cytaty z książki "Święto ognia"
katalog cytatów
Któregoś dnia przy goleniu uświadomiłem sobie, że jestem dorosły i że zawsze już będę.
(...) bardzo potrafię patrzeć, a patrzenie nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać, ale to wiedzą tylko ci, co patrzą bardzo długo i bardzo uważnie, a na to trzeba mieć czas (...).
Nie rozumiałam jak można być takim idiotą, żeby zrobić świat, w którym E=mc² działa zawsze i bez zarzutu, ale w czymś tak prostym i oczywistym jak miłość połowa rzeczy musi się nie zgadzać.
Przecież kiedyś w końcu trzeba zacząć widzieć trochę więcej niż siebie nawzajem i po to właśnie Bóg wymyślił znudzenie.
(...) byliśmy tak blisko, że trzeba było wybierać w które oko się patrzy.
Ale ogólnie to jestem zdania, że bycie smutnym jest do niczego niepotrzebne.
(...) z mężczyznami to czasami jest tak, że zanim coś do nich dotrze, to się musi najpierw przebić przez dużo grubych warstw głupoty.
Oczywiście wiem, że to są dosyć odważne marzenia, ale ja się w marzeniach nie zamierzam hamować ani nic, na to ja mam po prostu zbyt szalony charakter. Jak marzyć, to na całego.
Lubienie mężczyzn jest dosyć często trudne.
Tyle wiedzieliśmy i tyle nam miało wystarczyć. Nie wystarczało, więc przez lata zbierałam słowa, miny i spojrzenia, z których układałam sobie odpowiedzi.
(...) to moje życzenie to jest jednak dosyć dzikie, no ale co tam, nie będę się hamowała w swoje urodziny.
Zobaczymy, może się kiedyś spełni, a jak nie, to zawsze przecież są następne urodziny, to wtedy mogę to poprawić i poprosić jeszcze raz, tylko jakoś wyraźniej, albo zaznaczyć, że mi naprawdę zależy.
Po naszej wczorajszej rozmowie myślałam, że się będzie gniewał, ale on się nie umie gniewać, co wcale nie jest takie dobre, jak się z nim mieszka, bo całe to gniewanie zostaje potem w nim w środku i musimy z nim żyć.
Mniej ma dla mnie słów, kończą mu się szybko i nie stara się znaleźć nowych, a zamiast nich znajduje wzdychanie.
Smutek po stracie nigdy nie należy tylko do jednej osoby, nie można go zawłaszczać i odbierać innym.
Pomyślałam, że gdyby wszyscy ludzie po kolei na chwilę zamienili się z nią na życia, a potem wrócili bezpiecznie w swoje ciała, świaþ stałby się nieporównywalnie lepszy.
Próbował różnych sposobów.
Na przykład nienawiści. Starał się nienawidzić ludzi i świata, jak najmocniej, jak najbardziej szczerze, ale jakoś nie po drodze mu z tym było i w końcu się poddał, uznał, że nie potrafi nienawidzić.
Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale czasami, kiedy była sobą naprawdę zmęczona – a bywałam coraz częściej – marzyłam, by zamienić się z nią miejscami.
(...)myślę sobie, że on kiedyś się zmieni, że zacznie słyszeć to, co mówię, a nie to, co wydaje mu się, że mówię, no ale trochę już na tym świecie żyję i trochę wiem, dlatego obawiam się, że mężczyźni są generalnie chyba raczej uparci.
Specjalnie mówię źle, tata to wymyślił - porażenie to jest bardzo brzydkie słowo, okropne, takie słowo na zawsze, a poroże to przecież coś pięknego.
Jak wiadomo, niepotrzebne przyjemności są ze wszystkich przyjemności najwspanialsze.
Z dorosłymi trzeba postępować ostrożnie, bo są trochę jak niedogotowane jajko i jak za szybko ich dotkniesz, to wszystko się nagle rozlewa na boki, nie da się tego cofnąć, ani posprzątać, jest ogólnie nieprzyjemnie i zostają plamy.
Lubienie mężczyzn jest dosyć często trudne. Kolejny dzień w oknie, cierpliwa, uśmiechnięta, gotowa wszystko wybaczyć, a jego wciąż nie ma. Wyjechał gdzieś? Wraca do domu późno, kiedy już śpię? A może się przeprowadził? Ja rozumiem, że się przecież nie znamy i że może nawet nie wie że ja jestem i siedzę sobie tutaj za oknem i czekam na niego, ale to jest niestety żadne usprawiedliwienie. Porządny człowiek tak nie znika z dnia na dzień.
(...) się siłujemy ze swoim ciałem i próbujemy je zmusić do czegoś, czego ono wcale nie chce, ale nie wiem, może to po prostu o to chodzi w życiu.
Nastka lubiła siebie i lubiła innych, a każda nowość i zmiana budziły w niej entuzjazm, za co wszyscy gremialnie ją podziwiali, ja też, ale po jakimś czasie się zorientowałam, że podziw wcale nie wyklucza złości. Byłam zła, że przez tyle lat można udawać, że się nie widzi świata takim, jaki jest. Optymizm mojej siostry, jej otwartość i zachwyt nad błahostkami potrafiły doprowadzić mnie do łez, kiedy myślałam o tym, jaka w porównaniu z nią muszę wydawać się ja. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale czasami, kiedy byłam sobą naprawdę zmęczona - a bywałam coraz częściej - marzyłam, by zamienić się z nią miejscami.
- Wiesz, czasami zazdroszczę mężczyznom. Tyle ich otacza piękna i mogą z niego korzystać, napawać się nim. No zobacz, choćby tutaj: słońce na chodniku, wspaniałe stare drzewa, obłędny zapach chleba z piekarni i dwie takie świetne dupy jak my.
...bo z mężczyznami to czasami jest tak, że zanim coś do nich dotrze, to musi się najpierw przebić przez dużo grubych warstw głupoty...
(...) bo przecież najważniejsze jest dobrze patrzeć, to przecież każdy wie.
Moja siostra ma w głowie specjalny przełącznik, który służy do tego, żeby usunąć ze świata wszystkie rzeczy oprócz jednej, tej, którą sobie wybierze.
Chlap-chlap-chlap, skaczę sobie po kałużach, a ludzie mijają mnie, panie i panowie, i myślą sobie: o proszę, co to za miła dziewczynka skacze po kałużach, a ja uśmiecham się nich, no i oni do mnie też, mimo że przecież tak w ogóle mam dwadzieścia lat i siedzę w domu, na wózku, a ich widzę przez szybę.