Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia

Okładka książki Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia autora Monika Całkiewicz, 9788375611120
Okładka książki Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia
Monika Całkiewicz Wydawnictwo: Poltext popularnonaukowa
172 str. 2 godz. 52 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2010-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-10-01
Liczba stron:
172
Czas czytania
2 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7561-112-0
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia

Średnia ocen
7,5 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia

avatar
8
6

Na półkach:

Myślałam, że nikt i nic nie pogorszy już bardziej mojej opinii o zaanagażowaniu i umiejętnościach polskich policjantów (szczególnie w dziedzinie anatomii i ortografii),ale pani Monice się to udało.

Myślałam, że nikt i nic nie pogorszy już bardziej mojej opinii o zaanagażowaniu i umiejętnościach polskich policjantów (szczególnie w dziedzinie anatomii i ortografii),ale pani Monice się to udało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
32
4

Na półkach:

Dla kogoś, kto dopiero zaczyna, to naprawdę dobra sprawa, ja czuję, że sporo mi się poukładało w głowie.
Czyta się to lekko i bez męczenia, wszystko jest podane jasno i na temat. Fajnie pokazane są też typowe błędy przy oględzinach i to, na co warto zwracać uwagę, a co łatwo przeoczyć.
Nie jest to ciężki podręcznik, raczej takie przyjemne uporządkowanie podstaw. Dla początkujących, takich jak ja, idealna pozycja.

Dla kogoś, kto dopiero zaczyna, to naprawdę dobra sprawa, ja czuję, że sporo mi się poukładało w głowie.
Czyta się to lekko i bez męczenia, wszystko jest podane jasno i na temat. Fajnie pokazane są też typowe błędy przy oględzinach i to, na co warto zwracać uwagę, a co łatwo przeoczyć.
Nie jest to ciężki podręcznik, raczej takie przyjemne uporządkowanie podstaw. Dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
732
81

Na półkach: ,

Książka typowo naukowa, z masą przypisów, ale napisana bardzo przystępnym językiem. Super lektura. Pochłonąłem za pierwszym podejściem.

Książka typowo naukowa, z masą przypisów, ale napisana bardzo przystępnym językiem. Super lektura. Pochłonąłem za pierwszym podejściem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

337 użytkowników ma tytuł Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia na półkach głównych
  • 281
  • 54
  • 2
41 użytkowników ma tytuł Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia na półkach dodatkowych
  • 22
  • 5
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Ofiary w sutannach Małgorzata Błaszczuk, Monika Całkiewicz
Ocena 6,3
Ofiary w sutannach Małgorzata Błaszczuk, Monika Całkiewicz
Okładka książki Zbrodnia prawie doskonała Monika Całkiewicz, Iwona Schymalla
Ocena 6,8
Zbrodnia prawie doskonała Monika Całkiewicz, Iwona Schymalla
Monika Całkiewicz
Monika Całkiewicz
Monika Całkiewicz ukończyła studia doktoranckie na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jej rozprawa doktorska została uznana w konkursie Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego im. prof. Tadeusza Hanauska za najlepszą pracę 2004 roku z dziedziny kryminalistyki. Od 2004 r. jest prokuratorem, a od 2006 r. - adiunktem w Katedrze Prawa Karnego Akademii Leona Koźmińskiego. Prowadzi wykłady z zakresu kryminalistyki, medycyny sądowej, psychiatrii i psychologii sądowej oraz postępowania karnego dla aplikantów prokuratorskich i adwokackich. Jest autorką monografii Kryminalistyczne badania patologicznego pisma ręcznego (2009).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Profilowanie kryminalne. Wprowadzenie do sporządzania charakterystyki psychofizycznej nieznanych sprawców przestępstw Jan Gołębiowski
Profilowanie kryminalne. Wprowadzenie do sporządzania charakterystyki psychofizycznej nieznanych sprawców przestępstw
Jan Gołębiowski
Wydanie drugie poprawione i poszerzone 2017 Jest to kompletnie różna książka od pierwszego wydania z 2008 roku, o czym świadczy również ilość stron -- 300 wobec 152. Chciałem ją wprowadzić na LC jako nowość, ale nie umiałem. Jan Gołębiowski (ur. 1976) jest psychologiem kryminalnym, biegłym sądowym, wykładowcą oraz autorem licznych publikacji na temat profilowania nieznanych sprawców przestępstw. Fakt, że jest moim stryjecznym bratankiem nie ma żadnego wpływu na niniejszą opinię, a ujawniam to z własnej próżności. Zacząłem oczywiście od „Prologu - Wywiadu z Wampirem”, a że autor zagrał ze mną w ciuciubabkę i wiedział, a nie powiedział, jaki „wampir” był, zajrzałem do „Epilogu” (ha! ha! - dedukcja) i dowiedziałem się, że moje zastrzeżenia były częściowo słuszne. Autor, przewyższający o epokę Sherlocka Holmesa, popadł według mnie w drobną sprzeczność. Otóż na stronie 12 wnioskuje, że „Wampir” ma „zdolności.. ..językowe.. co najmniej na poziomie skończonej szkoły średniej,,”, a na stronie 13 przytacza „...Braci arabów”. W pierwszym momencie pomyślałem, że różne nasze zapatrywania na ortografię, wynikają z różnicy pokoleniowej, czytaj obniżonych obecnie wymagań wobec maturzystów, lecz epilog usunął moje zastrzeżenia, bo Gołębiowski wyjaśnił (s. 275): „...miał pozycję inżyniera przypominającą Karwowskiego z „Czterdziestolatka”. Obecnie wykonywał częściej obowiązki typowe dla pracownika fizycznego..” Mimo, że jestem inżynierem muszę przyznać rację bratankowi, że durniów w mojej profesji nie brakuje. Koniec z fabułami i przechodzimy do teorii. A tu kiepsko, bo profesjonalista G. zamknął mnie dziób. Czuję się identycznie jak przy „Ontologii” Stróżewskiego, do której zaglądam czasem, ale nigdy nie komentuję, bo w obu przypadkach mam do czynienia z podręcznikami ., a z podręcznikami się nie dyskutuje; można sięgnąć po inne, lecz dyskutować nie przystoi. Co ja w tej sytuacji mogę powiedzieć ? Że ta praca jest ciekawa, rzetelna, solidna i wymagała dużo pracy, bo samych przypisów jest 582, a w bibliografii 148 pozycji. Ponadto wyraźnie wyczuwa się emocjonalne zaangażowanie autora w swoją pracę. O fachowości nie mówię, bo to „widać, słychać i czuć”. Temat ciekawy, wykonanie świetne, lecz przeciętny czytelnik nie czytuje podręczników i dlatego dla zachęty wynotowałem strony „sensacyjne”: 9-17; 37-38, 41-42, 67-68, 81, 87-88, przypis 218 na s. 96, przypis 220 na s.97, s.104-105, 107, 120-123, 127-128, 184-187, 195, 201, 207, 209, 217, 246, 251-264. Może i dużo tego wyszło, lecz Gołębiowski nawiązuje do wszystkich najstraszniejszych zbrodni na świecie, więc jest to również zestaw ciekawostek kryminalnych. Lektura okazała się fascynująca, skończyłem ją z wypiekami na twarzy i pytaniem: jak taki miły człowiek, jak mój bratanek godzi życie prywatne z takimi makabrami w życiu zawodowym? Żebym nie został posądzony o kumoterstwo stawiam tylko 8 gwiazdek. I gorąco polecam !
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na88 lat temu
Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje? Borwin Bandelow
Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?
Borwin Bandelow
Jaka to jest dobra książka! Taka jakie najbardziej lubię! Czyli dużo mądrej psychologii, a do tego wyjątkowo ciekawy temat. Czyta/słucha się tak, że się o całym świecie zapomina, no a przynajmniej ja tak mam ;) I zostaje też w głowie, i się myśli o niej, a to też dla mnie znak, że warto było przeczytać. Najlepiej będzie jak przytoczę trochę cytatów i do niektórych może coś dopowiem: "Kiedy chcemy sobie pozwolić na zbyt wiele, w mózgu uaktywnia się układ kary, który wywołuje strach i hamuje EUO (endogenny układ opioidowy),ostrzega nas, gdy szukając zaspokojenia popędu, możemy się narazić, ograniczając prawa innych ludzi. Dzięki temu, dążąc do osiągnięcia pełni szczęścia, nie naruszamy zasad, praw i tabu. Rozsądek, umiejscowiony prawdopodobnie w płacie czołowym (neuroanatomowie nie zajęli jednoznacznego stanowiska),umożliwia nam zastanawianie się nad bardzo złożonymi procesami. Tutaj rozstrzyga się na przykład to, czy mężczyzna podda się potrzebom zgłaszanym przez układ nagrody i będzie uprawiał seks z ładną sąsiadką, czy też posłucha układu kary, by uniknąć ewentualnych kłopotów z własną żoną i mężem sąsiadki." (pdf.str.43) - a jak tu coś nie działa tak jak powinno (a może być wadliwe na kilka sposobów),to niekiedy człowiek nie jest zdolny do "posłuchania układu kary"... Niektórzy ludzie nie mordują, gwałcą czy torturują, bo tak sobie wymyślili, że mogą, a raczej dlatego, że nie są zdolni do takiego procesu myślowego, który by im podsunął wniosek, że tak nie przejdzie... (lub ten układ kary jest znacznie słabszy niż układ nagrody). Np.: "Dla EUO charakterystyczne jest to, że dąży on nieustannie do bezpośredniego zaspokojenia. Nie toleruje zwłoki. Dlatego osobowości dyssocjalne chcą zawsze obejmować wszystko w posiadanie natychmiast i bez zbędnych ceregieli. Zamiast pracować latami na motocykl BMW, kradną go z parkingu przy stadionie. Zamiast zadawać sobie trud zabiegania o dziewczynę listami miłosnymi, głębokimi rozmowami albo zaproszeniami do kina, gwałcą ją za szopą. Jeżeli biorą narkotyki, to najchętniej o błyskawicznym działaniu euforycznym – heroinę albo kokainę. Wszystko to przemawia za tym, że o podstawowej symptomatyce antyspołecznego zaburzenia osobowości decyduje pociąg do szybkiego zaspokojenia EUO." (pdf.str.49-50) Dlaczego niektórzy ludzie się tną (okaleczają) - jak u kogoś EUO działa poprawnie, to będzie głównie odczuwał ból, ale jak nie działa, to może głównie odczuwać naturalną morfinę (endorfiny). Ma to sens, przyznaję, bo przecież kto chciałby czuć ból (u każdego ból może się wyłączyć w momencie poważnego wypadku, tak to powinno działać żeby człowiek był w stanie to w ogóle znieść i zdołać poszukać ratunku, ale u niektórych ten układ aktywuje już mniejsze zranienie jak np. to cięcie się żyletką). Naturalnie można mieć też uszkodzony jakiś ośrodek w mózgu... "Zleciłem przeprowadzenie tomografii komputerowej. Kiedy spojrzałem na obraz, przeraziłem się: w rejonie czołowym brakowało części mózgu wielkości jabłka. Zadałem sobie pytanie, jak ten mężczyzna w ogóle mógł żyć, jak mógł wykonywać zawód mechanika samochodowego. Wszystko stało się dla mnie jasne: w czaszce szesnastoletniego Reinholda K. utworzył się rozległy krwiak. Ponieważ w tamtych czasach nie było jeszcze tomografii komputerowej, krwiaka nie rozpoznano, w przeciwnym razie otwarto by czaszkę i odessano krew. W większości przypadków tak potężny uraz oznacza śmierć. Dlatego że krwotok wyparł część mózgu, która nie była ważna dla przeżycia, pacjent cudem przetrwał. W dodatku nie zaobserwowano żadnych porażeń ani nie stwierdzono wyraźnej utraty zdolności umysłowych, co lekarze natychmiast rozpoznaliby jako konsekwencje wypadku – sprawiał wrażenie zupełnie normalnego. Jednak krew zgniotła olbrzymią część mózgu odpowiedzialną za moralność. Najwyraźniej brakowało mu obszarów mózgu mówiących, iż nie zabija się żony, bo nie zakręciła tubki z pastą do zębów." (pdf.str.58-59) Opisana jest też ciekawie w ogóle psychiatria sądowa i kwestia zagadnień kiedy ktoś trafia do więzienia, a kiedy uznany za niepoczytalnego do zakładu psychiatrycznego (i co to tak naprawdę oznacza),ale za dużo by cytować (to po prostu dobra książka - czytać całą! ;) ). "Pewien młody asystent w klinice psychiatrii sądowej sporządził opinię o oskarżonym, który spowodował uszkodzenia ciała. Rozpoznał ograniczoną poczytalność z powodu zaburzenia osobowości. – Gdyby to zależało od pana – wybuchnął sędzia – należałoby wszystkich przestępców uznać za chorych i kierować do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. – Słusznie – odparł lekarz – wśród groźnych przestępców trudno znaleźć choć jednego zdrowego psychicznie." (pdf.str.63) Natomiast u osób z fobią społeczną układ kary jest zbyt wrażliwy... No to przynajmniej taki plus - raczej nie zostanę przestępcą, bo u mnie raczej w przeciwnym kierunku :D (choć z drugiej strony każdemu może się przytrafić uszkodzenie mózgu...). "Spośród wszystkich działań przestępczych uwagę opinii publicznej skupiają na sobie przeważnie przestępstwa seksualne, zwłaszcza zakończone śmiercią dzieci. Na podstawie doniesień prasowych można by przypuszczać, że takie zdarzenia są coraz częstsze, ale na szczęście te odrażające zbrodnie zdarzają się naprawdę rzadko. Chociaż ostatnimi laty w środkach masowego przekazu liczba informacji o wykorzystywaniu seksualnym uległa potrojeniu, liczba przypadków w rzeczywistości zmalała – w Niemczech w latach 1993–2010 zanotowano spadek na poziomie dwudziestu jeden procent. (pdf.str.72) - zawsze lubię sobie podkreślić, że liczba drastycznych przestępstw spada (a nie że "kiedyś to tego nie było"). Albo, że kara nie odstrasza: "Nie bierze się pod uwagę, że zwiększenie wymiaru kary – postulowane zwłaszcza przez polityków niemających rozeznania w uwarunkowaniach ekonomicznych – w żaden sposób nie odstrasza przestępcy seksualnego od popełniania kolejnych występków. Pewien seryjny gwałciciel, którym opiekowałem się jako psychoterapeuta, powiedział: – Kiedy gwałciłem swoje ofiary, nie myślałem o karach. Nawet gdyby mi zagrożono torturami albo kastracją, odcinaniem palca po palcu nożycami do cięcia drutu albo amputacją ramion piłą łańcuchową – kiedy widzę dziewczynę, wszystko się wyłącza, pragnę jednego. Dopiero następnego dnia mam świadomość, na co się zdecydowałem. (...) Oczekiwanie, że gwałciciel rozważaniami moralnymi pohamuje popęd seksualny w chwili pokusy, to jak oczekiwanie, że ogień przed rozprzestrzenieniem się zechce włączyć alarm przeciwpożarowy." (pdf.str.72-73) Tak samo wyjaśnienie syndromu sztokholmskiego jest ciekawe: bije, gwałci i torturuje? Ale przynosi jedzenie! i mógł przecież zabić...: "(...) odbierane przez nas jako nielogiczne określone zachowania zakładników można lepiej wyjaśnić, odwołując się do animalistycznych obszarów mózgu. Zakładnik podejmuje podróż w czasie do bardzo wczesnego stadium życia: do wieku niemowlęcego, w którym dziecko było całkowicie zależne od żywiącej go matki i znajdowało się pod jej pełną kontrolą. Organizm przestawia się na „tryb przeżycia”. Całkowitą utratę samostanowienia dziecko akceptuje lepiej lub gorzej, aby w zamian być odżywianym, ponieważ dotyczy to elementarnej potrzeby człowieka. Wygląda to na stworzony przez naturę program włączony w plan życia. Mówi on: „Kochaj istotę żywiącą cię, niezależnie od tego, jak jest brutalna”. Podobnie jak pasażerowie samolotu rozbitego w leśnej dziczy odrzucają wszelkie normy etyczne i, aby przeżyć, pożerają swoich współtowarzyszy, tak i u ofiar syndromu sztokholmskiego zostają wyeliminowane wyższe, społeczne i etyczne, funkcje mózgu. Wszystkie systemy dostosowują się do „mózgu gadów”, co powoduje bezwarunkowe oddanie się żywicielowi. Kiedy dwoje ludzi jest zakochanych albo małe dziecko ubóstwia matkę, w mózgu aktywizują się takie hormony jak beta-endorfina, dopamina, oksytocyna i wazopresyna. Gdy wszechmocna chemia miłości zdominuje mózg, aspekty krytyczne zostają wyeliminowane. Wydaje się, że podobny stan występuje u zakładnika, który po uwolnieniu nadal odczuwa niezrozumiałą sympatię i życzliwość dla porywacza." (pdf.str.128-129) I jeszcze: "Wydaje się więc możliwe, że zjawisko syndromu sztokholmskiego stanowi efekt uboczny ciągłego i przemożnego strachu przed śmiercią, aktywizującego u zakładników tryb przeżycia i przez wydzielające się przy tym endorfiny wyzwalającego u nich niewyjaśnioną sympatię do sprawców. Jednocześnie więź emocjonalna ze sprawcą łagodzi cierpienie zadawane dzieciom przez ich gwałcenie i bicie – ponieważ endorfiny są naturalnymi środkami przeciwbólowymi organizmu. (…) Człowiek posiada pewną hierarchię potrzeb. Najważniejsze są potrzeby najbardziej podstawowe (niższego rzędu) – pożywienie, napoje, sen i ciepło. Aby je zaspokoić, rezygnuje się często z zaspokajania potrzeb dotyczących bezpieczeństwa, przynależności czy szacunku (wyższego rzędu),takich jak wolność, wolność seksualna, sprawiedliwość i moralność. A to wykorzystują bezlitośnie porywacze." (pdf.str.130) A teraz dlaczego ludzie idą za guru sekt: "Stymulacja EUO poprzez silną wiarę może pozytywnie oddziaływać na stan zdrowia. Jak wykazali naukowcy, osoby religijne rzadziej cierpią z powodu chorób fizycznych i psychicznych. Szybciej regenerują się po operacjach oraz chemioterapii i zasadniczo żyją dłużej. Wynikający z działania endorfiny efekt placebo pod postacią wpływu wierzeń religijnych na wzmocnienie regeneracyjnych możliwości ciała nie jest żadną niespodzianką. System immunologiczny może zdziałać cuda, jeśli wspiera go optymalnie stymulowany układ nagrody." (pdf.str.156) Oczywiście jest tam szerzej to opisane, ale nie będę cytować, bo i tak mi już długi opis wyszedł :D Jeszcze coś o terrorystach: "Badania wykazały, że zamachowcy samobójcy są stanu wolnego, często mają niewiele ponad dwadzieścia lat. Z reguły nie są mniej intelektualnie rozwinięci i wysyłani na misję, mamieni przez pozbawionych skrupułów szefów grup terrorystycznych pobytem w raju w otoczeniu siedemdziesięciu dwóch dziewic – ale nawet ponadprzeciętnie inteligentni. Większość to nie osoby ubogie, bez pracy, pogrążone w depresji, niemające nic do stracenia. Ideologia, kultura i religia odgrywają często podrzędną rolę. Wielu zostaje terrorystami z powodu ciężkich zaburzeń osobowości." (pdf.str.176-177) Tylko książka skłoniła mnie do takich przemyśleń, że jeśli wszystko to tylko kwestia chemii w mózgu, to ile tak naprawdę jest człowieka w człowieku? Czy jest nas w ogóle coś więcej? (czytana/słuchana: 4-5.12.2024) 5/5 [9/10]
lex - awatar lex
ocenił na91 rok temu
Czego uczą nas umarli. Patolog na tropie zagadek historii Philippe Charlier
Czego uczą nas umarli. Patolog na tropie zagadek historii
Philippe Charlier
Życiem naszym rządzą stereotypy. Pokutuje w nas utwierdzany przez lata pogląd ,iż historia człowieka , jego rozwój i człowieczeństwo rozpoczyna się wraz z chrześcijaństwem i wkroczeniem Kościoła, jego uczonych mnichów oraz przede wszystkim ideologii jedynie słusznej miłości bliźniego. Wcześniej człowiek co najwyżej mógł kopać w ziemi kością z biodra bawołu i dziwić się ,że ktoś obok niego umiera z niewiadomych przyczyn. Philippe Charlier , znakomity francuski patolog detektyw w krótkich esejach – obrazach przedstawia nam wyniki badań przypadków , do których oceny został wezwany. Są wśród nich i efekty obdukcji szczątków zmarłych z czasów prehistorycznych jak i znanych nam z historii postaci historycznych jak Robespierre , Agnieszka Sorel , Ryszard Lwie Serce czy Joanna D’arc i jej rzekome szczątki pieczołowicie przechowywane w formie relikwii. Obrazki utrwalone nam przez filmy w typie „ Walka o ogień” pokazują dość prymitywne klany ludzi usuwające ze swoich gron istoty np. słabsze, zdeformowane i chore. Patolog wyraźnie wskazuje ,że nawet w takich społecznościach udawało się przetrwać i przeżyć osobnikom po np. trepanacji ( udanej) czaszki! Żyły i cieszyły się opieką osoby z zespołem Downa! Czy deformacjami kończyn. Czyż nie zmienia to naszej optyki ? Ciekawe wnioski wysuwa tez patolog na podstawie badanych nekropolii różnych izolowanych i zamkniętych społeczności – np. wyspiarskich , zdziesiątkowanych przez np. epidemię świnki czy ospy. Wiele dla mnie osobiście ciekawych informacji wyniosłam z przeczytania analizy badań kości oraz maski pośmiertnej Robespierra- wyniki podzieliły Francuzów z których część zarzuciła autorowi celowe podkreślenie brzydoty Wielkiego Nieprzekupnego z powodów ideologicznych ( brzydota charakteru wyrysowana na twarzy ) – a przecież istniejące pomniki i wizerunki tego nie pokazują. Dla patologa choroba sarkoidalna jednak była wyraźna i niezaprzeczalnie odciskająca zmiany na twarzy polityka. Lektura znakomita. Czyta się jednym tchem. Bez zbędnych upiększeń- czyste badanie, argumenty , wnioski.
Sal - awatar Sal
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Oględziny zwłok i miejsca ich znalezienia


Ciekawostki historyczne