Dębrzyna – o zbrodni bez kary i trudnej pamięci
„Dębrzyna kryła w sobie groby, to już wiedziałem, i przeliczne historie, często wybujałe, na wpół mityczne, ale też całkiem prawdziwe, potwierdzone w dokumentach. Wszystkie miałem dopiero poznać. W niektóre, jak te o czarodziejskim starym dębie i rozmowach z Matką Boską, uwierzyłem, w inne nie”.
Z niekłamanym zainteresowaniem sięgnąłem po najnowszy reportaż Rafała Hetmana pod tytułem „Las zbliża się powoli. Kto po wojnie mordował w Dębrzynie”. Ukazał się on nakładem Wydawnictwa Czarne, w serii Sulina. Autor jest znanym reporterem. Miałem już przyjemność recenzować jego książkę „Izbica, Izbica”.
W swojej najnowszej publikacji dotyka sprawy bardzo trudnej i jednocześnie bardzo delikatnej. Łatwiej bowiem pisać i rozmawiać o zbrodniach, które na Polakach popełniali inni. Wtedy wszystko jest na swoim miejscu. Ofiarami są bezbronni Polacy, a katami obcy – Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy. Znacznie trudniej jest przypominać takie wydarzenia z historii, gdzie Polaków mordowali także Polacy. Tymczasem właśnie taki temat podejmuje Rafał Hetman w swoim najnowszym reportażu.
Bezpośrednio po zakończeniu drugiej wojny światowej w niewielkim lesie Dębrzyna koło Przeworska grupa mężczyzn mordowała ludzi wracających z III Rzeszy. Właściwie tyle wiadomo na pewno. Morderstwa miały charakter rabunkowy. Jak mówili rozmówcy autora, mordowano za „łaszki z Niemiec”. Chociaż okoliczni mieszkańcy wiedzieli, kto był sprawcą tych zbrodni, zachowali milczenie. Milczeli ze strachu, a niektórzy z nich milczą do tej pory. Jest to jednak milczenie pozorne. Tak naprawdę zawsze wiedzieli, kto był uwikłany w morderstwa. Do tej pory starsi wiedzą, która rodzina jest „czysta”, a która splamiona krwią.
Rafał Hetman stara się opowiedzieć tę zawikłaną historię. Czyni to zaś w niezwykle udany sposób. Przede wszystkim zwraca naszą uwagę na kontekst tamtych czasów. Druga wojna światowa była traumą dotykającą niemal każdego. Normy moralne uległy zachwianiu. Zabójstwo, śmierć – stały się czymś zwyczajnym, niemal normalnym. Wszak przez sześć lat mordowali wszyscy – Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, partyzanci. Po zakończeniu wojny ludzie dysponowali sporą ilością broni. Instytucje państwowe nie działały. Silne było poczucie bezkarności.
Czy to dlatego dochodziło do mordów w Dębrzynie? W jaki sposób się one odbywały? Kto był zaangażowany w ten zbrodniczy proceder? Aby odpowiedzieć na te i podobne pytania, autor śledzi sto lat historii niewielkiego lasu. Przed wojną był szczelnie ogrodzony i należał do pana. Po wojnie stał się miejscem spoczynku wielu bezimiennych ofiar.
Czy po tylu latach od tamtych wydarzeń warto do nich wracać? Czy kogoś to interesuje? Lektura książki przynosi twierdzące odpowiedzi na tak postawione pytania. Tamtejsi mieszkańcy wciąż pamiętają, wciąż wracają pamięcią do tamtych mrocznych lat 1945–1946. Nikt nigdy nie poniósł odpowiedzialności karnej za te zabójstwa. Jednak las pamięta. Okazuje się, że nie tylko las. Ktoś bowiem znaczy drzewa, malując na nich krzyże. Kto i dlaczego to robi? Tego nigdy nie udało się ustalić. Pojawiła się też bardziej oficjalna forma upamiętnienia ofiar – pomnik z przejmującym napisem „człowiek – człowiekowi”. Tylko tyle i aż tyle. Czy można napisać coś więcej, skoro o ofiarach niemal nic nie wiadomo? Dokąd jechali? Jak się nazywali? Czy na ich powrót ktoś czekał? Jeśli tak, to nigdy się nie dowiedział, że wyczekiwana osoba spoczywa w lesie Dębrzyna, w bezimiennym grobie. Zresztą czy można mówić o grobach, skoro okoliczne dzieci często znajdowały ludzkie kości?
Rafał Hetman napisał bardzo dobry reportaż. Sięgając po archiwalne dokumenty oraz rozmawiając z mieszkańcami tamtych terenów, starał się zrekonstruować owe przerażające wydarzenia. Chociaż w relacjach pojawiają się nazwiska sprawców, to ofiary zawsze pozostają bezimienne. Zupełnie niewinni ludzie. Dlaczego zginęli? Czy dlatego, że ich walizka wydawała się bardziej okazała od innych? Czy w Dębrzynie naprawdę mordowano „za marne łaszki wiezione z Niemiec”?
„Las zbliża się powoli. Kto po wojnie mordował w Dębrzynie” to bez wątpienia bardzo dobrze napisany reportaż. Autor napisał książkę nie tylko o wydarzeniach sprzed lat. Jej treścią jest także ludzka pamięć i niepamięć. Dlaczego pamiętamy? Dlaczego trzeba pamiętać? Po raz kolejny okazuje się, że bez prawdy powietrze zawsze będzie zatrute. Reportaż ważny, reportaż potrzebny, reportaż naprawdę warty przeczytania.
Wojciech Sobański
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.