-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać435 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
forum Grupy użytkowników Świat książek
Ocenianie książek
odpowiedzi [15]
Muszę przyznać, że chyba sama nie do końca ogarniam sposób, w jaki oceniam książki :)
Na pewno nie wystawiam ocen tym pozycjom, które porzuciłam, bo tak naprawdę mój stosunek do książki zmienia się w trakcie czytania. Początek może być zachwycający, myślę sobie wtedy: "O, to pewnie książka, na którą czekałam, między 8 i 9", a później tak mnie rozczaruje, że dostanie np. 5, tak samo w drugą stronę.
Inne podejście mam do książek, w których pokładałam duże nadzieje - wtedy taki tytuł dostanie niższą ocenę niż taki, po którym niczego sobie nie obiecywałam - i znowu tak samo w drugą stronę: wyższa ocena za pozytywne zaskoczenie.
Książkę musi mi się dobrze czytać, nieważne czy to kryminał, czy klasyka powieści. Nie wiem jak to określić, chodzi mi po prostu o pewną harmonię języka i jego łatwe przyswajanie, np. mimo archaizmów. I to, czy nie można oderwać się od lektury.
Tracą u mnie na ocenie książki, które mają płaską, przewidywalną fabułę i bezbarwnych bohaterów. Jeśli postacie wzbudzają we mnie sympatię, to duży plus.
Zupełnie inną kategorię stanowią książki, do których mam sentyment, do których wracam wielokrotnie, które zostawiają mnie z kacem i o których nie mogę zapomnieć długi, długi czas po zakończeniu lektury.
Rzadko wystawiam oceny 9 i 10, jeśli już to zrobię, to znaczy, że ta książka to dla mnie naprawdę top of the top :)
Muszę przyznać, że chyba sama nie do końca ogarniam sposób, w jaki oceniam książki :)
Na pewno nie wystawiam ocen tym pozycjom, które porzuciłam, bo tak naprawdę mój stosunek do książki zmienia się w trakcie czytania. Początek może być zachwycający, myślę sobie wtedy: "O, to pewnie książka, na którą czekałam, między 8 i 9", a później tak mnie rozczaruje, że dostanie np. 5,...
Książkę można oceniać na wielu płaszczyznach, które potem sumują się na ocenę końcową.
Dla mnie dwie najważniejsze rzeczy to Prolog i Epilog. Początek musi mnie zachęcić do dalszego czytania, natomiast zakończenie jest wbrew pozorom bardzo ważne. Zdarzyło mi się czytać kilka rewelacyjnych książek, które zakończyły się po prostu beznadziejnie - kompletne rozczarowanie i żal za zmarnowanie potencjału książki.
Oczywiście to nie wszystko, bo bohaterowie muszą być wyraziści, a fabuła intrygująca. Nie znoszę kiedy akcja wlecze się jak żółw i jest mdła na okrągło. W książce musi być ocean emocji!
Nie ma także znaczenia, kto napisał książkę, czy to debiutant, czy uznany twórca. Pozycja na liście bestsellerów również nie ma znaczenia. Gatunek także nie jest istotny, bo jednego się nie trzymam. Nie oceniam książki na podstawie jej statusu w literaturze. Zarówno współczesna powieść jak i klasyka mogą dostać u mnie niską notę, jeśli nie przypadły mi do gustu. Także ocena na LC do mnie nie przemawia z góry - książka za 8 pkt może mnie rozczarować, a ta za 5 pkt okazać się ciekawa. Jednak zawsze z wielką ciekawością czytam opinie innych, zanim kupię bądź wypożyczę książkę, aby poznać drugą stronę medalu.
Szata graficzna jest w pewien sposób ważna, ale nauczyłam się, że często niepozorne okładki kryją ciekawą treść.
Ale jak wszyscy wiecie, książka sama musi trafić do czytelnika, nie ma sensu czytać czegoś co się nie podoba, bo tak wypada. Trzeba sięgać po to, co sprawia przyjemność, a nie męczy :)
Książkę można oceniać na wielu płaszczyznach, które potem sumują się na ocenę końcową.
Dla mnie dwie najważniejsze rzeczy to Prolog i Epilog. Początek musi mnie zachęcić do dalszego czytania, natomiast zakończenie jest wbrew pozorom bardzo ważne. Zdarzyło mi się czytać kilka rewelacyjnych książek, które zakończyły się po prostu beznadziejnie - kompletne rozczarowanie i żal...
Stawiam na pierwsze wrażenie - moje opinie zamieszczone na LC są wynikiem świeżego spojrzenia na całokształt książki. Często, oczywiście, po latach moje zdanie się zmienia, ale rzadko wprowadzam tu poprawki.
Stawiam na pierwsze wrażenie - moje opinie zamieszczone na LC są wynikiem świeżego spojrzenia na całokształt książki. Często, oczywiście, po latach moje zdanie się zmienia, ale rzadko wprowadzam tu poprawki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Klakier: Z książkami z "kanonu" (jaki by on nie był), to myślę że trzeba się obchodzić trochę surowiej. Skoro to takie uznane dzieło, to niech mnie rozłoży na łopatki, tak żebym nie miał argumentu przeciw. Niestety, nawet jeśli podejdę do niektórych z nich z dobrą wolą, to okazują się co najwyżej średniakami.
Poparłam (głównie ciąg dalszy wypowiedzi, ale ten fragment też), bo też uważam, że uznane arcydzieło ma być nie niezłym czytadłem, ale czymś naprawdę wybitnym. Tyle że ta wybitność nie zawsze musi mnie rozkładać na łopatki. Czasem tkwi ona gdzieś w przeszłości, w tym, że autor popełnił coś, czego przed nim nie było, więc ja, która czytałam już dzieła późniejsze, czasem ledwie inspirowane, kiedy indziej bezczelnie zrzynane, ale mimo to niekiedy lepsze (gdybyśmy postawili je obok siebie bez informacji o czasie powstania), nie czuję się powalona na kolana przez poznane dość późno arcydzieło pierwotne. Ale moja prywatna ocena książki jako takiej nijak się ma do tego, że znając (pobieżnie, ale jednak do jakiejś oceny wystarczająco) realia, w jakich książka powstawała, potrafię docenić jej oryginalność i geniusz jej twórcy.
(Edit: dalej trochę offtop i powtórzenie z mojego wcześniejszego posta)
I przede wszystkim po to potrzebne by mi były opisane powyżej osobne skale ocen dla różnych kryteriów oceniania - wielkie lecz przestarzałe lub kompletnie nieczytalne arcydzieło miałoby maksa za wartość dla literatury i zero jako czytadło, a przeciętne lecz porywająco napisane kryminały lub paranormale wprost przeciwnie - i każdy mógłby na podstawie takich ocen w miarę trafnie zadecydować, czy książka leży w zasięgu jego zainteresowań czy też nie. A tak jak jest, to w obu przypadkach muszę zadowolić się jakąś nic nie mówiącą oceną pośrednią i za cholerę nie wiadomo który element ocenę podciąga, a który obniża. Oczywiście mogę to wyjaśnić pisząc opinię, ale nie zawsze i nie każdemu się chce, a i czytanie wielu opinii bywa męczące - za to gdybyśmy oceniali w kilku skalach z osobna, to taka średnia ocena ogółu czytelników, też oczywiście przedstawiona w formie osobnych wartości dla każdej ocenianej cechy, byłaby już dużo bardziej miarodajną rekomendacją książki.
Klakier: Z książkami z "kanonu" (jaki by on nie był), to myślę że trzeba się obchodzić trochę surowiej. Skoro to takie uznane dzieło, to niech mnie rozłoży na łopatki, tak żebym nie miał argumentu przeciw. Niestety, nawet jeśli podejdę do niektórych z nich z dobrą wolą, to okazują się co najwyżej średniakami.
Poparłam (głównie ciąg dalszy wypowiedzi, ale ten fragment też),...
Z książkami z "kanonu" (jaki by on nie był), to myślę że trzeba się obchodzić trochę surowiej. Skoro to takie uznane dzieło, to niech mnie rozłoży na łopatki, tak żebym nie miał argumentu przeciw. Niestety, nawet jeśli podejdę do niektórych z nich z dobrą wolą, to okazują się co najwyżej średniakami. A część to zwykła kiła i mogiła. Niektórzy przy czytaniu pocą się, stękają, brną z mozołem przez takiego klasyka i na koniec i tak dadzą dychę. Dlaczego? Bo to w końcu arcydzieło! Bo tak mu w szkole powiedzieli, albo tak gdzieś przeczytał! To są dopiero jaja w ocenianiu.
Dlatego najlepiej tutaj pasuje cytat z pewnego żabojada:
„Głupcy podziwiają wszystko u autora z reputacją. Ja czytam dla siebie; lubię jedynie to, co mnie trafia do smaku.”
Z książkami z "kanonu" (jaki by on nie był), to myślę że trzeba się obchodzić trochę surowiej. Skoro to takie uznane dzieło, to niech mnie rozłoży na łopatki, tak żebym nie miał argumentu przeciw. Niestety, nawet jeśli podejdę do niektórych z nich z dobrą wolą, to okazują się co najwyżej średniakami. A część to zwykła kiła i mogiła. Niektórzy przy czytaniu pocą się,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Trudna sprawa z tym ocenianiem. Staram się być obiektywna, jednak zdarza się, że czytadło dostanie lepszą ocenę niż książka z tzw. kanonu. Nie szastam ocenami, ale nie jestem też bardzo surowa (chyba że mam do czynienia z kompletnym gniotem), stąd w mojej biblioteczce najwięcej szóstek i siódemek. Rzadko stawiam skrajne oceny. 9 i 10 gwiazdek to książki w moim prywatnym rankingu najlepsze z najlepszych. Staram się dobierać lektury, żeby po prostu nie tracić czasu z czymś bezwartościowym.
Dla mnie najważniejsze jest przesłanie i wspomniany wyżej "efekt po", tak zwany kac książkowy ;), ale też ciekawa forma. Od czytadeł oczekuję wciągającej, ale niegłupiej fabuły.
Opinii za dużo nie piszę, za to daję plusy tym, z którymi się zgadzam lub są merytoryczne. Jeżeli uznam, że moja coś wniesie, to zdarza mi się jakąś popełnić :)
Trudna sprawa z tym ocenianiem. Staram się być obiektywna, jednak zdarza się, że czytadło dostanie lepszą ocenę niż książka z tzw. kanonu. Nie szastam ocenami, ale nie jestem też bardzo surowa (chyba że mam do czynienia z kompletnym gniotem), stąd w mojej biblioteczce najwięcej szóstek i siódemek. Rzadko stawiam skrajne oceny. 9 i 10 gwiazdek to książki w moim prywatnym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja oceniam bardzo dziwnie, bo zdecydowanie brakuje mi skali. Ale nie chodzi mi o to, że chciałabym mieć 20 gwiazdek, 10 wystarczy, a i w ośmiu lub pięciu mogłabym się zmieścić, chociaż i dwadzieścia potrafiłabym zagospodarować. Ale nie pasuje mi to, że skalę mam tylko jedną - w moim prywatnym pliku, gdzie zaczęłam tworzyć taką biblioteczkę jeszcze przed LC, przez długi czas używałam trzech, a potem dołożyłam jeszcze czwartą - tutaj takiej możliwości nie mam, więc moje oceny to wypadkowe z tamtych - niestety ani średnie, ani w ogóle coś dla kogokolwiek przydatnego, tylko na końcach skali mam jaki taki porządek.
Na moją ocenę składają się:
Oryginalność dzieła, jego świeżość, odkrywczość, wpływ na późniejszą literaturę, inną sztukę, ludzkość (lub potencjał takiego wpływu w przypadku pozycji nowszych), zawarte w książce wartości lub jej przesłanie, ogólnie moja ocena pomysłowości autora i względnie obiektywna ocena wartości dzieła (pod względem treściowym, bo wartości samej pisaniny, języka jakim autor się posługuje jakoś oceniać nie potrafię, chyba żeby naprawdę nieczytalny gniot się trafił) - w tej skali wysoko znajdzie się dziś nieco przestarzały klasyk, który jednak w momencie swojego powstawania był wielki - o ile tylko ja tę jego wielkość pojmę i zaakceptuję, natomiast powieść wspaniała do czytania i nawet ciekawie ujmująca jakiś temat, przystępnie wnosząca w życie czytelnika jakieś wartości, ale powtarzająca wzorce już znane, zostanie tu oceniona znacznie niżej. "Władca pierścieni" ma maksa, Sienkiewicze i kupa innych lektur obowiązkowych w różnych miejscach około środka skali i powyżej, "Zmierzch" zero.
Czytalność, czyli to, jak łatwo i szybko mi się książkę połyka, jak bardzo wciąga, jak trudno się wieczorem (nocą, rankiem) oderwać. Taka ocena biorąca pod uwagę chyba przede wszystkim język książki i wartkość oraz atrakcyjność akcji. Ale niczego tu nie analizuję, nie przyglądam się językowemu kunsztowi pisarza, nie liczę trupów na stronę ani stron na godzinę - oceniam stopień mojego odpłynięcia w obcy świat lub przeżywaną mękę i odpływanie w sen bądź niezwiązane z treścią rozmyślania. Wysoko ocenię wciągające (nie tylko) czytadła, niżej wylądują opowieści trudne, powolne, wymagające wysilonego skupienia albo zwyczajnie nudne, przegadane, bełkotliwe. Zero dla "Syzyfowych prac", trochę wyżej Lem z Ijonem Tichym, gdzieś w środku "Zbrodnia i kara", dalej Sienkiewicz, potem Lem z Pirxem, wysoko "Eragon", na samym szczycie "Pieśń Lodu i Ognia", a powyżej ;) "Malazańska Księga Poległych".
Drobne pomysły i powalające szczególiki - to jest ta skala dodana później, kiedy brakowało mi możliwości odnotowywania czegoś ciekawego w książce skądinąd zwyczajnej lub na tyle kiepskiej, że nie zasługiwała na wysoką ocenę w pozostałych punktach - i bardzo mi się ta skala przydaje przy opowiadaniach. Wystarczy w zasadzie trzy- lub czterostopniowa. 0 - większość schematycznych utworów realistycznych, prawie wszystko co nie zaskakuje, 1 - pojawia się coś dość oryginalnego, nietypowego, dziwnego i ciekawego, 2 - jakiś naprawdę mocny pomysł, tyle że jeszcze nie genialny lub niekoniecznie wykorzystany, 3 - coś kompletnie odjechanego i powalającego. Przykłady: 1 - chłopołak (jak wilkołak, tylko człowiek wykształcony i ze szlacheckimi korzeniami przemienia się w tępego, ciemnego i zacofanego chłopa) z któregoś opowiadania o Jakubie Wędrowyczu lub ludziołak (zwierzę przemieniające się w człowieka) nie pamiętam już skąd, 2 - przeróbka prawdziwych imion dokonana przez Paoliniego, fakt, że są one niemożliwie długie i opisują całość osoby, nie są pojedynczymi nic nie znaczącymi słowami, 3 - pomysł z "Intruza" by inwazję obcych na Ziemię pokazać oczami jednego z najeźdźców - i to w dodatku najeźdźców pasożytniczych w stylu "Władców marionetek" - rewelacyjne odwrócenie klasycznego schematu.
I wreszcie skala ostatnia - moja ocena osobista, która określa jak bardzo książka mi się podobała, ile z niej wyniosłam, czy wpłynęła jakoś na mnie, na moje życie lub upodobania literackie. Najmniej obiektywna ze wszystkich i nawet dla mnie prawie zupełnie bez tych pozostałych bezużyteczna. Ale też niezbędna, bo te trzy powyżej mówią co prawda o w miarę obiektywnej wartości książki i o łatwości jej przeczytania, ale nie dają wyobrażenia o proporcjach tych cech, zwłaszcza jeśli książka plasuje się na różnych końcach poszczególnych skal.
Zdecydowanie więcej bym miała w swojej biblioteczce porządku, gdybym mogła stosować wszystkie te skale osobno. Ponieważ mam tylko jedną, to staram się bazować na skali pierwszej, najbardziej chyba rzeczowej i zbliżonej do jakiegoś obiektywizmu, a oceny nieco modyfikować w przypadku jakichś skrajnych wartości na którejś ze skal pozostałych. I dlatego "Władca pierścieni" nie ma u mnie całkowitego maksa - bo akcja toczy się trochę zbyt powoli, świat jest zbyt czarno-biały, bohaterowie zbyt idealni. A "Zmierzch" nie leży na dnie, ponieważ mimo bezdennej głupoty i całkowitej bezwartościowości zmusza do czytania dalej - choćby po to, by potwierdzić swoje podejrzenia co do dalszego przebiegu akcji i z utęsknieniem oczekiwać rozwiązań przewidzianych na setki stron wcześniej. Moim zdaniem jest to genialnie (co wcale nie znaczy 'dobrze') napisany gniot i jako taki dużo lepszy od masy innych gniotów. Albo gorszy - bo przez tę swoją genialność daje się czytać i wypala mózgi nieświadomym ofiarom.
Ja oceniam bardzo dziwnie, bo zdecydowanie brakuje mi skali. Ale nie chodzi mi o to, że chciałabym mieć 20 gwiazdek, 10 wystarczy, a i w ośmiu lub pięciu mogłabym się zmieścić, chociaż i dwadzieścia potrafiłabym zagospodarować. Ale nie pasuje mi to, że skalę mam tylko jedną - w moim prywatnym pliku, gdzie zaczęłam tworzyć taką biblioteczkę jeszcze przed LC, przez długi czas...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Przy ocenie książek kieruję się głównie tzw. "efektem po". Ten efekt polega na tym, że po zamknięciu książki (oczywiście po zakończeniu powieści) mam wrażenie, że bezpośrednio uczestniczyłam w życiu bohaterów, w formie obserwatora i gdy uświadamiam sobie, że to koniec powieści, to czuję coś w rodzaju pustki. To takie dziwne uczucie i niełatwe do opisania, ale takie przypadki miewam.
Oczywiście to nie wszystko. Przy kryminałach (itp.), gdzie wyjaśnione zostają morderstwa krok po kroku, staram się przewidzieć zakończenie. Jak nie uda mi się - to jest to wielki plus dla książki. Póki co, nie potrafię rozgryźć bohaterów stworzonych przez Agathę Christie - mistrzyni!
Dla mnie traci książka zawierająca aspekty religijne, ale w takim szerokim spectrum. Parę książek P. Coelho straciło przez to swój urok, ale np. "Jedenaście minut" mi się podobało, gdyż tego Boga było mniej (a może prawie wcale).
Co książka, to inna skala, inne oczekiwania.
Nie kieruję się przy ocenie opiniami innych. To tylko moja ocena dla mnie samej i dla tych, kogo to interesuje, co mi się podoba ;) Tak samo jak nie kieruję się opiniami innych przy wyborze książki do czytania, ponieważ pewne doświadczenia uświadomiły mnie, że gusta naprawdę są różne i często podobają mi się lektury ogólnie nielubiane, a przynajmniej przez większość czytelników. Sama też nikomu szczególnie nie polecam książek, bo zdaję sobie sprawę z tego, że mogą się danej osobie nie spodobać.
Przy ocenie książek kieruję się głównie tzw. "efektem po". Ten efekt polega na tym, że po zamknięciu książki (oczywiście po zakończeniu powieści) mam wrażenie, że bezpośrednio uczestniczyłam w życiu bohaterów, w formie obserwatora i gdy uświadamiam sobie, że to koniec powieści, to czuję coś w rodzaju pustki. To takie dziwne uczucie i niełatwe do opisania, ale takie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Moje oceny są strasznie subiektywne. Jak mi się coś podoba , to się podoba i kropka. Ciężko mi czasami racjonalnie wyjaśnić swoje zdanie. Mam takie dni że książka mi się nie spodoba , bo np. wydaje mi się zbyt płytka, wesoła i takie dni że tą samą książkę będę wychwalać nad życie ;)
Ja zwracam uwagę na styl, problematykę, pomysł na książkę, tytuł, okładkę. Choć przede wszystkim oczekuję by książka wywołała u mnie jakieś emocje, by mnie poruszyła , bądź wciągnęła tak bym nie mogła jej odłożyć.
Moje oceny są strasznie subiektywne. Jak mi się coś podoba , to się podoba i kropka. Ciężko mi czasami racjonalnie wyjaśnić swoje zdanie. Mam takie dni że książka mi się nie spodoba , bo np. wydaje mi się zbyt płytka, wesoła i takie dni że tą samą książkę będę wychwalać nad życie ;)
Ja zwracam uwagę na styl, problematykę, pomysł na książkę, tytuł, okładkę. Choć przede...
Dla mnie ocena książki jest czysto subiektywna. Ta ocena się kształtuje w trakcie czytania (zdarza mi się czasem w przerwach gdy wyłączam czytnik zastanawiać się na ile gwiazdek planuję ocenić czytaną książkę). Wpływ na nią ma również gatunek literacki i jakie mam wobec tej pozycji oczekiwania. Na opinie / oceny innych osób raczej nie patrzę.
Co innego w kwestii dodawania opinii. Wtedy przeglądam inne opinie by zobaczyć, czy moja ma szansę w moim odczuciu wnieść coś nowego, czy też wszelkie moje uwagi są zawarte w opiniach już zamieszczonych na stronie.
Dla mnie ocena książki jest czysto subiektywna. Ta ocena się kształtuje w trakcie czytania (zdarza mi się czasem w przerwach gdy wyłączam czytnik zastanawiać się na ile gwiazdek planuję ocenić czytaną książkę). Wpływ na nią ma również gatunek literacki i jakie mam wobec tej pozycji oczekiwania. Na opinie / oceny innych osób raczej nie patrzę.
Co innego w kwestii dodawania...
ciężko wyrobić sobie jedną skalę. przecież raz się przeczyta jakąś śmiechawkę a raz horror.
przede wszystkim patrze jak książka jest reklamowana. jeśli jest zapowiadana jako powieść grozy nr jeden wszechświata to oczekuję stałego napięcia i szarpania nerwów, jeśli nastawiam się na komedie to mają być wybuchy smiechu. nie lubię pseudoambitnych książek z intelektualnym bełkotem. nie, nie jest tak, że nie lubię ambitnych pozycji, ale niech ma przesłanie, niech skłania do myślenia, niech nie będzie przegadana. takie rozmowy o niczym.
ja mam dwie skale: ksiązka jest dobra albo do bani. jestem zdania, że każdy może napisać książka. dzieło - nieliczni.
ciężko wyrobić sobie jedną skalę. przecież raz się przeczyta jakąś śmiechawkę a raz horror.
przede wszystkim patrze jak książka jest reklamowana. jeśli jest zapowiadana jako powieść grozy nr jeden wszechświata to oczekuję stałego napięcia i szarpania nerwów, jeśli nastawiam się na komedie to mają być wybuchy smiechu. nie lubię pseudoambitnych książek z intelektualnym...
Czytam opinnie innych ludzi, których lepiej znam zdanie jeszcze bardziej mnie ciekawi jednak nigdy nie jest dla mnie to ważne we własnej ocenie.
Na pewno treść.
Od każdej książki oczekuję czegoś innego:
Od kryminałów - dobrych zarysów postaci, ciekawych zagadek, mało brutlaności.
Od horrorów - dużo brutalności, mało scen erotycznych, postacie mogą być mało skąplikowane, sam styl napisania powinn być mało męczący, aby czułam emocje
Od klasyków/lektur - dużo dramatów bohaterów i ambitnego przesłania
Od religii - zdań jakie nadają się na dobre myśli, styl bardziej naukowy (przyzywczajenie), odważność mówienia własnych teorii
Od literatury współczesnej - ciekawej treści, ambitnego przesłania
A co do innych gatunków to już mniej określone wymagania.
Nie lubię młodzieżówek i romansów.
Czytam opinnie innych ludzi, których lepiej znam zdanie jeszcze bardziej mnie ciekawi jednak nigdy nie jest dla mnie to ważne we własnej ocenie.
Na pewno treść.
Od każdej książki oczekuję czegoś innego:
Od kryminałów - dobrych zarysów postaci, ciekawych zagadek, mało brutlaności.
Od horrorów - dużo brutalności, mało scen erotycznych, postacie mogą być mało skąplikowane,...