rozwińzwiń

Pluton

Okładka książki Pluton autora Dale Adam Dye, 8385169172
Okładka książki Pluton
Dale Adam Dye Wydawnictwo: Pegasus kryminał, sensacja, thriller
271 str. 4 godz. 31 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Platoon
Data wydania:
1991-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Liczba stron:
271
Czas czytania
4 godz. 31 min.
Język:
polski
ISBN:
8385169172
Tłumacz:
Robert P. Lipski
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pluton w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pluton



książek na półce przeczytane 58 napisanych opinii 54

Oceny książki Pluton

Średnia ocen
7,2 / 10
63 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pluton

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
140
140

Na półkach: ,

Zarówno film jak książka są cudowne 😍

Zarówno film jak książka są cudowne 😍

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
333
195

Na półkach: ,

Sprawnie napisana, szybko się czyta. Świetnie oddane relacje między żołnierzami. Czuć klimat Wietnamu i lat 70.
Niestety film zaspojlerował cała książkę, ponieważ, o dziwo nakręcony został wiernie z akcją powieści co się dosyć rzadko zdarza. Różnice były kosmetyczne za co chwała panu Stone.

Sprawnie napisana, szybko się czyta. Świetnie oddane relacje między żołnierzami. Czuć klimat Wietnamu i lat 70.
Niestety film zaspojlerował cała książkę, ponieważ, o dziwo nakręcony został wiernie z akcją powieści co się dosyć rzadko zdarza. Różnice były kosmetyczne za co chwała panu Stone.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

122 użytkowników ma tytuł Pluton na półkach głównych
  • 86
  • 33
  • 3
51 użytkowników ma tytuł Pluton na półkach dodatkowych
  • 39
  • 5
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pluton

Czytelnicy tej książki przeczytali również

O jeden most za daleko. Historia operacji "Market Garden" wrzesień 1944 Cornelius Ryan
O jeden most za daleko. Historia operacji "Market Garden" wrzesień 1944
Cornelius Ryan
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Książka ma charakter gęstego historycznego dzieła, które napisane jest jednak w bardzo przystępny sposób. Ryan podzielił publikację na czytelne i ułożone chronologicznie części. Takie uporządkowanie ułatwia czytelnikowi śledzenie wydarzeń i przyswajanie dużej liczby informacji. Cornelius Ryan, przygotowując się do napisania O jeden most za daleko, przeprowadził ponad 600 wywiadów z uczestnikami. Rozmawiał z żołnierzami oraz cywilami z różnych stron konfliktu. Wśród jego rozmówców byli Holendrzy, Polacy, Amerykanie, Anglicy i Niemcy. Traktował on jednak ustne relacje z rygorem zawodowego historyka. Każdy taki wywiad musiał mieć więc potwierdzenie w dokumentach. Wykluczył on więc wszelkiego rodzaju plotki czy pogłoski, których nie dało się potwierdzić. Ryan nie tylko relacjonuje tu całą operację z perspektywy ludzi, ale również jasno demaskuje liczne wady planowania. Autor bardzo celnie podkreśla tu zbyt optymistyczne założenia dowództwa oraz przeszacowanie własnych możliwości. Operacja Market Garden była większa niż lądowanie w Normandii. Jednak faza planowania trwała tylko tydzień. Praktycznie wszyscy uczestnicy mieli co do tej operacji jakieś zastrzeżenia, a wiara w osiągnięcie pełnego sukcesu była minimalna. Montgomery parł jednak do ataku, kierowany przez własne ambicje. Chciał on przyćmić sławę Pattona, nawet kosztem życia żołnierzy. Do mocnych stron tytułu na pewno trzeba tu zaliczyć skrupulatną i szczegółową rekonstrukcję przebiegu operacji. Autor prowadzi czytelnika krok po kroku przez działania. Opisuje on walki, problemy logistyczne czy nieprzemyślane rozkazy z dowództwa. Do tego skupia się on na ludziach i dramatycznych wyborach, które musieli podejmować w chaosie walk. Obok samych żołnierzy opisuje on tu również postawę Holendrów, którzy udzielali wsparcia i schronienia żołnierzom.... https://popkulturowykociolek.pl/o-jeden-most-za-daleko-recenzja-ksiazki
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na84 miesiące temu
Snajper na froncie wschodnim. Wspomnienia Josefa Allerbergera Albrecht Wacker
Snajper na froncie wschodnim. Wspomnienia Josefa Allerbergera
Albrecht Wacker
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że książka to spisana relacja niemieckiego snajpera z czasów drugiej wojny światowej. Mamy zatem wspomnienia żołnierza, oczywiście stawiającego go w jak najlepszym świetle, pomijającego różne "niewygodne" aspekty, ludobójstwo jakiego dopuściło się niemieckie wojsko na froncie wschodnim, a do tego spisane przez inną osobę, co wpływa akurat na styl książki. Jest to zatem książka relacjonująca wspomnienia snajpera, który na front trafił jako ochotnik, który po osiągnięciu pełnoletniości zgłosił się do służby w Wehrmachcie. Po szkoleniu, jako strzelec górski, obsługujący ciężki karabin maszynowy, szybko ujawnił swoje zdolności strzelca wyborowego i został snajperem. Walczył od lipca 1943 roku aż do samej kapitulacji i szczęśliwej dość ucieczki do domu. Biorąc pod uwagę, że są to wspomnienia snajpera, to jest to tytuł dość wyjątkowy, a opisy walk wydają się bardzo wiarygodne, poparte także licznymi zdjęciami z opisywanych wydarzeń, ludzi. Sporo jest ciekawostek, realiów służby, walki, relacji między żołnierzami. Jak to już nie pierwszy raz czytając wspomnienia niemieckich żołnierzy, znajdziemy tu nieskrywaną pogardę dla przeciwnika. Nawet jeśli we wspomnieniach znajdzie się docenienie żołnierskich walorów, to w sposobie określania radzieckich żołnierzy, wyczytać można pogardę, traktowanie z wyższością. Chociaż w pewien sposób często dotyczyło to żołnierzy walczących na różnych frontach. Oczywiście nieporozumieniem jest szukanie w tych wspomnieniach refleksji o nazizmie, o ludobójstwie, obozach, jakiegoś poczucia winy. To raczej spojrzenie na nieludzką, okrutną wojnę, którego uczestnik mówi w sposób bezpośredni o bezlitosnej walce, o znieczuleniu, o swoim sposobie walki, przecież fascynującym choć kontrowersyjnym. Niektóre fragmenty są bardzo filmowe, pełne akcji, czyta się to rewelacyjnie, także ze względu na przyjętą narrację trzecioosobową, bo autor spisał wspomnienia tytułowego snajpera i podaje je jakby zbeletryzowaną biografię obejmującą okres od szkolenia do końca wojny. To bardzo dobra rzecz, wolna od natrętnej propagandy, raczej pomijająca ludobójcze epizody oddziałów, w których służył tytułowy snajper. I napisana i wydana oryginalnie już kilkadziesiąt lat po wojnie. Niemniej to bardzo ciekawy obraz koszmaru frontu wschodniego i zaciekłości toczonych tam walk.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na71 rok temu
Okręt Lothar-Günther Buchheim
Okręt
Lothar-Günther Buchheim
Historia rejsu pewnego u-boota oczami niemieckiego korespondenta wojennego. A więc narracja nietypowa w stosunku do wydawanych u nas książek o II wojnie światowej. Na szczęście nie jest to przygodówka ani pompatyczna historia o bohaterstwie. Powieść w realistyczny, niemal naturalistyczny sposób opisuje życie załogi niemieckie łodzi podwodnej na Atlantyku w 1941 roku. Od wyruszenia z francuskiego brzegu aż do … No właśnie, warto przeczytać do czego. Czytelnik najpierw poznaje środowisko oficerów „freikorpsu Donitza”,czyli elity niemieckiej Kriegsmarine, by potem zagłębić się w odmętach oceanu, ludzkiego potu, smrodu (także maszyn),wody, także w środowisku marynarzy i podoficerów. Wojna odarta jest z bogoojczyźnianego bohaterstwa. Należyte wykonywania obowiązków wymusza na załodze sytuacja. Muszą się starać, aby w ogóle przeżyć. Jedna trzecia okrętów podwodnych nie wracała z pierwszej misji. Życie młodzieży (dowódca był około trzydziestki, rekruci w wieku poborowym) w czasie wolnym od wacht i walki o przeżycie nie polegało na śpiewaniu pieśni patriotycznych tylko na marzeniach i wspomnieniach dotyczących pewnej oczywistej sfery życia. Łatwo się domyślić jakiej. Słownictwo dalekie było od dialogów ludzi wykształconych, tak samo zwyczaje, w tym higieniczne. Autor wskazał na dwie grupy załogantów. Marynarzy i techników-fachowców. Jedni i drudzy wywyższali się, ale tylko wewnątrz łodzi. Wojna to nie zabawa. Taki morał można wysnuć z książki. Bohaterowie mają co wspominać, ale gdy wydarzenia się rozgrywały, dużo by dali, by ich uniknąć. No i nie wszyscy wytrzymywali psychicznie, czemu trudno się dziwić. Znakomita realistyczna książka o wojnie. Jedyna wada, to zbyt mocne (i pewnie nieszczere) podkreślanie sceptycyzmu pozytywnych postaci wobec Hitlera i nazizmu. Nawet, gdyby tak było, to w 1941 roku było za wcześnie, by dawać temu wyraz. Niemcy jeszcze wówczas wygrywali. Znakomita książka (anty)wojenna. Bez lukru, patosu, patyny i hurraoptymizmu. Krew, pot i łzy. Przeczytany w ramach wyzwania marcowego – książka, która została sfilmowana.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na818 dni temu
Cienka czerwona linia James Jones
Cienka czerwona linia
James Jones
Skończyłam tę książkę z poczuciem szczęścia, miałam szczerze dość okropieństw w niej zawartych. Na dodatek to bardzo długa powieść, 500 stron tekstu. Muszę jednak przyznać – jest świetna. Dlaczego się tak umęczyłam? To przez mnóstwo drastycznych scen z okresu walk Amerykanów w kampanii na wyspie Guadalcanal w czasie II wojny światowej w 1942 roku. Czyta się jak reportaż, Autor sam tam walczył, ale zapewnia, że to fikcja literacka. Zaczyna się od desantu wojsk na plaży, potem jest morderczy marsz i trudy życia koszarowego, w ekstremalnych warunkach klimatycznych. Następnie to już walki z Japończykami. Trudno jest znieść opisy śmierci w boju kolejnych żołnierzy, także przeciwników. Szczególnie drastyczne jest umieranie na polu walki oraz zabijanie bezbronnych, poddających się Japończyków, znęcanie się nad rannymi, okradanie ich („zbieranie pamiątek”) i bezczeszczenie zwłok, w tym wyrywanie zabitym złotych zębów. Amerykańscy żołnierze w szale walki traktują życie tak jakby nie było nic warte, a Japończycy byli półludźmi. Autor pokazuje wojnę z bliska, w najdrobniejszych szczegółach. Śledzimy losy kompanii C-jak-Charlie od desantu ze statku poprzez 3 dni bitwy aż do w miarę spokojnego życia jednostki po zakończeniu działań wojennych. Tutaj szczególnie widać różne głupie zachowania żołnierzy, głównie ciągłe picie na umór oraz ambicjonalne awantury i sprzeczki. Większość żołnierzy jest negatywnie nastawiona do wojny, panuje strach, później zobojętnienie i często bezmyślne okrucieństwo wobec Japończyków. Walczący mężczyźni cieszą się z odniesienia małych ran, licząc na odesłanie z frontu gdzieś na tyły lub powrót do kraju. Widzimy rozgoryczenie żołnierzy wobec błędnych decyzji dowódców lub ich jawnej niesprawiedliwości, chore ambicje pułkownika, w tym odesłanie kapitana Steina, trafnie widzącego sytuację, a docenionego dopiero po czasie przez podkomendnych. Szczegóły bitwy, ruchy wojsk i opisy walki były dla mnie zupełnie nieciekawe. Co innego to wnikliwie odmalowane sylwetki żołnierzy i oficerów, ich charaktery i trudne stosunki między nimi. Autor pokazuje mężczyzn na wojnie, ich rywalizację, udawanie, poniżanie a przede wszystkim strach. Niestety, miałam trudności z rozróżnianiem i zapamiętywaniem żołnierzy, ze względu na ich mnogość oraz podobnie brzmiące nazwiska: Bell, Doll, Dale, Bead, Beck, Blane itp. To porywająca, wciągająca a jednocześnie prosta proza, napisana klarownym językiem, bogata w szczegóły, przemyślenia i znaczenia. Pokazuje wojnę bez patosu, z punktu widzenia zwykłych żołnierzy, którzy nie mieli pojęcia w co zostaną wplątani. Porażający i dobitny manifest przeciw wojnie. Chociaż motto książki już nie jest takie jednoznaczne. Korzystałam z audiobooka w świetnej interpretacji Adriana Perdjona. Słuchało się wspaniale. Obejrzałam też film w reżyserii Terrence’a Malicka, z 1998 roku i nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak książka. Jest inaczej skonstruowany, mniej realistyczny, bardziej mistyczny. Nie podobało mi się zastąpienie postaci kapitana Steina innym oficerem, a już zupełnie nie pasowały mi przepiękne zdjęcia krajobrazów, chociaż rozumiem, że wojna nie powoduje ich zniknięcia. Po prostu gwiazdorski film wydał mi się mało przekonywujący, wobec wspaniałości powieści. Książka trudna emocjonalnie, ale nie żałuję tej lektury. Tym, którzy jeszcze jej nie znają i nie boją się okropieństw wojny – gorąco polecam. Cytat: „„Własność. Własność. Wszystko dla własności”. Albowiem to było to; o to tylko chodziło. Własność jednego człowieka czy innego człowieka. Jednego narodu czy innego narodu. Wszystko to zrobiono i robiono dalej w imię własności. Jakiś naród pragnął więcej własności, uważał, że jej potrzebuje i pewnie potrzebował, a jedynym sposobem jej uzyskania było odebrać ją innym narodom, które już rościły sobie do niej prawo. Po prostu na planecie nie było już własności niczyjej, to wszystko.” – s. 59
Mikila - awatar Mikila
oceniła na86 miesięcy temu
Ostatnia bitwa. Historia bitwy o Berlin maj 1945 Cornelius Ryan
Ostatnia bitwa. Historia bitwy o Berlin maj 1945
Cornelius Ryan
Rok 1945 – upadek Berlina. „Jest to opowieść o ostatniej bitwie – o szturmie na Berlin i zdobyciu tego miasta. I chociaż są w niej opisy walk, nie jest ona relacją o charakterze militarnym. To opowieść o zwykłych ludziach, żołnierzach i cywilach, targanych rozpaczą, rozgoryczonych i przerażonych (…)” Adolf Hitler w chwili objęcia władzy zapowiadał tysiącletnią Rzeszę. Był rok 1933. Dwanaście lat później ta sama Rzesza chyliła się ku upadkowi. Niemcy od pewnego czasu przegrywali wszystkie bitwy tak na wschodnim jak i na zachodnim froncie. Ostatnią miała być bitwa o Berlin. Jak to się stało, że Berlin został zdobyty przez Armię Czerwoną? Dlaczego alianci zachodni nie dotarli do miasta pierwsi? Czy przesądziły o tym kwestie militarne czy polityczne? Jak wyglądało życie w mieście podczas ostatnich dni istnienia III Rzeszy? Jeśli chcemy poznać odpowiedzi na te i podobne pytania, to możemy sięgnąć po książkę Corneliusa Ryana pod tytułem „Ostatnia bitwa. Historia bitwy o Berlin. Maj 1945”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Rebis. Oczywiście jest to trzecie wydanie tej książki, napisanej przez autora w drugiej połowie XX wieku. Cornelius Ryan znany jest ze swej głośniej trylogii wojennej „Najdłuższy dzień”, „O jeden most za daleko” i „Ostatnia bitwa”. Dwie pierwsze książki doczekały się głośnych ekranizacji. Sam autor, urodzony w 1920 roku był jednym z najbardziej cenionych korespondentów wojennych. Zmarł w 1974 roku. Na wstępie powiem, że książka nieco mnie zaskoczyła. Dlaczego? Otóż tytuł jasno sugeruje, że będzie to opis bitwy o Berlin. Tymczasem podczas lektury uświadamiamy sobie, że nie jest to w sensie ścisłym rekonstrukcja zdobycia Berlina przez Armię Czerwoną. Autor w żadnym wypadku nie ogranicza się do kwestii militarnych, co więcej czasem świadomie stawia je na drugim planie. Wydaje mi się, że to ważna uwaga. Pasjonat militarnej historii II wojny światowej nie znajdzie tutaj dokładnego rozmieszczenia i ruchu wojsk, poszczególnych dywizji czy kompanii. Ryan w centrum swojej narracji postawił miasto i ludzi. Recenzowana książka została podzielona na pięć głównych części. Pierwsza z nich – co nie może dziwić – charakteryzuje głównego bohatera, a więc Berlin. Dziś nasze skojarzenie z Berlinem jest jasne – stolica Niemiec. Jednak dla nazistów Berlin był miastem kłopotliwym. Ze swoim liberalnym charakterem nie po drodze mu było z nazistowską partią, co znajdowało odzwierciedlenie w wynikach wyborczych. Z drugiej strony Berlin był bardzo ważny dla Adolfa Hitlera. Planował go przebudować i przekształcić w idealnie miast – Germanię. Drugim zaskoczeniem podczas lektury recenzowanej książki był dla mnie fakt, że sporo miejsca autor poświęca aliantom zachodnim. Bardzo szczegółowo (czasami może aż za bardzo) opisuje tarcia między Amerykanami a Brytyjczykami. Pokazuje, jak wielu ludzi podejmowało rozmaite decyzje, efektem których było zarzucenie pomysłu zdobycia miasta przez Amerykanów i Brytyjczyków. Czy było to w ogóle możliwe? Czy alianci zachodni rozumieli znaczenie Berlina jako symbolu III Rzeszy? Czy naprawdę wierzyli w istnienie twierdzy alpejskiej, o której dziś już wiemy, że była tylko wytworem niemieckiej propagandy? Amerykanie i Brytyjczycy zwracali uwagę na ewentualne straty w ludziach i trudności w zdobyciu Berlina. Tymczasem Stalin był wolny od takich ograniczeń. Pragnął tylko jednego – zdobycia miasta. Wezwał do siebie Żukowa i Koniewa i nakazał im zdobycie miasta. Po raz kolejny rozgrywał ich między sobą. Wykorzystywał ich ambicje, aby osiągnąć własny cel. Pragnął zaś nade wszystko zdobycia Berlina, rozumiejąc doskonale rolę symboli. Według mnie mało jest w tej książce Armii Czerwonej i Sowietów w ogóle. Tak jakby autor miał nieproporcjonalny dostęp do źródeł. Oczywiście wiemy, że Sowieci bardzo strzegli swoich tajemnic i niechętnie dzielili się informacjami. Niemniej jednak czy autor nie podchodzi do postaci Żukowa zbyt bezkrytycznie? Czy nie postrzega go jako rzeczywiście wielkiego marszałka Stalina? Dziś wiemy, że prawda była dużo bardziej złożona. „Ostatnia bitwa. Historia bitwy o Berlin. Maj 1945” to bez wątpienia interesująca książka o ostatnich dniach nazistowskiego Berlina. Autor opisuje nie tylko same walki o miasto i samobójstwo Adolfa Hitlera, ale cofa się do przyczyn tych wydarzeń. Pokazuje, jak wyczerpał się militarny potencjał III Rzeszy. Pokazuje, dlaczego Amerykanie i Brytyjczycy pozwolili, by Berlin zdobyła Armia Czerwona. Pokazuje wreszcie codzienne życie mieszkańców miasta w tamtych sądnych dniach. Dla wszystkich zainteresowanych tematyką i tych, którzy chcą przeczytać jak wyglądały ostatnie chwile „tysiącletniej” Rzeszy.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na710 miesięcy temu
Powiedz, że się boisz Robert Mason
Powiedz, że się boisz
Robert Mason
Ocena książki: 9/10 Ocena tłumaczenia: 2/10 Recenzja dotyczy polskiego wydania w tłumaczeniu Janusza Ruszkowskiego (Vesper, 2018) Książka wybitna, tłumaczenie tragiczne Robert Mason napisał jedną z najlepszych książek o wojnie w Wietnamie - brutalną, szczerą i technicznie precyzyjną opowieść pilota śmigłowca UH-1 Huey, który przeleciał ponad 1000 misji bojowych. Chickenhawk to od 1983 roku pozycja kultowa, sprzedana w ponad pół miliona egzemplarzy, uznawana w środowisku lotniczym za "śmigłowcową biblię" i lekturę obowiązkową dla aspirujących pilotów. Niestety, polskie wydanie nie oddaje nawet połowy jej wartości. Od mniej więcej 50. strony, czując co się święci, kupiłem ebooka w oryginale i czytałem obie wersje równolegle. 1. Problem zaczyna się od tytułu "Chickenhawk" to w amerykańskim slangu wojskowym pogardliwe określenie polityków popierających wojnę, którzy sami w niej nie walczyli (dosłownie: "jastrzębie zachowujące się jak tchórze"). Mason używa tego tytułu ironicznie - sam jako pilot był "jastrzębiem", ale czuł się jak "chickenhawk" w absurdalnym systemie wojny wietnamskiej. Polski tytuł "Powiedz, że się boisz" redukuje tę wielowarstwowość do prostego stwierdzenia o strachu, całkowicie gubiąc gorzką ironię i kontekst polityczny oryginału. 2. Terminologia lotnicza - katastrofa Jako pilot zawodowy muszę powiedzieć wprost: tłumaczenie terminologii lotniczej to kompletna porażka. Mason pisze książkę o lataniu - techniczna precyzja jest tu absolutnie kluczowa. Tymczasem dostajemy: - "helikopter" zamiast "śmigłowiec" (w slangu wojskowym jeszcze by doszło "śmigło") - "pedały" zamiast "orczyk" (rudder pedals) - "szybkościomierz" (?) - "prędkość translacyjna" (?) - "wskaźnik prędkości pionowej" zamiast "wariometr" - "dolny pułap chmur" zamiast "podstawa chmur" - "górny pułap chmur" zamiast "wierzchołki chmur" - "poduszka powietrzna wytwarzana przez podmuch odbity od ziemi" zamiast po prostu "efekt przyziemny" To nie są drobne niedokładności - to fundamentalne błędy, które odbierają tekstowi wiarygodność. Mason buduje autentyczność właśnie przez skrupulatną dokładność techniczną. Gdy ta precyzja znika, zostaje tylko ogólnikowy opis "latania helikopterem". 3. Konwersja jednostek - sztuczność Wszystkie jednostki lotnicze (stopy, węzły) zostały przeliczone na metry i kilometry. Efekt? Czytamy o "wysokości 365 metrów" zamiast "1000 stóp". Pilot - zwłaszcza amerykański w latach 60. - myśli w stopach i węzłach. To tak, jakby w książce o NASCAR przeliczać mile na kilometry. Nic to nie wnosi, a bardzo wiele zabiera z autentyzmu. 4. "Ugrzeczniony" język żołnierski Mason pisze językiem młodych żołnierzy w warunkach ekstremalnej presji. Przekleństwa lecą na prawo i lewo, humor jest czarny, język brutalny. Polskie wydanie oferuje "uprzejmą" wersję tego wszystkiego, co dramatycznie odbiera tekstowi autentyczności. To pamiętnik 22-letniego pilota latającego pod ostrzałem, a nie protokół dyplomatyczny. 5. Błędy merytoryczne Są też przypadki oczywistych błędów, które sugerują, że tłumacz nie zawsze miał pojęcie co robi - pomylenie rodzajów amunicji i środków samoobrony ("tracers" i "flares" w jednym worku jako "smugacze") błędne interpretacje terminów technicznych itp. Ale mój absolutny faworyt i wisienka na torcie to przetłumaczenie określenia "blow job" w kontekście seksualnym jako... "dmuchanie". 6. Pominięte fragmenty Co szczególnie bolesne w literaturze wspomnieniowej - tłumaczenie zawiera liczne pominięcia fragmentów oryginału. Nie wiem, czy z powodu trudności w przekładzie, czy świadomej decyzji, ale efekt jest katastrofalny. 7. Brak przypisów - stracona szansa Książka to kopalnia wiedzy o wojnie w Wietnamie, taktyce śmigłowcowej i realiach lat 60. Ani jeden przypis. Żadnych wyjaśnień skrótów (np. LBJ, ARVN),kontekstu historycznego, czy dodatkowych informacji. Moje podsumowanie Chickenhawk to arcydzieło - jedno z najlepszych świadectw wojny wietnamskiej, pełne "zdumiewająco intensywnych opisów latania" (jak pisała prasa). Polskie wydanie to cień oryginału. Jeśli znasz angielski - czytaj po angielsku. Jeśli nie - przygotuj się na frustrację, bo będziesz czuł, że coś ci ucieka. Szkoda. Ta książka zasługiwała na znacznie więcej. Dla kogo: Miłośników literatury wojennej z dużą tolerancją na niedoskonałości tłumaczenia. Dla pilotów i osób związanych z lotnictwem - ostrzegam: będzie boleć. PS: Książka jest praktycznie niedostępna (papierowe egzemplarze po 200 zł na rynku wtórnym, brak ebooka),co tylko potęguje frustrację. Ta pozycja powinna być łatwo dostępna w dobrym tłumaczeniu.
Jan - awatar Jan
ocenił na94 miesiące temu
Wspomnienia Walter Schellenberg
Wspomnienia
Walter Schellenberg
Postać autora, oficera służb policyjnych III Rzeszy jest niezwykła, wystarczy wskazać, że jako jedyny z tak wysoko postawionych osób z kręgów SS uniknął poważnego wyroku i niejako suchą nogą przeszedł do świata powojennego. Służby, w których awansował na sam szczyt zajmowały się wywiadem i kontrwywiadem, konkurując w tym zakresie z wywiadem wojskowym. Same te okoliczności powinny gwarantować niezwykłość wspomnień takiej postaci. Tymczasem jestem po lekturze trochę rozczarowany. O ile, jak można się było spodziewać, autor wybiela się, pomija niewygodne aspekty, swój udział w zbrodniach III Rzeszy, skupia się często, szczególnie we wspomnieniach z końca wojny na działalności, która dała mu podstawy do łagodnego wyroku i przychylności aliantów, wysuwa na pierwszy plan zabiegi ratujące w tym czasie więźniów obozów, w tym narodowości żydowskiej, to jednak brakuje w książce tego co mogło być najciekawsze, tzn. głębszego wejrzenia w działalność wywiadowczą. Mamy ledwie parę informacji w tym zakresie, trochę o kontaktach z służbami innych krajów, kilka spostrzeżeń, a większość książki poświęcona jest relacją i dziwnym podchodom pomiędzy głównymi aktorami politycznych machin III Rzeszy. Możemy poznać relacje Himmlera z Hitlerem, Heydrichem, Ribbentropem. Ich animozje, wzajemne niechęci i gry przeciwko sobie. Sam Schellenberg przedstawia też swoje wrażenia odnośnie tych najważniejszych postaci, swoje lawirowania między nimi, walkę o względy, wypracowywanie pozycji i ścieżkę kariery. Jest to ciekawe spojrzenie na słabość systemu podporządkowanego rywalizacji osób odpowiedzialnych za decyzyjność w państwie i prowadzenie wojny. Książka wyszła jeszcze w czasach słusznie minionych i opatrzona jest irytującymi przypisami, dotyczącymi niemal wyłącznie poprawiania wizerunku ZSRR w II wojnie światowej. Ciekawiej czytałoby się te wspomnienia z solidnym opracowaniem edytorskim. Książka warta przeczytania, choć więcej obiecuje niż daje.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Pluton

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pluton