-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać7 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać445 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Cytaty z tagiem "muranow" [5]
- Jaki był ten mityczny, przedwojenny Muranów, który ciągle wyłania się z opowieści rodzin i znajomych tych, którzy przeżyli? - pytam Piotra Pazińskiego. - Dla nich był całym światem. Miejscem, gdzie wszyscy wszystkich znali, tętniącym życiem, niesłychanie różnorodnym. Wspomnienia zawsze idealizują, choć opowiadano mi również o biedzie, tłoku, ciasnych mieszkaniach, w których gnieździły się wielodzietne rodziny. Fakt, że ten świat przestał istnieć, był traumą wystarczająco wielką, żeby mówić o tym niby dużo, ale oszczędnie. Zresztą dawne dzielnice żydowskie były tak zniszczone, że w porównaniu z nimi nielicznym ocalałym Żydom zdawało się, że polska Warszawa szybko budzi się do życia. Zagłada żydowskiej Warszawy była tak totalna, że kontrast z resztą miasta, też przecież w dużej części zrównanego z ziemią, zdawał się ogromny. No i polska Warszawa została odbudowana. Żydowska - z małymi wyjątkami - nie istnieje.
Angelika Lasiewicz-Sych, psycholog architektury, napisze, że nieistniejącego Muranowa doświadcza się na dwa sposoby. Po pierwsze jako brakujących powiązań w przestrzeni. Część nowych ulic biegnie śladem swych dawnych odpowiedników, ale zmieniła nazwę (aleja Solidarności zamiast Leszna). Inne, jak Wyjazd, mają tę samą długość i przebieg, ale wymazano je z topografii osiedla. Jeszcze inne, jak Nalewki czy Gęsią, pocięto i przemianowano, nie oglądając się na ich wcześniejsze losy. Drugą oznaką braku są namacalne znaki nieobecności. Miejsca po zrównanych z ziemią budynkach, placach i ulicach, szybko i bezproblemowo zawłaszczone przez nową architekturę. Czasem niespodziewanie przeziera zza niej poprzednia warstwa. Ustawione jeden za drugim pudełkowate bloki przy ulicy Anielewicza przypominają baraki istniejącego wcześniej w ich miejscu obozu. Pusty skwer pośrodku osiedla niepokoi jak niezabliźniona rana.
Chodząc po Muranowie, myśli ciągle:"Co jego mieszkańcy wiedzą? I co powinni wiedzieć? Czy można zakłócać im normalne życie, dręczyć wspomnieniami o getcie, które być może zupełnie ich nie obchodzi? A jeśli trzeba, to jak się do tego zabrać, żeby efekt nie był przeciwny do zamierzonego?". Nie daje jej to spokoju.
Obalenie caratu przyniosło zesłańcom wolność i swobodę ruchu. Nie wszyscy posłowie bolszewiccy od razu wrócili do Piotrogrodu. Pietrowski pozostał w Jakucku i uczestniczył w tworzeniu tam nowych porządków. Szagow, ciężko schorowany, w ogóle nie opuścił już Kraju Turuchańskiego, gdzie umarł jesienią. Natomiast Muranow i Kamieniew, którzy ostatni okres zesłania dzielili ze Stalinem, teraz razem z nim wyjechali do stolicy. W drodze do Permu, a więc już z Europy, wysłali depeszę do Zurychu w Szwajcarii: „Salut fraterne! Ulianow Zinowieff. Aujourd'hui patrons Petrograd...” (Braterskie pozdrowienia dla Ulianowa i Zinowiewa. Dzisiaj wyjeżdżamy do Piotrogrodu).
Tytułując swój projekt, nie wspomni jednak ani o Muranowie, ani o getcie, które po upadku kwietniowego powstania ma szansę wreszcie stać się upragnioną tabula rasa bez odrapanych, gruźliczych kamienic, idealnym terenem pod przyszłe warszawskie City. Woli użyć wygodnego, neutralnego określenia: "dzielnice północne". Miasto przyszłości powinno być wolne od sentymentów.