cytaty z książki "Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia"
katalog cytatów
Tamtego dnia zdałam sobie z czegoś sprawę: jesteśmy przyzwyczajeni do widzenia różnych spraw tylko z jednej strony, a zachowujemy się, jakby ta niewielka część, którą dostrzegamy i znamy, była absolutną całością. Zapominamy, że każdy patrzy ze swojej własnej perspektywy i widzi mały fragment, który też bierze za całość. Za swoją prawdę, swoją rację.
Jak się przebacza? To zależy. Nie ma ustalonej reguły. Są tacy, którzy nigdy tego nie zrobią, bo będą zwlekali całe życie, i tacy, którzy przebaczą w jednej chwili. Najważniejsze to przebaczyć naprawdę, bez warunków, bez oczekiwań, bez pretensji. Przebaczyć tylko dla siebie, bo ty tego potrzebujesz, żeby iść dalej. Przebaczenie nie jest łaską, którą wyświadczamy, jest przywilejem, na który sobie pozwalamy. Wolnością, która nie zatrze cierpienia, ono zostanie zachowane w tobie i zawsze będzie częścią ciebie, bo nie da się wymazać przeszłości. Ale zagoi rany i zmieni je w blizny.
Nie marnuj ani sekundy na myślenie o tych ludziach, nie zasługują na to. Niech spadają na drzewo. Oni obywają się bez ciebie, więc ty obejdź się bez nich. Nie są ci do niczego potrzebni.
Moc słów jest niezwykła, mogą wynieść cię pod niebo albo zrzucić w nicość.
W tym momencie jeszcze tego nie wiesz. Nigdy nie wiesz. Nikt nie rozpoznaje tej chwili, która zmieni życie na zawsze. To się po prostu zdarza, moment mija i wszystko toczy się dalej, jakby nic się nie stało. A jednak się stało. Coś się zmieniło i nie ma już powrotu. Tak samo nikt nie rozpoznaje osoby, której przeznaczeniem jest zmienić ciebie na zawsze. To po prostu ktoś, kto pojawia się któregoś dnia, nieoczekiwanie, i na ciebie patrzy. W tamtej chwili jeszcze tego nie wiesz, ale coś się zdarzyło. Źrenice się rozszerzają. Przenika cię dreszcz. Spojrzenie się przeciąga. Niedostrzegalne drobiazgi, które przypisujesz innym przyczynom, są początkiem czegoś ważnego. Czegoś, co może cię uratować albo pogrążyć. Bo są fale, które wynoszą cię na ląd, i takie, które ciągną w głąb morza.
Jak łatwo przyzwyczaić się do dobrego. Do pięknego. Do poczucia spełnienia. Jak szybko się zapomina, że to może się skończyć, że nie zawsze tak będzie.
- Mówi się, że przeszłość składa się ze wspomnień, a przyszłość rodzi się z marzeń - szepnął nagle. - Tego, co było, nie można już zmienić, a użalanie się nad tym to strata czasu. A nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Nikt tego nie wie, zapewniam cię.
Przechyliłam głowę i wpatrzyłam się w jego profil.
- A teraźniejszość?
Uśmiechnął się do siebie.
- Teraźniejszość składa się z chwil, Mayu. - Jego spojrzenie skrzyżowało się z moim i wziął mnie za rękę. - Skoncentruj się na chwilach, na drobnych, codziennych rzeczach, przeżywaj je w sercu. Miej marzenia o przyszłości i nie chowaj się w przeszłość. Bo jeste śmy zbudowani ze wspomnień, mia cara. Tym właśnie jestśmy.
Uczyłam się nie zadawać sobie pytań, na które nie ma odpowiedzi... Nie wątpić we wszystko. Nie upierać się przy zapełnianiu miejsc, które może powinny pozostawać puste w oczekiwaniu na to, co przyjdzie niespodziewanie. Nauczyć się brać to, co życie przyniesie. I pozwalać, by niosło.
My, ludzie, nosimy w sobie kolejne warstwy tajemnic. Ukryte motywy, pogrzebane głęboko w sercu, które boimy się ujawnić. A jednak oczekujemy, że inni będą ufali nam bez zastrzeżeń, jakby skakali na głęboką wodę z zamkniętymi oczami.
(...) emocji nie da się ujarzmić. Rodzą się, rosną, zapuszczają korzenie, żywią się tobą i cię otaczają. Możesz udawać, że ich nie czujesz. Przekonywać siebie, że nie istnieją, ale przez to nie znikną. To cienie żyjące własnym życiem. Nieważne, jak szybko biegniesz jak bardzo starasz się od nich uciec, zawsze będą z tobą, uczepione twoich nóg. Cienie, które rzucasz nawet w pochmurne dni.
Czasem życie zmienia się w wielką falę. Z pozoru widzisz tylko wodę i pianę, nic, czego trzeba by się bać. Nic, co mogłoby cię zranić. Więc ufasz. Pozostajesz na brzegu i patrzysz, jak nadpływa.
A tak naprawdę tym, co się zbliża, jest twarda, nieprzenikniona ściana, zderzenia z nią nie da się przeżyć. Ale takie jest życie, czyż nie? Nic nie trwa wiecznie; nawet ta fala, choćby nie wiem, jak była wielka, zniknie, gdy rozbije się o plażę. Potrzeba tylko jednej chwili.
Nie podążaj za kimś, a szczególnie za mężczyzną. Jeśli idziecie jedną drogą, idź z nim. Ale jeśli tak nie jest, to choćby nie wiem jak bolało, szukaj własnej drogi.
Bo zasługujesz na życie, które będzie twoje własne. Czas płynie, Mayu. Nie zawraca, nie staje w miejscu i płynie w jednym kierunku. Zawsze naprzód. Pewnego dnia będziesz w moim wieku i popatrzysz za siebie. Co chciałabyś zobaczyć, kiedy przyjdzie ta chwila?
Usiadłam na ławce obok ogrodu i cierpliwie czekałam, obserwując podróżnych zmierzających w różne strony. Pojedynczo i grupkami. Pożegnania i powitania. Na zawsze i do rychłego zobaczenia. Od tego wszystko zależy. Ludzie wchodzą w nasze życie i z niego wychodzą. My wchodzimy w cudze życie i wychodzimy z niego. I w każdym przypadku życie płynie dalej. Nie zatrzymuje się, nie rwie. Tylko zyskuje inne tempo. Albo zmienia kierunek.
Różne sprawy wydają się ogromne w chwili, kiedy je przeżywaale z upływem czasu, prawie niezauważalnie, stają się coraz mniejsze, rozmazują się, rozwiewają i znikają w niepamięci.
Bo poznawanie siebie może zająć całe życie.
Już nie bałam się być sama, jeśli ta samotność sprawi, że stanę się panią własnego życia. Jeśli sprawi, że pokocham siebie i naprawdę będę sobą. Żywimy bezsensowne przekonanie, że to związek z drugą osobą czyni nas kompletnymi, ale nikt nie istnieje na świecie specjalnie po to, żeby nas dopełniać i uszczęśliwiać. To zbyt wielka odpowiedzialność i nie powinno się jej dźwigać.
Przeraża nas, że ktoś złamie nam serce.
Wolimy więc sami zadawać sobie ból, uciekając przed tym, cze go naprawdę pragniemy. Poddajemy się, bo sobie coś wmówiliśmy.
Bezpodstawnie i bezsensownie.
Jacy potrafimy być głupi!
Trzeba dawać się ponieść falowaniu emocji. Poczuć je. Zgodzić się, że niektóre bolą, ale żadna nie zabija, choćbyś nie wiem jak mocno czuła, że jest inaczej.
Szliśmy dalej w milczeniu, pośród tłumu ludzi żyjących własnym życiem. Dziesiątki, setki historii. Małe światy, każdy ze swoimi problemami i radościami. Nadziejami i rozczarowaniami.
Przez całe życie czegoś pragniemy. Rzeczy niepotrzebnych. Rzeczy ważnych. Rzeczy niemożliwych.
Pragniemy też o wielu innych zapomnieć.
A jednak najczęściej zapominamy o tym, że mamy tylko jedno życie. Jedyne, a pozwalamy, by mijało, podczas gdy my tylko chcemy i pragniemy, jakby nasze myśli były magiczną różdżką zdolną rozwiązywać wszystko, kiedy sami będziemy tylko stali z założonymi rękami.
I w ten sposób zmieniamy nasze życie w przeklęte oczekiwanie na to, co nigdy nie nadchodzi, bo większość ważnych rzeczy trzeba wypracować. Nie rodzą się z tęsknot, z narzekania, użalania się nad sobą, ani tym bardziej z tchórzostwa i bezczynności. Życie nie jest nam nic winne. Nic.
Stać się główną bohaterką swojej historii czy pozwolić, żeby to inni mnie reżyserowali?
Bo łatwiej żyć, będąc pewnym, co się zdarzyło, niż nie będąc pewnym, co mogłoby się zdarzyć. Tak właśnie jest.
Nie myśl, niech rzeczy po prostu się dzieją.
Lubię myśleć, że jesteśmy jak puzzle w pudełku. Sterta kawałków w oczekiwaniu na kogoś, kto pomoże nam je ułożyć. To będzie ktoś, kto nas poruszy, sprawdzi, obróci, aż połączy wszystkie części i stworzy kompletny obraz. Ktoś, kto potrafi dopasować nowe kawałki tak, by zastąpić te zgubione.
I po raz pierwszy od dawna poczułam się sobą.
Tylko sobą.
I nie chciałam być nikim więcej.