-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Cytaty z tagiem "sprzeczka" [9]
- Ponieważ piraci nie powinni wyglądać jak ty, mówić jak ty i robić tego, co robisz ty. Jesteś pokręcona i mieszasz mi w głowie.
- A niby dlaczego to moja wina? Jestem pewna, że miałeś w niej namieszane, jeszcze zanim się tu zjawiłam.
Wrze we mnie każda niedogodność, sprzeczka czy niechciany kontakt, aż moja wściekłość wzmaga się do tego stopnia, że nie jestem w stanie więcej znieść, nim wybuchnę i się rozpadnę. Stoję na krawędzi całkowicie wyprowadzony z równowagi.
- Kto powiedział, że to herbata? - Edan potarł ręce, napawając się moją zniesmaczoną miną. - Imbir wykorzystuje się do wielu eliksirów: serum prawdy, napojów miłosnych...
Zapowietrzyłam się.
- Co mi podałeś?
Wziął manierkę i upił łyk.
- Herbatę imbirową.
Zazgrzytałam zębami.
- Jesteś niemożliwy.
- A ty naiwna! - Zaśmiał się.
Najczęściej sprzeczka z niczego się wznieci (…).
(...) tylko kobiety znają sztukę urozmaicenia szczęścia: stąd pochodzi ich zalotność, wzdragania, obawy, sprzeczki, i te mądre, wyrafinowane dzieciństwa, za pomocą których kwestionują nazajutrz to, co poprzedniego dnia nie przedstawiało żadnych trudności. Mężczyzna może znużyć swą stałością, kobieta nigdy.
– Panno Anderson. – Jego niski głos przeciął pomieszczenie niczym piorun. Dłonie zacisnął na skraju biurka, o które się właśnie opierał. Zawsze, gdy był o krok od wybuchu, zwracał się do kobiety, używając jej nazwiska i całkiem porzucając firmową etykietę, co do tego, by mówić sobie per ty. Ona jednak wydawała się niewzruszona. Ba, pierwszy raz widział, by na jej twarzy odmalowała się… złość? Nie, to była wściekłość.
– Panie Black. – Jej ton również był o wiele ostrzejszy, a wzrok nieustępliwy. Teraz tylko brakowało, by skrzyżowała ręce na piersi, ale te nadal zaciskała w pięści, tak mocno, że pobielały jej knykcie.
Nic tak nie kończy sprzeczki jak nadciągająca katastrofa.
Krasnolud świdrował elfa wzrokiem i wciąż zastanawiał się, czy mu ufać.
- Nareszcie prawisz z sensem, bladolicy. Ale ostrzegam, zrób coś głupiego, a dalej pojedziesz związany i przerzucony przez siodło dupą do góry, jakem Zak.
- Obawiam się, że nie zasłużyłeś na takie miłe widoki, brodaty przyjacielu.
[...]
-Blondi, przesuń się.- Stawiam krok naprzód, ona jednak zatrzymuje mnie dłonią, którą niemal wbija w mój brzuch.
-Co ci mówiłam o tym idiotycznym przezwisku?- Gromi mnie spojrzeniem.
Aaaa, tak, nie cierpi go.
- Przefarbuj się, to przestanę cię tak nazywać. -Wzruszam ramionami, znudzony tą rozmową.
-Idąc twoim durnym tokiem myślenia, ja powinnam mówić do ciebie „czarny" - wypala, a zmarszczki na jej twarzy w sekundę się wygładzają. Oczy podejrzanie jej lśnią, gdy przykłada palec wskazujący do brody i stuka w nią dwa razy.- Czarny Rion. Idealnie.
-Zdajesz sobie sprawę, że mogę cię przesunąć w bok bez żadnego problemu? Tylko jeśli to zrobię, istnieje ryzyko, że James urwie mi jaja, dlatego, proszę cię bardzo, zejdź z drogi, póki mam jeszcze cierpliwość.
W jej spojrzeniu dostrzegam wyzwanie.
-Z chęcią zobaczyłabym, jak James pozbawia cię klejnotów.