cytaty z książki "Cztery tysiące tygodni. Czas na twoje życie"
katalog cytatów
Wszyscy znajdujemy się w sytuacji średniowiecznych murarzy. Dokładamy po kilka nowych kamieni do katedry, której ukończenia z pewnością nie doczekamy. Mimo wszystko, warto ją zbudować.
Obsesja na punkcie wydobywania maksymalnej przyszłej wartości z naszego czasu nie pozwala nam dostrzec, że moment prawdy jest zawsze teraz - że życie jest wyłącznie sekwencją chwil bieżących, której kulminacją jest śmierć, i że prawdopodobnie nigdy nie osiągniemy poczucia, że wszystko odbywa się tak, jak sobie zaplanowaliśmy.
Absolutnie nic nie jest w stanie sprostać standardom twojej wyobraźni. Możesz więc po prostu wziąć się do roboty.
Warto postąpić zgodnie z alternatywną radą Shinzena Younga i przykładać jak największą wagę do każdej, nawet najbardziej zwyczajnej chwili: szukać nowych przeżyć nie poprzez robienie rzeczy diametralnie odmiennych niż dotychczas, lecz poprzez nurkowanie głębiej w życie, które już mamy.
Starania, które podejmujemy w celu zwiększenia produktywności, mają to do siebie, że spychają rzeczy naprawdę ważne jeszcze dalej za horyzont i pogłębiają wrażenie, że coś jest nie w porządku. Spędzamy dni "przekopując się" przez zadania, żeby "mieć je z głowy". Psychicznie mieszkamy więc w przyszłości, czekając na chwilę, w której nareszcie zajmiemy się tym, co ma dla nas autentycznie znaczenie. W międzyczasie zaś niepokoimy się, że jesteśmy nie dość dobrzy, że prawdopodobnie brakuje nam motywacji i wytrwałości potrzebnej, by utrzymać tempo narzucane obecnie przez życie.
Osoba prokrastynująca w dobry sposób godzi się w faktem, że nie na wszystko starczy jej czasu, więc mądrze decyduje, na których zadaniach skoncentruje wysiłek, a które zaniedba. Z kolei ten, kto prokrastynuje szkodliwie, ulega paraliżowi. Nie może znieść myśli o stawieniu czoła swoim ograniczeniom. Prokrastynacja staje się dla niego strategią unikania cierpienia emocjonalnego - sposobem, by nie odczuwać psychologicznego bólu towarzyszącego przyznaniu przed sobą, że jest skończoną istotą ludzką.
Bycie żywym jest dziełem przypadku i równie dobrze mogę nie doczekać jutra".
[...] możliwość przeżycia wszystkiego prawdopodobnie nie byłaby niczym dobrym. Gdybyśmy nie musieli świadomie z czegoś rezygnować, nasze wybory nie miałyby prawdziwego znaczenia.
Produktywność to pułapka. Jedyne, czym owocuje większa wydajność, to większy pośpiech, a im bardziej staramy się oczyścić przedpole, tym więcej mamy pracy.
Czy można przeżyć coś czego się nie przeżywa? Najwykwintniejszy posiłek w restauracji nagrodzonej gwiazdką Michelina niczym nie różni się od zupki z proszku, jeśli twój umysł jest gdzieś indziej, a przyjaźń, o której nigdy nie myślisz, jest przyjaźnią tylko z nazwy.
Rybak wyznaje, że pracuje tylko kilka godzin dziennie, a większość czasu spędza, pijąc wino na słońcu i muzykując z przyjaciółmi. Biznesmen, zażenowany nastawieniem Meksykanina do zarządzania czasem, daje mu nieproszoną radę: gdyby pracował ciężej, wyjaśnia, mógłby zainwestować dochody w kilka łodzi, płacić innym za łowienie ryb, zarobić miliony i odejść na wcześniejszą emeryturę. "I co bym potem robił?" - pyta rybak. "No cóż, wtedy odpowiada biznesmen - mógłby pan spędzać czas, pijąc wino na słońcu i muzykując z przyjaciółmi".
(...) Polega on (stan) na dostrzeżeniu, że wyrzeczenie się alternatyw jest najważniejszym powodem, dla którego ich wybór zyskuje znaczenie. Dlatego również tak niespodziewany spokój towarzyszy często podjęciu decyzji, której się baliśmy albo którą odwlekaliśmy - o wręczeniu wreszcie wypowiedzenia w pracy (...) . Wraz z możliwością ucieczki ulatniają się nerwy. Jedyny kierunek podróży, który nam pozostaje, to: ku konsekwencjom naszego wyboru.
Obierałem czerwone jabłko z ogrodu, kiedy nagle zrozumiałem, że jedyne, co dostanę od życia, to szereg cudownie nierozwiązywalnych problemów. Z chwilą, w której pojawiła się u mnie ta myśl, w moje serce wlał się ocean spokoju".
Jeśli będziesz kierował się nadzieją, że znajdziesz czas na zajęcia, które cenisz najbardziej, kiedy skończysz zajmować się wszystkimi innymi ważnymi czynnościami, spotka cię zawód.
Nadzieja ma być "naszym światełkiem w ciemności" - zauważa. W praktyce jednaką jest przekleństwem. Nadzieja na pewien rezultat oznacza zaufanie, że jakaś siła, która nie jest częścią nas ani bieżącej chwili - na przykład rząd albo Bóg, albo kolejne pokolenie aktywistów, albo po prostu przyszłość - ostatecznie wyprowadzi sprawy na prostą.
Jennifer Matthews: "Z życia niczego się nie wyciągnie. Nie istnieje żadne na zewnątrz, gdzie moglibyśmy zabrać wybraną rzecz. Nie ma kieszonki usytuowanej poza życiem (do której moglibyśmy) wykraść z niego środki i zachować na później. Życia tej chwili nic nie otacza".
Ziemia kontynuuje podróż dookoła Słońca.
W moim przypadku nieznane miało postać zaangażowania się w długoterminowy związek, a następnie podjęcia wspólnie z żoną decyzji o założeniu rodziny. Były to dwa zadania, których wcześniej nie odhaczyłem mimo stosowania niezliczonych systemów. Poczucie komfortu płynące z wyobrażania sobie, że kiedyś "się zoptymalizuję" w stopniu umożliwiającym podejmowanie takich decyzji bez strachu, z poczuciem pełnej kontroli nad sytuacją, nie pozwalało mi pogodzić się z faktem, że to się nigdy nie zdarzy - że strach jest częścią życia i nic wielkiego mi się nie stanie, jeśli go doświadczę.
Dlatego właśnie zamiast stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością, wolimy się łudzić, stosując strategie unikania. Zmuszamy się do większego wysiłku i gonimy za fantazjami o idealnie zbilansowanym życiu albo wdrażamy systemy zarządzania czasem obiecujące, że starczy nam go na wszystko i zniknie konieczność podejmowania trudnych decyzji. albo prokrastynujemy, co jest kolejnym sposobem na podtrzymanie złudzenia całkowitej kontroli nad życiem. Wszak nie trzeba się obawiać, że onieśmielający projekt zakończy się porażką, która odbierze nam spokój ducha, kiedy się go w ogóle nie zacznie. Wypełniamy umysły niepotrzebnymi i rozpraszającymi zajęciami, żeby znieczulić się na emocje.
W powszechnej opinii wyrażanej przez tysiące artykułów w czasopismach i inspirujące memy na Instagramie poprzestawanie na tym, co się ma jest przestępstwem. Powszechna opinia jest jednak błędna. Zdecydowanie powinniśmy cieszyć się tym, co mamy.
Rzecz w tym, że jak podkreśla pisarka Elizabeth Gilbert, odruchowo zakładamy, jakoby chodziło o znajdowanie w sobie odwagi, by odmówić robienia różnych żmudnych rzeczy, na które w ogóle nie mielibyśmy ochoty. W rzeczywistości jednak "chodzi o coś znacznie trudniejszego. Musisz się nauczyć mówić
Wiek średni jest bowiem tym, w którym wielu z nas po raz pierwszy nabiera świadomości, że zbliża się nasze spotanie ze śmiertelnością - świadomość śmiertelności zaś umożliwia dalsze ignorowanie absurdalności życia wyłącznie na przyszły rachunek. Jaki jest sens w nieustannym odkładaniu spełnienia na nieokreślone później, skoro zapasy "później" całkiem niedługo mogą ulec wyczerpaniu?
A kiedy przestaniesz inwestować emocjonalnie w przekonanie, że pewnego dnia twoje wysiłki zostaną nagrodzone spokojem ducha, osiągniesz go tu i teraz, mimo natłoku zobowiązań, ponieważ przestaniesz uzależniać spokój ducha od zrobienia wszystkiego, czego się od ciebie żąda.
Marzenie, że pewnego dnia znajdziemy się po zwycięskiej stronie relacji z czasem, jest najłatwiejszym do wybaczenia spośród ludzkich urojeń.
Ciekawość jest postawą dobrze dostosowaną do nieprzewidywalnej natury życia z innymi ludźmi, ponieważ zaspokajają ją dowolne cudze zachowania, również takie, których nie lubimy.
Tak silne zaangażowanie emocjonalne w planowanie przyszłości ma te wadę, że choć okazjonalnie zapobiega katastrofie, przez większość czasu głównie wzmaga niepokój, któremu miało zapobiec. Osoba obsesyjnie planująca zasadniczo domaga się od przyszłości pewnych gwarancji. Przyszłość jest jednak absolutnie niezdolna do ich zapewnienia, z tego zasadniczego powodu, że wciąż znajduje się w przyszłości. Nie możemy mieć 100% pewności, że nie zdarzy się coś, że nie zdążymy na lotnisko, niezależnie od tego z ilu godzinnym wyprzedzeniem wyruszymy. [...] W praktyce niezależnie od tego jak daleko w przyszłość wybiegniesz, nigdy nie zaznasz spokoju płynącego z pewności, że wszystko potoczy się wedle Twojego uznania.
Próbujemy wchłonąć jak najwięcej możliwych przeżyć, żeby poczuć, że naprawdę żyliśmy. Świat jednak ma do zaoferowania praktycznie nieskończoną liczbę doznań, więc zapoznanie się z garstką możliwości ani trochę nie przybliża nas do wrażenia, że zasmakowaliśmy życia.
Czym bowiem, w gruncie rzeczy, jest martwienie się? To nawracające przeżycie, w którym umysł próbuje wytworzyć poczucie bezpieczeństwa w odniesieniu do przyszłości, ponosi porażkę, a potem próbuje jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz - tak jakby samym wysiłkiem włożonym w niepokojenie się mógł zapobiec katastrofie. (...) Osoba niepokojąca się toczy tę walkę o kontrolę nad przyszłością, mimo że w oczywisty sposób jest w niej skazana na porażkę. Przykład ten ukazuje w brutalny sposób, jak silnie wypieramy nasze naturalne ograniczenia związane z czasem. Nigdy nie będziemy stuprocentowo pewni, co przyniesie przyszłość, a nasze plany zawsze będą przerastały nasze możliwości.
Całe ludzkie cierpienie można postrzegać właśnie jako skutek wysiłku mającego na celu nieskupienie pełnej uwagi na tym, jak sprawy się mają, ponieważ wolelibyśmy, żeby miały się inaczej albo nie podoba się nam, jak mały wpływ na nie mamy. Jest coś wyzwalającego, w niezwykle praktyczny sposób, w przyswojeniu sobie, że człowieka ograniczają pewne prawdy, spod których władzy nigdy się nie wyzwoli. To nie my dyktujemy, co się będzie działo. A paradoksalnie nagrodą za pogodzenie się z ograniczeniami rzeczywistości jest to, że przestajemy się czuć tak bardzo ograniczeni.
W naszej psychice kryje się element, który wcale nie chce spędzać życia na tym, co ponoć uważamy za najważniejsze. Taki, który chce być rozkojarzony i jest mu obojętne, czy pomogą mu w tym urządzenia elektroniczne, czy dowolna inna metoda.