cytaty z książki "Syrena. Powieść terapeutyczna"
katalog cytatów
Była naprawdę stęskniona, może więc to nie przypadek, że usiadły koło siebie. Świat nie mógł przecież być przypadkowo – czyli głupio – urządzony. Może spotkały się, bo tęsknota w oczach Alicji, tęsknota za nie wiadomo czym ani kim, wyczuła obecność tęsknoty w oczach kobiety.
Pomachała do niej i zaprosiła, aby tamta się przysiadła. Aby mogły tęsknić sobie razem – za nie wiadomo kim ani czym.
Czasem obojętność jest najbardziej pożądanym i pozytywnym stanem, na jaki człowieka stać.
– Myślisz, że coś mogłoby ci na to pomóc? Może jednak dobrze by było, jakbyś porobiła jakieś badania, pochodziła po lekarzach? – zapytała zatroskana Dagna. Bardzo by chciała rozwiązać ten problem – wyjść z szarej kałuży i móc dalej planować jutrzejszą imprezę.
– Na pewno by mi pomogło, gdybym pojechała nad morze. – Ala się uśmiechnęła. Bo ono pomagało na wszystko.
– Przecież ciągle tam jeździsz, Alka! – zaśmiała się lekko Dagna.
– No co ty, dawno nie byłam! Już parę tygodni. Muszę pojechać jeszcze tego lata, choć na chwilę.
W sumie mogłaby zrobić to natychmiast – wrócić na Centralną, wsiąść w pociąg do Gdańska i za kilka godzin być u siebie. Znów zacząć oddychać.
Wujek Antoni siedział naprzeciwko Ali i jak zwykle milczał. Milczał tak już od bardzo dawna, a nuta pretensji w głosie cioci dotyczyła właśnie tego. Teraz też jedynie skinął głową.
Bo ogólnie to był całkiem uprzejmy – tylko nie był niczego ciekawy. Już nie był albo nigdy nie był – nie dało się stwierdzić.
A uprzejmość pozbawiona ciekawości jest bardzo chłodna i ciężka. To ten rodzaj uprzejmości, którym można doprowadzić kogoś na sam skraj tłumionego szaleństwa – co ewidentnie działo się z ciocią Izą, która coraz zamaszyściej mieszała teraz łyżką w swojej porcji zupy, niszcząc tym samym wszystkie kwieciste esy-floresy.