cytaty z książki "Skrzydlaty Morderca"
katalog cytatów
Może dlatego zawsze tak dobrze rozmawia się w wozie,że kontakt wzrokowy ze zrozumiałych powodów trzeba ograniczyć do minimum?
Gdy wyciągasz ze studni puste wiadro, czasem lepiej poczekać na deszcz.
Jej oczy przypominały zimne zielone kamyki.Jak mógł choćby przez chwilę myśleć,ze jest atrakcyjna?Przecież to istna pirania.
Gdyby ktoś ją zapytał, czego się nauczyła w ciągu swych siedemdziesięciu już lat na tej ziemi... odparłaby bez wahania, że kobieta bez względu na okoliczności zawsze musi mieć na ustach uśmiech i że dobre maniery to rzecz najważniejsza.
Nic nigdy nie idzie na marne.
Nie wyobrażasz sobie, jak to jest, kiedy wszyscy uważają, że zwariowałeś, bo myślisz inaczej niż oni. Zaczynasz wtedy podejrzewać, że naprawdę jesteś szalony.
Miał nadzieję, że ból z czasem minie, wiedział jednak, również ze swoich własnych doświadczeń, że bywają cierpienia zbyt wielkie dla psychiki młodego artysty.
Nie wierzę w niebo. Ten świat jest wszystkim, co mamy.
Wiedziała już teraz, że nie ma wyboru, że musi iść w górę. Po pierwsze dlatego, że schodzenie na dół jest jeszcze trudniejsze, a po drugie stawka jest zbyt wysoka, żeby myśleć o kapitulacji.
Wiedział, że mu to minie, zawsze mijało. Trzeba było po prostu odczekać. Potem ruszy dalej.
Jak zwykle.
Z obiektywnego punktu widzenia tylko samobójstwo pozwalało w tym wszystkim znaleźć jakiś sens.
Jak można żyć w świecie, z którego zniknęła wszelka harmonia, a pozostały na nim tylko kłamstwa i uniki, miałkie banały, fałsz i udawanie?
Są chwile... na przykład takie jak ta... gdy człowiek czuje się ptakiem. Szybuje pod niebo jak orzeł, zostawiając pod sobą całą pospolitość.
No cóż... Warstewka cywilizacji dzieląca nas od barbarzyństwa jest bardzo cienka; łatwo się kruszy i gdy nagle wpadamy w otchłań drzemiącego w nas okrucieństwa, jakież ubóstwo słowa towarzyszy naszym upadkom!
Sięgnął po blok do pisania i wyjąwszy z kieszonki wieczne pióro, zaczął sporządzać notatki swym drobnym wytwornym pismem. Prawo i jego pewniki zawsze były dla niego ucieczką przed ludzką rozpaczą i żalem, pozwalały bowiem zredukować wszelkie tragedie do poziomu gry w paragrafy. Raph Howes był w tej grze bardzo dobry potrafił odnosić zwycięstwa. Aby to osiągnąć, przeszedł długą drogę.
Strach jednak ciągle w niej tkwił. Miała uczucie, że coś się skrada w ciemności, że na jej niewielką rodzinę czyha niebezpieczeństwo. Jest jak fala przypływu, która na razie liże tylko brzegi, lecz z dnia na dzień staje się coraz wyższa i coraz groźniejsza. Czy były w jej życiu chwile, kiedy nie czuła strachu? Nie. Zawsze się trochę bała. Prawdę mówiąc, nie była w stanie wyobrazić sobie życia bez tego niechcianego towarzysza. Nie zawsze jednak był aż tak dokuczliwy jak teraz. I tak uparty.
Ojciec nigdy tak naprawdę nie oswoił się z faktem, że jego pierwsza żona stała się znaną poetką cenioną w kraju i za granicą. Dla niego pozostała na zawsze młodą, ekscentryczną Amerykanką, która nagle pojawiła się w jego życiu, a po paru latach tak samo nieoczekiwanie znikła. Całkiem jak te wędrowne północnoamerykańskie ptaki, które wiatr czasami znosi z kursu, lądują więc na odludnym południowo-zachodnim krańcu Anglii, gdzie na krótko stają się wielką atrakcją, lecz gdy któregoś dnia nikną, nikt już później o nich nie pamięta.
Sam uśmiechnęła się pod nosem. Trevor nie miał zwyczaju tracić czasu na czcze uprzejmości. Kiedy była tu z Kirsten, powitał je z tomem poezji w ręku i nie czekając, aż zdejmą płaszcze, zaczął im głośno odczytywać wiersze. Okrągły i niewysoki, byłby prawie niezauważalny, gdyby nie to, że buchała z niego energia i niegasnący entuzjazm. Kirsten zauważyła kiedyś ze śmiechem, że w towarzystwie swojego agenta czuje się jak człowiek zamknięty w szklanym kloszu razem z wielką natrętną muchą bzyczącą mu koło nosa. Żartowała, że czasami miałaby ochotę go trzepnąć, gdyby nie był “taki kochany".
Warstewka cywilizacji dzieląca nas od barbarzyństwa jest bardzo cienka;łatwo się kruszy i gdy nagle wpadamy w otchlań drzemiącego w nas okrucieństwa,jakież ubóstwo słowa towarzyszy tym naszym upadkom!