cytaty z książki "Rok zmian"
katalog cytatów
Słowa nic nie znaczą, to czyny decydują, jak potoczy się nasze życie...
Kobiety nie są warte, żeby po nich rozpaczać. Nawet jeśli to była Kleopatra. Wierz mi, im ładniejsza, tym trudniejsza w życiu. Nie żałuj. Szukaj następnej.
Może jak siedzisz w gównie po uszy, to już nie czujesz smrodu i wydaje ci się, że tak właśnie wygląda świat i wszystko jest pod kontrolą.
- Słowa nic nie znaczą, to czyny decydują, jak potoczy się nasze życie - odpowiedział.
Jego przyjaciel nigdy nie związał się na dłużej z kobietą, nie był też gejem, o co go kiedyś podejrzewano, ciągle mieszkał z matką, którą się opiekował. I chyba problem polegał na tym, że matka nim rządziła, była zazdrosna i tak go wysterowała, że teraz zajmował się tylko nią.
U mnie na pierwszym miejscu jest praca, a żadna kobieta nie chce być na drugim miejscu w życiu swojego faceta.
Od lat planował to zabójstwo. Drobiazgowo, cierpliwie i skrupulatnie. Pół roku wybierał ofiarę, następnie długie miesiące ją śledził. Niczego nie pozostawił przypadkowi, miał kilka wariantów planu.
Jak już odniesiemy kilka sukcesów z rzędu, taki stan się utrwala i trwa dłuższy czas. Analogicznie jest z pechem - jak już raz upadnie się twarzą w proch życia, taki stan będzie się powtarzał regularnie, a za każdym razem coraz trudniej będzie się podnieść.
Pikul nie należał do policjantów obdarzonych przesadną empatia. Zastanawiał się nawet, czy po tylu latach ścigania zabójców i najgorszych popaprańców ma jeszcze w sobie coś takiego jak empatia.
Ile razy powtarzał sobie, że musi zmienić nawyki żywieniowe. Dużo, i co z tego? Taka robota. Wieczny pośpiech, ciągły stres i stawianie pracy na pierwszym miejscu. Nie tylko przed życiem prywatnym, ale też przed własnym zdrowiem.
Sylwester z Jedynką, Dwójką, Polsatem, czy diabli wiedzą z czym i gdzie. Tandeta, która raniła jego ludzkie uczucia. Szkoda, że nie ma na to paragrafów.
Była już tak gruba, że z trudem poruszała się po domu. Jej królestwem był fotel wyłożony podgrzewaną matą elektryczną.
Ostrożnie pijąc kawę przy stole w kuchni, skonstatował, że godnie pożegnał się z poprzednim życiem na trzy zet: zakończyć, zapić, zapomnieć. Może nawet na cztery zet. Jeszcze zarzygać, ale jakoś tego słowa nie mógł umieścić w odpowiedniej kolejności.
Milczenie ciągnęło się jak guma balonowa.
W zgodny krzyk gości wdarły się odgłosy strzelających w sufit korków od szampana, a miasto eksplodowało milionem świateł. Najpierw widział wybuchy na niebie, a dopiero potem, mocno spóźniony, docierał do niego ich odgłos. Szaleństwo. Kupa kasy wystrzelona bez sensu w kosmos. Urwane palce, poranione dłonie, poparzone oczy, przypalone włosy na głowie. Tak, szaleństwo, nie można było tego nazwać inaczej.
To były ostatnie sekundy starego roku. Niby takie same jak te wcześniejsze, jednak zupełnie inne. Niosły ze sobą smutek tego, co odeszło, a równocześnie radość z tego, co niedługo nadejdzie.
Być może jednak w życiu jest tak, że kiedy łamie się zasady, los się mści i kopie cię po dupie, żeby znowu zapędzić cię do schematu. To minie, trzeba być tylko twardym i konsekwentnym. Te zmiany muszą zakończyć się sukcesem, bez względu na cenę, jaką przyjdzie mu za ten sukces zapłacić. Zasłużył sobie, żeby odnieść ten pierwszy sukces w życiu. Swój w pełni autorski sukces.
Co przyniesie mu nadchodzący nowy rok? Miał nadzieję, że zmiany, dużo zmian. I przede wszystkim siłę, żeby o te zmiany powalczyć.
Wielu ludzi żyje w bańkach, w których jest im dobrze, i boją się, żeby coś nie zmąciło im świętego spokoju. Dlatego nic nie widzą i nic nie słyszą. Świadomie robią z siebie kaleki podatne na wpływy. Nieważne, czy chodzi o życie rodzinne, pracę, znajomych czy nawet wybory polityczne. Sprzedają swoją wolność za złudę szczęścia i spokoju. To dlatego ten świat jest taki popieprzony, to dlatego tak łatwo jest manipulować całymi społeczeństwami dla własnych korzyści.
Życie tragicznie rozmija się z naszymi marzeniami i wyobrażeniami. Czasem nowy początek jest gorszą wersją tego, co już było.
Sukces, popularność, wolność - tak brzmiała internetowa prognoza na właśnie rozpoczynający się rok.
Dlaczego zawsze w pierwszy dzień tygodnia zdarzała się większość tragedii, które znienacka dopadały ludzi?
To była bardzo dobra prognoza na nadchodzące dwanaście miesięcy. Taki rok brał w ciemno. Rok zmian.
Jasnowidz był mężczyzną zaskakująco niskim. Miał może metr sześćdziesiąt wzrostu, był łysy, miał pomarszczoną twarz starego człowieka, ale trudno było określić jego wiek. Równie dobrze mógł mieć sześćdziesiąt, jak i osiemdziesiąt lat. Ubrany był w dres jak Ferdynand Kiepski...
Nie uprawiaj czarnowidztwa jak moja matka, tylko pytaj jak prawdziwy facet.
Ktoś, kto w życiu reprezentuje postawę zwaną w psychologii syndromem ofiary, jest łatwym celem dla ludzkich drapieżników. Oni potrafią to wyczuć i w ten sposób wyszukują potencjalne ofiary z tłumu. Tak samo jak w dzikiej przyrodzie.
Sukcesu potrzebował jak tlenu. To miał być kamień węgielny, na którym zbuduje nowe życie.
Teraz mogę ci powiedzieć, że to był dupek. I nie mieścił się na fotelu ze swoim wielkim ego.
Połowa stycznia przyniosła pogorszenie pogody. Wiało jak cholera, a do tego co chwilę razem z wiatrem nadlatywały drobinki deszczu i wciskały się za kołnierz.
W zaledwie dwie godziny jego życie przewaliło się na drugą stronę. Był naiwny. Za błędy z przeszłości prędzej czy później trzeba zapłacić słony rachunek. Teraz chyba właśnie nastał czas zapłaty.