-
Artykuły
Czytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313 -
Artykuły
"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Cytaty z tagiem "sawinkow" [3]
Amnestia uwolniła wszystkich więźniów politycznych, prawdziwych i rzekomych. Z zesłania i emigracji wracali rewolucjoniści, którzy jeszcze dwa lata wcześniej – jak na przykład Lenin – nawet o tym nie marzyli. Piotrogród przybrał wygląd miasta rewolucyjnego. Wiele gmachow publicznych było spalonych, ulice przegradzały barykady. (...) Trzeciego kwietnia przyjechał Lenin. Przywiózł ze sobą Tezy kwietniowe, gromkie votum nieufności dla rządu: Kiereński to bałałajka, na której gra burżuazja, by omamić robotników i chłopów; władze nie zasługują ani na zaufanie, ani na poparcie; należy uzbroić lud i ustanowić jego dyktaturę. Cała władza w ręce sowietów! Nawet bolszewicy pukali się w czoło. Fakt, że to Niemcy pomogły Leninowi wrócić do Rosji, zdawał się go kompromitować jako polityka (...) Sawinkow przybył do Piotrogrodu 8 kwietnia wraz z Czernowem, Bunakowem-Fondamińskim i Borysem Moisiejenką. Kiereński, który należał również do socjalistów-rewolucjonistów, chciał ich powitać, ale pociąg się spóźnił, a premier nie mógł czekać. Przypadek ten można traktować jako zły omen: będą razem pracowali, ale nie znajdą wspólnego języka.
Sawinkow założył na początku 1918 roku w Moskwie tajną organizację pod nazwą Związek Obrony Ojczyzny i Wolności. Program sprzysiężenia nawiązywał do demokratycznych haseł partii antybolszewickich: żądanie nowych wyborów do zgromadzenia ustawodawczego, oddanie ziemi chłopom, respektowanie praw narodów zamieszkujących Rosję. Tego rodzaju demokratyczne postulaty wydawały się wtedy rojeniami ludzi oderwanych od rzeczywistości – bolszewicy nie tylko dzierżyli władzę, lecz i zawierali haniebne dla Rosji traktaty drwiąc sobie z dumy narodowej i interesów państwa. Imię demokracji skompromitował nieudolnością i frazesami Kiereński, a jedno Zgromadzenie Ustawodawcze czerwonogwardziści już rozpędzili. (...) Było jasne, że jakikolwiek kompromis z bolszewikami nie wchodzi w grę, bo jedyny język, jaki rozumieją, to mowa przemocy. A jednak Sawinkow nie rezygnował z haseł demokratycznych. (...) Brał też pod uwagę nastroje społeczne. Podpisany przez bolszewików traktat brzeski był dla Rosji poniżający. Oddawała ona nie tylko Polskę i kraje nadbałtyckie łącznie z Finlandią, lecz również Ukrainę i część Zakaukazia. Oburzenie było powszechne. Lewicowi eserowcy, którzy do tej pory godzili się na wszystko, podnieśli bunt. 6 lipca Jakow Blumkin zastrzelił hr. Mirbacha, ambasadora niemieckiego w Moskwie. Następny krok był w zamyśle bardzo dobry – aresztowano całe dowództwo Czeki, Dzierżyńskiego i Łacisa nie wyłączając. Tu jednak eserowcy okazali fatalny w skutkach brak konsekwencji.
Czas jednak zapytać, czy motywy, które skłoniły Piłsudskiego do porozumienia z Sawinkowem, były rzeczywiście tak szlachetne i wspaniałomyślne. Piłsudski nie wierzył w sawinkowowską demokratyczną „trzecią Rosję” – ani carską, ani bolszewicką. Z zasady nie ufał Rosjanom.