-
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać111 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2
Cytaty z tagiem "regiel" [25]
Jeśłi dzień dobrze się zaczął, to zło pierdolnie znienacka.
Gdy jeden potwór umiera, rodzi się kolejny.
Strach rysuje potwory tuszem czarnym od przerażenia. Każda kreska pozostawiona na kartce to ślad śmierci, która pożera ludzkie grzechy, a nigdy nienasycona wyciąga łapska po więcej. Chce je miażdżyć, chrupać te zgniłe od zła kości, cuchnące trzewia, a potem oblizywać palce mokre od krwi. Jeszcze, jeszcze więcej, więcej grzechów. Chrup, chrup. Ludzie nigdy nie przestaną grzeszyć, a ona nigdy nie zaspokoi głodu. Jej zębiska zatapiają się w miękkie ciało wstydliwych pragnień, skrywanych żądz, zbrodniczych myśli. I ona to widzi.
Człowiek tuż przed zaśnięciem ma najwięcej pomysłów, lecz wszystkie giną pod zamkniętymi oczami. Bo to śmierć, siostra snu, sprowadza je do zmęczonego umysłu. Przygotowuje nas do ostatniego tchnienia. Zasypianie to próba generalna przed śmiercią, przedstawieniem, które musi się odbyć niezależnie od tego, czy ktoś zasiądzie na widowni.
Umrzemy.
Dłoń ruszyła do tańca i na kartce pojawiały się rogi, szpony, kły i kapiąca krew. Tak, teraz wyglądał tak, jak powinien. Już nie mógł skryć się w ciemności, każdy z daleka go rozpozna. Przyjdzie czas, gdy dobrzy ludzie chwycą za widły i pochodnie i ruszą pod jego pieczarę, a potem przywleką go skutego łańcuchami pod Regiel i wykonają wyrok wydany przed wiekami.
Jego głowa zatknięta na pal będzie ostrzeżeniem.
Dobrzy ludzie... Są jeszcze tacy?
- Dlaczego mówicie na to regiel? To góralska nazwa.
- Za komuny taki jeden mądry wymyślił, że w Bieszczadach będzie wypas owiec. No i do nas też górale dotarli, mocno się popili i jeden zaginął w nocy. Jak go rano szukaliśmy, to właśnie w tym zagajniku go znaleźliśmy, a jak się obudził, to rzucił: „Kruca fuks, przeklęty regiel”. No i tak zostało. U nich to zagajnik na stoku, a więc pasuje. Stąd regiel.
Trzy mroczne postacie, niemal żywe, potwory, jakich nikt nie chciałby spotkać na swej drodze nawet za dnia, a już na pewno nie w mrocznym lesie. Drzewa, które były kryjówką dla tych stworzeń, miały solidne pnie i spękaną korę. Im bardziej przyglądał się szkicom wykonanym tylko czarnym kolorem, tym więcej szczegółów dostrzegał. Każdy kieł, szpon, fragment poszarpanej odzieży, liść na drzewie, źdźbło trawy - wszystko było pieczołowicie oddane. Zdawało się, że w czarnych ślepiach stworów można się przejrzeć niczym w zwierciadle, lecz nie zobaczy się tam niczego dobrego. Miał chęć zdjąć szkice i przyjrzeć się im pod szkłem powiększającym.
Przeniósł plamę światła na małą koparkę i sprzęt do wycinki drzew przykryty brezentem. Potem wyrwał z gardła nocy pień ściętego nad ranem drzewa, potężnego dębu czy tam innego grabu, nie znał się na tym. Oto i potęga człowieka, rosło sobie toto tyle lat, a tutaj niecała godzinka roboty i pach, jest materiał na szafę czy co tam innego. Szkoda.
Nie, tego nie zostawił żaden z pracowników. Duży blok rysunkowy był otwarty na jednej ze stron, a na nim, tak, światło mocnej latarki nie kłamało, zobaczył narysowanego potwora. Miał ciało złożone ze splątanych gałęzi i wielkie rozłożyste rogi, niczym dorodny jeleń.
- A ja ci mówię, że Regiel to przeklęty jest. Nie na darmo babka nam zawsze zakazywała tam chodzić. I drzew z niego nikt nigdy nie brał, bo nie wolno. Nawet po chrust się tam nie chodziło. Zawsze się mówiło, że jak ktoś zetnie tam drzewo, to śmierć po niego przyjdzie. Albo nawet coś gorszego.