cytaty z książek autora "Agata Romaniuk"
Małżeństwo jest jak sznurek. Jeśli każde z was będzie ciągnąć w swoją stronę, pęknie.
Musicie uważać,a czasem odpuścić.
Siła nie polega na tym,żeby wymusić swoje. Siła to cierpliwość i umiejętność odpuszczenia w rzeczach mało ważnych.
Jak ktoś ci umrze, to na początku masz wiele spraw do załatwienia, a potem już żadnych. To jest najgorsze.
Nie w słowach, ale w gestach mieszka czułość.
- No tak. Z miłości. To współczuję. Jak miłość się skończy, zostaniesz z niczym - mówi na odchodnym. Nie zdążam zaprzeczyć. Dziewięć lat później przekonam się, że miała rację.
Każdemu może się zdarzyć zrobić coś głupiego z miłości.
Elżbieta otworzyła i pocałowali się w progu. Nie jak w filmie, gwałtownie, zachłannie, ale jakby to była najbardziej zwyczajna, naturalna rzecz.
Z nimi wszystko takie jest - spokojne, dobre, niewymuszone.
Każdemu może się zdarzyć zrobić coś głupiego z miłości.
Małżeństwo jest jak sznurek. Jeśli każde z was będzie ciągnąć w swoją stronę, pęknie. Musicie uważać. A czasem odpuścić.
Był tak poruszony, że ledwo zauważył, że wokół niego zaroiło się od ludzi.
Czasem mam taki sen. Dobry sen. Ze mieszkam sama w wielkim białym domu. Bez żadnego mężczyzny. Jest tam taras, a z niego widok na morze, nad którym unosi się złoty pył.
[...] związał się ze znudzoną żoną swojego brytyjskiego klienta. Po roku zaczęła snuć wspólne plany, miała pretensje gdy odmówił ich realizacji. Zaczęła histeryzować. Omal go nie skompromitowała. Co innego utrzymanką, której dobrobyt i bezpieczeństwo zależą od niego. Dwa razy się zastanowi, nim zrobi cokolwiek głupiego. I tak jesienią 2013 roku Laila zamieszkała w wynajętym apartamencie w nowoczesnym bloku przeznaczonym dla ekspatów. Wszyscy trzej bracia zaczęli ją odwiedzać zgodnie z jasno określonym grafikiem. Dzielą się nią równo, po bratersku. I tak to trwa już piąty rok.
Zawsze mi się to wydaje upokarzające, że musisz kręcić biodrami, starać się żeby cię zauważył, żeby cię chciał. Ile rozczarowań. Miłość to krucha podstawa związku. Wolałam tego nie przeżywać.
To niemożliwe, że właśnie tu go napadnięto. Jego! Listonosza Moiczka, oddanego poczcie od ponad pół wieku.
Spotykam je wszędzie. Czasem to zwykły stołek w nadmorskiej tawernie, czasem dizajnerskie krzesło w modnej restauracji albo fotel w kawiarni za rogiem. Puste siedzenie naprzeciwko przy dwuosobowym stoliku. Miejsce, którego nikt nie zajmie, bo przyszłam sama.
Bracia Piksele, koty bliźniaki, pomagali czasem właścicielce księgarni z podłączeniem się do sieci. Bo trzeba przyznać, że choć pani Maryla świetnie znała się na książkach, w kwestii kociego internetu miała pewne braki.
Był tak poruszony, że ledwo zauważył, że wokół niego zaroiło się od ludzi.
W mózgu powstają szlaki neuronalne, które krystalizują nasze zainteresowania, czyli robią w nim silną sieć połączeń. (...) Przykładowo, jeśli podczas seksu z partnerką mężczyzna odczuwa dwanaście bodźców: podoba mu się jej uśmiech, figura, mowa ciała, głos, to z każdym orgazmem koduje się on właśnie na tę konkretną ilość i jakość bodźców. Natomiast współczesna pronografia jest dystrybutorem nieprzebranej ilości bodźców. (...)W przypadku pornograii mamy do czynienia nie z kilkunastoma, ale nawet z kilkuset bodźcami. Cały czas pojawiają się nowe. Następuje kodowanie na multibodźcowość. Tak wytresowany umysł chce więcej i więcej, a w dodatku chce, żeby było łatwo i bez wysiłku. Prawdziwa kobieta, która nie wygląda i nie zachowuje się jak aktorki porno i o którą trzeba zabiegać, to dla spornografizowanego umysłu niezrozumiałe i niepotrzebne obciążenie.
Walerka traktowała swoja pracę bardzo poważnie. Od dzieciństwa chciała zostać policjantką. Nie marzyła jej się praca fryzjerki ani nauczycielki.
Bracia Piksele, koty bliźniaki, pomagali czasem właścicielce księgarni z podłączeniem się do sieci. Bo trzeba przyznać, że choć pani Maryla świetnie znała się na książkach, w kwestii kociego internetu miała pewne braki.
Póki ktoś patrzy na nas z czułością, póty istniejemy.
Od jakiegoś czasu na pchlich targach i bazarach ze starociami szukam pojedynczych filiżanek do espresso. Czasem mają obtłuczone uszko, czasem wyblakłe kolory. Kawa z takiej filiżanki, którą piję w tej chwili, siedząc samotnie na moim poddaszu w małym mieście, na podłodze, bez żadnego krzesła naprzeciwko, we własnym towarzystwie, smakuje naprawdę dobrze.
Siła nie polega na tym, żeby wymusić swoje. Siła to cierpliwość i umiejetność odpuszczenia w rzeczach mało ważnych.
Walerka traktowała swoja pracę bardzo poważnie. Od dzieciństwa chciała zostać policjantką. Nie marzyła jej się praca fryzjerki ani nauczycielki.
Przed ołtarz Lusia poszła bez majtek, bo sukienkę miała piękną, i nijak jej się do tego barchanowa bielizna nie komponowała.
- Ale stanik miałaś! - wspomina Rysiek.
- No, bo gdzie, do ślubu bez stanika? - oburza się jego żona.
Ot, zwykła trójka staruszków, nic takiego.
Trzy lata temu podczas turnusu obchodzili hucznie jej 80. urodziny. Zamówili jej piętrowy tort z różyczkami z cukru. Na kartce z napisem "Kocham cię" podpisali się obaj.
Wiesz, przypomniał mi się taki dialog ze starego filmu. On: „Czy ktoś na panią czeka?”. Ona: „Nie, nikt... nigdzie”. On: „Wspaniała sytuacja!”. Ale tym razem było inaczej, bo ja czekałem na ciebie. Bardzo. Odpowiedziała, że też czekała i że było jej tak, jakby się znali od lat – bo przecież się znali, mieli za sobą wiele wspólnych podróży.
kottocino kawa z mlekiem mieszana pazurkiem dwa razy w prawo.
W mózgu powstają szlaki neuronalne, które krystalizują nasze zainteresowania, czyli robią w nim silną sieć połączeń. (...) Przykładowo, jeśli podczas seksu z partnerką mężczyzna odczuwa dwanaście bodźców: podoba mu się jej uśmiech, figura, mowa ciała, głos, to z każdym orgazmem koduje się on właśnie na tę konkretną ilość i jakość bodźców. Natomiast współczesna pronografia jest dystrybutorem nieprzebranej ilości bodźców. (...)W przypadku pornograii mamy do czynienia nie z kilkunastoma, ale nawet z kilkuset bodźcami. Cały czas pojawiają się nowe. Następuje kodowanie na multibodźcowość. Tak wytresowany umysł chce więcej i więcej, a w dodatku chce, żeby było łatwo i bez wysiłku. Prawdziwa kobieta, która nie wygląda i nie zachowuje się jak aktorki porno i o którą trzeba zabiegać, to dla spornografizowanego umysłu niezrozumiałe i niepotrzebne obciążenie.
To niemożliwe, że właśnie tu go napadnięto. Jego! Listonosza Moiczka, oddanego poczcie od ponad pół wieku.
Niech pan nastroszy uszy, a ogon schowa pod siebie. Tego wymagają dobre maniery.