cytaty z książki "Nagonka"
katalog cytatów
Temat aborcji powinien na stałe zniknąć z dyskusji publicznej. Jakiekolwiek majstrowanie przy ustawie to błąd. Jedni będą chcieli móc usuwać aż do dnia porodu, a inni całkowicie tego zakazać. Społeczeństwo w tej materii zawsze będzie podzielone. Uważam, że to kobieta powinna decydować o swoim ciele, a nie politycy jakiejkolwiek opcji albo księża. Im więcej się wtrącają, tym gorzej.
Powiem więcej: czasem mam wrażenie, że jakby ministranci mogli zaciążyć, to aborcja byłaby sakramentem.
Wydzwoń zaczarowany ołówek. Trzeba sporządzić portrecik.
Patrz na te zabawki. – Stankiewicz pokazał na otwartą szufladę komody. Było w niej pełno pejczy, para różowych kajdanek, kilka wibratorów, jakieś maski i coś, co najbardziej go zaintrygowało – korek analny z diodami led.
– Ej, kurwa, to chyba jakaś latarka – powiedział, unosząc przedmiot.
– Taa. Żeby zobaczyć, czy w dupie jest tak ciemno jak w tym powiedzeniu.
– Co jest? – usłyszeli w końcu po drugiej stronie.
– Słuchaj, mam pytanko. Jesteście jeszcze na kwadracie tego Matysa?
– No jesteśmy.
– Możesz sprawdzić, czy w lodówce jest paczka wędlin. Polędwica.
– Ochujałeś? Myślisz, że my się tu nudzimy? – oburzył się Jasiński.
– Sprawdź.
Przez kilka sekund słyszeli, jak policjant się przemieszcza. Po chwili rozległo się skrzypienie otwieranych drzwiczek lodówki. W końcu Jasiński powiedział:
– No jest. Sopocka.
– A powiesz mi, czy jest tam gdzieś tuńczyk w puszce? Aaa, i jeszcze ananas w plastrach.
– Ty pizzę robisz czy sprawę prowadzisz? No są. Powiesz mi, o co biega?
Pamiętaj, że jak coś może się spieprzyć, to na sto procent się spieprzy.
W policji zasada jest prosta: najwięcej zarabiają gliniarze, którzy bandytów to co najwyżej w komiksach o kapitanie Żbiku widują.
- Nie przekonujesz mnie.
- Słowo honoru!
- Powiem ci, że jak ostatnio sprawdzałem notowania giełdowe, to słowo honoru stało bardzo nisko.
- Ale ja jestem niewinny - powiedział Robson cicho.
- To trafisz do celi dla niewinnych.
Uważam, że nie ma dobra bez zła. Nie ma szatana bez Boga i odwrotnie. Musi być ich współistnienie. Jakby Bóg nie chciał, aby istniało zło, to przecież jako wszechmocny by się go pozbył. Po co je toleruje na ziemi?
Paragrafy to nie fraszki, co je możesz interpretować, jak ci się żywnie podoba. Zabijasz, łamiesz prawo. Łamiesz prawo, wypadasz poza nawias ochrony prawnej. Tyle. Jesteś zbójem i będziesz traktowany po zbójecku.
Często prawdziwe tragedie rozgrywają się w milczeniu.
Nie było tu czystych rąk ani prostych odpowiedzi. Granica między winą a niewinnością zacierała się z każdym kolejnym odkryciem. Prawda nie dawała ulgi — raczej burzyła to, w co jeszcze wczoraj chciało się wierzyć.
Plotka rozchodziła się szybciej niż fakty. Wystarczyła iskra, by rozpalić gniew tłumu. A kiedy ludzie już uwierzyli w czyjąś winę, nie potrzebowali dowodów — potrzebowali kogoś, kogo można osądzić.
Im bliżej był rozwiązania, tym większe czuł zagrożenie. Prawda nie tylko demaskowała innych — mogła też zniszczyć jego samego. Czasem łatwiej żyć w kłamstwie niż zmierzyć się z konsekwencjami faktów.
Nawet jeśli miał wokół ludzi, decyzje musiał podejmować sam. W świecie pełnym układów i zależności zaufanie było ryzykiem większym niż konfrontacja.
To nie było już śledztwo. To było polowanie. Ktoś wydał cichy sygnał, a reszta ruszyła tropem, spragniona winy szybciej niż prawdy. W takiej grze ofiara przestaje być człowiekiem — staje się celem.
Im bardziej drążył, tym wyraźniej czuł, że przekracza czyjeś granice. Prawda była jak ogień — mogła oświetlić mrok, ale równie łatwo spalić tego, kto ją podtrzymuje.
Najgorsze było to, że gdy wszystko zaczęło się walić, niewielu zostało obok. W świecie interesów lojalność bywa krótkotrwała. A kiedy kurz opada, człowiek zostaje sam z konsekwencjami cudzych decyzji.