Cytaty z tagiem "wychowanie fizyczne" [3]
Jak zawsze, gdy chodzi o sprawy wychowania fizycznego, Pan Marszałek wykazał wielkie zainteresowanie się sprawą.
Do regulowania spraw wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego, powstał państwowy urząd wychowania fizycznego, a w celu wyszkolenia zastępów instruktorów utworzony został Centralny Instytut Wychowania Fizycznego na Bielanach pod Warszawą, wybudowany według ostatnich wymagań i zdobyczy w tej dziedzinie. Wobec tego, że pobór roczny rekruta nie może wykorzystać wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni, przysposobienie wojskowe przynajmniej częściowo szkoli wojskowo pozostałych. Wychowanie fizyczne i przysposobienie wojskowe prowadzą nietylko związki jak Sokół, Związek Strzelecki oraz poszczególne towarzystwa sportowe, ale potworzone zostały przysposobienia kolejowe i pocztowe. Prowadzą je również związki: oficerów i podoficerów rezerwy, rezerwistów, powstańców śląskich, powstańców w Wielkopolsce i na Pomorzu, zrzeszone w Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny, powstałej w roku 1928 i jednoczącej w 36 związkach sfederowanych około 600.000 rezerwistów oraz byłych uczestników formacyj, powstałych w czasie wielkiej wojny niemal w całej Europie w celu wywalczenia Polsce niepodległości. W dziedzinie sportu ambicja narodu, pragnącego odrobić zaległości powstałe nie z jego winy, dokonała olbrzymiego wysiłku, wynagrodzonego świetnemi wynikami w poszczególnych jego gałęziach. W jeździe konnej, którą Polacy uważają za sport narodowy, przedstawiciele kawalerji dali się poznać zaszczytnie na międzynarodowych zawodach konnych w Nicei, Rzymie, Lucernie, Londynie i Nowym Yorku, zdobywając szereg pierwszych nagród. Na olimpjadzie w Amsterdamie w roku 1928 jeźdźcy nasi zdobyli III miejsce. Kolarze polscy na olimpiadzie w Paryżu w roku 1924 zdobyli drugie miejsce. Na olimpjadach: Konopacka w rzucie dyskiem, Walasiewiczówna i Kusociński w biegu – zdobyli pierwsze nagrody. Polscy pływacy i wioślarze w Padwie i Gandawie otrzymali palmę pierwszeństwa. Wysiłek narodowy w dziedzinie sportu może napawać nas słuszną dumą i tembardziej zachęcać do dalszej pracy.
Dla dziewcząt nie ma w szkołach obowiązkowej gimnastyki. Jeśli dodamy do tego obyczajowe ograniczenia dziewczyny: nie kręć się, nie gnieć sukienki, nie biegaj z chłopakami po ulicy, nie śmiej się głośno, nie wymachuj rękami — te wszystkie tysiączne „nie uchodzi” i „nie wypada”, jakimi dobrze wychowane mamy i ciocie darzą co kroku swą nieszczęśliwą wychowankę — zrozumiemy, dlaczego przeciętna dziewczynka wyrasta na istotę drobną, słabą, fizycznie wprost niedorozwiniętą. Krępuje ją gorset, ciasny trzewik, ciasna rękawiczka, głosu dobyć jej nie wolno, mięśnia naprężyć nie ma sposobności. Skąd ma się wziąć obszerna klatka piersiowa, skąd tęgie muskuły, skąd siła w ręku u przeciętnej dziewczyny? A dowodzenie, że zdrowie i siła fizyczna są kobiecie potrzebne, jest chyba zbyteczne już nawet ze stanowiska pojęć dotychczasowych.