Czasem trzeba po prostu stanąć do walki i zrobić to, do czego przygotowywało się przez cały czas służby. Strzelać, walczyć, bronić, zabijać i próbować nie dać się zabić.
Jednak coś, co miało przynieść ze sobą oczyszczenie, nie przyniosło niczego poza uczuciem, iż skończyła się pewna epoka. - Krew to nie odplamiacz.
Zapadła cisza. Nie ta z rodzaju niezręcznych, podczas których nie wiadomo, co powiedzieć, ale taka, podczas której delektuje się obecnością człowieka obok.
Na początku, bracie, wydaje ci się, że serce cię parzy tak, jakby kto do niego węgla nakładł. Myślisz sobie wtedy: dam radę, wytrzymam i poczekam. I umierasz powoli. Trwa to dzień, tydzień, rok. Ból mija, a zastępuje go tępa pustka, do której łatwiej się przyzwyczaić niż do tego cholernego kłucia w sercu. A kolejne lata uciekają bezpowrotnie.