cytaty z książek autora "Manel Loureiro"
Nieważne, jaką siłą dysponujesz, jeśli zostaniesz na polu bitwy sam na wprost morza przeciwników, masz przesrane.
Mysz zapędzona w zaułek bez wyjścia rzuci się nawet na lwa.
Czuł się tak, jakby wewnątrz głowy miał krasnoludka psychopatę tłukącego ciężkim młotem wprost w jego mózg.
Rozbawił mnie pomysł modlenia się do Boga w sytuacji, gdy już trafiliśmy do piekła.
Ze słowami jest jednak taki kłopot, że gdy się je już raz wypowie, nie sposób ich żadną siłą cofnąć.
Niektórzy twierdzą, że adwokat ma w sobie coś ze skurwysyna. Nie zaprzeczam. To przydatne, kiedy trzeba usiąść do negocjacji.
Zginęły zapewne dziesiątki tysięcy osób. Obawiam się, że w kolejnych godzinach zginą kolejne dziesiątki tysięcy. A ja nie zamierzam być wśród nich. Niech się pierdolą.
No i stało się. Oficjalnie mamy przesrane.
W tym nowym świecie tylko ten, kto potrafi zadbać o własną dupę, ma szansę zobaczyć kolejny wschód słońca.
Nie chciałem umierać. Na pewno nie tak. Nie w brudnym kiblu baru na zadupiu, z rozpiętymi spodniami, czołgając się po ziemi. Nie w ten sposób.
Wiem też, że by podjąć przełomową, dramatyczną decyzję, człowiek musi dojść do punktu, w którym nie widzi dla siebie innego wyjścia. Wtedy przestaje mieć znaczenie jak poważne będą konsekwencje.
Po bliżej niesprecyzowanym czasie martwy osobnik się podnosi, ale nie jest już tym, kim był; jest jednym z nich. Atakuje każdą żywą istotę, która staje mu na drodze, nikogo nie rozpoznaje, wygląda na to, że w żaden sposób się nie porozumiewa, nie ma żadnego konkretnego celu i nie kieruje się żadnymi kryteriami. Po prostu atakuje. Mówi się nawet o przypadkach kanibalizmu i najwyraźniej jedynym sposobem na jego ,,dobicie" - że pozwolę sobie na ponury żart - jest zniszczenie mózgu.
Wydaje mi się, że odruch życia, nadzieja ujrzenia kolejnego dnia - to właśnie stanowi źródło siły, która drzemie w każdym człowieku.
Ludzie zakochują się i marzą, pomimo całego tego piekła, przez które musieliśmy przejść. Nawet żyjąc tak, jak żyjemy, możemy czuć się wystarczająco szczęśliwi. To wydaje się niewiarygodne, ale tak jest. Wola życia zwycięża.
-Co za draństwo!- przeklął oficer, uderzając pięścią w ściankę kabiny.- Ta przeklęta wojna domowa wykończy nas do reszty. Nie potrzebujemy do tego Nieumarłych. Żadna zaraza nie jest potrzebna, żeby wytępić rasę ludzką. My sami to lepiej załatwimy we własnym zakresie!
Zdarza się, że najbardziej absurdalne wspomnienia dopadają Cię w najmniej spodziewanych sytuacjach.
Nie sądzę, aby moja wiedza i doświadczenie mogły się przydać w kwestii szybów naftowych, natomiast jeżeli ktoś tu zamierza pozywać Nieumarłych do sądu, to jak najusilniej bym odradzał. Nie wydaje mi się, aby byli wypłacalni, a w mojej opinii najprawdopodobniej nawet nie stawią się na rozprawę.
A ludzie oprócz tego, że są irracjonalni, głupi i nieprzewidywalni, przede wszystkim są ciekawscy.
Dwie godziny później poczułem pierwsze skurcze. Zgodnie z umową, którą zawarłem sam ze sobą, wypiłem tylko pół łyka cladoxpanu. Dyskomfort w mięśniach stracił na intensywności, ale nie zniknął. Musiałem coraz częściej przystawać, żeby napić się wody. Potwornie się pociłem.
Około południa ból wywołany przez skurcze stał się nie do zniesienia. Ręce drżały mi przy tym tak bardzo, że za każdym razem gdy przyjmowałem dawkę leku, musiałem niesłychanie się pilnować, by niczego nie rozlać.
Gwałtowna śmierć nie jest pięknym widowiskiem, jak w filmach, gdzie bohater pada na ziemię z uśmiechem na ustach i wspomnieniem ukochanej w sercu. Śmierć jest straszna, brudna i bardzo bolesna (...).
Ból nie ustąpi, ani teraz, ani w ciągu następnych tygodni, ale wiem też, że się nie pogłębi i że będzie powoli wygasał, niczym żarzący się węgiel.
-Błagam! Niech ich pan zatrzyma!- włączyła się spanikowana siostra Cecilia.
Niech ich pan zatrzyma. Chyba jej odwaliło. No proste, idę do nich i zapraszam do baru na jednego. Albo namawiam, żeby poszli na plażę się poopalać i pograć w siatkówkę, dlaczego nie.
Eksperci wyrażają opinię, że podstawą do stworzenia TSJ-Dagestan był wysoce zmutowany zjadliwy szczep wirusa ebola. Do jego kodu genetycznego dołączono fragmenty kwasów nukleinowych innych wirusów, również częściowo przekształcone, aby nadać mu pożądane cechy.
Istoty ludzkie są z natury stadne i w sytuacjach zagrożenia zwykle łączą się w grupy.
Tej nocy skończy z nimi wszystkimi. Nie zamierzał darować nawet tym dwóm tysiącom, które Greene kazał mu oszczędzić jako siłę roboczą. Później wymyśli jakieś wytłumaczenie. ,,Strasznie się stawiali, wielebny. Opór był za duży, nie chcieli się poddać. Nie dało się ich wziąć żywych". Powie dowolną bzdurę, co za różnica. Był w tym momencie tak pijany krwią, że myśleć mógł tylko o jednym - zabijaniu, podpalaniu, okaleczaniu. O zadawaniu bólu.
Przez ostatnie tygodnie łudziłem się, że ich ciała będą z dnia na dzień ulegały stopniowej degradacji i że na swój sposób będą ,,umierały".
Nic takiego nie następuje. Wygląda na to, że upływ czasu w żaden sposób nie ma na nie żadnego wpływu. Co to oznacza? Może będą trwać w takim stanie miesiące, może lata. Może są wieczne(...)Wiem tylko, że są w stadium pośrednim między życiem a śmiercią i że jeśli nie chcę skończyć tak jak one, muszę uciekać, żeby mnie nie złapały.Poczułem gorycz w gardle. Mieliśmy naprawdę przerąbane jako gatunek, jako rasa, jako planeta.
Facet pędził korytarzem w stronę wyjścia do samolotu, w stronę ocalenia. Nagle rozległa się seria z pistoletu maszynowego. Na plecach marynarki mężczyzny jakby rozkwitły czerwone kwiaty; runął na ziemię.W tym momencie wybuchła zbiorowa histeria.(...) Jestem tego pewien. Idący obok mnie żołnierz raptownie się zatrzymał. Spokojnie wyciągnął z kabury pistolet i strzelił leżącemu trupowi w głowę. Zamarłem przerażony. Dlaczego to zrobił?
Jego umysł - czyli to, co ludzie nazywają świadomością - przestał istnieć już prawie rok temu, kiedy Jamie stał się Nieumarłym. Gdyby jakiś lekarz zbadał w tej chwili jego czaszkę rezonansem magnetycznym lub tomografem komputerowym, mocno by się zdziwił, bo okazałoby się, że aktywność przejawiają jedynie neurony w pniu mózgu i móżdżku, czyli tym, co naukowo nazywa się ,,mózgiem gadzim", w najstarszej, podstawowej i prymitywnej części tego organu.
Strach jest szybszy od palącego się lontu.
Potrafił wyczuwać zło. Co więcej przewidzieć, gdzie się ono pojawi. To zaś bez wątpienia (przynajmniej w jego własnym mniemaniu ) czyniło go profetą zesłanym przez samego Pana. Skoro zaś umiał przewidzieć zbliżanie się zła, to czy siłą rzeczy nie był heroldem Apokalipsy - tym, który obwieści światu nieuniknione przyjście Antychrysta?(...) Pan - głosił Greene - ukarze nieprawość swych wyrodnych dzieci!