ale bardzo przystępny, często też zmuszający, by zatrzymać się nad pojedynczym słowem czy całym wyrażeniem. Jest w tym także nuta humoru, co zdecydowanie przełamuje wspomniany wyżej dramatyzm. Opowiadanie to okazało się także o wiele bardziej wielowarstwowe, niż się początkowo wydawało. Temat opętania to tylko naskórek, pod którym znajdziemy próbę odpowiedzi na pytania odnośnie natury zła, pojęcia prawdy, grzechu, istoty miłości, ofiary, pragnienia wyjątkowości. Bardzo polecam.
Ananke144 - awatar Ananke144
ocenił na84 miesiące temu
Romans Teresy Hennert Zofia Nałkowska
Romans Teresy Hennert
Zofia Nałkowska
Ona jeszcze ładna, już niemłoda mężatka, z przeszłością, którą w dawniejszych czasach warto było dyskretnie odstawić jak szkielet do szafy. On - przystojny, dziarski oficer, nieco zblazowany, z jednej strony cyniczny, z drugiej - żarliwy. I miłość, która przychodzi nagle, zupełnie nie w porę i tak, że nie sposób się przed nią obronić. W tle inny romans - a właściwie miłostka antypatycznego, żonatego oficerka ze skłonnością do malwersacji, ze śliczną ale "diablo drogą" pracownicą pewnego biura. Oględnie mówiąc, żadna z tych miłosnych historii nie zakończy się happy endem. Wszystko rozgrywa się w realiach młodziutkiej Polski z początku lat dwudziestych XX wieku, w środowisku wyższych wojskowych i osób "z towarzystwa". I to tło społeczne wydaje się być ciekawsze niż sam wątek miłosny. Opisy towarzyskich spotkań, trosk i radości opisywanej klasy są całkiem interesującym obrazem epoki, zwłaszcza, że widzianym oczami pisarki - bezpośredniego świadka tych czasów. Nasz młody kraj nie wydaje się krainą mlekiem i miodem płynącą. Wielu wojskowych po wojnie idzie w odstawkę, ich pobory nie tylko nie wystarczają na wystawną reprezentację, ale czasem wręcz na skromne życie. Co nie zmienia faktu, że "oficeryje" nie chcą rezygnować z luksusowych przyjemności, niektórzy nawet kosztem wyprzedawania rodzinnych pamiątek i mebli. Czyżby Ojczyzna nie była w stanie odwdzięczyć się jej obrońcom? Sprawy socjalne innych grup społecznych również szorują po dnie, zupełnie jakby Polska uznała osiągnięcie upragnionej niepodległości za szczyt i kres swych celów. Mimo ciekawego kontekstu, książka mnie nie porwała i nie uwiodła. Nałkowska była przez długie lata niesłychanie wpływową osobą w różnych organizacjach związanych ze słowem pisanym. Jednak Jej twórczość zestarzała się raczej nieładnie. "Medaliony" to oczywiście ponadczasowy hit, ale to raczej ze względu na ich tematykę niż urodę narracji. Jeśli mam zwracać się do literatury sprzed II Wojny, wolę już Dołęgę lub Makuszyńskiego.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 rok temu
Słoń Sławomir Mrożek
Słoń
Sławomir Mrożek
Wznowiony przez Noir sur Blanc zbiór opowiadań Mrożka "Słoń" z 1957 r. urzeka i rozbawia, zarazem skłaniając do refleksji. Siła tych miniatur polega na ich uniwersalności mimo osadzenia w określonym kontekście społecznym (pierwsza dekada PRL-u). W każdej epoce i wszędzie można spotkać nadgorliwych służbistów, ambitnych karierowiczów czy zwykłych, szarych ludzi próbujących chronić swoje małe światy przed dyktaturą postępu (który to postęp miewa różne oblicza: polityczne, naukowe, kulturowe). Mrożek w sposób mistrzowski posługuje się groteską, ukazując absurd tkwiący u podłoża ludzkich motywacji i działań. W "Dzieciach" malcy lepią bałwana pod oknami kancelarii przewodniczącego Rady Narodowej, co ten odczytuje jako obraźliwą aluzję do własnej osoby. W "Procesie" wszyscy pisarze otrzymują rangi wojskowe i odtąd znika potrzeba wartościowania twórczości artystycznej: wiadomo, który utwór jest lepszy i ważniejszy: zależy od stopnia autora w hierarchii. Pewnego razu generał salutuje szeregowcowi, myląc bożą krówkę na jego czaku z odznaką marszałkowską. Takie upokorzenie nie może ujść bezkarnie: biedronkę czeka proces. W "Cudownym ocaleniu" poborowy z Hamburga zostaje wysłany na front, z czym trudno mu się pogodzić. Jest jednak człowiekiem wierzącym w Opatrzność i nadrzędny sens. Sens ten odsłania się przed nim, gdy w nalotach na Hamburg ginie cała jego rodzina, a on w tym czasie znajduje się na froncie wschodnim. Żołnierz rozumie, że Pan po to stworzył wojnę, Wehrmacht i skazał go na wygnanie, aby teraz mógł doświadczyć łaski ocalenia. W opowiadaniu "W szufladzie" bohater odkrywa w przegródce miniaturową parę narzeczonych wraz z całym mikroświatem. Uświadamia sobie, że jest wobec nich kimś w rodzaju boga. Będąc w dobrym humorze, obiecuje narzeczonym pomoc w ich kłopotach. Wieczorem jednak, wracając z miasta, gdzie wpadł w kałużę i ochlapało go przejeżdżające auto, traci pogodne usposobienie. Sięga do szuflady po szczotkę i jednym ruchem zmiata ów maleńki świat. W utworze "Lew" król zwierząt, mający rozszarpać kolejnych chrześcijan na arenie, rezygnuje z powierzonego mu zadania. Podpowiada dozorcy, że kiedy chrześcijanie przejmą władzę (co może w przyszłości nastąpić) i ludzie całą winą za prześladowania obarczą lwy, on jeden będzie miał szansę na uniknięcie kary. W tytułowym "Słoniu" dyrektor zoo, chcąc wykazać się oszczędnością, nakazuje sporządzić słonia z gumy. Pracownicy dmuchają całą noc, bezskutecznie. Jeden z nich wpada na pomysł napompowania gumowej płachty gazem. Następnego dnia grupa szkolna zwiedzająca zoo, obserwuje zdumiona, jak słoń unosi się w powietrze i znika za wierzchołkami drzew. Dzieje się to w momencie, gdy nauczyciel objaśnia, jak ciężkie i nieruchawe to zwierzę. Lektura owych krótkich, a jakże błyskotliwych i gęstych znaczeniowo tekstów, sprawiła mi mnóstwo przyjemności. Pisarstwo Mrożka wciąż ożywia intelekt, pozostając świeże i aktualne.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na74 miesiące temu
Przed nieznanym trybunałem Jan Józef Szczepański
Przed nieznanym trybunałem
Jan Józef Szczepański
Interesujące eseje z 1975 r., zawierające etyczne credo Jana Józefa Szczepańskiego (rocznik nie byle jaki– 1919),jednego z lepszych polskich pisarzy, ostatniego prezesa Związku Literatów Polskich, zlikwidowanego przez Spawacza w stanie wojennym. Najciekawszy wydaje się tekst „W służbie wielkiego armatora” – czyli Ojczyzny (dziś już nie da się nie dodać: i Synczyzny z Córczyzną). Opisując zbiorowy portret swego pokolenia, Autor wspomina niby rzecz oczywistą, ale jakże gorzką w kontekście tego wszystkiego, co już czekało za progiem dorosłości i trwało aż do wieku mocno dojrzałego. „Dwadzieścia lat bez garbu owej wyjątkowości narodowego losu – bez piętna przekleństwa i świętości, w przekonaniu że już za nami cała ta atmosfera pokuty i misji, anielstwa i diabelstwa, infantylizmu i wzniosłości, które z historii naszej uczyniły rodzaj misterium – patetycznego i (jakeśmy to chyba odczuwali) nieco histerycznego zarazem”. „Byliśmy pierwszym normalnym, zdrowym psychicznie pokoleniem Polaków od paru stuleci. Więc i sztandary nasze musiały być inne. Inne gesty. Inny styl gry na dziejowej scenie”. „Stąd zapewne Conrad. Ledwo zauważany dotychczas - jeden z klasyków w bibliotece. (…) I nagle odkrycie: aktualniejszy niż wszyscy. Jak gdyby czekał na ten czas, żeby wyznaczyć nam kurs na mapie”. Chodzi oczywiście o etykę wierności - sobie i zasadom - która wyznawało i generalnie jednak zachowało pokolenie Szczepańskiego. Autor nigdy się w Peerelii nie zeszmacił, wręcz przeciwnie – pamiętam go jako autorytet i nie byle jaka osobowość. I pamiętam też jego niewielkie, wstrząsające opowiadanie „Buty” – o wymordowaniu ”na zimno” przez AK oddziałku azerskich kolaborantów, którzy nie chcieli już walczyć po stronie Niemców, a tylko przeżyć, i przyłączyli się do partyzantki. Było ono jednym z pierwszych (1956),a raczej nielicznych, tekstów o tym, co naprawdę się działo podczas wojny, a nie kolejną malowanką dla grzecznych przedszkolaków na rocznicową akademię wypichconą. Mam zaś problem z tekstem z tego zbioru o o. Maksymilianie Kolbe. Jego czyn był heroiczny, jak żadne inne samobójstwo, bo także i w tych kategoriach można rozpatrywać to, co uczynił w tamtym antyświecie – samobójstwa, aby Inny przeżył. Istotę obozu Autor ujmuje w kilku mistrzowskich zdaniach: „Obozy koncentracyjne służyły nie tylko represji i eksterminacji +elementów niepożądanych+. Ich zadaniem było między innymi wskazanie fikcyjności etyki ludzkiego braterstwa – zasady podważającej najoczywiściej roszczenia rasowego elitaryzmu. Podludzie powinni byli ginąć wdeptywani w błoto jak robaki – masowo, lecz samotnie, anonimowo, bez godności należnej ofiarniczemu cierpieniu, w upodleniu i hańbie, o ile możności przykładając się sami do własnej zagłady”. „Stąd szczególna pogarda, z jaką odnosili się do wszelkich głosicieli humanitaryzmu. Intelektualiści, księża, przedstawiciele doktryn politycznych, opartych na założeniach uniwersalizmu, poddawani byli w obozach specjalnemu reżimowi poniżeń. Bo to była próba prawdy. +I gdzie wasza ludzkość? Gdzie się podziała, kiedy skaczecie sobie do gardeł o skórkę chleba, kiedy na rozkaz kapo okładacie się kijami?+ W pewnym sensie obozy koncentracyjne były fragmentem ostatecznej światopoglądowej debaty”. „Kosztem dobrowolnej ofiary z życia, złożonej przez jednego człowieka, ocalony został drugi człowiek. Obcy. Niepowiązany ze swym wybawcą innymi więzami, jak tylko więzy ludzkiego braterstwa. Abstrakcyjne hasło ludzkości odzyskiwało widomą treść. Życie okupione śmiercią znów nabierało ceny”. Ale była i druga strona zakonnika (przed wojną nawet pierwsza): nienawiść do Innych. Owszem, Szczepański tego nie ukrywa: „Klerykalne fobie, antysemityzm, system podejrzeń, wiodący do upatrywania szatańskiego spisku w manifestacjach każdego odmiennego stanowiska”. I tylko pytanie, czy dlatego nie pisał o tym moralnym brudzie mocniej czyli prawdziwie, bo byłaby to tzw. „woda na młyn komuny” (świetnie taki mechanizm pamiętam)? Autorowi być może udziela się coś z tej postawy, za to we mnie niestety ma wielkiej wyrozumiałości wobec tamtej postawy Świętego (a czytałem teksty „Małego Dziennika”, ohydnego, prostackiego, szczującego brukowca),czyli kogoś, kto „krzyż miał na piersi a nienawiść w sercu” - nawet po jego wielkim czynie z Auschwitz. Z kolei tekst o bandzie Mansona niczym nie zachwycił, zwłaszcza że Autor podjął chyba zbyt łatwą próbę zrozumienia i wytłumaczenia tego zjawiska, bo chyba nie fenomenu. I tylko dziwne, że tak głęboki umysł podsumował swe wywody w tak płytki sposób: „Pierwszym jednak warunkiem umożliwiającym Chrystusowi-diabłu połów dusz był klimat intelektualny i moralny młodzieżowej rewolucji lat 60. Klimat protestu przeciw wynaturzeniom cywilizacji, identyfikowanym z każdą postacią oficjalnego autorytetu”. Wszystko jest napisane wspaniałym językiem, który najlepiej byłoby określić mianem przedwojennego, w najlepszym tego słowa rozumieniu. J.J. Szczepańskiego znałem jako wybitnego moralistę. Z tym większym, niekoniecznie miłym, zaskoczeniem było dla mnie posłowie Naczelnego Moralizatora RP (różnica obu pojęć oczywista) Jego Najwyższej Przemądrzałości Krzysztofa Zanuddziego. ”Konrad nie chce zejść ze sceny” – tematem sztuki Jerzego Zawieyskiego sprzed lat nie był wprawdzie Wielki Reżyser (ostatni dobry film nakręcił kilka dobrych dekad temu),ale mógłby być. A nawet powinien…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na61 rok temu
Kronika wypadków miłosnych Tadeusz Konwicki
Kronika wypadków miłosnych
Tadeusz Konwicki
Piękna wiosna, ciepłe lato sprzyjają miłosnym uniesieniom nawet wtedy gdy to 1939 rok. W przededniu drugiej wojny światowej ówczśni maturzyści, nie znając zbliżającego się końca ich beztroski, upajają się swoją pierwszą miłością. Głowny bohater, 19-letni Witek spotyka przypadkowo wiotką Alinę. W jego sercu wybucha ogrom uczuć do dziewczyny, silnych tak bardzo, jak tylko może być silna pierwsza miłość. Uczucia Witka stopniowo rosną, wraz z tym, jak często w jego myślach pojawia się Alina. Owładnięty swoją pierwszą miłością traci poczucie mijającego czasu i obowiązku zaniedbując naukę i maturalne przygotowania. Niby wydarzenia osadzone blisko 100 lat temu, ale niezmiennie prawdziwe. Bowiem barwa nastoletniej "śmiertelnej" miłości jest niezmienna i niezależna od otaczającej ją rzeczywistości. Książka balansuje na granicy problemów miłości i dorastania. Pokazuje jak obojętność, niezrozumienie i toczące się wokół wydarzenia mogą zniszczyć nawet najbardziej żarliwe uczycie. Autor przedstawia bardzo nostalgiczną opowieść sięgając do czasów i miejsc własnej młodości. Pokazuje jak kruchy może być świat młodych, gdy wokół toczą się burzliwe wydarzenia. Proza Konwickiego jest liryczna i refleksyjna, pełna tęsknoty za dawno minionymi czasami. To prawdziwy slow reading. Nie rzadko opowieść Konwickiego zwalnia, by czytelnika skłonić do zadumy, ale nie każdemu to się spodoba. A zadumać jest się nad czym, bo nad ulotnością młodości i nieuchronnością wydarzeń historycznych, które zawsze niosą zmiany - czasem bardzo drastyczne. Powieść urzeka pięknym językiem, który pobudza zmysły i budzi w czytelniku nostalgię za młodością i młodzieńczą miłością. Ja znalazłam wiele czytelniczej radości w tej lekturze.
Ola - awatar Ola
oceniła na719 dni temu

Cytaty z książki Tatarak i inne opowiadania

Więcej
Jarosław Iwaszkiewicz Tatarak i inne opowiadania Zobacz więcej
Jarosław Iwaszkiewicz Tatarak i inne opowiadania Zobacz więcej
Więcej