cytaty z książki "Nikt nie powiedział"
katalog cytatów
Pora oddzielić przeszłość grubą kreską. Chcę, żebyś była szczęśliwa i brała z życia wszystko, co najlepsze. Zasługujesz na miłość.
Kiedy żyło się w Pełni wystarczająco długo i uważnie słuchało rozmów ludzi, wiedziało się o nich różne rzeczy (...).
– Czy Jakub był aktywny w mediach społecznościowych?
– Pewnie tak, teraz prawie każdy tam siedzi.
Monika dobrze wiedziała – że przemoc sama się nie skończy, ponieważ jej stosowanie jest dla sprawcy nagradzające. I że Monika musi odejść od Wojtka, zanim pewnego dnia on ją zabije i zanim Nela uzna, że krzywdzenie w związku jest normą.
– Krycie męża nie spowoduje, że on przestanie podnosić na panią rękę. Przemoc nigdy sama się nie kończy. Bijąc panią, mąż rozładowuje napięcie i zaspokaja swoją potrzebę władzy. Karmi się pani strachem, tym, że nie może pani zaznać spokoju i żyje w ciągłym stresie. To mąż kontroluje sytuację, a pani nigdy nie wie, kiedy i z jakiego powodu on wpadnie we wściekłość.
– Teść przesadza, nigdy nie mógł zrozumieć, że teraz dzieci wychowuje się inaczej niż za jego czasów.
– Fundament powinien zawsze być taki sam, bez względu na epokę – zripostował mężczyzna. – Szacunek. Odpowiedzialność. Honor. Uczciwość. Kultura.
Na początku odrzucił prawdę, ponieważ była przerażająca i przez to niemożliwa do przyjęcia.
Było ciepło, pięknie i cicho, jeśli nie liczyć dźwięków wydawanych przez ptaki buszujące w listowiu. Niebo poróżowiało, słońce pięło się po nieboskłonie, ogrzewając ziemię.
Za kilka dni miały minąć dwa lata od dnia, gdy się przeprowadziły z Warszawy do Pełni po tragicznych zdarzeniach, które stały się ich udziałem.
Wydarzenia minionych lat pokazały, jak kruchy może być spokój, i Gniewosz nie miała pewności, czy znów nie przyjdzie jej o niego walczyć.
Idąc niespiesznie wijącą się ścieżką, spoglądała na pokryte kwiatami krzewy oraz runo białe od skupisk konwalii, gwiazdnicy i czosnku niedźwiedziego, wciągała w nozdrza woń żywicy, słuchała świergotu ptaków.
Od lat miała nawyk lustrowania otoczenia, w którym przebywała, obserwowania ludzi znajdujących się w pobliżu, by zyskać pewność, że wszystko jest w porządku.
Coraz więcej ludzi ma problem z psychiką, nie wytrzymuje presji, pośpiechu, dyktatury nowości i porównywania się z innymi. A jak komuś odbija, wszystkie zasady idą się walić.
Mam nadzieję, że wczoraj wreszcie zaszłaś w ciążę, bo jeśli nie, uznam, że jesteś jałowa, i wymienię cię na pełnowartościowy model.
Moi rodzice, kurwa, chcą mieć wnuka.
Po zakończeniu przemocowego związku długo dochodziła do równowagi i leczyła rany na duszy. A kiedy stanęła na nogi, chciała jedynie spokoju.
- Teść przesadza, nigdy nie mógł zrozumieć, że teraz dzieci wychowuje się inaczej niż za jego czasów.
- Fundament powinien zawsze być taki sam, bez względu na epokę - zripostował mężczyzna. - Szacunek. Odpowiedzialność. Honor. Uczciwość. Kultura.
Był przewrażliwiony na swoim punkcie, wszystko przyjmował do siebie, wybuchał złością. Dzieciaki, jak to dzieciaki, wykorzystywały to i robiły sobie z niego jaja, żeby go wkurzyć i mieć zabawę.
Mam jeszcze wiele do zrobienia. Chcę mieć faceta, który będzie mnie kochać, dwoje dzieci i dom z ogródkiem. W moim pokoju na półce leży stos książek, których jeszcze nie przeczytałam, a w szufladzie lista filmów do obejrzenia.
Każdy z nas ma na koncie zachowania, którymi po latach wolałby się nie chwalić.
Idąc rynkiem i spoglądając na witryny zamkniętych sklepów, myślała o tym, że powinna była zostawić męża, gdy pierwszy raz podniósł na nią rękę. Ale tego nie zrobiła. Jak wiele kobiet w takiej sytuacji zdecydowała się zostać, bo go kochała.
Była sama.
Zdana na łaskę i niełaskę Wiktora. Pozbawiona wpływu na swoje życie. Przekonana, że cokolwiek zrobi, i tak nie przyniesie to spodziewanego efektu, nie zmieni jej sytuacji na lepsze.
Ile jeszcze takich dramatów rozgrywa się w zaciszu czterech ścian i nikt o nich nie wie...
Monika wciągnęła w nozdrza woń kwitnących drzew. Zewsząd dobiegały buczenie owadów i świergot ptaków, na rosnącym nieopodal krzewie trzepotały skrzydłami motyle...
Miał świadomość, że gdy Lenartowicz wyda z siebie ostatnie tchnienie, on wcale nie poczuje się dobrze, że cierpienie mącące mu zmysły stanie się jeszcze trudniejsze do zniesienia. I nawet jeśli zdoła z biegiem czasu nad nim zapanować, ono będzie mu towarzyszyć w każdej minucie reszty życia. Mimo to niczego nie żałował.