-
Artykuły
Strata boli - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
"To nie jest rozmowa na telefon" - weź udział w konkursie i wygraj spotkanie z Jakubem Bączykowskim!
LubimyCzytać11 -
Artykuły
WKU
Wojtek0 -
Artykuły
Międzywojenny Poznań, tajemnice zaklęte w wodzie i na karkonoskich szlakach.
LubimyCzytać8
Cytaty z tagiem "parandowski" [3]
Dnia 8 listopada 324 roku naszej ery ruszyła ku przedmieściom uroczysta procesja. Cesarz szedł pieszo, z włócznią w ręku, w otoczeniu dostojników. Zaciągali szeroki krąg, znacząc drogę, którą biec miały nowe mury miasta. Ktoś z orszaku zaniepokoił się tym wielkim obszarem i zapytał cesarza: „Jak długo jeszcze?", „Póki nie zatrzyma się ten, który idzie przede mną" - rzekł Konstantyn. Domyślano się, że widział przed sobą jakąś postać niebiańską: anioła, Chrystusa lub Matkę Boską.
Tak Konstantyn uczynił stare Bizancjum nowym Rzymem, stolicą cesarstwa i dał mu nazwę od swego imienia.
Na statku weneckim, który w ów ranek czerwcowy 1453 roku wypłynął ze Złotego Rogu, zapalono lampy i dzwon dał znak do wieczerzy. Uczeni ruszyli się ze swych skrzyń
- Dzień minął – rzekł jeden – Jutro nie zobaczymy już miasto.
- I nikt go już nie zobaczy – rzekł drugi.
A najstarszy zapytał:
- I cóż z niego zostanie?
Dano mu odpowiedź:
- To, czego najsroższy tyran mu nie odejmie: piękno jego wód i blask słońca.
- I sława – dorzucił ktoś z mroku.
- I imię.
- Och, imię? – zdziwili się wszyscy. – Które?
- Wszystkie, a nawet to, które powiedziałeś przed chwilą: „Miasto”.
- Miasto?
- Tak. Znam Turków z czasów mego poselstwa. Mówią zawsze „Stambuł”, co jest zepsute nasze greckie: do miasta.
- To już iście grobem.
- Albo odrodzeniem. Pod tym saraceńskim kształtem tli się grecka dusza jak blask Chrystusa w Aja Sofia pod tynkiem meczetu.
Albowiem po tych samych falach, lecz w przeciwnym kierunku, około roku 660 p.n.e. szedł okręt wiozący kilkadziesiąt rodzin z miasta Megary. Ten sam wiatr, nieświadomy losów ludzkich, podwijał żagle świetlista pogoda przeglądała się w ich oczach ciekawych przyszłości. Jechali na założenie nowego osiedla, jednej z owych kolonii, które wieńcem dostatku i cywilizacji otoczyły wszystkie pobrzeża Morza Śródziemnego. Prowadziła ich dziwna wyrocznia: „Założycie miasto naprzeciw ludzi ślepych!" Taką odpowiedź od bogów w Delfach otrzymał wódz wyprawy, młody i zuchwały Byzas. Sterował na północ, w stronę Morza Czarnego. Aż po wielu dniach wędrówki osiedli na języku ziemi, którym brzeg azjatycki jakby smakował wody Marmara. Zwabił ich tu głos rodzimej mowy, którą odezwała się miasto Chalkedon, już dawniej w tych stronach założone przez megarejczyków. Nie zostali tam długo. Któregoś dnia Byzas, rozglądając się po okolicy dosięgł wzrokiem przeciwległego brzegu, gdzie morze wbijało się w głęboką zatoką, świetliste i do złotego rogu podobne. Zrozumiał nagle słowa wyroczni: ślepcami, których mówił bóg, byli jego ziomkowie, byli Fenicjanie, byli wszyscy co siedząc tu od lat nie widzieli, że przed nimi jest najlepszy na świecie port, najwyborniejsze miejsce, by założyć miasto i z jego murów panować nad tą cieśniną, którą przelewają się wody Morza Czarnego ku wodom egejskim.
Przesiedlono się zatem i nową osadę od imienia wodza nazwano Bizancjum.