-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać284 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać6
forum Oficjalne Aktualności
Znak to nie tylko wydawnictwo – mówi Dominika Kozłowska, nowa prezeska SIW Znak
Po trzech dekadach ze Znakiem rozstają się osoby, które miały niebagatelny wpływ nie tylko na samo wydawnictwo, lecz także na polski świat wydawniczy – prezes Henryk Woźniakowski i redaktor naczelny Jerzy Illg. Co z wieloletniej tradycji Znaku warto zachować? Jak zmiany personalne wpłyną na ofertę dla czytelnika? Jak Znak reaguje na współczesną kulturę, w dużej mierze rozwijającą się w przestrzeni wirtualnej? Na te pytania odpowiada Dominika Kozłowska, nowa prezeska SIW Znak.
Zobacz pełną treśćodpowiedzi [72]
Wolałbym , może jestem samolubny, żeby Znak wrócił do tego co wydawał kiedyś. Książki historyczne , powieści historyczne i tzw. dobra książka. Coś z tego zostało ale niewiele. Gdy przeglądam zapowiedzi bardzo mało pozycji wzbudzą moje zainteresowanie. Od kilku lat zmieniła się polityka sprzedaży przez internet. Kiedyś przy niewielkiej kwocie wysyłka była za darmo a i książki tańsze niż w konkurencyjnych księgarnach. Krajewski , Cornwell, Davies to chyba za mało....
Wolałbym , może jestem samolubny, żeby Znak wrócił do tego co wydawał kiedyś. Książki historyczne , powieści historyczne i tzw. dobra książka. Coś z tego zostało ale niewiele. Gdy przeglądam zapowiedzi bardzo mało pozycji wzbudzą moje zainteresowanie. Od kilku lat zmieniła się polityka sprzedaży przez internet. Kiedyś przy niewielkiej kwocie wysyłka była za darmo a i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Świat poszedł w ilość, a nie w jakość, dotyczy to także książki, tego rynku… W sumie dlaczego miałoby być inaczej.
Ktoś to jednak wszystko nakręcił i może nie da się inaczej prowadzić biznesu. Bo nawet jak kilka lat temu czytałem analizę tego, ile jest po drodze rozmaitych prowizji, żeby dany tytuł mógł np. znaleźć się w widocznym miejscu w Empiku, to włosy stanęły dęba.
Trzyma się moim zdaniem swojej pasjonującej linii Czarne, chociaż też prowadzi czy wprowadza rozmaite serie.
A Znak jak najbardziej kojarzę…Przywołany został w komentarzu między innymi Wiesław Myśliwski. To, zdaje się, on, sędziwy już człowiek (wciąż piszący ołówkiem), powiedział parę lat temu w rozmowie, że autor, pisarz powinien w życiu napisać wyłącznie jedną książkę. Tak byłoby najlepiej. Tym przywołanym stwierdzeniem zakończę, życząc zasłużonemu wydawnictwu Znak jak najlepiej…
Świat poszedł w ilość, a nie w jakość, dotyczy to także książki, tego rynku… W sumie dlaczego miałoby być inaczej.
Ktoś to jednak wszystko nakręcił i może nie da się inaczej prowadzić biznesu. Bo nawet jak kilka lat temu czytałem analizę tego, ile jest po drodze rozmaitych prowizji, żeby dany tytuł mógł np. znaleźć się w widocznym miejscu w Empiku, to włosy stanęły dęba.
...
Skoro jest deklaracja otwarcia na nowe, to może w końcu ebooki bedą dostępne w usługach abonamentowych?
Skoro jest deklaracja otwarcia na nowe, to może w końcu ebooki bedą dostępne w usługach abonamentowych?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Z podejściem Znaku skończy się na własnym abonamencie ;-)
I będziemy mieli trzeci do kompletu z Legimi i empik GO.
Choć tak serio, to są zmiany na lepsze i ebooki wydawnictwa Znak pojawiły się w Publio, ale innych z grupy (np. Otwartego) chyba nie.
Z podejściem Znaku skończy się na własnym abonamencie ;-)
I będziemy mieli trzeci do kompletu z Legimi i empik GO.
Choć tak serio, to są zmiany na lepsze i ebooki wydawnictwa Znak pojawiły się w Publio, ale innych z grupy (np. Otwartego) chyba nie.
"Znak" to jedno z nielicznych wydawnictw, które od razu kojarzy mi się z konkretnymi autorami. Z marszu mogę wymienić choćby Adama Bonieckiego, Wiesława Myśliwskiego, Joannę Bator, Richarda Feynmanna, poza tym całą masę genialnych biografii, które mocno zapadły mi w pamięć (Anna Walentynowicz, Bruno Schulz, Wisława Szymborska, Jan Twardowski), ale przede wszystkim Znak uwielbiam za przepiękne wznowienie Brunona Schulza z grafikami autora - dla mnie po prostu rarytas. 😍
Trochę bida z nędzą, że u niektórych jedyną refleksją po artykule, może być stwierdzenie, że "prezeska" razi oczy… spoko 😆 😆 😆
"Prezeska" bardzo fajnie przedstawiła politykę wydawnictwa, oby szło to wszystko w dobrym kierunku. Aż zachciało mi się sięgnąć po wspomnienia Jerzego Illga https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4914607/moj-znak-o-noblistach-kabaretach-pr...
"Znak" to jedno z nielicznych wydawnictw, które od razu kojarzy mi się z konkretnymi autorami. Z marszu mogę wymienić choćby Adama Bonieckiego, Wiesława Myśliwskiego, Joannę Bator, Richarda Feynmanna, poza tym całą masę genialnych biografii, które mocno zapadły mi w pamięć (Anna Walentynowicz, Bruno Schulz, Wisława Szymborska, Jan Twardowski), ale przede wszystkim Znak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOsobiście życzę pani prezes sukcesów, jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że "Xsięge Bałwochwalczom" z pracami autora mam jeszcze w dawnym wydaniu. Z wydawnictwem mam do czynienia od czasu do czasu, ani lepsze ani gorsze od innych na rynku. Mam nadzieję, że działaność pani prezes, nie pozwoli mi być rozczarowanym.
Osobiście życzę pani prezes sukcesów, jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że "Xsięge Bałwochwalczom" z pracami autora mam jeszcze w dawnym wydaniu. Z wydawnictwem mam do czynienia od czasu do czasu, ani lepsze ani gorsze od innych na rynku. Mam nadzieję, że działaność pani prezes, nie pozwoli mi być rozczarowanym.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamObserwuję wydawnictwo od lat 80-tych ub. wieku, kiedy to miało raczej charakter niszowy (książki religijne plus historia w zakresie zakazanym lub unikanym przez ówczesne państwowe wydawnictwa). Obecnie to duży gracz na rynku z różnorodną ofertą i ustaloną marką. Życzę powodzenia i rozwoju.
Obserwuję wydawnictwo od lat 80-tych ub. wieku, kiedy to miało raczej charakter niszowy (książki religijne plus historia w zakresie zakazanym lub unikanym przez ówczesne państwowe wydawnictwa). Obecnie to duży gracz na rynku z różnorodną ofertą i ustaloną marką. Życzę powodzenia i rozwoju.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrezeska -może i dopuszczalne, ale razi oczy Pani Prezes lepiej brzmi.
Prezeska -może i dopuszczalne, ale razi oczy Pani Prezes lepiej brzmi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A kierowniczka? "Pani kierowniczko, czy ja palę?" 😂
Z takich kierowniczych to nieźle brzmią dyrektorka (chociaż bardziej ze szkołą mi się kojarzy), liderka, menedżerka. A prezeska tak jakoś... niepoważnie.
A kwiatek typu adwokatka (jakby czekoladka)?... Albo psycholożka (z anyżem i lożą mi się kojarzy, jak wszystko z -lożką). A polityczka to już w ogóle ekstremum 😏. Inżynierka brzmi jak robienie pracy inżynierskiej, a nie zawód. Magisterka tak samo.
Ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Tak sobie panie ścielą, tak będą spały. Czy to nasz problem? To tylko słowa, a że śmieszne...
A kierowniczka? "Pani kierowniczko, czy ja palę?" 😂
Z takich kierowniczych to nieźle brzmią dyrektorka (chociaż bardziej ze szkołą mi się kojarzy), liderka, menedżerka. A prezeska tak jakoś... niepoważnie.
A kwiatek typu adwokatka (jakby czekoladka)?... Albo psycholożka (z anyżem i lożą mi się kojarzy, jak wszystko z -lożką). A polityczka to już w ogóle ekstremum 😏....
Takie czasy nowa nowomowa. Zastanawia mnie tylko czy ludzi oczytanych i kochających język polski nie bolą oczy gdy widza takie językowe potworki.
Takie czasy nowa nowomowa. Zastanawia mnie tylko czy ludzi oczytanych i kochających język polski nie bolą oczy gdy widza takie językowe potworki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMnie na przykład razi, gdy pod artykułem (na dowolny temat) wypowiadają się ludzie tylko po to, żeby skrytykować feminatywy. Bo poza tym nie mają nic ciekawego czy merytorycznego do powiedzenia.
Mnie na przykład razi, gdy pod artykułem (na dowolny temat) wypowiadają się ludzie tylko po to, żeby skrytykować feminatywy. Bo poza tym nie mają nic ciekawego czy merytorycznego do powiedzenia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa to w takim razie chyba nie jestem wystarczająco oczytana, bo dla mnie "prezeska" brzmi absolutnie naturalnie. Poza tym jestem "kierowniczką" i jeszcze nikt mi nie zarzucił, że posługuję się jakimiś potworkami. 😆
Ja to w takim razie chyba nie jestem wystarczająco oczytana, bo dla mnie "prezeska" brzmi absolutnie naturalnie. Poza tym jestem "kierowniczką" i jeszcze nikt mi nie zarzucił, że posługuję się jakimiś potworkami. 😆
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@asymon Mnie czasem wełna razi, to podobno zależy od jakości wełny. To znaczy grubości włosa. Ale i tak lubię wełniane swetry.
Czasami razi też słońce, albo mocne sztuczne oświetlenie.
A jak coś wpadnie do buta, to już nie razi, tylko uwiera. Wtedy wytrzepuję.
Każdy ma swoje problemy. Takie życie, tak bywa. Nie wszystko da się ustawić pod siebie.
@vandenesse Jak już zostałaś "kierowniczką" to nie pozostaje Ci nic innego jak szukać pozytywów. To i tak lepsze niż kierownica 😉.
@asymon Mnie czasem wełna razi, to podobno zależy od jakości wełny. To znaczy grubości włosa. Ale i tak lubię wełniane swetry.
Czasami razi też słońce, albo mocne sztuczne oświetlenie.
A jak coś wpadnie do buta, to już nie razi, tylko uwiera. Wtedy wytrzepuję.
Każdy ma swoje problemy. Takie życie, tak bywa. Nie wszystko da się ustawić pod siebie.
@vandenesse Jak już...
@Virgo13 całe swoje życie szukam tylko pozytywów, nawet w takich podśmiechujkach jak Twoje :) myślę, że wielu ludzi potrzebuje powyśmiewać się trochę z innych i jeżeli dzięki temu czują się lepiej to właściwie (od święta) czemu nie? cieszę się z takiego pozytywu 😇 (no bo przyznaj, choć jeden pozytyw, bo merytorycznie w tym wątku to wszystko... no kurde... jednak straszna chujnia z grzybnią 😆). A „kierownica” mnie osobiście mocno ujmuje!
@Virgo13 całe swoje życie szukam tylko pozytywów, nawet w takich podśmiechujkach jak Twoje :) myślę, że wielu ludzi potrzebuje powyśmiewać się trochę z innych i jeżeli dzięki temu czują się lepiej to właściwie (od święta) czemu nie? cieszę się z takiego pozytywu 😇 (no bo przyznaj, choć jeden pozytyw, bo merytorycznie w tym wątku to wszystko... no kurde... jednak straszna...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@vandenesse Widzę sporo pozytywnych emotikonek. Tak trzymaj!
P.S. - słownik krzyżówkowicza mi podpowiada, że "kierownica" ma też odpowiednik w słowie "fajera". To dopiero brzmi fnemi... femni... no, meliniarsko jakoś 😋.
@vandenesse Widzę sporo pozytywnych emotikonek. Tak trzymaj!
P.S. - słownik krzyżówkowicza mi podpowiada, że "kierownica" ma też odpowiednik w słowie "fajera". To dopiero brzmi fnemi... femni... no, meliniarsko jakoś 😋.
@Virgo13 ajjjj myślałam, że mi dowalisz w jakiś bardziej błyskotliwy sposób, ale Ty cały czas o jednym i też już na poziomie meliniarskim... myślę, że zainspirował Cię mój jakże rezolutny opis "chujnia z grzybnią" na określenie Twoich komentarzy - tak trzymaj! 😂 😂 😂
@Virgo13 ajjjj myślałam, że mi dowalisz w jakiś bardziej błyskotliwy sposób, ale Ty cały czas o jednym i też już na poziomie meliniarskim... myślę, że zainspirował Cię mój jakże rezolutny opis "chujnia z grzybnią" na określenie Twoich komentarzy - tak trzymaj! 😂 😂 😂
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@asymon mnie tzw. feminatywy, których sama idea jest kretyńska, nie tyle razą co smieszą. Ciekawi mnie jak się sfemizuje coś co już jest w rodzaju żeńskim - np. kierowca i podobne. Moze dla odmiany trzeba będzie pomysleć o maskulnitywach - i domagać się "kierowiec" 😊. Więc jak powiedział już klasyk, pan afroamerykański parlamentarzysta na koniec swojej wypowiedzi - "amen.. and awomen". 😅
@asymon mnie tzw. feminatywy, których sama idea jest kretyńska, nie tyle razą co smieszą. Ciekawi mnie jak się sfemizuje coś co już jest w rodzaju żeńskim - np. kierowca i podobne. Moze dla odmiany trzeba będzie pomysleć o maskulnitywach - i domagać się "kierowiec" 😊. Więc jak powiedział już klasyk, pan afroamerykański parlamentarzysta na koniec swojej wypowiedzi - "amen.....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@vandenesse Dobrze wyłapałaś, ale źle interpretujesz. To przytyk z mojej strony, a nie próba "dowalenia". Kierowniczka na portalu o książkach, kultura i TAKIE bluźnierstwa? Fuj! Po co? Oj, naprawdę... Powinnaś się wstydzić. Nie czyni Cię to ani bardziej męską, ani kobiecą. Wulgarną co najwyżej i niedojrzałą. Kierowniczkę?! Fe! 😒
Nie mogę merytorycznie rozmawiać o feminatywach, ponieważ klamka zapadła. Jakieś grono pań orzekło w imieniu wszystkich pań, że za mało jest żeńskiego pierwiastka i je to upadla. Podjęły heroiczną (heroiniczną?) walkę o zmianę tego stanu rzeczy. Językoznawcy orzekli, że takie zmiany są ok, zasady języka polskiego umożliwiają ich przyjęcie. I koniec. Ja nie jestem językoznawcą. Wygląda na to, że od strony formalnej wszystko jest dopięte na ostatni guzik, do merytorycznej dyskusji nie jestem przygotowany i nie będę, a język polski ma ścisłe zasady i w ich ramach dyskusja już się odbyła. Jest pościelone, tak śpicie 😄. Przecież nie ja.
No i reszcie pań przyszło łyknąć to jak pelikanom. "Pelikan baba" (nomen omen).

(w przeciwieństwie do kobiet to zwierzę nie wybrało sobie nazwy 😏)
A że dla mnie głupio i śmiesznie brzmią te zmiany, te nowotwory słowne, nic nie poradzę. Mogę chociaż trochę naigrawać się z tych dziwolągów i mieć swoje zdanie. Czy będę miał problem, zwracając się do prezeski per prezeska? Również nie. Mnie to w żaden sposób nie dotyka. Po prostu wywołuje uśmiech 😉.
@vandenesse Dobrze wyłapałaś, ale źle interpretujesz. To przytyk z mojej strony, a nie próba "dowalenia". Kierowniczka na portalu o książkach, kultura i TAKIE bluźnierstwa? Fuj! Po co? Oj, naprawdę... Powinnaś się wstydzić. Nie czyni Cię to ani bardziej męską, ani kobiecą. Wulgarną co najwyżej i niedojrzałą. Kierowniczkę?! Fe! 😒
Nie mogę merytorycznie rozmawiać o...
Myślę, że interpretuję w dobry sposób, szkoda, że Ty nie wyłapujesz z mojej strony istoty sprawy. Więc napiszę wprost. W miarę regularnie tu zaglądam, czytam różne wątki i uważam, że jesteś osobą, która lubi wyśmiać, mieć ostatnie zdanie. Takie osoby potrzebują wyjść na swoje, żeby się lepiej poczuć. Tak jak bardzo wiele osób tutaj.
A wyśmiewasz się z czegoś, co jak sam napisałeś od strony formalnej jest ok. Próbuję zwrócić uwagę na sposób i brak merytoryki w dyskusji. Oczywiście możesz mieć swoje zdanie, brnąć w to wyśmiewanie, te wszystkie lożki, fajery, kierownice – powodzenia! Ja się nie obrażam, łykam jak pelikan Twoje śmieszki (no bo przecież te feministki tak strasznie nie mają poczucia humoru), trochę smutno, trochę gorzko. Życie :)
Myślę, że interpretuję w dobry sposób, szkoda, że Ty nie wyłapujesz z mojej strony istoty sprawy. Więc napiszę wprost. W miarę regularnie tu zaglądam, czytam różne wątki i uważam, że jesteś osobą, która lubi wyśmiać, mieć ostatnie zdanie. Takie osoby potrzebują wyjść na swoje, żeby się lepiej poczuć. Tak jak bardzo wiele osób tutaj.
A wyśmiewasz się z czegoś, co jak sam...
Virgo13 tak samo uważam jak ty, niektórzy myślą, feminatyw i już ooo atak jak pies Pawlowa . Muszę rozczarować nie , po prostu podzieliłem się swoją opinia na temat wydaje mi się odnoszący się do artykułu po pani prezeska sama się pochwaliła, że jedna z pierwszych jej decyzji było wprowadzenie "nowomowy", na marginesie nie wiem jaki to ma wpływ na sprzedaż książek albo na działalność firmy. Oby wydawali jak najlepsze pozycje. Dla mnie jest to sztuczne i zarazem śmieszne na siłę wprowadzania językowych potworków. Bo taka moda z Zachodu. Tyle i aż tyle. "Polacy nie gęsi, lecz swój język mają"
Virgo13 tak samo uważam jak ty, niektórzy myślą, feminatyw i już ooo atak jak pies Pawlowa . Muszę rozczarować nie , po prostu podzieliłem się swoją opinia na temat wydaje mi się odnoszący się do artykułu po pani prezeska sama się pochwaliła, że jedna z pierwszych jej decyzji było wprowadzenie "nowomowy", na marginesie nie wiem jaki to ma wpływ na sprzedaż książek albo na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Radosław Język jest żywy, rozwija się, wprowadzane są nowe słowa, idziemy do przodu. Można się otworzyć na "nowe" i poczytać o tym, na przykład tutaj: https://mumandthecity.pl/feminatywy/
Można też przyklaskiwać wyśmiewaniu.
@Radosław Język jest żywy, rozwija się, wprowadzane są nowe słowa, idziemy do przodu. Można się otworzyć na "nowe" i poczytać o tym, na przykład tutaj: https://mumandthecity.pl/feminatywy/
Można też przyklaskiwać wyśmiewaniu.
vandenesse Dziekuje, przeczytałem z zainteresowaniem polecany przez ciebie link i dalej nie jestem przekonany po co nam "feminatywy". Oprócz tego że służy to walce ideologicznej. Takie dla mnie "problemy pierwszego świata". Polecam bardzo ciekawą rozmowę z językoznawcą profesor Grażyną Majkowską z Robertem Mazurekiem m.in. o feminatywach i języku polskim i nie tylko.
vandenesse Dziekuje, przeczytałem z zainteresowaniem polecany przez ciebie link i dalej nie jestem przekonany po co nam "feminatywy". Oprócz tego że służy to walce ideologicznej. Takie dla mnie "problemy pierwszego świata". Polecam bardzo ciekawą rozmowę z językoznawcą profesor Grażyną Majkowską z Robertem Mazurekiem m.in. o feminatywach i języku polskim i nie tylko.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Radosław Tak, słuchałam. Grażyna Majkowska jest tradycjonalistką a takim osobom pewnie trudniej zaakceptować zmiany. Ale wszystko wydaje się nienaturalne, dopóki się do tego nie przyzwyczaimy, dlatego liczę na to, że z biegiem czasu przywykniemy :)
Jeżeli by Ci się chciało przeczytać, to polecam też świetną rozmowę z Mirosławem Bańko:
https://kulturaliberalna.pl/2020/01/07/feminatywy-miroslaw-banko-jezyk-rozmowa/
@Radosław Tak, słuchałam. Grażyna Majkowska jest tradycjonalistką a takim osobom pewnie trudniej zaakceptować zmiany. Ale wszystko wydaje się nienaturalne, dopóki się do tego nie przyzwyczaimy, dlatego liczę na to, że z biegiem czasu przywykniemy :)
Jeżeli by Ci się chciało przeczytać, to polecam też świetną rozmowę z Mirosławem Bańko:
...
a dla rozluźnienia atmosfery polecam nomen omen "męskie granie" 😂https://www.youtube.com/watch?v=ZTYSAl9Npqw
a dla rozluźnienia atmosfery polecam nomen omen "męskie granie" 😂https://www.youtube.com/watch?v=ZTYSAl9Npqw
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@vandenesse wydajesz się mieć zdroworozsądkowe podejście, ale na pozór tylko. Nic od strony językowej zapięte nie jest, nasz język jest różny od anglosaskich wzorców, gdzie te feminatywy (nawet słownik w komórce podkreśla mi słowo jako błąd) może, czego nie przesądzam, mają jakieś językowe podstawy. Nie muszą mieć, mogą mieć, subtelna różnica. Bo i do tego zgody nie ma wśród fachowców. U nas akurat są wyraźne rozbieżności słowotwórcze z ich zachodnimi wzorcami. Tata (father), kierowca (driver), przedsiębiorca (businessman) jak mają wyglądać? Kierowiec, tateł i przedsiebiorzec? Bo trzeba zmaskulnizowac coś, do czego feminatywu się niedorobi, bo to już rodzaj żeński.
Jedyne co feministki mogą zrobić, to zakwestionować samą strukturę języka, że jest oparty na "przestarzałych i nie mających zastosowania w rzeczywistości, opresyjnych wzorcach dzielenia świata na pierwiastek męski i żeński, jing i jang..." itd. Chyba sama czujesz, że jest to absurdalnie śmieszne.
@vandenesse wydajesz się mieć zdroworozsądkowe podejście, ale na pozór tylko. Nic od strony językowej zapięte nie jest, nasz język jest różny od anglosaskich wzorców, gdzie te feminatywy (nawet słownik w komórce podkreśla mi słowo jako błąd) może, czego nie przesądzam, mają jakieś językowe podstawy. Nie muszą mieć, mogą mieć, subtelna różnica. Bo i do tego zgody nie ma...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Dziękiuje, ciekawy wywiad. Jednak dalej uważam feminitywy są tworzone na siłę. Mają one podtekst polityczny a nie następuje normalna naturalna zmiana językowa wynikająca ze zmian społecznych.
Prof. Bańko „chirurg przyszła” brzmi sztucznie. O ileż byłoby łatwiej, gdybyśmy nie widzieli nic dziwnego w słowie „chirurżka”"
Panie profesorze "Chirurżka" brzmi bardziej sztucznie.
Dziękiuje, ciekawy wywiad. Jednak dalej uważam feminitywy są tworzone na siłę. Mają one podtekst polityczny a nie następuje normalna naturalna zmiana językowa wynikająca ze zmian społecznych.
Prof. Bańko „chirurg przyszła” brzmi sztucznie. O ileż byłoby łatwiej, gdybyśmy nie widzieli nic dziwnego w słowie „chirurżka”"
Panie profesorze "Chirurżka" brzmi bardziej sztucznie.
nordvargr Bo to są twory sztuczne, nie pasujące do naszego ogródka. Lewica w Polsce musi kopiować wzorce z Zachodu w skali 1 do 1. Dużo ludzi zapomina że kobieta w Polsce miała inny status niż na Zachodzie.
nordvargr Bo to są twory sztuczne, nie pasujące do naszego ogródka. Lewica w Polsce musi kopiować wzorce z Zachodu w skali 1 do 1. Dużo ludzi zapomina że kobieta w Polsce miała inny status niż na Zachodzie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@nordvargr oczywiście mamy w języku polskim rzeczowniki w rodzaju męskim zakończone na "a" – mogę nawet podać więcej przykładów: sędzia, mężczyzna, hrabia, starosta, poeta, wojewoda… Niektórzy faceci uczepili się jakoś bzdurnej teorii, że jedyną drogą według feministek jest przerabianie wszystkich słów, żeby tylko wyjść na swoje i feminizować wszystko. Niektóre, jak właśnie kierowca oczywiście, że są problematyczne. Ciężko zmienić coś z dnia na dzień, to będzie długi proces, ale właśnie chodzi o to, żebyśmy się ROZWIJALI, SZLI DO PRZODU, SZUKALI ROZWIĄZAŃ, STAWALI SIĘ BARDZIEJ OTWARCI NA POTRZEBY INNYCH. Póki co – Tata... hmmm no po co ten tateł, przecież jest.... Mama? Przedsiębiorca – przedsiębiorczyni? 😂
Wiecie, w tym wszystkim naprawdę nie chodzi o absurdalizowanie języka, umyka Wam fakt, że chodzi o coś ważniejszego, co myślę, doskonale opisane jest w obu artykułach, do których linki podałam. Naprawdę wczytaj się, chociaż spróbuj zrozumieć.
@Radosław co rozumiesz pod "kobieta w Polsce miała inny status niż na Zachodzie"? tak jakoś ciekawa jestem :)
@nordvargr oczywiście mamy w języku polskim rzeczowniki w rodzaju męskim zakończone na "a" – mogę nawet podać więcej przykładów: sędzia, mężczyzna, hrabia, starosta, poeta, wojewoda… Niektórzy faceci uczepili się jakoś bzdurnej teorii, że jedyną drogą według feministek jest przerabianie wszystkich słów, żeby tylko wyjść na swoje i feminizować wszystko. Niektóre, jak właśnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Taki jest Twój widzenia, dla mnie to właśnie absurdalizowanie języka. Rozwój nie ma z tym nic wspólnego. Tata, mama to ma być nie sfeminizowane, a zastąpione rodzic jeden i rodzic dwa. Tylko zgody nie ma kto pierwszy. A Twoje przykłady są w dużej mierze chybione, bez cudów jest sędzina, hrabina czy poetka.
Moją maksymą jest, niech dobre będzie przekuwane w lepsze. W tym wypadku widzę psucie dobrego.
Taki jest Twój widzenia, dla mnie to właśnie absurdalizowanie języka. Rozwój nie ma z tym nic wspólnego. Tata, mama to ma być nie sfeminizowane, a zastąpione rodzic jeden i rodzic dwa. Tylko zgody nie ma kto pierwszy. A Twoje przykłady są w dużej mierze chybione, bez cudów jest sędzina, hrabina czy poetka.
Moją maksymą jest, niech dobre będzie przekuwane w lepsze. W tym...
@nordvargr W moich przykładach chodzi tylko o to, że już są żeńskie odmiany rzeczowników kończących się na "a". Tych męskich form nie potrzeba zmieniać. Nie ma teorii spiskowej feministek.
Nie rozumiem, uważasz, że "niech dobre będzie przekuwane w lepsze" - ale jednocześnie chciałbyś aby było "po staremu"?
Gdzie w takiej sytuacji widzisz miejsce na rozwój? I jaki mógłby być ten rozwój? Bo w miejscu stać się nie da. Znaczy można, tylko to niezdrowe psychicznie :)
@nordvargr W moich przykładach chodzi tylko o to, że już są żeńskie odmiany rzeczowników kończących się na "a". Tych męskich form nie potrzeba zmieniać. Nie ma teorii spiskowej feministek.
Nie rozumiem, uważasz, że "niech dobre będzie przekuwane w lepsze" - ale jednocześnie chciałbyś aby było "po staremu"?
Gdzie w takiej sytuacji widzisz miejsce na rozwój? I jaki mógłby...
Dlaczego po staremu? Sama mówisz, że język się rozwija samoistnie. Nie widzę powodów mu "pomagać", zwłaszcza z pogwałceniem jego praw. Naprawdę, ani w moich wypowiedziach, ani w samym języku, nie ma co komplikować czegoś co jest proste i instynktowne.
Dlaczego po staremu? Sama mówisz, że język się rozwija samoistnie. Nie widzę powodów mu "pomagać", zwłaszcza z pogwałceniem jego praw. Naprawdę, ani w moich wypowiedziach, ani w samym języku, nie ma co komplikować czegoś co jest proste i instynktowne.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@nordvargr No nie, nie użyłam słowa "samoistnie". Napisałam "język jest żywy, rozwija się, wprowadzane są nowe słowa, idziemy do przodu", przy czym logiczne wydawało mi się, że jednak ktoś musi ten język rozwijać, ale widocznie muszę być bardziej precyzyjna :))))
To my rozwijamy język, i od nas zależy w jakim kierunku ten rozwój pójdzie. Ja mam nadzieję, że będziemy wciąż wzbogacać nasz język wyrazami, które jeszcze lepiej i precyzyjniej będą opisywać nasz świat. I na przykład nie będzie takich kwiatków:
„nauczyciela akademickiego będącego w ciąży nie można zatrudniać w godzinach ponadwymiarowych bez jego zgody”.
To z rozmowy z prof. Bańko :)) Link powyżej, naprawdę polecam do przeczytania!
@nordvargr No nie, nie użyłam słowa "samoistnie". Napisałam "język jest żywy, rozwija się, wprowadzane są nowe słowa, idziemy do przodu", przy czym logiczne wydawało mi się, że jednak ktoś musi ten język rozwijać, ale widocznie muszę być bardziej precyzyjna :))))
To my rozwijamy język, i od nas zależy w jakim kierunku ten rozwój pójdzie. Ja mam nadzieję, że będziemy wciąż...
Chciałabym też, abyśmy się dobrze zrozumieli. Nie jest celem osób takich jak ja, czy innych sceptycznych do w naszym mniemaniu sztucznych feminatywow, kłaść się Rejtanem, albo lepiej Gandalfem, że "nie przejdziecie". Dużo w dzisiejszym świecie się mówi o dialogu, tymczasem prawie połowa, a może więcej niż połowa ludzi, o tych mniej " postępowych" poglądach, jest z niego wykluczana. Coraz częściej dajemy znać, że nie ma na to zgody. Kiedy można, kulturalnie jak z Tobą, kiedy indziej jednozdaniową pyskówką jaką wczoraj narzucił KotGacek. Nie będziemy już się cofać. Można z nami rozmawiać, prowadzić dialog czy dyskusję, nie pozwolimy się obrażać ani wykluczać z debaty publicznej.
Chciałabym też, abyśmy się dobrze zrozumieli. Nie jest celem osób takich jak ja, czy innych sceptycznych do w naszym mniemaniu sztucznych feminatywow, kłaść się Rejtanem, albo lepiej Gandalfem, że "nie przejdziecie". Dużo w dzisiejszym świecie się mówi o dialogu, tymczasem prawie połowa, a może więcej niż połowa ludzi, o tych mniej " postępowych" poglądach, jest z niego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJęzyk rozwija się samoistnie, zakorzeniają się w nim słowa używane i użyteczne. Wszystkie narzucone mają w podtekście charakter pejoratywny. Bo są używane, ale nie tolerowane.
Język rozwija się samoistnie, zakorzeniają się w nim słowa używane i użyteczne. Wszystkie narzucone mają w podtekście charakter pejoratywny. Bo są używane, ale nie tolerowane.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@nordvargr ale kto cię tu wyklucza? Że w artykule napisano "prezeska"?
Piszesz że "sama idea feminatywów jest kretyńska", ale nie piszesz dlaczego.
@nordvargr ale kto cię tu wyklucza? Że w artykule napisano "prezeska"?
Piszesz że "sama idea feminatywów jest kretyńska", ale nie piszesz dlaczego.
@asymon pisałem o szerszym kontekście dzisiejszego sporu światopoglądowego. Raczej to wiesz. Uważam Cię za inteligentnego użytkownika tego portalu. Nie każ mi zmieniać zdania.
@asymon pisałem o szerszym kontekście dzisiejszego sporu światopoglądowego. Raczej to wiesz. Uważam Cię za inteligentnego użytkownika tego portalu. Nie każ mi zmieniać zdania.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDlaczego jest, napisałem już wielokrotnie w tym wątku.
Dlaczego jest, napisałem już wielokrotnie w tym wątku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@nordvargr Wiesz, akurat w tym tutaj naszym wątku, to mam ochotę trochę się wydrzeć i powiedzieć jak dziecko "no ale kto zaczął???" :)) Zaczęło się od wyśmiewania "lożek" no to później już poszło.
Poza tym dyskusja się ładnie rozwija, dodam, że nawet nawet merytorycznie a Ty mi teraz wyjeżdżasz z jakimiś manifestami o dialogu.
Poziom dyskusji zależy od wszystkich stron, KotGacek czy inni jadą cały czas po bandzie ale Wy tak samo. Każdy chce być górą, wyśmiać, mieć rację. Ale nie gadaj, że ktoś kogoś wyklucza z debaty. Podawaj rozsądne i solidne argumenty to każdego zagniesz. Albo powiedz co masz do powiedzenia i nie wdawaj się w przepychanki, żeby tylko być ostatnim rozmówcą (tu chodzi mi o te wszystkie wasze pyskówki).
@nordvargr Wiesz, akurat w tym tutaj naszym wątku, to mam ochotę trochę się wydrzeć i powiedzieć jak dziecko "no ale kto zaczął???" :)) Zaczęło się od wyśmiewania "lożek" no to później już poszło.
Poza tym dyskusja się ładnie rozwija, dodam, że nawet nawet merytorycznie a Ty mi teraz wyjeżdżasz z jakimiś manifestami o dialogu.
Poziom dyskusji zależy od wszystkich stron,...
Słowa zakorzeniają się, bo używają ich ludzie. Im więcej ludzi będzie ich używać, tym szybciej się zakorzenią. (to do jednego z wpisów powyżej @nordvargr) Czyli jak większość ludzi będzie używać danych słów, to się zakorzenią. Jak nie będą używać to się nie zakorzenią. Tyle.
Słowa zakorzeniają się, bo używają ich ludzie. Im więcej ludzi będzie ich używać, tym szybciej się zakorzenią. (to do jednego z wpisów powyżej @nordvargr) Czyli jak większość ludzi będzie używać danych słów, to się zakorzenią. Jak nie będą używać to się nie zakorzenią. Tyle.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@vandenesse dołączyłem do dyskusji, nie zacząłem też, bo widzę, że rozmawiamy tu na poziomie który akceptuje. Pyskówki też muszą mieć miejsce, czasem trzeba dostosować (z bólem) poziom, aby osobopostać wiedziała, że nie będzie łatwo, odpuść osobo, wbrew pozorom taktyka ma sens. Osobopostać KotGacek takie wykwity intelektualne w innych wątkach wykazuje, dlaczego w innym jest jednozdaniowym trollem?
Manifest jest ogólny, i raczej zdajesz sobie sprawę, że ludzie stanowiący blisko lub ponad połowę społeczeństwa nie tylko w Polsce, szacunki są różne, nie mają mediów, nikt nie przedstawia ich racji, zwykle przedstawiani są, jako element wsteczny i nie mający racji bytu. Jeśli tego nie widzisz, daleko jesteś od realnego świata.
Raczej merytorycznie i logicznie przedstawiałem moje stanowisko w nie na temat rozgorzałej dyskusji. Sądzę, że gdyby tak nie było, nie rozmawialibyśmy z wzajemnym szacunkiem.
@vandenesse dołączyłem do dyskusji, nie zacząłem też, bo widzę, że rozmawiamy tu na poziomie który akceptuje. Pyskówki też muszą mieć miejsce, czasem trzeba dostosować (z bólem) poziom, aby osobopostać wiedziała, że nie będzie łatwo, odpuść osobo, wbrew pozorom taktyka ma sens. Osobopostać KotGacek takie wykwity intelektualne w innych wątkach wykazuje, dlaczego w innym jest...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@vandenesse Bluzgi okazały się złą drogą (teraz pewnie trochę wstyd, co? "ą", "ę", ale jednak wuje lecą 😏) to psychoanaliza. "Ach bywam, czytam, wątki śledzę i takie mam o tobie zdanie". No to miej. Każdy może.
Ale ja Cię nie znam a Ty mnie, nie zależy mi na Tobie i nie potrzebuję Twojej akceptacji, wytycznych, wskazówek ani listy życzeń. Są ludzie, którzy kalibrują moją osobowość, spotykam się z nimi codziennie. Nawet sprzedawczyni z piekarni, chociaż widzę ją 5 minut dziennie, ma na mnie większy wpływ, niż Ty. Chyba rozumiesz dlaczego? Bluzgaj sobie dalej, dawaj mniej lub bardziej owinięte w bawełnę coś tam do zrozumienia, a na koniec wystawiaj oceny i opinie.
I nie traktuj powyższego akapitu jako ataku, agresywnej reakcji. Powyższe to po prostu najczystsza rada, jaką mogę dać, kompilacja uprzejmych wskazówek i sama prawda. Pewnie to widzisz. Abyś nie traciła czasu na błądzenie po omacku, bo wydaje Ci się, że znasz czyjąś osobowość. Jeśli nie podoba Ci się moje poczucie humoru i podejście — ignoruj. Będzie Ci łatwiej. Ty niczego we mnie nie zmienisz, choćbyś nie wiem, jak się starała. Ani prośbą, ani groźbą 😉.
A teraz do sedna: przyjmij do wiadomości — drugi raz napiszę — że nawet jeśli od strony zasad językowych wszystko jest ok, to wciąż mnie bawią te nowotwory. Zbędne, na siłę. Ale naprawdę tu akurat nie ma problemu, bym je stosował i to nawet z autentyczną radością. I rzeczywiście widzę tu raczej próbę siłowego zajęcia jakiegoś fragmentu przestrzeni słownej, niż naturalny rozwój języka. Będzie super, jak feministki (teraz to już prędzej lewaczki, feministki są passe, zostały ostro w tyle z oczekiwaniami) w końcu zajmą miejsce na rusztowaniach obok tych chłopaków, co to w upale i przy pełnym słońcu ocieplenie zakładają. Murarka brzmi nieźle (chociaż to też nazwa zajęcia), albo budowlanka (to z kolei branża). Ha, ha, ha! Nie jest łatwo, do diabła! 😈
Widzę, że koledzy @Radosław i @nordvargr usłyszeli pukanie i otwarli Ci drzwi, to może teraz będziesz miała rozmowę na poziomie merytorycznym.
@vandenesse Bluzgi okazały się złą drogą (teraz pewnie trochę wstyd, co? "ą", "ę", ale jednak wuje lecą 😏) to psychoanaliza. "Ach bywam, czytam, wątki śledzę i takie mam o tobie zdanie". No to miej. Każdy może.
Ale ja Cię nie znam a Ty mnie, nie zależy mi na Tobie i nie potrzebuję Twojej akceptacji, wytycznych, wskazówek ani listy życzeń. Są ludzie, którzy kalibrują moją...
@Virgo13 od strony zasad językowych nic nie jest ok. Ani u nas, ani u Anglosasów jeśli idzie o język. Nie daj sobie tego wmówić, bo to zwyczajna nieprawda. Ewolucja języka jest procesem naturalnym, a do tego każdy język ma inne źródła i zasady. Wprowadzenie na siłę słów i wyrażeń jest nowomową, a na to nie godzą się ludzie używający języka, zawsze spontanicznie ją ignorują lub używają jako wyrażenia pejoratywne.
@Virgo13 od strony zasad językowych nic nie jest ok. Ani u nas, ani u Anglosasów jeśli idzie o język. Nie daj sobie tego wmówić, bo to zwyczajna nieprawda. Ewolucja języka jest procesem naturalnym, a do tego każdy język ma inne źródła i zasady. Wprowadzenie na siłę słów i wyrażeń jest nowomową, a na to nie godzą się ludzie używający języka, zawsze spontanicznie ją ignorują...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@nordvargr Ok, problem jest taki, że ja jestem po ich stronie. Oczywiście nie w stu procentach, ale bliżej mi do światopoglądu Twoich oponentów (to do Twojej wcześniejszej wypowiedzi).
@Virgo13 oczywiście, że jest mi wstyd, tu nie trzeba specjalnej psychoanalizy. Czy Ty myślisz, że tak sobie bluzgam do każdego? Ale jak to ujął nordvargr: "Pyskówki też muszą mieć miejsce, czasem trzeba dostosować (z bólem) poziom, aby osobopostać wiedziała, że nie będzie łatwo" - mi poszło średnio, bo pobiłeś mnie doświadczeniem. Choć napracowałam się mocno. 😎
@nordvargr Ok, problem jest taki, że ja jestem po ich stronie. Oczywiście nie w stu procentach, ale bliżej mi do światopoglądu Twoich oponentów (to do Twojej wcześniejszej wypowiedzi).
@Virgo13 oczywiście, że jest mi wstyd, tu nie trzeba specjalnej psychoanalizy. Czy Ty myślisz, że tak sobie bluzgam do każdego? Ale jak to ujął nordvargr: "Pyskówki też muszą mieć miejsce,...
Dyskusja ciekawa ale widać że chyba żadne argumenty nie przekonają zwolenników nowomowy. Dla niektórych zwolenników nowomowy zmiany językowe muszą nastąpić bo postęp musi być. Nawet jeżeli większość językoznawców tego nie chce to my i tak go zrobimy. Bo stare słowa to stary świat a my tworzymy nowy świat a do opisu nowego świata potrzeba nowych słów. I uważam że nie ma podziału zwolennicy i przeciwnicy, tylko zwolennicy i ludzie którzy twierdzą język się zmieni bo jest żywy ale to wszystko musi mieć ręce i nogi a nie ideologiczne na siłę pchanie nowomowy
vandenesse temat kobiet Polsce to temat rzeka . Np. Rola mam w przekazywaniu tradycji i historii dzieciom pod okupacja, Gdyby nie Anna Walentynowicz i Alina Pieńkowska nie byłoby Sierpnia 80 kult Matki Boskiej, jedne z pierwszych praw wyborczych dla kobiet na świecie Itd.
Dyskusja ciekawa ale widać że chyba żadne argumenty nie przekonają zwolenników nowomowy. Dla niektórych zwolenników nowomowy zmiany językowe muszą nastąpić bo postęp musi być. Nawet jeżeli większość językoznawców tego nie chce to my i tak go zrobimy. Bo stare słowa to stary świat a my tworzymy nowy świat a do opisu nowego świata potrzeba nowych słów. I uważam że nie ma...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@nordvargr dobra, zamiast merytorycznie odpowiedzieć, zaczynasz wrzucać teksty "pan to chyba głupi jest" :-(
Cały czas piszesz tylko swoje opinie, jak uważasz że jest, jakieś własne ogólne przemyślenia o stanie świata. Piszesz o jakimś "naturalnym" języku, ale sam uznajesz, co jest naturalne (brak żeńskiej wersji prestiżowych zawodów), a co nie. Na jakiej podstawie? Piszesz o nowomowie i wprowadzaniu końcówek na siłę, ale gdybyś przeczytał to, co podlinkowała @vandenesse, to może dowiedziałbyś się, że np. feminatywów używano przed wojną, a za PRL-u próbowano je siłą rugować, jak widać częściowo skutecznie.
Rzucasz protekcjonalny tekst "wydajesz się mieć zdroworozsądkowe podejście, ale na pozór tylko" i znów nie masz argumentów... Piszesz o innych językach i to w trybie przypuszczającym. Piszesz, że zawody "nie muszą mieć, mogą mieć" żeńskie końcówki - zgoda, O TO WŁAŚNIE CHODZI. Niech każdy mówi jak chce. Ale jednak zabierasz głos w dyskusji, więc w końcu nie wiem, czy dopuszczasz słowo "prezeska", czy nie, czy cię jednak ono boli i dlaczego.
Aha, sędzina i hrabina to żony odpowiednio sędziego i hrabiego, (określanie "sędziną" osoby płci żeńskiej zasiadającej w składzie sędziowskim jest błędem) więc ten argument też pozwolę sobie zbić. Poetka za to, chyba się zgodzisz, nie jest w naszym kraju zbyt prestiżowym zawodem ;-) Bo rozumiem że inne pole dyskusji to twój czy @Radosława opór przeciw forsowanym przez feministki zawodom wysoko prestiżowych typu ministra, naukowczyni czy profesorka. OK, chirurżka ciężko przechodzi przez gardło, ale nie takie przeszkody jako ludzkość pokonaliśmy, byliśmy nawet na Księżycu.
Ale patrz, idzie (według mnie) ku lepszemu, jeszcze dziesięć lat temu słyszałem argument w dyskusji, że pilotka to taka czapka. A dziś nawet największe dzienniki, typu Fakt, piszą o żonie Szymona Hołowni pilotka właśnie.
@nordvargr dobra, zamiast merytorycznie odpowiedzieć, zaczynasz wrzucać teksty "pan to chyba głupi jest" :-(
Cały czas piszesz tylko swoje opinie, jak uważasz że jest, jakieś własne ogólne przemyślenia o stanie świata. Piszesz o jakimś "naturalnym" języku, ale sam uznajesz, co jest naturalne (brak żeńskiej wersji prestiżowych zawodów), a co nie. Na jakiej podstawie?...
@Radosław ale jakie masz argumenty poza "ja uważam" i powtarzanie w kółko "nowomowa, nowomowa"? Jaka "większość językoznawców" jest przeciwna? Dej linka.
Nikt siłą, ustawą, tych końcówek nie narzuca, chcesz to używasz, nie chcesz to nie używasz. A ty jednak piszesz, że cię razi gdy ktoś używa.
@Radosław ale jakie masz argumenty poza "ja uważam" i powtarzanie w kółko "nowomowa, nowomowa"? Jaka "większość językoznawców" jest przeciwna? Dej linka.
Nikt siłą, ustawą, tych końcówek nie narzuca, chcesz to używasz, nie chcesz to nie używasz. A ty jednak piszesz, że cię razi gdy ktoś używa.
asymon Wszystkie swoje argumenty podałem, wcześniej w dyskusji. Jednych przekona drugich nie. Oceńcie sami. A z linkiem to będzie problem bo taki badań nie znalazłem, ale intuicja mi podpowiada bo językoznawczy kojarzą mi się z grupą które nie jest otwarta na zmiany językowe jeżeli nie zachodzą one ewolucyjnie. Choć mogę mylić się.
asymon Wszystkie swoje argumenty podałem, wcześniej w dyskusji. Jednych przekona drugich nie. Oceńcie sami. A z linkiem to będzie problem bo taki badań nie znalazłem, ale intuicja mi podpowiada bo językoznawczy kojarzą mi się z grupą które nie jest otwarta na zmiany językowe jeżeli nie zachodzą one ewolucyjnie. Choć mogę mylić się.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
To jest trochę bicie piany jednak. Ja mogę znaleźć jeden przykład, oponent drugi i każdy jest okopany na własnych pozycjach. Bo przykładowo kierowca zawodem wysokoprestiżowym nie jest, a nikt nie ma problemu używać słowa prawniczka, i nikt wątpliwości nie ma, że to nie jest żona prawnika, albo wymiennie np. pani mecenas, bez żeńskiej końcówki, ale wyraźnie z szacunkiem zaznaczono, że to kobieta. Tak samo jest pan doktor i pani doktor, pan chirurg i pani chirurg - po co deprecjonować coś co się świetnie sprawdza, a nie wprowadza sztucznych konstrukcji? Jedynym celem tego jest ideologia, no choćbym nie wiem jak się starał, nie dostrzegam, żadnego innego wiarygodnego wytłumaczenia. Do tego, gdy ten "problem" się już pokona, znajdzie się nowy, jak określić osobę niebinarną o zawodzie księgowy itd., zgodnie z maksymą, że "socjalizm walecznie pokonuje problemy, które sam stwarza". A za kolejnych 20 lat, jakiś kolejny ideolog wpadnie na pomysł, że w ogóle stosowanie końcówek osobowych jest uwłaczające, bo sugeruje płeć, a przecież rano mogę się czuć kobietą a wieczorem mężczyzną, więc jedyne właściwe są te bezosobowe i zacznie się kolejna przebudowa języka. Pisałem już o próbach stosowania w urzędowych dokumentach słów "rodzic 1 i rodzic 2", bo już są problemy, nie każde małżeństwo ma mamę i tatę, czyli wszystko zgodnie z maksymą powyżej.
Nie jestem wszechwiedzący, staram się podejść do sprawy zdroworozsądkowo, natomiast nie zgadzam się, że na poparcie swoich tez, osoby promujące czy popierające tego rodzaju zmiany w języku, przywołują jako fakt jakieś stanowiska naukowe, doskonale przemilczając tym razem fakt, że same te środowiska, naukowców językoznawców z tytułami, wcale zgodni w tej materii nie są, i że tam też toczy się taka dyskusja. A pokazanie stanowiska tylko jednej z tej stron, ten radykalniejszej, jest mówiąc krótko małym nadużyciem.
Ja wychodzę z założenia, że jeśli takie zmiany w jakiś sposób znajdą zastosowanie, będą przydatne lub ułatwią ludziom życie, to ludzie zaczną ich używać bez żadnej zachęty, czy przymusu. To właśnie uznaję, ża naturalną ewolucję języka.
P.S. Hrabina to jednak chyba tytuł? Dziedziczny?
P.S. 2 @Radosław Dla niektórych zwolenników nowomowy zmiany językowe muszą nastąpić bo postęp musi być. Nawet jeżeli większość językoznawców tego nie chce to my i tak go zrobimy. Bo stare słowa to stary świat a my tworzymy nowy świat a do opisu nowego świata potrzeba nowych słów. I uważam że nie ma podziału zwolennicy i przeciwnicy, tylko zwolennicy i ludzie którzy twierdzą język się zmieni bo jest żywy ale to wszystko musi mieć ręce i nogi a nie ideologiczne na siłę pchanie nowomowy
Lepiej bym tego nie ujął.
To jest trochę bicie piany jednak. Ja mogę znaleźć jeden przykład, oponent drugi i każdy jest okopany na własnych pozycjach. Bo przykładowo kierowca zawodem wysokoprestiżowym nie jest, a nikt nie ma problemu używać słowa prawniczka, i nikt wątpliwości nie ma, że to nie jest żona prawnika, albo wymiennie np. pani mecenas, bez żeńskiej końcówki, ale wyraźnie z szacunkiem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDziękuję za dyskusję. Poznałem argumenty drugiej strony i chyba dowiemy się za parę lat jak to będzie wyglądało . Może Pani vandenesse ma racje feminytywy będę nowa normalnością i się przyjmą a może mój punkt widzenia że jednak nie do końca. Pozdrawiam
Dziękuję za dyskusję. Poznałem argumenty drugiej strony i chyba dowiemy się za parę lat jak to będzie wyglądało . Może Pani vandenesse ma racje feminytywy będę nowa normalnością i się przyjmą a może mój punkt widzenia że jednak nie do końca. Pozdrawiam
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@nordvargr od strony zasad językowych nic nie jest ok. Ani u nas, ani u Anglosasów jeśli idzie o język. Nie daj sobie tego wmówić, bo to zwyczajna nieprawda.
i ludzie używający języka, zawsze spontanicznie ją ignorują lub używają jako wyrażenia pejoratywne.
Może rzeczywiście nie należy rezygnować z tej naturalnej ostrożności, ale właśnie zaufać intuicji. Jak coś jest głupie i niepotrzebne, to takie jest. Jak coś jest śmieszne, to takie jest.
Ostatnio trafiłem do poniższego gabinetu osobliwości:
https://zaimki.pl/ona&onu
Ostre wiraże. Prawdziwy labirynt nonsensu i pole minowe dla zdrowego rozsądku. A są tacy, którzy wchodzą w temat na poważnie. Tu już nie ma się z czego śmiać, tu można się zgubić i wyjść jako inny człowiek. Niekoniecznie zdrowszy.
Podobno pomysł pochodzi z jakiejś książki Dukaja. Ale to, co może być intrygującym literackim eksperymentem, w realnym życiu staje się groteską.
W czym pani dyrektor jest gorsza od dyrektorki? Pani prezes od prezeski? Jaki to ma cel? Zmiany na ogół brzmią głupio i wyglądają infantylnie. Sporo nowotworów to jakieś połamańce (wszelkie -ożki). Mnóstwo żeńskich nazw zawodów funkcjonuje od dawien dawna (zwykle te kończące się na -ina lub -ka) i niosą ładunek szacunku należny danemu zawodowi, niektóre nieźle się bronią po dodaniu -ka, więc są przyjmowane bez cyrku, a inne są śmieszne. Ale zmiany są potrzebne w ogóle, bo? Nie widzę żadnego uzasadnionego celu, może czasem poza siłowym wprowadzeniem jakiejś konsekwencji, ale polski język chyba się przed tym broni pod względem konstrukcji. Nie wiem, nie jestem polonistą. W każdym razie czasem wychodzą z tego koszmarki. Prawdopodobnie należałoby zrobić tak, jak wspomniałeś, wywalić język polski na nice. Jest jeszcze kwestia czyjegoś widzimisię, takiej czy innej "uciśnionej" grupy.
A skoro są zmiany, to też zastanawiam się, dlaczego idzie się w -ożka lub -tka. Czemu nie -ina, -yna? Adwokacina? Prezesina? Meteorologina (pogodyna?). Czy w prokuratorzynie coś nie pasuje (jest już ładniejsza w odbiorze i bez wątpienia naturalnie żeńska prokuratorka, a mogłaby też być mniej zdrobniale "prokuratora", ale brzmi zbyt męsko i twardo, jak twarde prawo)? Jest przecież sędzina. A przecież może być też pani sędzia.
Nie zapominajmy o zawodach mniej pożądanych przez panie, ale przecież niezwykle ważnych i wymagających opracowania, gdyby nagle zaczęły je szturmować: hydraulina (hydrauliczka), elektryna (elektryczka).
Ciekawe czy specjaliści przed dopuszczeniem zmian oceniają również walory języka pod względem estetyki, piękna czy też brana jest pod uwagę jedynie zgodność jakiejś zmiany z obowiązującymi regułami? Czy stoją na straży jak cerber? Co powiedzieliby na onu/jenu/owu?
I tak dalej. Wdzięczny temat, kreatywny 😌.
@nordvargr od strony zasad językowych nic nie jest ok. Ani u nas, ani u Anglosasów jeśli idzie o język. Nie daj sobie tego wmówić, bo to zwyczajna nieprawda.
i ludzie używający języka, zawsze spontanicznie ją ignorują lub używają jako wyrażenia pejoratywne.
Może rzeczywiście nie należy rezygnować z tej naturalnej ostrożności, ale właśnie zaufać intuicji. Jak coś jest...
Ze wszystkich wypowiedzi przeciwników feminatywów, wyłuskałam dwa argumenty przeciwko:
- że jest to śmieszne, do czego nawiążę na końcu
- że jest to wywołane ideologią i że kolejnym problemem będzie jak określać osoby niebinarne.
Kiedy już wystąpi problem, jak określić osoby niebinarne, to wtedy zaczniemy dyskutować nad wprowadzeniem kolejnych odmian. Ale ciekawe jest to, że ta ideologia się tu wkradła, teraz dopiero do mnie dotarło, o Ci chodziło @nordvargr z tym rodzic1 i rodzic2 - po prostu niezgoda na LGBT. Czyli wszystkie problemy łączymy i wrzucamy do jednego wora. Ok, no to na tym polu dalsza dyskusja jest bez sensu, bo dlaczego ja mam Ci tłumaczyć, że każdy ma prawo żyć jak chce?
@Radosław Co do kobiet, piszesz z estymą o ich roli w Polsce, czy w takim razie tak ciężko jest zaakceptować zmiany, których chcą? Nie wszystkie kobiety oczywiście są za zmianami, ale jest na przykład badanie, w którym 83% badanych kobiet popiera wykorzystanie żeńskich nazw stanowisk (https://media.pracuj.pl/149349-jezyk-ofert-pracy-kobiety-o-feminatywach-badanie-pracujpl?fbclid=IwAR3_SkSI77EIM3fnBwk9MUiYn9GCLxIdI-sGNGS5zX9vy5dtvsYQxI8VsKI). Nigdzie nie jest napisane, że trzeba stosować te żeńskie końcówki, ale dlaczego tak ciężko pozwolić kobietom na wybór – jeśli pracujemy z kobietą, która na wizytówkach, plakietkach na drzwiach czy w dyskusjach zawodowych chce być naukowczynią, psycholożką, pilotką, to ma do tego pełne prawo. Jeżeli kobieta chce być nazywana naukowiec, pilot itd. itp. to ma do tego prawo. Chodzi o wybór.
Nie musicie się zgadzać z tym stanowiskiem, ale dlaczego macie mieć pozwolenie na wyśmiewanie tak jak to uskutecznia Virgo13? Każdy kulturalny i oczytany człowiek potrafi wyłuskać subtelną różnicę między ironią, dowcipem a wyśmiewaniem.
Powtórzę jeszcze raz, w tej dyskusji starałam się Wam wytłumaczyć, dlaczego feminatywy są okej, zachęcam do czytania i otworzenia się na nowe, bo to po prostu nieubłaganie następuje. Chodzi o zgodę na wybór, niech każdy sam decyduje jak chce być nazywany, ale niech nie będzie z tego powodu wyśmiewany.
Ze wszystkich wypowiedzi przeciwników feminatywów, wyłuskałam dwa argumenty przeciwko:
- że jest to śmieszne, do czego nawiążę na końcu
- że jest to wywołane ideologią i że kolejnym problemem będzie jak określać osoby niebinarne.
Kiedy już wystąpi problem, jak określić osoby niebinarne, to wtedy zaczniemy dyskutować nad wprowadzeniem kolejnych odmian. Ale ciekawe jest to,...
dopiero do mnie dotarło, o Ci chodziło @nordvargr z tym rodzic1 i rodzic2 - po prostu niezgoda na LGBT.
To jest daleko pojęte nadużycie, wielokrotnie wypowiadałem się na forum, że nie dyskutuje z naturą, i uznaje za fakt naukowy występowanie osobników homoseksualnych, w przybliżonej wielkości wśród ludzi i zwierząt. To co wspomniałem o przyszłych formach bezosobowych, bierze się właśnie stąd, że nie ignoruje problemów i propozycji które JUŻ mają miejsce.
Natomiast niespotykany i nagły wybuch popularności określania się jako osoba niebinarna, nie mogę wytłumaczyć niczym innym jak performance'm mającym za zadanie strollować rzeczywistość. Na zasadzie, a ja wam tak powiem, ha!, nie mieści się w waszych tępych główkach i jak sobie z tym poradzicie.
Co do ośmieszania - co ja mogę ośmieszyć w filmiku jak ten? (a pełno takich w necie): https://www.youtube.com/watch?v=xrZuSWLcG5o
Rozumiem, że ciężko Ci też dyskutować z kilkoma osobami naraz, jednak każdy z nas odpowiada wyłącznie za własne słowa.
Z innej strony oglądając wykład o "języku inkluzywnym":
https://www.youtube.com/watch?v=V-uZqrT8ovw
trudno mi uwierzyć, że od powstania gatunku ludzkiego, ludzie mieścili się w kategoriach dwóch płci, i na tym oparli swój język, we wszystkich znanych kulturach, aż do naszych czasów, kiedy nagle zaczęło tu być ciasno? W niektórych kulturach, bardzo nielicznych, istnieje coś, co nazywano "trzecia płeć", i wprowadzono ją tylko po to właśnie aby "usprawnić" obecność bardzo nielicznych osobników niezgodnych z normą, czy to społeczną czy biologiczną, i zawsze było to odstępowanie od normy na rzecz tych osób. Czym to różni od obecnej sytuacji? Ano tym, że osoby te nie zgadzają się na to, że są "niezgodni" i próbują narzucić nową narrację normalności. W czasie swoich wywodów, osoba prowadząca wykład z linku, wyraźnie dotarła do form neutralnych płciowo, bezosobowych, czyli nic innego niż twierdzę, do czego to ma zaprowadzić. I mówi wyraźnie - "świat już nie dzieli się na kobiety i mężczyzn, to jest podział nieaktualny i niezgodny z prawdą". Otóż, przykro mi, ale dalej się tak dzieli. Choćby nie wiadomo jak zaklinać rzeczywistość.
Trzecia sprawa, dlaczego to się raczej nie przyjmie? Ano właśnie dlatego, że jest to całe pole minowe, sprawiające problemy nawet osobom temu przychylnym. A do tego temat jest bardzo płynny, nie usystematyzowany. Jak pisał @Virgo13 Prawdziwy labirynt nonsensu i pole minowe dla zdrowego rozsądku.
Nikt nie jest w stanie dopasować się do każdej osoby, ani mieć czas, wiedzę, czy nawet chęć, aby wyrażać się o każdym tak aby "zrobić mu dobrze". Nikt nie jest też w stanie wykonać takich karkołomnych zabiegów jak dodawanie _ czy np. zrobiłeś/aś czy zrobiłoś czy inne x na końcu w języku mówionym, a to nadal podstawowa forma komunikacji. Ergo, za mało korzyści, za dużo problemów.
dopiero do mnie dotarło, o Ci chodziło @nordvargr z tym rodzic1 i rodzic2 - po prostu niezgoda na LGBT.
To jest daleko pojęte nadużycie, wielokrotnie wypowiadałem się na forum, że nie dyskutuje z naturą, i uznaje za fakt naukowy występowanie osobników homoseksualnych, w przybliżonej wielkości wśród ludzi i zwierząt. To co wspomniałem o przyszłych formach bezosobowych,...
@Virgo13 Podobno pomysł pochodzi z jakiejś książki Dukaja
Chodzi o Perfekcyjna niedoskonałość[bookLink]4304|Perfekcyjna niedoskonałość[/bookLink]. Z tym, że w książce zaimkiem onu nie określa się istot ludzkich, a postludzkie, sztucznie wyewoulowane. Dukaj używa słowa "phoebe", post-human being.
Ogólnie temat zaimków określających osoby niebinarne był już wałkowany i nie chce mi się. "On" czy "ona" nie pasują, "ono" w stosunku dla osoby dorosłej jest mylące, stąd więc padła propozycja dukajowego "onu". Ale nie wiem, czy nie lepiej zaimek zachować dla osób nie będących ludźmi ;-) tzn. jest jakieś tam prawdopodobieństwo, że za naszego życia pojawią sie świadome SI, do których też trzeba będzie jakoś się zwracać. Choć szansa jest mała, w 2021 według fantastów Złotego Wieku powinniśmy mieć bazy na Marsie i latać daleko poza Układ Słoneczny. Tak że tak...
Choć może kwestie zaimków należy rozwiązywać w kolejności pojawiania się zapotrzebowania, że tak powiem. Ewentualnie, jeśli masz jakieś propozycje, to dawaj.
@Virgo13 Podobno pomysł pochodzi z jakiejś książki Dukaja
Chodzi o Perfekcyjna niedoskonałość[bookLink]4304|Perfekcyjna niedoskonałość[/bookLink]. Z tym, że w książce zaimkiem onu nie określa się istot ludzkich, a postludzkie, sztucznie wyewoulowane. Dukaj używa słowa "phoebe", post-human being.
Ogólnie temat zaimków określających osoby niebinarne był już wałkowany i nie...
@nordvargr
"Nikt nie jest w stanie dopasować się do każdej osoby, ani mieć czas, wiedzę, czy nawet chęć, aby wyrażać się o każdym tak aby "zrobić mu dobrze"."
Oczywiście, że nie. Temat trudny, świeży i wymagający. Ale ja wymagam naprawdę odrobiny dobrej woli. Jak w artykule czy w rozmowie naturalnie pada stwierdzenie, że ktoś chce aby go nazywać tak albo tak, to zwykła grzeczność wymaga, żeby się dostosować. Prosta sprawa: w artykule prezeska wyraźnie zaznacza, że przyjmuje taką formę. Ty w jednym z komentarzy pokazowo piszesz "pani prezes", no to wiesz... pewnie, że możesz, nikt Ci nie broni. Ale wychodzisz na...
Jak mnie ktoś prosi, żeby do niego nie mówić "Tadzik" tylko np. Tadek, to nie łażę i gadam do niego cały czas "Tadzik, Tadzik".
@nordvargr
"Nikt nie jest w stanie dopasować się do każdej osoby, ani mieć czas, wiedzę, czy nawet chęć, aby wyrażać się o każdym tak aby "zrobić mu dobrze"."
Oczywiście, że nie. Temat trudny, świeży i wymagający. Ale ja wymagam naprawdę odrobiny dobrej woli. Jak w artykule czy w rozmowie naturalnie pada stwierdzenie, że ktoś chce aby go nazywać tak albo tak, to zwykła...
@asymon Dodałem sobie do przeczytania. Mam za sobą W kraju niewiernych[bookLink]266641|W kraju niewiernych[/bookLink]. Dawno, ale miło wspominam, mam na półce.
Teraz te zaimki mi pasują, jeśli mówimy o sztucznych tworach, SI, s-f i filmie, literaturze, komiksie. W takich okolicznościach to brzmi intrygująco. Bierę przy następnej wizycie w bibliotece. Dzięki za podsunięcie tytułu.
I mnie również nie chce się wchodzić w dysputę wielopłciowości, bo niedawno przerabiałem. Stoję na stanowisku konserwatywnym, dwóch płci, i tak zostanie. W mojej opinii temat w zupełności wyczerpują "on" i "ona", więc tu nie dodam nic nowego 😉 .
@vandenesse Nie musicie się zgadzać z tym stanowiskiem, ale dlaczego macie mieć pozwolenie na wyśmiewanie tak jak to uskutecznia Virgo13? Każdy kulturalny i oczytany człowiek potrafi wyłuskać subtelną różnicę między ironią, dowcipem a wyśmiewaniem.Powtórzę jeszcze raz, w tej dyskusji starałam się Wam wytłumaczyć, dlaczego feminatywy są okej, zachęcam do czytania i otworzenia się na nowe, bo to po prostu nieubłaganie następuje. Chodzi o zgodę na wybór, niech każdy sam decyduje jak chce być nazywany, ale niech nie będzie z tego powodu wyśmiewany.
Ależ nikt nie musi mi dawać pozwolenia. Nikt też nie może mi go odebrać. Jeśli ktoś uważa inaczej, albo poczuł się obrażony, to zawsze może podać mnie do sądu.
Śmieję się ze śmiesznych rzeczy. Ale PRZEDE WSZYSTKIM ja NIE śmieję się z ludzi, jak to przedstawiasz, lecz z nazw, o jakie sami (w zasadzie same) dla siebie walczą. To musisz rozróżnić, a chyba z jakiegoś powodu nie możesz. Albo nie chcesz. Jeśli ktoś tak to odbiera, to wyjaśniam, że niewłaściwie. Może moje intencje nie dość jasno wyłożyłem. To tak jakbym śmiał się z dydelfa, a nie z jego pociesznej nazwy. Dydelf to sympatyczne zwierzątko (w zależności od ujęcia), mimo specyficznej nazwy:
![]()
Więc raz jeszcze, NIE wyśmiewam się z ludzi, i proszę mi tego nie sugerować, natomiast z tych określeń, jakie próbuje się dla nich i przez nich forsować, owszem. I nie, nie można się sobie tak nazywać jak się podoba, bo nazwy zawodów po coś powstały. Nie wiem co tu trudnego do zrozumienia, chyba po prostu nie ma w Tobie dość dobrej woli. Indywidualnie to można sobie ustalić imię i nazwisko. Każdemu powinno wystarczyć. Nie trzeba do tego robić rewolucji.
*** *** ***
Przy okazji tematu trafiłem na ciekawy przypadek zawodu rzadko uprawianego przez mężczyzn: przedszkolanka. Nazywać pana przedszkolankiem? Czy panem przedszkolanką?
Ja, gdybym wykonywał ten zawód, naprawdę nie miałbym nic przeciwko temu, by nazywano mnie panem przedszkolanką. Podejrzewam, że rzadko który mężczyzna by miał z tym problem. Dla mnie byłby to powód do dumy, nie wstydu czy bicia piany na forum publicznym, mediach, jaki ten świat zdominowany przez kobiety. Ale wiele kobiet nad takim tematem nie przejdzie do porządku dziennego. A to pierdoła. I co jest dziwne, że wiele kobiet ma w poważaniu takie problemy, bo na co dzień zmagają się z naprawdę poważnymi, życiowymi przeszkodami. Na głupoty szkoda czasu.
I fajny wpis na blogu, który wyjaśnia, jak można by to obejść, ale że w sumie nie ma po co. Polecam. Pozytywny tekst.
https://ronja.pl/pan-przedszkolanek/
Z prywatnych preferencji, zamiast wymyślać nazwy dla wyimaginowanych płci czy tworzyć nazwy zawodów dla egzaltowanych pań wolałbym usunąć pewne naprawdę krzywdzące, w mojej opinii, słowa, będące bardzo niemiłe. Osobiście nie lubię i staram się nie używać słów "upośledzony", "ograniczony", "opóźniony" czy "zapóźniony", "nienormalny" jeśli chodzi o stosowanie ich do osób nie w pełni sprawnych umysłowo, czy fizycznie. Ostatecznie używam słowa "niepełnosprawny", chociaż wolę je rozbijać jak powyżej. Natomiast na swój własny użytek stosuję słowo "inny" w stosunku do takiego człowieka. Nie mam nikogo takiego w swoim otoczeniu, ale zwyczajnie nie lubię słowa "upośledzony".
Tu bym wolał skierować kreatywność tych wszystkich samozwańczych reformatorów.
@asymon Dodałem sobie do przeczytania. Mam za sobą W kraju niewiernych[bookLink]266641|W kraju niewiernych[/bookLink]. Dawno, ale miło wspominam, mam na półce.
Teraz te zaimki mi pasują, jeśli mówimy o sztucznych tworach, SI, s-f i filmie, literaturze, komiksie. W takich okolicznościach to brzmi intrygująco. Bierę przy następnej wizycie w bibliotece. Dzięki za podsunięcie...
@Virgo13 Tak, bardzo ciekawy artykuł. W Polsce zawód przedszkolanki zdominowany jest przez kobiety, m.in. dlatego, że panuje kult kobiety-matki, tzn. że główną funkcją kobiety jest bycie matką, co za tym idzie opieka nad dziećmi, co za tym idzie, kobiety będą najlepszymi przedszkolankami. Determinuje to masę innych problemów, m.in. z opieką nad dziećmi po rozwodzie itd. To bardzo krzywdzące dla mężczyzn, i gdyby ten tabun mężczyzn, chętnych aby wykonywać ten zawód w końcu by się zbuntował i zaczął dopominać, aby nie traktować mężczyzn krzywdząco, pierwsza bym przyklasnęła. Tylko czekaj – nie ma tego tabunu mężczyzn. Mężczyzna, który chce pracować w przedszkolu zdarza się bardzo rzadko i oczywiście należy to bardzo docenić. Piszesz, że mężczyźni nie mieliby nic przeciwko aby nazywać ich panami przedszkolankami… tyle, że nie możemy tego sprawdzić, to tylko Twoje przypuszczenie. Oczywiście, że teoretycznie każdy Pan tak powie. Ta bardzo mała liczba mężczyzn, którzy pracują w przedszkolu i nie skarżą się na nazewnictwo nie przejmują się tym, ale gdyby tych mężczyzn było przynajmniej trzy razy więcej to przypuszczam, że jednak znaleźli by się buntownicy. A w przypadku kobiet mamy miliony głosów za zmianami.
@Virgo13 Tak, bardzo ciekawy artykuł. W Polsce zawód przedszkolanki zdominowany jest przez kobiety, m.in. dlatego, że panuje kult kobiety-matki, tzn. że główną funkcją kobiety jest bycie matką, co za tym idzie opieka nad dziećmi, co za tym idzie, kobiety będą najlepszymi przedszkolankami. Determinuje to masę innych problemów, m.in. z opieką nad dziećmi po rozwodzie itd. To...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Virgo13 W przedszkolu moich dzieciaków pracował jeden mężczyzna. Wszyscy zwracali się do niego "panie Andrzeju" i nie było problemu.
Ale tak, ekspertem nie jestem, ale przedszkolanka nie ma, zdaje się, męskiego odpowiednika. Formalnie nazywa się to pewnie nauczyciel edukacji przedszkolnej, czy jakoś w ten deseń.
@Virgo13 W przedszkolu moich dzieciaków pracował jeden mężczyzna. Wszyscy zwracali się do niego "panie Andrzeju" i nie było problemu.
Ale tak, ekspertem nie jestem, ale przedszkolanka nie ma, zdaje się, męskiego odpowiednika. Formalnie nazywa się to pewnie nauczyciel edukacji przedszkolnej, czy jakoś w ten deseń.
Wiecie co? Tak sobie patrzę, i przypomniał mi się Tytus. "Myślałem, myślałem i wymyśliłem bezmyślnik. Stawiać się go będzie przed zdaniem nie mającym sensu". Strach w ogóle, powiedzieć, że autorem słów jest niepełnoletni szympans (wiadomo, że Papcio Chmiel, ale...) Więcej to wnosi do języka niż cały naprędce klecony " język Inkluzywny ". A na razie oddam się przyjemności typowej dla prawicowego starucha, czyli eliminacjach w e-sportowych Quake Champions. W przeciwieństwie do Olimpiady w Japonii.
Wiecie co? Tak sobie patrzę, i przypomniał mi się Tytus. "Myślałem, myślałem i wymyśliłem bezmyślnik. Stawiać się go będzie przed zdaniem nie mającym sensu". Strach w ogóle, powiedzieć, że autorem słów jest niepełnoletni szympans (wiadomo, że Papcio Chmiel, ale...) Więcej to wnosi do języka niż cały naprędce klecony " język Inkluzywny ". A na razie oddam się przyjemności...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Virgo13 jeszcze jedno chciałam dodać, co do zdania:
"I nie, nie można się sobie tak nazywać jak się podoba, bo nazwy zawodów po coś powstały. Nie wiem co tu trudnego do zrozumienia, chyba po prostu nie ma w Tobie dość dobrej woli. Indywidualnie to można sobie ustalić imię i nazwisko".
czyli według Ciebie jest zakaz posługiwania się innymi nazwami zawodów? dodatkowo posłużę się tu słowami asymona, bo bardzo ładnie to ujął (mam nadzieję, że się nie obrazisz @asymon ):
"gdybyś przeczytał to, co podlinkowała @vandenesse, to może dowiedziałbyś się, że np. feminatywów używano przed wojną, a za PRL-u próbowano je siłą rugować, jak widać częściowo skutecznie".
@Virgo13 jeszcze jedno chciałam dodać, co do zdania:
"I nie, nie można się sobie tak nazywać jak się podoba, bo nazwy zawodów po coś powstały. Nie wiem co tu trudnego do zrozumienia, chyba po prostu nie ma w Tobie dość dobrej woli. Indywidualnie to można sobie ustalić imię i nazwisko".
czyli według Ciebie jest zakaz posługiwania się innymi nazwami zawodów? dodatkowo...
Oddam głos na KAŻDEGO, kto zabroni lekarzom/ekspertom ZUSu/osobom wydającym decyzję, stosowania określenia zawierającego podwójne zaprzeczenie. Nagminne dziś "nie jest pani/pan niezdolny do pracy". Sugeruje to, że z osobą nie jest ok, ale ja umywam ręce jako osoba z tytułem naukowym. Osobiście takich problemów nie mam, ale znam skalę. Jeśli ktoś doprowadzi do sytuacji, że pan/pani jest zdolny/a niezdolny/a do pracy w orzeczeniach, zacznę się zastanawiać. Na dzień dzisiejszy stosowanie podwójnego zaprzeczenia, w opini prawnej, jest kpiną z ludzkości. Lepiej bronić praw? niebinarnych.
Oddam głos na KAŻDEGO, kto zabroni lekarzom/ekspertom ZUSu/osobom wydającym decyzję, stosowania określenia zawierającego podwójne zaprzeczenie. Nagminne dziś "nie jest pani/pan niezdolny do pracy". Sugeruje to, że z osobą nie jest ok, ale ja umywam ręce jako osoba z tytułem naukowym. Osobiście takich problemów nie mam, ale znam skalę. Jeśli ktoś doprowadzi do sytuacji, że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@nordvargr Dyskusja z Tobą to jakiś absurd. Piszę Ci, że dotarło do mnie, że chodzi Ci o niezgodę na LGBT, po czym Ty mi piszesz, że to "daleko pojęte nadużycie" po czym przywołujesz osoby niebinarne i właściwie potwierdzasz, że tak, chodzi Ci o sytuację z LGBT (bo nie wiem czy Ty zdajesz sobie sprawę, że pod skrótem LGBT kryją się też osoby niebinarne - obejrzałeś film, który sam tu podlinkowałeś?)
W ogóle się nie odniosłeś do zarzutów z mojej strony (Tadzik! Tadzik!), ale oczywiście uwagi o bezmyślnikach wrzucasz ot tak sobie.
Jeszcze się odniosę do Twoich wcześniejszych zarzutów, że "osoby popierające tego rodzaju zmiany w języku, przywołują jako fakt jakieś stanowiska naukowe (…) A pokazanie stanowiska tylko jednej z tej stron, tej radykalniejszej, jest mówiąc krótko małym nadużyciem".
Chłopie! Czy ja bronię komukolwiek podawania tu linków do opinii językoznawców, którzy nie zgadzają się ze zmianami? Jeden tylko Radosław podał przykład rozmowy jednej pani profesor, która nota bene trwała kilka minut, i którą musiałam sobie sama znaleźć. Proszę, podaj mi jakieś linki do rozmów językoznawców, którzy nie zgadzają się ze zmianami, ja naprawdę chętnie poczytam drugą stronę.
Ja rozumiem, że masz inne stanowisko, ale Twoje komentarze już nic nie wnoszą do OMAWIANEGO tu tematu, więc po w ogóle pisać?
@nordvargr Dyskusja z Tobą to jakiś absurd. Piszę Ci, że dotarło do mnie, że chodzi Ci o niezgodę na LGBT, po czym Ty mi piszesz, że to "daleko pojęte nadużycie" po czym przywołujesz osoby niebinarne i właściwie potwierdzasz, że tak, chodzi Ci o sytuację z LGBT (bo nie wiem czy Ty zdajesz sobie sprawę, że pod skrótem LGBT kryją się też osoby niebinarne - obejrzałeś film,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Dżisas..., że już powiem infantylnie... Może i czytasz, ale ja podaje Ci argumenty.
Co do Twoich, o moim rzekomym bucostwie, bo nazwałem panią ze Znaku per "pani prezes": Stanowisko Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN w sprawie żeńskich form nazw zawodów i tytułów przyjęte na posiedzeniu plenarnym Rady 25 listopada 2019 roku.
Sporu o nazwy żeńskie nie rozstrzygnie ani odwołanie się do tradycji (różnorodnej pod tym względem), ani do reguł systemu. Dążenie do symetrii systemu rodzajowego ma podstawy społeczne; językoznawcy mogą je wyłącznie komentować. Prawo do stosowania nazw żeńskich należy zostawić mówiącym, pamiętając, że obok nagłaśnianych ostatnio w mediach wezwań do tworzenia feminatywów istnieje opór przed ich stosowaniem. Nie wszyscy będą mówić o kobiecie gościni czy profesorka, nawet jeśli ona sama wyartykułuje takie oczekiwanie. Rada Języka Polskiego przy Prezydium PAN uznaje, że w polszczyźnie potrzebna jest większa, możliwie pełna symetria nazw osobowych męskich i żeńskich w zasobie słownictwa. Stosowanie feminatywów w wypowiedziach, na przykład przemienne powtarzanie rzeczowników żeńskich i męskich (Polki i Polacy) jest znakiem tego, że mówiący czują potrzebę zwiększenia widoczności kobiet w języku i tekstach. Nie ma jednak potrzeby używania konstrukcji typu Polki i Polacy, studenci i studentki w każdym tekście i zdaniu, ponieważ formy męskie mogą odnosić się do obu płci.
Z rozmowy z panem prof. Bańko:
Wśród językoznawczyń, polonistek jest wiele osób, które bez przekonania lub wręcz z niechęcią odnoszą się do form żeńskich dotyczących zawodów lub funkcji o wyższym statusie społecznym. Osoby zajmujące się naukowo językiem wcale nie są w awangardzie równościowych przemian w dziedzinie, w której się specjalizują.
i : Kwestia odbioru tych nazw przez same kobiety to poważny problem społeczny. Dużo ważniejszy niż fakt, że „pilotka” to jednocześnie czapka i kobieta, która jest pilotem. Ważniejszy też niż to, że zdaniem niektórych „filolożka” i „adiunktka” źle brzmią i trudno to wymówić. Może i trudno, ale polski język ma wiele innych, trudnych wyrazów. Problem odbioru nazw żeńskich dotyczy nawet moich koleżanek z instytutu, które sprawują funkcje kierownika zakładu i wolą, żeby o nich mówić właśnie w ten sposób. Bo „kierowniczka zakładu” umniejsza ich prestiż – „kierowniczka” to może być w sklepie.
Przykład z życia - w każdym zakładzie pracy można usłyszeć rozmowy typu - "dyrektorka wezwała mnie.." "byłem/am u doktorki...". Kiedy ludzie rozmawiają między sobą, poufale, używają takich form. Ci sami ludzie, już oko w oko, niejako postawieni do pionu powiedzą "Ależ pani dyrektor..." czy "Zastosuję się do porady pani doktor", właśnie dlatego, że okazują szacunek, którego w pufałej rozmowie nie muszą wykazywać. Ma to i inne źródło - w końcu nie są na "per ty" z tymi osobami.
Dalej pan prof. mówi: "... Słowo „pani” nie wystarczy? - Czasem tak. Ale nadmiar „pani” przenosi nas w konwencje rozmowy z kilkulatkiem i infantylizuje język. Zamiast mówić, że pani reżyser rozmawiała z panią dyrektor, można to ująć zręczniej.
i ... powiedzieć, że „chirurg przyszła” brzmi sztucznie. O ileż byłoby łatwiej, gdybyśmy nie widzieli nic dziwnego w słowie „chirurżka”.
W kontekście przykładu który podałem, to ten infantylizm językowy, raczej miejsca nie ma. Co do drugiego cytatu - wystarczy powiedzieć/napisać - pani chirurg przyszła. I świetnie się to sprawdza, już kilka wypowiedzi wyżej nic innego nie pisałem.
Co do linka do wykładu, który podałem - moim zdanie wynika z niego, że ta cała "rewolucja" językowa o formy żeńskie, jest przejściowa, a docelowo chodzi o formy bezosobowe i bezpłciowe, i mówi się o tym głośno nawet w tym filmiku - też już o tym pisałem. A wierz mi, prędzej mnie diabli wezmą zanim dopuszczę do sytuacji, kiedy pójdę np. do urzędu i usłyszę - "Czym mogę osobie służyć" lub od policjanta "Niech się osoba nie unosi". Bo to brzmi jak rozmowa hrabiego Poniemirskiego z Dyzmą.
O bezmyślniku pisałem i o formach "podwójnego zaprzeczenia" w orzecznictwie, ponieważ uważam, że są naprawdę ważniejsze problemy językowe. Profesor Bańko pisze, że razi go, że szuka się kogoś na stanowisko dyrektora, bo to sugeruje mężczyznę? W anglicyzmach nie widzi nic złego. Mnie tam bardziej razi korpo-gadka - szukamy na stanowisko "sales menagera" czy innego "creative account menagera".
Ty za to nie odniosłaś się zupełnie do tego, co napisałem - dlaczego wg. mnie oczywiście, się to nie przyjmie.
Na szczęście prof. Bańko widzi też zasadnicze różnice językowe, nie pozwalające skserować tych nowych trendów z zachodu:
... wyraźny jest trend odwrotny, do różnicowania form męskich i żeńskich w tak zwanego splittingu, na przykład „czytelnicy i czytelniczki”. W języku angielskim, który jest bardzo słabo nacechowany kategorią rodzaju, zmiany poszły w innym kierunku, w stronę tak zwanych form inkluzywnych. (...) Zamiast policeman i policewoman mamy police officer, termin odnoszony zarówno do mężczyzn, jak i kobiet. Podobnie zamiast salesman i saleswoman mamy sales assistant. W polszczyźnie nie da się wdrożyć tego rodzaju zmian, nasza gramatyka jest zbyt przeniknięta rodzajem.
Poza tym że profesor sam używa mało zrozumiałego anglicyzmu "splitting", to w tym wypadku się z nim zgadzam.
Dżisas..., że już powiem infantylnie... Może i czytasz, ale ja podaje Ci argumenty.
Co do Twoich, o moim rzekomym bucostwie, bo nazwałem panią ze Znaku per "pani prezes": Stanowisko Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN w sprawie żeńskich form nazw zawodów i tytułów przyjęte na posiedzeniu plenarnym Rady 25 listopada 2019 roku.
Sporu o nazwy żeńskie nie rozstrzygnie...
Ooo no i rewelacja. Nie dało się tak od razu? Rzeczywiście rada języka wskazuje, że wybór końcówki należy do mówiącego. Ale nie ma też zakazu. I czy w takim razie, kulturalny człowiek nie odniesie się jednak do prośby proszącego o jednak używanie tej końcówki żeńskiej? Nie chcesz być kulturalnym człowiekiem?
Do tego, dlaczego się nie przyjmie odniosłam się w wypowiedzi z wczoraj z godz. 18:27. Krótko bo krótko, ale jednak :)
Ooo no i rewelacja. Nie dało się tak od razu? Rzeczywiście rada języka wskazuje, że wybór końcówki należy do mówiącego. Ale nie ma też zakazu. I czy w takim razie, kulturalny człowiek nie odniesie się jednak do prośby proszącego o jednak używanie tej końcówki żeńskiej? Nie chcesz być kulturalnym człowiekiem?
Do tego, dlaczego się nie przyjmie odniosłam się w wypowiedzi z...
Na kolejne Wasze ciekawe komentarze odpowiem w godzinach pewnie nocnych ewentualnie jutro, ponieważ muszę iść do pracy :))) Miłej niedzieli!
Na kolejne Wasze ciekawe komentarze odpowiem w godzinach pewnie nocnych ewentualnie jutro, ponieważ muszę iść do pracy :))) Miłej niedzieli!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@vandenesse czy w takim razie, kulturalny człowiek nie odniesie się jednak do prośby proszącego o jednak używanie tej końcówki żeńskiej? Nie chcesz być kulturalnym człowiekiem?
Trochę próbujesz mnie tu właśnie wmanewrować w to mole minowe, które skrzętnie staram się omijać. Co do pani Kozłowskiej, to powiem wprost - nie znam, Pani, prawdopodobnie nigdy nie poznam, i prawdopodobnie nigdy więcej razy w życiu, się o niej nie wypowiem, więc naprawdę "wisi mi kalafiorem" jakie ona ma życzenia skoro stosuje formę z szacunkiem i również uznaną za prawidłową.
Jak mnie ktoś prosi, żeby do niego nie mówić "Tadzik" tylko np. Tadek, to nie łażę i gadam do niego cały czas "Tadzik, Tadzik".
Tu już jest inna sprawa. To jest prośba osobista, niedotycząca nazwy zawodu, stanowiska i nieingerująca zasadniczo w język. Jeśli kolega z pracy, sąsiad czy znajomy, ma takie życzenie, mogę do niego mówić Irena, a na współpracownicę czy sąsiadkę Wiktor. I nie ma dla mnie znaczenia wtedy, czy to tego kogoś widzimisię, zdrobnienie, nick z internetu czy ksywa.
Skoro Rada Języka Polskiego sugeruje aby rodzaj formy pozostawić mówiącemu i twierdzi, że formy męskie mogą się odnosić do obu płci (jak widzisz, rada rozróżnia tylko dwie), to czy nie jest też niekulturalne, czy nawet niegrzeczne zmuszanie mnie do mówienia czegoś całkowicie wbrew sobie? Co do dalszych 80 płci, orientacji i niebinarności, pozwól, że się nie wypowiem, bo tu się nie da zupełnie apolitycznie zająć stanowiska. Pisałem wcześniej, że niespotykany i nagły wybuch popularności określania się jako osoba niebinarna
ma swoje źródła, różnorakie, od trollowania, przez snobizm (któżby w dzisiejszym świecie, zwłaszcza młodych ludzi, chciałby być normalsem? To takie prostackie, dla chamów z Biedronki) po modę czy nawet niedoświadczenie (znaczna część tych osób to osoby bardzo młode, często niepełnoletnie, które o swojej seksualności wiedzą niewiele, mogą podążyć za czymś bo jest trendy, czy wyrażać swój bunt etc.). Powiem Ci tylko dlaczego nie chce w tym uczestniczyć. Po pierwsze, to jak pisaliśmy to prawdziwe pole minowe nawet dla osób przychylnych. A ja nie chce być "trollowany" (przy złej woli), czy poruszać się po tym polu minowym. Po drugie. Uznanie zasadności takich potrzeb, prowadzi prędzej czy później do penalizacji jakichś wyrażeń, zachowań, bo coś "kogoś obraża". A ja nie chcę żyć w świecie, w którym każdy za wszystko się obraża i jeszcze mnie ciąga po sądach. Po trzecie, wszystko to prowadzi do form bezpłciowych i bezosobowych, a tego też nie zamierzam tolerować, w myśl tego co pisałem wyżej. Jaśniej się chyba nie da.
Ale! Nie mam najmniejszych problemów z tym, aby te osoby, między sobą, czy z osobami znajomymi, wspierającymi itd. , sobie jakiekolwiek słowotwórstwo życzą - uprawiali. I niech sobie wtedy uprawiają nawet najbardziej karkołomne formy językowe. I tak moim zdaniem będzie - to pewne getto/nisza (nie w pejoratywnym sensie, a w sensie pewnej zamkniętej społeczności) jakich dziś wiele. Każdy z nas jest członkiem, wielu takich nisz, czy to fandom SF, czy społeczność graczy tak np. bliżej tych, w których ja uczestniczę. I mimo, że za anglicyzmami nie przepadam jakoś, tak w niszy społeczności graczy, bez cudów toleruje wyrażenia typu: skill, loot, quest, farmić, lewelować itd. Toleruję i używam, jako zamknięty kod pewnej społeczności.
Z linka który podesłałaś na początku rozmowy:
Język jest żywy i jako polonistka zaprawdę powiadam wam: (...) Najpierw wyraz (czy forma) musi wejść do powszechnego użytku. Kiedy już większość tak mówi, następuje przyklepanie przez językoznawców i wpisanie do słownika. Właściwie to czysta formalność.
Napisałaś, odnośnie mojej wypowiedziSłowa zakorzeniają się, bo używają ich ludzie. Im więcej ludzi będzie ich używać, tym szybciej się zakorzenią. (to do jednego z wpisów powyżej @nordvargr) Czyli jak większość ludzi będzie używać danych słów, to się zakorzenią. Jak nie będą używać to się nie zakorzenią. Tyle.
Więc jak widzisz, i pani polonistka (pani sama się tak określiła, cytat wyżej, nie próbuję nic deprecjonować) i Ty i ja, do jakichś wspólnych wniosków też możemy dojść.
@vandenesse czy w takim razie, kulturalny człowiek nie odniesie się jednak do prośby proszącego o jednak używanie tej końcówki żeńskiej? Nie chcesz być kulturalnym człowiekiem?
Trochę próbujesz mnie tu właśnie wmanewrować w to mole minowe, które skrzętnie staram się omijać. Co do pani Kozłowskiej, to powiem wprost - nie znam, Pani, prawdopodobnie nigdy nie poznam, i...
@vandenesse Piszesz, że mężczyźni nie mieliby nic przeciwko aby nazywać ich panami przedszkolankami…
To Ci właśnie mówię, że 99% miałoby taki stan rzeczy tam, gdzie światło nie dochodzi. Liczy się zadanie do wykonania, a nie paplanina czy pierwiastek męski w przestrzeni publicznej nie ucierpi od złej końcówki w nazwie zawodu.
czyli według Ciebie jest zakaz posługiwania się innymi nazwami zawodów?
Chodzi mi o Twoje zdanie Chodzi o zgodę na wybór, niech każdy sam decyduje jak chce być nazywany, ale niech nie będzie z tego powodu wyśmiewany.
No nie, nie można tak sobie decydować, jak się mamy nazywać. Jak widzę ogłoszenie od dekarza, to mam nadzieję, że facet zajmuje się dachami, a nie księgowością. To miałem na myśli, ale nie wiem, czy dobrze zrozumiałem tę Twoją wypowiedź. Czy jeszcze się trzymałaś walki o same końcówki i forsowanie pierwiastka żeńskiego, czy już wypłynęłaś na szerokie wody róbta co chceta?
Temat definitywnie zamknął @nordvargr postem o Radzie Językowej. Nic nie można dodać. The end. Jak wyjaśnienie RJP jest dla kogoś trudne do ogarnięcia, to przeciętny człowiek nic nie wskóra, dalej tłukąc temat.
I w tym poście padają dwa słowa (prof. Bańko), które lepiej opisują to, co ja określiłem śmiesznością. Obniżenie prestiżu, poufałość. Słowa niosą ładunek emocjonalny, ustalają hierarchię i tak dalej. I jest dokładnie tak, jak napisałem w jednym z pierwszych postów: siłowe stosowanie niektórych wymysłów ośmiesza dane profesje. NA SZCZĘŚCIE można stosować, ale nie trzeba, nawet gdy ktoś prosi. Prezeska? Dla mnie nie ma problemu. Też o tym pisałem i tak właśnie uważam. Jak kobiety sobie pościelą, tak będą spały.
I jeszcze raz podkreślę, że zamiast łechtać urażone ego niewielkich, ale głośnych grup kabotynek wolałbym znaleźć mniej nacechowane negatywnie synonimy słów lub zwrotów: "upośledzony", "sierota", "dom dziecka", "samotna matka/ojciec".
Wiesz, jakie są synonimy do słowa "sierota"? Podrzutek, sierotka, znajda, syn pułku, kukułcze jajo. I to w przypadku dziecka. Bo samo słowo ma też znaczenie obraźliwe ("ty sieroto").
Jak wspomniałem, tu reformatorów nie słychać. Sama też pominęłaś ten fragment mojej wypowiedzi. Rozumiem, że taka walka o słowa Cię nie interesuje, bo nie o Ciebie chodzi. Jak i całe pozostałe towarzystwo od nowoczesnej polszczyzny.
O zmianach językowych pod takim kątem mógłbym porozmawiać i posłuchać kogoś interesującego. Na pewno jest wiele więcej podobnych określeń.
Z mojej strony raczej koniec tematu. Nic więcej nie mam do dodania. Pozostanę przy swojej opinii i sam z siebie nie będę stosował żadnych nowych, pociesznych feminatywów ponad to, co już jest obecne od kilkudziesięciu lat i brzmi naturalnie.
@vandenesse Piszesz, że mężczyźni nie mieliby nic przeciwko aby nazywać ich panami przedszkolankami…
To Ci właśnie mówię, że 99% miałoby taki stan rzeczy tam, gdzie światło nie dochodzi. Liczy się zadanie do wykonania, a nie paplanina czy pierwiastek męski w przestrzeni publicznej nie ucierpi od złej końcówki w nazwie zawodu.
czyli według Ciebie jest zakaz posługiwania...
@Virgo13 Brawo, że bierzesz tylko moje pierwsze zdania i do tego się odnosisz. Napisałam tak:
"Piszesz, że mężczyźni nie mieliby nic przeciwko aby nazywać ich panami przedszkolankami… tyle, że nie możemy tego sprawdzić, to tylko Twoje przypuszczenie. Oczywiście, że teoretycznie każdy Pan tak powie. Ta bardzo mała liczba mężczyzn, którzy pracują w przedszkolu i nie skarżą się na nazewnictwo nie przejmują się tym, ale gdyby tych mężczyzn było przynajmniej trzy razy więcej to przypuszczam, że jednak znaleźli by się buntownicy".
Jeżeli to zdanie jest za trudne, to przetłumaczę inaczej: moim zdaniem to, że mężczyznom nie przeszkadzałaby nazwa "pan przedszkolanka" to tylko TWOJE PRZYPUSZCZENIE, nie ma na to żadnego potwierdzenia, żadnych badań (podczas gdy są badania kobiet, które chciałyby zmian). Mężczyzn wykonujących zawód nauczyciela przedszkolnego jest bardzo mało, dlatego nie słychać ich głosu sprzeciwu. Na 99% procent, gdyby było ich więcej, na pewno znaleźliby się wśród nich buntownicy.
A co do zdania:
"Liczy się zadanie do wykonania, a nie paplanina czy pierwiastek męski w przestrzeni publicznej nie ucierpi od złej końcówki w nazwie zawodu" - to zdziwiłbyś się mocno, mężczyźni są bardzo wyczuleni na przeróżne niuanse, nie tylko językowe.
"Chodzi mi o Twoje zdanie Chodzi o zgodę na wybór, niech każdy sam decyduje jak chce być nazywany, ale niech nie będzie z tego powodu wyśmiewany.
No nie, nie można tak sobie decydować, jak się mamy nazywać. Jak widzę ogłoszenie od dekarza, to mam nadzieję, że facet zajmuje się dachami, a nie księgowością. To miałem na myśli, ale nie wiem, czy dobrze zrozumiałem tę Twoją wypowiedź. Czy jeszcze się trzymałaś walki o same końcówki i forsowanie pierwiastka żeńskiego, czy już wypłynęłaś na szerokie wody róbta co chceta?"
Jezu, Virgo13 przecież gadamy tu o końcówkach żeńskich, a nie o tym, że ktoś kto jest księgowym chce być nazywany dekarką! Na rany boskie, Ty naprawdę uważasz mnie za jakiego debila czy nie potrafisz czytać ze zrozumieniem?
I w związku z tym wszystkim - NIE MA ŻADNEGO ZAKAZU, żeby kobieta mogła chcieć być nazywana tak jak chce. Jeśli pracujemy z kobietą, która na wizytówkach, plakietkach na drzwiach czy w dyskusjach zawodowych chce być naukowczynią, psycholożką, pilotką, to ma do tego pełne prawo. Jeżeli kobieta chce być nazywana naukowiec, pilot itd. itp. to ma do tego prawo. Chodzi o wybór.
Co do rady językowej, nic nie jest przesądzone. Rada języka wskazuje, że wybór końcówki należy do mówiącego. Ale nie ma też zakazu. I czy w takim razie, kulturalny człowiek nie odniesie się jednak do prośby proszącego o jednak używanie tej końcówki żeńskiej?
"Sama też pominęłaś ten fragment mojej wypowiedzi. Rozumiem, że taka walka o słowa Cię nie interesuje, bo nie o Ciebie chodzi. Jak i całe pozostałe towarzystwo od nowoczesnej polszczyzny".
Wiesz co, mega pretensjonalne podejście, nie odniosłam się do tego tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ dyskutujemy tu na inny temat. Tak samo staram się nie odnosić do kwestii LGBT bo to temat rzeka. Racjonalne podejście do dyskusji nakazuje mi trzymać się jednego tematu - naprawdę tego nie rozumiesz? Naprawdę trzeba według Ciebie grać na uczuciach, że niby taka jestem niezainteresowana tematem "sierot"? Słabe z Twojej strony.
Poza tym dzieciom z domów dziecka czy chorym dzieciom pomagam inaczej - nie poprzez walkę o nazewnictwo, bo akurat w tym przypadku ważniejsze od nazewnictwa jest m.in. wsparcie finansowe i duchowe.
@Virgo13 Brawo, że bierzesz tylko moje pierwsze zdania i do tego się odnosisz. Napisałam tak:
"Piszesz, że mężczyźni nie mieliby nic przeciwko aby nazywać ich panami przedszkolankami… tyle, że nie możemy tego sprawdzić, to tylko Twoje przypuszczenie. Oczywiście, że teoretycznie każdy Pan tak powie. Ta bardzo mała liczba mężczyzn, którzy pracują w przedszkolu i nie skarżą...
@vandenesse Wiesz co, mega pretensjonalne podejście, nie odniosłam się do tego tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ dyskutujemy tu na inny temat.
A, pewnie 😌. To w TYM temacie ja już powiedziałem wszystko. Papa!
@vandenesse Wiesz co, mega pretensjonalne podejście, nie odniosłam się do tego tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ dyskutujemy tu na inny temat.
A, pewnie 😌. To w TYM temacie ja już powiedziałem wszystko. Papa!
@Virgo13 Cieszy mnie to niewymownie, mam nadzieję, że będziesz się tego trzymać, bo już dwa dni temu twierdziłeś: "do merytorycznej dyskusji nie jestem przygotowany i nie będę".
@Virgo13 Cieszy mnie to niewymownie, mam nadzieję, że będziesz się tego trzymać, bo już dwa dni temu twierdziłeś: "do merytorycznej dyskusji nie jestem przygotowany i nie będę".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
