(...) postanowiła nadrobić czytelnicze zaległości, co poskutkowało odwiedzeniem księgarni. Już na starcie zalała ją fala książek tak zwanej literatury obozowej. Okazało się, że można zapoznać się z przygodami przedstawiciela właściwie każdego zawodu, jaki powstał na świecie, a miał pecha w wyobraźni autora trafić do obozu koncentracyjnego. Był tatuażysta, fryzjer, położna, bibliotekarka, skrzypaczka, farmaceuta, fotograf, szachistka i wiele innych. Dalej było wcale nie lepiej: historie o narzeczonych nazistów, córkach, synach, kochankach. Odwróciła się na pięcie i wyszła z księgarni, stwierdzając, że wróci tam w lepszych czasach.
Policja to nie filmy Vegi, gdzie wrzeszczy się na każdego przesłuchiwanego, to bardzo często rozmowy delikatne, z rodzicami skrzywdzonych dzieci, małżonkami załamanymi po stracie partnera, także osobami na stanowiskach i prominentnymi.
Jak będziesz Żygał
o zaciśnij żeby gęste zostało. Szkoda oddawać. Zajebiście tutaj gotują...".
Dlaczego masz takie krótkie włosy i wielkie uszy? Żeby lepiej słyszeć co robi Gleba w mieszkaniu...".
W sobotę miała wolne i postanowiła nadrobić czytelnicze zaległości, co poskutkowało odwiedzeniem księgarni. Już na starcie zalała ją fala książek tak zwanej literatury obozowej. Okazało się, że można zapoznać się z przygodami przedstawiciela właściwie każdego zawodu, jaki powstał na świecie, a miał pecha w wyobraźni autora trafić do obozu koncentracyjnego. Był tatuażysta, fryzjer, położna, bibliotekarka, skrzypaczka, farmaceuta, fotograf, szachistka i wiele innych. Dalej było wcale nie lepiej: historie o narzeczonych nazistów, córkach, synach, kochankach. Odwróciła się na pięcie i wyszła z księgarni, stwierdzając, że wróci tam w lepszych czasach.
Polak może się śmiać z Polaka, ale nikt inny. W dodatku nie ze wszystkiego. My, Polacy, mamy jakiś genetycznie odziedziczony kij w dupie. Chcemy być uznawani za wesołków i kpiarzy, ale nie daj Bóg ktoś zaśmieje się z nas, to obraza majestatu. Zaraz pozew, skandal, nagonka. Nie znam smutniejszego narodu.
Iga przyjrzała się jej uważnie, utwierdzając się w starej prawdzie, że kobieta sto razy wróci do mężczyzny, który ją skrzywdził, ale nigdy do kobiety, która spieprzyła jej paznokcie.
– Widzi pani komisarz, nie wiem, po kim ona taka głupia. – Matka dziewczyny rozłożyła bezradnie ręce.
– Jakbyś pamiętała, komuś dupy nadstawiła, tobyś może wiedziała – odpyskowała jej córka. – Ale że wiecznie najebana za młodości, to szukaj wiatru w polu.
(...) No, do roboty.
- Do roboty to jest koń i traktor - odparła Gleba (...).