cytaty z książki "Rezerwat"
katalog cytatów
Ze wszystkich istot żyjących najbardziej okrutny jest człowiek. Drapieżne zwierzęta mordują z głodu albo w obronie własnej, tylko człowiek, jedyna wśród istot żywych rozumna istota, zabija z sadyzmu, z nienawiści, z zazdrości, z żądzy władzy, z fanatyzmu, a nawet z nudów.
„[...normy moralne zmieniają się podobnie jak klimat, moda i historyczne prawdy...]”.
Być może policja dostała polecenie, aby dla dobra zachodniej cywilizacji i edukacji narodowej dokonać konfiskaty wszystkich skrzypiec znajdujących się w prywatnym posiadaniu. Istnieje przecież ustawa zobowiązująca do zgłaszania i oddawania broni palnej, fałszywych banknotów i narkotyków; może objęto nią również instrumenty strunowe, które na upartego można by też w pewnym sensie zaliczyć do środków odurzających.
Małpy w ogóle w osobliwy sposób reagują na muzykę. Chyba dlatego naukowcy chętnie wysyłają je w przestrzeń kosmiczną; chcą się ich pozbyć, drażni ich bowiem myśl, że małpy są mniej od nich agresywne i obdarzone większą niż oni wrażliwością na muzykę.
Powoli zaczynam rozumieć, że błędem jest słuchanie głosu własnego sumienia. Dziwi mnie nawet, że sumienie nie zostało jeszcze oficjalnie uznane za czynnik hamujący; ani to bowiem coś konstruktywnego, ani przyczyniającego się do postępu. Przeciwnie, nawet postępowi przeszkadza.
Interesy jednostki muszą być podporządkowane interesom społeczeństwa i tym interesom poświęcone.
W takim samym tempie, w jakim cywilizacja opanowała dżunglę, dżungla rozprzestrzeniła się w cywilizowanym świecie.
Patrzyłem, jak jej twarz zamykała się powoli przede mną, niczym kielich trującego kwiatu.
Jak większość ludzi zmieniła do telefonu głos, mówiła w sposób afektowany, przesadnie artykułując głoski.
Wszędzie niemal człowiek, jako jednostka, utracił należne mu prawa, został uzależniony od politycznej nienawiści, ambicji od żądzy władzy i egoizmu nieskończenie bogatych i nieskończenie silnych.
W wielkich czasach żyjemy, w Złotym Wieku kolekcjonerów prawd, broszurowych, malowanych i przemalowywanych.
W epoce koniunktury dla wszystkich oszustów z zasadami moralnymi: skup kłamstw - wyprzedaż prawd.
- Kiedy byłem w twoim wieku - powiedziałem - naszymi bohaterskimi sojusznikami byli Rosjanie, a Niemców uważano wówczas za potwory. Dziś naszymi sojusznikami są Niemcy, a potworami Rosjanie. To tylko kwestia przystosowania kursu do... do interesów...].
[... zła wiadomość rozchodzi się lotem błyskawicy, tylko rzeczy dobrych nikt dalej nie powtarza.
Sumienie musi oddychać, sumienie to płuca wyższej świadomości człowieka.
Są ludzie wiecznie oczekujący wielkiego szczęścia, które nigdy nie stanie się ich udziałem.
W takim samym tempie, w jakim cywilizacja opanowała dżunglę, dżungla rozprzestrzeniała się w cywilizowanym świecie, a to, że dwa te prądy krzyżując się z sobą w sercu Europy nie niszczyły się wzajem, zaliczyć można do najdziwniejszych anomalii historycznych obecnego stulecia.
Kraj bez czarnych list, bez ukrytych magnetofonów, bez badań testowych, bez komisji śledczych, kraj bez broszurowych prawd, wydawanych w milionowych nakładach, i maszyn, które chwytają i miażdżą jednostkę.
Czy istnieje taki kraj, w którym swobody demokratyczne nie byłyby przywilejem klasy panującej (...)?
Wszędzie niemal człowiek, jako jednostka, utracił należne mu prawa, został uzależniony od politycznej nienawiści, ambicji, od żądzy władzy i egoizmu nieskończenie bogatych i nieskończenie silnych.
Państwo Świętego Monstrum zrodziło setki małych świętych monstrów, które w swych broszurowych prawdach za pośrednictwem głośników przyrzekały jednostce wolność i dobrobyt, a jednocześnie powoływały komisje i rady, których zadaniem było prześladowanie i eksterminacja tejże jednostki.
Nie należy spodziewać się od życia zbyt wiele. Trzeba brać z niego to, co można, a rezygnować z tego, czego osiągnąć się nie da.
[... jak cienka jest ściana dzieląca samotnego człowieka od życia.
Zdumienie nad światem, zagrożonym niebezpiecznie szybko rozprzestrzeniającą się epidemią choroby, nazwanej przez Ionesco mianem „nosorogacizny”. Moja generacja zlekceważyła ostrzeżenia Ionesco, a skutki tego z dnia na dzień stawały się coraz bardziej widoczne. Już osiągnęliśmy stadium słoniowatości.
Nigdy nie można przewidzieć, do czego zdolne są matki, które stręczą własne córki swoim kochankom.
One też wierzyły, że wiedzą, co to jest szczęście; dudnienie grających szaf, jazgot automatów do gry, ryk silników samochodów wyścigowych, reklamy orzeźwiających napojów, motele przy autostradach i tempo, coraz szybsze, desperackie tempo pozbawionego sensu życia.
Byłbym skłonny przypuszczać, że utraciła też wiarę jako ostatnią iluzję.
Nauczyła się bać tej władzy podobnej do gigantycznej machiny, której tryby porywały jednostkę i miażdżyły.
Gdyby tak można było zobowiązać wszystkie głowy państw, wszystkich dyplomatów i możnych tego świata do codziennego wysłuchania półgodzinnego koncertu Bacha czy Beethovena, stosunki międzynarodowe uległyby na pewno szybszej poprawie.
Lubiłem wszystko, co wrażliwe i delikatne; tylko ludzkich oczu nie lubiłem, bowiem w większości są one twarde i nieczułe.
Była to twarz człowieka, który nigdy w nic ani w nikogo nie wątpił, a już najmniej w siebie samego.
Jeżeli dobrze pana zrozumiałem, chce pan na resztę życia zamknąć mnie w tym rezerwacie dla ludzi?